ODPOWIEDZ
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

047.
Chciała zabrać swoją ukochaną na randkę. Po chorobie sprzed kilku nie było już właściwie śladu, ale mimo to wciąż odczuwały wyraźne zmęczenie i brak energii na coś bardziej wymagającego czy szalonego. Odpadało pójście do klubu albo do parku rozrywki, gdzie mogłyby zwrócić wnętrzności. Dlatego wieczorny seans w kinie wydawał się najrozsądniejszą i najprzyjemniejszą opcją. Dawno nie były razem w kinie, a ostatnio na ekranach pojawiło się sporo nowych premier, więc teoretycznie miały w czym wybierać. W praktyce jednak im dłużej patrzyły na repertuar, tym trudniej było im się zdecydować. Pojawił się więc klasyczny problem w postaci debaty bez konkretnego efektu. Teddy, widząc, że rozmowa zaczyna się przeciągać i kręcić w kółko, stwierdziła w końcu, że nie ma sensu tego dalej analizować. Skoro oba filmy zaczynały się o tej samej godzinie, zaproponowała, żeby po prostu zdecydowały na miejscu, zamiast dalej toczyć bezsensowną dyskusję o tym, czy lepiej obejrzeć nowy film o Michaelu Jacksonie, czy jednak The Drama z Zandayą i Pattinsonem w rolach głównych. Oczywiście Zandaya była wystarczający argumentem, ale muzyczne filmy zawsze robiły większe wrażenie. No nic, najwyżej rzucą monetą. A może wybiorą zupełnie co innego i problem sam się rozwiąże? W ten sposób przynajmniej unikną niekończącego się wybierania i straconego czasu. A musiały się przecież jeszcze wystroić!
Darling zawsze powtarzała, że April wygląda we wszystkim ślicznie i to była niepodważalna prawda, ale Finch kilkakrotnie zarzuciła jej, że nie mówi jej, w czym chciałaby ją zobaczyć, więc tego wieczoru chciała zobaczyć ją w sukience. W końcu miały rozmawiać o swoich potrzebach, prawda? Zresztą sama również założyła zieloną kieckę z odsłoniętymi plecami, której odcieniem pasowała narzeczonej do oczu.
Dość późna pora sprawiła, że w kinie nie było zbyt dużo ludzi. Kilka par, jakieś starsze małżeństwo, grupka upalonych nastolatków i jakieś dziewczyny, które chyba wpadła na seans prosto z wieczoru panieńskiego? Ich stan świadczył jednak o tym, że nie miały do końca pojęcia, co tutaj właściwie robią.
Zdecydowałaś już, co wolałabyś zobaczyć? — zapytała, gdy stanęły przy kasie, jeszcze raz zerkając na tablicę z rozpiską. Oprócz wspomnianych filmów grali jeszcze jakiś thriller i Mortal Kombat II.
Oczywiście wcześniej Teddy naczytała się recenzji i wbrew powszechnej opinii, The Drama wcale nie było taką rewelacją. Rabini byli podzieleni. Ale dla Zendayi warto się poświęcić. To znaczy dla April! Poza tym Darling zawsze była bardzo ugodowa i zrobiłaby wszystko, byle jej ukochana była zadowolona. Czy to znaczy, że była pantoflarzem? Pantoflarką? Była pod pantoflem? Trochę na pewno, ale jak trzeba było, to umiała się postawić! Tylko akurat Michael Jackson nie był tego wart.
Zawsze możemy zagrać w papier, kamień, nożyce. Zwłaszcza w nożyce — uśmiechnęła się łobuzersko i spojrzała na Finch w taki sposób, że pewnie, gdyby mogła, to pożarłaby ją wzrokiem tu, teraz i natychmiast.

raczej nie wychodzę z domu, no bo nie chcę, wiesz, ale z tobą chętnie zwiedzę cały świat
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

35
Chęci do życia wracały jej proporcjonalnie do opadania temperatury. Choróbsko na szczęście nie trzymało ich zbyt długo i wreszcie będą mogły wrócić do codzienności. Fakt, że utrzymała narzeczoną przy sobie dłużej w mieszkaniu z powodu choroby wcale nie był przyjemny. Co to za radocha, jak się ciągle tylko smarka, a po spacerze z kanapy do łazienki człowiek jest wykończony? No właśnie. Dlatego też ucieszyła się bardzo, gdy narzeczona zaprosiła ją na randkę.
