ODPOWIEDZ
28 y/o
REKORD SKOCZNI
169 cm
adwokat Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

William N. Patel-Noriega

Czyli też się boisz węży — stwierdziła spokojnym tonem, przymykając oczy, ale na historię parsknęła śmiechem. Mogła brzmieć pt. poszedłem do sklepu, ale Lotte naprawdę lubiła go słuchać. Nawet jeśli pierdolił same głupoty — słaby z Ciebie obrońca, zamiast mnie bronić zaczniesz spierdalać — wypomniała mu, pokazując krótko język. Słaby obrońca, to na pewno i zdecydowanie. Zresztą czy było w tym coś dziwnego? Dobra, obronił ją kilka razy, ale pewnie dlatego, że nie musiał mierzyć się z myszami. Wtedy by wymiękł.
Szczury są inteligentne — odpowiedziała bez żadnego wahania — robią na nich badania w tym zakresie, a poza tym zanim jakikolwiek lek zostanie wprowadzony, to jego działania są właśnie sprawdzane na nich — i to powinno być prawdziwą dumą myszy. Cierpią dla ludzkości bez jakichkolwiek wątpliwości. To dzięki nim wiele leków było w obiegu i pod żadnym pozorem nikt nie powinien umniejszać tym zwierzętom. Chociaż Lotte wychwalała je, by zagrać Patelowi na nosie — więc można powiedzieć, że dzięki gryzoniom żyjesz mój drogi — i tu zdecydowanie wygrywały one z pająkami w zasadzie pod każdym możliwym względem.
Mnie w sumie też — a w ich relacji to William był takim Jerrym, a ona takim Tomem. Kiedyś może mu o tym powie, wypomni mu wszystko.
Chwila szamotaniny we wodzie była przeokropna. Z każdą sekundą coraz bardziej traciła siły, a długo to nie trwało. Zaraz ciągnięta była w stronę brzegu i przez moment ją zmroczyło. Na tyle, że obudziły ją czyjeś wargi. Na pewno nie przypominały haszowo-alkoholowego smaku ust Patela. Bardziej coś obrzydliwego... wątrobkę? Sama nie wiedziała, bo zaraz zaczęła kaszleć typowy w twarz.
Ja oddychałam — warknęła, odpychając go od siebie. Wystarczyło unieść wzrok, a wtedy zobaczyła go. Niemalże po całym jej ciele przyszedł nieprzyjemny niezrozumiały dreszcz — Cassian? — i przez moment ją całą sparaliżowało. Nie wiedziała, czy chce ruszyć na niego z pięściami, poryczeć się. Jeszcze nie tak dawno... była przecież w nim zakochana, mieli być razem, a po wszystkim spotyka go razem z Williamem na wyspie? To było wręcz niemożliwe.
Nieeeee, Justin — zaczął facet, a Lote miała tak wielki napis: wtf na twarzy, że naprawdę nie wiedziała, co działo się w obecnym momencie — wyglądasz przepiękne, wszystko z Tobą w porządku, piękna? — a zaraz kontynuował — jak tak i masz wolny czas... — spojrzał jej głęboko w oczy, by wypowiedzieć — to pooglądałbym z Tobą walenie.
34 y/o
Indulge in local cuisine
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Chyba tak, chyba też bałem się węży, ale skoro wszyscy czuli pewnego rodzaju niepokój przy kontaktach z gadami, to nie było w tym nic dziwnego. Chociaż niektórzy hodowali anakondy jako swoje zwierzątka domowe, ja jakoś nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć. Słucham jak opowiada o szczurach i cóż, nie sposób nie przyznać jej racji, co zresztą robię po krótkim zastanowieniu, mówię coś w rodzaju dobra, wygrałaś i szczypię ją lekko w udo.
A potem obserwuję jak obcy typ, który wygląda wybitnie znajomo, składa na jej ustach pocałunek ratujący życie, nawet jeśli tak po prawdzie wcale go nie potrzebowała. Obserwuję całą scenę, jak go odpycha, a później słucham tej krótkiej wymiany zdań między nimi i gdy facet wspomina o wspólnym oglądaniu waleniu, to jakaś dziwna gula podskakuję mi pod samo gardło, a niezrozumiały ścisk wykręca żołądek. W kolejnej sekundzie jestem już obok, żeby złapać Kovalski za rękę i wyciągnąć ją spod tego dziwnego kolesia - Nie, nie ma wolnego czasu i nie pójdzie z tobą oglądać waleni - bo to było coś, co mieliśmy robić razem. Ja i Charlotte, a nie Charlotte i jakiś niby-Cassian. Poza tym gość budził we mnie tyle negatywnych emocji nie tylko ze względu na Lottę, ale także Cynthię i jak widzę te mordę to dosłownie mam ochotę go kopnąć - Dzięki za pomoc, ale możesz już sobie iść - dodaję po chwili, wciąż się lekko krzywiąc. Już za moment wbijam spojrzenie w dziewczynę - Wszystko okej? - pytam, mierząc ją spojrzeniem, wyglądała normalnie, tak jak wcześniej, oprócz tego, że była cała mokra, ogarniam jej z twarzy kilka ciemnych kosmyków, które lepią się do wilgotnej skóry. Facet nie daje za wygraną i prostuje się, marszcząc na mnie nos, jakby zaraz miał puścić z niego parę - A kim ty jesteś żeby odpowiadać za nią? - rzuca takim tonem jakbym miał się go wystraszyć. Tylko spojrzenie, które mu potem posyłam jest równie groźne, może nawet bardziej. W tym momencie musimy wyglądać jak na jakimś filmie przyrodniczym, gdzie dwóch samców przygotowuje się do walki o względy jednej samicy, brakuje tylko komentarza Davida Attenborough gdzieś w tle - Ja jestem jej chłopakiem, więc sobie daruj i spływaj - macham na niego rękami. Typ prycha krótko, po czym rzuca coś w rodzaju dobra, Boże, po co ta agresja, kręci głową i się wycofuje. W sumie miał rację, po co ta agresja i skąd się właściwie wzięła? Czyżby przemawiała przeze mnie w tym momencie prawdziwa zazdrość? Wracam spojrzeniem do Kovalski, minę wciąż mam jakąś nietęgą, chociaż trochę już łagodnieje - Znudził mi się basen, zróbmy coś innego - tutaj kręciło się zdecydowanie zbyt wielu dziwaków napalonych na wspólne oglądanie być może jednych z najbardziej majestatycznych stworzeń na świecie - waleni.

