34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przkleństwa
Prawda była taka, że oni sporo się od siebie uczyli.
I może ona też w końcu dojdzie do takiego momentu, w którym nauczy się odpuszczać? Tak jak Madox nauczył się odpinać stanik jedną ręką, zapinać pas, ale też nauczył się czułości, tego, że czasem trzeba ustąpić, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Albo tego, że nie zawsze i wszędzie musiał udawać, że jest zły, że czasem mógł się pokazać z lepszej strony, a czasem z tej narwanej. Bo ona też wtedy na niego nie patrzyła jak na wariata. Dużo się przy niej nauczył.
I tego, że czasami jego zaczepki nie działały...
To znaczy działały, bo przecież widział jak na niego patrzyła, ale... znowu te priorytety. Zadanie, które dzisiaj mieli wykonać. Do którego musieli się odpowiednio przygotować.
Sięgnął ręką, żeby zasłonić jej głowę, którą prawie uderzyła w lusterko, ale nie tym razem, tym razem Madox był szybszy. Na jej słowa wywrócił oczami i wypuścił ciężko powietrze z płuc, wiedział, że to jego pomysł, ale jak to powiedziała i to tak, to już mu się coraz mniej podobał. Mogli iść tak, a ten czas, który mieli zamiar poświęcić na zakupy, spożytkować jakoś inaczej. P r z y j e m n i e j.
- A ty nie wiesz jeszcze, że nie wszystkie moje pomysły są dobre? - zerknął na nią z boku, ale wiedziała. Wiedziała to doskonale, bo świadectwo tego dał jej kilka dni temu w lesie, gdzie podłożył się za niego jego pies - ale z drugiej strony kiedy my mamy okazję się odpierdolić? - zagadywał ją zaraz - a jak wczoraj ubrałaś się w tą białą kieckę... - westchnął ciężko, bo przecież wyglądała w niej dobrze, zajebiście. Jak pierdolony anioł. - A jeszcze zdążymy zaliczyć Astona - musiał sięgnąć do jej kolana, żeby ją po nim pogłaskać - to znaczy ja ciebie zaliczę w nim - no tak to brzmiało zdecydowanie lepiej. Jego palce przesunęły się po jej udzie, ale zaraz je zabrał, bo jednak za bardzo go znowu do niej ciągnęło, do tego stopnia, że jak już parkowali przed butikiem, to jeszcze się na nią obejrzał - mają tam dojebane przymierzalnie, tam się tobą zajmę - obiecał jej... Szkoda tylko, że nie wiedział jeszcze, że ten jego kolejny dobry plan pokrzyżuje mu własna żona.
Zawiesił ciemne tęczówki na jej oczach, a zaraz wzruszył ramionami.
- Nie wiem, ale jak się umawiałem z jedną taką bogatą dziunią, to tak, zachowywała się jakby miała u stóp cały świat - Madox obracał się czasem w bogatym towarzystwie, ale inaczej zachowuje się gangus, który śpi na forsie, a inaczej wypacykowana paniusia, albo jakiś prezesik. Jemu jednak bliżsi zawsze byli gangusi. A ten jego epizod z Cherry wspominał średnio. Jej rodzina patrzyła na niego z góry, jakby był nikim, nieodpowiedni dla ich córeczki.
Aż zamyślił się na moment.
- Na pewno zachowują się, jakby połknęli kija, i byli od wszystkich lepsi - stwierdził, ale zaraz się do niej szarpnął - ale ja się nie będę tak zachowywał, ja będę fajnym bogolem - no bo przecież był. I to takim wiecznie narzekającym, że na nic go nie stać, a teraz właśnie wysiadali z Astona Martina za półtora kafla, a on zabierał swoją żonę do tego ekskluzywnego butiku, ale... przecież na nią nigdy nie żałował forsy. Na swoje przyjemności zresztą też nie.
Pociągnął ją do siebie mocno, kiedy wysiadała, a gdy zaparła się na jego klacie, to spojrzał na nią z góry. Przewrócił oczami na jej słowa.
- Gdybym cię nie znał... - zaczął, ale kiedy pochyliła pełne, gorące usta nad jego wargami, to chciał ją pocałować, już prawie mu się udało, ale mu uciekła. Spojrzał na nią z ukosa, kiedy zaczepiła jego ucho z tym nie śmiałabym na ustach. Czuł, że tą prośbą sobie przerąbał. Że ona zaraz właśnie to zrobi. Przesadzi.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, oni oboje uwielbiali adrenalinę, byli od niej uzależnieni.
Weszli do butiku trzymając się pod rękę, i chociaż na początku było jakoś sztywno, to Madox sięgnął do jej dłoni drugą ręką bawiąc się jej palcami. Otworzył jej drzwi, a zaraz mówił do Claudii, żeby zajęła się jego...
Kocicą.
Otworzył szerzej oczy i złapał w płuca więcej powietrza, ledwo powstrzymując się od tego, żeby nie parsknąć śmiechem. Ale znowu na coś przydała się jego szkoła aktorska.
Misiaczek...
Teraz to musiał odchrząknąć, zaciskając mocniej ramię na ręce Pilar.
- Wszystko co najlepsze dla mojej Kocicy - odezwał się nawet i zerknął jeszcze na swoją żonę, a potem na ekspedientkę, która patrzyła na niego dziwnie. Miał coś jeszcze powiedzieć, wejść może w rolę jej dzianego misiaczka, który zabrał ją do Rio, ale Pilar kontynuowała, a na jej kolejne słowa Madox aż uniósł jedną brew.
Rodzeństwem?
Wypuścił ciężko powietrze z płuc, a potem spojrzał na Pilar. Oczy mu w momencie pociemniały.
- No tak, my jesteśmy ze sobą bardzo zżyci, tatuś by się wściekł, że nie wzięliśmy go ze sobą, on uwielbia wyjazdy rodzinne - zawiesił te ciemne tęczówki na pięknych, dużych oczach swojej żony - ale Kocica chciała zaszaleć w Rio, nie mogłem jej odmówić. Niczego nie potrafię jej odmówić - powiedział, a zaraz podszedł bliżej, żeby stanąć obok Claudii - ale moja siostra nie jest wcale damą, Claudia, może byś jej z tym pomogła? Idziemy dzisiaj na ważne przyjęcie - odezwał się do dziewczyny, która zaraz się ożywiła.
- Przyjęcie? Oczywiście! - pisnęła i złapała mocniej Pilar pod ramię - a jaki jest dresscode? - wbiła spojrzenie w Panią Noriega.
- Ja smoking, i chyba biała koszula, może coś z akcentem? Co myślisz Kocico? - znowu odchrząknął. Pojebie go jak będzie musiał tak na nią mówić...
Ale skoro tak chciała grać. To on przecież nie mógł jej pozostać dłużny.
Madox złapał za rąbek swojej koszulki i ściągnął ją przez głowę. Ekspedientka popatrzyła na niego wielkimi oczami, ale Noriega wcale się tym nie przejął.
- Coś takiego, żeby nie było tak widać tatuaży - powiedział zarzucając sobie koszulkę na ramię - a widziałaś? Tu mam taki nowy Claudia - odwrócił się do niej tyłem i sięgnął do swoich pleców, do dwóch dzikich koni, wcale nie był nowy, ale sprzedawczyni i tak do niego podeszła, żeby mu się przyjrzeć.
- Ooo… to powinien być len, żeby nie przebijały - powiedziała Claudia z miną znawcy. Ale chyba się na tym znała. Bo Madox to zupełnie nie. A zresztą on nawet nie spojrzał na koszule, które już na wieszaku przekładała Claudia, tylko spojrzenie zawiesił na swojej siostrze.

gata 🐈
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, cringe
Nie miała pojęcia, jak zachowują się bogole.
Jedyny ich obraz miała w filmach, gdzie z pewnością był przerysowany dokładnie tak samo jak ten funkcjonariuszy policji, na który często wywracała oczami. Przebywanie z Galenem Wyattem trochę tez nauczyło ją co nieco, ale przecież nie za dużo. Bo co oni niby robili takiego bogolskiego? Pojechali do burdelu jako para, żeby przeruchać się z dziewczyną sprowadzoną z Europy, a podczas swojego drugiego spotkania zjedli kolację z mordercą i agresorem. Mało bogolskie, ekskluzywne klimaty w porównaniu do tego, co mieli dzisiaj zrobić. Do tego, gdzie właśnie się znajdowali.
Pilar nawet za bardzo nie wiedziała na co patrzeć. Wieszaki były rozłożone jakoś dziwnie nieproporcjonalnie, manekiny błyszczały, a na suficie mogłaby przysiąc, że wisiał wielki diament. Normalnie ubierała się w zwykłych sieciówkach, nawet nie spoglądała w stronę tego typu miejsc, więc to normalnie, że czuła się nieswojo. Całe szczęście bardzo szybko znalazła na to swój sposób, w postaci… torturowania swojego męża. Chciał, żeby nie przeginała? No to wiadomo, że miała zamiar przegiąć. Chociaż prawda jest taka, że już samo słowo k o c i c a w jej ustach, a potem jego sprawiało, że miała dość. Wyglądało i brzmiało tak komicznie, szczególnie kiedy to on się do niej zwracał, że naprawdę mało brakowało, aby Pilar w końcu jebła śmiechem. I pomyśleć, że normalni ludzie faktycnzie mówili do siebie tak pieszczotliwie i to bez beki.