Kino było dobrym wyborem. Bardzo klasycznym. Nie musiały przecież wymyślać co rusz jakichś cyrków. Najwyższa pora przyzwyczaić się do wspólnej codzienności, bo przecież planują w niej trwać razem do późnej starości. Dodatkowym punktem radości był fakt, że jej ukochana naprawdę się zaangażowała i wreszcie wskazała, na co ma ochotę patrzeć. Szybko pewnie tego pożałowała, bo Finch utonęła w szafie, tym razem załamując ręce nad tym, którą kieckę konkretnie powinna wybrać. Zaczął się właśnie maj, co zawsze było dla niej smutnym momentem. Te pierwsze dni, w których kwiecień odchodził w zapomnienie, były po prostu niezręczne. Musiała więc pokazać światu, że to nadal najlepszy ze wszystkich miesięcy, musiała wyglądać jak najlepiej. Na szczęście wraz z majem przyszło też porządne słońce. Wreszcie mogła założyć na siebie coś krótkiego i nie martwić się, że znowu wyląduje w łóżku z gorączką - choć akurat na wylądowanie potem w łóżku liczyła bardzo mocno.
— To może jednak ta Zendaya? — zasugerowała, przyglądając się plakatom porozwieszanym dookoła. Biografie muzyków to zawsze fajna sprawa, ale na temat Michaela naczytała się dość niepochlebnych opinii. Jakby tak połączyć ich wiedzę, to wychodziłoby, że w ogole nie ma co oglądać i lepiej zostać w domu.
— Znaczy się, The Dramapoprawiła się, uśmiechając się niewinnie. Ważne, że jej słabość do znanej aktorki była dużo mniejsza niż do Teddy, ale przecież z narzeczoną nie był w stanie równać się absolutnie nikt. Tak na wszelki wypadek ujęła jej twarz w dłonie i skradła kilka słodkich pocałunków. To z nożycami nie miało zbyt wiele wspólnego, ale p.zecież dopiero zaczynały randkę, nie musiały się od razu rzucać do obmacywania się na środku kina.
— Kupić nam coś do jedzenia czy wolisz mieć wolne ręce, żeby mnie obmacywać? — dopytała, uśmiechając się między jednym całusem a drugim. W końcu po to bierze się dziewczynę do kina, prawda? A przynajmniej tak to jej tłumaczono w czasach nastoletnich. Była kiedyś nawet na takiej randce w kinie, ale było dość okropnie. Chłopak, który ją zaprosił, faktycznie myślał wyłącznie o miętoszeniu jej i wcale nie był zainteresowany tym, co na ekranie. W przeciwieństwie do Finch. Nie dość, że sobie nie pomacał, to potem musiał jeszcze słuchać jej paplania dziewczyny na temat seansu. Z tych wszystkich powodów juz nigdy później nie zaprosił jej na kolejne spotkanie i w ogóle przestał się do niej odzywać na korytarzu. Dziwnym trafem przez dłuższy czas w ogóle miała święty spokój od spojrzeń kolegów. Pewnie naopowiadał wszystkim, że April jest jakąś straszną cnotką i nie warto na nią marnować czasu

Wiec nie dziw się, że nie wiem, o co chodziło w tym filmie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Znały się tyle lat, a Teddy jak zwykle popełniała ten sam błąd - zadawała pytanie, które było zaproszeniem do wielogodzinnego przeglądu całej garderoby. Dla April był to proces rozciągnięty w czasie, z przerwami na zastanowienie się nad sensem życia, pogodą i tym, czy przypadkiem nie miała na sobie tej sukienki na ostatniej imprezie służbowej. Darling naprawdę powinna była po prostu wskazać palcem konkretną kieckę i powiedzieć, że jeśli nie ta, to żadna. To na pewno oszczędziłoby ukochanej kilku kryzysów egzystencjalnych.
W takim razie niech będzie Zendaya. Ale już tak na sto procent — zastrzegła od razu. Tak na wszelki wypadek, oczywiście. Ktoś miał tutaj tendencję do zmieniania zdania w najmniej spodziewanym momencie. I to na pewno nie była Teddy.
A potem uśmiechnęła się, bo ukochana, chyba w ramach zadośćuczynienia, sprzedała ją całą serię słodkich buziaków. Nie była zazdrosna o Zendayę. Bądźmy rozsądni, aktorka była hetero, miała swojego Toma Hollanda i raczej nie planowała w najbliższym czasie wkraczać w ich życie, żeby coś komplikować. Ale dla tych całusów pozwoliła sobie pokręcić głową z udawanym niezadowoleniem i zmrużyć oczy, jakby naprawdę coś ją tam minimalnie ukuło.
