-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Peach odjebała się na to jacuzzi party conajmniej jakby miał tam być jakiś casting do nowego filmu. Tylko nie wiadomo, czy do Diabeł ubiera się u Prady czy raczej coś pokroju Spring breakers. Tak na prawdę chodziło tylko o to, żeby prezentować się jak najbardziej hot jak to możliwe. Wiadomo, że nic nie powie Billemu dlaczego tak się odjebała, ale zanim wyszli z domu to kazała mu zmienić koszulkę na świeżą, bo ewidentnie do niej nie pasował. Pewnie myślał, że to będzie czilowy wieczór: tylko on, jacuzzi, ziomki, jakiś blant i piwko. No i pewnie tak będzie, ale do tego Peach wygląda jak superstar.
Właściwie to ona już od dawna się tak stroi skąpo dla Galena i kiedy chodzą razem na treningi w siłowni, to specjalnie się tak ubiera, żeby ją wzrokiem pożerał. Okrutny ma plan, żeby uwieźć, ale Galen wciąż trzyma się twardo i wcale się nie daje. Od tego krótkiego niby pocałunku, który jej sprezentował jeszcze jak była z Clyde'm, ani razu nie inicjował nic podobnego, a przecież jej tak w głowie siedział, że nawet jak była zaręczona z Jeffem, to całymi dniami tylko zastanawiała się co jej Galen w smsku, którego ukradkiem w kiblu przeczyta, napisał.
Tak czy siak, w końcu zajechali pod wille Wyattów, czyli to pewnie zupełnie inne miejsce niż to?? Na pewno wzieli taksówkę, bo nie będą przecież jechać autem, wszak to same problemy stwarza. Nie moża się napić, albo można, ale wtedy i tak bierze się taksówkę a i tak trzeba znów wrócić po auto. Można też próbować wrócić kompletnie pijanym i albo skończyć na drzewie albo w rowie. Przez całą drogę Peach pytała Wiliama czy na pewno wziął jakieś gacie na to jacuzzi bo ona nie chce z nim siedzieć jak on będzie tam paradować jak hipis z gołym dupskiem, na co pewnie Wiliam ją wkręcał, że nie wziął.
Chata Wyattów to jednak był zupełnie inny poziom luksusu, ale to nie jest pierwszy raz jak tu sa zarówno Will jak i Peach, bo przecież się znają już od dwóch dekad, a chłopaki to pewnie i od trzech, chyba, że to jakaś nowa posiadłość. Poza tym, jak Peaches była w liceum to siedziała całymi dniami u Kristin, często po to, żeby patrzeć jak jej starszy brat wraca z jakiś zajęć i ma rumieńce na twarzy od zmęczenia, wtedy wyglądał najsłodziej. Tak czy siak Peach włos swój karbowany specjalnie na tę okazję odgarnia za plecy i idzie taka zadowolona do środka przywitać się z Galenem, ale po buziaczkach i krótkich żartach o tym, że tyle się nie widzieli z Wiliamem (podejrzewam), nagle Peach się orientuje, że nie są tylko w trójkę bo jeszcze ktoś jeden się krząta w kuchni. Aż ją zmroziło i oczy wlepia w bimbo, która w górze od kostiumu i spódnicy z jakiegoś H&Mu idzie w ich kierunku się przywitać.
- Ojej, ale super poznać przyjaciół Galena, jestem Corrina - wyciaga do niej dłoń, a Peach oczywiście sztuczny uśmiech już nakleja na buzie i się wita, ale spojrzeniem biegnie w stronę Galena i to spojrzenie normalnie tutaj mogłoby sprawić, że w płomieniach by stanął... gdyby Peach była jakąś panią wróżką. - O wow, Galen, nie wiedziałam, że kogoś zaprosisz, trzeba było powiedzieć, przynieślibyśmy więcej blantów, ojej - na co bimbo odpowiada - Nie szkodzi kochana, jakoś się podzielimy
No to oczywiście już Peach się zdenerwowała i ściska małą torebusie, w której ma cały stuff i tylko mówi:
- Napiłabym się
William ratuj to!!!
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
-
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkisątyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
and way too much confidence.
Właściwie to trochę się Peach udawało to uwodzenie Galena, bo on na siłowni to zamiast ćwiczyć, to zazwyczaj wpatrywał w nią te niebieskie oczęta, a później musiał powtarzać serie po dziesięć razy, bo się trener na niego wydzierał. Ale z drugiej strony to nie inicjował nic podobnego, jak ten pocałunek, bo jednak Picz dała mu jasno do zrozumienia, że to tylko PRZYJAŹN.
