30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Iris powinna w końcu zrozumieć, że tutaj nikt nie chciał nikogo kopać. Ani dosłownie, ani w przenośni. Powinna też wreszcie pojąć, że brak sympatii Teddy do Michaela Grahama nie był żadnym kaprysem ani odruchem bo tak. Darling nie należała do osób, które z zasady nie lubią innych tylko dlatego, że mogą. Naprawdę trzeba było się trochę postarać, żeby trafić na jej czarną listę. I niestety, ale Graham zrobił to z pełnym zaangażowanie. Wystarczyło zobaczyć, jak traktował Valentine. Jak mieszał jej w głowie,. Teddy aż się gotowała na samą myśl. Bo jeśli ktoś bawił się cudzymi emocjami jak pilotem do telewizora, zmieniając kanały wtedy, kiedy mu pasowało, to naprawdę trudno było zachować sympatię. No i powiedzmy sobie szczerze, czy Iris zareagowałaby inaczej, gdyby ktoś próbował w ten sposób manipulować Darling? Gdyby jakaś wyjątkowo sprytna panna zaczęła ją wodzić za nos? No właśnie.
Na szczęście rozmowa szybko skręciła na Jetta, czyli temat o wiele przyjemniejszy. I tutaj Teddy mogła się rozgadać bez końca. Gdy tylko padło jego imię, w jej głowie otwierała się cała lista powodów, dla których Donovan był świetnym facetem. Oczywiście nie był święty, bo czasami potrafił doprowadzić ją do szału swoją głupią gadką albo jakimś wyjątkowo szczeniackim żartem, który uważał za szczyt komediowego geniuszu. Ale z drugiej strony, czego właściwie można było się spodziewać po facetach? Istniała przecież stara, naukowo potwierdzona teoria, że mężczyźni dojrzewają mniej więcej do szóstego roku życia, a potem już tylko rosną. I Donovan był na to podręcznikowym przykładem. Rósł. I to porządnie. Chłop był wysoki jak dąb i wyglądał tak, jakby ktoś stworzył go specjalnie po to, żeby ratował ludzi z płonących budynków. I trzeba było przyznać, że działało to na jego korzyść. Kobiety zazwyczaj przepadały za wysokimi facetami. Dla samej Darling wzrost nigdy nie był żadnym wyznacznikiem. Wystarczyło spojrzeć na April. April była od niej niższa o dobre pół głowy, a Teddy uważała, że to najbardziej urocze na świecie.
Uwierz, ale kogoś, kto pracuje od dziewiątej do piątej i ma wolne weekendy, to może być problematyczne — prychnęła na wspomnienie swoich poprzednich relacji. Ile się nie nasłuchała o tym, że pewnie ma kogoś na boku albo siedzi z kolegami. A wszystko tylko po to, żeby nie spędzać czasu z kimś, na kim jej zależało. To strasznie głupie.
Rozpromieniła się cała, kiedy Iris potwierdziła, że Darling może dać Donovanowi jej numer. Dwa razy nie trzeba było jej tego powtarzać.
Spacer brzmi fantastycznie — pokiwała entuzjastycznie głową. — Kapitan Sniff to najlepszy pies na świecie! — dodała i znów wyciągnęła telefon, żeby pokazać jej kilka fotek brązowego labradora. A potem uśmiechnęła się zawadiacko, kiedy usłyszała, czy robiła jakieś podchody w drugą stronę. — Może tak, a może nie. Zresztą, jakie to ma znaczenie? Boisz się, że nagadałam na ciebie jakieś bzdury? — zaśmiała się i przybrała na macie pozycję do planka.

