30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała dokładnie, co zrobić, żeby doprowadzić przyjaciółkę do ekstazy. Już tamtej nocy po Jarmarku dostała wyraźny dowód na to, jak April reaguje na jej dotyk i pewne pociągnięcia języka. Mogła kreślić między jej udami cały alfabet, lecz z doświadczenia wiedziała, że najlepiej działają ósemki. Nie musiała długo czekać na finał swoich działań, bo chwilę później Finch już zaciskała uda na jej głowie.
Teddy była jak zahipnotyzowana. Nawet nie zorientowała się, kiedy została pociągnięta do góry, żeby zaraz znaleźć się pod ciepłym ciałem April. Zamrugała, trochę zbita z tropu, łapczywie wpijając się w jej usta.
Nie musisz mi się za nic odwdzięczać — zaśmiała się gardłowo, po czym zacisnęła palce na nadgarstkach dziewczyny i przyciągnęła ją do siebie zdecydowanym, ale czułym ruchem, obejmując ramionami. Cmoknęła ją delikatnie w czoło, jakby chciała tym gestem zamknąć całą chwilę w jednym prostym znaku bliskości, po czym odsunęła się nieco na bok.
Po chwili obie leżały już na wznak, w mokrej, pogniecionej pościeli, wpatrując się w sufit i próbując uspokoić oddech. Chłodny materiał przyklejał się do skóry w kontraście do wciąż utrzymującego się ciepła ciał. Dopiero teraz dotarło do niej, że ręcznik byłby całkiem rozsądnym pomysłem, ale było już za późno na praktyczne decyzje. Trudno. Darling przyjdzie zasnąć pod wilgotną kołdrą, a poranek i tak sam przyniesie konsekwencje tej chwili.
Wolną ręką natrafiła na ramkę z certyfikatem, którą przed wyjściem z pensjonatu zostawiła na poduszce. Sięgnęła po nią i spojrzała na zdjęcie Theodory Apreddy LXIX.
Co właściwie robi się z taką krową? — zapytała, bo skoro już została została adopcyjną matką takiego zwierzęcia, to musiała wiedzieć. — Mając właścicielkę czeka ją teraz jakieś wspaniałe życie? — zainteresowała się, bo przecież z tej całej adopcji musiały płynąć jakieś korzyści.
Serio, Teddy, w myślach aż wywróciła oczami tak mocno, że prawie zobaczyła własny mózg. Masz przy sobie nagą, rozpaloną dziewczynę i zamierzasz dopytywać o krowę? Właśnie teraz?
Leżała nieruchomo, czując obok ciepło drugiego ciała i właśnie to ciepło wywołało kolejną falę wątpliwości. Może powinna zachować dystans. Może to był moment, w którym należało się cofnąć o pół kroku, nie pogłębiać tej bliskości, nie pozwalać, żeby wszystko poszło za daleko.
Może lepiej nie przyzwyczajać się za bardzo, znów przemknęło jej przez głowę. Może lepiej trzymać ręce przy sobie. Myśli też.
Dlatego krowa wydawała się idealnym tematem zastępczym. Czymś, co pozwalało złapać oddech i choćby przez chwilę udawać, że to wszystko nie jest tak intensywne, jak się wydaje. Poza tym April kochała krowy! Darling była przekonana, że będzie potrafiła o nich paplać godzinami. Szkoda tylko, że ciało nie było aż tak skłonne do ignorowania bliskości. Każdy drobny ruch obok i każdy oddech muskający skórę przypominał jej, że dystans to decyzja, którą trzeba podjąć świadomie. A Teddy jeszcze nie była pewna, czy naprawdę chce ją podjąć. W końcu i tak będzie musiała. Miała jednak wątpliwości, czy lepiej zrobić to od razu, czy wstrzymać się jeszcze przez kilka dni, zanim znowu je poniesie. To tylko seks, skarciła się po cichu. Nie rób z tego takiej wielkiej sprawy.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się, rozkoszując się spokojnym momentem. Szaleństwo, które przed momentem rozrywało ją od środka, zostało zastąpione przez poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. Czuły całus pozwolił jej wylądować miękko na ziemi, rozlewając się w cieple ofiarowanym przez ciało Teddy.
Wpatrywała się w sufit, próbując przypomnieć sobie, kto wykonuje piosenkę, która akurat leciała. Trudno było jej się na tym skupić. Informacja zagnieździła się w jej głowie, ukryta gdzieś bardzo głęboko i nie chciał wyjść. Nie znosiła tego uczucia. Była pewna, że zna odpowiedź – w końcu to jej playlista. A jednak nie była w stanie po nią sięgnąć. Słyszała ten utwór pewnie kilkadziesiąt razy w tym roku, a jednak teraz miała w głowie czarną plamę. Z zamyślenia wybudził ją dopiero głos Darling.
— Kali Uchis — powiedziała na głos właściwie sama do siebie. Olśnienie przyszło momentalnie. Podniosła się do pozycji siedzącej, zadowolona ze swojego osiągnięcia. Spojrzała na przyjaciółkę, próbując zrozumieć, jak brzmiało jej pytanie.
— Kocha się ją i chwali wszystkim wokół — wyjaśniła rzeczowym tonem. Sięgnęła palcami do jej ramienia, chcąc nadrobić dystans, jaki się między nimi wytworzył, kiedy usiadła. Muskała skórę opuszkami palców, rysując na niej jakieś wzory.