Nawet mu tym smsem dała, kiedy on jej proponował masaż tantryczny we dwoje, a ona stwierdziła, że zabiera Williama.
To Galen zanim się zastanowił, postanowił napisać do Corriny. Co prawda dziewczyna nie była zbyt bystra, ale miała niezły tyłek, nie taki jak Kardashianki, bardziej naturalny, bo ona ćwiczyła jogę, często przy tym oknie w apartamencie Galena, nago.
I dzisiaj też miała na sobie bardzo skąpy strój, chociaż podobny trochę do tego Peach, dlatego, kiedy one stanęły obok siebie, to Galen się zastanawiał, czy to nie to samo, tylko w innym kolorze?
No nieważne. Bo zaraz witał się z Peach całuskami i przeciągłym spojrzeniem w jej dekolt, a potem z Williamem, zbijali piąteczki, Galen żartował, że nie pamięta jak Patel wyglądał, a kiedy Will odpowiedział, że miał zaniki pamięci, to Wyatt zrobił wielkie oczy.
- No co ty Billy. Dobrze się już czujesz? - pyta Galen i zaraz też wypytuje jak oberwał. A potem czy go pamięta i czy pamięta co oni robili w szóstej klasie podstawówki, albo potem w gimnazjum i liceum. A robili różne rzeczy, więc trochę się pośmiali wspominając te stare czasy.
A w tym samym momencie Corrina rozmawiała z Peach, Galen zerkał na to kątem oka, bo w sumie nie wiedział czy one się polubią. Corrina to była prosta dziewczyna, lubiła imprezki i... Obciągać lubiła, czy to w kiblu w klubie, czy w jacuzzi. Prosta dziewczyna.
- Riri, to może zrób Peach jakiegoś drinka? - wtrąca się Wyatt, kiedy Peach powiedziała, że by się czegoś napiła. Ale zamiast Coriny wyrywa się do tego William, a blondynka jednak też się wcina, że barmanowała na festiwalu. Galen to się nawet uśmiechnął i w pierwszej chwili chciał iść z nimi do baru, który tam mieli, a wyposażony to był pewnie lepiej niż w niejednym prawdziwym barze. Ale William zaraz wtrąca, żeby poszli rozgrzać jacuzzi. Więc Galen tylko mrugnął jednym okiem do Riri, a zaraz już sobie poszli. Galen usiadł na brzegu wanny i włączył grzanie, a potem zaczął coś przestawiać w ustawieniach z bąbelkami. Wanna była ogromna, a do tego miała chyba milion jakiś ustawień.
- Ładny kostium Peach - oczywiście niebieskie tęczówki przesunęły się po jej sylwetce, kiedy Galen poprawiał na sobie jakieś szorty kąpielowe, pewnie od Prady - kręcicie coś z Williamem? - co to w ogóle za pytanie? Przecież się przyjaźnili, wszyscy we troje właściwie. No ale padło. A zanim Peach zdążyła jakoś porządniej odpowiedzieć, to już Corrina do nich machała.
- Galen dla ciebie szkocka czy też chcesz mohito, baby? - machała do niego podskakując tak, że cały biust się jej trząsł.
- Może być mohito - rzucił do niej Wyatt, a zaraz pochylał się nad wanną, żeby zamoczyć w niej rękę i sprawdzić temperaturę wody, a niebieskie oczy znowu odszukały ciemne spojrzenie Peach, chyba czekał na jej odpowiedź.
syrenka
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Rozgrzanie jacuzzi brzmiało dobrze, Peach więc się odwróciła i wyprzedza Galena jeszcze posyłając mu takie nieco wkurzone ale jednak przeciągłe spojrzenie, i idzie lekko przed nim kręcąc biodrami specjalnie tak, żeby miał sobie na co popatrzeć. Po drodze ściągnęła sukienkę, ale klapeczków na obcasie nie, bo jeszcze chce, żeby jej nogi wyglądały tak samo seksi jak przed lustrem, kiedy ćwiczyła sobie w jakiej pozycji najlepiej się prezentuje żeby Galena uwieźć. Co prawda nic nie szło po jej mysli, bo Galen stał z drugiej strony niż miała lustro, więc teraz musi inną rękę trzymać na biodrze - dramat.