Obserwowała go uważnie, jak spiął się i spojrzał na nią złowieszczo, gdy dojebała, że byli rodzeństwem. Może nie powinna tego mówić, może wychodziło to poza normy, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Pilar, bo przecież jej noga więcej tu nie postanie. Gorzej miał Madito. Całe szczęście Noriega umiał się bawić i zaraz podłapał temat, nawijał o tym jak kicia chciała zaszaleć w Rio, a on nie potrafi nic odmawiać swojej siostrze.
No więc wzięliśmy ślub!!! — wtrąciła do jego historii, a Claudii aż prawie oczy wyjebało z orbit. — Popatrz tylko, jaki misiaczek załatwił mi pierścionek, grube tysiączki na niego wydał — wystawiła rękę do przodu i pomachała nią, wskazując pierwsze stój, piękny, krwiście czerwony, a zaraz potem na dłoń, na której to Madox miał obrączkę. Ekspedientka pokręciła głową i aż było widać, jak czacha jej paruje od natłoku informacji, jakie od nich dostała.
Szybko jednak potrafiła przestawić się na tryb zadaniowy i pomóc kocicy w byciu bardziej damą. Pilar aż się wyprostowała, czekając, co właściwie zaproponuje jej kobieta i czy może nauczy ją nieco odpowiedniego zachowania na takich imprezach. No tylko szkoda, że Madox pierwsze kazał jej zająć się żoną, a zaraz sam zagadywał Claudię na temat swojego smokingu u białej koszuli.
Koniecznie biała, misiaczku — wtrąciła, podchodząc do nich bliżej. — W tej co chodzisz w niedziele do kościółka wyglądasz i d e a l n i e — mruknęła z udawanym zadowoleniem, a potem podeszła i… klepnęła go w tyłek tuż przed nosem Claudi. — Mega hot — cmoknęła ustami jak jakaś influencerka i naprawdę niewiele jej brakowało, żeby scringować się własnym zachowaniem. Całe szczęście mina Madoxa wszystko wynagradzała i sprawiała, że Pilar bawiła się wybornie! Co prawda do chwili, w której bezczelnie i jednym ruchem zrzucił z siebie koszulkę.
Wzrok Pani Noriegi momentalnie przesunął się po jego ciele. Po idealnie zarysowanych mięśniach i czarnych tatuażach zdobiących skórę, a oddech mimowolnie przyśpieszył. Wyglądał kurwa obłędnie. Nie wspominając o tym, jak zachodzące słońce puszczało swoje promienie przez wielkie okna i oświetlało go jeszcze lepiej. Claudia też pożerała go wzrokiem, co już wcale nie spodobało się Pilar. Wiedziała, że zrobił to specjalnie. Bezczel jeden, a na koniec jeszcze miał czelność posłać jej wymowne spojrzenie.
Miała mu pozostać dłużna?
Ani jej się kurwa śniło. Szczególnie, że nie grał uczciwie.
Ja bym chciała coś kurewsko seksownego, Claudia — zaczęła, gdy kobieta podała Noriedze dwie koszule, żeby sobie przymierzył, a kiedy spojrzał na Pilar, mógł zobaczyć, jak jednym ruchem zrzuciła z siebie skórzaną kurtkę, a zaraz zacisnęła palce na koszulce i przerzuciła ją przez głowę, pozostawiając na środku sklepu w samym czerwonym, koronkowym staniku. — Coś takiego, że jak misiaczek na mnie spojrzy, to nie będzie wstanie utrzymać rączek przy sobie — chuj, że zanim weszli do sklepu plan był kompletnie inny. Już się jej odwidziało, ale przecież kobieta zmienną była, tak? On kusił bez koszulki, ona też zamierzała. Dlatego nim Claudia zdążyła się namyślić, Pilar złapała za guzik od spodni i go odbezpieczyła, a potem nie szpuczajać z niego spojrzenia, zsunęła je po-wo-li w dół, machając nogawką na bok i ciskając nimi na ziemie. — Taka żeby podkreślała moje pośladki… — dodała, odwracając się do nich tyłem i prezentując całkiem niezły tyłek, deliaktnie ukryty pod równie krwistą koronką, która zaraz szarpnęła do góry, żeby było lepiej widać. — Co myślisz? — jego pytała? Czy może jednak ją?
O-oh, naturalnie, pośladki są niesamowite — odparła lekko speszona i jeszcze rozejrzała się dookoła, czy przypadkiem nie było na sklepie jakiś innych klientów. Cóż, na razie byli sami, ale ewidentnie ekspedientka nie wiedziała za bardzo jak się zachować przy tym napływie nagości. — Zaraz coś znajdziemy. Mamy idealnie opięte Prady… ale to wszystko zależy od tego jaki jest budżet.
Duży — odpowiedziała od razu, uśmiechając się bezczelnie. Niby chciała mu dopiec, bo przecież nie umiał jej odmówić, ale z drugiej strony Pilar nawet nie wiedziała, jaki to tu był duży budżet. Ile to, tysiak? Dla niej to już było kurewsko dużo za sukienkę.
A w jakim kolorze szukamy? — spytała Claudia, przysuwając się do błyszczącej półki, na której widniało kilka długich, matowych sukienek w przeróżnych kolorach.
A to już misiaczek wybierze — skwitowała, opierając się o jakiś błyszczący klocek, na którym z tyłu stał manekin w garniaku i wcale nie wypięła piersi do przodu, patrząc na niego wymownie.

ִֶָ𓂃 ࣪˖ ִֶָ🧸་༘࿐
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, i wciąż cringe
Madox bywał w tym sklepie, może nie tak często jak jakiś Galen Wyatt, który miał w swojej kolekcji może z milion garniturów, ale w pewnym momencie, kiedy Noriegę było już stać na taki luksus, to pozwalał sobie, żeby raz na jakiś czas ekspedientki mu nadskakiwały i pokazywały nowe koszule. Wybierał wtedy kilka, i znowu miał je na jakiś czas. Chociaż... przy Pilar, która rwała mu guziki, na dość krótko. Ale się tym nie przejmował.
Przecież lubił to jaka była dzika, narwana, nieokiełznana, do tego stopnia, że zrywała z niego ciuchy. Że nie mogła się powstrzymać, bo Noriega przecież lubił podobać się kobietom.
Ale zaraz okazało się, że jego żona dzisiaj też wcale nie ma zamiaru się powstrzymywać. Że wzięła sobie do siebie te jego słowa o tym, żeby nie przesadziła, i zamierzała to zrobić.
Aż odkaszlnął znowu, zasłaniając się wytatuowaną dłonią, kiedy powiedziała o tym ich ślubie... Brata z siostrą.
- Rio jest dziwne... Tam w ogóle nic nie sprawdzają, a w pewnym momencie się tak nawaliliśmy, że tak wyszło - wzruszył ramionami, bo może mogło by tak być. W końcu Noriega pod wpływem wziął ślub z najlepszym kumplem, to może z siostrą też by wziął? Chociaż to było chore...
Już sobie wyobrażał, że następnym razem zamiast pokazywać go sobie palcami mówiąc, że przyszedł ten gorący latynoski gangus, to powiedzą, że ten chłop, który rucha własną siostrę.
Chyba przyszedł tu po raz ostatnio, szkoda, bo lubił to miejsce. Zaraz nawijał Claudii o tym, że chciałby białą koszulę, a potem spojrzał na swoją kocicę.
- Ta... Zawsze mi powtarzasz, że w białej wyglądam jak anioł, dzięki kiciu - puścił do niej oczko, i uśmiechnął się zaczepnie, a kiedy klepnęła go w tyłek, to uniósł jedną brew, i aż otworzył usta. Lubił kiedy go zaczepiała, bo w końcu dużo ćwiczył, żeby mieć takie pośladki, chociaż wszystkim dookoła wciskał kit, że to tylko chodzenie po schodach. Ale ten jej buziaczek i to mówienie o nim, że jest mega hot, sprawiło, że trochę go zamurowało. Wbił w Pilar ciemne spojrzenie...
Dobra.
- Och kicia, ty to jednak wiesz co jest hot - zachichotał. On kurwa naprawdę zasłonił się rączką, z tą dziarą w postaci anielskich skrzydeł i zaśmiał się jak jakaś dzierlatka.
A zaraz na dokładkę ze swojej hot klaty ściągał koszulkę, oczywiście na złość swojej kocicy. Bo przecież skoro byli rodzeństwem, to nie powinni...
Kurwa.
Widział przecież jak Pilar na niego patrzyła, bo zaraz zawiesił na niej coraz ciemniejsze spojrzenie. Zaraz przeciągnął się na jej oczach, tak, że promienie słońca wpadające przez okno, zagrały na jego smagłej cerze, a mięśnie pod skórą zarysowały się ładnie.
Claudia też już patrzyła na niego jak zaczarowana.
Chociaż zaraz spojrzała na Panią Noriega, kiedy ta odezwała się, że chciałaby coś kurewsko seksownego. Oboje na nią spojrzeli, bo Madox też. Złapał tylko te dwa wieszaki, które podała mu ekspedientka, ale nawet nie ruszył się z miejsca, bo obserwował swoją żonę, kiedy zrzuciła z siebie koszulkę prezentując mu CZERWONY, koronkowy stanik.
