30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Doceniała, że w żaden sposób nie próbowała negować jej stylu życia ani pasji, póki wszystko utrzymywało się w granicach normy. Swego czasu w bardzo łatwy sposób dawała się manipulować partnerkom, które bezczelnie z tego korzystały. Wchodziły jej na głowę, próbując pozmieniać ją tam, gdzie w ogóle nie było to konieczne. Z Teddy nie było takiego problemu, przecież znała ją na wylot i taką sobie przysposobiła.
— Masz mnie pieprzyć tak, żebym nie była w stanie nawet myśleć — szepnęła, uśmiechając się przy tym wyzywająco. Darling miała w rękawie setki sztuczek na to, by zwrócić jej w głowie, ale przecież April też było bardzo daleko do aniołka. Zaczęła już rozpoznawać, które słowa działają na ukochaną najlepiej i w jaki sposób powinna się do niej uśmiechnąć, żeby zapomniała o całym świecie. Miała zamiar bezczelnie z tego korzystać, jak często się dało.
— Niczego nie zepsułaś, Głupku — zapewniła ją raz jeszcze. Nie chciała, żeby strażaczka musiała sie martwić takimi bzdurami. Albo żeby w środku ich spokojnego wieczoru, weszła w zadaniowy tryb pracy. Nikt nie potrzebował żadnego ratunku, a zepsucie konstrukcji na nic nie wpłynęło negatywnie. Musnęła wargami jej skroń, chcąc scałować z tej pokręconej głowy wszelkie zmartwienia – te związane z kocami i każde inne.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Na szczęście jej partnerka nie należała do tych, które długo załamują ręce po takich niedogodnościach. Jej uwaga bardzo szybko wróciła tam, gdzie powinna być przez większość doby, czyli do April. Od razu zrobiło się weselej i przyjemniej!
Ścisnęła ramiona jeszcze mocniej, chcąc wycisnąć z Teddy nieco miłości jak z pasty do zębów. Cute aggression to bardzo niebezpieczne zjawisko! Na szczęście Finch nie miała aż tyle siły, by zrobić jej poważną krzywdę. No i jak by w ogóle mogła? Straciłaby wtedy wszystkie okazje do wysłuchiwania takich pięknych słów na temat ich miłości, a to dopiero byłaby mega lipa.
— To bardzo zdrowe. Nie mogłaś trafić na gorsze uzależnienie. — Przymknęła oczy, wtulając się w nią mocno. Kompletnie uwięziona pod startą miękkich przedmiotów i ciałem Teddy, czuła się najbezpieczniej w świecie. Otulona zapachem jej szamponu i marihuany osiadającej im na ubraniach miała pewność, że wszystko idzie doskonale i dokładnie tak powinno wyglądać ich wspólne życie.
— Nie jestem tu po to, żeby cię wykorzystywać. Nie o to mi chodziło, jak mówiłam, że zrobię dla ciebie wszystko, wiesz? — Przesunęła palcami po jej boku, powoli kierując się coraz wyżej. Zatrzymała się na wysokości piersi, zaczepnie głaszcząc ciepłą skórę kciukiem. Oczywiście, że miała ochotę zerwać z niej te wszystkie durne warstwy i udowodnić miłość w najbardziej z dosadnych sposobów, ale naprawdę była dzisiaj bardzo grzeczna i czuła. W ogóle nie pokręcona.

Potrzebuję opieki tak jak Furby, Spotkanie z tobą w klubie jest jak derby
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie przypuszczała, żeby kiedykolwiek udało jej się doprowadzić April do takiego stanu, w którym ta przestanie myśleć. Czy w ogóle było możliwe? Zatkać jej usta, to jedno, ale sprawić tak, żeby przez jej głowy nie przemykała ani jedna myśl? Niemożliwe. Ciekawe, czy inne kobiety miały takie moce sprawcze, które pozwalały Finch przestać myśleć. Pewnie tak. Mogła zapewnić, że zobaczy, co da się zrobić, ale zamiast tego po prostu uśmiechnęła się do niej, pozwalając się mocno ściskać. Czuła się trochę jak gniotek, który przy każdym mocniejszym objęciu wraca po chwili do swojej pierwotnej wersji.
Rozejrzała się po ruinie, jaka została z bazy. Ewidentnie coś popsuła, ale April zdawała się tego nie zauważać. Była zbyt odurzona marihuaną i miłością. Teddy szybko jednak przestała się tym przejmować. Jej dziewięćdziesiąt dziewięć zmartwień związanych z zawalonym schronem zniknęło, jak ręką odjął. Dobrze, bo wolała liczby parzyste!
Klasyczny oksymoron — stwierdziła, kiedy ukochana uznała jej uzależnienie za zdrowe. — Już wystarczy, że nie wiem, kim bez ciebie jestem — wymruczała gdzieś przy jej skroni. To była sama prawda i tylko prawda. Do tej pory Finch była dla niej taka ważna, ale odkąd uświadomiła sobie, że ją miłość, to kochała ją bardziej niż życie. A podobno nie powinno kochać się niczego i nikogo bardziej od życia. Jak widać, Teddy zupełnie nic sobie z tego nie robiła.