Peach tu myśli tylko o tym, jak poderwać Galena i przeklina w głowie jego dziewuchę, a ten jej nagle wyskakuje z takim pytaniem, że wytrzeszczyła na niego swoje oczy piękne.
- Słucham? - jakiś uśmiech wypływa na jej usta, bo ona nie jest głupia i skoro Galen tylko o to spytał, to się od razu domyśliła, że jest zazdrosny. Podeszła też do tej dużej wanny i oparła się o nią biodrem. - Nie, my ze sobą mieszkamy i to mnie bardzo skutecznie pozbawiło wszelkich złudzeń na temat Billego - tłumaczy mu i chciałaby jeszcze mu powiedzieć więcej, ale Corrina już się wcina i Peach traci rezon, a jej wykalkulowany ruch zakładania włosów za ucho został zupełnie niezauważony, bo Galen się zapatrzył na te podskakujące cycki, zresztą Peach też, ciężko się było nie zapatrzeć.
Mohito na szczęście robi się najdłużej na swiecie, więc Peach i Galen mieli wreszcie chwilę tylko dla siebie , chociaż przez to, że ta cała ich sytuacja obecnie była taka nie do końca jasna, to Peach nie wiedziała za bardzo, czy Galen w ogóle cokolwiek o niej myśli. Bo tutaj niby przyjechał na zakończenie programu, tutaj wysyła jej nudeski, potem twierdzi, że nie ma nikogo, a jednak zaprasza sobie bibmo i się nią obnosi pod nosem Peach, później patrzy na nią w taki sposób, że ona na miejscu bimbo nie hciałaby, żeby jej chłopak tak patrzył na kogoś innego... no Peaches miała tochę mętlik w głowie. Tylko, że tak jak jest ekstrawertyczna, tak w takim momencie zamienia się w tą czternastolatkę, która uśmiechała się do niego szeroko ale nic nie może powiedzieć, bo się stresuje, że cokolwiek nie powie będzie głupie. Oczywiście bez Mohito, bo z mothito to język na pewno sie rozwiąże.
- Ale bardzo polubiłam twoją dziewczynę, strasznie jest słodka - mówi z najbardziej sztucznym uśmiechem na świecie, zerkając sobie na to jak jego brzuch dobrze wygląda. - Szkoda, że nie powiedziałeś mi o niej, przecież pytałam Cię czy się z kimś widujesz - wyciąga temat, oczekując że Galen jakkolwiek skomentuje to, że postanowił ten super wieczór kiedy ona chciała mu przyprowadzić najlepszego przyjaciela i spędzić go z nim, zamienic na jakiś double date, gdzie ona i Wiliam nawet by w grze się nie przelizali.
Ale już parka z drineczkami do nich dołącza i Peach wstaje od jacuzzi, żeby się poczestować.
- I jak woda już jest okej Galen? - przenosi spojrzenie na Williama i kręci głową. - Może pożycz sobie jakieś gacie od Galena, ja mówię serio że nie wchodze do jacuzzi jak ty bedziesz bez - na co Corrina śmieje się i mówi: - Oj już bez przesady, kochanieńka, mi to nie będzie zupełnie przeszkadzało, bąbelki zresztą wszystko ci tam zakryją, zobaczysz, Galen ma super jacuzzi, a William napewno nie jest wstydzioszkiem - tak Corrina mówi i zaraz idzie do wanny. Peach idzie za nią i tak usiadła, żeby móc oczy przysłonić i nie widzieć, jak Wiliam włazi goły pod wode, bo pewnie faktycznie tak zrobił, że bez gaci tu siedzi. W końcu jak w czwórkę siedzieli już jakiś czas, pewnie po dwa drineczki już zostały wypite to Peach pije swojego trzeciego drinka i zagaduje:
-To może teraz pogramy w prawda czy wyzwanie, co wy na to? - i strzela tak oczami po wszystkich i pokazuje na Corrine. - Prawda czy wyzwanie - naco tamta mówi, że wyzwanie, więc Peach wymyśla, żeby Corrina poszła do sąsiadow i przyniosła jej bukiet w wazonie. Tamta trochę zdziwiona pyta czy serio ma wychodzić z jacuzzi i chłopaki pewnie wcale nie chcą, bo też ją bronią (pewnie nie mogą przestać patrzeć na te jej cycki unoszące sie na wodzie), więc Peach zmienia zdanie i mówi: - Pocałuj namiętnie tego guza - i pokazuje na guza na czole Wiliama. Co prawda nie był już taki wielki jak piłka jak wtedy kiedy przylazł do domu,a le wciąż jest duzy.
