ODPOWIEDZ
52 y/o
Indulge in local cuisine
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

All my women
Żon byłych i obecnej
STATUS: AKTUALNE | 22/11
ObrazekObrazek
W skrócie: poszukuję byłych żon oraz obecnej; nie pogardzę też kochankami. Nie będzie to sielanka oparta na szczęściu i z założenia żadna z nich nie jest i nie będzie główną lowką Tiago - w obecnej fabule nie przewiduję tu romansów (w retro jak najbardziej: z czegoś to musi przecież wynikać ;) ). To jest do dramienia, więc zapraszam tych, którzy lubią robić postaciom trudności. ;)
Po co mi to? Chciałbym urozmaicenia w grach, tego, żeby taka osoba dowiedziała się, że Tiago żyje, żeby z tego wynikła jakaś relacja na obecne czasy: pretensje? Rozżalenie? Może wspieranie? A może coś jeszcze innego, co przyjdzie Ci do głowy? Nasze relacje mogą być naprawdę bardzo różne, wynikać z bardzo różnych przeżyć, wszystko jest do indywidualnego ustalenia. To, w jaki sposób i dlaczego konkretnie się rozeszliśmy, też jest do ustalenia - jestem bardzo otwarty i chciałbym jak najmniej narzucać, jednocześnie pozostawiając Ci jak najwięcej swobody.

Rozwijając: Santiago zdecydowanie nie jest człowiekiem, którego łatwo kochać i z którym łatwo żyć, więc żaden z jego związków nie był szczęśliwy ani długi. Początkowo jeszcze wierzył w to, że te małżeństwa mają szanse przetrwania, że faktycznie to, co go łączy z daną kobietą, to miłość, która ma przyszłość, ale jego apodyktyczność, agresja (nie bił, ale potrafił rzucić czymś w ścianę tuż obok albo wrzasnąć), zapewne też zdradzał. Być może nie wszystkie żony, ale przynajmniej jedna zdrada mu się zdarzyła. Jednocześnie jednak potrafi być romantyczny, szarmancki i opiekuńczy; na każdej z żon naprawdę mu zależało i rzeczywiście chciał tych związków; z każdym kolejnym jednak tracił nadzieję na szczęście i wiarę w to, że może być kochany przez kogoś, co doprowadziło go do zgorzknienia i traktowania kobiet przedmiotowo: jak cele do zdobycia, a później pielęgnowania dla osiągnięcia własnych korzyści. Dodatkowo zdarzało mu się nadużywać alkoholu i narkotyków i... jest złodziejem.
W rozgrywkach przewiduję pretensje - wywalone po raz kolejny lub do tej pory nie wypowiedziane; być może trochę ożywających uczuć, które otrząsną się z rdzy czasu. Może trochę tęsknoty, a może już tylko i wyłącznie czystą nienawiść, w którą przetopiła się dawna miłość.
Obecnie Tiago jest bardzo słaby i chory, więc póki nie wydobrzeje choćby na tyle, żeby być na chodzie, to przypadkowe spotkania w sklepie czy coś raczej nie wchodzą w grę, ale zakładam, że w którymś momencie jego kondycja poprawi się przynajmniej na tyle, żeby z zewnątrz wyglądać w miarę normalnie i jakoś tam funkcjonować. Plus: Tiago udaje, że nie żyje, więc jeśli masz ochotę być którąś z tych żon, to indywidualnie ustalimy, kiedy i jak dowiedziała się, gdzie on jest.
Lubię też rozgrywać retro, więc bardzo chętnie pogram coś z przeszłości, oprócz tego, że coś z teraźniejszości.


Żona nr. 1 (65-51 lat): ożenił się z nią niedługo po ukończeniu liceum, mając 18-20 lat, więc mogli się poznać jeszcze w szkole, jeśli jest w zbliżonym do niego wieku. Przynajmniej jakiś czas powinna była spędzić w Buenos Aires, żeby móc go poznać jako smarkacza. To jego pierwszy poważny związek, pierwszy, w który naprawdę wierzył i oddał mu się w całości, i to właśnie to małżeństwo trwało najdłużej... co nie powstrzymało mężczyzny od zniszczenia go. A może ten pierwszy to ona właśnie zniszczyła...? Może temu pierwszemu małżeństwu on oddał się w pełni, a to jej czegoś w tym związku brakowało i dlatego się w końcu rozwiedli? Tak czy inaczej początki były piękne, sielankowe i z motylkami w brzuchu czy nad głową. Romantyczne kolacje, wycieczki po parku, wspólny śmiech i światełko słońca, które powoli przygasało.
Dodatkowy pieprzyk: to mogła być jego nauczycielka z liceum. ;) Ale mogła być koleżanka ze szkoły lub ktoś poznany w zupełnie inny sposób.

