24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Stara miłość nie rdzewieje
czy jak to tam szło
STATUS: NIEAKTUALNE | 23/02
ObrazekObrazek
Byłeś jednym z tych sławnych "bad boys", członkiem największej rozrabiarskiej grupy w szkole średniej i gabinet dyrektora znałeś na wylot. Tymczasem ja zawsze byłam tą dobrą, grzeczną, pilnie uczącą się dziewczyną z niewielkim gronem przyjaciół, starającą się nie wyściubiać nosa poza własną strefę komfortu. Pewnego dnia stałam się Twoim celem, zakładem, za który miałeś wygrać zgrzewkę piwa czy cokolwiek innego, co miało śmiesznie umniejszoną wartość w stosunku do mojej osoby.
Ale to wcale nie było najlepsze w tym wszystkim. To, że prawie Ci uległam, również nie było wisienką na torcie. Najlepszym było to, że Ty naprawdę się zakochałeś, a ja finalnie kopnęłam Cię w tyłek. End of the story. A przynajmniej... tak myślałam do tej pory.


To jedynie wstępny zarys tego, jak widziałabym poszukiwaną relację, a raczej jej przeszłość. Czasy, gdy moja postać i ta potencjalnie należąca do Ciebie uczęszczali do tej samej placówki.
Najważniejsze w tym wszystkim jest spotkanie po latach, które obudzi nie tylko dawne wspomnienia, ale i uczucia. Najpierw u mojej postaci lub u twojej, w finale u każdego z tej dwójki. Ustalimy to wspólnie, tak samo jak i całą resztę szczegółów. Jedno jest pewne - po tylu latach wiele mogło się zmienić, ale najwidoczniej ta nie ten aspekt.

Z góry nie narzucam wiele, bo wolę ustalać takie rzeczy wspólnie. Szukam natomiast relacji długotrwałej, której stare dzieje będą punktem zaczepienia, przypomnieniem, zachętą - jak kto woli. Sądzę, że będzie można się nawet pokusić o jakieś konkretne retrospekcje, rzucające lepsze światło na całokształt. Nie mam nic przeciwko, a wręcz z chęcią przyjmę możliwość dodatkowego rozwoju całej historii.
Pan może być zarówno starszy, jak i młodszy, byleby logicznie spinał się nam cały timeline związany ze szkołą średnią. Nie narzucam zawodu, statusu społecznego i materialnego. Jest mi to obojętne, możemy dogadać jeśli planujesz nową postać i nie masz za bardzo pomysłu poza kilkoma szczegółami. Chętnie przygarnę nawet postać już istniejącą, jeśli tylko wpasowuje się mniej więcej w moje skromne poszukiwania.

Potencjalnych chętnych odsyłam do zapoznania się z kartą postaci, a także na pw do Daphne van Laar lub na discord: shad0wlin_. Po więcej szczegółów oraz po wszelkiej maści pytania również. :stickloff:

Ostatnio zmieniony pn lut 23, 2026 9:09 am przez Diana Carissoni, łącznie zmieniany 11 razy.
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Sweet and spicy
Razem przeciwko światu
STATUS: polizane-zaklepane! <3 | 9/02
ObrazekObrazek
Postaci jeszcze nie ma na forum, to dopiero ciche marzenie i pomysł na grę, którą chciałem grać od dawna :)
Wiem, że wszystkie rollercostery emocjonalne, dramy, traumy i kłótnie są jak najbardziej w cenie do grania, ale mnie od dawna marzy się rozegranie power couple. Takiej, która trzyma się razem, jak trzeba to razem staje przeciwko światu, jak mają problemy to je rozwiązują, nawet między sobą, jeśli pojawiają się konflikty. Wspierają się i codziennie sprawiają, że ta druga osoba czuje się lepiej i jest lepsza. Co oznacza, że w grę nie wchodzą żadne zdrady, kłamstewka i tak dalej, chociaż możemy sobie jakieś wspólne dramaty i dramy wymyślać. Byleby stali po jednej stronie barykady.
Może to być młode małżeństwo, może być starsze. Może być spora różnica wieku. Mogą mieć dzieci lub nie. Możemy sobie wybrać wyglądy, chociaż przyznaję, że ten ze zdjęcia mi się bardzo podoba. Wszystko do dogadania, włącznie z tym kto zagra chłopca, a kto dziewczynkę. Chociaż przyznaję, że ostatnio lepiej gra mi się babeczkami niż facetami.
W gruncie rzeczy szukam szczęśliwego małżeństwa. Możemy razem ratować świat, albo mordować złych ludzi (dobra, popłynąłem). Mogę być kurą domową, dbającą o ognisko. Po prostu bądźmy dla siebie fajni i stwórzmy fajną historię. Czekam na PW na Jamie ;)
Ostatnio zmieniony ndz lut 15, 2026 5:57 pm przez Jamie Park, łącznie zmieniany 6 razy.
26 y/o
For good luck!
168 cm
pomoc kuchenna George Restaurant
Awatar użytkownika
„Uciekła z klatki nie biegiem, lecz przypomnieniem sobie, kim była, zanim ją zamknięto.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracji3 osoba, liczba pojedyncza
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

