30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

43
Wiadomo, że June była bałamutką. To kolejna rzecz, która łączyła ją z April. Zamiłowanie do flirtu może nie było najlepszą cechą, jaką można chwalić się na prawo i lewo, ale to nic. One były z siebie wyraźnie zadowolone. Nie było przecież niczego lepszego niż rzucenie odpowiednich słów, które sprawiają, że dziewczyna, z którą rozmawiasz, na moment traci rezon, uśmiecha się albo rumieni. Takie wytrącanie z równowagi przynosiło masę satysfakcji. A jak się jeszcze potem okazywało, że przez te wszystkie teksty dana dziewczyna nie może przestać o niej myśleć? No perfekcyjna sprawa. Oby z Tiffany wydarzyło się podobnie! Na Teddy to przecież zadziałało. Porządnie zwróciła jej w głowie na początkowym etapie ich romansu. Trzeba było to powtórzyć. Może powinna ją odświeżać tak raz do roku?
Może nawet za którymś razem dostrzeże jakąkolwiek zazdrość w narzeczonej. Może w momencie, gdy narzeczona faktycznie zrobi się zazdrosna na dłużej niż pół sekundy? A może April była po prostu zbyt święta i nie dawała jej żadnych powodów do takich odczuć? To bardzo prawdopodobne! Nie to co Darling! Dobrze, że Finch porzuciła zwyczaj grzebania w telefonach partnerek, bo jakby tylko się dowiedziała, że jej narzeczona ma dziwny zwyczaj ciągłego flirtowania ze swoją najlepszą przyjaciółką, to na pewno poczułaby się z tym kiepsko. Ale że nie zagląda jej przez ramię, to nigdy się niczego nie dowie i będzie żyła w szczęściu aż do końca świata.
Na koniec świata to ta Tiffany ją zabierała. June już podejrzewała, że nie dojadą na miejsce nigdy. Wsiadły do jakiegoś nieskończonego Ubera i na wieki zostaną w podróży w ramach jakiejś dziwacznej klątwy. Będzie się na niej tak znęcać psychicznie, póki słońce nie wybuchnie, czyli jeszcze dosyć długo. Na szczęście się pomyliła i kierowca wreszcie zatrzymał się na jakimś totalnym zadupiu. Teraz z kolei zaczęła podejrzewać, że typiara chce jej wyciąć nerki i porzucić w jakimś rowie. No nic, trudno. Ważne, by wcześniej dała buzi.
— No dobra i co dalej? Widzę... ciemność — zauważyła rezolutnie, rozglądając się uważnie. W środku nocy takie miejsca nie wyglądały zbyt korzystnie. Nie miała pojęcia nawet, jak dostać się z poziomu ulicy na punkt, o którym wspominała jej Tiffany. O matko, a jak ją z niego zrzuci? To będzie bardzo dramatyczna śmierć. Taka aż za bardzo. June nie była aż tak odklejona. April to co innego! Mogłaby tak spadać, a na koniec skręcić sobie kark. Albo nadziać się na pale. Skąd wytrzasnęłaby je w Toronto? Trudno powiedzieć.
— Chyba że to ma być jak te restauracje, co się je z zamkniętymi oczami? Na który zmysł ty będziesz mi oddziaływać? — Uśmiechnęła się słodko, mając nadzieję, że w tym nikłym świecie Tiff jednak dostrzega, że June nadal była śliczna, tylko lekko wstawiona i absolutnie cała jej. No na pewno nie żadnej Rory czy jak jej tam było, zdążyła już przecież dawno o niej zapomnieć. Nie mogła jej nawet wykorzystywać, by zrobić narzeczonej na złość, bo totalnie nie ogarniała... niczego.

Lubię każdy moment, gdy kogoś obgadujemy. No i te rozmowy w nocy, jakbyśmy byli sami na ziemi
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

056.
Zamiłowanie do flirtu może i nie było cechą, którą można się szczycić, ale umiejętność flirtu już tak. June szło całkiem nieźle, skoro Tiffany wyszła z nią z baru i sama postanowiła zabrać ją w tajemnicze miejsce. To samo tyczyło się April, bo jakoś udało jej się wyrwać Teddy, która dała sobie wcisnąć pierścionek na palec. I która sama postanowiła jebnąć na kolanko. Wprawdzie trudno stwierdzić, jak poważnie traktowała to Tiff, ale strażaczka była zaangażowana stuprocentowo. Finch już nie raz i nie dwa udowadniała, że potrafiła ją nie tylko zbajerować, ale też zawstydzić. Tutaj wszystko się zgadzało!
W przeciwieństwie do narzeczonej, Darling kompletnie nie potrafiła flirtować. Albo robiła to totalnie nieświadomie. Na pewno nie nazwałaby wymiany wiadomości z przyjaciółką flirtem, chociaż i tak nie miała przez ukochaną nic do ukrycia. Mogła sobie zaglądać sobie w jej telefon i wlezie. Nie zamierzała się kitrać po kątkach, a sms-y na forum były ogólnodostępne. Gdyby faktycznie chciała ją bajerować i nie zostawić po tym żadnych śladów, użyłaby jakichś hajdów. A może to doskonały pomysł na kolejną fabułę i na to, żeby Finch mogła wyrządzić karczemną awanturę? Byłaby wtedy w swoim żywiole! Oczywiście biedna Teddy nie miałaby zielonego pojęcia, o co jej chodzi. Bladego też nie.