— W twoim imieniu wpłaciłam na nią początkowy datek i zapisałam się na comiesięczną subskrypcję. No wiesz, jak takie alimenty. Finansują z tego opiekę medyczną, jedzenie i ogólnie utrzymywanie ich tam w dobrostanie. Będą nam wysyłać jej zdjęcia i informować, jak się miewa. No i możesz ją odwiedzić. — Krowa mieszkała wprawdzie w Stanach Zjednoczonych, ale to nic! Istniały przecież środki komunikacji między krajami. Finch byłaby gotowa dla potrzebującego zwierzaka lecieć choćby i na drugi koniec świata. Dla Teddy na pewno też, ale na szczęście ona była tuż obok. Nachyliła się i złożyła kilka drobnych pocałunków na jej brzuchu. Zsunęła się leniwie z łóżka i skierowała w stronę swojej torby, z której wyciągnęła koszulkę. Przeciągnęła ją przez glowę, poprawiła wilgotne włosy. T-shirt był zdecydowanie za duży. Był jedną z części prowizorycznej piżamy, którą może Teddy już miała okazję oglądać. Może i zadbała o własne ciało i dopasowaną bieliznę, ale seksowna piżama była ponad psychikę April. To musiało wystarczyć. Chwilowo jednak nie zajmowała się szukaniem spodni, więc nieco kokieterii było w tym zachowane. Ruszyła z powrotem w stronę przyjaciółki, zahaczając po drodze o stolik przy kanapie, z którego zgarnęła dwa koreczki. Stanęła obok jej łóżka i wyciągnęła rękę w jej stronę, zachęcając, by ją złapała i się podniosła. Niestety żadna z przekąsek nie była dla Teddy. Obie pochłonęła samodzielnie.
— Nie leż na tym mokrym. Śpimy dzisiaj na moim łóżku. A teraz chodź się nażreć przed snem. Musisz mieć jutro siłę do dbania o mnie. — Uniosła przedramię w jej stronę, prezentując niewielkie zaczerwienienie po upadku. Nie wyglądało może zbyt imponująco, ale największe stłuczenie przykryła już koszulką, więc musiała łapać się drobniejszych cierpień.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
i can take you higher
oh, oh, oh, i'm on fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ona również znała tę piosenkę, która przewijała się przecież na playlistach April, ale nie przyszło jej do głowy, żeby zastanawiać się nad wykonawcą czy nawet samym utworem. Muzyka była po prostu tłem, jednym z tych dźwięków, które istnieją, dopóki ktoś nie zwróci na nie uwagi. Dopiero oświecające słowa przyjaciółki sprawiły, że Teddy wydała z siebie ledwo słyszalne hm.
Podparła się na łokciach, marszcząc brwi, jakby nagle próbowała poukładać w głowie coś, co zupełnie nie chciało się tam zmieścić.
Ale dlaczego to ty płacisz za subskrypcję, skoro to moja krowa? — zapytała szczerze zdziwiona. Początkowy datek jeszcze brzmiał sensownie, nawet sympatycznie — gest, prezent, miły impuls. Ale dalsza, regularna opieka nad zwierzęciem powinna już spaść na Darling. Tak przecież działał świat. To było trochę tak, jakby ktoś kupił jej psa, a potem samodzielnie wyprowadzał go na spacery, karmił i opłacał weterynarza. Absurd. Pomijając fakt, że takie prezenty były kategorycznie zakazane i że Finch bez wahania podjęłaby się opieki nad zwierzęciem podczas jej nieobecności, Teddy wciąż uważała całą sytuację za zwyczajnie głupią.
I co? Teraz April zamierzała opłacać Theodorę aż do jej śmierci? Teddy nie miała w zwyczaju wybiegać myślami aż tak daleko w przyszłość, ale przypomniało jej się, jak April kiedyś wspominała, że krowy potrafią dożyć nawet dwudziestu lat. Dwudziestu! Gdyby tak zliczyć wszystkie te miesiące subskrypcji, każdą kolejną wpłatę… To przecież była kupa szmalu! Ogromna. Wręcz nieprzyzwoita.
Odwiedzimy ją kiedyś — stwierdziła pewnie, odkładając ramkę na szafkę przy łóżku. Przez chwilę wodziła wzrokiem po ciele przyjaciółki, która krzątała się po pokoju, udając, że wcale na nią nie patrzy, po czym dała się podnieść z mokrej pościeli.
Teddy sięgnęła po pierwszy lepszy t-shirt spomiędzy innych ubrań, które wyciągnęła z torby przed wyjściem na stok i wciągnęła go niedbale przez szyję, zupełnie nie przejmując się faktem, że koszulka była tył na przód i posłusznie usiadła na kanapie, żeby móc się nawpierdalać. I rzeczywiście nawpierdalała się tak bardzo, że potem nie mogła się ruszyć i prawie pękła, ale przynajmniej była szczęśliwa, bo poza obecnością April, jedzeniem i fantastycznym seksem, potrzebowała czegoś więcej do osiągnięcia tego błogiego stanu? Oczywiście, że nie. I chociaż sen przyszedł dopiero nad ranem, to zdecydowanie następnym razem powinny zsunąć ze sobą łóżka, bo Teddy nie chciała zbyt mocno ocierać o sińce na ciele Finch, która i tak pewnie obudziła się cała obolała, więc lepiej byłoby zaoszczędzić tych łokci niefortunnie wbijanych pod żebra.

April Finch
koniec
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”