Najwyraźniej Teddy była o wiele większym wrażliwcem niż April, tylko na co dzień dobrze się z tym kryła. Jakby nie patrzeć, często wzruszała się na filmach, a na bajkach to już w ogóle siedziała cała zaryczana. Kiedy oglądały Dzikiego robota, wyła jak jakaś nienormalna. Kto dopuścił ją do pracy w straży, skoro była niezrównoważona i rozchwiana emocjonalnie? Aż dziwne, że nie wylewała potoków łez, kiedy przychodziło jej wynosić zwłoki ze zgliszczy. W rzeczywistości to zdarzało jej się płakać ukradkiem, byle tylko nikt nie zobaczył. Niby nie było się czego wstydzić, ale głupio tak mazać się przed kolegami z jednostki. Zaraz zaczęliby wyzywać ją od bab, chociaż w zasadzie przecież nią była. Nie po to jednak walczyła tyle lat o to, żeby traktowali ją równo i bez taryfy ulgowej, żeby potem stracić w ich oczach.
Śmierć Mufasy zawsze ją poruszała, niezależnie od tego, ile czasu minęło. Może to dlatego, że zawsze miała dobry kontakt z ojcem i już jako mała dziewczyna wyobrażała sobie, że to Trevor leży w wąwozie? Niewykluczone. Teraz musiała jednak pokazać Sadie, że dziewczyny też potrafią być dzielne, pomimo tłumaczeń Finch, że nie ma nic złego w okazywaniu emocji. Szkoda tylko, że Rudy miał w to wyjebane i wolał zapychać się pizzą bez dodatków niż jakkolwiek okazać swojej siostrze wsparcie.
W bajcie nie było już później takich dramatycznych scen. Sadie obawiała się, że Simba zostawi Nalę, ale Teddy
zaspoilerowała uspokoiła ją, że jest jeszcze druga część, w której mają dziecko. W kanonie filmowy również syna, a w szerszym uniwersum nawet dwóch! W każdym razie kiedy Simba stoczył ostatecznym pojedynek ze swoim stryjem zachwytom nie było końca. Rudy wprawdzie stwierdził, że Skaza nie zasłużył sobie na ten los i że bratanek i lwice powinny mu wybaczyć, ale ostatecznie stwierdził, że zemsta była słodka i ucieszył się ze śmierci antagonisty.
—
A wiecie, że niedawno też powstała wersja filmowa? — zagaiła strażaczka, o czym oczywiście dzieciarnia nie miała najmniejszego pojęcia. Jezu, oni nic nie wiedzą!
—
Z prawdziwymi aktorami zwierzęcymi? — dopytał Arlo i Darling nie zamierzała wyprowadzać go z błędu, więc pokiwała głową. To było o wiele łatwiejsze niż tłumaczenie, jak działały zaawansowane efekty komputerowe. —
Wow! I nie jest stary? Ma kolory? — drążył dalej, kiedy ciocia Teddy sięgała po telefon, żeby odczytać wiadomość od narzeczonej. Odpisała jej, że Blaze jeszcze się nie odzywał, ale zaraz spróbuje do niego zadzwonić.
—
A obejrzymy jeszcze jedną część? Proszę, proszę, proszę! — Sadie poderwała się kilkakrotnie z kanapy jak sprężynka.
—
Może innym razem, hm? Zaraz skontaktuję się z waszymi rodzicami i zapytam, o której po was przyjadą — poinformowała i oboje wydali z siebie niezadowolone pomruki. Ciężko było stwierdzić, czy chodziło o to, że nie obejrzą jeszcze jednej bajki, czy o to, że chcieliby wracać już do domu.
Odeszła na bok i wybrała numer Younga. Odebrał po czwartym sygnale i od razu zaczął ją przepraszać za to, że wszystko przeciągnęło się w czasie. Darling zapewniła, że to nie ma znaczenia, ale chciałby wiedzieć, czy mają kłaść jego wstętne gówniaki do snu. No dobra, nie ujęła tego w taki sposób. No i najważniejsze - czy z żoną i ciążą wszystko w porządku?
—
Mama z tatą będą za godzinę — oznajmiła i spojrzała na April, dając jej uśmiechem do zrozumienia, że wszystko jest dobrze. Przynajmniej z tego, co powiedział Blaze. —
No i co my teraz z wami zrobimy? — spojrzała najpierw na Arlo, a potem na jego siostrę. Sadie nagle posmutniała. Spuściła nos na kwintę i zamajtała nogami w powietrzu. Teddy przykucnęła na przeciwko, żeby na nią spojrzeć. —
Hej, co się dzieje? Jak poprosicie rodziców, że chcecie obejrzeć drugą część Króla Lwa, to na pewno wam włączą — zapewniła, głaszcząc ją pokrzepiająco po jasnych włosach.
—
Ale to nie o to chodzi — mruknęła cicho sześciolatka, a podbródek zadrżał jej niespokojnie, jakby zaraz znowu miała się ropłakać.
—
A o co? — dopytała łagodnie strażaczka, zerkając niepewnie na Finch.
—
Ona nie chce wracać — wyjaśnił Rudy, który też jakoś dziwnie zmarkotniał. Wytarł tłuste ręce w Sasuke Uchihę i podniósł wzrok na ciocię April. —
Ja też nie chcę jechać — dodał, wydymając usta w podkówkę. O masz ci los! To dopiero zwrot akcji. Oczywiście wiadomo, że ciotki były super, ale żeby od razu nie chcieć wracać do domu? No tego Darling się nie spodziewała.