Dojechanie na miejscu zajęło trochę czasu, ale Tiffany była przekonana, że widoki są tego warte. June na bank będzie zachwycona! Motocyklem byłoby o wiele szybciej, a przecież Uber nie mógł podwieźć ich na sam szczyt. Wysiadły więc pośród niczego i nawet sama Darling, która przecież miała genialną orientację w terenie, musiała rozejrzeć się dookoła, żeby się trochę rozeznać. Na szczęście trwało to zaledwie krótki moment, bo szybko doszła do tego, jak dostać się na górę pieszo. Do tej pory wjeżdżała tam jednośladowcem, nie można jej winić za to, że dziewczyna trochę się pogubiła. Poza tym dzisiaj wcielała się w Tiffany, a Tiffany na motorze nie jeździła. Jeździła nim za to June i to ona powinna ją tutaj przywieźć. Tiff łapałaby tylko wiatr we włosy i muchy w zęby, robiąc za passenger princess.
Musimy iść tam — wskazała ręką na dosyć wąską i stromą ścieżkę. Oby tylko się stąd nie spierdoliły, bo skończą jak ci ludzie podczas zabawy w toczeniu sera ze wzgórza. Bo to chyba była zabawa? Ciężko to nazwać zawodami. Raczej tradycją. Dobrze, że to Kanada, a nie Anglia, w której mieszkańcy mieli jakieś pokurwione pomysły. — Dasz radę w tych butach? — zapytała, ale to, co June miała na nogach wyglądało masywnie. Zupełnie jakby były przystosowane do takich wędrówek.
Musiałaby być beznadziejnie ślepa, żeby nie dostrzec uroku i urody April. To znaczy June. Dalej wyglądała fantastycznie! Jeszcze godzina czy dwie i Tiffany całkowicie straci dla niej głowę. Tak właśnie podejrzewała Teddy.
Musisz mi powiedzieć, na jakie zmysły już oddziałuję, to będę kombinować dalej — stwierdziła i zacisnęła palce na skórzanej kurtce, żeby przyciągnąć ją di siebie bliżej. — Słuchu? — wymruczała jej prosto do ucha. — Dotyku? — w tym miejscu przesunęła opuszkami palców po jej odsłoniętej szyi. — Smaku? — dopytała, składając delikatny, ale bardzo słodki pocałunek w kąciku jej ust. No dobra, Teddy chyba coś tam jednak o tym flircie wiedziała. Niewiele, ale jednak!

a teraz wieczorami szlajam się po centrum, ulicami, które mają zaimek twoich perfum
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Motocykl byłby na pewno dużo ciekawszym rozwiązaniem, ale tym razem musiały się bez niego obejść. Oczywiście głównie przez to, że June piła. Nie będzie przecież prowadzić po alkoholu, nie była aż tak skretyniała. W każdej innej sytuacji na bank zrobiłaby z Teddy swój plecaczek i ruszyłaby śmiało w nieznane! Pewnie zabiłyby się na pierwszym zakręcie, ale przynajmniej byłoby ekscytująco. Może Finch powinna po prostu poprosić narzeczoną, żeby nauczyła ją jeździć? Mogłaby od niej pożyczać motocykl, gdy była w pracy, żeby szybciej poruszać się po zakorkowanym mieście. Nigdy nie chciało jej się prowadzić samochodu, ale zakładała, że w przypadku motocykla sprawa wygląda trochę inaczej. Pewnie się ludziom bardziej chce przez to, jacy czują się cool. To akurat dla April byłaby bardzo dobra motywacja. Cóż, jest to niewątpliwie jakiś pomysł na całą serię wspólnych randek.
— Oczywiście, że dam radę — rzuciła bez głębszego zastanowienia. Wdrapałaby się tam nawet w szpilkach, gdyby istniała taka konieczność. Buty faktycznie były ciężkie, ale powinny sprawdzić się w takim terenie. Jedyne, co mogło zawieść, to koordynacja samej Finch, bo z nią bywało różnie. Ostatnio jednak udowodniła całemu światu, że jest wybitną koszykarką, więc może okaże się też doskonała we wspinaczce? Oby, bo inaczej będzie straszny wstyd.
Zaśmiała się krótko, gdy Tiffany przyciągnęła ją do siebie i zaczęła swoje niesamowite czary. A potem będzie jej wmawiać, że jest słaba we flirtowaniu, jeszcze czego! Oby z przyjaciółkami była jednak trochę grzeczniejsza, bo inaczej na głowie April pojawią się kolosalne rogi. Na razie jednak nic na tym łbie nie było. Ani w nim. No może poza narzeczoną, która postanowiła wprowadzić do jej wnętrza małe tornado.