„Nie każdy powrót jest ratunkiem”
Ex, który miesza w głowie bardziej niż alkohol
STATUS: AKTUALNE| 05/01
ObrazekObrazek
Milton nie był tylko mężczyzną, z którym Lana miała wziąć ślub.
Był jej pierwszym „bezpiecznym światem” po stracie rodziców, kimś, kto wszedł w jej życie w momencie, gdy była najbardziej podatna na obietnice stabilności. Z początku był czuły, uważny, niemal opiekuńczy. Sprawiał, że czuła się wybrana, ważna, potrzebna. W małomiasteczkowej rzeczywistości, gdzie wszystko było z góry ustalone, ich związek wydawał się naturalnym krokiem naprzód — logicznym, oczekiwanym, aprobowanym przez wszystkich.
Łączyło ich silne pożądanie, intensywna bliskość i poczucie, że należą do siebie bez reszty. Były momenty, w których Lana naprawdę wierzyła, że to jest miłość. Że właśnie tak wygląda dorosłe życie — kompromisy, rezygnacja z części siebie, podporządkowanie się „my”. Nie umiała wtedy nazwać tego, co ją uwierało. Wiedziała tylko, że z czasem coraz częściej czuje napięcie zamiast spokoju.
Milton kochał ją zachłannie. Jego uczucie było pełne zazdrości, potrzeby kontroli i lęku przed utratą. Im bardziej Lana próbowała zachować kawałek niezależności, tym mocniej on zaciskał palce na tym, co uważał za swoje. Zakazy nie były wypowiadane wprost — przychodziły w formie sugestii, pretensji, obrażonej ciszy. Lana nauczyła się odczytywać jego nastroje i dostosowywać do nich swoje zachowanie, zanim jeszcze zdążył cokolwiek powiedzieć.
Z czasem zaczęła czuć się jak ktoś, kto żyje na cudzym pozwoleniu.
Zaręczyny były momentem, w którym wszystko powinno się ułożyć — a dla Lany stały się punktem krytycznym. Każde pytanie o suknię, salę czy przyszłość wywoływało w niej panikę, której nie potrafiła wyjaśnić. Wiedziała tylko, że jeśli powie „tak”, zamknie za sobą drzwi, których już nigdy nie otworzy. Strach nie był nagły ani dramatyczny — był cichy, lepki, paraliżujący.
Uciekła dzień przed ślubem.
Nie dlatego, że przestała czuć.
Uciekła, bo czuła za bardzo — i wiedziała, że jeśli zostanie, przestanie istnieć jako ona sama.
Zostawiła Miltona bez wyjaśnień, z rozbitym ego, gniewem i pytaniami, na które nie dostał odpowiedzi. Dla niego była to zdrada, upokorzenie i strata kontroli. Dla niej — akt desperacji i jedyny sposób na ocalenie siebie. Ich historie rozeszły się w tym samym momencie, ale żadne z nich tak naprawdę nie zamknęło tej relacji.
Rok później Lana zbudowała w Toronto kruche, ale własne życie. Spokój oparty na rutynie, pracy i dystansie od przeszłości. Nauczyła się oddychać, podejmować drobne decyzje, funkcjonować bez ciągłego oglądania się na czyjeś reakcje. Ten spokój jest jednak delikatny — oparty na założeniu, że Milton pozostanie wspomnieniem.
Jego pojawienie się burzy wszystko.
Milton jest chodzącym wyzwalaczem dawnych schematów. Przy nim Lana znów czuje się rozdarta między poczuciem winy a gniewem, między tęsknotą za tym, co było dobre, a strachem przed tym, co ją zniszczyło. Jego głos, sposób patrzenia, znajoma bliskość sprawiają, że jej ciało reaguje szybciej niż rozum. Pojawia się chaos — emocjonalny, fizyczny, psychiczny.
Ich relacja po ponownym spotkaniu nie może być prosta. Jest pełna niewypowiedzianych żalów, oskarżeń, niedomkniętych rozmów i pytań „co by było, gdyby”. Między nimi wciąż iskrzy — pożądanie miesza się z bólem, przywiązanie z lękiem, a miłość z potrzebą kontroli. Każda rozmowa może skończyć się wybuchem albo niebezpieczną bliskością.
Milton może próbować odzyskać Lanę.
Może chcieć odpowiedzi.
Może chcieć zamknięcia spraw — albo zemsty.
A Lana będzie musiała zmierzyć się z tym, kim była przy nim… i zdecydować, czy ma odwagę już nigdy do tej wersji siebie nie wrócić.
Ta relacja to emocjonalna burza, która bez wątpienia zaburzy jej aktualny spokój — i zmusi ją do konfrontacji z własnymi lękami, pragnieniami i granicami. To historia o tym, że czasem najtrudniej uciec nie od człowieka, lecz od tego, kim się przy nim było.

