30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Westchnęła ciężko. Odwróciła wzrok gdzieś na bok, jakby szukała pomocy u duchów wiecznie obserwujących ich poczynania. Na Hawajach było ich podobno sporo, więc jeśli tylko April wierzyłaby w takie bzdury, to znalazłaby wielu pomocników. Obróciła się znów w stronę strażaczki.
— Oj, Teddy... Znowu się najebałaś? Nie pamiętasz, że to nasza podróż poślubna? Ty myślisz, że z jakiej okazji dostałyśmy Marcelka? — Gestem wskazała na ręcznikowego łabędzia, który wbijał w Darling pełne zażenowania spojrzenie. A przynajmniej tak się działo w głowie April. No jak ona mogła zapomnieć, że już dawno ogłoszono je żoną i żoną! I jeszcze próbowała brać Finch pod włos. Ha, głupia.
Znajdowanie nowych pieprzyków mogło być niebezpieczne. Ona nie miała głowy do takich rzeczy. Niby znała swoje ciało doskonale i mogłaby hucznie świętować międzynarodowe dni masturbacji, wiedziała też co jej szkodzi i w jakich kolorach wygląda najlepiej. Ale jakby ktoś stwierdził, że ten pieprzyk na palcu wskazującym lewej dłoni jest totalnie nowy i na bank nie było go w tym miejscu wczoraj, to by mu uwierzyła. A z takimi rzeczami to trzeba szybko do lekarza! Nie pójdzie przecież do szpitala w Stanach, bo tu zbankrutuje. A zresztą, w tutejszych szpitalach ciągle coś wybuchało i płonęło. Ale były takie piękne lekarki... no dobra, sprawa na ten moment nie jest rozwiązana, będzie musiała to przemyśleć, jeśli Teddy faktycznie znajdzie na niej potencjalne oznaki ciężkich chorób.
Zaśmiała się krótko, widząc jej reakcję na nowe słowo. Śmiałaby się pewnie dalej, gdyby księżniczka nie wykorzystała tajemnej broni i nie przyssała się do jej szyi. Radość urwała się, stłumiona przez gwałtowniejsze zaczerpnięcie powietrza. Wbiła palce mocniej w jej plecy, zaskoczona tym nowym oznaczeniem.
— Czyli księżniczka idzie na ten moment na górę rankingu? No dobrze. — Bardzo ważna obserwacja. W tym słowie był większy potencjał niż się początkowo spodziewała. Obawiała się, że Teddy weźmie je za zbyt głupiutkie. Albo że zacznie zarzucać jej, że przecież April zgrywa księżniczkę dużo częściej. Ale się myliła. W ten sposób mogła się czasem pomylić, żaden problem.
Przyglądała się jej szczerze rozczulona. Może jednak w Darling było sporo z księżniczki? Wszystkie te typiary są przecież stereotypowo delikatne, a z niej też był taki uroczy, miękki puszek. Zsunęła dłoń tak, by móc ująć w nią pierś partnerki. Przecież nie odpuściłaby sobie takiej okazji, aż taka durna nie była.
—No pewnie, że zwariowałaś — prychnęła, jakby Teddy zapytała ją o coś absurdalnie wręcz oczywistego. Jak w ogóle mogła zakładać, że było inaczej? Zostawiła jej biust w spokoju. Nie mogłaby się skupić w takim stanie na rozmowie.
— Od kilku miesięcy wychodzę ze skóry, żebyś wariowała na moim punkcie. Chyba bym się do reszty załamała, jakby to nie przynosiło rezultatów. — Pogłaskała z czułością jej policzek, jak najcenniejsze trofeum we wszechświecie. Najlepsza zdobycz w kolekcji! Tyle samotnych dróg, musiała przejść bez Teddy, tyle samotnych dróg musiała przejść by móc odnaleźć ją tu! Czy tam w górach, wszystko jedno. Ważne, że się udało. Musiała się napróbować, nakombinować, nasprawdzać tych bab, ale było warto.
— To wszystko było skrupulatnie utkanym planem, żeby cię we mnie rozkochać. Każdy najdrobniejszy szczegół. Począwszy od obietnicy, że ucieknę do Argentyny, jak mnie zostawisz, przez spłodzenie naszego syna, zostawienie majtek w tamtym barze, na wybieraniu blatów kończąc — wyjaśniła, obniżając głos, jakby zdradzała jej właśnie największy w świecie sekret. Wbrew pozorom pewnie coś w tym było. Przecież April była kokietką i z premedytacją wykorzystywała te zdolności na przyjaciółce. Ale nie zakładała, że uda jej się aż tak.