— Czekaj, bo nie zarejestrowałam smaku. Zamyśliłam się. Musimy powtórzyć. — Uśmiechnęła się przepraszająco i zarzuciła jej ręce na ramiona. Ależ nieskupiona ta baba, no naprawdę. Ciekawe czy w szkole też taka była. Na bank! Dlatego przecież pracuje w miejscu, do którego nie było potrzebne żadne wykształcenie. Dobrze, że była taka ładna. Przylgnęła mocniej do swojej randki i złożyła delikatny pocałunek na jej wargach. I jeszcze jeden. I kolejny. Następny zrobił się nieco śmielszy, a kolejny okazał się już wyjątkowo odważny. Nie minęła chwila, a June już wkręciła Tiffany w obściskiwanie się ze sobą w jakichś przerażających ciemnościach. Randka doskonała.
— Węch też ci zaliczę. Masz doskonały gust — pochwaliła ją, kiedy wreszcie się od niej oderwała. Przytknęła nos do jej szyi i wzięła głębszy wdech, by jeszcze mocniej zaciągnąć się perfumami, które miała na sobie. Oczywiście chwaliła je z takim entuzjazmem, bo sama je Teddy niedawno kupiła. Trudno było wymyślić coś słodszego niż fakt, że Darling tak ochoczo korzystała z jej prezentów, szczególnie w momencie, gdy zakładała, że idą razem na całkiem zwyczajną randkę.

Wiem że pachniała jak Paryż, choć nigdy tam nie byłem
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kochała swój motocykl niemal jak własne dziecko. Może nie była aż tak obsesyjnie przywiązana do niego, jak Kira do swojego Ferrari, bo najmłodsza Finchówna zdawała się kochać ten samochód bardziej niż własnego ojca - co akurat dało się całkiem łatwo zrozumieć - ale niewiele jej brakowało. Każde nowe zarysowanie bolało ją bardziej, niż nadgodziny w remizie. Niektórym mogło się wydawać, że przesadza, ale dla niej jednośladowiec był ucieczką po szczególnie ciężkim dniu i sposobem na oczyszczenie głowy, kiedy wszystko zaczynało ją przytłaczać. Nic więc dziwnego, że chuchała na to cacko i dmuchała, jakby od jego stanu zależało co najmniej jej dobre samopoczucie. Prawdę mówiąc, czasami właśnie tak było. Jeśli Teddy nie zginie na służbie, to na pewno rozpierdoli się na ślicznym, fioletowym Kavasaki. Zanim jednak to się stanie, musiała najpierw zabrać April na fantastyczną przygodę! Może nawet pozwoli jej się przejechać, jak ładnie poprosi, a sama zajmie miejsce pasażera? Wtedy June będzie mogła opowiadać wszystkim na lewo i prawo, że bujała się na motocyklu z taką fajną dupą, którą niewątpliwie była Tiffany! Fun fact - Teddy do tej pory nigdy nie dała nikomu poprowadzić Kavasaki, nawet Jettowi.
Uśmiechnęła się i pokiwała z entuzjazmem głową. Zarówno Darling, jak i jej alter ego mocno wierzyły w umiejętności Finch i wykreowanej przez nią postaci. No i sama zamierzała zadbać o to, żeby nikomu nie stała się krzywda. Po coś chodziła na tę siłownię. I to wcale nie dlatego, żeby gapić się na tyłki innych lasek! Odkąd były razem, kompletnie zapomniała o istnieniu jakichkolwiek kobiet, a jej wzrok nie rejestrował ani kształtów, ani sylwetek.
Chętnie odwzajemniała każdy kolejny pocałunek, który April zostawiała na jej ustach. Albo June. W sumie to chyba wszystko jedno, prawda? Obie całowały obłędnie, aż kolana miękły, a wargi same rozchylały się, zapraszając język do wspólnego tańca. Powinny ruszać w dalszą drogę, ale nie mogły, bo z Finch była straszna gapa i cały czas nie mogła uchwycić, jak smakują usta strażaczki. A musiały smakować zadziwiająco dobrze, skoro nie potrafiła się od nich oderwać.
Mam też nosa do innych rzeczy — odparła, kiedy narzeczona napajała się zapachem perfum, które sama jej sprezentowała. Zawsze trafiała z podarunkami, chociaż Darling powtarzała, że naprawdę nie musi się tak wykosztowywać. Znając April, to ten flakonik kosztował fortunę! — Na przykład do zajebiście ładnych dziewczyn — ujęła jej twarz w swoje dłonie i uśmiechnęła się całą sobą. Wypowiadała się zarówno w swoim imieniu, jak i w imieniu Tiffany. Trudno było oderwać oczy od tak pięknej istoty, więc zmysł wzroku też miała niezły!
W takiej chwili aż prosiło się, żeby rzucić coś w stylu, że kto ostatni na górze, ten frajer. Teddy zdążyła nawet rozważyć ten pomysł przez krótką sekundę, zanim zdrowy rozsądek na szczęście doszedł do głosu. To byłby wyjątkowo idiotyczny sposób na zakończenie randki. Jeszcze tylko brakowało, żeby któraś z nich skręciła kostkę albo rozbiła sobie kolano i zamiast podziwiać widoki, spędziły resztę wieczoru na ostrym dyżurze A na razie miały przecież dosyć szpitali. Przynajmniej do następnego stropu, który spadnie strażaczce na ten głupi łeb.