Zależy mi na emocjonalnej, dojrzałej relacji fabularnej, opartej na psychologii postaci, a nie na prostym romansie. Chcę grać historię pełną napięcia, sprzecznych uczuć i trudnych rozmów — relację, w której przeszłość ma realny wpływ na teraźniejszość.
Szukam rozgrywki, w której:
pojawiają się łzy, gniew, poczucie winy i niewypowiedziane żale,
relacja nie jest czarno-biała — są w niej zarówno momenty czułości, jak i toksyczności,
emocje nie znikają po jednej scenie, tylko konsekwentnie kształtują postacie,
przeszłe schematy wracają i trzeba się z nimi mierzyć, a nie je ignorować.
Nie interesuje mnie idealizowanie Miltona ani szybkie „naprawianie” relacji. Chcę, by była ona trudna, bolesna i prawdziwa, z miejscem na rozwój, regres, wątpliwości i nieoczywiste decyzje.

Chciałabym, aby:
- obie postacie miały sprawczość i wpływ na kierunek fabuły,
- Milton nie był jednowymiarowy — może się zmienił, a może nie,
- relacja mogła pójść w różne strony: definitywne zamknięcie, niebezpieczny powrót, emocjonalną walkę o granice albo bardzo bolesne „nie”.
Nie narzucam zakończenia — bardziej zależy mi na drodze niż na celu. Najważniejsze jest dla mnie, żeby rozgrywka była intensywna, logiczna emocjonalnie i dawała przestrzeń na rozwój obu postaci.
26 y/o
For good luck!
168 cm
pomoc kuchenna George Restaurant
Awatar użytkownika
„Uciekła z klatki nie biegiem, lecz przypomnieniem sobie, kim była, zanim ją zamknięto.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracji3 osoba, liczba pojedyncza
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

OD WROGOŚCI DO OGNIÓW
Bo czasem nienawiść to tylko uczucie, które nie znalazło jeszcze właściwego imienia.
STATUS: AKTUALNE / 05.01
ObrazekObrazek
Nie znali swoich imion.
Nie wiedzieli, kim są ani dokąd zmierzają.
Zapamiętali tylko moment — i spojrzenie, które nie powinno było się wryć w pamięć tak głęboko.
Poznali się w jednej z restauracji w Toronto, zupełnie przypadkiem, w sytuacji, która wymknęła się spod kontroli. On znalazł się w samym środku ustawki — agresja wisiała w powietrzu, słowa szybko zamieniły się w groźby, a to, co miało skończyć się na krzykach, mogło przerodzić się w coś znacznie gorszego. Lana była tylko obserwatorką. Przynajmniej tak planowała.
Ale nie potrafiła odejść.
Wbrew rozsądkowi wtrąciła się, rozładowała napięcie, odciągnęła ludzi, stanęła pomiędzy nimi a nim. Nie dlatego, że go znała. Nie dlatego, że jej zależało. Zrobiła to instynktownie — tak, jak zawsze reagowała na cudze zagrożenie. Uratowała go przed eskalacją, a siebie naraziła na niebezpieczeństwo. Ich spojrzenia spotkały się tylko na moment. Wystarczająco długo, by zapamiętać kolor oczu. Za krótko, by zadać pytanie o imię.
To powinien być koniec tej historii.
Kilka tygodni później los zakpił z nich obojga.
Pojawił się jako gość w restauracji, w której pracuje Lana. Był pijany. Rozluźniony. Podjudzany przez przyjaciół albo przez własne impulsy. Atmosfera szybko zrobiła się nieprzyjemna. Słowa, które padły, były ostre, pogardliwe, raniące. Lana znalazła się na celowniku — upokorzona, sprowokowana, zmuszona do tłumienia emocji. On nie skojarzył jej od razu. A może skojarzył i zignorował.
W jej obronie stanęli współpracownicy. Jedno słowo za dużo, jeden gest za daleko. Awantura wybuchła natychmiast. Krzyki, szarpanina, tłuczone szkło. Ktoś dostał pięścią. Ktoś inny odpowiedział. Poleciała krew. Chaos rozlał się po lokalu.
I wtedy Lana, w przypływie czystej emocji, wylała mu na głowę wodę z butelki.
To nie był gest rozsądny.
To był gest graniczny.
W tamtej chwili oboje zrozumieli, że to nie jest koniec — tylko początek.
Od tego momentu między nimi istnieje napięcie, którego nie da się zignorować. Złość miesza się z fascynacją, pogarda z ciekawością. Ona widzi w nim wszystko to, od czego próbowała uciec — brak kontroli, impulsywność, chaos. On widzi w niej kogoś, kto nie powinien mieć nad nim władzy… a jednak ją ma. Każde kolejne spotkanie to starcie charakterów, emocji i granic. Iskry lecą nie tylko ze złości.
Z czasem coś zaczyna się zmieniać.
Nie od razu.
Nie łatwo.
Nie bez oporu.
Może to on stanie się tym, który uratuje ją z opresji — prawdziwej, niebezpiecznej, kiedy przeszłość w postaci Miltona znów stanie jej na drodze. Może to przy nim Lana po raz pierwszy od dawna poczuje, że nie musi się kurczyć, by przetrwać. Nie dlatego, że jest bezpiecznie — ale dlatego, że jest prawdziwie.
Ich romans nie będzie niewinny.
Zacznie się od napięcia, zaprzeczania, chwilowych zbliżeń i równie gwałtownych odsunieć.
Dopiero później, gdy emocje opadną, a granice się przesuną, relacja stanie się zmysłowa, intensywna, ognista — pełna pożądania, ryzyka i niebezpiecznej bliskości. To uczucie, które pali zamiast ogrzewać. Przynajmniej na początku.
Co będzie dalej — ustalimy wspólnie.
Może to będzie miłość rodząca się z chaosu.
Może relacja, która wymknie się spod kontroli.
Może coś, co na zawsze zmieni Lanę.