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
-
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkisątyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
A potem zadaje jej to pytanie o Patela, no i Galen wychodzi z założenia, że jakby coś było na rzeczy, to przecież kumpel by mu powiedział, ale z drugiej strony, to oni ostatnio dawno się nie widzieli. Jakoś ostatnio to jak Galen jeszcze był z Cherry, a jak się z nią rozstał, to nagle wszyscy o nim zapomnieli.
No i jak Peach odpowiada na jego pytanie, to Galen się w nią wpatruje, jak w jakiś piękny obrazek, bo właściwie no to ona tak wygląda pięknie z tą swoją smagłą karnacją, jak się opiera o to jacuzzi w kusym kostiumie.
- A to... - coś miał powiedzieć, że dobrze, czy nie dobrze? Ale rzeczywiście Corrina już do niego woła, a Galen się do niej uśmiecha, jak ona tak podskakuje. Każdy się wtedy do niej uśmiecha i wcale nie dlatego, że z niej jest taka pozytywnie zakręcona dziewczyna, tylko raczej chodzi o ten jej pokaźny, ale naturalny biust.
Dopiero jak Picz tak go zagaduje o tą dziewczynę, to on wraca do niej spojrzeniem, i akurat widział jak ona tak włosy za ucha zakłada, pokarbowane.
- To nie jest moja dziewczyna - wypalił od razu, a niebieskie oczy przesunęły się na te duże, ciemne Peach, jakby też chciał z nich wyczytać, czy ona jest zazdrosna? Ale uśmiecha się tak ładnie, to chyba nie, więc Galen tylko westchnął ciężko - to masażystka i moja instruktorka jogi, ale trochę się... kolegujemy - no o ile można tak nazwać sypianie ze sobą od czasu do czasu, bez zobowiązań. Galenowi to jak najbardziej odpowiadało, bo po pierwsze on jest uzależniony od seksu, a po drugie Corrina mu nigdy nie robiła jakiś wyrzutów, nie nachodziła go, więc układ idealny nie?
- Zaprosiłem ją, żeby... - no i znowu nie dokończył Peach po co, ale może na ten masaż właśnie?
Tak czy siak, to Will i Corrina już przychodzą z drinkami i jak William z gołą dupą wbija do jacuzzi, to Galen się śmieje, no on ma na sobie jakieś białe szorty od Prady, w których wygląda po prostu jak milion dolarów.
- Jakby Will miał szorty, to moglibyśmy grać w rozbieranego, a tak to no nie ma szans - dodał jeszcze a Corrina znowu się śmieje i mówi, że w razie wu to ona może za Willa ściągnąć stanik. Bo ona też nie była wstydzioszkiem. No ale już siedzą, piją drinki, gadają o głupotach, a Peach wtedy wyskakuje z tą prawdą i wyzwaniem, oczywiście, że się wszyscy z nią zgadzają, bo chcą w tym jacuzzi podkręcić jeszcze atmosferę. Tylko, że Picz wybiera Corrinę, a Galen aż parsknął, kiedy Piczyz powiedziała o tym bukiecie, ale takie są zasady. Co z tego, że do najbliższego sąsiada z buta może mieć z godzinę drogi, bo willa Wyattów, to jest jak jakiś zamek na uboczach postawiona. Galen tylko popija drinka i się relaksuje w tych bąbelkach, a kiedy Peach wymyśla drugie zadanie, to spojrzał najpierw na Corrinę, a potem na tego guza.
- Dawaj Riri, już nie bądź taka święta... - jeszcze ją podpuścił. A potem jak ona się zgodziła, to się przysunął bliżej Peach - ale ohyda... - mruknął tak tylko do Piczyz, kiedy Riri całowała Williama namiętnie w guza. No i dobra, teraz czas na wyzwanie dla Peach. Corrina tak się rozgląda po wszystkich.
- Dobra... - stwierdziła w końcu i pokazuje na Peach palcem zakończonym długim, różowym paznokciem - to robisz masaż stóp... - i tak spojrzała, na Willa, na Galena, na Willa - Galenowi - no i Wyatt to się nawet uśmiechnął, bo pewnie na taki masaż stópek od Picz to by się zgodził od razu, ale widział jej minę, więc wywrócił niebieskimi oczami.