Chodź — złapała ją za rękę i pociągnęła w kierunku wzgórza. Zadziwiające, jak ich dłonie doskonale do siebie pasowały! Tiffany na pewno też była w lekkim szoku. — Mamy kawałek do przejścia, ale obiecuję, że to, co zobaczysz, będzie tego warte — puściła do niej oko, a gdy znalazły się już przy stromej ścieżce, przepuściła ją przodem, żeby móc ją asekurować. Tak na wszelki wypadek, gdyby doszło do jakiegoś niefortunnego poślizgnięcia albo gdyby June straciła równowagę przezspożyty wcześniej alkohol.

a jej włosy pachną jak ostatnie dni wakacji
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zawsze chciała być tą, o której się mówi, że świetnie całuje. Może to też zasługa Teddy? Ich pierwszy pocałunek miał w sobie magię, która scementowała ich znajomość na długie lata. Chciała być kimś takim dla innych. Nie zależało jej, by zaprzyjaźniać się z każdą kobietą, której tylko dotknie, ale chciała zostawiać w nich jakiś ślad. Było to dość absurdalne marzenie. Po latach dotarło do niej, że ludzie mają tak przeróżne preferencje, że trudno uznać kogoś za całującego obiektywnie dobrze. Zrozumiała, że chodzi wyłącznie o wsłuchiwanie się w potrzeby drugiej osoby i dawanie jej tego, na co aktualnie ma ochotę. Dobrze, że June miała przewagę wiedzy April, z której bezczelnie korzystała! Zdążyła już przecież dokładnie poznać preferencje swojej ukochanej i miała zamiar dać jej wszystko, co najlepsze. Jak ma dla niej oszaleć, to porządnie!
— Próbujesz zasugerować, że ci się podobam? — upewniła się. Nie ma co owijać w bawełnę, trzeba mówić wprost! Nie dostała przecież porządnego komplementu od kilkunastu minut. Jeszcze trochę i prawdopodobnie wybuchnie, a tego byśmy nie chcieli. Zbliżyła się, by skraść narzeczonej jeszcze jeden pocałunek, zanim wyruszą w drogę. No dobra, może trzy. Przygryzła delikatnie jej dolną wargę, bo najwyraźniej strasznie kusiło ją, by pożreć dziewczynę jak najszybciej i najlepiej w całości. Chwilowo jednak musiała obejść się smakiem.
Ujęła jej dłoń i grzecznie ruszyła w wyznaczoną przez dziewczynę trasę. Dobrze, że nie mieszkały w jakichś Himalajach albo gdzieś, bo jakby Tiff ujebała sobie wspinanie się teraz w takie miejsce, to Finch chyba nie wytrzymałaby tego nerwowo. Ta ścieżka nie wyglądała aż tak przerażająco, powinno im pójść całkiem sprawnie. Jakby miały zginąć razem, to może byłoby romantycznie, ale też trochę nudno, więc lepiej po prostu być uważnym. Ostrożność jednak nie była domeną ani April, ani June. Ruszyła przed siebie żwawym krokiem, totalnie nie przejmując się jakimiś głupotami powiązanymi z BHP. Chciała jak najszybciej dostać się na szczyt i dowiedzieć się, o co ta cała afera. Po drodze wyglądała jakby robiła to praktycznie codziennie. Nawet nie wyglądała na zmęczoną! Nie przerażała jej ani wysokość ani niepewność gruntu pod stopami. No, a przynajmniej do momentu, w którym się nie potknęła o jakąś wystającą gałąź. Albo jeża? Trudno powiedzieć. Złapała jednak równowagę, zanim przywaliła twarzą albo dupskiem o glebę. Nie doszło do żadnej krzywdy, nie licząc ewentualnych strat moralnych, bo wyglądała dość kretyńsko, próbując się nie wywalić.
— Nic mi nie jest! — zawołała od razu, gdy tylko się wyprostowała, żeby narzeczona nie musiała się o nią zamartwiać. Na pewno byłoby jej bardzo przykro, gdyby zrobiła sobie jakąś krzywdę na wycieczce, którą sama wymyśliła. Do takich rzeczy już przecież dochodziło. June najwyraźniej była mniej obrzygana niż April. Może powinna jednak zostać nią na dłużej?
— I wszystkim każesz tak drałować na samą górę? Jak nie dadzą po drodze rady, to je zrzucasz z klifu jak Spartanka? — zapytała, uśmiechając się szeroko na widok płaskiego szczytu tuż przed nimi. Tiff to jednak straszna pizda, skoro oceniała swoje randki wyłącznie po ich kondycji.