Nie szukam gry „na siłę” ani presji na konkretne zakończenie. Najważniejsze są dla mnie chemia w pisaniu, spójność fabularna i dobra komunikacja. Jeśli lubisz historie, które rozwijają się naturalnie, czasem bolą, czasem zaskakują — prawdopodobnie dogadamy się bardzo dobrze.
35 y/o
For good luck!
180 cm
strażak Toronto Fire Station 132
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji3 osoba liczba pojedyńcza
czas narracjiprzeszly
postać
autor

Spotkanie, które wywróciło świat Rocketa
o piękna pani z koszmarów i snów...
STATUS: poszło | 5.1
ObrazekObrazek
Rocket stał na krawędzi ulicy, wśród huku syren, trzasku ognia i pękających szyb. Miasto wyglądało teraz jak chaos w zwolnionym tempie — ogień wspinał się po karoserii samochodu, iskry tańczyły w powietrzu, a dym gryzący w gardło przesłaniał widok. Wszystko wewnątrz niego ucichło, poza sercem, które waliło tak mocno, że czuł każdy puls w całym ciele.

Samochód przewrócony na bok. Metal skrzypiał, poddając się naporowi ognia. Krzyk kobiety przebijał się przez chaos, wrzask tak desperacki, że Rocket poczuł, jak dreszcz wstrząsa całym jego ciałem. Instynkt podpowiadał mu, by zareagować, ale w głowie coś przyblokowało ruch. I wtedy zobaczył ją.

Nieznajoma kobieta, skulona w fotelu, włosy przyklejone do spoconej twarzy, oczy szeroko otwarte w panice. Rocket poczuł, że uderzyło go coś znacznie silniejszego niż adrenalina — znajome spojrzenie, które wywołało echo przeszłości. Jego myśli natychmiast cofnęły się do Nowego Jorku. Tamta twarz. Tamte oczy. Tamta dłoń, którą nie zdążył uratować.

— Nie… nie może być… — wyszeptał sam do siebie, niemal niezrozumiale.

Serce zabiło mocniej, dłonie zaczęły się lekko trząść, a powietrze w płucach wydawało się zbyt ciężkie, by oddychać normalnie. Rocket wiedział, że musi działać, ale każdy krok ku samochodowi był jak stąpanie po szkle — ból, wspomnienia, lęk i niepewność mieszały się w jednym kłębie.