Jak weźmiemy popcorn i colę, to dalej będę mogła cię obmacywać, wiesz? Wystarczy, że odstawimy wszystko na bok — rzuciła zupełnie swobodnie, mając w głowie sprytny plan łączenia przyjemnego z jeszcze przyjemniejszym. Spojrzała na April zadowolona z własnej pomysłowości. W końcu po co wybierać? Przekąski to jedno, a zajmowanie się sobą nawzajem to zupełnie inna kategoria rozrywki. I nic nie stało na przeszkodzie, żeby jedno nie wykluczało drugiego!
Kupiły bilety, kubeł popcornu, największą możliwą colę i jeszcze nachosy z sosem serowym, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby udawać, że przyszły tu głównie dla filmu. Obładowane jak na małe wielbłądy, ruszyły w stronę sali kinowej, próbując jednocześnie nie pogubić wszystkiego po drodze. Tuż przed wejściem natknęły się na Lucas Miller, którego Darling poznała już jakiś czas temu podczas rutynowej kontroli wyjść ewakuacyjnych w kinie. Chłopak przekazał im informację, że miały całą salę dla siebie i mogą zająć dowolne miejsca. Tym sposobem nie musiały zastanawiać się, czy lepiej usiąść bardziej na środku czy może trochę wyżej. Mogły wybrać najlepsze miejsca, zmienić je w trakcie, a nawet rozłożyć się tak, jak normalnie nie wypada. Żadnego szukania swojego rzędu i sprawdzania, czy ktoś przypadkiem nie siedzi na ich fotelach. Tylko one, ogromny ekran i zapas przekąsek, który spokojnie wystarczyłby na dwa seanse. Albo nawet trzy.
Dasz wiarę? Nigdy nie byłam na filmie w całkowicie pustej sali kinowej — powiedziała Teddy, przyspieszając kroku, bo wizja wspinaczki po schodach w całkowitych ciemnościach i z pełnymi rękami zdecydowanie do niej nie przemawiała. Wolała zająć miejsce, póki jeszcze cokolwiek było widać, zamiast później ryzykować potknięcie, które zakończyłoby się rozsypany popcorn i upadkiem na ten głupi ryj. Zerknęła jeszcze przez ramię, wyraźnie rozbawiona całą sytuacją, jakby dopiero teraz w pełni do niej docierało, jak absurdalnie dobrze się to wszystko ułożyło.
To trochę tak, jakby Zendaya robiła ci prywatny pokaz. Nie ma za co — dodała z satysfakcją i pewnie gdyby tylko miała wolną rękę, zrobiłaby teatralny gest, zbierając zasłużone uznanie za przypadkowe zasługi. W końcu nie codziennie trafia się na seans, na którym nie ma absolutnie nikogo poza nimi.

chcę zabrać cię na randkę, zgodzisz się? porobimy jakieś rzeczy pojebane
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dawanie jej zbyt dużej możliwości wyboru nigdy nie było rozsądne. Z przyjemnością założyłaby wszystko, co Teddy by jej wskazała. Na pewno odnotowałaby też ten strój w pamięci i jeszcze kiedyś go na siebie założyła w jakichś wyjątkowych okolicznościach. A tak? Musiała kombinować, bo dogadanie się z Darling nie było proste. Zendaya na pewno byłaby pod tym względem bardziej ugodowa. Ale oczywiście April i tak wolała być ze swoją narzeczoną, a nie jakąś aktoreczką! Z Zendayą mogłaby się na przykład zaprzyjaźnić. Śliczne kumpele to przecież nic złego. Mogłyby sobie szczebiotać o kieckach, a Finch wcale by jej nie podrywała. W końcu jest wierna jak pies. Wierna i totalnie zakochana w swojej Teddy.
— Twój intelekt jest totalnie hot. — Uśmiechnęła się naprawdę dumna ze swojej wybranki. Ależ jej się egzemplarz trafił. Nie dość, że śliczna, to jeszcze taka mądra. Super miała plan z tym odstawieniem rzeczy i obściskiwaniem się mimo wszystko! April powinna teraz udawać i nie nażreć się jak prosie, bo to co za przyjemność z macanek, jak się człowiek może ledwo ruszać? No i nie chciała zionąć jej prosto w twarz wyłącznie nachosami, to dopiero byłoby kiepskie. Trzeba będzie to wszystko jakoś wypośrodkować. Szkoda, że nie była taka mądra, jak jej narzeczona. Jakby obie miały łeb jak sklep, to byłoby im w życiu łatwiej.
