Zajmowanie się pokiereszowaną Teddy to była przyjemność. Względnie. Gdyby jej partnerka trochę mniej marudziła i posłuszniej stosowała się do zaleceń lekarzy, na pewno byłoby łatwiej. Ale ważne, że miała ją na jakiś czas w domu tylko dla siebie. Wychodziła ze skóry, żeby funkcjonować jak najczęściej na
Dzisiaj jednak miała wolne. A przynajmniej mniej więcej. Była pod telefonem, bo przecież to był u niej standard, ale chciała się w pełni poświęcić Teddy. Przecież była taka śliczna pogoda! Miała zupełnie inne plany na pierwszy taki ciepły dzień, ale jej ukochana wszystko zepsuła tym całym wypadkiem. Durna. Trzeba było to jednak przełknąć i iść dalej. Równie dobrze mogły siedzieć na ławce przed domem i patrzeć sobie głęboko w oczy, byłoby bardzo miło. Tym razem postanowiła jednak zabrać ją w okolice jeziora Scugog. Nie były tam razem z milion lat! Przygotowała im mnóstwo pysznego jedzenia, spakowała wszystko – łącznie z Teddy – do samochodu i ruszyła w stronę uśmiechu i słoneczka.
To nie tak, że demony z dnia wypadku ją opuściły albo się z nimi dogadała. Przeciwnie. Siedziały bardzo głęboko, mocno stłamszone i uciszone. Wepchnęła im kneble w pyski, odkładając na później próbę ogarnięcia tej sytuacji. Może jak Teddy wróci do pracy? Wtedy już nie będzie wyboru. Była pewna, że pierwszy dzień po zwolnieniu będzie jakimś koszmarem i prawdopodobnie posiwieje z nerwów. Ale starała się tego przed Teddy nie pokazywać. Nie zwierzała się nawet zbytnio Emmie, nie chcąc kłaść jej na łeb za dużo problemów na raz.
— A pamiętasz, jak się kiedyś tam spizgałyśmy i szukałyśmy po krzakach mojej gitary? A potem się okazało, że przecież w ogóle jej tamtego dnia ze sobą nie wzięłam — prychnęła rozbawiona tym kretyńskim, studenckim wspomnieniem. Tym razem będą grzeczne i trzeźwe! Finch prowadziła, a Darling wciąż przyjmowała leki, których lepiej było nie mieszać z żadnymi używkami. Totalne nudziary.
— Ale dzisiaj też będzie super! Nażresz się, to szybciej się zagoi. Wiesz jakie super randki nam przygotuję, jak będziesz wreszcie w pełni sprawna? Oszalejesz dla mnie. Zwariujesz do reszty — zapewniła, święcie przekonana o własnej racji. Wiedziała przecież, że wystarczy, że się uśmiechnie, a Teddy już wystrzeli w kosmos! Na sprawdzenie tej teorii obróciła głowę w jej stronę i posłała jej jeden z tych uroczych uśmiechów, którymi najłatwiej było załatwiać sprawy. Cholera wie po co, skoro Darling i tak ciągle zgadzała się na każdy jej głupi pomysł. Skręciła w nieubitą drogę, zwalniając nieco, by nie doprowadzić auta partnerki do ruiny swoim zamiłowaniem do przydeptywania pedału gazu do samej podłogi. Stąd na miejsce było już niedaleko.
Nawet, kiedy stoję sama w Osace, To Ty mnie znajdziesz