Ściągnęła brwi i spojrzała na nią z ukosa, zastanawiając się nad jej ostatnimi słowami, nie do końca wiedząc, co właściwie miała na myśli.
Och, naprawdę? — zapytała, zasysając bezwiednie powietrze, gdy dłoń partnerki zahaczyła o nagą pierś. — A już myślałam, że tylko po to ze mną jesteś — pokręciła głową z udawanym niedowierzaniem. — Wiem, że nie chcesz mnie wykorzystywać, April — zaznaczyła, smakując jej imię językiem. Jak zwykle doskonale układało się w jej ustach. — Po prostu pozwoliłabym ci na to bez większego sprzeciwu. Nie dlatego, że masz wobec mnie jakieś niecne zamiary, a dlatego, bo wiem, że mnie kochasz — nachyliła się i trąciła jej nos swoim. — Ale możesz mi opowiedzieć, czym dla ciebie jest to wszystko. Chętnie posłucham. Tylko nie mów, że skoczyłabyś za mną w ogień, bo to nie robi na mnie wrażenia — zażartowała, wciskając jej lekko palec pod żebra. W rzeczywistości nie chciała, aby Finch była skłonna do takich poświęceń. Z nich dwóch, to Darling była od skakania w ogień. I to dosłownie.
Wsunęła dłonie pod jej koszulkę i przejechała paznokciami po ciepłej skórze pleców. A potem odchyliła się, żeby móc na nią spojrzeć. Oczy April zatrzymały ją całkowicie. Nie potrafiła się od nich oderwać. Było w nich coś, co sprawiało, że sama przestawała myśleć o tym, co robi, a zaczynała po prostu czuć. Oddech Teddy spłycił się na moment i zwolnił, dostosowując się do tej niewielkiej przestrzeni między. Im dłużej patrzyła, tym bardziej traciła grunt pod nogami. Mogłaby utonąć bezpowrotnie w tym spojrzeniu, które rozbrajało ją w najprostszy możliwy sposób.
Kiedyś zostaniesz moją żoną — stwierdziła oczywisty fakt. Już dawno to ustaliły. Nie licząc niezliczonych rozmów, Finch prosiła ją o rękę już chyba ze trzy razy w ciągu ostatnich tygodni i nie było wątpliwości, że niedługo zrobi to po raz czwarty, piąty, a kto wie, może i dziesiąty. Darling za to lubiła utwierdzać ukochaną w przekonaniu, że naprawdę tak się stanie. I że nie zamierza się z tego wycofywać, choćby świat zaczął płonąć, a niebo miałoby im spaść na głowy.

wiem, że dzięki tobie azyl jest blisko
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Kominiarzem imieniem Francois — szepnęła pierwszą odpowiedź, jaka przyszła jej do głowy. To było całkiem prawdopodobne! Świat, w którym nie byłyby razem wydawał jej się tak skrajnie nierealny, że równie dobrze Teddy mogła okazać się wysokim, żylastym gościem ze szczotką na sznurku. Na szczęście nie będą musiały tego sprawdzać, bo nie będą istnieć bez siebie. No, chyba że któraś umrze, ale o tym lepiej teraz nie myśleć.
Nie skoczyłabym za Tobą w ogień, bo nic nie wypłaci nam ubezpieczyciel — odparła jakimś dziwacznie śpiewnym zdaniem, kompletnie nie wiedząc czemu. Ale przecież doskonale to pasowało, April nie zamierzała robić takich absurdów. Od tego w chacie mają wodę, wąż i jeszcze dwie gaśnice, więc nie zapali się. Teddy była tutaj od robienia fikołków między płomieniami. Finch wiedziała, że narażanie się bez sensu tylko po to, by udowodnić komuś jakieś uczucie, to skrajny kretynizm. Nie żyły w Seattle, żeby włazić za sobą do płonących autobusów czy innych głupot.
— Mogę znaleźć wszystkie insygnia śmierci i dać ci je w prezencie — zaproponowała, przesuwając czubkiem nosa po jej miękkim policzku. To wydawało się totalnie do zrobienia. Skoro bandzie dzieciaków się udało, to tym bardziej April. Jeżeli tylko Teddy uznałaby, że ma ochotę pobawić się tymi trzema drobiazgami, to zaraz ruszy na poszukiwania.
— Mogę zniszczyć całe Arcadia Bay. — Podniosła się nieco, by przekręcić je obie tak, by to strażaczka położyła się teraz na plecach. Poprawiła plączący się między nogami koc, układając go obok Teddy, która pewnie w końcu i tak je przeturla. Robiła sama sobie wygodne miejsce na przyszłość! Odgarnęła jej włosy ze skroni, starannie i powoli układając każdy kosmyk osobno we właściwym miejscu.
— Zawalczę dla ciebie z Ojcem Burz — zamruczała przy jej uchu. Król Heroldów z powieści Sandersona mógł jej co najwyżej naskoczyć, jeżeli tylko będzie się z nim pojedynkować w słusznym celu. A Teddy niewątpliwie takim była. Nachyliła głowę niżej, skupiając pocałunki na jej szyi. Składała na skórze drobne, słabo wyczuwalne muśnięcia, drażniąc się z nią leniwie.