Jesteś jak nieoczekiwany zwrot podatku, Długi weekend dla tych utopionych w korpoświatku
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Najwyraźniej sama też musiała całować całkiem nieźle, skoro zaskakująco wiele hetero dziewczyn po spotkaniu z nią zaczynało zadawać sobie pytania dotyczące własnej orientacji. Teddy lubiła żartować, że po prostu przeciągała je na właściwą stronę mocy. Stosunkowo wcześnie odkryła, że woli dziewczyny, więc może rzeczywiście przecierała niektórym szlaki i pokazywała, że istnieją także inne możliwości. W tamtych czasach April była po prostu jedną z wielu zagubionych owieczek. Gdzieś pomiędzy może a nie wiem. Nastoletniej Darling trudno było przywiązywać większą wagę do jednego pocałunku, kiedy świat był pełen innych dziewczyn, nowych doświadczeń i kolejnych ust, które aż prosiły się o skosztowanie. Oczywiście nie zapomniała o tym, co wydarzyło się między nimi. Ten moment został gdzieś w pamięci, schowany wraz z tysiącem innych wspomnień. Po prostu wtedy nie wydawał się początkiem czegokolwiek. Były przyjaciółkami i Teddy trwała w przekonaniu, że właśnie na tym powinny poprzestać. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że April mogłaby patrzeć na nią w inny sposób. Gdyby wtedy spróbowały czegoś więcej, prawdopodobnie nie byłyby tymi samymi ludźmi, którymi stały się później. Były za młode, zbyt głupie i zdecydowanie zbyt kiepskie w rozmawianiu o własnych uczuciach. Dobrze, że przynajmniej los okazał się od nich mądrzejszy! Pozwolił im dorosnąć, popełnić wszystkie błędy osobno, przeżyć kilka mniej lub bardziej udanych relacji i nauczyć się siebie na nowo. Dopiero później postanowił znowu postawić je obok siebie.
Może trochę. Miło, że zauważyłaś — mrugnęła porozumiewawczo do narzeczonej. Warto podkreślić, że Tiffany też miała pewną przewagę - istniała wyłącznie w głowie Teddy, a ona doskonale wiedziała, że April była bardzo łasa na komplementy. June najwyraźniej również. Pod tym względem wcale się nie różniły.
Ścieżka prowadząca na szczyt nie była szczególnie wymagająca. Owszem, momentami robiło się stromo, ale bez przesady - nic, czego nie dałoby się przejść spokojnym tempem. Na szczęście ostatnio nie padało, więc runt pozostawał stabilny, buty nie zapadały się w błocie, a mokre liście nie kleiły się do nogawek spodni. Dla strażaczki to i tak nie był żaden wysiłek. Pokonywała znacznie trudniejsze trasy, często w pełnym umundurowaniu i z kilkunastokilogramowym plecakiem na ramionach. W porównaniu z tym taki spacerek to był mały pikuś! Czasem tylko zapominała, że nie wszyscy byli równie zaprzyjaźnieni z takimi warunkami.
Automatycznie wyciągnęła ręce, kiedy Finch potknęła się o chuj wie co. Pewnie o własne nogi, a nie o żadnego jeża czy inną nutrię. W każdym razie Teddy już miała ją łapać, ale narzeczona jakimś cudem zdołała utrzymać równowagę i zapewniła, że nic jej się nie stało. Przystanęła na moment, chcąc to ocenić. Faktycznie była w całości. Darling nie darowałaby sobie, gdyby wyrżnęła tutaj orła albo wybiła sobie jedynki.
Wszystkim, bez wyjątku — zgodziła się i potwierdziła własne słowa skinieniem głowy, którego June i tak nie mogła zobaczyć, bo szła przed Tiffany. — Jak tylko zaczynają marudzić, to po prostu je tu porzucam. Właśnie potknęłaś się o fragment miednicy którejś z nich — wyjaśniła, starając się zachować powagę. Nie wyszło jej to jednak najlepiej, bo w jej głosie wciąż pobrzmiewało rozbawienie.
W wyobraźni widziała już te wszystkie dziewczyny, które Tiffany prowadziła na punkt widokowy - jak padają po drodze jak muchy i konają z wyczerpania w połowie drogi. Ciekawe, czy któraś w ogóle dotarła na sam szczyt.
Już niedaleko. A jak potrzebujesz dodatkowej motywacji, to muszę stwierdzić, że masz fajną dupę — rzuciła i wyciągnęła rękę, żeby klepnąć ją w pośladek. Niezbyt mocno, żeby przypadkiem narzeczona znów nie zaczęła się śmiesznie gibać na boki.

ale to są fakty, mała, jesteś dla mnie jak ulał albo ulala
Ostatnio zmieniony śr cze 24, 2026 3:21 pm przez teddy darling, łącznie zmieniany 1 raz.
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wydęła dolną wargę, nieco niezadowolona z otrzymanego komplementu. No bo co to ma być, że może trochę? Powinna powiedzieć, że kurewsko i na sto procent. June znała swoją wartość i nie powinna godzić się na takie półśrodki. Z drugiej strony, nie chciała tracić okazji na zbliżenie się do Tiffany, więc musiała jakoś przełknąć te jej złośliwości. Przynajmniej pokazała jej, że to nie było sprawiedliwe i że powinna się troszeczkę ogarnąć, jeśli jednak rozważała dobranie się jej do dupy w jakiejkolwiek przyszłości. Oczywiście, że była łatwa, ale nie aż tak. Trzeba gdzieś postawić sobie granice.