— Trzymaj się! — krzyknął, choć głos zabrzmiał chropowato, ledwie słyszalnie przez huk ognia.
Jego ciało podjęło decyzję zanim umysł zdążył go powstrzymać. Pchnął drzwi samochodu, które zgrzytnęły w odpowiedzi, próbując uwolnić kobietę z pułapki. Iskry sypały się wokół jak gwiazdy upadające z rozpadniętego nieba, a Rocket czuł, że czas zwalnia. Każdy ruch, każdy oddech, każdy trzask metalu był hipnotyzujący i przerażający zarazem.

Kobieta spojrzała na niego — i w tym spojrzeniu Rocket dostrzegł wszystko, czego nie widział od lat: bezsilność, strach, nadzieję i dziwne uczucie bezpieczeństwa, które go zaskoczyło. Jej oczy błyszczały łzami, usta drżały, a ciało sztywniało w przerażeniu. Rocket poczuł, jak jego własne dłonie zaczynają drżeć jeszcze mocniej — nie ze strachu, lecz z dawno nieodczuwanej, intensywnej emocji.

Wyciągnął ją z samochodu, poczuł ciepło jej ciała, jakby to był moment życia i śmierci jednocześnie. Upadła na chodnik, kaszląc, próbując złapać oddech. Rocket przykucnął obok, trzymając ją mocno, ale nie za ciasno, bo bał się, że może ją zranić. Powietrze było gęste od dymu, gardło paliło, ale dla Rocketa liczyła się tylko jedna rzecz: była przy nim. Żywa.

— Dziękuję… — wyszeptała w końcu, ledwo słyszalnie.
Rocket spojrzał na nią i poczuł dziwne szczęście, zmieszane z bólem. Jej głos, jej sposób mówienia, jej obecność… wszystko przypominało mu ją, którą stracił. Nie był pewien, czy widzi dokładnie ją, czy tylko jej cień. Czy to wspomnienie wylazło z głębi jego umysłu i oblepiło teraźniejszość.

Rocket poczuł, że nie może pozwolić, by to uczucie go sparaliżowało. Wstał, poprawił jej płaszcz, upewniając się, że nic nie zagraża jej już więcej. Ale serce waliło mu w piersi jak oszalałe. Wiedział jedno: ta kobieta zmieni wszystko w jego świecie.

Nie wiedział jeszcze, że spotkania będą się powtarzać.
Nie wiedział, że będzie ją obserwował, mylił z dawną miłością, że każda rozmowa będzie testem cierpliwości, że każdy jej uśmiech będzie jednocześnie kojący i bolesny. Nie wiedział, że relacja zacznie się od niepewnej przyjaźni, przejdzie przez flirt, a może, kiedy emocje i dramaty sięgną zenitu, wpadnie w coś głębszego — albo w ból jednostronnego uczucia, jeśli ona jest już w innym związku.

Rocket wiedział tylko jedno: już nigdy nie spojrzy na ulicę w Toronto tak samo.
Każdy dźwięk syren, każdy trzask ognia, każdy cień w płomieniach będzie mu przypominał jej twarz. Twarz, która jednocześnie przypominała i różniła się od tej, którą stracił.

I w tym chaosie Rocket poczuł dziwną nadzieję: może tym razem tym ogniem będzie mógł kogoś uratować na zawsze — a może tym razem, sam zostanie uratowany.

Szczegóły:
Rocket nie szuka prostych historii ani łatwych relacji. Szuka emocji, które będą wciągały, bolesnych i prawdziwych. W kontaktach z nieznajomą z Toronto widzi szansę na odkupienie, ale też na konfrontację z przeszłością.
Nie chce natychmiastowego romansu — jego relacja ma być slow burn, budowana krok po kroku, z napięciem, błędami i niepewnością.
Chce dramatu i realizmu — Rocket często będzie mylił kobietę z dawną ukochaną, co wprowadzi momenty emocjonalnego chaosu, frustracji i zagubienia.
Kobieta może być w związku, może być równie samotna, może chcieć przyjaźni, a może flirtu. Rocket dostosowuje się do tego, ale jego emocje będą zawsze intensywne i złożone.
Stopniowe odkrywanie przeszłości — poprzez rozmowy, wspólne akcje lub przypadkowe sytuacje, Rocket i kobieta mają się nawzajem poznawać, a jego traumy i historia mają wpływać na każde spotkanie.
Nieprzewidywalność — Rocket nie jest bohaterem idealnym ani uporządkowanym. Czasem zrobi coś złego, czasem cofnie się, czasem zareaguje nadmiernie, czasem będzie potrzebował wsparcia. To sprawia, że rozgrywka jest dynamiczna i emocjonalna.
Dramat i napięcie w każdej scenie — nawet zwykła rozmowa, spacer, wizyta w kawiarni, czy akcja ratunkowa może stać się momentem budującym historię i emocjonalne więzi.
W skrócie: Rocket oczekuje historii pełnej uczuć, niepewności i powolnego rozwoju relacji, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, a każde spotkanie niesie konsekwencje. Chce współtworzyć sceny z emocjami, gdzie nie ma łatwych odpowiedzi i gdzie każda decyzja ma znaczenie.
23 y/o
For good luck!
168 cm
Recepcjonistka w Art Gallery of Ontario
Awatar użytkownika
I'm very very sweet but also very very much psycho <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