— Będę cię bez przerwy pytać, czy chcesz ze mną spędzić resztę wieczności. Powiedz jeszcze raz, że będziesz moją żoną, Teddy — poprosiła, przeplatając słowa kolejnymi pocałunkami. Dopytywanie to najmniejszy problem ze wszystkich. Była gotowa starać się o nią i przypominać, że się dla niej liczy, ile tylko będzie miała sił w płucach. Nie ma opcji, że pozwoli sobie osiąść na laurach i uznać takie szczęście za nudny pewnik.
— Pójdę za tobą na spacer do Avernusa. — Pogłębiła pocałunek na jej szyi i zassała mocno skórę, chcąc zostawić na niej krwawą pamiątkę. Jak już ustaliły, Teddy miała zdecydowanie zbyt mało śladów tego, do kogo tak naprawdę należała. April czuła się w obowiązku to zmienić.

Pod jej wzrokiem moja skóra w ogniu płonie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Możliwe, że bez niej była różnymi smutnymi chłopami. Takimi jełopami z certyfikatem na bycie rozczarowaniem. Smutnymi nie tylko z natury, ale i z przeznaczenia, bo już sam fakt bycia mężczyzną był niewiarygodnie przykry. Tak, Teddy niewątpliwie czuła się bez April dokładnie w taki sposób.
Nie skoczyłabyś za mną w ogień?! — udała teraz wielce oburzoną. Przed chwilą sama powiedziała, żeby tego nie robiła. Za babami to jednak nie nadążysz! Chyba lepiej, żeby Teddy pozostała chłopem. — Mówisz o miłości, a nie uratowałabyś mi życia? To naprawdę wstrętne — powiedziała, ale z uśmiechem cisnącym się na usta.
Pozwoliła się położyć na plecach, słuchając o tym, czego Finch nie zrobiłaby dla niej. Bo że nie skoczyłaby w ogień, to już wiadomo, ale do zbierania insygniów śmierci to była pierwsza! W porządku, niech jeszcze otworzy do tego komnatę tajemnic i będą kwita.
Odpowiedziała na mruczenie głośnym mruknięciem, zdając sobie sprawę, że ona właściwie nie potrzebowała tego wszystkiego. April nie musiała niczego niszczyć, z nikim walczyć, a już tym bardziej zabierać ją na spacer do Avernusa. Tutaj akurat trochę się zagalopowała, bo Darling nie miała pojęcia o poziomach Dziewięciu Piekieł Baator, więc pewnie zabrzmiało to niczym zlepek liter ułożonych w randomowe słowo, które Finch mogła równie dobrze wymyśleć. Ale nieważne! Ważne, że chciała to wszystko robić dla niej i z nią, nawet w nieistniejących światach!
Będę twoją żoną — powiedziała z niepodrabianą pewnością w głosie. Czuła to w kościach i w sercu. — Będę cię kochać całą sobą. Pewnie przysporzę równie dużo zmartwień i trosk, ale to będzie nic w porównaniu do szczęścia, jakie będę ci dawać — dodała, prężąc i eksponując szyję, na której ukochana składała kolejne pocałunki.
To nie była pusta deklaracja, a stwierdzenie faktu, tak oczywistego jak to, że słońce wschodzi codziennie. I coś tak naturalne, jak oddychanie. A po zamknięciu oczu nie liczyło się nic poza tym jednym stwierdzeniem. Jej myśli biegły szybko, przypominając jej wszystkie momenty, które doprowadziły je do tej chwili. I nawet, jeśli April kiedykolwiek zwątpi czy to się opłaca i znajdzie powód, żeby odejść, to Teddy da jej sto innych, żeby zawsze wracać.
Co jeszcze? — wyszeptała, rozkoszując się pocałunkami. — Odnajdziesz dla mnie wszystkie pierścienie w Śródziemiu? Zniszczyć wszystkie Imperia? Zawalczysz dla mnie z armią nieumarłych? Przetrwasz wieki zapomnienia, żeby tylko raz mnie spotkać? — przymknęła oczy i westchnęła kompletnie rozanielona. Jeśli April będzie to wszystko robić, jednocześnie całując ją w taki sposób, to Teddy mogła przepłynąć przez morza snów i złamać wszystkie prawa bogów.
Stęknęła cicho, kiedy skóra na szyi została zassana przez tę małą wampirzycę. Chyba nie przekonała jej, że inne duperki nawet nie mają do niej podjazdu. W pracy niedługo zaczną wypytywać, czy Darling nie cierpi na jakąś rzadką chorobę.
Powinnaś zostawiać po sobie ślady też w innych miejscach, wiesz? — wychrypiała cicho, przesuwając dłonie pod jej koszulką z pleców w kierunku bioder. — Tak na wszelki wypadek. Zawsze mogą mieć na szyi szal albo apaszkę. To chyba nie jest wystarczające ostrzeżenie. No i sama powiedziałaś, że to nie działa — zaczepnie zahaczyła palcem o szlufkę jej jeansów, a potem wcisnęła wcisnęła go za pasek i przejechała po podbrzuszu, żeby po chwili przesunąć ją grzecznie wyżej.

