Jakimś cudem udało jej się uniknąć gigantycznych korków, które codziennie o tej porze paraliżowały centrum miasta i zatrzymała się pod muzeum. Czekała ją jednak kolejna próba cierpliwości — znalezienie miejsca parkingowego. Każdy, kto znał Teddy, wiedział, że zdecydowanie lepiej radziła sobie z parkowaniem wozów strażackich niż osobówek. Teraz musiała lawirować między innymi samochodami po śliskich ulicach, zerkając nerwowo w lusterka i modląc się, żeby nie zarysować komuś karoserii. Wreszcie, po kilku minutach manewrów, udało jej się wcisnąć srebrną Toyotę w jedno z nielicznych wolnych miejsc. Uśmiechnęła się do siebie, dumna ze swojego wyczynu. W pobliżu niestety nie było nikogo, kto wynagrodziłby ją szczodrze za te dokonania.
Okrążyła budynek i weszła po schodach, prawie rozwalając sobie ten głupi ryj, kiedy potknęła się o ostatni stopień. Zanim utrzymała równowagę, przytrzymała się przez chwilę poręczy. Na szczęście dalej było już tylko lepiej. Zdjęła płaszcz i oddała go do szatni przy wejściu, rozglądając się po zatłoczonym korytarzu, ale nigdzie nie dostrzegła przyjaciółki. Szybko doszła do wniosku, że pewnie kończyła właśnie pracę w domu, a to wyjaśniało, dlaczego Teddy nie przyjechała po nią samochodem. April miała przecież blisko, więc nie było potrzeby poświęcać dodatkowego czasu na kurs po mieście.
Wyciągnęła telefon, ale zamiast wystukać wiadomość, jak to miała w zwyczaju, przystawiła mikrofon do ust i przytrzymała odpowiedni przycisk.
— Strasznie długo każesz na siebie czekać — nagrała głosówkę i wysłała ją na ten sam komunikator, na który wcześniej przesłała zdjęcia z sesji do kalendarza. Nie poganiała jej wprost, ale w tym krótkim komunikacie wyrażała troskę. To był jej sposób, by dać znać, że już dotarła na miejsce i niecierpliwie ją wyczekuje.
Czy to była randka? Darling lubiła myśleć o tym spotkaniu w takich kategoriach. Niecodziennie nosiła sukienki, a dziś zrobiła wyjątek. Właściwie nie pamiętała, kiedy ostatnio miała na sobie coś podobnego. Może na zeszłorocznej gali wręczenia nagród za strażackie osiągnięcia? Albo na ślubie jednego z kolegów z jednostki? Tak, to musiało być jedno z tych eleganckich wydarzeń, w których wypadało założyć kieckę, mimo że tego typu kreacje nigdy nie były jej pierwszym wyborem.
April Finch