Oczywiście, że się zagapił, a klatka piersiowa unosiła mu się w od razu szybszym oddechu, oczy mu pociemniały.
Nie umiałby już utrzymać rączek przy sobie, ale może jeszcze powinni stwarzać jakieś pozory?
Nie umiał stwarzać żadnych, bo pożerał ją spojrzeniem, bo ruszył się do niej z miejsca, bo zacisnął palce na wieszaku tak mocno, że pobielały mu knykcie, kiedy zsuwała z siebie spodnie prezentując idealnie zarysowane pośladki przykryte jedynie cienką koronką. Ile on by teraz oddał, żeby móc ją z niej zerwać? Wszystkie te swoje drogie koszule chyba.
- Całkiem niezła dupa, ale to u nas rodzinne - i on też sięgnął do ozdobnej klamry swojego paska, odbezpieczył ją powoli, a potem guziki jeansów, jeden po drugim. Claudia aż wstrzymała powietrze. A Madox szarpnął w dół swoje spodnie i stanął przed nimi w samych białych bokserkach, też pewnie jakiegoś projektanta, ładnie odznaczały się na jego smagłej skórze, a przede wszystkim dobrze opinały na kształtnym tyłku, który zaraz im zaprezentował. Tylko... nie sam tyłek prezentował się dobrze pod jasny, gładkim materiałem. A on jeszcze sięgnął wytatuowanymi palcami, żeby poprawić sobie bieliznę w kroku. Podszedł do nich bliżej zostawiając swoje spodnie na podłodze, tak blisko, że prawie ocierał się o Klaudię.
- Myślę, że różowa, Kocica uwielbia ten kolor, jest w nim słodka jak cu-kie-re-czek - powiedział spoglądając znowu na Pilar - podkreśla kolor jej oczu i dodaje jej tego słodkiego czaru - uśmiechnął się do Claudii, która chyba nie do końca wiedziała co się tu dzieje, a przede wszystkim na co patrzeć, bo jej spojrzenie uciekało do nich, a zaraz na podłogę, albo kolejne sukienki, kiedy się peszyła i rumieniła. A Madox co?
Przysunął się do niej jeszcze bliżej. Tak, że mogła już czuć na sobie... jego oddech, kiedy stanął za nią. Ciemne spojrzenie jednak zawiesił na piersiach swojej żony, które przed nim wypinała, aż przesunął językiem po wargach, a wytatuowane palce zawiesił na gumce swoich bokserek, troszkę ją spuszczając tak, że eksponował piórko na swoim biodrze.
- Ach... Och... - westchnęła Claudia znowu się rumieniąc - tutaj mam różową Versace, jest bardzo seksowna, Margot Robbie miała kiedyś podobną na czerwonym dywanie - pokazała im krótką, różową, połyskującą sukienkę na wieszaku i podała ją Pilar.
- Uwielbiam Margot Robbie - wtrącił Madox i znowu zawiesił to bezczelne, ciemne spojrzenie na swojej żonie - musisz ją przymierzyć kicia - dodał nie spuszczając z niej wzroku.

Me encanta Margot Robbie 🌸🎀🦩💕🌷
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa i still cringe
Skracało ją.
Kurwa jak ją skręcało, kiedy spomiędzy pełnych ust Madoxa wychodziły takie słowa jak kicia czy hot. W dodatku wypowiedziane z wielkim, zdecydowanie przesadnym uśmiechem na twarzy. I kiedy myślała, że gorzej już być nie mogło, wtedy zachichotał. Dosłownie. Zasłonił dłonią usta i delikatnie się zaśmiał. Jak jakiś książę z bajki, guru dobrych manier. Jakby był co najmniej ciepły. A ona stała obok i patrzyła na to z niemałym niedowierzaniem. Policzki od środka miała już całe pogryzione. Bo chociaż dla Madoxa to mogła być również solidna mieszkanka wstydu, biorąc pod uwagę, że robił tu częściej zakupy, tak dla Pilar była to czysta z a b a w a. Świetnie się bawiła. Chyba oglądanie go po części zakłopotanego było jej nowym hobby.
Szkoda tylko, że jej mąż również umiał szybko dostosować się do sytuacji. Nie odpuszczał. Wchodził w tą jej pojebaną grę, dokładając jeszcze bardziej do pieca. Chociaż akurat ściągnięcie koszulki było ciosem poniżej pasa. Szczególnie po tym, co stało się jeszcze w samochodzie, to jak nakręceni na siebie byli. Doskonale wiedział, co robił i był w tym wszystkim na tyle b e z c z e l n y m, żeby zrobić to tuż przed nosem Claudii. Całe szczęście Pilar też była pierdolnięta i nie pozostała mu dłużna. A potem ktoś mógł się zastanawiać, jak to się stało, że skończyli prawie nago w ekskluzywnym butiku.
Państwo Noriega.
To była wystarczająca forma odpowiedzi.
Widziała dokładnie, jak pożerał ją wzrokiem, gdy skończyła w samej bieliźnie w dodatku w jego ulubionym kolorze. Nie planowała tego, nie sądziła, że będzie się rozbierać w takich miejscach, ale jak widać przezorny zawsze zabezpieczony, a to jak jej mąż na nią reagował wszystko wynagradzało. Nakręcało jeszcze bardziej, dlatego zaraz uśmiechała się pod nosem i prezentowała swój kształty tyłek, naciągając materiał majtek specjalnie w górę, żeby schował się pomiędzy pośladkami i odpowiednio je odsłonił. Wbiła spojrzenie w swojego męża, zadowolona, że zyskała przewagę nad sytuacją.
Problem w tym, że on wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Mamy świetne geny — skwitowała jego stwierdzenie, że u nich niezła dupa była rodzinna. — A tatuś to ma… — najlepszą ze wszystkich, to chciała powiedzieć, ale nawet dokończyła zdania, bo wytatuowana dłoń Noriegi przesunęła się na klamrę od paska. Nie zrobi tego, pomyślała, łapiąc w płuca jeszcze więcej powietrza i zatrzymując je w sobie na dłuższa chwilę. Ale kogo ona oszukiwała? Oczywiście, że miał zamiar to zrobić. Pozbył się paska, a następnie odbezpieczył guziki i bezczelnie zrzucił z siebie jeansy, poprawiając kroczę. Claudia aż jęknęła pod nosem, tak bardzo zachwycona widokiem. Pilar też była, co można było widzieć po jej ciemniejących oczach, chociaż w tym samym czasie pokręciła przecząco głową. Przeginał. Ale skoro tak chciał grać…
Różowy do zdecydowanie MÓJ kolor! — rzuciła zaraz po nim, też podchodząc bliżej i ustawiając dłonie na własnych piersiach. Zacisnęła je mocno na jego oczach. — A czerwony mój drugi ulubiony — dodała, w stronę Claudii rzecz jasna. Bo przecież wcale nie robiła tego wszystkiego dla swoje męża, żeby wkurwić go jeszcze bardziej, rozjuszyć, r o z p r o s z y ć. Chociaż kiedy powiedział, że różowy podkreślał kolor jej oczu aż nimi przewróciła. Jasne. Aktualnie oczy Pilar były już prawie czarne, to róż raczej pasował do nich tak bardzo jak łyżka do Lopeza (czyli wcale).
Claudia jednak nie miała zielonego pojęcia, że to wszystko między nimi było jedynie głupimi gierkami i zaraz zabrała się za szukanie odpowiedniej sukienki. Takiej, które była kurewsko seksowna, jak poprosiła ją Pani Noriega, ale też różowiutka jak cukiereczek na życzenie jej męża. Nie było to pewnie łatwe, ale już po chwili trzymała przed nimi na wieszaku różową szmatę, a przynajmniej tak to wyglądało według Pilar. Chociaż materiał w dotyku był przyjemny i cieniutki, tak za nic nie potrafiła zrozumieć, jakim cudem ktoś płaciłby za to tysiące dolarów. Jeszcze za TAKI kolor. Okropieństwo. Normalnie pewnie by to oznajmiła, ale przecież misiaczek właśnie w takiej chciał ją oglądać więc…
Nie wiem, czy taka króciutka będzie odpowiednia na bankiet, Claudia — bo chyba o tym ekspedientka kompletnie zapomniała. — Ale chętnie przymierze — skinęła głową, podnosząc spojrzenie na Madoxa.
Ahh racja. T-to ja może zaniosę tą do przymierzalni i znajdziemy coś jeszcze — wtrąciła, chyba z nadzieją, że jak dobrze pójdzie, to namówi ich na dwie sukienki zamiast jednej. I kiedy ona coś tam jeszcze grzebała pomiędzy rozmiarami, Pilar sięgnęła do ramiączka stanika.
Wybornie! Mój misiaczek na pewno nie będzie na mnie żałować, prawda? — uniosła brew ku górze, patrząc na niego wymownie, a potem zsunęła ramiączko, które ściskała między palcami. — Idę przymierzyć, chociaż do takiej sukienki… do chyba bez stanika, co? — stwierdziła, po czym bezczelnie na jego oczach sięgnęła do zapięcia z tyłu i odbezpieczyła. Materiał momentalnie się rozluźnił, a koronka osunęła się po jej piersiach, zahaczając o stojące, wrażliwe sutki. Cisnęła w niego biustonoszem, a gdy tylko Claudia skierowała się do przymierzalni, Pilar ruszyła zaraz za nią, jeszcze po drodze odwracając się do Noriegi. — I może też bez… — szarpnęła za materiał majtek delikatnie w górę, ale potem Madox już nic nie widział, bo zniknęła za jasnymi drzwiczkami.