usta jak pain au chocolat, mógłbym ciagle na nie patrzeć
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wywróciła tylko oczami, kiedy Teddy zaczęła buntować się w kwestii wchodzenia za nią w ogień. Weź tu takiej dogódź, co nie powie, to ta kręci nosem! Może kiedyś będą miały okazję przekonać się na własnej skórze. Oby nie. Plan był taki, że dożyją wspólnej starości bez nakładania sobie na łeb nowych traum, wystarczą im przecież te, które już mają.
Była gotowa wpaść dla niej w każde szaleństwo w każdym świecie i wymiarze. Wierzyła całą sobą, że jej ukochana zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Gdyby tylko się dało, to zebrałaby wszystko, co najlepsze z tego świata do jakiegoś estetycznego pudełka i złożyła jej to u stóp. Codziennie życie było jednak dużo mniej ekscytujące niż to, o których czytała w książkach i które widziała w grach. Nie było w nim zbytnio przestrzeni, żeby wplątać się w jakąś zapierającą dech w piersiach przygodę. W jej trakcie pewnie zdążyłaby się za Teddy strasznie stęsknić. Jakby miała nie widzieć jej miesiącami, to przeciwnik, na którego natrafiłaby na samym końcu, miałby naprawdę przejebane. Poddałby się pewnie bez walki, nie chcąc męczyć się z szaleńczą wściekłością, jaka zdążyłaby w niej przez ten czas urosnąć.
— Tak, zrobię to wszystko — zapewniła, bez mrugnięcia okiem przyjmując wszystkie pomysły ukochanej. Jeżeli tylko sobie tego życzyła, to nie ma najmniejszego problemu. Jak się postara, to obskoczy te wszystkie atrakcje do końca roku i potem będzie nieco spokoju, zanim któraś z nich nie wpadnie na coś nowego.
— Będę ci zawsze podawać szklankę, jak już się położysz i przykryjesz — dodała, przesuwając pocałunki o kilka centymetrów, wciąż w pełni skoncentrowana na jej szyi. Nie przejęła się tymi groźbami o szalikach i apaszkach. Robiło się coraz cieplej, takie zakrywanie się odchodziło do lamusa. Zassała kolejny fragment skóry, tworząc nową pamiątkę.
— Zostawię ci zawsze część najlepiej przypieczonych frytek ze swojej porcji. — Przesunęła się o kolejny kawałek i znów dorwała się dotkliwie do jej szyi. Plan był bardzo prosty. Narobi jej tyle malinek, że nie będzie w stanie tego ukryć nawet obwiązana szalikiem z góry do dołu. Nie pominie żadnego fragmentu.
— Będę cię przytulać w największy upał i w największy mróz. — Podwinęła materiał bluzki, odsuwając brzuch Teddy. Czyżby znudziły jej się pocałunki na szyi? A może chciała dać jej po prostu odetchnąć? Zgodnie z sugestią ukochanej tu również postarała się o zostawienie po sobie różowego śladu. Przygryzła delikatnie zaczerwienioną skórę, jakby chciała jeszcze mocniej go utrwalić.
— Narobię masę playlist, na której będą też twoje ulubione piosenki. — Uśmiechnęła się, wracając z pieszczotami wyżej, do jej szyi. Nie poprawiła podwiniętej wcześniej koszulki, w takiej wersji sprawdzała się przecież dużo lepiej. Ułożyła dłoń na wysokości jej żeber, muskając delikatnie miękką skórę w kontrze do kolejnych, dużo mocniejszych pocałunków. Która to była malinka z kolei? Trochę już straciła rachubę. Nieważne, mogła ich przecież zrobić jeszcze milion. Należało to dopisać do tej prozaicznej listy rzeczy, które była dla niej gotowa robić już zawsze.

No chodź, chodź ze mną do łóżka. Ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No dobrze, nikt nie musiał rzucać się za nikim w ogień. A już na pewno nie za Teddy. Bez przesady, ogarnęłaby się sama i to szybciej niż Sim w panice, który najpierw krzyczy, potem biega w kółko, a na końcu magicznie się gasi, zanim straż pożarna zdąży w ogóle dotrzeć do jego domu. Zresztą w tym przypadku straż pożarna i tak by nie dojechała. Głównie dlatego, że to właśnie Teddy była tą strażą. Byle tylko April nie właziła w żaden ogień. A jeśli już koniecznie musi się gdzieś zapalić, to niech to będzie wyłącznie metaforycznie. Albo jeszcze lepiej - niech płonie, ale tylko od ognia Darling.
Te wszystkie deklaracje, które składała Finch, były bardzo odważne. Zupełnie, jak zasysanie skóry. Chyba naprawdę chciała, żeby Teddy wyglądała jak biedronka. Albo ofiara przemocy domowej!
A będziesz gasić światło, kiedy obie będziemy już leżeć łóżku i żadna z nas nie trafi klapkiem we włącznik? — wymruczała, zadając sobie sprawę z tego, że ukochana na dobre przyssała się do jej szyi. Nie pozostało jej nic innego, jak pogodzić się z tym faktem. I przyszło jej to z niesłychaną łatwością. Nie próbowała wyswobodzić się spod ciężaru April i nie uciekała głową. Oddała jej się w pełni, pozwalając dosłownie na wszystko. Wszystko, czyli na malinki, których tak się uparła!