Żona nr. 2 (65-50 lat): ożenił się z nią niedługo po zakończeniu poprzedniego związku, mając 25-27 lat; poznali się zapewne jeszcze w Argentynie, choć to nie jest tak pewne. Z całą pewnością jednak Tiago wtedy jeszcze tam mieszkał. Mogło być tak, że poznali się jeszcze w trakcie trwania poprzedniego małżeństwa i w końcu zaczęło dochodzić do zdrad, kiedy już Tiago tracił wiarę w tamten związek. W ten jednak uwierzył równie mocno: znów był pewien, że to ta jedyna, że teraz, to już będzie dobrze, teraz, to tylko sielanka małżeńska do końca życia. Niestety - i tutaj nie wyszło, rozpadło się po kilku latach. W dodatku tuż przed tym małżeństwem lub na samym jego początku Tiago poznał Alvaro: wtedy jeszcze czternastolatka, którego przygarnął i wychował jak syna lub młodszego brata. Być może miałaś z tym problem? Może nie podobało ci się, że ktoś jeszcze z nami zamieszkał?

Żona nr. 3 (65-47 lat): podobnie, jak poprzednio: ślub był niedługo po zakończeniu poprzedniego związku; Santiago miał wtedy 29-31 lat (wciąż mieszkał w Argentynie). Tu już mniej wierzył w to, że będzie to miłość do końca życia - chciał tego, ale nie miał już w to takiej wiary, jak w poprzednich dwóch małżeństwach. Dwa razy już życie mu się posypało, dwa razy nie wyszło coś, co miało być trwałe. Kiedy jeszcze połączyć to ze wszystkimi jego kompleksami, skrywanymi pod maską bezczelności i apodyktyczności, wychodzi mieszanka wybuchowa. Tu już zaczynał bardziej stawiać na siebie i na to, żeby to jemu było dobrze w tym związku, a nie żonie; jednak romantyczne kolacje i wyjścia do kina, różne drogie prezenty były jak najbardziej wciąż praktykowane. W tym wieku Tiago był już zawodowym złodziejem i robił coraz większe skoki, więc miał coraz więcej pieniędzy, a tym samym prezenty były coraz droższe.
Może byłaś jego wspólniczką? Może kimś innym z przestępczego półświatka? A może prostytutką, w której Kocur się zakochał...?

Żona nr. 4 (65-44 lata): wtedy Santiago był pod czterdziestkę. Na jakiś czas zrobił sobie przerwę od małżeństw, stwierdził, że musi odpocząć, musi się upewnić, że to będzie właśnie to. Uznał, że może źle do tego wszystkiego podszedł, może trzeba było więcej czasu poświęcić tym związkom, może przede wszystkim trzeba się było bardziej upewnić? W końcu jednak uwierzył, że warto wziąć ślub i po dłuższym, niż poprzednio czasie randkowania, w końcu się oświadczył. Mimo wszystko nadal do tego małżeństwa podchodził z rezerwą, będąc niemal pewnym, że to i tak się w końcu rozpadnie. Kłótnie zaczęły być na porządku dziennym, latające talerze również, a Tiago imprezował po różnych klubach. To było już małżeństwo, w którym zdecydowanie nie znosił sprzeciwu i stawiał na swoim - różnymi sposobami, bo czasem manipulacja, a czasem krzykiem i żądaniem.

Żona nr. 5 (65-38 lat) - obecna: ożenił się z nią w wieku 45-46 lat, wiedząc już, że jest chory i za kilka lat prawdopodobnie umrze. Prawdę mówiąc, tę żonę traktował już mniej jako kogoś, z kim łączyłoby go nie wiadomo jak wielkie uczucie, tylko raczej chciał mieć kogoś przy sobie, chciał przeżyć jakąś ostatnią namiastkę szczęścia. Tej kobiecie przed ślubem szczerze powiedział, że nie chodzi mu o miłość, tylko o bliskość, o iluzję, bo umiera i po prostu chciałby mieć kogoś przy sobie, a ona będzie miała z tego przynajmniej jakieś pieniądze po nim, z którymi będzie mogła zrobić, co chce. Będzie musiała się nimi podzielić z Alvaro, ale tak czy inaczej nie będzie tego mało, więc jakaś z tego korzyść dla nich obojga. Ten związek był mniej wybuchowy, niż poprzednie, choć oczywiście Tiago nadal jest Tiago, więc zdarzało im się kłócić. Nie powiedział jej o swoich samobójczych planach dotyczących ostatniego skoku półtora roku temu; nie powiedział, że przeżył. Możliwe, że już się o tym dowiedziała, widząc, że znikają pieniądze z jego konta; a może jeszcze nie wie i dowie się tego na fabule.