— Czekałam, aż dogonisz moje kochanie ciebie. — Dotrzymanie jej kroku zdecydowanie nie było proste. Ale Teddy się udało, brawo!


jesteś moją princess passenger, ustawiłem ci nick na messenger
Werka
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przeniosła wzrok na Marcelka i dopiero wtedy ją olśniło. Na śmierć zapomniała, że w oczach innych były już przecież po ślubie! No pięknie. Wszystko przez te kilka łyków wina. Niby wszystko się zgadzało, bo Teddy faktycznie pierdolnęła ją na kolanko w Mont-Tremblant. Owszem, bez pierścionka, więc technicznie rzecz biorąc nie powinno się liczyć. No bo jak? Pobite gary! A potem wszystko potoczyło się jak po sznurku i nim się obejrzały, były tutaj, na Hawajach, w środku czegoś, co z powodzeniem można było nazwać podróżą poślubną. No dobra, żarty żartami, ale kiedyś zrobi to jak należy!
Nowe pieprzyki wcale nie oznaczały ciężkich chorób i powstawały w wyniku nadmiernej produkcji melatoniny, genetykę i zmiany hormonalne, więc Darling naprawdę powinna zacząć się poważnie martwić, że jej dziewczyna była jakąś hipochondryczką. Obejdzie się bez wizyty w szpitalu. A już na pewno obejdzie się bez tych ładnych lekarek! Finch musiała zaspokoić się strażaczką. Ona też miała papiery z pierwszej pomocy i w ogóle, więc mogła opatrywać ją do woli, jeśli już tak bardzo chciała zostać przebadana.
Parsknęła zduszonym śmiechem, bo przecież daleko było jej od delikatnej księżniczki, ale zaraz przemieniło się do w urwane westchnięcie. Wszystko za sprawką April, która ujęła jej pierś w swoją dłoń.
Wcale to tak nie wyglądało — mruknęła, tym razem z niezadowolenia, bo ręka została bezczelnie zabrana. Bardzo nieładnie, tak się nie robi! — Zwariowałabym na twoim punkcie dużo wcześniej, gdybyś nie zaczęła tak mącić i robić mi wody z mózgu — zastrzegła, przypominając, a może nawet wypominając jej to, co wyprawiała po nowym roku. A już wtedy mogło być tak miło! — Ale dobrze, powiedzmy, że twój tajny plan zadziałał. Masz mnie całą. Możesz się tym napajać — tym razem do ona ugniotła jej pierś i podciągnęła materiał jej koszulki, żeby zacząć torować sobie pocałunkami ścieżkę w dół.
Teddy szczerze wątpiła, że sama była w stanie skupić się na rozmowie takimi zagrywkami, ale nie przekona się, jeśli tego nie sprawdzi. Podobno miała niezłą podzielność uwagi.
Wystarczyło spojrzeć przez ramię i upewnić się, czy się gdzieś nie potykam, zamiast tak brnąć na oślep przed siebie — zerknęła na nią z dołu, pociągając zębami za sznureczek od spodenek. Mała kokardka rozwiązała się natychmiast. — Czasami trudno za tobą nadążyć — przyznała szczerze, ale co miała poradzić na to, że na początku miała wrażenie, że grają w jakąś dziwną grę. Taką, która zawiera więcej niż dwie strony instrukcji, a przecież Darling trzeba wtedy tłumaczyć wszystkie zasady i Finch doskonale o tym wiedziała.
Bo w sumie to nie tak, że już wtedy nie zaczynałam szaleć za tobą, po prostu... — urwała, kiedy po salonie rozległ się dźwięk powiadomienia. A potem kolejny. Telefon Teddy rozszalał się na dobre. Z zrezygnowaniem przycisnęła policzek do podbrzusza partnerki.
Naprawdę właśnie teraz? Już prawie zapomniała o tym, co działo się w Toronto. Nie można było wybrać sobie gorszego momentu.
Muszę to sprawdzić — powiedziała, posyłając jej przepraszające spojrzenie. Usiadła na kanapie i złapała za komórkę. Jak widać, nie tylko April była ciągle w pracy.