Wolę te mniej przypieczone frytki, ale możesz mi oddać całą swoją porcję — westchnęła, już totalnie odrealniona. Pewnie była już w drodze do Avernusa, czy o czy gdzieś tam, o czym wcześniej wspominała Finch. Teraz nie miało to już żadnego znaczenia.
Wciągnęła gwałtownie powietrze, kiedy poczuła, że coś zdecydowanie odbiega od przewidywalnego scenariusza. Usta na brzuchu pojawiły się nagle i bez wcześniejszego uprzedzenia, bo April najwyraźniej podążyła za sugestią Darling, uznając, że plan wymaga modyfikacji i postanowiła zostawić czerowny ślad w innym miejscu niż szyja. Ale czy nie poniosło ją trochę z przytulaniem w największy upał? Wtedy trzeba trzymać się na dystans i spać pod oddzielnymi kołdrami! Całe szczęście w lofcie była zamontowana klimatyzacja, to nigdy nie będzie im zbyt gorąco. Tylko czy faktycznie? Teraz wcale nie było upałów, a Teddy czuła, jak wzbiera w niej fala gorąca.
Też moje? — wymamrotała, podpierając się na łokciach, aby móc wpatrywać się w te poczynania, ale zaraz znów została przygwożdżona do poduszki i zaatakowana kolejnymi pocałunkami. Przepraszam, malinkami! — A gdzie playlista wyłącznie z moimi ulubionymi piosenkami? Pewnie nawet nie wiesz, co na nie dodać — no nie mogła odpuścić sobie małej złośliwości. Nikt tak dobrze nie znał gustu muzycznego Darling, jak Finch. — I oddasz mi ostatni kawałek pizzy, nawet jeśli będziesz bardzo głodna? I pozwolisz wybrać film, mimo że znowu będzie to coś, co już widziałyśmy dziesięć razy? — dopytała i wykorzystując chwilę nieuwagi partnerki, zacisnęła palce na ramionach i jednym, zręcznym ruchem obróciła ją na plecy.
Uśmiechnęła się łobuzersko, zakładając jej ręce za głowę tak, żeby nie mogła się ruszyć i złożyła słodki pocałunek w kąciku ust.
Obronię cię przed każdym pająkiem, kiedy sama będę panikować — zapewniła, chociaż w Honolulu nie wyszło jej to najlepiej. Ale to było wtedy! — Zimą będę zostawiać ci skarpetki na kaloryferze, żebyś po przebudzeniu mogła założyć je takie cieplutkie. I będę wysyłać ci losowe gify kotów w najmniej oczekiwanych momentach — po tych słowach Teddy nachyliła się, aby złączy ich usta w namiętnym pocałunku.

lecz dla mnie żadna jak nie ty, to jedno wiem na pewno
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potwierdziła cichym pomrukiem, że zajmie się sprawą światła, jeśli zajdzie taka potrzeba. Sama nie była najlepsza w załatwianiu takich spraw bez wstawania, żadne rzucanie nie miało tu racji bytu. Los nauczył ją dbać o samą siebie i nie miała w zwyczaju zapominać o gaszeniu światła, zanim się położy. Ale teraz faktycznie mogło być całkiem inaczej, przecież przy Teddy mogłaby zapomnieć, gdzie ma własną głowę. Będzie się dla niej wygrzebywać spod kołdry i narażać na porwanie przez jakieś okrutne potwory spod łóżka, żaden problem. Jeżeli tylko jej ukochana będzie nadal przyjmować wszystkie pieszczoty, jakie Finch sobie wymyśli, z taką uległością, to będzie za nią biegać z uśmiechem na ustach.
— Oddam i dorzucę tyle majonezu, ile talerz jest w stanie unieść — zapewniła, nawet nie próbując wchodzić w żadne dyskusje o ketchupie. Szanujmy się, frytki trzeba zjadać porządnie, a nie z jakimś tanim przeszkadzaczem! April zdecydowanie wolała te bardziej przypieczone frytki, co się doskonale składało, bo ich życie dzięki temu będzie dużo łatwiejsze. Ale o oddaniu jej porcji mówiła całkowicie poważnie, mogłaby to robić w nieskończoność. Cholera wie, jak potem Teddy zniosłaby głodną i wściekłą April, ale to osobny temat.
— Oczywiście, że wiem. Mogę się nauczyć nawet wszystkie je grać i zostanę twoją playlistą, jak słońce już wybuchnie i zabraknie internetu. — Nie miała zamiaru dać się zbić z pantałyku. Dobrze znała jej gust i potrafiła się do niego dostosować. Na pewno byłaby w stanie stworzyć świetną playlistę, totalnie skupioną na ukochanej. Przecież już na dziś zrobiła coś podobnego! Muzyka teraz skupiała się na ich wspólnych wspomnieniach, a nie wyłącznie na głowie jednej z nich, ale to wszystko było do nadrobienia.
