30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— To była ważna sprawa. A ty nie wyglądasz na zmarzniętą. — Wzruszyła ramionami. Dla dzwoniącej na pewno była niezwykle istotna, skoro zdecydowała się zawracać szefowej głowę. Dla April sprawa była bardzo błaha, ale cieszyła się, że mogła się do czegoś przydać. Odebrała tylko po to, by mieć pretekst, żeby się odświeżyć na mrozie. Niestety w ogóle to nie zadziałało. Może gdyby Teddy nie siedziała tu w samej bieliźnie to przemrożenie przyniosłoby inne skutki. Albo gdyby jednak nie zdecydowały się na Vantę. Albo gdyby była się jakkolwiek zmieniła. Albo gdyby Darling faktycznie nie wyglądała na taką, którą jakkolwiek krępuje jej pozycja. Obserwując jak zachwycone swoim towarzystwem były dziewczyny, Finch zaczynała pojmować swój błąd. W jej głowie obie przecież tryskały entuzjazmem z powodu tej nowej dla nich bliskości.
Trzymam cię za słowo. Nie musisz się tłumaczyć, wszystko wiem. To zawsze jest wina Finch. Vanta na moment przeniosła wzrok na April, która nadal przyglądała się swoim rękom. Dotarło do niej, że chyba trochę się z niej śmieją. Podniosła głowę i napotkała wzrok swojej byłej. Wpatrywała się w jej oczy przez dłuższą chwilę w milczeniu. Juno nie odwracała wzroku, święcie przekonana, że jest w stanie wygrać tę bitwę na spojrzenia. Miała rację. Finch w końcu tylko prychnęła urażona i wróciła na kanapę. Niech sobie zacieśniają więzy, ona zajmie się pracą. Tylko na chwileczkę.
Spoglądała na nie od czasu do czasu znad ekranu, jakby kontrolowała, co robią. Za każdym razem sytuacja wyglądała równie niewinnie i równie absurdalnie. Przerwy między kolejnymi spojrzeniami robiły się coraz dłuższe, coraz bardziej zatapiała się w telefonie. Dopiero, gdy usłyszała coś o zakończeniu roboty, odłożyła urządzenie na bok. Podeszła bliżej, by móc dokładnie przyjrzeć się nowemu nabytkowi Teddy. Wyglądał dużo lepiej niż zakładała.
— Świetne. Jesteś genialna — oświadczyła, nie podnosząc wzroku znad dziary. Trudno stwierdzić, czy mówiła bardziej do przyjaciółki, która wpadła na połączenie pomysłów czy do samej artystki. Pochwała należała się jednej i drugiej. Vanta zajęła się wycinaniem kolejnej kalki, a Finch poszła za przyjaciółką, dewastując nieco perfekcyjny widok, jaki miała do tej pory w lustrze.
— Pohamuj nieco ten entuzjazm, bo rozsadzisz studio. — Ucałowała jej policzek i znów spojrzała na tatuaż, tym razem w odbiciu. Zaczynała od nowa czuć wielką ekscytację na myśl, że zaraz coś podobnego wyląduje na jej ciele.
Ona nie musiała się rozbierać. Wystarczyło tylko ponownie podwinąć rękawy. O dziwo nie było żadnego dramatu z dopasowywaniem kalki. Dość szybko zdecydowała się na prawą rękę, a Juno musiała tylko raz zmieniać miejsce odbicia, zanim April potwierdziła, że to jest dokładnie to, czego chciała. Usiadła posłusznie na fotelu, oparła się wygodnie i wyciągnęła rękę przed siebie. Dopiero teraz zaczynała się nieco stresować. Pierwszą myślą byli oczywiście rodzice i ich reakcja. Ale przecież była dorosła, miała własne ciało i pieniądze. Niech pierdolą się oni i te wszystkie traumy, które jej zafundowali. Drugim strachem była praca. Zniknął równie szybko, bo przecież w jej branży tatuaże nie były żadnym problem, większość jej piętra miała na sobie jakieś rysunki. Wreszcie ogarnęła, że to będzie trochę bolało. Na pewno nie była tak odporna jak Teddy. Da sobie radę? Nie chciała rezygnować, ale martwiła się trochę, że nie wytrzyma i coś popsuje. Zaczęła gryźć w stresie wargę, nie wiedząc, co innego ma ze sobą począć. Ze stresowego zamyślenia wyrwał ją dotyk Vanty. Przesunęła palcami po jej ustach, powstrzymując ją w ten sposób od zrobienia sobie większej krzywdy.
Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Będę delikatna — zagwarantowała przyciszonym tonem. April znowu zaczęła wpatrywać się w jej oczy, szukając potwierdzenia tych słów. Najwyraźniej je dostała, bo w końcu kiwnęła głową, a Vanta zaczęła tatuowanie. Z początku Finch siedziała na fotelu wyjątkowo spięta. Kilka chwil wystarczyło, by się wyluzowała. Prawie nie bolało. Wbijanie igieł pod skórę nie było aż tak przerażające, jak myślała. A Juno naprawdę starała się być delikatna. April, bardzo z siebie dumna, uśmiechnęła się szeroko do Teddy, a potem zrobiła pamiątkową fotkę tatuującej Vancie. Jak jej za rok telefon przypomni o tym dniu, to będzie miała masę radochy.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jasne, że to była ważna sprawa. Telefony z pracy April zawsze były ważne. W przeciwieństwie do samej pracy Teddy, która przecież w żadnym wypadku nie polegała na nieustannym ratowaniu ludzkiego życia. Prychnęła pod nosem, bardziej zirytowana własną złośliwością niż sytuacją. Nie powinna nawet dopuszczać do siebie takich myśli. To był wspaniały dzień. Naprawdę wspaniały! Po co więc psuć go negatywnym nastawieniem i czepianiem się drobiazgów, które w gruncie rzeczy nie miały teraz żadnego znaczenia?
Wcale nie uważała, żeby wina zawsze leżała po stronie Finch. Wina zwykle rozkładała się gdzieś pośrodku, ale Darling nie miała pojęcia, co właściwie próbowała zasugerować Vanta. Może między nimi istniały jakieś sprawy (domknięte albo wręcz przeciwnie, wciąż otwarte!), w które Teddy nie chciała się wtrącać. To nie była jej rola ani jej miejsce. A jednak nie sposób było nie wyczuć, że między tą dwójką iskrzyło intensywnie. Uśmiechnęła się lekko, kiedy przyjaciółka musnęła ustami jej policzek i wróciła na kanapę, całkowicie zapominając, że wypadałoby ubrać sukienkę.
To tylko tak strasznie wygląda — zapewniła, kiedy Finch zajęła miejsce w fotelu. Tym razem to Teddy sięgnęła po swój telefon i zaczęła przeglądać social media.
Polubiła kilka komentarzy pod swoim ostatnim zdjęciem (jeden był od Riley) i podniosła wzrok akurat w momencie, kiedy Vanta przesuwała palcami po wargach April. Wtedy coś przewróciło jej się w żołądku i autentycznie ją zemdliło. Potrząsnęła głową, próbując wybić sobie ten widok z pamięci i dopiero nieprzyjemny dreszcz, który przeszedł wzdłuż kręgosłupa Teddy uświadomił jej, że wciąż była prawie naga. Szkoda, że te ciarki wcale nie były spowodowane zimnem. Wstała z kanapy i sięgnęła po swoją sukienkę, którą wciągnęła na siebie od dołu. Musiała uważać, żeby nie zahaczyć rękawem o folię na przedramieniu, żeby jej przypadkiem nie podwinąć. Dopiero wtedy stanęła przed lustrem i odwróciła się tyłem, aby móc zerkać przez ramię, kiedy poprawiała wiązanie na plecach. Ale zamiast skupić się na sznureczku, jej spojrzenie wciąż uciekało do fotela, na którym siedziała April.
Dobrze się czujesz? — zapytała z nieukrywaną troską w głosie, choć przecież powinna być wściekła za te ukradkowe spojrzenia, które posyłała Vancie. — Potrzymać cię za drugą rękę? — zaproponowała i to byłoby na tyle z jej obrażania się na amen.
Teddy czuła się, jakby na jej ramionach siedziały dwa stworki, każdy z własnym, nachalnym głosem. Jeden podpowiadał, żeby unieść podbródek i przypomnieć sobie wszystkie powody, dla których naprawdę miała prawo być zła. Drugi natomiast szeptał, że to nie jest moment na dumę, że troska w jej oczach była prawdziwa, ciepła i zupełnie nie do zagrania. Szybko skarciła się w myślach za wszystkie okropne rzeczy i bezpodstawne domysły, po czym podeszła bliżej, żeby obserwować, jak szkic z kalki przemienia się na ręce przyjaciółki w prawdziwy tatuaż.
