Gdyby jej ukochana zaprzyjaźniłaby się z Zendayą, ona mogłaby skumplować się z Tomem Hollandem. Chodziliby razem na siłownię, na piwo i nosili za swoimi kobietami torby z nowymi sukienkami. To był uczciwy układ. Ale od tego miała przecież Jetta, więc po co jej jakiś tam Spiderman? Jeszcze tylko Donovanowi trzeba było znaleźć jakąś fajną laskę i wszystko będzie w porządku. Z Iris niespecjalnie się udało, ale najwyraźniej nie byli sobie pisani.
Miała swoje momenty, te, w których naprawdę można było uwierzyć, że była inteligentna. Szkoda tylko, że akurat tym razem nie wpadła na oczywiste rozwiązanie, jakim było wynajęcie całej sali kinowej. Najwyraźniej jednak nie była aż tak błyskotliwa, jak czasem lubiła o sobie myśleć. Albo po prostu los uznał, że dziś to nie jej dzień na wielkie planowanie. Dobrze, że miały przynajmniej ten zwykły (heh) zbieg okoliczności. Ale to nic! Następnym razem wykaże się bardziej i sprawi, że faktycznie, że April oniemieje z zachwytu.
—
Pewnie nawet nie zauważysz, że w ogóle ktoś gra w tym filmie. Poza Zandayą, oczywiście — odparła, pociągając jej przez słomkę łyk coli. Normalnie nie piła słodzonych napojów, ale od czasu do czasu mogła sobie odpuścić. Chyba nie przybędzie jej od tego boczków. A jeśli tak, to trudno, Finch będzie miała więcej ciała do kochania. Czy jej się to podobało, czy nie. A najlepiej, jakby poszło jej w cycki. Nikt by z tego powodu nie płakał, nawet Teddy.
Zawsze lubiła zapowiedzi filmów, które miały wyjść dopiero za kilka miesięcy, ale teraz zupełnie nie potrafiła się skupić na trailerach. Widziała migawkę z Toy Story 5 i Koszmaru minionego lata. To był chyba jakiś remake. I jeszcze kilka innych.
—
Zabiorę cię na co tylko będziesz chciała i gdzie będziesz chciała — zapewniła i obróciła się w taki sposób, że teraz stykały się z April nosami. —
I też cię kocham. Całym ogniem. Ale musisz coś zobaczyć — powiedziała, delikatnie ujmując jej podbródek i kierując wzrok prosto na ekran.
Światło przygasły do końca.
Najpierw pojawił się czarny obraz i przez sekundę nic się nie działo, aż w końcu ekran ożył pierwszym krzywym i źle wykadrowanym nagraniem sprzed lat. Liceum. Korytarz pełen ludzi, a w centrum wyraźnie młodsza Teddy, próbująca powiedzieć coś sensownego do kamery, podczas gdy April w tle robi wszystko, żeby jej to uniemożliwić. Macha, przyprawia jej rogi nad głową, a na końcu wpycha się przed obiektyw z triumfalnym uśmiechem.
Kolejny klip. Ławka przed szkołą. Teddy ciska w Finch chipsem, przez chwilę przepychają się na śmierć i życie, a potem kłócą o to, która pierwsza zobaczyła tę ładną kurtkę u tamtej dziewczyny ze starszej klasy. Kończy się to tym, że obie śmieją się tak bardzo, że April upuszcza telefon i prawie spada z ławki.
Przeskok. Weekend na campingu, zaraz po egzaminach końcowych. Finch szarpie się z linkami od namiotu, a Darling próbuje rozpalić ognisko, które ciągle gaśnie. No cóż, zawsze była lepsza w gaszeniu ognia niż w jego wzniecaniu. April oczywiście komentuje wszystko przesadnie, na co Teddy wystawia do niej język. Na kolację, zamiast pieczonych ziemniaków, jedzą suchy chleb i wznoszą toast piwami z promocji.
Następny kadr. Jakaś domówka. Zdecydowanie studenckie czasy. Ktoś włącza głośną muzykę, ktoś krzyczy, że
to przecież nie jest ta piosenka, a April i Teddy tańczą w kuchni z plastikowymi kubkami i zerują alkohol na hejnał. Później film się urywa i jest przejście. Ta sama impreza, na której Finch wymiotuje w łazience, a Darling trzyma jej włosy. Kiedy dostrzega, że ktoś nagrywa je przez uchylone drzwi, krzyczy, że ma wypierdalać i zamyka je kopniakiem.
Kolejne nagranie, tym razem w trakcie nocnego spacer. Puste ulice i telefon trzymany trochę za nisko. Słychać rozmowę o wszystkim i o niczym, przerywaną co chwilę śmiechem. W pewnym momencie kamera przypadkiem łapie moment, w którym ich dłonie na chwilę się stykają. A potem zaczynają się całować przy murku, ale ujęcie widać tylko przez chwilę, bo Teddy chowa telefon do kieszeni spodni.
Jeszcze kilka scen ze studiów, koncertów i wypadów nad jezioro, przeplatanych zdjęciami i krótkimi filmikami. Kilka dziwnych selfie, nieudane próby poważnych ujęć, nagrania zaczynające się od
nie nagrywaj i kończące dokładnie odwrotnie. Wspólne poranki z kawą, wieczory z pizzą i winem. A także mnóstwo tych nowszych momentów oraz tych, kiedy zaczęły już być razem.
Ekran zgasł na chwilę. A potem, na jasnym tle, pojawił się wielki napis.
APRIL, WYJDZIESZ ZA MNIE?
Teddy zerknęła na ukochaną kątem oka. Przez chwilę obserwowała jej reakcję, ale zanim ta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, podniosła się z fotela i uklęknęła naprzeciwko, wyciągając zza pleców pudełeczko z pierścionkiem z różowego złota. Nie był przesadzony, ale na tyle charakterystyczny, żeby od razu przyciągać wzrok. No i miał też różowy szafir.
I dopiero wtedy Darling poczuła, że chyba była trochę zdenerwowana. Tylko dlaczego? Przecież to była tylko formalność! Niby znała odpowiedź, ale pojawiła się w niej jakaś mała niepewność. Bo co, jeśli ukochana jednak zmieniła zdanie?
—
Mówiłam ci, że chcę to zrobić jak należy — przypomniała z uśmiechem. Tyle razy zarzekała się, że kiedyś jej się oświadczy.
Kiedyś zawsze oznaczało bliżej niesprecyzowaną przyszłość, ale żeby wyszło tak, jak chciała, Teddy musiała zaangażować kilka osób! Nie potrafiła montować filmików, przynajmniej nie z taką obróbką i poprawą jakości. Finch na pewno będzie miała mnóstwo pytań! —
I tak, wiem, że nie trzeba, bo już i tak jesteśmy zaręczone, ale ja myślę, że jednak trzeba. I specjalnie szukałam różowego pierścionka. I oczywiście, że wynajęłam tę salę, bo przecież nie mogłam ci puści tego na telewizorze. To znaczy mogłam, ale jestem głupią romantyczką i... Och, April. Wyjdziesz za mnie i zostaniesz moją żoną? — zapytała, cały czas patrząc jej w oczy. Jak dobrze, że nie strzeliło jej do głowy, żeby odwalić coś takiego na jakimś meczu podczas kiss cam, bo chyba by ją tam poskręcało z tego stresu.
choć za wcześnie na ślub, żee będę po grób, nie mogę obiecać tego na razie. teraz mogę cię tylko zabrać do chmur