— Mogę nawet... — Nigdy nie dowiemy się, co jeszcze była gotowa zdeklarować. Darling wybiła ją z rytmu, wykorzystując przewagę i zamieniając je z powrotem miejscami. No pewnie, że musiała to zrobić. April była na to psychicznie przygotowana od momentu, w którym sama przygwoździła ją do podłogi. Tym niemniej była niezadowolona, że stało się to tak szybko. Prychnęła pod nosem, nie próbując się jednak specjalnie szarpać. Siłowo i tak nie miała z partnerką wielkich szans. A zresztą, przecież było jej w tej pozycji naprawdę przyjemnie. Wpatrywała się w nią intensywnie, nie będąc pewną, co się teraz wydarzy. Na cokolwiek Darling miałaby się zdecydować, ona przyjmie to z otwartymi ramionami. I to nie tylko przez to, że były przygwożdżone do podłogi. Oddawała przecież jej regularnie nie tylko swoją duszę, ale też i dupę. Wszystkie pozostałe części ciała, łącznie z ustami. Z jej gardła uciekł stłumiony jęk, gdy tylko poczuła intensywność kolejnego pocałunku. Dopiero pod jego wpływem szarpnęła się lekko, chcąc dotknąć Teddy, znaleźć się najbliżej, jak to było możliwe.
— A może dla mnie przestaniesz oszukiwać i pozwolisz mi skupić się dzisiaj na tobie? — mruknęła, kiedy strażaczka się od niej oderwała. Skoro faktycznie była gotowa na tyle wielkich gestów z miłości, to ten drobiazg nie powinien być dla niej żadnym problemem, prawda? Uniosła brew, przyglądając się jej wyczekująco. Była totalnie gotowa rozpętać aferę, jeśli tylko Teddy zacznie się wykręcać i protestować, co zresztą bez problemu mogła rozpoznać w jej spojrzeniu.

Gdy zostajesz u mnie na noc Nie myślę o śmiertelnych czasach
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mając taką Teddy u boku, nie trzeba było martwić się o żadne potwory. Była przecież taka odważna, niestraszne jej żadne okropieństwa! No chyba, że ten potwór ma osiem nóg i nazywa się Aragog, to wtedy obie zginą z kretesem. Ale wszystkie inne potwory? Nie mają z nią żadnych szans! Gorzej, jak April wracając do łóżka zahaczy małym paluszkiem o szafkę, to brzmiało o wiele straszniej od tego, co rzekomo mogło mieszkać pod łóżkiem na antresoli.
Wprawdzie Darling nie jadała majonezu, bo dbała o formę i podchodziła do treningów ze sportową obsesją, ale potrafiła docenić poświęcenie. Na ten gest zareagowała ochoczym skinieniem głowy, no bo trudno było go nie uznać za wyjątkowo szczodry. A do tego dochodziły jeszcze frytki, które w praktyce rozwiązywały połowę problemów świata. Gdyby tylko udało im się ustalić, która z nich bierze górę bułki, a która spód, ich relacja mogłaby spokojnie uchodzić za wzorcową. Wtedy już naprawdę nic nie byłoby w stanie jej zagrozić! Ani drobne nieporozumienia, ani żadne inne larwy.
Zadziwiające, że jeszcze tego nie zrobiłaś — zauważyła, wracając do tematu kawałków, których Finch powinna nauczyć się grać dla niej na gitarze. No właśnie, dlaczego jeszcze się za to nie zabrała? Przecież sama lista była oczywista, a Teddy czekała! Oczywiście ukochana mogła tłumaczyć się brakiem czasu, zmęczeniem albo zwykłym odkładaniem wszystkiego na później, ale w pewnym momencie te wymówki przestawały działać. W końcu ile można zwlekać z czymś, co należy do jej obowiązków?
Zamknięcie jej ust pocałunkiem zadziałało dokładnie tak, jak miało zadziałać. April straciła wątek pod naporem natarczywych i spragnionych czułości ust.
Co ty tam mamroczesz? — zapytała, unosząc jedną brew, a na nieco poirytowane parsknięcie zareagowała cichym chichotem. Frustrowanie April zdecydowanie było jej ulubionym zajęciem. Chyba weszło jej to w nawyk. I Darling doskonale wiedziała, z czym to się wiąże! Była gotowa na każdą awanturę, której sama stawała się prowodyrką. — Skupić się na mnie? Ach, poczekaj! Masz na myśli te oznaczenia, dzięki którym wszystkie kobiety na tym świecie i innych planetach zauważą, że jestem zajęta? — zwolniła uścisk i przejechała palcami wzdłuż własnej, zaczerwienionej szyi. — A co, jeśli to przyniesie odwrotny efekt i stwierdzą, że jestem taka rozwiązła i łatwa? Chyba nie chcesz, żeby miały mnie za ladacznicę? — Teddy przycisnęła sobie teatralnie rękę do piersi.
A potem podciągnęła sobie lnianą koszulę, świecąc cyckami na wysokości twarzy partnerki. Szybko jednak puściła materiał, uśmiechając się przy tym niewinnie.
Jeszcze raz zasugerujesz, że jestem oszustką, to nie wiem co ci zrobię — mruknęła tuż przy jej uchu, o które zahaczyła koniuszkiem języka. — Rozszarpię cię, zobaczysz. Na strzępy — zagroziło, co oczywiście nijak miało się do prawdy. Prędzej zacałowałaby ją na śmierć!
Wyprostowała się, zwalniając uścisk na drugiej ręce April. Koc, który do tej pory zwisał nad nimi krzywo, opadł na głowę Teddy i teraz wyglądała jak Matka Boska Ostrobramska czczona w Wilnie. Zsunęła go z siebie i odrzuciła na bok.