Kochanki, partnerki z różnych lat życia: tu może nas ponieść wyobraźnia: kiedy to było, jak wyglądał związek itp. Mogliśmy się poznać wszędzie, mieszkać wszędzie. Co prawda dużo czasu Tiago spędził w Argentynie, ale pomieszkiwał w różnych miejscach świata.
Ostatnio zmieniony sob lis 22, 2025 2:59 pm przez Santiago de la Serna, łącznie zmieniany 1 raz.
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
52 y/o
Indulge in local cuisine
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Siostro! Basen!
Pielęgniarki/pielęgniarza
STATUS: AKTUALNE | 22/11
Obrazek
Z góry zaznaczam, że Tiago jest trudny w obsłudze: stawia się, odmawia brania leków, jakichkolwiek ćwiczeń, wścieka się albo jest apatyczny i gapi się w ścianę. Miewa momenty załamania, kiedy płacze i się wydziera, a miewa momenty, kiedy twierdzi, że nic mu nie jest i nie potrzebuje opieki (tak, owszem, sam tę opiekę zatrudnił i konsekwentnie płaci). Bywa, że się zwierza, a bywa, że nie chce się odzywać. Są momenty, kiedy da radę się ogarnąć sam i najwyżej trzeba patrzyć, czy się nie przewraca; a są momenty, kiedy nie wstaje z łóżka i trzeba wszystko przy nim zrobić.
Choruje na postępujący zanik mięśni. Od kiedy stwierdził, że nie warto brać leków, jego stan zaczął się pogarszać dość szybko. Pielęgniarkę/pielęgniarza zatrudnił około pół roku temu, kiedy doszedł do wniosku, że zdarzają mu się momenty, kiedy nie może sobie sam poradzić z najprostszymi czynnościami.
Powyższe pisałem, zanim rozwinęła się fabuła mojej postaci. Obecnie nadal jest osłabiony, ale już jest w stanie choćby pójść do kuchni zrobić sobie kawy. Alvaro zmusił go do brania leków i jedzenia, stawia go na nogi (chciałbym, żeby działo się to docelowo we współpracy z pielęgniarką/rzem).

To ta osoba powiedziała Alvaro, że Santiago żyje: w toku różnych rozmów wyszło, że Alvaro to mężczyzna poznany jeszcze w Argentynie, którego Tiago przygarnął, gdy ten był nastolatkiem, a teraz bardzo za nim tęskni i bez niego nie chce żyć. Z drugiej strony nie chce mówić mu, że żyje, bo to oznaczałoby, że Alvaro przyjedzie i będzie patrzył, jak Santiago umiera: a tego przecież nie chcemy. Zapytany, dlaczego przyjaciel myśli, że on jest martwy, Santiago zmyślił na szybko jakąś historyjkę o próbie s.

Czego bym chciał od gier? Relacji przyjacielskiej. Może zacząć się od niekoniecznie lubienia się nawzajem, wściekania się i wojen, ale z założenia chciałbym, żeby to była później przyjaźń. Chciałbym, żeby Tiago mógł się tej osobie czasem zwierzyć, być powiernikiem zwierzeń tej osoby... takie tam. No i żeby to była osoba, która będzie mu przemawiała do rozsądku w momentach załamania albo przy jakichś szalonych pomysłach.
Ostatnio zmieniony sob lis 22, 2025 2:54 pm przez Santiago de la Serna, łącznie zmieniany 1 raz.
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
42 y/o
For good luck!
168 cm
Pielęgniarka w szpitalu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Rodzeństwo
Brat lub siostra
STATUS: AKTUALNE| 10/11
Poszukiwana jest jedna sztuka młodszego rodzeństwa. Jedyny wymóg jest taki, żeby było 14-16 lat młodsze. W karcie wspomniane jest tylko, że urodziło się, gdy Sandy była w nastolatką. Gdy rodzeństwo było dopiero uczyło się świata, Sandy wkraczała w dorosły świat, więc nie uczestniczyła za bardzo w życiu brata/siostry. Widywali się bardziej przy okazji świąt czy jakiś rodzinnych uroczystości. Relacje mieli poprawne, chociaż pewnie bardziej się zacieśniły, gdy owo rodzeństwo podrosło. A niedawno zostało ciocią lub wujkiem.
Także polecam się i zapraszam. Będzie fajnie :)
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
42 y/o
For good luck!
168 cm
Pielęgniarka w szpitalu
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Miłości
która zdejmie zły czar
STATUS: AKTUALNE| 10/11
ObrazekObrazek
Sandy nie ma szczęścia w miłości, więc poszukiwany jest pan, który przełamałby tę klątwę. Może być to już postać istniejąca na forum, jak i nowa. Wiekowo 35 +, ale wszysko jest do dogadania z zainteresowaną osobą. Istotne jest, że Sandy została niedawno mamą, ale z ojcem dziecka łączy ją tylko i wyłącznie przyjaźń. Niemniej jednak jest on nadal obecny w życiu Sandy i jej synka.
I w sumie to tyle. Wszelkie szczegóły najchętniej uzgodnię z osobą zainteresowana :)
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
31 y/o
For good luck!
186 cm
prywatny detektyw od spraw śmierdzących
Awatar użytkownika
a fresh new scar upon his cheek but 'oh, the victory' he'll speak
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjizależy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

A fresh new scar upon his cheek but 'oh, the victory' he'll speak
My worry spikes, a silent dread, imagining him lost or dead, but then he winks, a roguish sign and makes that weary heart of mine
STATUS: REZERWACJA | 12/11
ObrazekObrazek
Ruan Vayne.
Były policjant, lat trzydzieści. Niegdyś pracował w wydziale zabójstw i uchodził za jednego z tych, którzy robią robotę, niezależnie jak trudną. Skuteczny, bezpośredni, choć czasem, a może nie tylko c z a s e m, zbyt brutalny. W końcu dopadł człowieka, którego szukali od wieli miesięcy: seryjnego gwałciciela, który zbyt często wymykał się wymiarowi sprawiedliwości, wodząc ich za nos i bawiąc się z nimi. Ruan nie czekał na nakaz ani na prawnika. Dopadł go pierwszy i skatował tak, że mężczyzna nie dożył nawet aresztowania. Dla jednych był bohaterem, dla innych, dla wymiaru sprawiedliwości, zbrodniarzem w mundurze. Dla przełożonych był problemem, który trzeba było usunąć.
Od tamtej pory nie ma odznaki, nie ma mieszkania, nie ma nic, co można byłoby mu zabrać. Mieszka w zardzewiałym vanie, który jednocześnie służy mu za biuro, sypialnię i punkt obserwacyjny. Jego jedyny towarzysze: pies, alkohol i papierosy.