Przejęła od niej nachosy, bo nie chciała, żeby jej ukochana musiała taszczyć to wszystko w zębach. No i chciała się czuć potrzebna, co przy Teddy było naprawdę trudne. Za bardzo lubiła ją we wszystkim wyręczać i nie zostawiała April żadnego pola do popisu. Zanim w ogóle wpadła na coś, w czym mogłaby ukochanej pomóc, sprawa była już dawno ogarnięta. Ale to pewnie kwestia tego, że strażaczka była taka mądra. Cholera, miała nad nią każdą przewage.
Pusta sala to było coś. Fakt, że trafiły na to kompletnym przypadkiem, był z tego wszystkiego najfajniejszy. Rzadko się przecież miało takiego farta. Przynajmniej nikomu nie będzie przeszkadzało ich potencjalne obściskiwanie się. No i mogą przez cały seans komentować na głos wszystko, co pojawiało się na ekranie. Zapowiadał się świetny seans.
— Och, czyli to nie twój misterny plan? No trudno. — Westchnęła ciężko, udając wielce zawiedzioną. Oczywiście w ogóle nie wymagała od niej takich głupot. Była kiedyś na takiej randce, ale nie wspominała jej aż tak ciepło. Wrażenie było niezłe, ale towarzystwo nie popisało się aż tak, jak powinno. Przy Darling to nie będzie problemem. Byłaby przecież najlepszą osobą w kinie, nawet gdyby sala pękała w szwach.
— Szkoda, że będzie się przy niej kręcił Pattinson, ale jakoś przeżyję. — Usiadła wygodnie na wskazanym przez narzeczoną miejscu i odłożyła na siedzenie obok nachosy. Sięgnęła po pop-corn i skosztowała kilka ziarenek z badawcza miną. W końcu pokiwała głową z uznaniem. Smakował bardzo kinowo. Ciepły, przesolony, taki, od którego zapchają im się żyły, pory i nie wiadomo co jeszcze. Jednym słowem - perfekcyjny.
— O, to jest film na moim poziomie. Na to powinnaś mnie też zabrać. — Wskazała na ekran, na którym właśnie pojawił się zwiastun Toy Story 5. Szczyt wszystkiego, że robią tę następną część, no naprawdę. Ale przecież trzeba obejrzeć. April obróciła się w stronę narzeczonej, przysunęła się i przytknęła policzek do jej nosa.
— Wiesz, że kocham cię strasznie bardzo najmocniej na świecie? — mruknęła, pozwalając sobie skupić się wyłącznie na obecności narzeczonej, ignorując reklamy tańczących parówek czy innego szajsu, które latały po ekranie.

W kinie, w Lublinie – kochaj mnie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby jej ukochana zaprzyjaźniłaby się z Zendayą, ona mogłaby skumplować się z Tomem Hollandem. Chodziliby razem na siłownię, na piwo i nosili za swoimi kobietami torby z nowymi sukienkami. To był uczciwy układ. Ale od tego miała przecież Jetta, więc po co jej jakiś tam Spiderman? Jeszcze tylko Donovanowi trzeba było znaleźć jakąś fajną laskę i wszystko będzie w porządku. Z Iris niespecjalnie się udało, ale najwyraźniej nie byli sobie pisani.
Miała swoje momenty, te, w których naprawdę można było uwierzyć, że była inteligentna. Szkoda tylko, że akurat tym razem nie wpadła na oczywiste rozwiązanie, jakim było wynajęcie całej sali kinowej. Najwyraźniej jednak nie była aż tak błyskotliwa, jak czasem lubiła o sobie myśleć. Albo po prostu los uznał, że dziś to nie jej dzień na wielkie planowanie. Dobrze, że miały przynajmniej ten zwykły (heh) zbieg okoliczności. Ale to nic! Następnym razem wykaże się bardziej i sprawi, że faktycznie, że April oniemieje z zachwytu.
Pewnie nawet nie zauważysz, że w ogóle ktoś gra w tym filmie. Poza Zandayą, oczywiście — odparła, pociągając jej przez słomkę łyk coli. Normalnie nie piła słodzonych napojów, ale od czasu do czasu mogła sobie odpuścić. Chyba nie przybędzie jej od tego boczków. A jeśli tak, to trudno, Finch będzie miała więcej ciała do kochania. Czy jej się to podobało, czy nie. A najlepiej, jakby poszło jej w cycki. Nikt by z tego powodu nie płakał, nawet Teddy.