Darling odczytywała kolejne wiadomości. Większość wiadomości była od znajomych pracujących w szpitalu, którzy w końcu znaleźli czas, żeby odpisać. Wśród nich znalazła się jedna od Riley. Wysłała jej zdjęcie z akcji z uniesionym do góry kciukiem. Jett też dodał załącznik. Teddy od razu skierowała ekran w stronę Finch i pokazała jej selfie chłopaków z leżącym na szpitalnej sali Jamalem. Johnosn miał zabandażowaną nogę, ale uśmiech nie schodził mu z ust.

o ciebie mógłbym nawet kłócić się ze swoją mamą
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chodzenie do lekarzy to, co do zasady, okropieństwo. Nie dość, że nic w tym przyjemnego, to jeszcze zawsze coś człowiekowi znajdą! Nadmierna produkcja melatoniny może nie brzmi tak groźnie, jak nowotwór, ale nadmierne cokolwiek nie może przecież być czymś dobrym. Jedynymi plusami porządnego przebadania się mogły być spokój ducha i ładne lekarki. April rzadko bywała po prostu spokojna. Zazwyczaj cos się jej pod tą czachą gotowało, nawet w najzwyczajniejszych sytuacjach życiowych. A teraz jeszcze będzie dostawać po głowie za oglądanie ładnych doktorek? Masakra. Jednak w życiu już nie pójdzie na badania. Wyleczy ją Teddy albo selekcja naturalna.
Darling skrupulatnie kontynuowała testy na cierpliwości swojej dziewczyny. Zamiast się nią rozczulać albo po prostu śmiało wchodzić w tę flirciarską grę, znowu palnęła coś nieprzyjemnego. Tym razem trafiło na finchowy odpadł z początku roku. Nie ma opcji, nie da się wciągnąć w tę paskudną rozmowę. Może sobie tylko tym zaszkodzić. Dobrze chociaż, że rozproszyła ją kolejnymi pocałunkami. To dużo lepsze od każdej kłótni.
— Zbałamuciłaś mnie piętnaście lat temu, a potem nie byłaś w stanie za mną nadążyć? Chyba faktycznie jestem jakaś strasznie skomplikowana. — Nie była w niej zauroczona od liceum, wiadomo. Ale to brzmiało zdecydowanie lepiej, a to przecież dla April było najważniejsze. Naciąganie faktów, byle tylko czarować Teddy dalej, to przecież jej specjalność. A jak mogłaby nie chcieć czarować kogoś, kto patrzy na nią w ten sposób? Serce zabiło jej mocniej, gdy dziewczyna znalazła się na wysokości jej bioder. Uniosła je od razu, chcąc ułatwić jej zsunięcie spodenek. Ale do żadnego rozbierania nie doszło. Paskudne powiadomienia przerwały nie tylko fizyczną pieszczotę, ale i tę słowną. Powinna się wściekać. Nie miała ochoty na przerywanie żadnej z tych rzeczy. Ale tym razem sytuacja była naprawdę wyjątkowa i właściwie nie powinna się złościć. Skinęła głową na znak, że rozumie. Jasne, że musiała to sprawdzić. April przecież też była ciekawa, co się dzieje w Toronto, totalnie rozumiała tę potrzebę.
Podniosła się, sięgając po swój kieliszek. Usiadła na kanapie po turecku, czekając cierpliwie, aż jej partnerka odczyta wszystkie wiadomości. Uważnie śledziła wszystkie mikro ekspresje, próbując odgadnąć po nich, jak było źle. Ale chyba uniknęli prawdziwych tragedii! To na pewno by przecież zauważyła. Uśmiechnęła się szeroko na widok zdjęcia chłopaków. Byli żywi i mieli wszystkie kończyny, z jakimi widziała ich ostatnio. Sukces!
— Cieszę się, że nic im nie jest. Przekaż im całusy ode mnie. — Uniosła kieliszek w geście toastu za zdrowie dzielnych strażaków. Poczuła ulgę. Przez moment było groźnie, ale skończyło się dobrze. Może jednak da radę być żoną strażaczki? Wprawdzie w tej akcji strażaczka siedziała bezpiecznie obok, ale wyobraźnia Finch robiła swoje. Od razu poczuła się nieco dzielniejsza. Będzie dobrze!
— Może po prostu się ogarniemy i zostaniemy dzisiaj przy filmie albo książkach, co? Świat chyba próbuje nam coś przekazać — zaproponowała, uśmiechając się do niej łagodnie. Kilka miesięcy temu nie postawiłaby, że z jej ust padnie takie zdanie, a tu proszę! Była gotowa zrezygnować z seksu na rzecz spokojnego odpoczynku i przytulania. Naprawdę musiała strasznie kochać tą Teddy, że obie wizje wieczorów były dla niej równie atrakcyjne. Albo wiedziała, że jak jeszcze raz im coś przerwie, to ją popierdoli i ucierpi ktoś niewinny.