Nie pokonywała na co dzień takich wzniesień. Biegała co najwyżej po schodach, jeśli nie chciało jej się czekać na windę albo zwyczajnie nie miała na to czasu. Wiadomo, że w ten sposób też można wyrobić sobie kondycję i dupsko. Widziała kiedyś na siłowni takie urządzenie, które imitowało nieskończone schody, więc coś w tym musi być. Ale czy drałowała po nich aż tyle? Pewnie nie. Jej praca nie mogła się nawet umywać do wymagań fizycznych, które na co dzień stawały przed Teddy. Z June było zresztą podobnie! Surfing to oczywiście sport, ale zdecydowanie niepowiązany z łażeniem po górach. Słowem, była na przegranej pozycji tak czy siak. Ale nie zrobiła z siebie skończonej kretynki! Tylko taką... połowiczną. Może nawet taką ćwierć? Cóż, April na pewno setki razy zrobiła z siebie gorszą małpę przed narzeczoną, a June musi jakoś przełknąć tę dumę.
— Ach, rozumiem. Ja ci mówię, że zostałam zesłana na świat tylko po to, by sprawić ci przyjemność, a ty, że wrzucasz mnie do jednego wora z garścią innych bab, które próbowałaś tu oczarować? — zapytała, by upewnić się, czy dobrze ją zrozumiała. Już pal sześć to zabijanie, mogła trafić gorzej. To musiały być dość szybkie śmierci, więc nie takie złe. Ale fakt, że June była dla Tiffany tylko jedną z wielu? Skandal! Żeby chociaż była jedną z dwóch, z czego ta druga to jej narzeczona. To byłaby w stanie zrozumieć. Nadal wolałaby być jedyna, ale tamtą byłaby w stanie jakoś przełknąć. Ale żeby tak zlać się z całym tłumem? Okropne. Rory na bank by jej tak nie potraktowała, ot co.
— Tak? Myślałam, że to ty masz fajną dupę — wytknęła jej od razu. Tiff najwyraźniej totalnie już zapomniała o swojej partnerce, bo tak się zapatrzyła na tyłek June. Trudno było się oczywiście dziwić, bo pośladki miała całkiem zgrabne, ale po co w takim razie tak długo zgrywała niedostępną? Strasznie pogmatwana z niej kobieta. Może jednak nie powinny wchodzić w stały związek tylko rozejść się w swoje strony po jednym, względnie romantycznym wypadzie? To byłoby wyjątkowo smutne, ale może okazać się konieczne.
— Ostrzegam, że po pierwszym żarcie o wspólnym szczytowaniu, odwracam się na pięcie i schodzę na dół — dodała, przyspieszając tempa, bo już była bardzo ciekawa, jaki widok miała jej do zaoferowania narzeczona. Pewnie jakiś kiepski, skoro jej do tej pory tutaj nie zabrała! Na papierze przecież takie miejsca wyglądają jak świetne otoczenie na randkę albo nawet oświadczyny.

Być tam, zawsze tam, gdzie Ty
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zazwyczaj wychwalała swoją narzeczoną pod niebiosa. Ale wtedy była stuprocentową Teddy, a nie wyimaginowaną Tiffany. June musiała liczyć się z tym, że nie od razu Rzym zbudowano i że Tiffany wciąż była zaręczona. Jeszcze. Może po tym wieczorze już nie będzie. Kto wie! Niezbadane są wyroki boskie! Może bywała już zaręczona milion razy i za każdym razem porzucała swoją dotychczasową partnerkę na poczet innej? O rany, ta Tiffany to naprawdę musiała być puszczalska! Pewnie kiedy April zaliczała połowę Toronto, ona posuwała drugą.
Ostatnią rzeczą, jakiej strażaczka pragnęła, było to, żeby Finch pomyślała, że znęca się nad nią z premedytacją - psychicznie i fizycznie. Chyba to oczywiste, że w normalnych okolicznościach dałaby jej się przelecieć już, teraz i natychmiast, prawda? A na ten punkt widokowy podjechałby motocyklem, nie robiąc z tego wyprawy jak do Mordoru. Ale nie zapominajmy, że to April była pomysłodawczynią całej zabawy, więc Darling bardzo starała się wczuć w swoją rolę. I w ogóle June sama sobie była winna, że tego wieczoru piła i nie wzięła motoru. Tfu, motocykla! Kto w ogóle mówi na motocykl motor? Teddy aż skręcało na samą myśl.
No tak — odparła niewzruszenie. — To mój stały punkt wieczoru. Nie wiedziałam, że tak ci zależy na tym, żeby poczuć się wyjątkowo. W sumie to myślałam, że wszystko od samego początku sprowadza się tylko do jednego — wyjaśniła swój tok rozumowania. Wydawało jej się, że June wie, na czym stoi i że nie ma nic przeciwko romansowi na jedną noc. Naprawdę trudno było nadążyć za tą babą! Czy ona była aż tak ślepa i nie widziała, że Tiffany nie nadaje się do żadnej trwałej relacji? Właśnie robiła na boku swoją narzeczoną, więc chyba nowo poznana dziewczyna nie oczekiwała od niej wierności do grobowej deski?