Zawsze lubiła zapowiedzi filmów, które miały wyjść dopiero za kilka miesięcy, ale teraz zupełnie nie potrafiła się skupić na trailerach. Widziała migawkę z Toy Story 5 i Koszmaru minionego lata. To był chyba jakiś remake. I jeszcze kilka innych.
Zabiorę cię na co tylko będziesz chciała i gdzie będziesz chciała — zapewniła i obróciła się w taki sposób, że teraz stykały się z April nosami. — I też cię kocham. Całym ogniem. Ale musisz coś zobaczyć — powiedziała, delikatnie ujmując jej podbródek i kierując wzrok prosto na ekran.
Światło przygasły do końca.
Najpierw pojawił się czarny obraz i przez sekundę nic się nie działo, aż w końcu ekran ożył pierwszym krzywym i źle wykadrowanym nagraniem sprzed lat. Liceum. Korytarz pełen ludzi, a w centrum wyraźnie młodsza Teddy, próbująca powiedzieć coś sensownego do kamery, podczas gdy April w tle robi wszystko, żeby jej to uniemożliwić. Macha, przyprawia jej rogi nad głową, a na końcu wpycha się przed obiektyw z triumfalnym uśmiechem.
Kolejny klip. Ławka przed szkołą. Teddy ciska w Finch chipsem, przez chwilę przepychają się na śmierć i życie, a potem kłócą o to, która pierwsza zobaczyła tę ładną kurtkę u tamtej dziewczyny ze starszej klasy. Kończy się to tym, że obie śmieją się tak bardzo, że April upuszcza telefon i prawie spada z ławki.
Przeskok. Weekend na campingu, zaraz po egzaminach końcowych. Finch szarpie się z linkami od namiotu, a Darling próbuje rozpalić ognisko, które ciągle gaśnie. No cóż, zawsze była lepsza w gaszeniu ognia niż w jego wzniecaniu. April oczywiście komentuje wszystko przesadnie, na co Teddy wystawia do niej język. Na kolację, zamiast pieczonych ziemniaków, jedzą suchy chleb i wznoszą toast piwami z promocji.
Następny kadr. Jakaś domówka. Zdecydowanie studenckie czasy. Ktoś włącza głośną muzykę, ktoś krzyczy, że to przecież nie jest ta piosenka, a April i Teddy tańczą w kuchni z plastikowymi kubkami i zerują alkohol na hejnał. Później film się urywa i jest przejście. Ta sama impreza, na której Finch wymiotuje w łazience, a Darling trzyma jej włosy. Kiedy dostrzega, że ktoś nagrywa je przez uchylone drzwi, krzyczy, że ma wypierdalać i zamyka je kopniakiem.
Kolejne nagranie, tym razem w trakcie nocnego spacer. Puste ulice i telefon trzymany trochę za nisko. Słychać rozmowę o wszystkim i o niczym, przerywaną co chwilę śmiechem. W pewnym momencie kamera przypadkiem łapie moment, w którym ich dłonie na chwilę się stykają. A potem zaczynają się całować przy murku, ale ujęcie widać tylko przez chwilę, bo Teddy chowa telefon do kieszeni spodni.
Jeszcze kilka scen ze studiów, koncertów i wypadów nad jezioro, przeplatanych zdjęciami i krótkimi filmikami. Kilka dziwnych selfie, nieudane próby poważnych ujęć, nagrania zaczynające się od nie nagrywaj i kończące dokładnie odwrotnie. Wspólne poranki z kawą, wieczory z pizzą i winem. A także mnóstwo tych nowszych momentów oraz tych, kiedy zaczęły już być razem.
Ekran zgasł na chwilę. A potem, na jasnym tle, pojawił się wielki napis.
APRIL, WYJDZIESZ ZA MNIE?
Teddy zerknęła na ukochaną kątem oka. Przez chwilę obserwowała jej reakcję, ale zanim ta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, podniosła się z fotela i uklęknęła naprzeciwko, wyciągając zza pleców pudełeczko z pierścionkiem z różowego złota. Nie był przesadzony, ale na tyle charakterystyczny, żeby od razu przyciągać wzrok. No i miał też różowy szafir.
I dopiero wtedy Darling poczuła, że chyba była trochę zdenerwowana. Tylko dlaczego? Przecież to była tylko formalność! Niby znała odpowiedź, ale pojawiła się w niej jakaś mała niepewność. Bo co, jeśli ukochana jednak zmieniła zdanie?
