34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa i striptiz
Jest jeszcze takie słowo... informator.
Ale Madox to też go właściwie nie używał i sam nazywał się kretem, tylko po prostu musiał się z Pilar trochę podroczyć. Nazwać ją psem, którym on też był... Teraz nawet bardziej to określenie do niego pasowało, skoro już wiadomo, że był z policji, groźny, warczący pies.
A na dokładkę jeszcze wytknąć jej te żabcie, wszystkie obietnice i to, że łamała mu serce.
Trochę łamała, tym, że Madox przecież nie był nigdy cierpliwy, i jak jemu się coś obiecało, to on chciał teraz, zaraz, już. Najlepiej w tej chwili. Ale im wiecznie coś wypadało, jak nie kłótnie, to policja, albo staruszka. Ciągle coś się działo i niby już powinni się do tego przyzwyczaić. Ale to i tak za każdym razem był zawód. Kiedy wyobraźnia działała na najwyższych obrotach, a potem i tak trzeba było obejść się smakiem. Już ostatnio trzy razy go do tego zmusiła. Najpierw go nakręcała, a potem co... No nic właśnie.
Więc dzisiaj już starał się sam za bardzo nie fiksować na niej... Tylko i wyłącznie na niej. Na tym ile guzików musiałby rozpiąć, żeby...
Trzy.
Protokół awaryjny, tego powinni się trzymać. Byłoby najbezpieczniej, po to w końcu tutaj przyjechali, do jego klubu, gdzie przecież dzisiaj miało go wcale nie być.
Tylko Pilar wcale nie pomagała...
- Siergiejowi? - zapytał od razu, kiedy powiedziała, że... wystarczy jedno jego słowo i pójdzie skopać, któregoś z jego ochroniarzy. Jedno słowo. Kusiło, żeby ją sprawdzić. Żeby wysłać ją na górę i popatrzeć jak szarpie się z którymś ruskiem, albo jak łamie mu nos... Jednym kurwa ciosem - nie no... - zaczął, ale nie dokończył, bo zaraz oberwał poduszką. A kiedy na nim usiadła, to wbijał ciemne tęczówki w jej piękne, czekoladowe oczy - Sombra to powinien być krok pierwszy, przecież nie mogłabyś go tutaj zostawić, ja bez niego nie uciekam, trzy razy uratował mi życie - szarpnął się do niej, kiedy go przedrzeźniała, żeby szczypnąć zębami skórę na jej przedramieniu. Ale to akurat była prawda, że Sombra mu trzy razy uratował życie, bo może i u nich w mieszkaniu był słodziakiem, którego karmili parówkami i głaskali za uszkiem, ale był też dobrze wyszkolony. A kiedy Madox kazał mu pilnować, to on rzeczywiście to robił i pogryzł już kilku gangusów, którzy się do niego wyrwali. To nie był tylko pies, to był jego przyjaciel.
Musiał jej to wyjaśnić, tak jak zaraz musiał przerzucić ją na kanapę, i to też jej wytłumaczyć, że gdyby nie Eliot, to wiedzieli by wszyscy...
Przyciskając ją do skórzanego obicia mocniej. Zaciskając palce na jej nadgarstkach, tak, żeby pozostawić na nich zaczerwienione ślady, na chwilę. Jeszcze chwilę, kiedy będzie go czuła, i jego kolano, które przesunęło się między jej nogami. I to... jak jego wargi zawisły tuż nad jej pełnymi, gorącymi ustami.
Bo zaraz przecież się odsunął, usiadł na kanapie opierając łokcie na kolanach, chociaż ciemne oczy przesunęły się jeszcze po jej sylwetce, lądując finalnie na jej twarzy.
- A czemu mają nie wiedzieć? - od razu odbił piłeczkę i odchylił się do tyłu, opierając wygodnie na oparciu - nie chcę, żeby jakiś... - nie skończył, bo już znowu pakowała mu się na kolana, już znowu jego ciemne tęczówki przesunęły się po jej brzuchu, dekolcie i szyi. Oparł się o oparcie zadzierając do góry głowę, znowu na ten sufit, ale Pilar zaraz chwytała go za policzki i skierowała jego spojrzenie na siebie. Uśmiechnął się delikatnie, kiedy powiedziała to, że ludzie mogą się pierdolić, bo to zawsze była jego kwestia. Wszyscy się mogli pierdolić, bo liczyła się tylko ona. Drgnął pod nią niespokojnie, kiedy powiedziała to, że któregoś dnia będzie jego żoną, bo chociaż to wiedział, to jednak kiedy to mówiła. Powtarzała mu, to on od razu się do niej wyrywał. Za każdym razem. I teraz też już wbijał palce w jej pośladki, przyciskając ją do siebie mocniej.
