ODPOWIEDZ
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

044.
Wyszła z kontrolnej wizyty w szpitalu z szerokim uśmiechem i bez temblaka, a to samo w sobie było już małym zwycięstwem. Ramię wciąż trochę ciągnęło przy niektórych ruchach i było nieco zesztywniała, ale lekarz uprzedził, że na razie jeszcze tak będzie i że to całkiem normalne na tym etapie rekonwalescencji. Najważniejsze było to, że wszystko goiło się prawidłowo, a kontrolne badania wyszły dobrze. Nawet lepiej, niż się spodziewano. Teraz najważniejsza była cierpliwość i rozsądne obciążanie, ale ogólnie wszystko szło w dobrą stronę. Generalnie Teddy otrzymała od doktora Caldwella zielone światło na powrót do pracy. Może nie od razu na pełnych obrotach, jednak nie widział przeciwwskazań, żeby musiała siedzieć w domu dużej niż było to konieczne. Pozostawała jeszcze jedna kwestia - zgoda kapitana. Howie Whitman słynął z tego, że potrafił być surowy i nieustępliwy, zwłaszcza jeśli chodziło o zdrowie i bezpieczeństwo jego ludzi. Nie podejmował pochopnych decyzji i rzadko dawał się przekonać samymi słowami. Niestety był też odporny na większość standardowych argumentów. Na szczęście Teddy, oprócz dokumentacji medycznej, miała jeszcze ten swój urok osobisty. I chociaż kapitan był trudnym przeciwnikiem, nie takich już przekonywała!
Kiedy tylko razem z April wyszły z budynku i ruszyły w kierunku parku, Darling natychmiast pokazała ukochanej wszystkie wyniki, łącznie z opisem kontrolnego prześwietlenia. Zgodnie stwierdziły, że skoro szpital znajduje się w centrum, to nie muszą brać samochodu. Wprawdzie było pochmurnie, ale ciepło, a spacer dobrze im zrobi. Musiały się trochę wyrwać z domu i dotlenić. Oczywiście Teddy mogła udać się do lekarza sama, ale był to idealny pretekst, żeby odciągnąć Finch od komputera.
Badania wyszły dobrze, sama zobacz — zachęciła ją skinieniem głowy, żeby rzuciła okiem na to, co zanotował doktor Caldwell. — Powiedział, ze to normalne, że na razie będę czuła jeszcze dyskomfort, ale w sumie spodziewałam się tego. Jak po wybuchu w banku straciłam na chwilę słuch, to szumy powracały jeszcze miesiącami. A i ta rana na przedramieniu goiła się długo. No wiesz, ta po odłamku szkła — paplała jak najęta, totalnie wniebowzięta, że nie musi już użerać się z tym cholernym temblakiem. I podjarana, że najprawdopodobniej niedługo wróci do służby. Może jeszcze w tym tygodniu? Nie, lepiej wstrzymać się przez weekend i zacząć od nowego tygodnia. Jeszcze wcisną jej zmianę na sobotę i niedzielę, a przecież mogła ten czas spędzić w towarzystwie narzeczonej!
Chcesz kawę? — wskazała głową na małą budkę przy ogrodzeniu, w której można było kupić na wynos napoje i coś słodkiego. — Rurkę z kremem? Lody? — obsypała ją propozycjami. To było dobre popołudnie i aż się prosiło, żeby je jakoś uczcić. Kawa i ciastko wydawały się idealnym zwieńczeniem zakończonego etapu leczenia. W końcu lekarz zalecił Teddy ostrożność i unikanie przeciążenia, ale nie wspominał nic o odmawianiu sobie drobnych przyjemności. Miała zwichnięty bark, a nie problemy z cukrem!
O, mają też drożdżówki z malinami — zauważyła na rozpisce, gdy podeszły już nieco bliżej. — I brownie. Eklerki też wyglądają fajnie — wskazała podbródkiem na przeszkloną ladę, za którymi znajdowały się te wszystkie fantastyczne smakołyki.

lubię, że uśmiech znów masz, gdy mijasz cudzego psa
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