- Ale mam łaskotki na stopach - widać, że Corrina myśli intensywnie, bo może mu kiedyś taki masaż już robiła? - To podkręćmy trochę zasady, jak ktoś pęka, to zdejmuje jedną część garderoby - co z tego, że on miał jedną, a dziewczyny po dwie, a Willy wcale. Ale akurat Patel i Galen to pewnie nie spękają - albo możemy się zamienić i ja zrobię masaż Peach... - no tak, to też jakiś pomysł, chociaż Corrina to myśli bardzo intensywnie, czy to by było dla Peach wyzwanie? Żeby się nie zarumienić, to może i tak.
picz °‧
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Żeby mieć dziś na pewno wieczorem seks?
Nie wiadomo, znaczy się pewnie Peach trafiła w sedno, szkoda tylko że Galen to wcale nie wyczuwał, że jakby nie zaprosił tej Corriny to Peach by mogła się skusić na to, ale teraz to już na pewno się nie skusi!! Kiedy Wiliam przychodzi z Corriną to patrzy na jego drinka:
- Wiliam, przecież ty nie możesz pić, zapomniałeś? - Peach rzuca oskarżycielskie spojrzenie Corrince, która trochę się zmieszała, bo nie wie dlaczego to jest niby jej wina, ale jest! Wszystko jej wina. Zaraz oboje jej mówią, że to jest virgin mohito, ale Peach nie wierzy, bo podeszła do niego i wzieła sobie łyka jego drineczka zanurzając swoją słomkę. No faktycznie virgin, zgodziła się i wskakuje do jacuzzi.
Szkoda bardzo, że jednak Corrina nie poleciała z gołą dupą do sąsiadów po bukiet dla Peach, ale przynajmniej chłopaki się mogli trochę pośmiać z pomysłu. Kiedy ta się tak zastanawia czy robić czy nie robić, to Peach się wychyla z jacuzzi do swojej mini torebusi i wyjmuje tego wielkiego ifona który ma tyle zawieszek i ozdób na obudowie, że wygląda jak jakaś rzeźba modernistyczna.
- No dawaj Corrinka z języczkiem - już wszyscy ją zachęcają a Peach się śmieje pod nosem i wszystko kameruje ale oczy tak sobie zasłania jedną ręką, jakby nie mogła patrzeć. Zamiast tego patrzy na Galena, który siedzi obok i się śmieje z nim, że okropna ohyda.
- Ja? Chłopaki też grają- zaprotestowała Piczyz, ale Corrina już mówi, że jakiś masaż stóp ma robić. Skrzywiła się trochę na tę propozycje, nie dlatego, że nie chce robić Galenowi żadnego masażu, tylko że akurat stóp. Ale widocznie jak się ma tyle w głowie co Corrinka, to myśli się tylko o tym, co się robi na codzień. Przez chwilę poczuła się może nawet wyratowana z sytuacji, ale kiedy Galen proponuje, żeby się rozebrała to przechyla lekko głowę. No to nie po to kupowała ten stanik za połowę hajsu od Madoxa, żeby nawet 5 minut w nim nie pochodzić! Corrina coś tam bełkocze znów, że pomysł Galena jest nietrafiony (chociaż akurat ten z masażem Peach bardzo się podobał!!) więc Peach tylko mówi:
- Okay, bitch, ja nie pękam- uniosła się Peaches i odkłada ten telefon znów na torebkę, ale skoro ma robić jakiś masaż stóp to siada teraz nie obok Galena tylko naprzeciwko, żeby mógł jej stopy podać pod wodą. Oby tylko nie zachaczył o nic Wiliama!! Na szczęście to co jej wylądowało na kolanach nie było żadną częścią Williama, więc Peach tylko tak zaczęła od jednej giga stopy i zaraz przejdzie na drugą, ale patrzy tak na wszystkich: - I co będziecie tak siedzieć i patrzeć jak go masuje? Wiliam, teraz twoja kolej- uniosła brodę, żeby na niego pokazać i mruży oczy co by mu tu wymyśleć. - Opowiedz nam o tym jak to się stało, że masz tego guza
Ona tak na prawdę to wie jak, bo słyszała całą historię, ale była bardzo śmieszna, poczynając od wycieczki podczas której Wiliam wziął ślub z kolegą. Ciekawe czy Galen będzie zazdrosny jak się o tym dowie. A jeżeli nie to przynajmniej będzie miał miłą otoczkę śmiesznej historii, bo Peach tam mu ugniata te stopy z wielkim zaangażowaniem, co prawda jak on na nią nie patrzy tylko gdzieś mu się gubi spojrzenie na Corrinie to mu mocniej naciska paluchem, tak żeby go zabolało, ale działa bo przynajmniej znów sie na niej skupia i ona się może do niego słodko uśmiechać cały czas i patrzeć mu w oczy jakby wcale nie było tu żadnej Corriny i Wiliama który już gada jak radio.