Iris Valentine
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Właściwie to nawet zabawnie się obserwowało… różnicę w Teddy. Teddy mówiąca (albo słuchająca) o Grahamie i Teddy mówiąca o Donovanie – to trochę jakby dwie róże panny Darling. I Iris wiedziała z czego to wynikało i pewnie nawet mogłaby jej przyznać rację, gdyby odzyskała zdolność zdrowego myślenia, ale jednocześnie trochę się przed tym broniła. W końcu nikt nie lubił się przyznawać do błędów, a gdyby Teddy miała rację – oznaczałoby to potężny błąd w życiu Valentine. Meh. Nie chciała takich błędów. Nie chciała, żeby to okazało się błędem – była po prostu naiwna.
- To na szczęście nie jestem ja. – przyznała bezproblemowo, chociaż jednocześnie nie wpadła na to, że w przypadku pary o nieregularnym trybie pracy logistyka może być jeszcze trudniejsza. Przecież wystarczyło spojrzeć na nie! Skoro z Darling miały problem zgrać grafiki to, co dopiero w przypadku jakichkolwiek randek? Ale cóż… to był problem na inną okazję! Najlepiej na nigdy. I uśmiechnęła się pod nosem, gdy przyjaciółka pokazała jej kolejne zdjęcia, tym razem psa. Oczywiście, że zdjęcia piesków zawsze rozmiękczają… i Valentine również rozmiękczyły – tym bardziej, że całe życie marzyła o tym, żeby mieć psa. Najpierw nie pozwalał jej na to ojciec, później nie miała warunków, później wyjechała z kraju, później chorowała a teraz pracowała w tak nieregularnych godzinach i tak bardzo unikała siedzenia we własnych czterech kątach, że nie potrafiłaby skazać czworonoga na takie życie.
Ściągnęła mocniej czoło i przez chwilę przyglądała się trenującej przyjaciółce. I to było po Iris w i d a ćOczywiście, że ma znaczenie! – wypaliła w końcu nadal przyglądając się Darling trochę spode łba, bo co to w ogóle znaczyło, że może tak, a może nie… jak jej zdaniem to miało nie mieć znaczenia?! – Po pierwsze chce wiedzieć, czy opowiadasz swoim znajomym z pracy o mnie, tak jak mi opowiadasz o nich… a po drugie skąd ci się w ogóle wziął ten pomysł, że ja mogłabym chcieć się z nim spotkać albo on ze mną. I jestem ciekawa JAKICH bzdur mu naopowiadałaś. A może też po prostu potrzebuję podpompować własne ego… – zakończyła już zdecydowanie niepoważnie i wyszczerzyła kły w szerokim uśmiechu.


teddy darling
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przepadała za sytuacjami, w których miała rację. A właściwie, nie za taką racją. Tą, która nie przynosiła satysfakcji, tylko nieprzyjemne poczucie, że jej najgorsze przypuszczenia jednak się sprawdzają. Wolałaby się mylić. O wiele lepiej czułaby się z myślą, że to ona przesadza, że nadinterpretuje i niesłusznie ocenia Grahama. W idealnym scenariuszu Michael okazałby najlepszym facetem na świecie. Niestety nic na to nie wskazywało. W oczach Teddy Michael Graham wypadał coraz gorzej . Do tego stopnia, że zaczynała myśleć o nim w sposób, którego sama się po sobie nie spodziewała.
Pod pewnymi względami ona i Iris były do siebie zaskakująco podobne. Zwłaszcza jeśli chodziło o podejście do adopcji zwierząt. Obie uważały, że to decyzja, której nie podejmuje się pod wpływem impulsu ani chwilowego kaprysu. Teddy też marzyła o psie właściwie od zawsze. Miała w sobie coś z golden retrievera zamkniętego w ludzkim ciele. Była ciepła, lojalna, pełna energii i łatwo przywiązywała się do ludzi. Ale z jej trybem życia przygarnięcie psa po prostu nie wchodziło w grę, bo w domu raczej bywała niż faktycznie w nim była. Nawet gdyby zamieszkała z April, nie chciała zrzucać na nią odpowiedzialności za czworonoga. Wiedziała, ile pracy i zaangażowania to wymaga. Nie potrafiłaby żyć ze świadomością, że to ktoś inny przejmuje większość tych obowiązków tylko dlatego, że ona nie miała na to czasu. Poza tym Finch była zdecydowaną kociarą. I Teddy doskonale wiedziała, jak to się skończy! Wystarczyłoby kilka odpowiednio dobranych argumentów, jedno urocze spojrzenie, może zdjęcie jakiegoś puchatego znajdy ze schroniska, a ona uległaby bez większego oporu. Zgodziłaby się na kota szybciej, niż zdążyłaby to przemyśleć. Miała zdecydowanie zbyt miękkie serce. Coraz częściej dochodziła do wniosku, że powinna nad tym popracować. Tylko że to, w teorii, zawsze wydawało się dużo prostsze niż w praktyce.
Nie mogła powstrzymać się od śmiechu, kiedy zobaczyła minę Iris. Czy ona naprawdę uważała, że nawciskała Jettowi jakiegoś kitu, żeby zechciał się z nią umówić? Głupia!
Luzuj majtki, Valentine — pokręciła głową z lekkim politowaniem. — Wyrażałam się o tobie w samych superlatywach. Naprawdę! Donovanowi i tak powinno wystarczyć to, że się ze mną przyjaźnisz — wypięła dumnie pierś, przekonana o swojej zajebistości. — Powiedziałam mu, że jesteś mądra i zabawna. Nie musiałam zapewniać, jaka jesteś śliczna, wystarczyło kilka zdjęć. Moooże przypadkiem pokazałam mu twojego Instagrama? Nie mógł się ze mną nie zgodzić — puściła do niej oczko. — Och, musisz mi po prostu zaufać. Ufasz mi, Iris? — spojrzała na nią, zanim zerknęła również na zegarek. Powinny przejść do jakiś bardziej wymagających ćwiczeń, a potem skoczyć na jakieś dobre żarcie.