Na wieszaku czekała już różowiutka sukienka przygotowana przez ekspedientkę. Była żałośnie kurtka. Tak kurwa krótka, że wystarczyłoby się schylić, żeby pokazać tyłek. Aż Pilar zaczęła się zastanawiać, jakim cudem Margot Robbie miała ją kiedyś na czerwonym dywanie. Chociaż z drugiej strony, tam muszą przecież ładnie wygląda, a nie schylać się po rzeczy, prawda? Pewnie połowa tych gwiazd nawet nie byłaby w stanie tego zrobić, biorąc pod uwagę, jak bardzo opinały ich te wszystkie fikuśne ciuchy. Ta Pilar też była dość mocno opinająca. Podkreślała jej wcięcie w talii i obłędnie długie nogi, które przy tak krótkim materiale wystawały się jeszcze dłuższe niż faktycznie były. Odznaczały się również piersi, przyjemnie kształtujące się pod spodem. Najbardziej jednak było widać sterczące sutki. Ale to akurat była wina tylko i włącznie Noriegi przez to jak bezczelnie ją na siebie nakręcił.
Wyszła do nich po jakiś trzech minutach. Claudia też doniosła jej szpilki, dlatego mogła zaprezentować cały outfit. Zdecydowanie nie na bankiet i chociaż to nie był jej kolor i tak wyglądała ładnie. Jak laleczka prosto ze sklepu. Szczególnie kiedy przerzuciła wszystkie włosy na jedną stronę i wbiła ciemne spojrzenie w swojego męża.
I jak?

:impra:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, i takie tam trochę +18
Madox nie byłby sobą, gdyby w to nie wszedł. Nie dostosował się i nie podłapał tej jej chorej gierki. Co z tego, że nie będzie tam już mógł robić zakupów?
Pozamiatane. On zdecydowanie wolał podrażnić się z Pilar, poprowokować ją, ściągnięciem koszulki na przykład, widział jak na niego przecież patrzyła. Te jego czarne oczy też wisiały na jej sylwetce, na koronkowych stringach, które podciągnęła wyżej, aż musiał złapać w płuca więcej powietrza.
Ale jeśli spodziewała się, że on w tym momencie odpuści, to wcale go nie znała. Oni przecież wiecznie ze sobą rywalizowali, jedno przez drugie...
I teraz on też opierał palce na swoim pasku, odpiął go patrząc w coraz ciemniejsze oczy swojej żony, a zaraz zrzucał z siebie jeansy i poprawiał się, na jej oczach. Claudii też, ale kto by się tym przejmował? Jak on już kurwa zafiksowany był na niej, nawet zerknął w dół na swoje kroczę, a potem w twarz Pilar, jakby coś jej sugerował... że może niewiele mu w sumie brakuje?
Różowy to zdecydowanie mój kolor.
Uśmiechnął się kiedy te słowa opuściły pełne, gorące usta Pani Noriega. Po chuju jej. Nigdy nie widział jej w różu.
Ale teraz jedyne co widział to to, jak zaciskała smukłe palce na swoich piersiach, aż stęknął, gdzieś w kark Caludii, która zadrżała pod jego oddechem. Ale to jednak nie ona tak działała na Madoxa, na pewno nie.
- W czerwonym wyglądasz jak... Cherry, wisienka - znowu zrobił to specjalnie, wbił ciemne spojrzenie w jej piękne, czekoladowe oczy - a to moja była, uwielbiała czerwony - wyjaśnił niby Claudii, ale wcale nie. Bo spojrzał znowu na Pilar. Rzeczywiście Charity Marshall przychodziła do niego w czerwieni. Madox chyba wyglądał na jej fana. Ale według Claudii to na fana różowych, słodkich, krótkich kiecek, bo ona zaraz prezentowała taką Pilar.
- Ale ona jest piękna, koniecznie musisz ją przymierzyć kicia, ale na bankiet rzeczywiście... średnio, ale na to party swingersów, na które chodzimy co wtorek, cudeńko - cudeńko, kto tak mówi? Na pewno nie Madox, bo dla niego coś mogłoby być zajebiste, wykurwiste, ale cu-deń-ko?
I jeszcze to party swingersów… Aż Claudia znowu na niego spojrzała, gapiła się tak, jakby go chciała zapytać czy może dołączyć, ale zaraz ruszyła się z miejsca, żeby poszukać czegoś jeszcze, kiedy Madox nawet na nią nie spojrzał.
Jego czarne oczy zawieszone były na Pilar, kiedy sięgnęła do ramiączka stanika. Aż pokręcił głową, żeby tego nie robiła.
Wiedział, że i tak to zrobi. Aż złapał w płuca więcej powietrza.
A kiedy koronka osunęła się po jej gładkiej, smagłej skórze, to wyrwał się do niej.
- Ja pierdole, proszę cię - wymruczał gdzieś w jej szyję, a jego spojrzenie zatrzymało się na jej sterczących sutkach, na których chciał zaciskać teraz palce. Lizać je, pieścić...
Nawet sięgnął do niej ręką, ale już mu uciekła, a jego ciemne tęczówki zawisły na jej pośladkach. Mruknął, kiedy nimi przed nim zakręciła.
- Zdecydowanie bez majtek... Będą się odznaczać pod tą kiecką - prowokował ją znowu, a bokserki miał już coraz bardziej napięte. Złapał koronkowy stanik, który mu rzuciła i zaraz podniósł go do góry, żeby zaciągnąć się jej znajomym, obłędnym zapachem, żeby chwycić delikatny materiał w zęby. Zawiesił go sobie na szyi, i ruszył za nią w kierunku przymierzalni, ale odbił się od jej drzwiczek. Oparł się nawet o nie na moment poprawiając swoje bokserki, w których miał coraz mniej miejsca, i znowu na oczach biednej Claudii, która chciała uciec od niego spojrzeniem, ale nie potrafiła.
Kiedy Pilar przymierzała tą skandaliczną kieckę, to Madox wybrał sobie z Claudią kilka koszul, które też miał poprzymierzać i jakiś smoking. Oczywiście ekspedientka zaproponowała, że mu pomoże, z nadzieją w oczach, ale Noriega uznał, że przecież Kocica musi go zobaczyć. A jednak włożył na siebie jakieś czarne, eleganckie spodnie, żeby nie paradować w samej bieliźnie, ale nawet ich nie zapiął, bo jak skoro...
- O kurwa - wyrwało mu się, kiedy Pilar wyszła z przymierzalni i chyba w tym momencie czar chichoczącego, ciepłego księcia, prysł. A może to stało się już wcześniej?
Ale teraz jego spojrzenie znowu ślizgało się po jej sylwetce, od szpilek, po tych bajecznie długich, zgrabnych nogach, po rysujących się pod materiałem kształtnych pośladkach, brzuchu i... sutkach, które odznaczały się pod materiałem. Co z tego, że to był różowy, i tak wyglądała w tej sukience kurewsko gorąco.
- Tak, że aż mi stanął - rzucił bez ogródek Noriega i znowu spuścił spojrzenie w dół na swoje rozpięte spodnie, pod którymi rzeczywiście rysował się jego... wzwód - więc nie ma nawet opcji, że idziesz w tym na bankiet - pokręcił głową, a zaraz... Już nie umiał się hamować, tylko wyrwał się do niej, tak blisko, że mogła czuć na sobie jego szybki urywany oddech, a on sięgnął wytatuowanymi palcami do jej biodra, żeby przesunąć nimi w dół, podwinąć materiał na jej udzie - ale na pewno ją bierzemy, bo zaraz ją z ciebie zerwę... Ile kosztuje Claudia? - obejrzał się na dziewczynę przez ramię. Była cała czerwona i Madox nie był pewny czy dlatego, że widziała właśnie jak jakieś rodzeństwo przekraczało ewidentnie pewne granice, czy dlatego, że sama się napaliła.
- Osiem tysięcy dwieście dol... - nie dokończyła, bo przecież Madox już odchylał do tyłu głowę.
- Osiem patyków za różową kieckę - mruknął, ale zaraz naparł na Pilar tak, że jej plecy zderzyły się z drzwiami przymierzalni - chuj, licz mi ją i przynieś tą czerwoną którą wybrałem... - nawet nie obejrzał się na Claudię, bo przysunął się do swojej żony, opierając dłoń o drzwi tuż obok jej biodra - ale daj nam chwilę - dziewczyna skinęła głową. A Madox otworzył drzwi od przymierzalni i wepchnął tam swoją żonę - nie wiem czy bardziej mnie dziwi, że to coś kosztuje osiem patoli, czy, że zaraz zerwe z ciebie RÓŻ. To jest kurwa różowe Pilar, a mnie i tak kurewsko kręci - przyparł ją do ściany i połasił się do niej, tak, że mogła czuć na sobie, jak na niego działała. Kurewsko.

A la mierda, es rosa 💗🎀🌸
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
W co oni grali?
Chyba sami nie mieli pojęcia.
