30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba April trochę przeceniała swoją narzeczoną. Trudno było nazwać pływanie w jeziorze i pieczenie pianek nad ogniskiem - oczywiście wegańskich - atrakcjami najwyższych lotów. Jasne, zawsze mogły jeszcze połazić po lesie, powspinać się na jakieś powalone drzewa albo wieczorem połapać świetliki do słoika. Czy to była wybitna rozrywka? Niekoniecznie. Ale jakaś na pewno! Teddy zabrała tutaj Finch przede wszystkim po to, żeby na chwilę wyrwać się z miejskiego zgiełku. Odpocząć. Zwolnić. Nie miały zbyt wielu okazji do takich wyjazdów. Praca Darling skutecznie przywiązywała ją do Toronto. Trochę ciężko gasiło się pożary na odległość. Jak to się teraz mówiło? Workation? No chyba że ktoś wpadłby na pomysł płacenia strażakom za granie w symulator straży pożarnej. Wtedy Teddy mogłaby rozważyć pracę z laptopem na plaży na Florydzie albo w górskiej chatce w Alpach.
No jak to co? Najpierw trzeba przekonać bobry, żeby oddały drewno na opał, potem wykuć nóż z rudy żelaza znalezionej nad jeziorem, a na końcu wynegocjować od wiewiórek zwrot kradzionych orzechów — odparła poważnym tonem i zmrużyła oczy, przyglądając się uważnie ukochanej. — Nie miałam pojęcia, że jesteś aż tak spragniona przygód. A może ostatnio za bardzo przyzwyczaiłam cię do szalonych rzeczy i teraz spodziewasz się, że za każdym razem tak będzie? — zapytała i już była gotowa rzucić wszystko i ruszyć April na ratunek, ale tej zebrało się na żarty. Ależ z niej zgrywuska! Teddy tylko pokręciła z uśmiechem głową i ruszyła dalej. Popatrzyła z sentymentem na grupkę przekrzykujących się nastolatków. I pomyśleć, że niedawno same takie były. Kiedy właściwie dopadła je ta cała dorosłość i jak to można zatrzymać? To samo pytanie zadawała sobie Meredith Grey w pierwszym sezonie Grey's Anatomy i nawet ona nie znalazła na nie odpowiedzi.
Boisz się, że jak zobaczą twoje boskie ciało, to ich serca tego nie wytrzymają i staną im pikawy? — zapytała, lustrując ukochaną wzrokiem od stóp do głów. — W sumie wcale im się nie dziwię — stwierdziła z pełnym przekonaniem. Przecież sama ledwo przy niej wytrzymywała. Wystarczyło, że April znalazła się blisko, a jej serce od razu rwało się z piersi, jakby była zakochaną po uszy nastolatką.
Odrzuciła na bok naręcze chrustu i uśmiechnęła się pod nosem, kiedy Finch przylgnęła do niej całym ciałem. Objęła ją mocno w pasie. Przez moment nawet przemknęło jej przez głowę, żeby od razu wziąć ją na ręce i popisać się swoją siłą, ale zamiast tego najpierw pozwoliła obsypać się pocałunkami, a potem cmoknęła, jakby przypomniała sobie o czymś ważnym.
Poczekaj. Czy to znaczy, że dopiero teraz to zauważyłaś? — ściągnęła brwi z udawanym oburzeniem. Wolną ręką właściwie po omacku sięgnęła po torbę z kostiumami kąpielowymi, ręcznikami i przekąskami, zarzuciła ją sobie na ramię, a potem bez większego wysiłku uniosła April nad ziemię na taką wysokość, żeby narzeczona mogła opleść ją nogami w pasie. Teddy poprawiła chwyt i ruszyła żwawym krokiem ścieżąką prowadzącą w stronę pomostu,
Naprawdę zrobiło mi się przykro, April. Ugodziłaś mnie prosto w dumę. A ja byłam święcie przekonana, że od pierwszego dnia wiedziałaś, że nie tylko mam świetną dupę, ale też niewiarygodną muskulaturę — westchnęła teatralnie, choć uśmiech ani na chwilę nie schodził jej z twarzy.