We stick together
Gilbertowie
STATUS: AKTUALNE | 12/01
ObrazekObrazek
Rodzina Gilbert od pokoleń była związana z Ottawą, gdzie zaczęła swoją przygodę z budownictwem i produkcją syropu klonowego. Ich historia sięga końca XIX wieku, kiedy pradziadek Gilberta, Étienne, przybył do Kanady z marzeniami o stabilnym życiu. Początkowo pracował jako cieśla, budując domy w rozwijającej się Ottawie. Z czasem zauważył, że lokalne rodziny chętnie kupują syrop klonowy, który wytwarzał na własne potrzeby. W 1902 roku otworzył mały sklepik przy głównej ulicy miasta, sprzedając zarówno syrop, jak i drobne wyroby drewniane.
Sklepik szybko zdobył popularność dzięki jakości produktów i uczciwości Étienne’a. Wkrótce dołączyli do niego synowie, którzy rozwinęli działalność, jedni w kierunku budownictwa, inni w stronę produkcji syropu. Tak narodziła się tradycja dwóch filarów rodzinnego biznesu: solidnych konstrukcji i słodkiego smaku Kanady.
Przez dekady Gilbertowie stali się symbolem rzetelności. Ich fabryki syropu klonowego rosły w siłę, a budowlane projekty obejmowały coraz większe inwestycje. W latach 70. XX wieku rodzina była już właścicielem kilku zakładów i sieci sklepów w całym Ontario. Popularność syropu klonowego wybuchła na skalę międzynarodową, gdy Gilbertowie zaczęli eksportować swoje produkty do Europy i Azji. Liść klonowy stał się ich znakiem rozpoznawczym, nie tylko na etykietach, ale i w sercach klientów.
Współczesne pokolenie Gilbertów to rozbudowana rodzina, w której poza dziadkami, ciotkami i wujkami znajdują się rodzice Elisabeth oraz jej trójka rodzeństwa. Elisabeth dorastała w Ottawie, gdzie przez pierwsze dziesięć lat życia chłonęła atmosferę rodzinnego biznesu. Potem rodzina przeniosła się do Toronto, aby być bliżej centrali firmy i nowych możliwości.
Razem z Elisabeth jest ich 4 w podstawowym drzewie Gilbertów:
Brat (30+) - wolne
Brat/Siostra (25+) - wolne
Brat/Siostra (25+) - wolne
Elisabeth - 23
:reni: Jeśli chodzi o charaktery/wyglądy to jest to dowolne, miło by było gdyby mieli podobne cechy wyglądu, co do charakterów również pełna dowolność, mogą się ze sobą dogatywać lub nie przepadać ale gdy ktoś uderza w jedno w nich stają za sobą murem :wtulacz:
:reni: Byłoby również miło gdyby jedno lub dwójka z rodzeńśtwa aktywnie pracowała w rodzinnej firmie dbając o majątek Gilbertów <3
:reni: Również chętnie przyjmę rodzeństwo rodziców Elisabeth jeśli się tacy znajdą! :zakochan:
Ostatnio zmieniony pn sty 12, 2026 4:09 pm przez Elisabeth M. Gilbert, łącznie zmieniany 1 raz.
0 y/o
For good luck!
0 cm
lata tu i tam w Toronto Pearson International Airport
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