- Ale nie wiedział Tony... i widzisz jak się zapędził, a jakby wiedział, to nigdy by się tak do ciebie nie odezwał - rzucił patrząc jej głęboko w oczy - nunca - powtórzył - nikt... - bo Madox może nie miał najlepszej reputacji, gadali o nim różnie, ale tutaj... w Emptiness, musieli go szanować. Jego i jego kobietę.
Serce szarpnęło mu mocniej, kiedy powiedziała to wiesz, jak bardzo cię kocham, bo wiedział... Czuł to w każdym jebanym mięśniu, który spinał się pod jej dotykiem. A kiedy pociągneła go za włosy, odchylając jego głowę na bok, to w pierwszej chwili, oczywiście się szarpnął, tak, żeby poczuła jego opór. Na moment. Bo zaraz odchylał głowę na bok pozwalając, żeby jej pełne, gorące wargi znaczyły ścieżkę po jego tatuażach, które znała już na pamięć. Poczuł ją na swoim uchu, a klatka piersiowa uniosła mu się w głębokim oddechu, obiła o tą jej.
Działała na niego, jak zawsze kurewsko na niego działała, ale starał się nie dać tego po sobie poznać. Chociaż czubki palców wsuwał już pod materiał koszuli, chociaż zaparł się nogą o stolik, żeby jeszcze kolanem przycisnąć ją do siebie bliżej, mocniej.
- Nie przemyślałem jeszcze do końca sprawy z Eliotem - niby coś tam ustalili, że ona bierze go na siebie, ale Madox nie był do końca przekonany. Bo przecież... ona wtedy ryzykowałaby wszystko, całą swoją pracę w policji. I chociaż powiedziała mu wtedy, że wybrała by jego, to on przecież odpowiedział jej, że nie będzie musiała wybierać.
Może powiedziałby jej coś jeszcze, bo jego ciemne spojrzenie odszukało już jej piękne, czekoladowe oczy, ale ona wtedy znowu nazwała go kretem.
- Lubię kiedy mi to powtarzasz żabciu... To że gotowa jesteś dla nas poświecić wszystko - może nie to mu powiedziała, ale to właśnie oznaczała jej rozmowa z Eliotem - bo ja też bym dla ciebie poświecił - i już też przecież jej to udowodnił. Życie kurwa by poświecił. I cały ten pierdolony klub.
Razem z tą rurką na środku, którą zaraz mu pokazywała. Odwrócił w tamtym kierunku spojrzenie.
Protokół awaryjny. Protokół awaryjny. Protokół awaryjny.
Powtarzał sobie w myślach, bo przecież po to tutaj przyjechali.
Jebać protokół awaryjny.
- Bo ty mi ostatnio tylko obiecujesz Stewart... - oho, kiedy on do niej mówił po nazwisku? Dawno nie.
Bo przecież w jego ustach to Pilar brzmiało... Uwielbiał dźwięk jej imienia, i to jak powodowało szybsze bicie jego serca. Chociaż teraz to może ten jej uśmiech, bezczelny, zaczepny.
On też zaczepił palcami za jej uda, kiedy się z niego zsuwała. Odprowadził ją spojrzeniem do podestu. I prawda jest taka, że na pewno nie spodziewał się jakiegoś prywatnego pokazu, kiedy tu schodzili, ale czy mógł jej odmówić?
Nie mógł. Nigdy nie umiał.
A kiedy zjechała plecami w dół po rurze, kiedy odpięła te trzy guziczki jego koszuli odsłaniając przed nim koronkowy stanik, który przecież już widział, to Madox zerwał się z miejsca. Jak oparzony...
Do niej?