Skupiaj się na mnie, April — poprosiła, grzecznie układając się obok ukochanej. — Zrób ze mną, co tylko chcesz — zbliżyła usta do jej policzka, na którym złożyła czuły pocałunek. — Zrób mi jeszcze dwie setki malinek. Jedną koniecznie w kształcie serduszka. A potem zmień mnie w żywe płótno i podpisuj pocałunkami. Zaznaczaj swoje terytorium — wyszeptała tuż przy jej rozchylonych ustach. Tym samym chciała zapewnić, że tym razem nie zamierzała jej w niczym przeszkadzać.

jak mój dotyk, kiedy wkładam ci pod bluzkę dłonie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na pewno dadzą radę dogadać się w każdej kwestii i znaleźć jakieś porządne kompromisy. Wiele rzeczy, jak ta kwestia frytek, rozwiązywała się sama. Do wszystkich, względem których mogły mieć jakieś wątpliwości, na pewno znajdą jakieś rozwiązania. Nic nie było im straszne, a już na pewno nie dyskusja na temat wyższości jednej części bułki nad drugą. Akurat w tej jednej kwestii Finch mogłaby bez problemu ustąpić ze swoich preferencji.
— Nie chcę po prostu wprowadzać nam dodatkowej laski do łóżka — usprawiedliwiła się żartobliwie. W rzeczywistości po prostu brakowało jej na to wszystko czasu, szczególnie w ostatnich tygodniach. Ale wersja, którą teraz przyjęła, brzmiała całkiem nieźle. Obecność gitary na poduszce obok mogłaby wiele zaburzyć! Cholera wie, kto nagle zrobiłby się najciekawszy i najcenniejszy w tym zestawieniu. Ale pamiętała o swoich obietnicach i naprawdę chciała jej grać, gdy tylko będzie miała na to ochotę. Po coś przecież zmieniała dzisiaj te struny. Instrument wprawdzie odszedł na dalszy plan, odpoczywając przez cały czas na kanapie, ale to nic. Gitara będzie nastrojona i gotowa do użycia w każdym momencie!
— Myśleć mogą, co chcą, a łatwa masz być tylko dla mnie — zastrzegła od razu. Zmarszczyła brwi, przyglądając się jej krytycznie. Nie wyglądała na ladacznicę, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Baby lgnęły do niej tak czy siak i pewnie nie zmieniłoby się to nawet, gdyby założyła na siebie habit. Mogła mieć płonne nadzieje, że to oznaczanie jej malinkami coś da, ale podskórnie zdawała sobie sprawę, że to przecież nie zadziała. Ślady szybko znikną i Teddy znów będzie przyciągać do swojej orbity dzikie tłumy, a April będzie musiała to znosić. Dobrze, że to jej żoną zostanie, a nie tych wszystkich larw! I tylko jej mogła tak ochoczo pokazywać cycki, co zresztą spotkało się z wyjątkowo entuzjastycznym uśmiechem. Zdecydowanie nigdy się jej to nie znudzi.
Westchnęła zadowolona z obietnicy zostania rozszarpaną. A może to pod wpływem jej języka? Zapewne obu tych rzeczy na raz. Da sobie zrobić wszystko, jeżeli tylko Teddy będzie miała na to ochotę. A teraz najwyraźniej miała ochotę na nią. Świetnie się składa.
— Potrafisz się w pełni zaangażować w każdą rolę, co? — Uśmiechnęła się, jak zawsze kompletnie rozłożona przez nią na łopatki. Może i musiała porządnie zawalczyć, by Teddy się jej poddała, ale jak wreszcie to zrobiła, to wchodziła w temat całą sobą. Uwielbiała w niej to, że nie marnowała czasu na półśrodki, szczególnie, gdy robiła coś dla kogoś. A konkretnie dla niej.
Podsunęła koszulkę, odsłaniając kawałek jej brzucha, który od razu ucałowała. Szybko jednak doszła do wniosku, że też nie ma ochoty bawić się w półśrodki. Pociągnęła materiał do góry, zmuszając Teddy do podniesienia się, żeby mogła zdjąć z niej ten niepotrzebny fatałaszek. Usadowiła się wygodnie na jej udach, przyglądając się z góry półnagiemu ciału z nieukrywanym zachwytem i zachłannością. Mogłaby ją pożreć całą na raz, połknąć za jednym zamachem, ale to byłoby straszne marnotrawstwo.
— Rozumiesz już troszkę, o co mi chodziło z tym rozszarpywaniem świata z miłości? — zapytała, nachylając się ponownie do jej szyi. Skoro tak szczerze zachęcała, musiała z tego skorzystać i obdarować ją kolejną malinką. Szkoda, że nie był jakiś 2013 rok, bo zdjęcie jej szyi mogłoby potem zrobić prawdziwą furorę na tumblerze. A tak zrobi furorę wyłącznie w sercu April. Przesunęła palcami po jej żebrach, zarysowała linię, na której powinna opierać się fiszbina stanika, nieco się z nią drażniąc.