Billy & Galen
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
-
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkisątyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Corrina też zaraz jak taka napalona całowała tego guza Williama, a Galen się pośmiał, chociaż też trochę to było obrzydliwe, a Peach już mówiła, że kręci to dla jakiegoś kolegi.
No ale później Riri wymyślała wyzwanie do Peach, i wymyśliła ten masaż stóp, oczywiście Galen jak na dżentelmena przystało, to chciał pomóc Piczyz, ale ona mówi, że nie pęka, no to też sobie zyskała trochę w jego oczach. Bo jednak Galen to lubił takie twarde babki, jak na przykład Pilar Stewart, która mu dała kosza.
Zaraz Peach jednak zaczyna swój masaż, a Galen, jak to Galen, to już od niej nie może tych oczu niebieskich oderwać, tylko się uśmiechał i ją tam jeszcze stopą trochę zaczepiał pod wodą. I chociaż Picz to może nie wygląda na masażystkę, tak jak Corrina, to masowała go dobrze. Aż Galen się trochę rozmarzył i wyczilował. Ale potem William zaczyna nawijać tą wielką historię swojego guza, której Galen jeszcze tak dokładnie nie słyszał, wiec zaraz zerka na Williama, ale też na Picz, tylko na Corrinę coraz mniej, chociaż ona to już się podsunęła tak blisko Williama, że no... łapał ją kątem oka.
- Ten Madox to prowadzi taki klub? - Galen oczywiście się musiał zapytać, bo on o tym Madoxie to tylko co chwilę słyszał, że Cherry go z nim zdradzała. I Pilar też coś tam do niego miała. A teraz jeszcze William. No ładnie.
Galen oczywiście wiedział jak jest w Vegas, więc kiwa głową. A co do piguł to już nie wiedział, więc kręci. A potem znowu kiwa, że chcą zobaczyć filmik ze ślub. Oglądają i Galen się trochę krzywi, bo pewnie jest zazdrosny, ale w sumie to tak naprawdę, to go wkurza, że ten Madox się tak wszędzie wcina i wszyscy się z nim tak świetnie bawią. No to... zazdrosny jest po prostu.
- Mówiłem ci zawsze Willi, że szampan to jest zdradziecki - no pewnie nie w kontekście tego, że można sobie nim guza nabić, tylko bardziej, że Galena po nim głowa bolała, ale jednak.
William skończył i pyta Galena, co on wybiera, no to wiadomo, że zadanie, bo liczył może, że on teraz będzie musiał kogoś całować, ale nie... Chociaż jak William zażartował z tym masażem stóp, to Galen już miał wstawać i ściągać gacie, już je nawet tak odchyla, a Corrina robi uuuuu. Okazało się jednak, że to takie żarciki kumpelskie. Pośmiali się wszyscy, a potem znowu jak Will kazał Galenowi tańczyć. Ale to już akurat nie był żart.
Dobrze, że Wyatt był pijany, bo on ogólnie to jest trochę sztywny w tańcu, jak przecież całe życie to tylko jakiegoś walca odstawiał. Ale po pijaku, to nagle z niego wychodził John Travolta. I on już chciał w tej wannie wywijać, ale się poślizgnął i prawie wywalił głową w brzeg, więc jednak wyszedł z wody, taki mokrusieńki. Kropelki mu spływają po klacie, włosy ma wilgotne, oczy błyszczące, a te białe gatki od Prady lepią mu się do pośladków i opinają w newralgicznych punktach. Galen najpierw tak buja bioderkami na boki i wygląda trochę jakby tańczył kaczuchy, albo makarenę, ale bez rąk. No ale zaraz się trochę poprawił i jakieś ruchy płynniejsze mu weszły takie bardziej sensualne, a jeszcze jak ręce założył za głowę i te mięśnie na brzuchu mu się spięły i ładnie zarysowały, a po klacie spłynęły nawet jakieś kropelki wody, to chyba już wyglądał hot. A Przynajmniej Corrina to mu bije brawo. Jeszcze Galen spuścił ręce i je opiera na tych swoich jasnych szortach, tak jakby je chciał ściągnąć, no ale tylko odchylił je ciągnąc za gumkę, a potem puścił i aż go w brzuch walnęła ta guma, więc zaraz go sobie rozmasowuje przesuwając smukłymi palcami, po brzuchu, tak, że haczył o materiał swoich szortów.