Mhm, zgadza się. Chcesz zobaczyć zdjęcia i o niej porozmawiać? — odparła zaczepnie, bo chociaż zdjęcie narzeczonej zdobiło ekran jej telefonu, to June nie miała okazji jej się lepiej przyjrzeć. Umówmy się, żadna z nich nie przyjechała tutaj, żeby pierdolić o narzeczeństwie Tiff. Dziewczyna sama zaczęła, a przecież Tiffany tak dobrze szło zapominanie o tym, że była w związku!
Dobijały już na samą górę, kiedy strażaczka dogoniła ukochaną i uniosła ręce w obronnym geście. Niech jej będzie, daruje sobie te płytkie żarty. Wbrew pozorom Darling było stać na więcej, a jej poczucie humoru nie było aż tak denne. Chyba. Choć biorąc pod uwagę, że to moja postać, to właściwie było beznadziejne.
W końcu doszły. Na górę, rzecz jasna. Miasto rozciągało się przed nimi w pełnej panoramie, oświetlone tysiącami świateł, które układały się w siatkę ulic i przecinających się dróg. Pośród nich wyrastały wieżowce. Te same, które z dołu robiły za imponujące drapacze chmur, a z tej odległości wydawały się zaskakująco małe. Nad wszystkim rozciągało się aksamitne, gwieździste niebo. No June sama musiała przyznać, że warto było się trochę powspinać.
I jak? — zerknęła na nią z ukosa, chcąc zobaczyć jej reakcję i poznać opinię. — Ach, prawie wyleciało mi z głowy! Mam coś jeszcze — podeszła bliżej krawędzi i zatrzymała się przy drewinianej ławce. A potem... skoczyła. Tego na pewno nikt się nie spodziewał! A tak już bardziej poważnie - stanęła plecami do April, powoli zsuwając z ramion marynarkę. Materiał z cichym szelestem opadł na trawę. Po chwili to samo zrobiła z topem i stankiem, odrzucając je gdzieś na bok. Dopiero kiedy już była na wpół naga, odwróciła się do narzeczonej przodem, w takim wydaniu prezentując jej się na tle miasta. — Podoba ci się? — dopytała, bo w sumie to nigdy nic nie wiadomo. Może faktycznie strasznie lipne te widoki i w ogóle szkoda słów.

fajną jesteśmy parą i oby już tak zostało zawsze
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Narzeczona ewidentnie nadal ją miała za jakąś łatwą i puszczalską. Po prostu teraz przekuła tę ocenę na June, odpuszczając na moment April. A przecież ona wcale nie była taka ostatnia najgorsza. Była gotowa odpuścić i pozostać na stopie przyjacielskiej, gdy tylko wyczuła, że jest między nimi jakaś dziwna energia. Wcale nie było tak, że zależało jej tylko na jednym.
— Chyba oceniasz mnie odrobinkę powierzchownie, wiesz? — odparła mimo wszystko rozbawiona. Nie będzie się przecież teraz obrażać. Zdążyła się przyzwyczaić do tego, jakie narzeczona miała o niej zdanie! Wydawało jej się wprawdzie, że troszkę jej to przeszło, ale najwyraźniej to było tylko myślenie życzeniowe. No nic, trudno się mówi. Skoro taką ją kochała, to już jakiś sukces. Ważne, że kochała, a wszystko jedno jak.
— Jeśli jest ładna, to oczywiście, że tak — odpowiedziała od razu, ciekawa, jak może wyglądać narzeczona Tiffany. Partnerka Teddy była przepiękna, to akurat wiadomo. Ale jaki gust miała Tiff? Pewnie całkiem niezły. Chociaż tu nie tylko o gust chodzi. Może nigdy nie udało jej się wyrwać jakiejś najpiękniejszej we wsi? Albo po prostu wierzy szczerze w to, że miłość jest ślepa i potrafi się zakochać, zanim pojawi się pociąg seksualny? June nie była z tych, która ocenia takie preferencje. Wręcz przeciwnie! Wspierałaby ją całym sercem w każdej możliwej opcji. Lubiła sobie popatrzeć na ładne dziewczyny, więc jeśli Tiff miała taką w zanadrzu, to chętnie by skorzystała. Zaczęła się od razu zastanawiać, jak mogłaby wyglądać partnerka Tiffany, jeśli faktycznie byłaby osobną personą od Teddy. Pewnie byłaby trochę wyższa od June. I miałaby większe piersi. I krótsze włosy? Jeżeli byłaby blondynką, to co najwyżej farbowaną. I pewnie miałaby piegi oraz całą masę uroku osobistego. Cholera, może powinna jednak podjechać do ich mieszkania i wyrwać tamtą, a nie dziewczynę poznaną w barze? To dopiero byłby zwrot akcji!