Ale zdecydowanie im się to podobało, bo z każdą minutą posuwali się coraz dalej. Problem z Państwem Noriega był taki, że żadne z nich nie wiedziało kiedy przestać. Przekraczali granice, jakby one nigdy nie zostały wyznaczona i nawet się tym nie przejmowali. Tak jak nie przejmowali się tym, że stali prawie nago pośrodku butiku w centrym miasta. Że lada moment mógł wejść ktoś do środka, ktoś ubrany w elegancki garnitur albo piękną, długą sukienkę w poszukiwaniu kolejnej kreacji na jakieś ważne wydarzenie. A tam co? Laska w samych majtkach i gość w białych bokserkach. That’s it.
Prowadzili walkę na spojrzenia, a te z każdą chwilą robiły się coraz ciemniejsze. Wzrok uciekał w nieodpowiednie miejsca, a już na pewno nie takie, gdzie powinni patrzeć brat i siostra. On pożerał wzrokiem jej piersi, podczas gdy Pilar nie mogła oderwać wzroku od białego materiału oplatającego jego biodra, pod którym odznaczał się dobrze znajomy jej kształt. Nawet kiedy niknęła za drzwiami przymierzalni, spojrzała ostatni raz w tamtym kierunku i… ledwo weszła sama do środka. Kurwa, jak ona tęskniła za jego bliskością. Jak wielkich pokładów samokontroli musiała z siebie wykrzesać, żeby nie wciągnąć go do środka, to tylko ona wiedziała.
Ale się udało.
A po pięciu minutach prezentowała mu się w bajecznie bezczelnej, kusej sukience. W dodatku r ó ż o w e j. I kto by pomyślał, że będzie wyglądać w niej tak dobrze, że nawet Noriega wyjdzie ze swojej roli? Na pewno nie ona, dlatego kiedy spomiędzy jego ust padło to O kurwa a potem aż mi stanął w pierwszej chwili uniosła wysoko brwi, a zaraz uśmiechnęła się do niego szczerze. Widziała jak na nią patrzył. Jak skanował każdy centymetr jej ciała, a większość z niego była faktycznie kompletnie odsłonięta. Reszta również nie pozostawiała wiele dla wyobraźni, bo materiał opinał się na niej praktycznie idealnie.
Aż tak? — spytała w końcu, sama przesuwając wzrokiem od jego twarzy w dół. Dokładnie do miejsca, o którym sam wspomniał, by zobaczyć jak wypukłość przy spodniach faktycznie zrobiła się o wiele bardziej wyraźna. Aż westchnęła głośno, przygryzła dolną wargę i… zacisnęła nogi. Wyraźnie. Musiał to widzieć, bo każdy mięsień w jej ciele spiął się jak na zawołanie, a te w okolicy podbrzusza zdecydowanie za bardzo. A jednak jej ciemne spojrzenie na moment wróciła do jego twarzy. — A z tyłu jak? — dopytała, odwracając się i wypinając delikatnie w jego kierunku. Nie była pewna, czy kawałek pośladków wystawał z sukienki, ale biorąc pod uwagę jego ulubioną pozycję taki widok musiał być całkiem n i e z ł y.
I chyba faktycznie był, biorąc pod uwagę to, jak nagle stwierdził, że nie było nawet takiej opcji, żeby poszła w tym na bankiet. I dobrze, bo kurwa nie miała zamiaru nigdzie wychodzić w takiej kurewsko różowiutkiej kiecce. Podniosła na niego spojrzenie, gdy do niej doskoczył, od razu zadzierając głowę w górę i sama robiąc krok do przodu, wchodząc w niego. Pilar nigdy nie bała się sparzyć. Wchodziła w ogień, jakby wręcz czekała, aż zacznie palić.
I paliło.
Jego palce, które przesunęły się po odkrytym udzie dokładnie to zrobiły. Mrowiły przyjemnie, iskrząc na skórze. A usta… te oznajmiły, że i tak wezmą sukienkę, tylko po to, żeby mógł ją z niej zerwać. Pilar zaśmiała się delikatnie, gotowa pokręcić głową i wywalić oczami, ale wtedy Claudia powiedziała, ile ona faktycznie kosztowała.
Co kurwa? — ona chyba też wyszła z roli, bo nawet nie kontrolowała tego, co opuściło jej usta, dokładnie w momencie, w którym Noriega naparł na nią mocniej i docisnął do ściany. Osiem patyków? Osiem kurwa patyków?! Tyle za kawałek jebanego, różowego materiału? Aż złapała w płuca więcej powietrza, bo to był moment, kiedy ona mogła śmiało stwierdzić, że ludzkość po-pier-do-li-ło. Kto o zdrowych zmysłach płaciłby tyle za coś takiego? Przecież za te pieniądze można było wyżywić masę rodzin, kupić nowe zabawki do domu dziecka, zrobić… zrobić z tego jakiś pożytek, a on… on naprawdę chciał to kupić tylko po to, żeby ją z niej zerwać. Spojrzała na niego zaskoczona. Sama nie wiedziała, czy bardziej ją to przerażało czy może jednak kręciło. Chociaż chyba kręcił to ją po prostu Madox i ta odznaczająca się wypukłość przy jego spodniach, którą bezczelnie się o nią otarł, aż mruknęła pod nosem, łapiąc w płuca więcej powietrza. A potem poleciała już do środka przymierzalni.
Madox, to jest kurwa osiem patyków — wypomniała mu, chociaż on sam to już zdążył powiedzieć. Uniosła ręce w górę i zarzuciła je na jego karku, przesuwając paznokciami po odkrytej, rozgrzanej skórze. Z jednej strony chciała go opierdolic, powiedzieć, że to kurewsko dużo siana, że ta różowa szmatka nie była tego warta, a z drugiej, on był koło niej już tak blisko, czuła go przecież między własnymi udami, jak się o nią ocierał i…
Kurwa.
Jesteś pierdolnięty — tak mu ładnie powiedziała, kręcąc przy okazji głową i puszczając dłonie w ruch wzdłuż szyi i prosto na nagi tors mężczyzny. Na te piękne tatuaże i mięśnie, które spinały się pod dotykiem. — Y tan jodidamente sexy… I tak kurewsko gorący, westchnęła, kierując się prosto przez napis Medellin do miejsca, w którym zaczynała się jego gumka od spodni.
I tam się zatrzymała.
Uniosła wzrok z powrotem na jego pociemniałe oczy. Te jej były równie ogniste i pełne pożądania. Wyszłą mu biodrami na przeciw, dociskając się do jego wypukłości i otarła o niego bezczelnie, by poczuł jej rozgrzane ciało, podczas gdy usta zawisły tuż nad tymi jego.
Podobam ci się w tej sukience? — wyszeptała, otulając jego twarz ciepłym oddechem, a kiedy chciał sięgnąć jej ust za każdym razem uciekała mu głową w tył. — Chciałbyś ją ze mnie zerwać? — wbiła paznokcie w jego podbrzusze, a potem zaryła nimi miejsce, gdzie miał tatuaż z piórkiem, sprawiając, że mięśnie z pewnością mu zadrżały. Tak bardzo chciała go kurwa pocałować, poczuć jego smak, a jednak… — Ale za tą Cherry gówno dostaniesz — rzuciła już o wiele bardziej oschle, po czym odepchnęła go od siebie. Na tyle mocno i niespodziewanie, ze teraz to on wylądował na ścianie po drugiej stronie. — A ja już więcej nie założę dla ciebie NIC czerwonego — warknęła niezadowolona. Była na niego obrażona? Może.

:stickfoch:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
To była prawda, że oni nie potrafili się zatrzymać.
Dla nich nie było rzeczy niemożliwych, i chwała bogu, że jednak nie łączyły ich relacje takie jak próbowali tu odgrywać, bo byłoby źle. Ale Claudia o niczym przecież nie wiedziała i przyjmowała to z miną, która mogła mówić pojebani bogole, albo sama nie wiem czy mnie to gorszy, czy podnieca. Ciężko to po niej było stwierdzić.
Ale Madox się tym wcale nie przejmował, zwłaszcza, że Pilar zaczęła go kusić już w samochodzie, a teraz... Zakazany owoc ponoć smakuje jeszcze lepiej. Chociaż akurat jeśli o nią chodzi, to był pewny, że w każdym wydaniu smakowałaby mu równie słodko. Nawet kurwa w różu.
Zwiewny, połyskujący materiał idealnie podkreślał jej piersi, sutki, które było przez niego znać, spływał po jej biodrach i pośladkach, a do tego te jej bajecznie długie nogi.
Aż tak?
Musiała to po nim widzieć, że aż tak, po czarnych, wpatrzonych w nią oczach. Mięśniach, które się spięły rysując pod smagłą skórą, pod tym tatuażem z napisem Medellin, i po tym, że znowu poprawiał sobie bokserki. On też widział jak na nią działał, jak zacisnęła nogi i ledwo się powstrzymał, żeby już nie znaleźć się przy niej. Ale kiedy zaprezentowała mu się z tyłu, kiedy wypięła się w jego kierunku, a materiał opadł na jej pośladki, odsłaniając kawałek, to aż zamruczał.