„Niebo nie nauczyło mnie, jak zostać"
STATUS: AKTUALNE | 07.01
ObrazekObrazek
Szukam kobiety, z którą zerwałem, choć to ja byłem tym, który odszedł. Szukam jej nie dlatego, że wierzę w powroty, ale dlatego, że są historie, których nie da się zamknąć bez wypowiedzenia ich na głos. Minął ponad rok odkąd się rozstaliśmy, a ja nadal latam. Nadal jestem pilotem Air Canada. Nadal wybieram ster samolotu, niebo i życie, które nigdy nie zatrzymuje się na dłużej w jednym miejscu. I właśnie dlatego ją straciłem.
Ostatni raz widziałem ją w Toronto. W mieście, które było dla niej domem, a dla mnie zawsze tylko jednym z punktów na mapie. Toronto było świadkiem wszystkiego: naszego początku, naszych prób, jej cierpliwości i mojego odejścia. Może wciąż chodzi tymi samymi ulicami. Może zmieniła trasę, żeby nie mijać miejsc, w których byliśmy razem. Może nauczyła się już nie patrzeć w niebo, gdy słyszy dźwięk samolotu.
Poznaliśmy się przypadkiem, jakby los nie miał wobec nas żadnych planów. Deszczowy dzień, mała kawiarnia niedaleko Union Station, kilka godzin do mojego kolejnego lotu. Wszedłem tam tylko na chwilę, w mundurze, z głową pełną procedur i rozkładów. Ona siedziała przy oknie, sama, z kubkiem kawy, której nie piła. Zapytała mnie, czy zawsze wyglądam tak, jakbym zaraz miał zniknąć. Uśmiechnąłem się. Od pierwszej chwili widziała mnie lepiej, niż ja widziałem siebie.
Zaczęliśmy rozmawiać. Bez wielkich deklaracji. Bez obietnic. Powiedziałem jej, że latam. Nie powiedziałem, że latanie zawsze będzie ważniejsze. Zakochała się w wersji mnie, która była obecna, uważna, spokojna. W tej, która pojawiała się między lotami. Nie wiedziała, że ta wersja ma bardzo ograniczony czas trwania.
Byliśmy razem dwa lata. Dwa lata jej życia podporządkowanego mojej nieobecności. Przyloty były intensywne, pełne bliskości, jakbyśmy próbowali nadrobić wszystko naraz. Odloty — coraz trudniejsze. Walizka przy drzwiach stała się symbolem czegoś, czego ona coraz bardziej nie chciała akceptować. Ja wracałem. Ona czekała. I oboje udawaliśmy, że to wystarczy.
Kochaliśmy się. Naprawdę. Ale miłość nie zawsze wygrywa z tym, kim się jest. Ona potrzebowała stabilności, wspólnego życia, obecności. Ja potrzebowałem nieba, steru w dłoniach, odpowiedzialności, ciszy nad chmurami i załogi, która była moją drugą rodziną. Kiedy w końcu postawiła mi wybór, nie zrobiła tego z zazdrości ani z gniewu. Zrobiła to, bo była zmęczona byciem tą, która zawsze czeka.
Wybrałem samolot. Bez dramatów. Bez krzyków. Wybrałem życie, którego nie potrafiłem i nie chciałem zmienić. W tym momencie zerwaliśmy. To był koniec, nawet jeśli wypowiedziany spokojnie. Złamałem jej serce, bo powiedziałem jej prawdę o sobie i nie cofnąłem się ani o krok.
Później pojawiły się plotki. Że ją zdradzałem. Że w innych miastach było więcej niż praca i hotele. Może były chwile, których nie potrafię dziś obronić. A może ludzie zawsze potrzebują prostych wyjaśnień dla cudzych decyzji. Prawda jest taka, że nawet bez zdrady ją zawiodłem. Bo nigdy nie była dla mnie pierwszym wyborem.
Minął ponad rok od naszego zerwania. Ona została w Toronto. Ja nadal latam. Codziennie biorę odpowiedzialność za setki ludzi, sprowadzam maszyny bezpiecznie na ziemię i myślę o tym, że w jednej sprawie nie potrafiłem wylądować. Szukam jej nie po to, by wrócić do tego, co było. To się skończyło. Szukam jej, bo chcę, żeby wiedziała, że jej serce nie zostało złamane bez znaczenia. Że pilot, który wybrał ster, pamięta kobietę, którą zostawił na ziemi.

Asa Rutherford
kapitan Air Canada




Więcej szczegółów ustalimy na PW.
Szukam również pan do romansów aktualnych, jak i tych z przeszłości - dowodów jego nielojalności .

40 y/o
For good luck!
190 cm
pilot w randze kapitana | loty VIP
Awatar użytkownika
some memories never leave your bones. like salt in the sea; they become a part of you.

- and you carry them.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

The past that ties us forever
i can't escape from you
STATUS: NIEAKTUALNE | 13/01
ObrazekObrazek
Trzydzieści lat temu Kanadą wstrząsnęły wieści o seryjnym mordercy, który zabijał w Vancouver.
Andrew Reed; mój ojciec.
Po aresztowaniu i głośnym procesie wraz z matką opuściłem Fort Langley; zmieniliśmy nazwisko na Cormier i osiedliliśmy się w Toronto, gdzie udało mi się zbudować karierę i założyć rodzinę. Myślałem, że przeszłość pozostała za mną, ale nie mogłem mylić się bardziej.
Bo wtedy pojawiasz się TY.
Jesteś siostrą jednej z dziewcząt, które padły ofiarą mojego ojca. Nie wiem, czy kieruje Tobą obsesja, chęć zemsty czy coś jeszcze innego, ale... Odnajdujesz mnie.
I nagle nic nie jest już takie, jak przedtem.



