ODPOWIEDZ
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

060.
The plan was simple: one bachelor party, three best friends, no drama.
They failed before the first drink.
Obrazek

trigger warning
przekleństwa
To był pierdolony rollercoaster emocji, najpierw William płakał na lotnisku, że znowu muszą lecieć samolotem, a on się boi, a nie wziął swoich tabletek na uspokojenie, ale!
Spokojnie, Rich i Madox szybko znaleźli na to sposób... wystarczyło tylko przyjąć odpowiednią dawkę rumu wymieszanego z wódą i tanim piwskiem, przelanego w podróżny kubek Stanleya, który Rich zawinął Rosie.
Potem ten wyżej wspomniany ściemniał coś tam swojej żonie, ale wtedy Madox i Will już zanosili się śmiechem, bo przed samolotem poznali jakiegoś zabawnego Tajlandczyka Suki Sroki, który przedstawił im się jako diler koki.
Na koniec jeszcze Madox z Richem pokłócili się o miejsce, bo każdy z nich chciał siedzieć z Williamem, ale finalnie siedział z nim Rich. A Madox wylądował koło Suki Sroki. Też fajnie, bo szybko okazało się, że nadają na podobnych falach.
Więc kiedy William chlał, żeby go odcięło i jakoś przeżył ten lot. Kiedy Rich wciskał Rosie kit, to Madox z Sukim zgadali się, że oni tam lecą na jego kawalerski. Ale już po ślubie, tak śmiesznie.
Podróż minęła im różnie, Noriedze to szybko, bo akurat Suki okazał się świetnym kompanem, a chłopakom?
Nie wiadomo... Bo akurat Madox ani razu do nich nie wstawał, bo tak mu się dobrze gadało z Sukim. Okazało się, że wuj Sukiego prowadzi klub w centrum Bangkoku, więc Noriega zaraz się z nim zgadał, że oni się tam zjawią wieczorem.
I tak kilka godzin później siedzieli w klubie ze striptizem, w którym jakiś lejdiboj kręcił piruety na rurze, a Suki sypał im na chamski trzynogi stolik kokainę. I to co to był za towar...
- No i wiecie, taki lejdiboj to ma same plusy, rozumie cię jak facet, ale ma cycki... czaicie? - Suki zaczyna im wytłuszczać zalety tajlandzkich striptizerek? Czy striptizerów. Ciężko to było ogarnąć. Ale z ich trójki, to jeszcze Rich był taki w miarę, bo Madox i William właśnie walnęli po grubym szczurze z koksu. Noriega odchylił się na kanapie i patrzy w sufit, bo towar w jednym momencie uderzył tak jak powinien, aż mu podniebienie zdrętwiało.
- No nie wiem Rich, a ty co myślisz o tych naszych dziewczynach? - Suki pyta Ricardo i wskazuje babo-chłopa, co robi szpagat i mu jaja wypadają w tych kusych majtkach. Ale co kto lubi.
Suki na przykład bije brawo i jest zachwycony. A Madox zdegustowany, bo akurat poderwał do góry głowę i się cofa na tym swoim siedzeniu.
- Ej Suki, a nie macie tu dziewczyn, takich normalnych? - musiał się zapytać i patrzy na Williama, żeby go poparł, ale nie wiadomo czy poprze, bo jak wszyscy wiedzą, to Patel miał akurat takie tam różne... zapędy.
Suki Sroki diler koki za to drapie się po głowie.
- A co te złe? Zawołajcie JASMINE! - krzyczy w końcu. A ta striptizerka, co jeszcze wstając chowała sobie fujarę w cekinowych gatkach, patrzy się na nich krzywo, ale zebrała się ze sceny i na jej miejsce wchodzi...
Ach Jasmina! Twarz miała przysłoniętą woalką, ale oczy duże, ciemne, ogniste, a jak zaczęła taniec brzucha, to od razu było widać, że jej nic z tych majtek nie wypadnie. A to na plus, przynajmniej dla Madoxa, aż się poprawił na kanapie i pochylił do przodu opierając łokcie na kolanach. A Jasmina zarzuca bioderkiem, jakby go tam do siebie wołała na ten podest i może by się wyrwał, ale wtedy słyszą ŁUBUDU! A to William pierdolnął na podłogę. Ciekawe dlaczego...