Iris Valentine
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Iris bardzo chciała tego idealnego scenariusza… bardzo! Jednocześnie bardzo dobrze wiedziała, że on się nie wydarzy – szczególnie, że to ona raczej wszystko zepsuła swoim nagłym wyjazdem. To ona była tą, która nie powiedziała słowa, że wraca do kraju i dlaczego wraca do kraju. Teraz brała za to odpowiedzialność i prawdopodobnie dlatego była bardziej wyrozumiała niż Teddy. Ale rozumiała ją! Gdyby sytuacja była odwrotna pewnie zachowywała się podobnie. Ale na szczęście nie była i mogła Darling tylko i wyłącznie zazdrościć oraz bardzo mocno kibicować. I nie, ta zazdrość to wcale nie było brzydkie uczucie! Było zupełnie naturalne i nie szło za nim nic negatywnego. I naprawdę chciała być druhną na weselu jeśli kiedyś do niego dojdzie. Pod warunkiem, że nie będzie to rozgrywka grupowa, wiadomo.
I wcale nie zluzowała majtek, gdy usłyszała, że to właśnie powinna zrobić. Jeszcze mocniej zmarszczyła brwi. I to nie tak, że nie wierzyła w to, że Teddy mówiła o niej w superlatywach. Po prostu stresował ją fakt, że coś o niej mówiła, a ona nie wiedziała co! Bo mądra i zabawna? To naprawdę były ostatnie rzeczy, którymi sama by się określiła! Chociaż z drugiej strony sama nie wiedziała jakby się określiła. Niemniej i tak wyglądała jak naburmuszona pięciolatka – Po prostu zastanawiam się, czy to nie ten moment, w którym powinnam pożałować, że za mało wypinam tyłek na Instagramie. – mimo wszystko, mimo swojego naburmuszenia i tego, że Teddy po prostu jej nie powiedziała, co powiedziała – i tak sobie zażartowała i uśmiechnęła się pod nosem – I oczywiście, że ci ufam. I ufam też, że nie przyszłyśmy się tu obijać, więc dosyć gadania. – sama podniosła tyłek z maty i zdecydowanie był czas przejść do bardziej wymagających ćwiczeń. Rozmowa była tylko dodatkiem! Chociaż Iris jeszcze chętnie wypytywała przyjaciółkę o sprawy z April, bo zdecydowanie wolała omawiać życie uczuciowe Darling niż swoje.


/koniec!
teddy darling
ODPOWIEDZ

Wróć do „CrossFit Toronto”