No nie tym razem, bo zaraz on też rozpiął swoją koszulę... Tak mu się spieszyło? Nie. Bo już po chwili zarzucał ją na kamerę, która znajdowała się na wprost podestu. Mieli tutaj kamery, co już kiedyś jej mówił... Nawet w tych prywatnych pokojach, gdzie... używała srebrnej taśmy.
- Jeśli na prawdę w końcu spełnisz jedną ze swoich obietnic Pilar… To ma być to pokaz tylko dla mnie - rzucił, a zaraz szurnął po podłodze skórzanym fotelem, podsuwając go sobie bliżej do podestu. Brakowało mu tylko cygara i szklaneczki z whisky i byłby jak taki klient VIP.
Chociaż zaraz zebrał ze stolika, przy którym siedział grubas cygaro, chujowe. Jakieś kubańskie, ale kolumbijskie miał w gabinecie, nie będzie teraz po nie szedł.
Jak... teraz?
Kiedy ona już klęczała przed nim na tym podeście i kiedy Madox wreszcie wylądował na fotelu, pochylił się do przodu. Znowu jej pełne, gorące usta nieznośne milimetry od jego warg... - zatańcz dla mnie - powiedział powoli, osadzając te słowa na jej ustach, a zaraz zamknął je w pocałunku. Kurewsko spragnionym, opierając się na moment o podest. Całując ją zachłannie, dziko. Ale nie sięgnął do niej... Bo w Emptiness była taka zasada.
- Patrzymy, nie dotykamy - wyznał jej jaka, kiedy już się odsuwał, kiedy opadł tyłkiem na fotel, a ramiona skrzyżował na nagim torsie uwydatniając tatuaże. W zębach umieścił jeszcze to cygaro i przesunął palcem po krzesiwie zapalniczki, żeby je odpalić, pyknąć aromatycznym dymem kółko gdzieś w sufit.

Baila para mí, Stewart 💃🏻‧₊˚♪ 𝄞₊˚⊹
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, nagość i brzydkie rzeczy
A czemu mają nie wiedzieć?
Czy on naprawdę zadał jej to pytanie?
Przewróciła oczami. Powodów było naprawdę wiele, ale jednak największym było przecież ich bezpieczeństwo. To że jeśli półświatek dowiedziałby się o tym, że ich zaufany człowiek, osoba która robiła interesy z gangusami, miał za żonę policjantkę, od razu by go odstrzelili. To przecież nawet nie podlegało jakiejkolwiek wątpliwości. Madox miał w swojej pięknej i mądrej głowie o wiele za dużo informacji, które mogły ich pogrążyć, za dużo dojść i znajomości, by tak po prostu pozwolili mu to wynieść do policji. I jasne, on już w niej pracował, ale oni przecież o tym nie wiedzieli. Mogli się domyślać, mogli podejrzewać, ale w momencie, gdyby pojął ją za żonę i to oznajmił wszem i wobec, to byłby jego koniec.
Pilar nie mogła na to pozwolić.
Za punkt honoru postawiła sobie, że jakoś to załatwi. Ona sama była gotowa udawać, chować się, dosłownie zrobić wszystko, co było potrzebne, żeby dalej mogli być. Nie wyobrażała sobie życia bez niego. Na ten moment była od niego uzależniona. Jak najgorsza ćpunka, zakochana w swoim narkotyku i tym jak sprawiał, że się czuła. A Tony…
Tony też może się pierdolić — przewróciła oczami, gdy wspomniał o tym, że gdyby grubas wiedział, to nie odzywałby się do niej w sposób, w jaki to zrobił. — A ty myślisz, że mnie pierwszy raz w życiu ktoś nazywa suką albo dziwką? — prychnęła, przyglądając mu się uważnie, podczas gdy jej place zaczepnie przesunęły się wzdłuż szorstkiego policzka. — Ja pracuje w policji, Madox — takie wyzwiska były na porządku dziennym. Każdy gangus, którego zgarniała do paki, każdy przestępna podczas przesłuchania… wszyscy. Nikt nigdy nie gryzł się w język, szczególnie jeśli w grę wchodziła kobieta. Bo przecież facet jeszcze by oddał im za to po mordzie. Ale laska? Laska może i nie, ale Pilar już tak. Nie pierdoliła się z takimi bucami, pomimo że przez większość czasu te obelgi po prostu po niej spływały.