- No i jak? - musiał się oczywiście zapytać, czy zatańczył jak najlepsza hot suka, ale Riri kiwa głową, że super i się do niego przysuwa w tej wannie. A Galen się przysunął do Peach, bo on teraz ma dla niej zadanie. Uśmiechnął się nawet do niej zaczepnie.
- Dobra Peach, to teraz ja dla ciebie - i jej puścił perskie oko, a zaraz się pochyla trochę w jej kierunku, bliżej... I bliżej - zamykasz oczy, idziesz na środek jacuzzi, obracamy cię trzy razy, a potem z zamkniętymi oczami idziesz i całujesz pierwszą lepszą osobę przed sobą - no i wiadomo, że Galen to liczył, że jego, że ją do niego przyciągną jakieś złote-diamentowe fluidy, ale tak naprawdę nie wiadomo, trzeba się zdać na los - jedziesz, czy pękasz? - jeszcze ją musiał podpuścić.
piczi 𐙚 ˚
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
No co tu by nie mówić opowieść Wiliama była bardzo śmieszna, Peach nawet jak ją słyszała, to teraz jak drugi raz słuchała to się śmiała i wywracała oczami i wciąż jeszcze masowała tego Galena, pewnie tylko jedną stope w końcu mu masowała, bo przecież nie było jak dwóch, zresztą tą drugą, to on ją ciągle zaczepiał to tak na niego zerkała dwuznacznie, taka nawet zadowolona, że on ją tak tu smyra, a nie na przykład że Corrine tak zaczepia. No ale masaż sie skończył, historia się skończyła, Galen coś o Madoxa pyta, a Peach wywraca oczami bo ona się dopiero co pokłóciła z tym chłopem i to chyba na śmierć, bo ją odobserwował na Instagramie, dziś rano sprawdziła.
- Madox to głównie jeździ na wakacje ze swoją narzeczoną - skomentowała tak tylko to, że czy to jest ten od klubu, w sumie to tak spojrzała uważnie jeszcze na Galena, ciekawa dlaczego on ich o niego pyta, czy ma do niego jakiś biznes? Och, to Picz mu już może bardzo duzo opowiedzieć o biznesach z panem Madoxem!! Ale wtedy skumała, że chyba on się pyta, bo Madox to ten chłop co mu narzeczoną przeleciał. - Ale Galen, nie przejmuj się, na pewno Wiliam wolałby wziąć z Tobą ślub gdyby mógł wybierać i nie wziął całego Trumpa do buzi - zaśmiała się i chciała go zalotnie jakoś dotknąc, ale no siedzi po drugiej stornie, za to Corrina wcale czasu nie traci i sama kładzie rękę na ramieniu Galena bo pewnie też się zdziwiła, że tak ją olewał podczas masażu. Peach puszcza więc tę jego stopę energicznie wkurwiona i ze sztucznym uśmiechem kiwa głową, że skończyli już masowanko. No tak ją zżera zazdrość jak patrzy na tą Corrine co łapy trzyma wcale nie nad wodą, tylko już pewnie na spodniach Galena, że patrzeć nie może po prostu tam.