Mówiłam ci, że chcę to zrobić jak należy — przypomniała z uśmiechem. Tyle razy zarzekała się, że kiedyś jej się oświadczy. Kiedyś zawsze oznaczało bliżej niesprecyzowaną przyszłość, ale żeby wyszło tak, jak chciała, Teddy musiała zaangażować kilka osób! Nie potrafiła montować filmików, przynajmniej nie z taką obróbką i poprawą jakości. Finch na pewno będzie miała mnóstwo pytań! — I tak, wiem, że nie trzeba, bo już i tak jesteśmy zaręczone, ale ja myślę, że jednak trzeba. I specjalnie szukałam różowego pierścionka. I oczywiście, że wynajęłam tę salę, bo przecież nie mogłam ci puści tego na telewizorze. To znaczy mogłam, ale jestem głupią romantyczką i... Och, April. Wyjdziesz za mnie i zostaniesz moją żoną? — zapytała, cały czas patrząc jej w oczy. Jak dobrze, że nie strzeliło jej do głowy, żeby odwalić coś takiego na jakimś meczu podczas kiss cam, bo chyba by ją tam poskręcało z tego stresu.

choć za wcześnie na ślub, żee będę po grób, nie mogę obiecać tego na razie. teraz mogę cię tylko zabrać do chmur
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Machnęła ręką lekceważąco na znak, że wcale nie ma zamiaru aż tak się skupiać na Zendayi. Nie była pewna, czy jej się to uda, ale postara się być bardzo dzielna. Miała przecież tuż przy sobie idealny rozpraszacz, od którego już nie raz kompletnie namieszało jej się w głowie. Jej narzeczona bez żadnego problemu będzie w stanie skraść całą jej uwagę, jeżeli tylko będzie miała na to ochotę.
Obróciła głowę w stronę ekranu, spodziewając się początkowych scen filmu, na który przyszły. Poprawiła się w fotelu, przygotowując się na porządny seans. Produkcja zaczęła się jednak w bardzo dziwny sposób. Do April początkowo nie dotarło, co się dzieje. Była gotowa uwierzyć, że tak powinno być – jak na porządną gęś przystało. Kilkanaście lat temu świat przecież zwariował dla technologii 3D, twierdząc, że to nowa jakość kina i gwarancja niesamowitej imersji. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Może teraz po prostu poszli o krok dalej i dzięki sztucznej inteligencji pozwalali widzom wczuć się w film pełnym sobą? To byłoby coś! Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czemu AI wybrało akurat moment, w którym miała taką dziwną fryzurę.
Kolejna scena sprawiała, że wróciło jej nieco zdrowego rozsądku. To przecież było już za wiele, to chyba jednak nie są najnowsze bajery, o których jakimś cudem nie słyszała. To rzeczywiście były one z czasów młodości na wielkim ekranie. I wyglądały niesamowicie. Zawsze wierzyła, że nadają się do podziwiania w salach kinowych. Tylko jakim cudem to się właściwie teraz wyprawia? To na pewno sprawka jej niezwykle mądrej dziewczyny! Skąd ona wytrzasnęła te nagrania? Finch dosłownie opadła szczęka. Obserwowała kolejną scenę z otwartym ryjem i mogła tylko się cieszyć, że po kinie nie latały żadne owady, które mogłaby teraz połknąć.
Campingowy weekend był pretekstem, żeby jednak tę paszczę zamknąć. Uśmiechnęła się za to do tych wspomnień, zastanawiając się, jakim cudem nie obudziły się wtedy z kacem życia i połamanymi kręgosłupami, bo przecież April rozbiła namiot na środku jakiejś wielkiej dziury, której żadne maty nie były w stanie przykryć.
To po prostu niepojęte, ile miały razem pięknych wspomnień. To były proste kadry, pokazywały ich w zwyczajnej codzienności, ale i tak sprawiały, że Finch absolutnie się rozpływała. Wszystko było przecież takie urocze. No, może oprócz tego rzygania. Widząc samą siebie obejmującą toaletę jęknęła tylko żałośnie. Na pewno dało się znaleźć coś lepszego.
Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, z kiedy pochodzi nagranie ze spaceru i jakim cudem nie zauważyła, że Teddy kombinowała wtedy coś takiego. Tutaj też była pijana? A może kompletnie zamroczona? Cóż, to drugie by się zgadzało, biorąc pod uwagę, że kilka sekund później zaczęły namiętnie się całować. W takich momentach byłaby w stanie nie zauważyć końca świata, a co dopiero potajemnego nagrywania. Każda kolejna scena sprawiała, że nie była w stanie przestać się uśmiechać. Uwielbiała ich życie razem od piętnastu lat. Nieczęsto miała okazję je oglądać, a już na pewno nie w takiej kompilacji. A szkoda! Mogłyby robić sobie taki seans równie dobrze w każde święta. Może to powinna być ich nowa tradycja? Od tego Finch na pewno nabawi się większej liczby zmarszczek. Policzki już ją bolały od tego szczerzenia się, jak wariatka.
Przez ten cały czas nie wpadło jej nawet do głowy, w jaką stronę to zmierza. Totalnie nie połączyła kropek, zakładając, że to po prostu kolejny jakiś numer i tyle. Pośmieją się razem i wrócą do domu. W końcu one też były niezłą dramą i były dużo ładniejsze niż Zendayia i Pattinson. Ale to wszystko przecież nie był żaden prank. Napis, który pojawił się na ekranie, totalnie ją skołował. Zamrugała kilkukrotnie, nie będąc pewną, czy jej się coś nie wydaje. Może to jakieś skutki uboczne po gorączce? Ale nie. Nieważne, ile razy mrugała i jak długo wpatrywała się w napis, on ciągle tam był. Serce waliło jej jak oszalałe. Dudniło jej od tego w uszach i nie miała pojęcia, co powinna teraz ze sobą zrobić.
Kiedy tylko zobaczyła, że Teddy przed nią klęka, miała ochotę zrobić to samo. Jakoś tak odruchowo dołączyć, modląc się, że to właściwa reakcja. Na szczęście wmurowało ją w fotel i nie byłaby w stanie się z niego ruszyć za nic w świecie. Wpatrywała się w nią ogromnymi oczami, spijając każde słowo z jej ust jak oświeconą prawdę. Czuła się jak skończona kretynka, że nie zauważyła niczego wcześniej i uznała całe to spotkanie za całkiem zwyczajną randkę. Może jednak nie zasługiwała na aż tyle zachodu? Ach, nie miała siły nawet się nad tym zastanawiać. Właściwie nie myślała teraz o niczym. W głowie słyszała wyłącznie fanfary i oklaski. Do oczu napłynęły jej wreszcie łzy, jakby przypomniały sobie, że w takich momentach siedzą tam właściwie cały czas. Zacisnęła usta w wąską linie, nie będąc w stanie znaleźć żadnych słów, które by pasowały. Robiło się nawet trochę niezręcznie. Wpatrywała się w nią w ciszy i to jeszcze płacząc.
W końcu zebrała się w sobie. Pokiwała głową raz, drugi i trzeci, jakby wpadła w jakąś pętle, z której nie da się uwolnić. Oderwała się od fotela, chcąc natychmiast znaleźć się na Teddy, ale przypomniała sobie, że oprócz kiwania, powinna jeszcze przyjąć pierścionek. Grzecznie wysunęła rękę, a kiedy tylko biżuteria znalazła się na jej palcu, zarzuciła ramiona na szyję narzeczonej i przytuliła ją mocno, klękając obok. O mało nie zrzuciła ich obu ze schodów. To dopiero byłoby smutne zakończenie tej wzruszającej sceny.
— Oczywiście, że za ciebie wyjdę — odezwała się wreszcie. To prawdopodobnie była jedna z dłuższych ciszy w jej życiu, powinny to zapisać w jakiejś kronice złotymi zgłoskami. Podniosła się z podłogi, ciągnąć za sobą strażaczkę. Od razu przyciągnęła ją bliżej i złączyła ich usta w głębokim, słonym od jej łez pocałunku.
— Coś ty narobiła? Do reszty już zwariowałaś, Theodora — wyszeptała, nie będąc w stanie oderwać się od jej ust. W tym momencie pasowało jej wyłącznie pełne imię ukochanej, którego praktycznie nie używała. Ale przecież cała ta sytuacja była totalnie odklejona, więc musiała się jakoś dostosować.
— Wyjdę za ciebie strasznie bardzo najmocniej na świecie — dodała, wtulając twarz w zagłębienie przy jej szyi. Nie była jeszcze pewna, jak się za kogoś wychodzi najmocniej na świecie, ale coś wymyśli.