Zajmuje się tym, czym nikt inny nie chce lub średnio im to wychodzi: szuka ludzi, których nie powinno się szukać. Nie interesują go zdrady i drobne przekręty, tylko to, co naprawdę cuchnie i jest dobrze płatne. Pedofile, handlarze, przemocowcy. Działa poza systemem, bo w system już nie wierzy.
Cyniczny, sarkastyczny i wciąż zbyt bystry, żeby po prostu się stoczyć. Czasem mówi, że w jego zawodzie trzeźwość to wada, a moralność to luksus, na który go nie stać. Pije, pali i nie zadaje pytań, jeśli odpowiedź i tak niczego nie zmieni. Jest zdania, że ludzie nie muszą go lubić, gdyż wystarczy, że wiedzą, gdzie go znaleźć, kiedy kończy się cierpliwość, a zaczyna potrzeba, żeby ktoś zrobił to, czego nie wolno.

Kogo szukam?

Postaci kobiety, niekoniecznie idealnej, niekoniecznie bezpiecznej. Wiek, status, pochodzenie, to wszystko nie jest istotne, jeśli koncept, będzie się lepił. Może być młodsza, starsza, z pieniędzmi lub bez grosza przy duszy. Może wynająć Ruana, może być kimś, kogo on tropi, albo po prostu kimś, kto przypadkiem stanie mu na drodze. Może nie mieć nic wspólnego z tym, co robi, a mimo to wciągnie ją w jego świat, powoli brudno i bez możliwości odwrotu.
Nie szukam sielanki. Ruan nie jest człowiekiem, z którym da się żyć lekko. Ma ostry język, paskudne nawyki i jeszcze gorszy charakter. Nie słucha, nie tłumaczy, nie przeprasza, dzień dobry na klatce też nie mówi. On potrzebuje kogoś, kto potrafi postawić się równie twardo jak on; kogoś kto nie pęknie od jednego słowa, nie obrazi się o ton głosu i nie ucieknie przy pierwszym zgrzycie. A przede wszystkim: kogoś, kto nie będzie próbował go naprawić tylko zrozumie, że czasem nawet to, co zepsute, ma swoją niepodważalną wartość.

Nie obiecuję wielkiego, płomiennego romansu, ale obiecuję chemię: nie tę cukrową, tylko taką, która jest toksyczna jak formaldehyd w preparacie.

