Może i tak. Mógł zadzwonić do matki, zapytać co tam i się rozłączyć, kiedy znowu próbowała by go zmanipulować. Tylko, że pewnie by tego nie zrobił, bo on mógł się rzucać, warczeć, a przecież tak na prawdę, to matka była też jego trochę słabym punktem. Może nie tak bardzo jak Stewart, ale jednak... To dla niej odwalili całą tą akcję z Gonzalesem.
-
Wolę żebyś ty to zrobiła - pewnie Madox przed nikim innym by się do czegoś takiego nie przyznał, że on w ogóle... nie chce czegoś robić. A przed nią pokazywał swoje słabości. Chociaż i tak zaraz się zastanawiał, czy w ogóle dobrze zrobił, że jej o tym powiedział.
A potem jeszcze o Maddie i ochroniarzach.
-
Nie... - oczywiście, że nie próbował wysłuchać jej wersji, bo wiedział jakby to wyglądało. Madox mógł być pierdolnięty, mógł udawać groźnego, ale prawda jest taka, że... kobiety zawsze robiły z nim co chciały. Bo on nie umiałby się na Maddie wydzierać. Umiał się na nią wkurwiać, kiedy nie było jej obok. Przeklinać na nią w klubie i mówić, że nie mają jej tam wcale wpuszczać. Miał coś powiedzieć, kiedy mówiła o tym, że
dzieciak Maddie nie jest niczemu winny, pewnie coś, że ma to w dupie. Bo przecież to by był typowy Madox, który wszystko ma w dupie, ale w zasadzie... Pilar miała rację, to nie wina dziecka, że ma popierdoloną matkę, zdrajczynię -
lubię tego dzieciaka. Wiesz, że on na dzień idola w przedszkolu zaprosił mnie - na pewno nie wiedziała. Bo kto normalny wziąłby sobie za idola Noriegę? Ale ten dzieciak jako jego chrześniak to pewnie nie do końca był normalny. Na to pytanie o ruskich wypuścił powietrze z płuc ze świstem.
-
Ruscy nigdy mnie nie lubili, ale lubili Maddie, to ona ich sprowadziła, oni byli bardziej pod nią, niż pode mną - chociaż przecież w pewnym momencie ruscy byli przecież jego najbardziej zaufanymi ochroniarzami. Byli kolegami. Może też im powinien wyjaśnić, co w ogóle zaszło miedzy nim a Maddie, a nie rzucać tylko, że mają jej nie wpuszczać do klubu?
I może Pilar też powinien to dokładniej wyjaśnić?
Bo kiedy zaparkowała czerwonego Jaguara pod klubem, z piskiem opon, a zaraz wyrwała się do jego ochroniarzy, to Madox w pierwszej chwili się zatrzymał. Nie chciał z nimi gadać, bo nie po to tutaj przyjechali, on miał przecież dzisiaj wolne, a co za tym idzie... wyjebane na to co działo się w klubie. Ale Pilar chciała. I z jednej strony cholernie go kręciła taka bojowa, taka
narwana... Prawdziwa kobieta gangstera, a już niedługo jego żona -
Pilar Noriega.
Ale z drugiej... kim on był, że pozwalał
swojej kobiecie na coś takiego? Jakimś kurwa pantoflarzem?
Mięczakiem?
Powinien od razu szarpnąć ją do siebie i powstrzymać. Ale... nie mógł się oprzeć. Stanął za nią, krzyżując ręce na piersi. Ze spojrzeniem wbitym nie w ochroniarzy, tylko w nią. Kiedy dyskutowała z nimi o tym, czy mają przerwę. Zrobił krok do przodu, odruchowo, kiedy ona też to zrobiła. Bo przecież był gotowy zareagować. Gdyby chłopakom nie spodobało się, że opierdala ich kobieta...
Kobieta szefa, jak się zaraz okazało. I kiedy ona się tak nad nimi wytrząsała, w tym bojowym nastroju, to Madox znowu się uśmiechnął. Nawet na moment nie spuszczając z niej spojrzenia. Niektórzy ochroniarze już zerkali na niego szukając w nim jakiegoś poparcia, dla jej słów? A może czekając na to, aż on ją uspokoi? I stanie po ich stronie?
No chyba nie zamierzał, bo tylko zrobił krok do przodu stając za plecami
swojej kobiety.
I kiedy ruscy tak patrzyli po sobie zdezorientowani, gotowi udać się na swoje pozycje, a Pilar odwróciła się do Madoxa z tym słowem
mięczaki na ustach, to Noriega szarpnął się do niej, zacisnął palce na jej nadgarstku.
-
Pilar… - warknął i mogło to wyglądać, jakby rzeczywiście chciał ją skarcić? Tylko, że zamiast tego pociągnął ją do siebie -
loca - rzucił, a już zaraz łapał ją pod kolanami, żeby przerzucić ją sobie przez ramię, poklepać po tyłku. Mogła się mu szarpnąć, bo... chyba wziął ją z zaskoczenia, ale mocniej wbił palce w jej udo i pośladek. A zaraz zwrócił się do ruskich.
