-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Sytuacja z sąsiadką była naprawdę skomplikowana. Trudno powiedzieć, czy bez gorączki April po prostu uznałaby ten pomysł za poroniony i nawet by się za to nie zabrała, czy może podjęłaby wyzwanie i poszłoby jej wybitnie, bo nie zaczęłaby zaraz po dzień dobry gadać o ruchaniu. Zrobiłaby cokolwiek jakkolwiek mądrzejszego od tego, co odjebała teraz. Poprzeczka oczywiście nie była zawieszona zbyt wysoko. Dobrze, że Darling została nieco z tyłu, to nie musiała taplać się w tej kałuży żenady, która rozlała się w międzyczasie pod Finch. Kto normalny próbuje tak rozmawiać z sąsiadami? Gdyby to jeszcze nie była prawda, tylko jakieś kretyńskie żarty ale to przecież był realny problem. Już sama April była głośna, a od pewnego czasu i Teddy przestała sobie żałować – musiało się żyć obok nich okropnie.
Na szczęście choroba ją uratowała. Nie taka zła, jak ją Teddy próbowała wcześniej malować. To pewnie z tej całej zazdrości tak jej umniejszała, żeby April miała o niej gorsze zdanie. A przecież choroba zasłużyła w tym momencie na oklaski. To dzięki niej dostaną zupę, wyzwanie zostało zaliczone i może pani Twocock jakimś cudem zapomni o początku tej rozmowy.
— Teddy, ja nie chcę zupy z jakimś metalem, to chyba nie jest wegetariańskie — mruknęła, gdy wspinały się po schodach. Wszystko się biedaczce pomieszało. Usłyszała coś o żelazie w botwince, a resztą sobie dopowiedziała. Może tabletki, które dała jej narzeczona, były jakieś przeterminowane? Albo powinna wziąć jeszcze jedną? A może po prostu powinna się położyć i poczekać, aż zadziała, a nie biegać po budynku i nagabywać sąsiadki w piżamie? Nie, na bank były przeterminowane.
— Ale byłoby fajnie, jakbyśmy miały dwupiętrowe mieszkanie. — Westchnęła ciężko, od razu kierując się w stronę kanapy. Nie miała pewności, czy sąsiadka mieszkała bezpośrednio pod nimi, ale to nic. Jakoś się to ogarnie. Teddy do spółki z Trevorem na bank cos wymyślą! Przecież oboje byli tacy mądrzy i zdolni. Wystarczyło im zaufać. Uśmiechnęła się pod nosem, wtulając twarz w jedną z poduszek na kanapie. Od razu zrobiło jej się lepiej. Wizja wielkiego mieszkania i miękkość kanapy robiły robotę. Nawet przestało się jej kręcić w głowie.
— Pewnie na mnie leci. — Udało jej się nawet wykrzesać z siebie jakiś żart. Zaraz po nim kichnęła i nawet się cała nie zasmarkała! Sięgnęła jednak po chusteczkę, żeby pozbyć się z nosa wszystkiego, co mogło z niego w którymś momencie niekontrolowanie uciec.
— Moją pierwszą zachcianką jest, żebyś przyjęła moje oświadczyny — wymamrotała z twarzą w poduszce, chyba nie do końca ogarniając, że materiał tłumił jej głos. Czuła się jakaś taka dociśnięta i bezpieczna w tej pozycji. Od tego krótkiego spaceru zdążyło jej się zrobić gorąco, zimno, a teraz było tak i tak jednocześnie. Chyba przeceniła swoje możliwości i była bardziej schorowana niż podejrzewała.
Browar na ławce, buziak na klatce, Kruszysz mnie w dłoniach, jak towar na kartce
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Istniało też pewne prawdopodobieństwo - marne, ale jednak - że sąsiadka była drugą Ellis Grey i cierpiała na Alzheimera. Wtedy może w końcu zapomniałaby o wszystkim, a one nie musiałyby już spalać się ze wstydu za każdym razem, kiedy mijały ją na klatce schodowej. Z drugiej stron, czy nie powinna była już dawno wymazać z pamięci tego, jak potrafiły się zachowywać? Najwyraźniej sąsiedzka pamięć działała wybiórczo. I to wcale nie była dobra wiadomość.
— Bredzisz — stwierdziła krótko. — Na pewno w hodowlach zwierząt wyjmują im te wszystkie miedziane ustrojstwa, zanim trafią na zupę. No przestań, przecież tylko żartuję — zapewniła, posyłając ukochanej uspakajający uśmiech. Ale chyba powinna dopytać panią Twockock czy botwinka nie była gotowana na mięsie albo kościach. Dla dobra April. W zasadzie nie miała pojęcia, co mogłoby się wydarzyć, gdyby spróbowała takiej zupy. Może by się przekręciła z wyrzutów sumienia? Lepiej tego nie sprawdzać!
Pociągnęła nosem, czując, że katar spływa jej z zatok. Pozwoliła narzeczonej doczłapać się do kanapy i sama usiadła na brzegu. Pogładziła ją czule po włosach, gdy ta zdobyła się na ten durny żart.