Nie ma sensu szukać już, Z nikim wcześniej nam nie było tak
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ta początkowa cisza była nie do zniesienia. Teddy miała wrażenie, że trwa zdecydowanie za długo. Zdecydowanie dłużej niż powinno być społecznie akceptowalne patrzenie na kogoś bez słowa. W normalnych warunkach wcale by jej to nie przeszkadzało. Mogłaby patrzeć na April godzinami i nigdy nie będzie znudzona. Ale teraz sytuacja była trochę bardziej stresująca niż zwykle. A każdy, kto znał Finch, wiedział, że potrafiła być nieprzewidywalna. Dlatego
cie rozciągającej się w nieskończoność chwili, w głowie Teddy zaczęły pojawiać się coraz to nowe scenariusze. Jeden gorszy od drugiego. Oczami wyobraźni widziała, jak jednak Finch odrzuca zaręczyny i to z różnych powodów. Na przykład marszczy brwi, wzdycha i mówi coś w stylu, że to bardzo miłe, ale... a potem następuje długie wyjaśnienie, dlaczego absolutnie nie. Albo taki, w którym uznaje całą sytuację za dziecinną i trochę żenującą. W jednej z wersji, tej wyjątkowo złośliwej, którą jej mózg podsunął bez pytania, April po prostu się śmieje. Nie jakoś okrutnie, ale wystarczająco, żeby Teddy chciała zapaść się pod ziemię i już nigdy nie wychodzić.
Naprawdę? — wymamrotała, kiedy ukochana nastawiła dłoń i pozwoliła sobie wcisnąć pierścionek na palce. — A podoba ci się? Bo jak nie, to możemy go wymienić. Może ładniejszy byłby inny odcień róży? Bardziej żywy? Albo w ogóle inny kamień? Rubelit? A może kunzyt? Tylko wtedy będzie wpadał bardziej w fiolet — po raz kolejny wpadła w kanonadę słów, której nie potrafiła powstrzymać i która zawsze pojawiała się wtedy, gdy czymś się stresowała. A teraz stresowała się bardziej niż podczas najgorętszej akcji strażackiej!
Dopiero kiedy ukochana zwróciła się do niej pełnym imieniem, dotarło do niej, że mówiła poważnie. Nieczęsto ktokolwiek używał pełnej formy imienia Darling. Najczęściej tata i to zawsze wtedy, kiedy coś przeskrobała.
Masz rację. Do reszty zwariowałam na twoim punkcie — objęła ją mocno i nawet nie zamierzała się sprzeczać z tym stwierdzeniem. Oszalała. Odbiło jej. Odpierdoliło w najlepsze. Ale podobno zakochani bez pamięci ludzie już tak mieli. Tak jej się wydawało, bo przecież nigdy wcześniej nie kochała nikogo aż tak strasznie mocno.
O, poczekaj! — ujęła jej twarz w swoje dłonie, składając na ustach serię drobnych pocałunków. A potem odchyliła się i odwróciła w stronę okna z projektorem, przez które wychylił się Jett Donovan. — No co jest? Dawaj tego szampana! — przywołała go do siebie gestem ręki. — Jett jest dzisiaj naszym lokajem. Będzie wokół nas skakał jak przy księżniczkach, a potem zawiezie nas wszędzie, gdzie tylko będziemy chciały. Nawet do Zimbabwe — pokiwała głową, bardzo dumna z tego, że zaangażowała przyjaciela w ten cały projekt. Tak, jak pracującego w kinie Lucasa, czy chociażby Kirę. Jak widać, kiedy tak dogorywała w łóżku, a Finch odsypiała gorączkę, miała wystarczająco dużo czasu, żeby zaplanować.
Właściwie myślała o tym już od dawna, ale nie miała pojęcia, co zrobić, żeby nie wyszło żenująco. Chociaż kiczowato i tak pewnie wyszło. No trudno, jakoś będzie musiała z tym żyć! Na początku wpadła na pomysł, żeby oświadczyć jej się z wozu strażackiego, może nawet pod samym oknem mieszkania. Chłopaki wysunęliby drabinę, a ona zastukałaby w szybę... przyprawiając April o zawał. Nie, to odpadało. Potem faktycznie zastanawiała się, czy nie zabrać jej na jakiś mecz i oświadczyć się podczas transmisji, na oczach całego świata. Ale to dopiero byłoby jarmarczne. Tandeta nad tandetami i wszystko tandeta. Dopiero potem wpadła na to, żeby zabrać ją do kina, pod pretekstem zwykłej randki. I chyba cała aranżacja wyszła całkiem nieźle? Finch powinna pocieszać się faktem, że Teddy nie dojebała kompletnego obciachu.

miłość to jest spokój ducha, chociaż trochę mi zajęło trzasnąć
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Theatre”