-
Słyszeliście, co kurwa powiedziała kobieta szefa? - i teraz to już warknął na nich, a ciemne tęczówki przesunęły się po każdym po kolei -
wypierdalać na pozycje, albo możecie się pakować i od jutra stać kurwa pod chatą jebanej zdrajczyni Maddie, licząc, że coś wam odpali, bo u mnie nie będziecie mieli czego szukać - jeszcze sobie poprawił Pilar na ramieniu odchylając na bok głowę -
Siergiej za mną, biuro. Grigorij drzwi. Sasha bar, a nowy... Kibel, i jeszcze raz powiesz do niej paniusiu, to będziesz tam kurwa siedział dożywotnio - znowu warknął i skinął tylko na nich głową.
Może to rzeczywiście ta reprymenda Pilar? A może to, że Madox też się postawił, ale ruscy ruszyli na swoje pozycje, a Siergiej za nimi.
Noriega postawił Stewart dopiero jak weszli do klubu, jak uderzył w nich chłód z klimatyzacji wymieszany z tym parnym powietrzem bijącym od parkietu, gdzie z głośników już leciała muzyka latynoska. Dopiero teraz, kiedy stała przed nim, w tej jego koszuli, z zawieszonym na piersi jego pierścionkiem, który teraz wypadł spod materiału, w jego klubie, jako jego kobieta, to wbił ciemne tęczówki w jej piękne, czekoladowe oczy, z zaczepnym uśmiechem. A zaraz już odwracał ją do siebie tyłem, żeby pchnąć ją na przód, opierając klatkę piersiową o jej plecy.
-
Ale mnie taka kręcisz... - mruknął jej gdzieś do ucha, kiedy przechodzili przez klub, a Siergiej pilnował, żeby te kilka osób, które bawiło się na parkiecie nawet do nich nie podeszło, a kiedy jakiś pijany facet zatoczył się w kierunku Stewart, to zaraz został odciągnięty na bok -
a co powiesz na to, żeby pierdolić protokół awaryjny, a zamiast tego zaliczyć... - i już jej chciał powiedzieć, że to jego szefowskie biurko, które robił na specjalne zamówienie. Bo Madox naprawdę chciał wyminąć bar i iść z nią prosto do biura, tylko, że kiedy zobaczyła go Laura, to zaraz wyrwała się zza baru.
-
Madox, dobrze, że kurwa jesteś... - rzuciła, a Noriega wyminął Pilar, żeby stanąć przed brunetką. I znowu ręce skrzyżowane na piersi, ale akurat Laura zdawała się tym wcale nie przejmować, bo podeszła do niego bliżej nieustraszona.
-
Mam wolne, nie ma mnie tu. Nie umiecie sobie kurwa poradzić sami? - mruknął, a Laura wywróciła oczami.
-
Skończ pierdolić, przecież tu stoisz, zresztą... Jak chcesz to sobie poradzimy, ale jutro będziesz to sprzątał - Laura była pyskata, Madox ją lubił, a ona też sobie pozwalała na dużo. Wchodziła mu na głowę? Ale też... dużo mu pomagała.
Madox zmrużył oczy i chociaż jeszcze przez moment wahał się, czy nie kazać jej spierdalać, to chyba widział po jej minie, że coś jest nie tak.
-
Co jest? - zapytał. A brunetka przysunęła się jeszcze bliżej, tak, żeby nikt ich nie słyszał.
-
Jeden z twoich klientów VIP się awanturuje, na dole... - rzuciła.
-
Kto? - zapytał od razu Madox.
-
Tony - odpowiedziała Laura. A Noriega aż odchylił do tyłu głowę, a zaraz sunął palcami ozdobionymi złotymi pierścieniami po karku.
-
Pierdolony Grubas, Siergiej za mną - skinął na ochroniarza, i już miał tam ruszyć, ale zatrzymał się w pół kroku i obejrzał na Pilar -
vamos, mi mujer - była jego kobietą, to idą razem. I tym razem już wyciągnął do niej rękę, żeby spleść jej palce ze swoimi. Poprowadził ją na dół, do podziemia, i chociaż prowadził ją po schodach przodem, tuż przy sobie. To kiedy stanęli w tej dużej sali, gdzie na środku stał podest z rurką, wielka kanapa, a pod ścianą bar, to Madox wycofał Pilar za siebie. Chociaż i tak przed nimi stanął Siergiej, a po obu stronach, jeszcze dwóch kolejnych ochroniarzy, tym razem Latynosów, którzy pilnowali sali VIP. Grubas siedział na kanapie, palił cygaro, za plecami miał dwóch makaroniarzy, a przed nim na podłodze siedziała tancerka w kusym wdzianku. Zanosiła się płaczem, a Tony się nad nią wytrząsał. Madox od razu wyrwał się do przodu, od razu między Tony'ego, a dziewczynę.
-
Gloria? Co się stało? - rzucił najpierw zerkając na tancerkę -
co ty kurwa odpierdalasz Tony? - potem już warknął na Włocha. A na koniec popatrzył po swoich ochroniarzach -
i czemu nikt kurwa nie reaguje?
Pierwszy odezwał się Tony.
-
Bo jej się należało Noriega… Te twoje dziwki są takie głupie, myślała, że mnie okradnie - Tony skiepił cygaro gdzieś obok dziewczyny. A Madox wbił w nią czarne już spojrzenie. Wkurwiła go, było to po nim widać. Ale... Tony wkurwiał go chyba bardziej.
-
Zabierzcie ją - zadecydował i machnął na Siergieja, ale Grubasowi się to nie spodobało, bo zaraz poderwał się z kanapy i krępe palce zacisnął na czarnej koszuli Noriegi.
vamos, mi mujer ⋆༺𓆩☠︎︎𓆪༻⋆