- Z tyłu jeszcze lepiej - rzucił, ale zaraz już był przy niej, mówiąc, że nie pójdzie w tym na bankiet. Bo tylko on mógł tak na nią patrzeć, pożerać ją spojrzeniem, jakby cały świat przestawał istnieć. Razem z tą biedną Claudią, która patrzyła na nich z boku.
Wytatuowane palce Madoxa przesunęły się po udzie jego żony, podwijając zwiewny, różowy materiał. Naprawdę chciał ją z niej zerwać, jakąś tam różową sukienkę Versace, którą miała na sobie Margot Robbie. Za osiem patyków, a i tak pewnie była jedną z tańszych tutaj.
- Osiem - powtórzył patrząc w oczy swojej żony, i tym razem on w nią wlazł, tak, że jej plecy zderzyły się z drzwiami przymierzalni. I niech ktoś mu jeszcze zarzuci, że żałował na nią forsy. Nigdy. Chciał wydać osiem kółek od tak, żeby tylko zerwać z niej tą sukienkę, która nawet nie była jakaś nadzwyczajna, a po prostu zyskała w tym momencie, tym, że ona miała ją na sobie. Otarł się o nią, tak, żeby go poczuła między nogami. A zaraz wepchnął ją do przymierzalni, gdzie też od razu do niej doskoczył.
- No i co? Mogłoby być sto, żebyś mi tylko pozwoliła ją z ciebie zerwać, już w Rio miałem... - nie dokończył, bo mruknął, kiedy przesunęła paznokciami po jego karku, po tym tatuażu z napisem Romeo. Ale z niego nie był żaden romantyk, bo zaraz nawijał jej dalej - i wczoraj... Pojebie mnie w końcu - czarne tęczówki wpatrywały się w jej piękne, duże oczy, a wytatuowane palce przesunęły się po jej udach, na pośladki, pod materiał tej skandalicznie seksownej sukienki. Zacisnął palce mocno na jej tyłku, kiedy powiedziała mu to jesteś pierdolnięty, był, to nawet nie podlegało dyskusji.
- To ty mnie tak kręcisz - coś w tym też było. Że przecież Madox nie zawsze był taki narwany, a przy niej nie umiał się hamować, patrzył w nią jak w najpiękniejszy na świecie obraz, ocierał się o nią z automatu. A kiedy przesunęła smukłymi palcami po jego torsie, to mogła czuć jak skóra drżała pod jej dotykiem, jak mięśnie mu się spinały i tego też nie kontrolował. Tego jak cały na nią reagował. Spojrzał w dół, żeby oprzeć palce na jej dłoń, którą zacisnęła na gumce jego bokserek i chciał ją poprowadzić niżej, ale kiedy się o niego otarła, to pochylił się do niej bliżej - kurewsko mi się podobasz - wymruczał i chciał ją pocałować, ale mu uciekła, sięgnął ręką, żeby podłożyć ją pod jej głowę, żeby nie zaryła nią w ścianę i to też zrobił odruchowo - w chuj chce ją z ciebie zerwać - okręcił sobie różowy materiał na palcach drugiej ręki i już chciał nim szarpnąć, bo cały się spiął, kiedy rysowała na jego skórze paznokciami czerwone pręgi, kiedy sięgnęła jego podbrzusza, a potem piórka na biodrze. Już wyobrażał sobie jej smak na języku i to jak materiał rwie się w jego palcach, ale wtedy... odepchnęła go od siebie. Tak gwałtownie, że wpadł plecami na ścianę i aż stęknął, a do tego walnął się w łeb, sięgnął ręką do potylicy.
- Co? - wydusił z siebie i ściągnął do siebie brwi - jaką Cherry? - zgrywał się, czy naprawdę był na niej tak zakręcony, że aż wypadło mu z głowy, co powiedział, żeby ją zdenerwować? Chyba to drugie, bo zaraz wywrócił oczami - nikt nie wygląda w czerwonym tak dobrze jak ty - znowu chciał do niej doskoczyć, ale kiedy skrzyżowała ręce na piersi, to tylko przechylił na bok głowę - a jakby któraś z moich byłych stanęła przede mną w takiej różowej sukience, to bym ją wyśmiał, a ciebie bym... - złapał w płuca więcej powietrza - no inne rzeczy - wypuścił powietrze przez nos, a jego klatka piersiowa uniosła się gwałtownie. Nie ruszył się z miejsca opierając o drzwiczki. Ale jego spojrzenie znowu przesunęło się po jej nogach, po tej sukience, na twarz, na czarne, błyszczące oczy.
- Jak dla mnie to możesz nie zakładać nic, wszystko z ciebie i tak zerwę... - podniósł rękę, żeby zerknąć na nadgarstek ze złotym zegarkiem - ale jak się nie pospieszymy to zaraz znowu... - i właśnie to się stało, bo zaraz Claudia zastukała w drzwiczki przymierzalni, i znowu im przerwała, mówiąc, że ma tę czerwoną sukienkę, o którą prosił, dla jego siostry. Madox odchylił do tyłu głowę waląc nią w ścianę, posłał Pilar jeszcze jedno spojrzenie pełne zawodu, a zaraz otworzył drzwi przebieralni. Ekspedientka prawie wpadła do środka i stanęli we trójkę w tym ciasnym wnętrzu.
- To nie jest moja siostra, to jest moja żona, tak się na siebie tylko nakręcaliśmy - wyznał w końcu, bo skoro to już i tak koniec zabawy...
Claudia spojrzała na nich wielkimi oczami.
- O Boże, ulżyło mi... - wydusiła z siebie i spojrzała na Pilar, a potem na Madoxa, a zaraz zasłoniła się czerwoną, koktajlową sukienką.
- I nie wiem czy ona teraz założy tą czerwoną, może wybierzcie coś seledynowego? Albo różowego? - teraz to Noriega spojrzał krzywo na swoją żonę, bo ewidentnie przewrotny los się na nich uwziął. Od powrotu z Rio nie mieli kurwa nawet chwili dla siebie. Bo jak nie Paris, Galen Wyatt, to teraz Cherry i Claudia.
- Do tego czarnego smokingu, który Pan wybrał pasuje też czerń, ale możemy wziąć coś w kolorze i dobrać jakieś dodatki - odezwała się Claudia i teraz patrzyła już wielkimi oczami na Pilar, żeby podjęła decyzję. Madox w tym czasie się poprawiał próbując upchnąć go w te eleganckie spodnie. Jak bogole w czymś takim chodzili? Co prawda on też nosił jeansy, które podkreślały mu tyłek, ale te gacie... chyba były za małe.

Quiero hacer otras cosas contigo 🍑👋
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Pilar też była blisko tego, żeby ją pojebało.
Od kilku dni nie byli w stanę złapać ani chwili sam na sam i w dodatku nie kłócąc się. Wiecznie odbywali poważne rozmowy, szarpali się i warczeli na siebie, a kiedy już wydawali się dogadać, kiedy znowu byli blisko… coś musiało się wypierdolić. Napięcie między nimi było wyraźnie namacalne. Gryzło gdzieś w środku i świerzbiło skórę.
Szczególnie kiedy w końcu s a m i znaleźli się w przymierzalni. Kiedy po tych wszystkich odklejonych gierkach docisnął ją swoim do ściany swoim ciałem. Naparł na nią tak mocno, że czuła dokładnie, jak jego klatka piersiowa unosi się w ciężkich oddechach, a odznaczona pod linią bokserek wypukłość drażni jej podbrzusze. Mruknęła mu gdzieś w szyję na słowa, że kurewsko mu się podobała. Uwielbiała, kiedy jej tak mówił. Kiedy zapewniał ją, że była dla niego wystarczająca, a jego spojrzenie ciemniało za każdym razem, gdy oplatał ją wzrokiem.
Chciała, żeby ją z niej zerwał. Tą pierdoloną sukienkę za osiem patyków, nawet jeśli kurewsko było jej żal pieniędzy i mogła znaleźć dla nich tysiąc innych, bardziej uczynnych zastosowań. I może nawet by mu na to pozwoliła, czuła przecież jak zaciskał palce na dole materiału, jak wziął wielki oddech w płuca i brakowało tylko tego jednego, ostatecznego szarpnięcia, który porwałby ten pieprzony róż… ale wtedy to ona pchnęła go na drugi koniec przymierzalni. Wróciła do słów, które powiedział kilka minut temu. Bo chociaż on kompletnie on ich zapomniał, Pilar wcale nie potrafiła. Przecież czerwony to był ich kolor. Państwa Noriega. Kolor miłości, pożądania i krwi, która zawsze im towarzyszyła.
A on porównał ją do Cherry.
Kto tak kurwa robił? Ciekawe jakby on zareagował, gdyby ona porównała go do jakiegoś swojego byłego partnera. Gdyby chociaż miała czelność wspomnieć o Galenie. Nawet nie musiała się zastanawiać — oczami wyobraźni widziała już, jak Madox odpycha ją od siebie i wychodzi z przymierzalni albo i nawet sklepu kompletnie obrażony. Bo on miał do tego prawo. Ona go nie miała.