Zapraszam do kontaktu na PW, potem możemy się wymienić discordem i dalej wszystko sobie dogadać, jak nam kliknie *_*
popchnij fabułę chociaż trochę do przodu, jeśli masz akurat możliwość w kolejnym poście
52 y/o
Indulge in local cuisine
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Blood ties
Rodzeństwo
STATUS: REZERWACJA | 30/11
Obrazek
Pochodzenie: Argentyna
Wiek: w karcie napisałem, że jest 7 lat młodszy od Tiago, czyli ma 45, ale jeśli wolisz dać mu inny wiek, to możemy ponegocjować gdzieś w tych granicach
Wygląd: niczego nie narzucam. Zakładam, że pochodzą od tego samego ojca, ale jeśli podobają Ci się te poszukiwania, a wolisz grać Azjatą, czarnym albo kimś o nordyckim typie urody, to też jestem otwarty na podobne propozycje: stworzymy razem historię, jak do tego doszło
Imię i nazwisko: tu też niczego nie narzucam. Fajnie, gdyby nazywał się zgodnie z tym, jak nazywają się ludzie w Argentynie i żeby miał to samo nazwisko, co Tiago, ale jeśli to Ci nie odpowiada, to równie dobrze w ciągu życia mógł zmienić personalia
Tożsamość płciowa: założyłem, że jest to cis mężczyzna, ale... jeśli masz inny pomysł, to też chętnie omówię (na potrzeby szukajek jednak będę pisał o "bracie", bo tak mi łatwiej). Zaznaczę jednak, że rodzice byli homofobiczni i transfobiczni, ojciec w dodatku zdecydowanie był mizoginem i zwykłym przemocowcem. Tiago sam z siebie nie jest fobiczny - jedynie u siebie ciężko mu było zaakceptowac, że może niekoniecznie jest hetero. Do innych ma podejście, że to w sumie nie jego sprawa, kto kim jest i każdy ma prawo żyć w zgodzie ze sobą
Zawód: złodziej, choć oczywiście oprócz tego może się zajmować też czymś innym. Pochodzi jednak ze złodziejskiej rodziny i tego był uczony od małego: jak kraść, jak planować, jak nie dać się złapać. I nie chodzi o kradzieże kieszonkowe, tylko o włamania: do willi, do jubilerów, muzeów, banków itp. Razem z Tiago zaplanowali i przeprowadzili wiele napadów. Jednocześnie ojciec stawiał na dobre wykształcenie swoich dzieci, żeby te miały pojęcie o świecie, wiedziały, jak sobie w nim poradzić i... co kraść
Relacje: zakładam, że rodzeństwo darzy się miłością i jedno za drugie skoczyłoby w ogień - co nie przeszkadza im od czasu do czasu wojować. Na pewno konflikt budzi obecność Alvaro Salvatierra w życiu Santiago i na tym tle są wojny między tą trójką: bratu nie podoba się, że Tiago przygarnął chłopaka i że ten wciąż gdzieś tam wokół niego był. Być może brat jest zazdrosny o istnienie Alvaro, bo nagle nie on jest jedyny najważniejszy w życiu Tiago (choć również jest dla Santiago cholernie ważny i tak naprawdę tylko jemu i Alvaro Santiago kiedykolwiek ufał i się zwierzał). Można powiedzieć, że w pewnym sensie Tiago wychował brata, nieraz z pewnością będąc namolnym i nadopiekuńczym, zwłaszcza po tym, jak zginął ich średni braciszek
Trochę tła: Santiago "zginął" w trakcie ostatniego wielkiego napadu, który traktował jak napad swojego życia: coś spektakularnego, wielkiego, takiego, co zostanie w pamięci ludzi. Nie ustalałem jeszcze z Alvaro, co to było konkretnie, ale było wielkie. Tiago postanowił sobie, że w tym napadzie zakończy swoje życie, najlepiej ratując przy tym resztę. Nie wyszło - przeżył, ale nikomu o tym przez dłuższy czas nie powiedział i zaszył się w Kanadzie. To było półtora roku temu. Wcześniej dowiedział się, że jest śmiertelnie chory, ale o tym powiedział tylko bratu i ostatniej ze swoich żon.
To, w jaki sposób brat dowiedział się, że jednak Tiago żyje, pozostawiam do omówienia: mogło być tak, że młodszy zauważył, że znikają pieniądze z konta Tiago, mógł dowiedzieć się przypadkiem, a mógł go wyśledzić. Zakładam jednak, że wie, tylko Tiago ubłagał go, żeby nikomu nie mówił.
Czego oczekuję: dram, kłótni i braterskiej miłości :D
Ostatnio zmieniony ndz lis 30, 2025 2:35 pm przez Santiago de la Serna, łącznie zmieniany 2 razy.
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
27 y/o
REKRUTER
164 cm
primabalerina | The National Ballet of Canada
Awatar użytkownika
part me from my heart, my fate is sealed
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trapped behind your loving eyes
you keep me caged in my own lies
STATUS: NIEAKTUALNE
ObrazekObrazek
Ucieczka z Mediolanu miała pozbawić mnie złudzeń.
W głębi duszy wiedziałam, że to, co nas łączy, nie kończy się złotym biletem do twojego świata. Myślę, że ty też to wiedziałeś - że gdy któregoś dnia słońce wpadnie do środka twojej sypialni, poduszka obok twojej będzie zimna i pusta. Że ucieknę, tak, jak uciekałam od wszystkiego - od spojrzeń, które zdradzały więcej niż słowa, od wyznań, których nie byłam gotowa u s ł y s z e ć, a co dopiero je odwzajemnić. Od przeszłości, o której nigdy nie wspominałam; teraźniejszości, w której wszystko robiło się zbyt poważne; przyszłości, która nigdy przecież nie miała nadejść.
Ale lubiłam udawać, razem z tobą.
Lubiłam myśleć, że całe moje życie może wyglądać jak ta kawa z przydrożnej budki, którą sączyliśmy w zimny poranek. Jak bezchmurne, nocne niebo i kradziona butelka alkoholu, przy których reszta rzeczywistości zdawała się znikać. Płomień na mojej skórze w miejscach, które pamiętały twój dotyk.
Wiedziałam, że nie należę do twojego świata. Nie należę do żadnego.
Nasza relacja miała datę ważności, osiem cyferek wyrytych od spodu opakowania, którego żadne z nas nie chciało sprawdzać. Ale w tym teatralnym akcie, w którym graliśmy oboje, kiełkowało największe ziarno mojej szczerości jakie zasiałam odkąd moje życie skończyło się pod włoskimi gwiazdami. Zostawiłeś ślad na mojej duszy, wyczuwalny jak zgrubienie blizny, zaleczony przez czas, lecz niezdolny do usunięcia z powierzchni.
Elena wychowała się we Włoskiej, mafijnej rodzinie o głęboko zakorzenionych tradycjach. Trzymana z dala od interesów, przez całe swoje życie była jedynie biernym obserwatorem zawiłości rodzinnego biznesu. Po traumatycznych wydarzeniach, z których jako jedyna z bliskich uszła z życiem, uciekła z Mediolanu przyjmując fałszywe tożsamości i podróżując po świecie, póki nie trafiła do Toronto otoczona opieką przez dalszą rodzinę należącą do 'Ndranghety. Od tego czasu żyje pomiędzy światami - nie będąc częścią półświatka, w którym nigdy własnoręcznie nie utoczyła czyjejś krwi, a jednocześnie nie przynależąc do codzienności dzielonej przez wszystkich z jej nowego otoczenia. Wyobcowana, igra z nadzieją, że być może właściwy moment - lub właściwa osoba - mogłaby przywrócić ją do świata żywych, odciągając od krwawej przeszłości.
· · ─────── ·𖥸· ─────── · ·