cutie pie
Werka
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

O nie, nie, nie. Nie było mowy, żeby April się wywinęła. Teddy dopilnuje, żeby biegała do lekarzy regularnie i bez kombinowania! Już ona się o to zatroszczy. A jeśli trafią się lekarki pokroju Amelii Shepherd? Cóż, Teddy będzie musiała to jakoś przeżyć. Ufać swojej dziewczynie. Albo żyć w przekonaniu, że taka Amelia zwyczajnie nie będzie nią zainteresowana. Nikła szansa, ale Darling od zawsze była łatwowierna. Zamknie się w tej w swojej bańce, ślepa na potencjalne zdrady Finch. Dobra. Trochę ją poniosło. To były emocje, a ona... Wprawdzie pierdolnięta nie była, ale przy takiej dziewczynie nigdy nie można było mieć stuprocentowej pewności.
Chyba sobie żartujesz — Teddy nawet nie próbowała ukryć rozbawienia, kiedy April oskarżyła ją o zbałamucenie. Jeszcze gdyby to była prawda!
Nie kochały się od liceum. I zdecydowanie nie były żadnymi high school sweethearts, o których pisze się ckliwe historie. Ba, Darling nigdy by nie pomyślała, że przyjdzie dzień, w którym spojrzy na Finch w ten sposób. Nie wspominając już o zakochaniu.
Po wyświetleniu zdjęcia od Jetta, trzy razy przeliczyła, czy nikogo na nim nie brakuje. Ale byli wszyscy, w zadziwiająco dobrych humorach. Nawet Jamel uśmiechał się szeroko, zupełnie nieprzejętym oparzeniami swojej nogi. Prawdziwy twardziel. Byle potem nie okazało się, że to jakiś chwilowy zryw, jak w przypadku Marka Sloana! Odpisała na wiadomość milionem serduszek, przekazała całusy od April i sięgnęła po swój kieliszek z winem.
Od kiedy wierzysz w to, co próbuje przekazać świat? — uniosła wysoko brwi, bo zwykle żadna z nich nie zawracała sobie głowy podobnymi bzdurami. Znaki. Przeznaczenie. Ukryte sensy w przypadkowych zdarzeniach.
Teddy zawsze uważała, że świat po prostu się dzieje. To ludzie na siłę dopasowują do niego historie, bo łatwiej uwierzyć, że coś ma sens, niż przyznać, że czasem nie ma go wcale. Ale przez to, co zaistniało między nimi, po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że być może nie wszystko da się sprowadzić do czystego przypadku. Może tak po prostu musiało być.
Obejrzyjmy coś. I tak pewnie zasnę w połowie — przytaknęła i chociaż wolałaby się zapierać rękami i nogami, żeby nie zasnąć, to, jakby nie patrzeć, ten dzień był dość wyczerpujący, a informacja o pożarze trochę ją przygnębiła i wyssały z niej resztkę energii.
Chyba wyobrażała sobie początek wakacji zupełnie inaczej. W jej głowie wszystko miało być lżejsze. Ale chyba byłoby zbyt pięknie, gdyby nic się nie wyjebało. Rzeczywistość rzadko kiedy pozwala na idealne otwarcia. Może jednak paradoksalnie było w tym coś dobrego. Jeśli już coś miało się posypać, to lepiej na samym początku. Istniała wtedy całkiem spora szansa, że dalej będzie już tylko łatwiej! Teraz liczyło się zbieranie sił na kolejne dni. Nie było sensu zamartwiać się czymś, na co nie miała absolutnie żadnego wpływu. Była na Hawajach ze swoją cudowną dziewczyną, co jej po tym, że będzie myśleć o pożarze szpitala? Z tej odległości ani go nie ugasi, ani nikomu nie pomoże. Miała prawo do odrobiny egoizmu. Świat nie przestanie się kręcić tylko dlatego, że na moment pozwoli sobie od niego uciec.
Wzięła więc głęboki oddech, skupiając się na tym, co realne i namacalne. Dolała do kieliszków wina i wtuliła się w April, oglądając film, którego tytułu nawet nie pamiętała. Reszta mogła poczekać.
koniec, part 1
honeybun
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”