Jak robiłam sobie tatuaż na łopatce, to było bardzo nieprzyjemnie — odezwała się po chwili. — Wibracje roznosiły się po kości — Darling skrzywiła się lekko na samo wspomnienie. Jeśli kiedykolwiek zdecyduje się na kolejny tatuaż, to raczej będzie to bardziej umięśniona część ciała. Może udo albo łydka? Ewentualnie coś niewielkiego na brzuchu, ale na pewno nie na żebrach. Już prędzej tuż pod linią bikini.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na pewno zmartwiłaby się tą całą sytuacją, gdyby patrzyła na to wszystko oczami Teddy. Ale do tego było jej bardzo daleko. Nie zakładała, że miała jakkolwiek negatywne podejście do relacji z Vantą. W końcu to było tylko dziewczyna sprzed lat, nie trzeba było się na tym skupiać. A teraz po prostu starała się, by obie czuły się komfortowo. I to faktycznie działało. Dodatkowy stres przy tworzeniu sztuki, która potencjalne powinna zostać na ciele na zawsze, na pewno nie był potrzebny. Jeszcze przeniósłby się na Juno i przez to tatuaż by się popsuł. Miałaby na ciele jakieś krzywe kreski albo błąd ortograficzny, a tego jej psychika by nie wytrzymała. Musiałaby to czymś pewnie zakrywać, a to oznaczałoby nowe decyzje do podjęcia. Mogłaby to też usunąć, ale to podobno bolało dużo bardziej niż dziaranie. No i w ogóle nie było o tym mowy, póki Teddy miała to samo.
Przeniosła wzrok na Darling, gdy ta zaczęła się krzątać. A właściwie ubierać. Trochę poniewczasie. A podobno było jej tak zimno! Obserwowała uważnie ten proces, chcąc się nauczyć z niego czegoś nowego. Ostatnio dużo częściej patrzyła na nią w trakcie ściągania ubrań, więc to naprawdę było bardzo ciekawe. I też bardzo przyjemne do obserwowania. Jakim cudem ona potrafiła tak działać w obie strony? Cóż, Finch miała teraz jakąś godzinkę, żeby się nad tym zastanowić.
— Jesteś naprawdę kochana, ale serio, nic mi nie jest, Teddy. Siedzę przecież totalnie niezestresowana i wyjątkowo dzielna. Nie widać? — Uśmiechnęła się do niej ciepło. Nie chciała, żeby musiała się o nią martwić. A na pewno nie w tak nieważnej kwestii. Wiadomo, że dramatyzowała. Zawsze przecież to robiła. Powinna zacząć się przejmować, gdy w tego typu sytuacji nie odwali jakiejś maniany. To będzie znak, że z jej głową jest naprawdę coś nie w porządku albo ma do czynienia z jakąś jej repliką, a ta prawdziwa leży pewnie martwa w jakimś rowie.
Wybrałyście jedno z najprzyjemniejszych miejsc na start. Może następnym razem Wish You Were Here na żebrach?Vanta podniosła na moment wzrok znad tatuażu na wysokość piersi żeber April. Przez to, że ta się rozebrała, nie był to na tyle ciekawy widok, żeby poświęcić mu więcej uwagi. Robota była ważniejsza, a trzeba było jak najszybciej skończyć, żeby wreszcie wszystkie mogły pójść do domu. Wizja okładki wspomnianej przez nią płyty w dowolnym miejscu spodobała się April. Ale chyba nie chciałaby dzielić tej dziary z Teddy, w tej muzyce było przecież tyle kruszącego serce smutku. Nie kojarzyła jej się przecież w ten sposób, dawała jej przede wszystkim całą masę radości. Miała nadzieję, że nigdy nie będzie musiała za nią tęsknić tak, jak Gilmour tęsknił pisząc te piosenki.