Charlotte Kovalski
twoja stara
???
28 y/o
REKORD SKOCZNI
169 cm
adwokat Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

William N. Patel-Noriega

Lotte nie wie, czym bardziej jest zaskoczona. Zachowaniem dziwnego sobowtóra Cassiana, czy jego propozycją wspólnego oglądania waleni. Obiecała to przecież Williamowi, poza tym dalej nie była pewna, czy w pełni odchorowała Lennoxa. Dalej pamiętała ich ostatnie spotkanie, po którym padły pewne zobowiązania, a on tak po prostu zniknął, jak kamień rzucony w taflę jeziora. Już miała otwierać usta, żeby odmówić, a wtedy poczuła na sobie znajomy, ciepły dotyk. Nie spodziewała się tak obronnej reakcji ze strony Patela.
William?! — o ile była przyzwyczajona do każdego rodzaju jego zachowania. Od prawdziwej wściekłości, po smutek i czułość, to nigdy nie widziała go takiego. Wpatrywała się w niego z nieukrywanym zaskoczeniem, ale też kompletnie nie potrafiła zrozumieć, co się właśnie działo przed jej oczyma.
Sama potrafię odmówić — zdążyła wymruczeć, wykaszlując z siebie jeszcze resztki wody z chlorem. Zdecydowanie trzeba było przepić je większą dawką alkoholu, żeby wszystko się wyrównało — t-tak — wydukała z siebie, po jej ciele przeszły zimne dreszcze. Miała dosyć wody na dzisiaj. Na następne wejście do basenu wejdzie do koła tak, jakie było jego przeznaczenie. Zaraz jednak oglądała przedziwną przepychankę między Billy'm a niby Cassianem. Nie spodziewała się tego, a przede wszystkim nie jego reakcji. Z jakiegoś przedziwnego powodu po jej ciele rozlało się ciemno, mimo że łapczywie próbowała łapać każdy oddech. Po wszystkim spojrzała na niego, ale wpierw wróciła z Patelem do leżaka, zabierając z niego rzeczy.
Co Cię napadło? — spytała, patrząc badawczo na niego — i moim chłopakiem? — nie to żeby godzinę temu użyła tej samej wymówki. Obecnie nie miało to jakiegokolwiek znaczenia, bo oczekiwała odpowiedzi. Finalnie strzeliła oczyma — dałabym sobie z nim radę... — oczywista oczywistość — myślałam, że Cię nie obchodzi, co robię z innymi — wymruczała lekko speszonym tonem, spuszczając wzrok na własne stopy. To chyba najbardziej ją intrygowało, bo wczoraj właśnie miał w ten sposób zachować się wobec niej, a wszystko poszło... o walenie.
Chodź, poszukamy jakiś muszelek — zaproponowała Kovalski, ciągnąc Patela w stronę plaży — to... wytłumaczysz mi, co się stało? — dopytała łagodniejszym tonem, a po chwili dodała — skąd ta agresja? — powtórzyła słowa sobowtóra Cassiana, po prostu musiała to zrobić, to było silniejsze od niej.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”