Kolejne zadanie było zajebiste Peach aż kiwa głową porozumiewawczo do Wiliama, bo ona to już wie, że a) jej brat przyszywany jest BI i pewnie chciał sobie na Galenka popatrzeć (a bylo na co), b) Corrina musiała zabrać łapy od Galena oraz c) zapowiadał się świetny show. Peaches dopinguje już Galena z telefonem znów w ręku i jak Corrina klaszcze to ona tam krzyczy wohoo, bo Galen na prawdę super tańczy i Peach już chciała wysyłać nagranie do Madoxa, żeby mu powiedzieć że mu gwiazdę znalazła na show, ale wtedy sobie przypomniała, że NIE GADAJĄ z Madoxem wcale w tym momencie, więc troche jej minka zrzedła, dobrze że był za to wciąż pokaz. Tak się zapatrzyła, że z paznokciem pomiędzy zebami się w niego wpatruje jak w obrazek i jak wrócił to już odłożyła telefon i mówi:
- O rety to było super hot, prawda William? Ja myślę, że 9 na 10, masz punkt minusowy za to, że skończyłeś w gatkach - no tak, Peaches to taki trudny sędzia, trochę jak Czarna Mamba z Tańca z Gwiazdami. Natomiast Corrina już mówi, że ona daje 10/10 i się tak przymyla to Galena, że aż ją Peaches wzrokiem zjechała i siada pomiędzy Williamem a Galenem. Nie spodziewała się wcale, że kolejne zadanie znów będzie dla niej i aż ją ciarki przeszły, ale takie miłe ciarki, jak Galen jej mówił co wymyslił na wyzwanie. Spogląda na Wiliama i wzrusza ramionami, no oby na niego nie padło!
- Jedziesz - podjęła decyzję i staje na środku, a jak tak stała to już ta woda nie była taka wysoka bo sięgala jej ledwo do bioder, natomiast niestety wanna była troche śliska... i kiedy Peach tak zamykała oczy trzymając ręce na powiekach, to dwa razy prawie straciła równowagę. Corrina ją za tyłek trzyma (tzn jej się wydawało że to Corrina), żeby się nie wyjebała i wszyscy jej liczą, więc Peach dobrze wie, że kiedy odsłoni oczy to ujrzy za nimi te niebieskie, bo przecież po głosie go poznaje!! Więc odsuwa dłonie od oczu i ale powieki wciąż ma zamknięte i jest z siebie taka dumna, bo wreszcie będzie ten moment jak będzie się całować z Galenem Wyattem... no tylko, że jak usiadła już na kolanach cziś okrakiem i znalazła jego głowę, to tak podejrzanie ta głowa miała dużo włosów, tak samo jak uda i.... no nic, całuje teog Williama bo okazało się, że w tej całej ruletce to Peach ma chyba słuch któremu nadepnął słoń, bo wcale nie siedziała na Galenie tylko na Wiliamie i całowała go tak namiętnie... tylko że wtedy do niej dotarło kto ma długie włosy, oczy otworzyła i się przestraszyła tak że chce zaraz wstać, ale było na tyle ślisko w tym jacuzzi, że oczyiście jedną ręką otarła się o jego penisa i wtedy jeszcze bardziej przerażona odskoczyła, jakby się oparzyła.
- Omajgasz WILIAM czy ja dotknełam twojego PENISA OMG jezuuuu ty dziadzie - wrzeszczy wkurzona i w tej wodzie z jacuzzi rękę myje i opada na siedzenie obok Galena tak żeby się oprzeć o niego plecami i lamentuje - Jezusmaria ty i te twoje spodenki, fuuuu, nie no mam teraz traume na prawdę - i za kare go tak wodą pryska. Bardziej przeżywała to, że go dotknęła w TAKIE miejsce niż to, że przed chwilą to się z nim całowała. A w sumie to też zaraz zacznie przezywać.
- Onie Wiliam, teraz ty, mam dla ciebie idealne wyzwanie - mówi wściekła, bo jednak może być wściekła za to że gaci nie włożył jak normalny człowiek. - Bierz telefon i nagraj głosówkę do Gabi od Madoxa, w której mówisz, że tęsknisz za nią i odkąd cie zostawiła to ci nie staje bez tabletek - w sumie to humor jej się może poprawić, jak Wiliam to serio zrobi, ale zadanie dała mu chamskie, mruży oczy i tak z założonymi rękami czeka aż Wiliam zrobi co ma zrobić. Wciąż sobie leży na Galenie i tylko słyszy, jak za jej plecami Corrina już na ucho Galena pyta kto to jest ta Gabi i czy chce z nią iść na chwilę do środka. Peach znów mierzy ich oboje niezadowolonym spojrzeniem i się prostuje znów patrzą na Wiliama: - No na co czekasz?
No właściwie to Wiliam może to zrobi mimo wszystko, bo powiedziała mu, że jak tego nie zrobi to ma wypalić całego blanta w pięć minut, a tego nie zrobi przecież, bo mówił, że mu lekarz zabronił bo mu to mózg uszkodzi.
William N. Patel-Noriega & Galen L. Wyatt