— Nawet nie możemy się po tym dniu porządnie nawalić. Następne tatuaże naprawdę zaplanujmy z wyprzedzeniem, dobrze? — Picie od razu po dziaraniu byłoby wyjątkowo durne. Całkowite marnotrawstwo pracy Vanty. Nie mogły jej tego zrobić, jak raz musiały zachować trzeźwość. Może dzięki temu Finch uda się nie być taką puszczalską zdzirą rozwiązłą.
Czas mijał zadziwiająco szybko. Im dalej w tatuowanie, tym bolało bardziej. Nawet pod koniec nie przekroczyło to jej progu bólu i spokojnie była w stanie przez większość tego czasu nawet się nie zająknąć. Dodało jej to sporo pewności siebie, że może faktycznie jest całkiem dzielna i niezależna. Jak zderzy się potem z rzeczywistością, to jej się odechce. Ale pieprzyć rzeczywistość. Teraz czuła się wspaniale i miała wspaniały tatuaż. Niecierpliwie czekała, aż Juno skończy te wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, pozakleja ją odpowiednio i da jej święty spokój. Oglądała się w lustrze z każdej możliwej strony, nie mogąc uwierzyć, co właśnie odjebała. Najważniejsze, że w tym wszystkim była uśmiechnięta od ucha do ucha.
— Dziękujemy. Naprawdę, jesteś cudowna. Przepraszamy, że się tak zwaliłyśmy na głowę, ale właściwie to twoja wina, bo po prostu mogłaś mi odmówić. — Przytuliła mocno Vantę, chcąc sprawić, by podziękowania były jeszcze milsze. Kto by nie chciał się przytulać z April?
Nie ma żadnego problemu, serio. Przyjemność po mojej stronie.Juno sprawiała wrażenie szczerej w tej deklaracji. Może po prosty wyczuwała w tym łatwy pieniądz? Nie, to nie to. April zapytała ją o cenę, ona odparła, że przecież to na koszt firmy, April zaczęła mówić, że chyba oszalała, tamta próbowała się bronić, ale wreszcie Finch pokonała ją prostym trikiem. Przecież miała do niej numer, wystarczyło przelać pieniądze. Obejdzie się bez podatków. Przesłała jej sumę, która na pewno pokrywała koszty obu tatuaży i wszelkie straty moralne, a Juno machnęła w końcu na to wszystko ręką.
Ale teraz już sobie idźcie. Chcę ogarnąć i jechać do domu. — Ostentacyjnie zaczęła zgarniać rzeczy ze stanowiska, by dać im do zrozumienia, że nie żartowała. April spróbowała zaproponować, że mogą jej pomóc, ale Vanta kategorycznie odmówiła. Nie chciała, by jakieś durnowate baby dotykały jej drogocennego sprzętu. Trudno się jej dziwić.
— No dobrze, dobrze. To już sobie idziemy. — Jeszcze raz przytuliła byłą dziewczynę na pożegnanie. Naprawdę dobrze było mieć laskę w każdym porcie, to ułatwiało takie spontaniczne akcje jak ta randka.
Wracaj, kiedy chceszmruknęła całując jej policzek. April pokręciła tylko głową z rozbawieniem, nie mogąc pojąć, jakim ona to robiła, że naprawdę w ogóle się przez te lata nie zmieniała. Biorąc pod uwagę jej kryzys przy ostatnich urodzinach, bardzo by jej się ta wiedza przydała. No nic, może kiedyś! Otworzyła drzwi studia, puszczając Darling przodem na zaśnieżoną ulicę.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Widać — odparła krótko. Spodziewała się trochę innej odpowiedzi. Naprawdę była gotowa potrzymać ją za rękę, ale nie chciała się narzucać. April emanowała dumą, jakby każda i Teddy nie miała zamiaru tego odbierać. Spojrzała jeszcze na powstający tatuaż na ręce przyjaciółki, po czym grzecznie cofnęła się na kanapę, gdzie znów zaczęła scrollować telefon.
Odpisała Jettowi, który wysłał jej zdjęcie po akcji. Podkreślił, że powinna żałować swojej nieobecności na drugiej zmianie, bo było ogień i dorzucił kilka emotek płomieni. W odpowiedzi Darling przesłała mu zdjęcie swojego tatuażu, uchwyconego przy lekko podwiniętym rękawie. Donovan odpowiedział zszokowaną emotką i napisał, że musi koniecznie zobaczyć całą dziarkę.