Nie spływało za to po niej to, co Madox powiedział o Eliocie.
Czego nie przemyślałeś? — ściągnęła brwi do siebie, przyglądając mu się uważnie. — Ale ja przemyślałam. I zrobie to, czy ci się to podoba czy nie — wyznała, nawet nie gryząc się w język. Znał ją. Wiedział, że jak się na coś uprze, to nie było rzeczy, którą by ją przed tym powstrzymała. I chociaż on nie wiedział, to Pilar już postanowiła. Ich relacja była dla niej ważniejsza niż cokolwiek innego, ważniejsza niż policja, dlatego była gotowa zaryzykować.
Dokładnie tak, jak ryzykowała pierdolenie protokołu awaryjnego, gdy mokrymi pocałunkami przemieszczała się wzdłuż jego wytatuowanej szyi. Znała na pamięć już każdy tatuaż, każdy pieprzyk, który miał na ciele i dokładnie wiedziała w którym miejscu przygryźć jego płatek, by mięśnie na brzuchu spięły się mocniej. Chociaż kiedy Madox powiedział to ostatnio tylko obiecujesz, Stewart, to ona poczuła ścisk w żołądku. Rzucał jej wyzwanie? Chciał, żeby przestała tylko obiecywać? Jej naprawdę nie trzeba było dwa razy mówić. Szczególnie, kiedy podważało się jej prawdomówność i bycie słowną. Dlatego jeszcze nim się z niego zsunęła, spojrzała mu głęboko w oczy, zaciskając palce na materiale ciemnej koszuli.
Naciesz się tym Stewart póki możesz… — mruknęła, drugą z dłoni przenosząc na jego krtań, którą zacisnęła z wyczuciem, zawisając nad nim. — Bo niedługo będzie tylko i wyłącznie N o r i e g a — wycedziła przez zęby, stanowczo, chociaż na jej twarzy wciąż widniał zaczepny uśmiech. Uwielbiała dźwięk tego nazwiska. Noriega, noriega, noriega… mogłaby to powtarzać w nieskończoność. Mogłaby, ale przecież już zajęła się czymś innym. Już zsuwała się z jego kolan, by przejść dookoła metalowej rurki i zjechać do parkietu, odpinając przy tym guziczki kolorowej koszuli.
Nie ściągając z niego spojrzenia, obserwowała, jak on sam sięga do swojej. Już miała zapytać się go, czy naprawdę był aż tak niecierpliwy, jednak szybko uświadomiła sobie, że zrobił to po to, by zasłonić kamerę, która nagrywała pomieszczenie. Pamiętała, że jej o tym wspominał, a jednak kiedy kusiła go, spoglądając głęboko w jego ciemne oczy… jakoś zapomniała. Miło, że chociaż on zachowywał chłodną głowę, podczas gdy ta jej już w pełni fiksowała się na jego punkcie.
Nawet nie podniosła się z podłogi, kiedy przyciągał sobie fotel i usiadł tuż przed nią, a następnie nachylił się bliżej. Jej wzrok był ognisty, skóra paliła, a kiedy pełne usta Noriegi wylądowały tuż przy tych jej… wstrzymała powietrze.
Zatańcz dla mnie.
Nawet nie zdążyła mu odpowiedzieć, jakkolwiek zareagować, bo on już złączył ich usta w pocałunku. Wytęsknionym, wygłodniałym, tak kurwa dzikim i wspaniałym, że gdyby stała, pewnie ugiełyby jej się kolana. Pocałunku, który odbierał dech w piersi i powodował, że po całym ciele krążył przyjemny dreszcz. Szarpnęła się do niego, pogłębiając doznanie i wplatając dłoń w ciemne już włosy. Tylko wtedy Madox się od niej oderwał i oznajmił, że on będzie tylko patrzył, nie dotykał. Wciąż dysząc, spojrzała na niego podejrzliwie, a bezczelny uśmiech zdobił jej twarz.