Darling doskonale wiedziała, że nie wygląda już tak jak kiedyś. Kilkanaście lat temu nie miała praktycznie ani grama mięśni, a jej tyłek był płaski jak deska do prasowania. Zawsze była szczupła - momentami wręcz chuda - ale lata regularnych treningów zrobiły swoje. No i do tego dochodziła sama praca. Codzienne dźwiganie sprzętu strażackiego, który ważył dobre kilka razy więcej niż April, prędzej czy później musiało odbić się na sylwetce. Teddy nawet nie zauważyła, kiedy ramiona zrobiły się szersze, plecy wyraźniej zarysowane, a nogi i pośladki nabrały kształtów. Nie ćwiczyła przecież po to, żeby dobrze wyglądać w lustrze. Po prostu chciała bez problemu wynieść człowieka z płonącego budynku i nie skonać przy tym ze zmęczenia. To, że przy okazji April miała na czym zawiesić oko, było już tylko całkiem przyjemnym skutkiem ubocznym. No i w gratisie miała dożywotnie noszenie na rękach!

lubię sobie leżeć nad jeziorkiem, stara baba w oknie, chuligani z jointem
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Plan dnia zarysowany przez Teddy wydawał się naprawdę interesujący. Na negocjacjach znała się całkiem nieźle. Nie uważała się za mistrzynię biznesu, ale przecież też często uczestniczyła w dyskusjach nie tylko z influencerami, ale przede wszystkim markami, które prawdopodobnie były bardziej wymagające niż bobry czy wiewiórki. Chociaż w sumie cholera wie.
— Wiewiórki to jakieś debilki, co zapominają, gdzie zakopały swoje orzechy, nie? Z nimi pójdzie lekko. Z bobrami może być różnie, ale z moim mózgiem i twoim gabarytem cała droga nasza! Nikt nam nie podskoczy. — Zajawiła się od razu na pomysł zwycięstwa z tymi wszystkimi futrzakami. Wyzwania intelektualne i kreatywne były jej codziennością. Tutaj przynajmniej naprawdę mogłaby się przed Teddy popisać! Kto wie, może jakoś tak by zamotała te wiewióry, że jeszcze urządziłyby dla nich jakiś fajny melanż z pieczonymi kasztanami?
— Ty po prostu nie lubisz nicnierobienia, więc spodziewam się, że jak już organizujesz nam wyjazd, to nawet w trakcie snu będziemy napierdalać — wyjaśniła swój punkt widzenia. Była dużo lepsza w zwyczajne leżenie i patrzenie w sufit albo chociaż scrollowanie social mediów. No dobra, to akurat trochę oszustwo, bo było zbyt mocno powiązane z jej pracą. To może spokojne czytanie książki cały dzień i popijanie pysznych koktajli? Jakby urządziły takie zawody, to na pewno by ją pokonała! W te ich sportowe wyczyny była przeciez zawsze na przegranej pozycji i za wygraną uważała moment, gdy nie wyszła z rywalizacji z nowymi ranami wojennymi.
— Serce to raczej ostatnie, co by im stanęło — zwróciła jej uwagę. Za młodzi byli na problemy z krążeniem! Krążenie miało się raczej świetnie, a krew skumulowałaby się w bardzo konkretnym miejscu ich organizmów. Przynajmniej mieliby potem co wspominać. Oby tylko żaden nie poczuł się zbyt pewnie z okazji zakończenia edukacji i nie uznał, że jest gotowy do podrywania ich, bo tego mogłaby psychicznie nie zdzierżyć. Zazwyczaj miała szczęście i mężczyźni nie próbowali swoich sił w starowaniu do niej, ale tacy to mają jeszcze siano w głowie, więc może nie widza oczywistości?
Zaśmiała się głośno i oplotła ją kończynami jak małpka. Noszenie na rękach zdecydowanie było największą korzyścią wynikającą z wysportowania Darling. Nigdy nie była z kobietą, która była aż tak chętna do traktowania jej jak leciutką księżniczkę.
— Zawsze zakładałam, że się trochę podciągasz w Photoshopie — rzuciła wesoło i musnęła wargami jej policzek. Dzięki temu, jak długo się znali, mogła obserwować rozwój jej muskulatury. Bardzo rozwinęła się od liceum, a nawet od czasów studiów.
— Wyglądasz teraz lepiej niż kiedykolwiek, wiesz? — powiedziała, kiedy strażaczka ją odstawiła po dotarciu na miejsce. Przejechała paznokciami po mięśniach zarysowanych na jej brzuchu, chcąc pokazać kolejny fragment, który wyjątkowo jej się podobał. Komplement był oczywiście całkowicie szczery. Zawsze była z niej dobra dupa, ale obecna dekada życia okazała się totalnym peakiem efektów wizualnych.