Co jakiś czas zerkała znad telefonu na April i Vantę, jakby w ten sposób upewniała się, że między nimi nie dzieje się nic, czego nie powinna widzieć. Lekko skrzywiła się, gdy tatuatorka wspomniała o dziewiątym albumie Pink Floyd. Wish You Were Here było piękną, ale niesamowicie smutną piosenką. Takie coś Teddy mogła co najwyżej wydziarać sobie po rozstaniu. Ale skoro nawet nie była w związku, o jakim rozstaniu myślała? To wszystko było tylko hipotetycznym scenariuszem na jakąś odległą przyszłość.
Przeniosła wzrok na przyjaciółkę, starając się odgonić te myśli. Czuła dziwny ucisk w klatce piersiowej. Jakąś mieszankę zazdrości i poczucia, że coś istotnego jej umyka. Chciała to zignorować, wbić wzrok w ekran telefonu, ale myśli same powracały i Darling nie potrafiła się ich z siebie strzepnąć.
Godzina dłużyła jej się niemiłosiernie. Zwykle Teddy nie miała problemu z siedzeniem w jednym miejscu, ale teraz co kilka minut wstawała i krążyła po studio, przyglądając się dekoracjom. Każdy, kto ją znał, wiedział, że chodzenie było dla niej sposobem na rozładowanie napięcia, a teraz nie miała nawet wyraźnego powodu, żeby się denerwować. Za chwilę wyjdą stąd z prawie identycznymi tatuażami, które różniły się tylko wplecionym pomiędzy góry tekstem piosenki i pojadą do domu. Albo gdziekolwiek indziej.
W końcu Finch zeszła z fotela i kiedy przeglądała się z boku, podeszła bliżej, żeby zobaczyć tatuaż z bliska.
Jest zajebisty — stwierdziła z uśmiechem, nie mogąc się doczekać, aż będą mogły je zobaczyć w lepszym świetle i bez tych cholernych folii. Ale to dopiero za kilka następnych godzin. Faktycznie powinny przypieczętować ten wieczór jakimś winem, ale rozsądek podpowiadał, że to byłby skrajny idiotyzm. Zresztą może to i lepiej, bo Darling i tak nie była przekonana, czy miała ochotę zachlać mordę. W trakcie tego małego zamieszania z płatnością po prostu stała z boku. To, że Vancie należała się solidna zapłata było jasne jak słońce!
Dzięki i do zobaczenia — rzuciła na pożegnanie, posyłając Vancie przelotny, ale życzliwy uśmiech, po czym wyszła na zewnątrz. Przez moment nawet przeszło jej przez myśl, żeby zaproponować dziewczynie podwózkę, ale ostatecznie dała sobie spokój. Vanta na pewno przyjechała swoim autem, a jak nie, to trudno. Są tramwaje, da se radę!
Śnieg sypał jeszcze bardziej niż wcześniej, więc pospiesznie odblokowała drzwi samochodu, po czym wpakowała się na fotel kierowcy. Przekręciła kluczyk w stacyjce i natychmiast włączyła ogrzewanie, bo środek pojazdu zdążył się przez ten czas strasznie wychłodzić.
To był rewelacyjny pomysł! — dopiero teraz tak naprawdę zaczęła ekscytować się ich tatuażami. — Czekaj, ile ci oddać? — chwyciła telefon, żeby przelać Finch pieniądze. To też nie podlegało żadnej dyskusji, przyjaciółka nie będzie jej sponsorką! — I dokąd teraz jedziemy? — zapytała w oczekiwaniu na kwotę, którą zamierzała wklikać w telefon. Możliwości wciąż było wiele, łącznie z powrotem do domu. Któregokolwiek. Równie dobrze mogła po prostu odwieźć April do The Junction, jeśli była zmęczona i takie miała życzenie. Pewnie Teddy byłoby z tego powodu trochę przykro, ale musiałaby zrozumieć.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Do you wanna be more than friends?
And see through my eyes
Picturing us in your bedroom
And you between my thighs
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby rano ktoś opisał jej, jaki będzie miała dzień to... no dobra, pewnie by mu uwierzyła. Jeżeli nie zaznaczyłby w tej opowieści, że w każdej z tych dziwacznych scenek będzie występować Teddy, to nie miałaby powodu, żeby mieć wątpliwości. Głupoty przecież były jej domeną. Ale że do tego wszystkiego dołączy przyjaciółka? I skończą z pamiątkami na wieki wieków? To już za dużo. Z kolei w tym momencie nie była w stanie objąć rozumiem, dlaczego przez te kilkanaście lat nie zaliczyły razem takiego dnia.