🍁 Poszukuję mężczyzny, z którym coś połączyło Elenę, ale ostatecznie im nie wyszło. Pomimo tego, że nie będzie to endgame, chciałabym, by był ważny w życiach naszych postaci, napakowany emocjami i dramą tym większą przez fakt, że nie są sobie pisani. <3
🍁 Odpowiadałoby mi, gdyby co najmniej część tego wątku rozpoczęła się w przeszłości - może też być w niej cały, a obecny wymiar ich relacji zależy od tego w jaki sposób to wszystko się skończy. Elena przebywa w Toronto od roku, więc w takim okresie czasowym możemy operować.
🍁 Nie mam żadnych wymagań w kwestii zawodu i wieku postaci - co nie znaczy, że nie mam żadnych pomysłów, jeśli chciałbyś zahaczyć o ten wątek tworząc kogoś nowego. Osoba może być już istniejącą postacią na forum bądź nowym, Kanadyjskim narybkiem.
🍁 Poziom zaangażowania emocjonalnego jest do ustalenia - mogło pojawić się między nimi prawdziwe uczucie, a mógł to być też zwykły romans, ucieczka od codzienności, w której Elena próbowałaby znaleźć dla siebie miejsce w normalności.
🍁 Idealnym byłoby, gdyby ta osoba nie była powiązana z półświatkiem i stała w kontraście z życiem, do którego przywykła Elena.
🍁 Jestem aktywnym graczem od samego początku istnienia forum, lubię rozmawiać o wątkach i kontemplować wszystkie dramy, więc na pewno nie ucieknę!
🍁 Nie piszę z AI i preferuję, by mój partner w pisaniu również popełniał posty własnoręcznie.
Ostatnio zmieniony śr gru 10, 2025 10:02 pm przez Elena Santorini, łącznie zmieniany 4 razy.
24 y/o
Welkom in Canada
171 cm
wyprowadza psy i opierdala się za kasą w fox theatre
Awatar użytkownika
‘cause i’m gonna mess your life up, gonna wanna tape my mouth shut
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/on, jak tam chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

roomies?
współlokator/ka (20 - 30ish)
STATUS: sprzedane!!
ObrazekObrazek
szukam osoby, która od niedawna dzieli z indie niewielkie mieszkanie w parkdale. oczywiście dokładny charakter i szczegóły ich relacji ustalimy sobie wspólnie, ale w grę wchodzi wszystko, mogą się świetnie dogadywać, mogą się nie znosić, cokolwiek, ważne, żeby było ciekawie!!
o indie trzeba wiedzieć tyle, że jest - delikatnie mówiąc - żywiołowa, lekko niepoważna i że nie ma z nią spokoju, nigdy. na pewno brakuje jej do wzorowej współlokatorki, ale to głównie grzechy na które da się przymknąć oko; wszystko zależy od twojej postaci oraz jej tolerancji na chaos i okazjonalną głupotę, ważne jest tylko to, aby nie była wobec nich i caldwell ogółem obojętna. całą resztę chętnie opowiem w szczegółach na pw, ale opcji jest naprawdę mnóstwo, na pewno wymyślimy razem coś fajnego<3

Obrazek

✧ wiekowo, nie wiem, tak przed trzydziestką? żeby różnica nie była za duża; zawód dowolny, ale mieszkanie jest z tych skromniejszych, więc powinien być adekwatny, cała reszta bez większego znaczenia
✧ wstępnie to wątek komediowy, bo lubię pisać głupoty, ale dobrej dramy nie odmówię, więc jeśli masz ochotę albo pomysł jak to pokomplikować, hit me!!
✧ real talk: niestety nie zawsze mogę obiecać zawrotne tempo odpisów, bywa zmienne, bo dyktuje je moja praca i (niestety kiepskie) zdrowie. czasem odpisuję w ciągu dnia lub dwóch, ale czasem zmiata mnie z planszy i nie ma mnie dłuższą chwilę. zawsze wracam (serio, mam świadków), ale rozumiem że dla niektórych może być to deal breaker, więc wolę lojalnie uprzedzić<33
✧ mam alergię na ai, nie dogadamy się jeśli chat gpt pomaga ci w pisaniu, sorka
✧ no i co, polecam się!! zapraszam na pw albo bezpośrednio na dc: youknowthisdiva

