30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mam też małe pokłady cierpliwości, tak tylko wspomnę

W takim razie dobrali się wręcz w y b o r n i e.
Gość, który nosił broń pod paskiem i miał małe pokłady cierpliwości i ona… chodząca burza. Kobieta, która nie umiała nie ugryźć w język. Persona narwana i impulsywna, która pierwsze mówiła, a dopiero potem myślała. Tak samo w działaniu, co zresztą pokazała aż zbyt dobitnie, gdy wyszła za nim z klubu i śledziła aż do ciemnej uliczki. Gdy prawie zarobiła kulkę między oczy.
W takim wypadku istniały dwa potencjalne scenariusze do zrealizowania. Pierwszy, ten mniej pozytywny, w którym Corvo będzie mieć jej dość wystarczająco szybko, żeby jednak się jej pozbyć, oraz ten drugi, o wiele bardziej obiecujący, gdzie ich charaktery akurat bardzo ładnie się dopełnią i stworzą mieszankę iście wyborną. Stewart zdecydowanie wolałaby opcję numer dwa, jednak patrząc na to jak mało miała szczęścia w dotychczasowym życiu też nie miała co się łudzić.
W dodatku zaraz się okazało, że to nie kulki między oczami musiała obawiać się najbardziej, a raczej tego, jak mężczyzna prowadził samochód. Powiedzieć, że jechał szybko i nieprzepisowto, jak nic nie powiedzieć. On z a p i e r d a l a ł. Licznik nieustannie rosnął, a czerwone światła nie stanowiły dla niego żadnej przeszkody, tak samo jak ludzie, którzy na nich trąbili. Pilar czuła, jak serce wali jej zdecydowanie szybciej niż powinno, jak adrenalina kręci się w żyłach, podczas gdy oczy podziwiały niknące w szybkie światła. Może powinna bać się tak szybkiej jazdy, ale… jej się to podobało. Kręciło ją to. Do tego stopnia, że wbiła paznokcie w siedzenie i po prostu chłonęła to nowe przecież dla niej doświadczenie. Ciekawe czy to przez tą jedną przejażdżkę potem tak bardzo pokochała szybką jazdę.
Widziała, jak mocniej zacisnął palce na kierownicy, gdy wspomniała o bidulu. Była spostrzegawcza. Doskonale wyłapywała niewielkie zmiany w zachowaniu drugiego człwieka i ten drobny gest również nie uszedł jej uwadze. Nie miała za to pojęcia, skąd wzięła się u niego taka reakcja.
— Jestem, i co? — spytała bezczelnie, podnosząc na niego spojrzenie. Na twarz, którą raz po raz oświetlały światła ulicy, podświetlając intensywnie jasne oczy. — Masz z tym jakiś problem? — nie miała pojęcia, czemu zadała mu to pytanie. Wyszło z niej zdecydowanie niekontrolowanie i pretensjonalnie, aż poprawiła się na fotelu i wróciła spojrzeniem do drogi. — Ale w sumie już niedługo. Jeszcze pięć miesięcy i spierdalam — wtrąciła ponownie, chociaż nikt jej o nic nie pytał. Uśmiechnęła się pod nosem na samą myśl, że w końcu będzie wolna. Że nikt nie będzie nad nią stać i mówił jej, jak miała żyć, narzucać pieprzone godziny policyjne i odpowiednie zachowanie. Decydować o własnym losie… kurwa, jaki to był rarytas. Ktoś, kto nigdy nie był zamknięty w podobnym miejscu nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, jak wyjątkowa mogła być wolność.
Może nawet by go o to dopytała, zagadała jeszcze bardziej, ale wtedy samochód zwolnił, a oni po chwili zatrzymali się przed opuszczoną strzelnicą. Budynek pod żadnym względem nie wyglądał na czynny. Dookoła było ciemno, jedynie światła latarni rzucały jakąś poświatę. A przynajmniej z zewnątrz. Pilar przez moment patrzyła na ledwo wiszący szyld, a kiedy Corvo wyszedł z auta, ona zrobiła dokładnie to samo.
Niby bala się z nim tam iść, a jednak w tym samym czasie czuła dziwną ekscytację, która rozprowadzała się po całym jej ciele. Elektryzujące podniecenie, chyba faktem, że będzie mogła ułożyć palce na b r o n i. Spróbować czegoś nowego. Poczuć, że żyje. Podbiegła kawałek, gdy zostawił ją z tyłu.
— A ciebie kto nauczył? — spytała, gdy znaleźli się już przed głównym wejściem, łapiąc jego spojrzenie. — No wiesz, strzelać — może nie powinna o to pytać, przestać być aż taka ciekawska, ale co kurwa, mieli poruszać się w ciszy? Przecież ona nie potrafiła milczeć. Za dużo myśli wtedy błądziło po jej głowie. Jak chociażby to… — Jak tu wejdziemy? Wygląda na zamknięte — skwitowała, zapominając, że ma do czynienia z g a n g s t e r e m.

Marco :margo:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”