33
Strasznie martwiła się tym dniem. Nie przespała większości nocy. Próbowała zająć się pracą, ale każdy kolejny mejl, który pisała, wychodził jej coraz gorzej. W końcu stwierdziła, że musi odpuścić i po prostu zająć się scrollowaniem jakiś bzdur albo czymś takim i jakoś doturlać się do poranka. Nie miała pojęcia, czego spodziewać się po wizycie kontrolnej. Wszystko wskazywało na to, że będzie dobrze. Teddy prawie na pewno wyjdzie ze szpitala bez temblaka ze zgodą na powrót do pracy. To była dobra i zła wiadomość.
Bardzo chciała, żeby wszystko było dobrze. Życzyła przecież narzeczonej jak najlepiej. Powinna być w pełni zdrowa i gotowa do boju. Najlepiej, żeby nic jej nigdy nie bolało i w ogóle żeby zawsze było jej perfekcyjnie. Z drugiej strony – to oznaczało natychmiastowy powrót do służby. Przez moment miała nawet taką myśl, że może jednak powinno coś pójść nie tak? Może powinno okazać się, że nie odzyska pełnej mobilności, co skreśliłoby jej szansę na pracy w straży? Te myśli były jednak obrzydliwe, nie chciała ich do siebie dopuszczać, czuła się po nich brudna i paskudna. Nie była w stanie wyobrazić sobie rozwiązania, w którym jest w pełni spokojna, a jej narzeczona w pełni szczęśliwa. Nie miała też wątpliwości, że szczęście Teddy jest dla niej ważniejsze niż siwe włosy albo wrzody, których się niedługo nabawi.
Przejrzała badania, które wcisnęła jej Teddy. Niewiele z tego wszystkiego rozumiała, bo wiedza od oglądania medycznych seriali naprawdę nie rośnie zbyt szybko. Wszystko brzmiało po prostu... w porządku. Ekscytacja jej partnerki jasno dawała do zrozumienia, że jest nawet lepiej niż dobrze. Roznosiła ją energia i pewnie gdyby tylko mogła, zaczęłaby chodzić na rękach, żeby tylko wszystkim pokazać, że jest już w pełni sprawna. Ale to pewnie byłoby dość niewygodne na parkowych ścieżkach.
Wysłuchiwała opowieści o tych wszystkich okropnych wypadkach, które Teddy do tej pory zaliczyła i czuła, jak robi jej się słabo. Entuzjazm, z jakim partnerka o nich mówiła, nie pomagał. No, może odrobinkę. Dzięki temu April nie musiała mówić za wiele, wystarczyło kiwać głową i pomrukiwać czasem jakieś potwierdzenia. Film katastroficzny, który rozgrywał się właśnie w jej głowie, był zbyt absorbujący, by była w stanie zaangażować się w jakąś rozmowę na poziomie.
— Wystarczy kawa — zdecydowała, podchodząc od razu do kasy. Wiedziała, że nie ma opcji, żeby przełknęła rurkę, lody, drożdżówkę, brownie, eklerka ani w ogóle nic. Dobrze będzie, jeśli zaraz nie zwróci tej kawy do kosza na śmieci.
— Ale ty zaszalej. No wiesz, jak dzieciom po wycięciu migdałków się mówi, że będą mogły zjeść największe lody na świecie... to na pewno dotyczy wszelkich schorzeń i wszystkich wizyt w szpitalu. — Machnęła ręką, wskazując na menu, z którego Teddy powinna wziąć sobie co najmniej wszystko. Nie musiała się przecież martwić o kalorie. Zaraz wróci do regularnych treningów i na służbę, na której przecież ciągle się rusza i spala wszystko, co wcześniej w siebie wepchnęła. No i jeśli znowu skończy w szpitalu przygnieciona jakąś ścianą, to też schudnie, bo na szpitalnym żarciu to trudno przecież przytyć. A może jakiś pręt przebije jej ciało i zniszczy żołądek, przez co już nigdy w życiu nie będzie w stanie jeść inaczej niż przez kroplówkę? April nawet nie była pewna, czy takie rzeczy w ogóle były możliwe, ale coś jej podpowiadało, że dokładnie to spotka jej wybrankę w przeciągu najbliższych dwóch tygodni.