William N. Patel Ricardo Martinez
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
35 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Tabletki na uspokojenie, których zapomniałem z chaty, to było nic innego jak te piksy, co je dostałem od Gaby na urodziny. Mieliśmy wziąć z chłopakami po pół przed lotem i... W sumie chuj wie co by się stało, pewnie byśmy latali równie wysoko co nasz samolot. Naprawdę byłem gotów wsiąść w taksówkę i wrócić do mieszkania, a potem spowrotem na lotnisko, ale nie było opcji, żebym zdążył. Już tutaj jechaliśmy w opór długo, bo miasto było dzisiaj wyjątkowo zakorkowane. Co więc mi zostaje? Nawalić się do tego stopnia, żeby wyzgonować przed startem, a potem dopijać, żeby czasem nie wytrzeźwieć na lądowanie. Na szczęście strefa bezcłowa staje przed nami otworem i szczerze mówiąc jak poznajemy tamtego śmiesznego chińczyka to jestem już w stanie lekkiej bani. Walę szybciej oraz więcej, więc ostatecznie zostaje mi mieć nadzieję, że chłopaki rzucą mnie na odpowiednie miejsce. Potem jeszcze kilka razy się budzę, żeby zapytać czy już jesteśmy, a Ricz podaje mi kolejnego drinka. I tak aż do Bangkoku. Nie ukrywam, że zaczynam mieć kaca jak sto pięćdziesiąt, więc kiedy Madox nawija, że po szybkiej wizycie w hotelu lecimy do tamtego klubu to nie mogę się już doczekać. Pierwszy szczur wchodzi idealnie, od razu nabieram chęci do życia i z zainteresowaniem słucham co Suki ma do powiedzenia na temat ladyboyów, jakoś jestem sceptycznie nastawiony - No ale ma też fujarę, nie? - czy ja źle coś rozkminiam? - Ja nie wiem, Suki, mnie to jakoś nie przekonuje za bardzo, fajnie wyskoczyć z kumplami do baru, albo do Bangkoku, ale oglądać jednak wolę dziewczyny - bo teraz to mieliśmy jakieś gej party dosłownie, chociaż żaden z nas nie był homo, chyba, że Riczi, więc patrzę na niego uważnie, kiedy Suki pyta go o zdanie. Zmysły mam wyostrzone jak jastrząb na polowaniu, dzięki koksowi oczywiście. Boże błogosław kokainę i tego jednego ziomeczka w ekipie, który ogarnie towar w każdym miejscu na ziemi. U nas to był Madox, którego zresztą w tym momencie w stu procentach popieram - No właśnie, też bym w sumie wolał popatrzeć na inne - kiwam głową - Nie no, nie, że złe - wzruszam ramionami, w międzyczasie podnosząc się z miejsca coby wepchnąć striptizerce w majtki kilka tajlandzkich banknotów, zanim się zdąży pozbierać z tego szpagata - Niezłe szpagaty robisz - mówię do niej z uśmiechem, bo naprawdę doceniam, że się tu dla nas wygina od dobrych czterdziestu minut, a ona, albo on, w sumie jeden chuj, mnie klepie po głowie i coś tam rzuca w niezrozumiałym dla mnie języku. Suki się śmieje - Co powiedziała? - pytam, wracając na swoje miejsce, ale on już woła Jasmine. Ach, Jasmine! Cóż to było za spojrzenie, rzucane nam wszystkim spod firany czarnych rzęs. Faluje brzuchem i potrząsa całym ciałem w rytm dudniącej darbuki - dum tek dum dum tek dum. Znowu trzepocze powiekami, a jej ręce wyginają się jak dwa węże. Czuję się wręcz zahipnotyzowany, fokusuję się tylko na tych zmysłowych ruchach pełnych niczym nieskrępowanej kobiecej energii i nawet nie wiem kiedy spadam ze swojego stołka wprost pod podest. W tym samym czasie Jasmine odwraca się do nas plecami i odchyla mocno w tył, opadając z hukiem na kolana. Woalka opada jej na oczy odsłaniając dolną część twarzy. A pod nią wokół ust zarost równie czarny i gęsty co jej piękne rzęsy. Jak nie chłop z cyckami, to baba z brodą, dziwny ten Bangkok - O kurwa! - wyrywa mi się na ten widok, a Suki już tam się zapowietrza ze śmiechu, że śmieszne białasy.

Madox A. Noriega Ricardo Martinez
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”