— Kocham cię poza wszelkimi możliwymi granicami — wymruczała wprost w wilgotną od pocałunków i języka skórę. Teraz, kiedy wspominała rozmowę z Sylwestra, była pod wrażeniem, jak bardzo daleka była od szaleńczej miłości do tej pory. Te wszystkie dotychczasowe wariactwa przy tym, co czuła przy Teddy, to były dziecięce igraszki.
— Na pewno mam być dzisiaj grzeczna? — zapytała, zjeżdżając pocałunkami na jej ramiona i obojczyki. Wcześniej próbowała zaprosić ją do jakiegoś pojedynku na wytrzymałość, ale to był jakiś strasznie stary i głupi pomysł.

Twoje ciało się zlewa ze ścianą, a ja odleciałem jak w Las Vegas Parano
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mówiła poważnie z tym, że April miałaby nauczyć się grać wszystkie jej ulubione kawałki. Bo umówmy się, to byłaby misja na kilka żyć, a nie jedno popołudnie z gitarą. Brzmiało to dobrze tylko przez pierwsze trzy sekundy, dopóki Teddy nie uświadomiła sobie, ile dokładnie tych ulubionych uzbierało się przez te wszystkie lata. Lista była tak długa, że sama próba jej spisania mogłaby zająć więcej czasu niż sama nauka. Więc nie, to nie był poważny plan. Ale gdyby tak nauczyła się dla niej wszystkich kawałków Noaha Kahana? Bo ile ich właściwie było? Pięćdziesiąt? Nawet jeśli, to przecież nie jest liczba, która powinna kogokolwiek przestraszyć. To nie tysiąc. To nawet nie sto! W głowie Darling zaczęło się szybkie liczenie. Pięćdziesiąt utworów. Jeśli jeden na tydzień - to niecały rok. A jeśli się spręży - może szybciej! Jeśli się nie spręży... No cóż, świat się od tego nie zawali!
Nie jestem dla ciebie wystarczająco łatwa? — uniosła brwi w szczerym zdumieniu. Bo przecież była. A przynajmniej odkąd były razem. Jedno spojrzenie April i Teddy już rozkładała nogi. Nie robiła tak przy innych kobietach. I bardzo dobrze, przynajmniej mogła sobie wmawiać, że ma jeszcze resztki godności. Albo że jest wybredna. Albo że po prostu ma dobry gust. W każdym razie, Finch nie musiała się martwić żadną konkurencją! Nawet jeśli gdzieś kręciły się zbyt pewne siebie larwy, to i tak nie miały najmniejszych szans.
Może i potrafię — odpowiedziała z tym swoim charakterystycznym uśmiechem, który zwykle oznaczał, że zaraz powie coś, co mogło być jednocześnie prawdą i ściemą. — Twoje zachcianki są spełnieniem moich, więc mam w tym zaangażowaniu pewien interes — uniosła ramiona, wyswobadzając się z lnianej koszuli i opadła z powrotem na poduchę.
Czy rozumiała, o co chodziło z tym rozszarpywaniem świata z miłości? Jeśli biorąc pod uwagę, że April była dla niej całym światem, to tak. Czasem miała ochotę ją rozszarpać. Ale chyba nie chodziło dokładnie o coś takiego. Zdecydowanie jednak mogłaby podpalić dla niej całą kulę ziemską. A potem musiałaby to wszystko gasić, bo sama zafundowałaby sobie dodatkową robotę. Niezbyt mądrze, trzeba przyznać.
Chodzi o to, że mogłabym ścisnąć cię tak mocno, aż wypadną ci oczy? — zapytała, łapiąc oddech gdzieś pomiędzy jedną a kolejną malinką, które partnerka zostawiała na jej szyi. — Mhm, wszystko już wiem — mruknęła z udawaną pewnością, chociaż prawda była zupełnie inna.
Bo nie wiedziała nic. Nie wtedy, kiedy była tak blisko. Nie wtedy, kiedy każda myśl rozmywała się gdzieś między ciepłem jej skóry a tym przyjemnym szumem w głowie. Finch miała w sobie coś, co kompletnie wytrącało ją z równowagi i Teddy zabrnęła w to szaleństwo bezpowrotnie. Zapętliła się w niej tak mocno, że przestała rozróżniać, gdzie kończy się jedna z nich, a zaczyna druga. W życiu nie była tak zakochana. Ba, nie podejrzewała, że kiedykolwiek tak silne uczucie do kogoś wniknie w nią od środka. I cieszyła się, że mogła tak kochać właśnie April.
To ty wymyśliłaś jakieś bycie grzeczną — przypomniała jej i wplotła palce w jej włosy. A kiedy zaczęła chodzić pocałunkami coraz niżej, ujęła twarz ukochanej w obie ręce i spojrzała jej prosto w oczy. — Masz być bardzo niegrzeczna — zadecydowała stanowczo. — Tak niegrzeczna, jak dawno nie byłaś — Teddy, zamiast testu na wytrzymałość, rzuciła jej wyzwanie. — Cała. W każdej myśli i w każdym ruchu — dodała, przesuwając dłonie wzdłuż jej szczęki i szyi, jakby chciała upewnić się, czy April naprawdę słyszy wszystkie te intencje. Chciała, by była w pełni obecna, w zamian oferując całkowite oddanie.

a ona leży na stole jak oferta
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”