Spojrzała na niego gniewnie, gdy zaczął się tłumaczyć. Gdy wypuszczał z pełnych ust, których tak bardzo chciała już poczuć smak, że nikt nie wyglądał w tym kolorze tak dobrze jak ona, że jeśli którakolwiek z jego byłych stanęłaby przed nim w tej sukience, to by ją wyśmiał, a ją chciał…
No co? — spytała, waląc go w ramie. Minę miała nadąsaną, ale było widać, że wciąż ze sobą walczy. Że część niej chciała mu zrobić awanturę, podczas gdy ta druga, pochłonięta pożądanem, chciała po prostu wpić się w jego usta i skończyć to nadmierne pierdolenie. Typowa kobieta. Wiecznie niezdecydowana. Chcąca dostać dwie rzeczy na raz albo najlepiej to wszystko. I może nawet była gotowa odsunąć to wszystko na bok… wybaczyć mu tą nietrafioną złośliwość, bo przecież widziała, jak na nią patrzył, jak na niego działała, miała tego idealny dowód w jego spodniach, ale wtedy… Claudia zastukała w drzwi.
Nie no kurwa — wyrwało jej się, bo jak zwykle nie mogli dokończyć. Nic kurwa nie mogli dokończyć. Rozmowy, kłótni, wymiany spojrzeń i nawet… tej ich świetnej zabawy, która nakręciła ich do granic możliwości, bo Madox już nie wytrzymał i wszystko wyjaśnił kobiecie, która wpadła do nich do przymierzalni z czerwoną sukienką. Cóż, przynajmniej nie musieli już mówić do siebie kocica i misiaczek, to był jakiś plus, chociaż Pilar i tak opadła ciężko na ścianę po drugiej stronie i westchnęła ciężko. Przymknęła na moment oczy, próbując zapanować nad przyspieszonym pulsem i dopiero gdy jej mąż wspomniał o tym, że nie wie, czy teraz założy czerwoną sukienkę, uniosła na niego spojrzenie.
Założy czy nie?
Założy — mruknęła wciąż niezadowolona i odebrała materiał od Claudii wraz z wieszakiem. Kostki jak widać były tego dnia wyjątkowo łaskawe dla państwa Noriega. Może to dobry znak na resztę tego dnia? Odrobina szczęścia zdecydowanie by im się przydała po tym wszystkim, z czym ostatnimi czasy się mierzyli. — Ale jeszcze zdecyduje, jak przymierze — spojrzała na niego wymownie, próbując udawać niedostępną. Jasne. Na pewno się jej kurwa spodoba, przecież kto jak kto, ale akurat Madox miał świetny gust, a skoro wybrał jej c z e r w o n ą sukienkę, w której nikt nie wyglądał tak dobrze jak ona, z pewnością zrobił to dobrze. — A teraz… możecie stąd wyjść?
Ahh oczywiście! — Claudia podskoczyła i przesunęła się w tył, przez przypadek ta jasne przesuwając ręką po wypukłości między nogami Noriegi. Tylko chyba nie spodziewała się, że będzie tam tak… twardo. — Ojej!!! — kwiknęła jeszcze głośniej, robiąc się całą czerwona na twarzy. Wyskoczyła z przymierzalni, a kiedy Madox również to zrobił, wcześniej wymieniając ogniste spojrzenia ze swoją żoną, zasunęła drzwiczki i sama oparła się obok.
Klima chyba dzisiaj nie działa — wtrąciła, rozglądając się dookoła i raz po raz wciąż lustrując Norięgę wzrokiem. — Ciepło, nie? — no im na pewno było, chociaż jak widać ekspedientce ewidentnie również się udzieliło. — Będziemy pakować w końcu tą różową? — dodała po chwili, robiąc kroczek w stronę Madoxa. Z początku niepewnie, ale po chwili już o wiele bardziej świadomie. — A ten… te spodnie nie są za ciasne? — kolejny komentarz, na który tym razem to Pilar przewróciła oczami, ściągając z siebie sukienkę, która to jej mąż powinien zrywać i złapała przy okazji czerwoną, którą dla niej wybrał. Nie wiedziała, co działo się za drzwiami, ale znowu usłyszała szuranie obcasami, a po chwili przyciszony głos Claudii. — Panie Noriega… ja to się tak ciesze, że jednak nie jesteście rodzeństwem, bo jak mam być szczera, to już zaczęłam się zastanawiać, co by było gdybyście… no… gdybyście wiadomo… ten no, wpadli sobie. Bo badania mówią, że aż pięćdziesiąt procent szans wtedy więcej na to, że będzie z jakimś downem albo inną ciężką chorobą. A donoszenie takiej ciąży? To w ogóle graniczy z cudem — nawijała jak najęta, a Pilar naprawdę musiała się powstrzymać, żeby nie jebnąć głośnym śmiechem. Świetnie się tam musiał z nią bawić. Aż zaczęła się wolniej przebierać, żeby im przypadkiem nie przeszkadzać.

:balonik:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Pilar zawsze była dla niego wystarczająca, a że czasem wspominał jakieś swoje inne laski, albo uśmiechał się do nich ładnie, to tylko po to, żeby ją odrobine powkurwiać, podroczyć się z nią. Żeby nakręciła się na niego jeszcze bardziej myśląc, że mógłby...
Nie no kurwa, nie mógłby, bo Pani Noriega była jedyną kobietą na świecie, na którą on tak patrzył. Czarnym od pożądania wzrokiem, nawet kiedy paradowała przed nim w różowej sukience, jakby ukradła ją jakiejś lalce Barbie.
Mogło być miło. Zerwałby z niej tę sukienkę, bo przecież zaciskał wytatuowane palce na jej rąbku, ale wtedy ona to przerwała, odepchnęła go od siebie. A Madox patrzył na nią z wyrzutem. Niby to on zaczął i powiedział o Cherry, ale wtedy jeszcze grali w tą dziwną gierkę przed przymierzalnią, nakręcali się i udawali rodzeństwo. Drażnili się ze sobą, a teraz... Ona drażniła się z nim.
Z Madoxem to też jest tak, że na dwoje babka wróżyła, bo gdyby Pilar wspomniała przy nim o Galenie Wyattcie, to pierwsza opcja była taka, że by się obraził i wyszedł, może na nią znowu krzyczał? Wytrząsał się? A druga... że chciałby jej pokazać, że żaden Galen Wyatt nie da jej tego, co on. Jak wtedy kiedy tą chorobliwą zazdrość przekuli w jeden z lepszych seks maratonów, aż Pilar zdecydowała się wyjść za niego z dnia na dzień. To chyba jednak pokazał jej, że był lepszy od Wyatta.
A Pilar była we wszystkim lepsza od Charity Marshall.
Co zaraz zresztą jej mąż zaczął jej nawijać, że wyglądała od niej lepiej w czerwieni, do tego stopnia, że chciałby ją...
- Pieprzyć, aż krzyczałabyś... - nie dokończył, bo Claudia zastukała w drzwi, ale też były dwie opcje, i obie przecież lubił. Żeby krzyczała jego imię, albo, żeby przestał. Nigdy jeszcze nie kazała mu przestać, ale Madox lubił przekraczanie granic, oboje je lubili, więc może kiedyś nadejdzie też taki dzień?
Na pewno nie dzisiaj.
Bo Claudia już wcisnęła się między nich, a Madox oznajmił, że Pilar nie była jego siostrą, bo już nie miał wcale humoru na zabawy. Zawiesił czarne oczy na swojej żonie, kiedy opadła plecami na ścianę, a mógł ją teraz do niej dociskać. Pokręcił głową starając się zrzucić napięcie z karku, ale gówno to dało. Czuł je na plecach, a najbardziej nieznośne to było między nogami.
Kiedy Pilar powiedziała to, że założy czerwoną sukienkę, to złapał na moment jej spojrzenie.
- A jednak - i znowu to zrobił, zaczepił ją. Ale kurwa, on mógłby to robić cały dzień. Sprzeczać się z nią, kłócić, godzić, a potem mówić jak kurewsko go kręciła i jak ją kochał - to przymierz, myślę, że będziesz wyglądać estás que ardes con ese rojo - kurewsko gorąco w tej czerwieni, był tego pewny i aż szkoda mu było wychodzić. Jeszcze się zawahał przez chwilę, chciał zaproponować, że pomoże jej z zamkiem, ale Pilar już ich wyprosiła, a na dokładkę ręka Claudii wylądowała na jego kroku, aż złapał w płuca więcej powietrza, oczywiście, że wolałby, żeby to była jego żona, ale tak czy siak, to poczuł. I ekspedientka też, to jaki był twardy, aż się zarumieniła i wyskoczyła z przebieralni, a Madox obejrzał się jeszcze przez ramię na swoją żonę, ale też wyszedł na zewnątrz.
- Ja pierdolę - znowu pokręcił głową starając się rozluźnić spięte mięśnie, ale nic to nie dawało - Claudia macie tu... - zaczął i chciał zapytać o łazienkę, bo czuł, że jak sobie nie ulży, to go ewidentnie pojebie, ale dziewczyna już zaczęła nawijać o tej klimie. Cała była czerwona i zrobiła krok w jego kierunku, wpatrywała się w niego tak intensywnie, że Madox aż zerknął na drzwi przymierzalni, za którymi była jego żona.
- A nie wiem, zapytamy moją żonę - rzucił, a Claudia stała już tak blisko niego, że czuł mocny i ciężki zapach jej perfum, przygryzła dolną wargę wbijając jasne spojrzenie w jego spodnie, w to miejsce, gdzie nie chciały się dopiąć i zaraz mu mówiła, że chyba są za ciasne - a wiesz... może dobre, tylko muszę... - znowu wytatuowane palce odznaczyły się na białym materiale jego bokserek, kiedy się poprawiał, a Claudia aż jęknęła.