I ty będziesz niby taki grzeczny? — spytała z niedowierzaniem. Bo kto jak kto, ale on? On nie umiał trzymać łap przy sobie. — No lo soportarásnie wytrzymasz, wyszeptała tuż przy jego twarzy, łapiąc z nim ostatnie spojrzenie, a kiedy on zajął się odpalaniem cygara, Pilar podeszła do lady, na której stał odtwarzacz z jakąś sensualną płytą w środku. Klimatycznie tu mieli, jeśli w taki sposób puszczali muzykę. Wcisnęła przycisk i faktycznie — z głośników wybrzmiała spokojna, lecz gorąca muzyka, a wzrok Pilar momentlanie odszukał Madoxa.
Wróciła na podest i po-wo-li obeszła rurę w kółeczko. Jednak zanim zaczęła jakkolwiek tańczyć, pierwsze pozbyła się butów. Podważyła jednego i zwinnym ruchem cisnęła nim gdzieś w eter, tak, żeby przeleciał po lewej stronie Noriegi. Zaraz potem drugi po prawej, chociaż on akurat trafił w szklankę na marmurowym stoliku i roztrzaskał ją w drobny mak. Świetnie, ledwo tu przyszli, a Pilar już coś rozjebała. Wzruszyła jednak ramionami, bo przecież miała ważniejsze rzeczy do roboty.
Smukłe palce umieściła uważnie na kolorowej koszulce i podczas gdy jej biodra zaczęły bujać się w rytm muzyki, ona nie spuszczając wzroku ze swojego przyszłego męża, odchyliła ramiona w tył, pozwalając by koszula opadła w dół, w pełni uwydatniając czarny, koronkowy biustonosz. Szarpnęła za materiał w dłoniach i od razu rzuciła go Noriedze na kolana. Chwile połasiła się do rurki, nim jej palce odnalazły guzik jeansowych spodni. Poszedł w dół razem z rozporkiem, jednak nim pozbyła się ubrania, odwróciła się do niego t y ł e m i dopiero wtedy powoli, uwydatniła pośladki, ozdobione cienką koronką. Nawet nie musiała na niego patrzeć, by wiedzieć, że spojrzenie miał już czarne i wpatrzone tylko w nią. A jednak kiedy ciskała spodniami na bok, zostając przed nim w samej bieliźnie, rzuciła mu przelotne spojrzenie.
Patrzymy, nie dotykamy — mruknęła zaczepnie, a potem bezczelnie i w pełni intencjonalnie jeszcze zakręciła tyłem tuż przed jego twarzą. Nigdy nie trenowała tańca na rurze, nie za bardzo wiedziała, jak się do tego zabrać, ale to wcale nie powstrzymało jej przed tym, żeby potańczyć dookoła, poschodzić do parteru, a na końcu nawet zaprezentować mu piękny szpagat, który był efektem sumiennego chodzenia co czwartek na pilates z Heleną. Uniosła ręce ku górze, łapiąc w palce metalową rurkę i nie podnosząc się jeszcze z podłogi, kilkakrotnie uniosła się lekko w górę i dół, wprawiając miednice w ruch.
Było jej go-rą-co.
Samo jego spojrzenie sprawiało, że wszystko w środku ją paliło, a ręce świeżbiły, żeby się po prostu do niego wyrwać. By całować zachłannie jego usta i robić z nim rzeczy, które kręciły się bez końca w głowie Stewart. Tylko teraz nie chodziło o nią. Chodziło o to, co on miał obiecane, więc zaraz przełożyła nogę i wylądowała przed nim na rozkroczonych kolanach, pochylając się do tyłu i zsuwając z ramion materiał stanika. Leniwie. A potem sięgnęła do zapięcia, pozwalając mu po prostu bezwiednie upaść na podłogę. Jej dłonie rozpoczęły wygłodniałą, sensualną wędrówkę po własnym ciele. Znała już na pamięć sposób, w jaki ją dotykał, dlatego z powodzeniem była w stanie to odwzorować, spędzając kilka chwil dłużej na piersach, które przed nim dotykała i pieściła, ani na moment nie ściągając z niego spojrzenia.

patrzymy, nie dotykamy
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa i gorąco się robi
Z Madoxem to był wiecznie taki problem, że on przecież lawirował między półświatkiem, a psiarnią i w tych lożach VIP często siedział z jednymi i drugimi... Dlatego półświatek nigdy do końca mu nie ufał. Trzymali go na dystans, chociaż... miał swoich kolegów, z którymi lubił się bardziej. Dużo wiedział, to fakt, dużo z jednej i drugiej strony.