W skrócie:
Poszukuję osoby z przeszłości Mavericka, która mogłaby namieszać w jego życiu. W karcie nadmieniłam już, że jego ojciec - obecnie odsiadujący wyrok - podjął próbę kontaktu z synem, więc sama tożsamość Mavericka też mogła wyciec. Twoje motywy są dowolne; chciałabym rozegrać mocne, emocjonalne fabuły związane z poczuciem winy, odpowiedzialnością i ogromnym żalem. Nie dostrzegam tu romansu(dlatego wrzucam szukajki w ten dział), ale też go nie wykluczam; pozostawiam to do rozegrania na fabule! W razie pytań zapraszam na pw; szukajki dla postaci będącej już na forum bądź kompletnie nowej - wiek do ustalenia wspólnie <3



I walk alone, not because I have to, but because I choose to
drama llama
Kopiarstwa i używania AI, o reszcie będę informować w razie potrzeby
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

jesteś moją córką
a ja o tym nie wiem
STATUS: AKTUALNE | 11/01
ObrazekObrazek
Wymyśliłam sobie, że William jak był bardzo młodym chłopakiem to zrobił dziecko, o którym istnieniu nie miał pojęcia. Matka po prostu zniknęła z jego życia bez śladu i żył sobie spokojnie aż do teraz. Bo teraz jego córka ma te 16/17 lat i uznała, że to odpowiedni moment żeby wreszcie poznać ojca i zupełnie nagle pojawia się pod jego drzwiami oznajmiając, że hej, jesteś moim ojcem. Oczywiście będzie to dla niego ogromny szok, bo raczej nie będzie startował po medal taty roku, właściwie prowadzi dosyć intensywne, mocno hedonistyczne życie singla i to mu pasuje.

Z mojej strony możesz liczyć na sporo śmiechu, na Willa miotającego się w całkiem nowej roli, do której się zdecydowanie nie nadaje, ale jeśli masz ochotę, to mogę pograć też coś na poważnie, szczególnie, że myślę, że taki wątek nadaje się też na różne dramaty. Jeśli boisz się, że nie będziesz mieć z kim grać ze względu na wiek postaci to tak tylko napomknę, że można to połączyć z poszukiwaniami Audrey. Ogólnie zapraszam, można się ze mną dogadać, będzie śmiesznie ;D
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
36 y/o
For good luck!
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

kanadyjska dziewczyna
the one i write songs about
STATUS: AKTUALNE | 11/01
ObrazekObrazek
Pablo przyjeżdża do Kanady niebawem i szukam na szybko niuni u której będzie mógł sobie mieszkać i robić jej love bombing.
Historia wygląda tak, że panna jest dopiero co po wycieczce do Porto Rico, gdzie poznała Pablo i mieli bardzo romantyczny czas, który tak na niego wpłynął, że wziął chłopak i rzucił wszystko i pojechał za dziewczyną do Kanady. Może ją tym zaskoczy, może ona ma chłopaka w kraju i wcale nie jest chętna na kontynuowanie romansu? A może te latynoskie amory też zakręciły jej w głowie i w sumie jest on board, tylko wszyscy wokół mówią jej że coś tu jest podejrzanego? A może panna jest w ciąży i już panikowała, że zostanie z tym sama a on nagle pojawia się u jej drzwi?
Przyjmę wszystkie dramki na klate, Pablo ma ładną.
latynoska żona
the one i hurt the most
STATUS: AKTUALNE | 11/01
ObrazekObrazek
Pablo miał w Puerto Rico dziewczynę dla której zrobiłby wszystko, ale jak na latynosa przystało, niestety też trochę odjebał* i w konsekwencji uciekł z kraju. Pech chciał, że zorientowała sie, że odjebał tak z miesiąc po ich weselu, więc oczywiście pierwsze co to chciała go ukatrupić albo wykastrować. Ale nim zdążyła to zrobić, to ten spakował się w plecak, zabrał paszport i wyjechał bez słowa.
Oczywiście ona nie jest głupia, i zaraz na jego social mediach odkryła, gdzie się ukrywa.
Musimy ustalić sobie tutaj całą historię, ale podejrzewam, że to będzie związek który trwa już bardzo długo i znają się jak łyse konie, co nie znaczy, że nie może mu zrobić krzywdy. Może, zresztą super jakby się znalazła taka co go będzie traktowała troche jak pantofla.

*możemy ustalić co Pablo zrobił, chociaż może chodzi o to co jest w poszukiwaniach wyżej?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”