— Uwielbiam każdy milimetr twojego ciała — dodała, wsuwając palce za pas jej spodenek, ale nie zagłębiła się dużo bardziej. W końcu była bardzo grzeczna, no i znajdowały się w miejscu względnie publicznym!

Jesteś jedną na sto, bo to małe miasto
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była szczególnie bystra i doskonale zdawała sobie z tego sprawę, więc nawet nie zamierzała się wykłócać o to, kto był mózgiem całej operacji. Najwyraźniej Teddy przypadła rola mięśniaka. Mięśniaczki? Nieważne, niech będzie! Mogły stoczyć bój z bobrami i przechytrzyć wiewiórki. To znaczy April miała je przechytrzyć - Teddy pewnie tylko stałaby z boku, zgodnie z opinią, jaką narzeczona miała na jej temat.
Wcale nie są takimi debilkami — zaprotestowała od razu. — Czasami obgryzają kości i poroża, żeby uzupełnić wapń oraz inne minerały. A poza tym to straszne kłamczuchy, wiesz? Kiedy wyczują, że inna wiewiórka chce podebrać im zapasy, potrafią demonstracyjnie udawać, że zakopują orzecha w zupełnie pustym miejscu — sprzedała kilka randomowych ciekawostek. No proszę. Może Darling jednak nie była aż tak durna, jak mogło się wydawać?
Raczej nie było szans, żeby nastolatkowie biwakujący na tym samym polu kempingowym próbowali je podrywać. Mieli we własnym gronie całkiem ładne koleżanki, więc nie w głowach im bajerowanie trzydziestoletnich lesbijek. Co najwyżej mogło im coś drgnąć w spodniach na widok dwóch całujących się kobiet. Ale gdyby jakaś szalona siedemnastolatka postanowiła spróbować swoich sił, to droga wolna!
Spojrzała na Finch z niedowierzaniem, gdy ta zasugerowała, że byłaby zdolna do przerabiania zdjęć w programie graficznym. Za kogo ona ją miała? Mało, że za idiotkę, to jeszcze za oszustkę.
To wstrętne, że tak o mnie myślisz, April. Gdybym miała cokolwiek retuszować, dodałabym sobie tu i ówdzie trochę więcej — odparła szczerze. Do sylwetki kulturystki było jej daleko, ale nie obraziłaby się za odrobinę lepiej zarysowane mięśnie brzucha i nieco większy biust. Tyłek natomiast był w porządku i nie wymagał żadnych poprawek.
Pomost znajdował się niedaleko, a April była lekka jak piórko. Mogłaby ją tak nieść do samiutkiego Toronto. No może z jakąś małą przerwą na siku.
Och, naprawdę? Wyglądam lepiej niż w liceum, kiedy miałam pryszcze na czole i wuefistka modliła się, żeby nikt mnie nie staranował podczas międzyszkolnego turnieju rugby? Niesamowite — zaśmiała się cicho, kręcąc przy tym głową. Doceniała jednak ten komplement bardziej, za który podziękowała dopiero wtedy, gdy odstawiła narzeczoną na ziemię, a potem złożyła na jej ustach czuły pocałunek. — Ty za to od zawsze wyglądasz niesamowicie dobrze — dodała zgodnie z prawdą. Tak właśnie uważała. Finch zawsze była śliczna i miała świetną figurę, niezależnie od tego, czy miała naście, czy dzieści. Po siedemdziesiątce na bank będzie tak samo atrakcyjna!
Mimowolnie wciągnęła brzuch, czując, jak palce błądzą po jej skórze, badając kolejne fragmenty ciała. April działała na nią niezmiennie, odkąd były razem. Kiedy łączyła je tylko przyjaźń, nie było między nimi takich gestów. Co najwyżej uściski i trzymanie się za ręce, bo tak właśnie robią przyjaciółki, prawda? Ujęła jej nadgarstek i wyciągnęła dłoń zza pasa spodenek. Skoro znajdowały się w miejscu publicznym, lepiej było nie demoralizować rodzin z dziećmi, które plażowały obok. Niby pomost był daleko, ale wciąż pozostawał w zasięgu wzroku.
Możesz mnie uwielbiać, zasłaniając mnie ręcznikiem — uśmiechnęła się łobuzersko, ciskając w nią ręcznikiem wyjętym z torby. Miał chwilowo posłużyć za prowizoryczny parawan, żeby Teddy mogła wskoczyć w bikini. Potem mogły wypożyczyć rowerek i zjeść gofry z budki.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”