Ale może sypianie z wrogiem robiło z niego nie zdrajcę, tylko jeszcze lepszego szpiega? Zastanawiał się nad tym... I może nawet byłby gotowy przekonać się na własnej skórze?
Ale swojej, nie jej. Bo ta jej już drżała pod jego dotykiem, kiedy przesunął palcami gdzieś po tym skrawku nagiej skóry na jej brzuchu.
- Przy mnie nikt cię tak nie nazwie - rzucił zaraz, wtulając policzek w jej dłoń. Bo przecież zdawał sobie sprawę z tego jak wyrażają się ludzie jego pokroju, sam Madox też dużo przeklinał. I te dziwki i suki też się u niego pojawiały... w słownictwie.
Ale przy nim nikt się nie będzie tak do niej zwracał. Nie i koniec. Zresztą on przecież nie raz jej to udowodnił, i zawsze kazał przepraszać.
Na jej kolejne słowa wywrócił oczami.
On jeszcze nie przemyślał sprawy, a ona już podjęła decyzję i zrobi to, czy mu się podoba, czy nie. Jakby słyszał siebie, aż jeden kącik jego ust drgnął do góry.
- Sexy y peligrosa - seksowna i niebezpieczna, mruknął ale zaraz się do niej przysunął, bliżej, tak, żeby jego oczy zawisły tuż przed tymi jej, pięknymi... Najpiękniejszymi na świecie - ale nie głupia, wstrzymaj się Pilar - Madox wiedział, że nie mógł w nieskończoność tego przeciągać. On jeszcze nie zdał Eliotowi swojego raportu z Meksyku, ale...
Dzisiaj już nie chciał o tym myśleć. Bo zaraz jego myśli fiksowały się tylko na niej. Na tych mokrych pocałunkach i jej zębach, które zaczepiły o jego złoty kolczyk, tak, że mięśnie na brzuchu się spięły.
Dokładnie wiedziała jak sprawić, żeby każda jedna myśl w jego głowie kręciła się dookoła niej. A on wiedział... że jak rzuci jej wyzwanie, to choć by skały srały, ona się nie podda. I to już nie będą tylko takie obiecanki. Zrobił to specjalnie, z pełną premedytacją.
Z rozmysłem naparł też na jej dłoń zaciśniętą na jego szyi, tak, żeby poczuła na opuszkach kolejne słowa, to jak przełknął między nimi ślinę.
- Już nie mogę... się kurwa doczekać - bo to był fakt, on za każdym pierdolonym razem, myślał o tym, że Pilar niedługo zostanie jego żoną z ekscytacją. Bo przecież... - Pilar Noriega brzmi kurewsko dobrze - wyrwał się do niej, tak, że jej palce na jego gardle oparły się mocniej, a on chciał sięgnąć jej ust, ale znowu mu uciekła.
Chociaż kiedy ruszyła w kierunku rury i podestu, był gotowy jej to wybaczyć. Zwłaszcza kiedy smukłe palce szybko pokonały zapięcie kolorowej koszuli.
Ta czarna, ta jego, zaraz wylądowała na kamerze.
Bo przecież... Madox się z nikim nie chciał tym dzielić. Tym pokazem. Nią. Smakiem jej gorących, pełnych ust, który zaraz czuł na języku. Kiedy całował ją zachłannie, do utraty tchu, aż zakręciło się w głowie. Ledwo się powstrzymał, żeby też do niej nie sięgnąć, jednym sprawnym ruchem nie ściągnąć jej z podestu, do siebie... Na fotel. Ale Madox trochę uczył się cierpliwości. A zwłaszcza, że przecież miała dla niego zatańczyć.
Wiedział, że jeśli by jej dotknął, jeśli szorstkie opuszki zderzyły by się z jej gładką, rozgrzaną skórą, to by przepadł. W jednej jebanej chwili.
Dlatego ta zasada Emptiness była całkiem dobra. Sam ją przecież ustalił.