Chciałbym też w księżyca blasku Stawiać z tobą babki z piasku
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na początku nawet nie zarejestrowała, że coś może być nie tak. Przez moment przemknęło jej przez myśl, że April po prostu nie ma dziś najlepszego dnia, ale szybko znalazła dla tego mnóstwo usprawiedliwień. Może to przez natłok pracy? Może nie dospała i wstała lewą nogą? Albo to zwykłe zmęczenie, które czasem po prostu się zdarza. W grę wchodziła też pogoda, w końcu zapowiadali deszcz. Teddy już teraz czuła, że przy spadkach ciśnienia potrafi ciągnąć ją w barku bardziej niż zwykle. Nigdy wcześniej nie miała żadnych poważniejszych urazów, więc dopiero teraz odkrywała, że takie rzeczy naprawdę mogą działać jak prywatna prognoza pogody w ciele. Może nawet zostanie lokalną synoptyczką, która nie patrzy w chmury, tylko w swoje stawy? Na razie jednak zrzuciła to wszystko na zwykły zbieg okoliczności. Bo przecież łatwiej było uwierzyć, że to tylko gorszy dzień, niż doszukiwać się nie wiadomo czego. Tym bardziej, że to był wspaniały dzień i Darling zwyczajnie nie chciała dopuścić do siebie myśli, że ukochana nie podziela jej entuzjazmu.
Miała wiele powodów, żeby jak najszybciej wrócić do pracy. Jednym z nich było odkładanie pieniędzy na wesele. Skoro zamierzały zorganizować je same, bez finansowego wsparcia z zewnątrz, musiały zacząć oszczędzać już teraz. Zebranie odpowiedniej kwoty zajmie im trochę czasu, ale właśnie dlatego Teddy nie mogła pozwolić sobie na bezczynność. Nie miała zamiaru siedzieć i czekać, aż pieniądze same magicznie się pojawią albo spadną z nieba. Jeśli naprawdę chciały dopiąć wszystko po swojemu, musiała wrócić do normalnego rytmu pracy i konsekwentnie robić swoje.
Na pewno tylko kawa? — zerknęła jeszcze na Finch, gdyby ta przypadkiem zmieniła zdanie. Ale nie zmieniła, dlatego wzięła dwie latte i rurkę z kremem. Oczywiście Darling miała ochotę wcisnąć w siebie wszystkie te łakocie, ale nie mogła się tak obżerać. Chciała wrócić do pracy w dobrej formie. W ogóle może powinna jeszcze dziś wieczorem skoczyć na siłownię? Nie, to byłoby durne. Pewnie przeforsowałaby się i coś sobie naciągnęła. Lepiej poczekać jeszcze dzień czy dwa.
Uważasz, że słodycze mają jakąś niesamowitą moc uzdrawiania? Taka z ciebie znachorka? A może po prostuchcesz mnie utuczyć, jak ta zła wiedźma, która mieszkała pośrodku lasu w domku z piernika? — zapytała z udawaną podejrzliwością, podając jej kubek z kawą.
Zapłaciła telefonem i zgarnęła swoje latte i rurkę. Jak wspaniale mieć znowu do dyspozycji obie ręce! Najchętniej wzięłaby narzeczoną w ramiona i przeniosła ją przez cały park. A potem wzdłuż ulicy, aż dotarłyby pod sam blok. Tylko April chyba niespecjalnie byłaby zadowolona z jej brawury i zaraz kazałaby jej się przestać wydurniać.
Jak wrócimy, to muszę zadzwonić do Whitmana — oznajmiła, przechodząc ze ścieżki rowerowej na tę dla spacerowiczów. — Pewnie będzie chciał, żeby wysłała mu potwierdzenie, czy naprawdę mogę wrócić już do pracy. Straszny z niego niedowiarek. Umówię się z nim na poniedziałek, to będzie mógł sobie mnie obejrzeć w pełnej krasie — w tym miejscu Teddy wykonała obrót, żeby pokazać, jak będzie się prezentować przełożonemu. A potem wgryzła się w rurkę. — O matko, jakie to dobre. Chcesz? — podstawiła Finch słodkość pod sam nos. Powinna spróbować, bo potem będzie żałować!

możemy spadać nawet razem, to zawsze lepsze niż osobno
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Corktown Common”