Wdrapanie się na górę na szczęście jej nie wykończyło. Nadal była pełna energii. Chodzenie w tych butach nie było najwygodniejszą rzeczą na świecie, ale totalnie do przeżycia. Miała wrażenie, że nieco ją obdarły, ale była w stanie to zignorować. Czasami trzeba się przecież nacierpieć, by wyglądać pięknie, a ona się uparła, że utrzyma się w tym outficie do samego końca. Chciała pokazać narzeczonej, że była bardzo dzielna i potrafiła być ostrą femme fatale, jeśli tylko przyjdzie taka potrzeba. No dobra, nawet nie zaczęła taka być, nie oszukujmy się. Stanęła na skraju i rozejrzała się uważnie. Widok faktycznie był imponujący. Uśmiechnęła się szeroko, totalnie nim oczarowana. Nic dziwnego, że te wszystkie panny tak łatwo się tutaj oddawały. Jakby ją jeszcze tu przywiozła na motocyklu, to już na bank byłaby cała jej. Spojrzała na narzeczoną, gdy dała znać, że to nie koniec niespodzianek. Przyglądała się jej z rosnącym zdziwieniem, gdy zaczęła się rozbierać. No tego zdecydowanie się nie spodziewała, ale nie miała powodów, żeby narzekać.
— A już miałam mówić, że naprawdę nie musimy niczego robić, jeśli tego nie czujesz. — Pokręciła głową z rozbawieniem, przesuwając spojrzeniem po jej nagiej skórze. Może i lepiej, że tego nie powiedziała, bo szkoda byłoby rezygnować z czegoś takiego?
— Bardzo mi się podoba to, co widzę. Żeby była jasność, mówię wyłącznie o tobie. Miasto mnie totalnie nie obchodzi — wyjaśniła, przysuwając się do niej o krok. Pal sześć to całe Toronto, kiedy na wyciągnięcie ręki trafia się ktoś taki.

Jeśli ktoś miałby mnie zabić, to ktoś taki jak Ty
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wcale nie uważała, że April jest puszczalska! Już nie. To były jakieś absurdalne pomówienia i historie, które narzeczona najwyraźniej sama sobie dopowiadała. Z June sprawa wyglądała zupełnie inaczej, ale June nie była April. To po pierwsze. Po drugie, nie Teddy patrzyła na nią w ten sposób. To była perspektywa Tiffany, a to robiło zasadniczą różnicę. Coraz bardziej dochodziła do wniosku, że tego wieczoru musiały bardzo wyraźnie oddzielać rzeczywistość od fikcji. Granica pomiędzy jedną a drugą zaczynała się niebezpiecznie zacierać, a Teddy nie była pewna, czy jej się to podoba. Jeśli Finch podchodziła do swoich sesji RPG z równie dużym zaangażowaniem, to Darling zaczynała się szczerze zastanawiać, jak bardzo potrafiła wczuwać się w odgrywane postacie. Bo sądząc po tym, co widziała dzisiaj, to chyba aż za bardzo. Cholera wie, co ona robiła podczas tych rozgrywek!
Skinieniem głowy zapewniła, że później pokaże June swoją fantastyczną narzeczoną. Była przepiękna, to w ogóle nie podlegało dyskusji. Tiffany nawet podejrzewała, że dogadałyby się ze sobą, bo miały podobą energię. Nie mogła jednak dopuścić do takiego spotkania. Co, jeśli sama zostałaby na lodzie? Wolała zjeść ciastko i mieć ciastko. Ale to wszystko później. Teraz stała naprzeciwko June na wpół naga, a za nią rozciągała się panorama metropolii. To było zdecydowanie lepsze od przeglądania zdjęć na telefonie! Widok chyba spodobał się równie samej June, o czym świadczył uśmiech, który błyskawicznie wymalował się na jej twarzy.
Czy to był sposób Teddy na wyrywanie dupeczek? Może. Ale też nie do końca! Może przywoziła je tutaj motocyklem, ale prezentowała im się w takim wydaniu. Ten dodatek był zarezerwowany wyłącznie dla April. Nie musiała jej w to wierzyć. Ważne, że strażaczka wiedziała co tutaj robiła i z kim.
Czuję wiele różnych rzeczy — odparła bez zastanowienia. — I właśnie próbuję ci to pokazać — dodała, kiedy dziewczyna zaczęła podchodzić bliżej.
Kiedy była już na wyciągnięcie ręki, Tiffany złapała ją za przedramię i przyciągnęła do siebie. Zamiast jednak wpić się w jej usta, obróciła ją w taki sposób, żeby móc stanąć za nią i objąć w pasie. Przywarła do jej pleców nagimi piersiami i wcisnęła podbródek w zagłębienie między ramieniem a szyją.
Daj spokój, miasto też jest piękne — wymruczała jej wprost do ucha, którego płatek delikatnie musnęła językiem. — Widzisz tamte wieżowce? To Distillery District — powiedziała, wskazując na ten w środku. Tam właśnie mieszkały. Tymi słowami zwracała się bezpośrednio do narzeczonej, a nie do June. Kilka przecznic dalej kręcił się i świecił na kolorowo diabelski młyn, czyli główna atrakcja lunaparku. Z tej wysokości wyglądał na zabawkowy. W ogóle wszystko wyglądało jak makieta.
Gdzie mieszkasz? — zapytała, tym razem już jako Tiffany. — Widać stąd twój dom? — zainteresowała się, bo skoro June nie chodziło wyłącznie o jedno, to wypadałoby się lepiej poznać. Cycki, które napierały na jej plecy nie powinny być aż tak dużym rozpraszaczem!

czy chcę jechać z tobą na wycieczkę? - zawsze. się wychylać cały, choć to niebezpieczne? - jasne
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scarborough Bluffs”