- Zawsze jestem grzeczny - ta kurwa. Chyba jak spał, chociaż to też nie do końca. Bo albo się rzucał, albo obślinił poduszkę, albo jego palce szukały jej nagiej skóry, żeby tylko trochę się poprzytulać. Opadł plecami na oparcie fotela, chłodna skóra skontrastowała z rozgrzanymi dzikimi końmi na jego plecach - veamos quién se rinde primero - przekonajmy się, kto pierwszy się złamie, rzucił trochę tajemniczo, bo przecież to ona miała przed nim tańczyć...
A on tylko siedzieć i oglądać, prawda?
Odprowadził ją spojrzeniem do baru, przy okazji pykając kilka kółek z dymu gdzieś w eter. Nienajgorsze było to cygaro, przyjemnie szczypało w język. A zapach, który unosił się w powietrzu był mocny, dymny. Ciężki.
Tak jak atmosfera, która się miedzy nimi budowała. Nawet nie obejrzał się, gdy rzuciła pierwszym butem, a on go ominął, za to gdy ten drugi stłukł szklankę, to spojrzał w tamtym kierunku. No tak, nie mogło się obyć bez rozpierdolu, tylko najczęściej to Madox zaczynał. Uśmiechnął się do niej zaczepnie.
- Salvaje - rzucił powoli z czarnymi już tęczówkami zawieszonymi na jej oczach. Zaraz jednak zjechały wraz z koszulą na podłogę, a później na czarną koronkę jej stanika. Złapał koszulę którą mu rzuciła i zarzucił ją na oparcie fotela, przeciągając tylko materiał po swoim torsie. Powoli.
Klatka piersiowa unosiła mu się w przyspieszonym oddechu, pod którym niebezpiecznie wyrywał się dziki lew. Nie odrywał od niej spojrzenia, pochylił się delikatnie do przodu, a popiół z cygara spadł mu na czarne jeansy. Więc kiedy ona sięgała do guzika swoich spodni, to Madox też sięgnął do szwu pod rozporkiem, żeby go strącić.
A jednak kiedy odwróciła się do niego tyłem uwydatniając pośladki, to musiał opaść plecami na oparcie fotela, żeby do niej nie sięgnąć.
Kurwa. Tak bardzo chciał do niej sięgnąć.
Ale przypomniała mu zasadę, którą sam przecież wymyślił. Której miał się trzymać. W jednej ręce wciąż trzymał cygaro, którym pyknął znowu, gdy robiła przed nim szpagat. Jednak ten pilates z Heleną się opłacił, i pewnie gdyby Madox znał Helę, to by jej podziękował. Palce drugiej ręki zacisnął na złotym medaliku w kształcie serca z literą P. Bawił się swoim złotym łańcuszkiem, który wbijał się w skórę na karku pozostawiając na nim czerwone smugi. Przechylił na bok głowę, a z płuc wyrwał mu się dziki pomruk, kiedy zsuwała z siebie stanik. Znowu poruszył się niespokojnie na fotelu, a popiół z cygara posypał mu się tym razem po wytatuowanej klacie, Madox od razu go stracił przesuwając palcami po dziarach, a potem po napisie Medellin, pod którym mięśnie mu się spięły. Znowu na spodnie.
Wyrzucił cygaro przydeptując je butem, bo on zaraz pochylał się w jej kierunku łokieć opierając na kolanie i kiedy jej palce sunęły po jej rozgrzanej skórze. Tak dobrze mu znanymi ścieżkami, to mogła czuć na sobie jego gorący oddech, powietrze, które wypuszczał nosem. I to ogniste spojrzenie, całkiem czarne.
Zaraz znowu opierał się na oparciu fotela. Sięgnął ręką do skroni, po której przesunął wytatuowanymi palcami, czuł już jak krew pulsuje mu w żyłach coraz szybciej. Przesunął opuszkami po zarośniętymi policzki, po szyi, na obojczyk. Klatkę piersiową i brzuch, a potem oparł je na zapięciu swojego paska. Na tej ozdobnej klamrze. Tam gdzie ona też lubiła zaciskać smukłe palce. Odbezpieczył go, a klamra zsunęła się po czarnym jeansie, zawisła na jego kroku. Gdzie Madox też zaraz sięgnął, żeby się poprawiać, bo... robiło mu się ciasno.
Kto pierwszy się złamie?
Jemu mało brakowało.

veamos quién se rinde primero ✿˚ ༘ ⋆。♡˚
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”