Ostatnio zmieniony ndz lis 23, 2025 5:56 pm przez Indie Caldwell, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
ʟᴇᴏ ⭑
wszystko, tylko nie chat gpt i ai slop
28 y/o
For good luck!
196 cm
strażak na zasiłku, student psychologii uniwersytet
Awatar użytkownika
playing with fire, you know you're gonna hurt somebody tonight - and you're out on the wire, you know you're playing with fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Everhart Fireline
poszukiwania rodzeństwa
STATUS: AKTUALNE | 16/11
ObrazekObrazek
Szukam trzech postaci do emocjonalnych, wielowarstwowych rodzinnych wątków wątków. Everhartowie wychowali się w Toronto, w rodzinie mocno związanej ze strażą pożarną i służbą publiczną, trochę w cieniu idealizowanego przez nich ojca, trochę pod skrzydłami (nad)opiekuńczej matki.
Ollie jest drugi w linii - i tak jak jego starszy brat, od dziecka wiedział, że nie ma wyboru chce zostać strażakiem. W niedalekiej przeszłości doznał jednak poważnych obrażeń, które zmusiły go do porzucenia służby. Aktualnie studiuje psychologię i dorabia dorywczo, gdy zasiłek zdrowotny okazuje się niewystarczający do prowadzenia godnego życia. Tak z rodzicami, jak i z rodzeństwem łączy go dużo miłości, ale i trudnych historii.

SZUKAM:

1. Najstarszego brata (33-37 lat).
#tradycja #presja #poczucie winy #rywalizacja #przebaczenie

Najstarszy Everhart zawsze nazywany był tym silnym. Bez cienia wątpliwości, kontynuuje rodzinną tradycję — jest strażakiem, prawdopodobnie wysoko w hierarchii. To - przynajmniej na pierwszy rzut oka - typ twardziela, dla którego wrażliwość jest oznaką słabości. Ollie zawsze był w niego zapatrzony jak w obrazek, ale od pewnego czasu ich relację przepełnia nowe napięcie. Być może starszy brat wyrzuca sobie, że nie uchronił Oleandra przed wypadkiem, ale nie potrafi wyrazić tego w słowach, zamiast empatii okazując Olliemu wyłącznie chłód? Być może to Oleander ma do niego niewysłowiony żal za brak wsparcia, którego tak potrzebował w czasie rekonwalescencji? Wszystko jest do dogadania, ale widzę tu potencjał na mnóstwo emocjonalnych rozgrywek.

2. Młodszego brata (23-27 lat).
#odpowiedzialność #podziw #bunt #niezgoda #determinacja

Energiczny, ambitny i odważny - i być może trochę nierozsądny. Od dziecka najbliższy sercu Olliego, z którym w szkolnych czasach byli nierozłączni. Oleander kochał rolę starszego brata, i bez mrugnięcia okiem brał na siebie nie tylko odpowiedzialność za młodszego brata, ale i niekiedy za jego wybryki i przewinienia. Problem w tym, że teraz młodszy brat pragnie pójść tą samą drogą - zaciągnąć się do straży albo wojska. Ollie jest przerażony. Ta relacja będzie pełna rozmów o ryzyku, obowiązku i rodzinie i tym, co to znaczy „żyć odważnie”.
Znowu - jestem otwarty na wszelkie możliwe modyfikacje, czego tylko Twoja dusza zapragnie!

3. Najmłodszej siostry (19 - 23 lata).

#bliskość #empatia #wsparcie #wrażliwość

Najbardziej emocjonalnie inteligentna w rodzinie. To ona siedziała przy Olliem w szpitalach, to ona nauczyła się rozumieć tak jego milczenie, jak i z trudem wypowiadane słowa, gdy dochodził do siebie po zatruciu dymem. Musiała dojrzeć zbyt szybko, ale nie potrafi obwiniać za to nikogo oprócz samej siebie. Jest dla Oleandra kotwicą - zna jego sekrety, widzi więcej niż pozostali członkowie rodziny,
bywa mediatorką albo tłumaczem, gdy bracia nie potrafią dojść do porozumienia.
Jednocześnie być może ma oblicze, którego Ollie jeszcze nie poznał - pełne złości, buntu albo innych, trudnych emocji.

WAŻNE:
- To oczywiście tylko wstępne zamysły. Imiona, dokładne zawody, szczegóły relacji— wszystko jest do ustalenia. Zawsze staram się być elastyczny, bo najbardziej zależy mi na wspólnym kreowaniu relacji, i nie chcę niczego narzucać!
- Przyznaję, że nie jestem demonem prędkości, ale nie znikam, staram się pisać ładne i sensowne posty, a o każdej nieobecności informuję z wyprzedzeniem. Słowem: gracz roku.
- Jestem pewien, że wspólnie stworzymy ciekawe i znaczące fabuły. Serdecznie zapraszam na PW!
joachim
z przecinkami przejdzie wszystko
28 y/o
For good luck!
196 cm
strażak na zasiłku, student psychologii uniwersytet
Awatar użytkownika
playing with fire, you know you're gonna hurt somebody tonight - and you're out on the wire, you know you're playing with fire
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

fire on fire
would normally kill us
STATUS: REZERWACJA| 18/11
ObrazekObrazek
10 lipca 2022
- Uwaga, Uwaga. Jednostki 17 i 17B, zgłoszenie alarmowe. Mamy pożar strukturalny w rejonie Kingsway, Princeton Road. Możliwi poszkodowani wewnątrz. Powtarzam — możliwi poszkodowani wewnątrz.

— 17B, zgłaszam się.

— 17B, macie najbliżej. Meldunek: duży, wolnostojący dom. Zgłaszający w środku. Ogień według relacji już na schodach.

— Przyjęliśmy (...). Będziemy na miejscu za trzy minuty.