— A jest ktoś, kto tego nie robi? Nawet deszcz ostatnio na ciebie leciał i zobacz, jakie teraz są tego sutki. To znaczy skutki — przekręciła oczami na to głupkowate przejęzyczenie.
Właściwie trudno stwierdzić, która pierwsza z nich się rozchorowała. To była wyłącznie kwestia kilku godzin. Jak wróciły do domu po oberwaniu chmury, Finch kładła się do łóżka z bolącym gardłem, a Darling nazajutrz obudziła się z gorączką. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Może kobiecina jakoś się nad nimi zlituje i stwierdzi, że to wcale nie jest taki durny pomysł?
— Ale to nawet nie jest zachcianka — zauważyła, bo Teddy przyjmowała oświadczyny za każdym razem. No i już ustaliły, że były zaręczone, prawda? — Ale dobrze. Po stokroć tak. Wyjdę za ciebie i zostanę twoją żoną — zapewniła z lekkim uśmiechem, chociaż w tej chorobie nie prezentowała się szczególnie radośnie. Ani seksownie. Włosy kleiły jej się do czoła, gluty ciekły z nosa, a oczy podchodziły łzami. Zawsze można powiedzieć, że to ze wzruszenia! — Musisz wymyślić inne zachcianki. Ale to może jak poczujesz się lepiej, co? Teraz spróbuj się przespać — zaproponowała i opatuliła ją szczelnie kocem, robiąc z ukochanej prawdziwe burrito. — A może wolisz iść na górę? Ja poczekam na panią Twockock. Może przy okazji podpytam, czy przepisze nam mieszkanie. Później mogę zrzucić to wszystko na omamy — wzruszyła lekko ramionami, bo teraz było jej już wszystko jedno.
przeczekam wiek, milenium też , po prostu cię kocham
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Zawsze widzisz moje sutki. Znaczy... są widoczne przy tobie moje sutki? Nie, inaczej. W sensie, że jak jesteś obok, to przez koszulkę... — zakręciła się ponownie w próbie flirtowania. Wymamrotała pod nosem jeszcze kilka źle poukładanych zdań, z czego każde było gorsze od następnego. W końcu westchnęła i sobie odpuściła. Darling to przecież mądra dziewczyna, na pewno zrozumiała i była totalnie wyrwana! W tym momencie April nie miała siły nawet uratować się z sytuacji podniesieniem koszulki i zaprezentowaniem jej biustu, bo w tej chorobie to na pewno nic tam nie sterczało.
Wyszczerzyła się zachwycona po raz tysięczny, że jej narzeczona chce za nią wyjść. Dobrze, że to przećwiczyły! W końcu w przysiędze mówi się coś o zdrowiu i chorobie. Jakby się nie rozłożyły ani razu przed ślubem, to po fakcie mogłoby być niezręcznie. A tu proszę bardzo, wszystko mają ogarnięte , wiedzą co i jak, poradzą sobie z tą konkretną trudnością z palcem w nosie, gdy już nadejdzie. Choćby ten palec miałby być potem cały w glutach.
— Tu mi dobrze. Chodź spać ze mną, Teddy. Znaczy może poczekaj na tę botwinkę, ale potem to już ze mną śpij — poprosiła, przesuwając się nieco na kanapie, by zrobić miejsce dla ukochanej. Mebel niespecjalnie nadawał się do spania na nim w dwie osoby, ale jakoś na pewno się upchną! Albo po prostu pójdą na górę, jak sąsiadka się już oddeleguje. Łóżko na szczęście było szerokie. Teraz im się to przyda. Nie ma co spać przytulonym w takim stanie, bo będzie im tylko lepko i gorąco. Jak raz April może zgodzić się na samo trzymanie się za rękę. Wiadomo, że tak całkiem z bliskości partnerki nie zrezygnuje, bez przesady.
— Powinnaś jej powiedzieć, że jesteś strażaczką. Wszyscy was przecież kochają. Lekarzy nie wszyscy, policji to już w ogóle, ale was to wszyscy! Ona też, na bank. Wtedy to mieszkanie mamy załatwione — zaproponowała, przekręcając się trochę bardziej na bok, by jednak mówić bardziej w stronę Teddy, a nie poduszek. Ta pierwsza była zdecydowanie bardziej rozmowna. Finch zamyśliła się na moment, bo chciała udzielić jej jeszcze kilku mądrych rad.
— Ale gdzie ja pracuję, to nie mów. Pewnie nie zrozumie i uzna, że robię jakieś durnoty. Powiedz tylko, że jestem super zabawna czy coś — dodała poważnym tonem. Twocock nie wyglądała na kogoś, kto spędza wieczory na Instagramie albo TikToku. Gwiazdy pewnie kończą jej się w ramach ekranu telewizora. A przecież influencerzy z agencji April nie pojawiali się w serialach.
Bez Ciebie wszystko mi jedno I czuję jakby mnie było pół