Co kurwa?
Stała już tak blisko niego, że czuł na klacie jej oddech, a zaraz wyciągnęła rękę, żeby w smukłe palce złapać materiał jego spodni, przytrzymać go przy sobie. Madox musiał się za to powstrzymać, żeby od niej nie odskoczyć, a ona do tego nawijała mu jak nawiedzona o tych dzieciach z downem. Noriega pokiwał głową i zawiesił ciemne tęczówki na jej twarzy.
- Wiesz... Nie znam się na takich statystykach, ale pewnie tak, to w ogóle pojebane jakieś - stwierdził i zrobił krok do tyłu, a Claudia za nim.
- Czytałam taki romans gdzie brat z siostrą, to naprawdę robili - powiedziała kiwając głową, kilka rudych kosmyków wypadło z misternego upięcia i opadły jej na policzki - ale byli przyrodnim rodzeństwem - dodała wbijając w niego niebieskie spojrzenie, a Madox westchnął tylko jakieś aha, znowu zrobił krok do tyłu, a ona za nim, przyciszyła też trochę głos - i czytałam też taki o mężu, który zdradzał swoją żonę z ekspedientką luksusowego butiku - teraz to Madox już wiedział, że musi spierdalać, cofnął się gwałtowniej, ale wpadł na jakiś wieszak, który walnął na ziemię z hukiem.
A potem Pilar mogła już słyszeć jego stłumione westchnienie, a potem kolejny jęk Claudii.
- O jezu, ale jest wielki... - rzuciła jeszcze i aż się zapowietrzyła nabierając więcej powietrza w płuca.
A kiedy Pilar wyszła z przymierzalni, to Noriega stał do niej tyłem z opuszczonymi lekko spodniami, a przed nim na podłodze klęczała Claudia.
Tylko jak podeszła bliżej to okazało się, że kobieta trzyma w ręce wielkiego pająka.
- On nie gryzie, on tylko wygląda tak groźnie - powiedziała i podniosła się, żeby wyrzucić go na zewnątrz. A Madox się skrzywił, bo to może nie tak, że bał się robali, ale nie lubił ich, on by pewnie tego pająka załatwił trepkiem - sama hoduję pająki mam trzy ptaszniki - wyjaśniła Claudia.

:noway:
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
A jednak.
Jednak zdecydowała się dopuścić i przymierzyć sukienkę, którą dla niej wybrał. Pilar sama nie wiedziała, skąd to się brało — to jak łatwo potrafiła przy nim odpuszczać — ani skąd miała w sobie pokłady cierpilwości na przymykanie oka na pewne sprawy. W jednej chwili robiła mu wyrzuty o to, że porównywał ją i stylizował na swoją byłą, a w drugiej dociskała się do niego całym ciałem i chciała całować. Może była to kwestia tego, jak mało oni w finalnym rozrachunku dostawali chwil sam na sam? Że wiecznie musieli się z kimś użerać, rozwiązywać problemy, wiecznie kurwa coś. A kiedy w końcu byli sami… no już chyba żadne z nich nie chciało tracić czasu na zbędne kłótnie.
Szkoda tylko, że chciała psuć go Claudia, która finalnie im przeszkodziła. Pilar nie wiedziała, ile według niej trwała ta sugestia Madoxa daj nam chwilkę, ale jeśli obliczyła to na podstawie własnych doświadczeń, to musiała mieć bardzo kurwa smutne życie łóżkowe. Aż Pani Noriega na moment się na tym zakręciła, bo przecież nawet w ich zerwanych realiach oni nie zdążyliby nawet dojść do drugiej bazy, a co dopiero zrobić cokolwiek więcej.
Trudno.
Chyba po prostu nie było im dane.
Wywaliła wszystkich z przymierzalni, po czym zabrała się za przebieranie sukienek. Słyszała za drzwiami, jak Madox pytał ekspedientkę prawdopodobnie o łazienkę i aż zaśmiała się pod nosem. No jasne, ulżyć sobie chciał, gnojek jeden. Sam. Bez niej. Pokręciła głową, ale Claudia zaraz zmieniła temat na sukienki i jego spodni. I całe kurwa szczęście, że Pilar nie widziała, co działo się za ścianka, bo znowu zrobiłoby się niemiło. Nie miała przecież pojęcia, że pracownica sklepu była na tyle bezczelna, żeby pozwolić sobie na zbliżenie się do jej męża, gdy jego ż o n a była tuż obok. Może faktycznie naoglądała się tych wszystkich telenoweli, w których takie zachowania były normalne, albo pornoli, w których synek obracał mamusie zaraz obok ojca i myślała że to normalne. Ta. Tak kurwa normalne jak to, że brat z siostrą by byli w związku i próbowali to trzymać w tajemnicy przed własnymi rodzicami.
Sukienka od Madoxa była śliczna. Czerwień miała idealnie wyraźny, krwisty odcień, a materiał pięknie opinał się na jej ciele. Po środku miała wyraźne wycięcie na dekolt, chociaż przy tym idealnie chowała piersi, czyniąc ją bardziej elegancką w przeciwieństwie do tej lalkowatej różowej. Dość miała prawie do samej ziemi, chociaż z boki oczywiście szło wycięcie na całą lewą nogę. Ładna. Faktycznie wyglądała w niej kurewsko gorąco, jakby to powiedział jej mąż.
Maż który westchnął znowu głośno w akompaniamencie jęknięcia Claudii. I chociaż nie słyszała, co tam sobie szeptali, to był już taki moment, w którym Pilar nie wytrzymała i szarpnęła za drzwiczki z impetem, bo co oni kurwa wyrabiali? Otworzyła szerzej oczy, gdy tylko zobaczyła przed sobą plecy swojego faceta i jego idealnie odznaczające się pośladki pod białymi bokserkami, podczas gdy Claudia…
O jezu, ale jest wielki….
Pialr aż złapała więcej powietrza w płuca. Już była gotowa ich kurwa rozszarpać, jednak jedyne co uratowało Noriegę, to fakt, że miał na sobie galoty. Bo gdyby ich nie miał… no byłoby mocno niemiło. Od razu doskoczyła do nich, gotowa powiedzieć Claudii, że zaraz zobaczy jej równie dużą pięść, jeśli uwaga o rozmiarze była skierowana do przyrodzenia jej męża, jednak szybko okazało się, że chodziło o pająka. P a j ą k a. Pilar też się skrzywiła.
Weź to w pizdu — mruknęła, przeqrwacajać oczami, bo chyba żadne z nich nie chciało wysłuchiwać teraz o jej kolekcji zwierzątek.
Boisz się pająków? — zainteresowała się Claudia i wstała, wciąż trzymając go na rękach. Pilar nawet nie drgnęła, bo przecież ona była ostatnią osobą, która bała się robali i innych podobnych stworzeń.
Nie — rzuciła oschle. — Ale ostatnio strasznie mi zbrzydły — przeniosła spojrzenie na swojego męża. Mógł doskonale wiedzieć, o co jej chodziło. Ksywka, tatuaż na jego szyi… wszystkio w tym człowieku sprawiało, że Pilar już wcale nie chciała oglądać żadnych pająków na oczy i najchętnie nawet tego w rękach Claudii zmiażdżyłaby butem. Tylko coś miała przeczucie, że ekspedientka zaraz zaniosłaby się tu przy nich płaczem, a tego już by nie wytrzymała.
Dobra, jak ta sukienka? — dopytała, w końcu odsuwając się kilka kroków w tył. — Jest git? — stanęła przed swoim mężem i okręciła się dwa razy wokół własnej osi. Włosy zafalowały w powietrzu, jeszcze tylko brakowało jakiegoś pyłku wózkowego, żeby zrobiło się iście magicznie. — Jak tak, to Claudia potrzebujemy do tego jeszcze jakieś dodatki i będziemy się zbierać, nie mamy za dużo czasu — przeszła już do konkretów, bo jeszcze trochę zabawy z ekspedientką i będą musieli biec na ten bankiet, a jeszcze pewnie musieli zahaczyć o dom? Czy nie będą musieli? Sama już nie wiedziała jaki był plan, ale godzina do samego wydarzenia zostawiał naprawdę wiele do życzenia.
A ty idziesz w tym? — zlustrowała go w końcu od góry do domu, na moment zatrzymując się dłużej na wypukłości, która wciąż odznaczała się przy spodniach, na co uśmiechnęła się pod nosem nim nie wróciła do niego spojrzeniem. — Caliente — mruknęła zadowolona, bo naprawdę wyglądał dobrze. Wcale nie jak kelner, a jako koleś przy kasie, w dodatku z dużą klasą, chociaż tatuaże na dłoni i przy szyi sprawiały, że w tym wszystkim wciąż miał swój charakterystyczny pazur, który sprawiał, że w oczach Pilar zatańczyły drobne iskierki. — A Claudia… — zaczepiła ekspedientkę, nie ściągając spojrzenia ze swojego męża. — Jak solidnie przyszyte są te guziki? — wspaniałe pytanie do zadania. Na pewno każda normalna kobieta wybierając koszulę dla swojego męża by się tym interesowała. Jasne.

:obslinion:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”