Prawie w ogóle nie poczuła mrozu, na który wyszły. Była tym wszystkim za bardzo nakręcona, radosna i rozpalona emocjami. Mogłaby równie dobrze biec za samochodem, gdziekolwiek Teddy by nie pojechała, ale to raczej nie wchodziło w grę. Na pewno nie na obcasach. Dlatego grzecznie wsiadła do samochodu i zapięła pas.
— Prawda? Prawda?! Re-we-la-cyj-ny! — Rozłożyła szeroko ręce, jakby chciała czerpać pozytywną energię z niebios i ogólnie całego wszechświata. Pewnie nie powinna przyjmować jej więcej, bo naprawdę ją od tego wszystkiego rozsadzi. Nawet nie protestowała, gdy Teddy zapytała o pieniądze. Podała jej prawdziwą kwotę, nie chcąc wszczynać niepotrzebnej kłótni. Kasa nie miała przecież żadnego znaczenia. Nie w sytuacji, w której nie mogła przestać się uśmiechać.
— Teraz to już naprawdę zabierz nas do domu — poprosiła, zapadając się nieco w fotelu. Nie chciała się z nią jeszcze rozstawać, przecież noc ciągle trwała. I nie było aż tak późno. Wcześnie też nie, wiadomo. Równie dobrze mogły po prostu położyć się razem do łóżka, poscrollować TikToka z pięknymi editami i pójść spać. Chciała zrobić cokolwiek, byle jeszcze spędzić z nią czas. Znowu włączyła własną playlistę wybierając tym razem umyślnie coś dużo weselszego. Musiała jakoś spożytkować tę energię, bo ją przecież popierdoli. Zaczęła grać na powietrznej gitarze, gdy tylko muzycy z The Clash zaintonowali początek Should I Stay Or Should I Go. Ta piosenka zawsze wprawiała ją w dobry nastrój. Wtórowała przez moment wokaliście, ale nie dotarła nawet do refrenu. Obróciła się do Teddy, położyła jej rękę na ramieniu.
— Zatrzymaj się na tym przystanku. No tu, szybko, proszę, zaraz go przejedziesz — zakomenderowała, wskazując na wiatę kawałek dalej. Nikogo tam nie było, autobusy o tej godzinie też jeździły już coraz rzadziej. Sprawiała jednak wrażenie, jakby to była kwestia co najmniej życia i śmierci. Gdy udało im się zaparkować, natychmiast wysiadła z samochodu, nie dając Teddy czasu na reakcję. Przebiegła przed maską na przód, otworzyła drzwi od strony kierowcy i... wpakowała się jej na kolana. Nie było to ani łatwe, ani wygodne, ale czuła tak wielką potrzebę zbliżenia się do niej, że nie wytrzymałaby z dojazdem na miejsce. Wtuliła się w nią mocno, zastygając w bezruchu i pozwalając zimnemu powietrzu owiewać je i wnętrze samochodu. W ogóle nie czuła śniegu osiadającego jej na włosach, to wszystko było jakimś nieistotnymi drobiazgami. Odsunęła się nieco, opierając głowę o jej skroń. Jej oczy znowu się szkliły, ale tym razem nie było w nich ani grama smutku, tylko euforia i cała masa czułości. Darling wzruszyła ją równie skutecznie, co przy prezentach urodzinowych.
— Ale ty jesteś durna. — Wtuliła twarz w jej szyję, przez co zdanie wymamrotała dość niewyraźnie, ale miała nadzieję, że do przyjaciółki jednak dotarło. Dopiero teraz poczuła zimny powiew, który podrażnił jej skórę na lekko odsłoniętych przez podwiniętą bluzkę na plecach. Wygramoliła się z auta dość niezgrabnie, znowu je obiegła (tym razem od strony bagażnika) i wróciła na swoje miejsce.
— Za tym samochodem! — zawołała, wskazując na przejeżdżającą obok taksówkę. Wcale nie chciała go śledzić. Chyba że jechał w stronę domu, to luz.
koniec
teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „Black Thorn Tattoo & Piercing”