— Uważajcie na siebie...

— Jak zawsze.


W pracy, w której ryzyko jest rutyną, człowiek szybko przyzwyczaja się, że każda zmiana może być tą ostatnią - jednocześnie jakimś cudem zawsze naiwnie łudząc się, że z każdego pożaru koniec końców wyjdzie się cało. Tamtej nocy nie było inaczej - interwencja jak każda inna, standardowo obarczona niebezpieczeństwem i słodyczą adrenaliny. Sprawy toczyły się szybko: pamiętam drogę na miejsce zdarzenia, rosłą konstrukcję Twojego domu trawioną przez płomienie, krzyki ludzi, którym udało się uciec, i tych, których pożar uwięził w swoich trzewiach. Pamiętam pośpiech własnego ciała, pamiętam welur zasłon w salonie, pamiętam ścianę dymu i Twoją sylwetkę - słabnący łomot serca poddającego się po długiej walce o życie. Oczy rozszalałe zwierzęcym lękiem i ulgę, gdy zapewniałem Cię, że wszystko będzie dobrze.
Pamiętam decyzję, żeby wrócić - po tych, którzy zostali w środku. Huk walącego się stropu. Iskry buchające wokół mnie jak fajerwerki.

Następnie nic przez kilka dni. Tylko ciemność, spokój, głuchą ciszę. Potem - sterylną biel szpitalnego pokoju. Kwiaty i kartki z podziękowaniami za moją służbę. Ból, który rozgościł się w każdym zakątku mojego ciała. Rytmiczne pikanie medycznej aparatury. Marsową minę mojego brata, gdy zdawał mi raport z wydarzeń: kogo udało się uratować. Kogo nie. Pisano o mnie w gazetach, wiesz? Nazwano mnie bohaterem, podczas gdy ja sam przez kolejne miesiące nie byłem nawet w stanie spojrzeć samemu sobie w twarz.

Od tamtej pory minęły trzy lata. Trzy lata dochodzenia do siebie, trzy lata uczenia się życia na nowo - z ograniczoną sprawnością i wstydem z wolna zżerającym mnie powoli od środka. Trzy lata wyrzucania sobie, co mogłem zrobić inaczej i obsesyjnego zastanawiania się, gdzie i kim jesteś.

Kiedy spotkamy się ponownie - przypadkiem, lub, jak kto woli, za sprawą złośliwego losu - tylko jeden z nas rozpozna tego drugiego. I teraz, po latach, rozwinie się między nami relacja, która każe nam zakwestionować nie tylko to, co stało się tamtej trefnej nocy, ale i całą naszą dotychczasową życiową równowagę.

W (bardzo potrzebnym...) skrócie:
- Szukam mężczyzny, którego trzy lata temu Oleander cudem uratował z pożaru jego rodzinnego domu. Zależy mi na kimś w podobnym wieku (powiedzmy 25-30 lat), najlepiej z kompletnie innego środowiska niż to Everharta. Rozpieszczony (choć nieszczęśliwy) chłopak z zamożnego domu byłby idealny - najlepiej też ktoś, kto w życiu nie przyznałby się nawet przed samym sobą, że mogłoby ciągnąć go do drugiego mężczyzny.
- Co ważne, w pożarze zginął ktoś bliski poszukiwanej postaci. Matka? Sekretny kochanek? Dziewczyna? Ollie był w drodze, by tę osobę uratować, kiedy zawaliła się konstrukcja domu, więżąc Oleandra w pożarze. Jednym słowem, zdarzenie z tamtej nocy wiązało się z tragicznymi konsekwencjami zarówno dla Everharta, jak i dla Twojej postaci.
- W moim pomyśle, panowie spotykają się ponownie zupełnym przypadkiem, i tylko Oleander rozpoznaje tę drugą stronę, samemu pozostając (póki co) anonimowym. Marzy mi się bardzo powolny slow burn, w którym obydwie postacie zbliżają się do siebie stopniowo, w rytmie pełnym niedopowiedzeń i nieufności, a gdy wreszcie się na siebie otworzą, będzie już za późno, aby się wycofać.
- Im więcej uda nam się zbudować między nimi kontrastów, tym lepiej. Im więcej komplikacji, dram, traum i flashbacków, tym ciekawiej. Chciałbym, żeby była to relacja romantyczna, ale w którą stronę pójdziemy zależy tylko i wyłącznie od nas.
- Nie jestem wprawdzie demonem prędkości, ale dbam o jakość postów, czystą komunikację i nie znikam, o wszelkich obsuwach i nieobecnościach informując z wyprzedzeniem. Chętnie podrzucę próbkę moich postów jeśli chcesz sprawdzić mój styl. W pisaniu celuję w styl literacki, choć czasem pewnie zajeżdżam grafomanią.
- Nic co ludzkie nie jest mi obce, i jestem otwarty na wszelkie możliwe modyfikacje tego pomysłu - kombinujmy razem, na pewno wymyślimy coś ciekawego. Zapraszam na PW <3

Ostatnio zmieniony wt lis 18, 2025 1:27 pm przez oleander everhart, łącznie zmieniany 1 raz.
joachim
z przecinkami przejdzie wszystko
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”