30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jett był jej najlepszym przyjacielem na świecie, choć w zupełnie inny sposób niż April. To była inna jakość relacji. Finch była dla Darling niczym Cristina Yang dla Meredith Grey. Ale wiedziała, że na Donovana również zawsze mogła liczyć. Dlatego, kiedy zwierzyła mu się ze swojej wizji zaręczyn, od razu zaproponował swoją pomoc przy organizacji. I Teddy postanowiła to wykorzystać. Dzięki temu miały fajny filmik dla potomnych i obsługę na cały wieczór, co finalnie i tak się pewnie nie przyda. No chyba, że będą chciały zwieńczyć ten wieczór jakąś imprezą na mieście, a wtedy przyda się podwózka.
To nie tak, że wszyscy ze szkoły średniej wiedzieli o ich zaręczynach. Absolutnie! Darling po prostu odezwała się do tych ludzi, z którymi miały dobry kontakt z pytaniem, czy mają jakieś nagrania z ich nastoletnich lat. Nie powiedziała, po co są jej potrzebne, a w zasadzie nikt nie dopytywał o szczegóły. A nawet jeśli ktoś zacząłby wnikać, wymyśliłaby coś na poczekaniu. Nie chciała ogłaszać światu o ich zaręczynach w taki sposób. W takim razie dobrze, że jednak zrezygnowała z oświadczyn na jakichś telebimach, które poszłyby na wizji. Rodzice April chyba nie byliby szczególnie zachwyceni.
Wcale nie! — zastrzegła, kiedy ukochana zrzuciła takie okropne podejrzenia na swoją najmłodszą siostrę. Kira na pewno nie zrobiłaby czegoś podobnego! A może jednak? Teddy nie miała rodzeństwa, więc niespecjalnie orientowała się w tych wszystkich pstryczkach w nos. — Ale sama przyznaj, że gdyby nie ten filmik, to nawet nie pamiętałabyś o tamtej domówce. A to była bardzo fajna impreza! — pokiwała głową, bo gdyby nie Eliot, który nagrywał je w tamtym momencie, sama nie wygrzebałaby tych wspomnieć z odległych czeluści pamięci.
Jasne, że była cwana. I ładna. Ładna i cwana. I oczywiście, że przygotowany przez nią seans był lepszy od wszystkich filmów Zendayi, bo Zendaya nie miała wcale aż tylu dobrych ról. Darling strasznie wynudziła się, oglądając Challengers, a Diuny nigdy nie obejrzała do końca, pomimo dwóch podejść. Aktualnie i tak nie było zbyt dużego wyboru w kinach, a wyciągnięcie April do kina pod pretekstem zobaczenia aktorki, którą tak lubiła, doskonale złożyło się w czasie. Zresztą, na czegokolwiek by nie wybrały, sala i tak była dogadana. Młody Miller wisiał jej małą przysługę, a to był odpowiednim moment, żeby o sobie przypomnieć. Jak widać, wszystko działało na jej korzyść, nie mogła dłużej niczego odwlekać w czasie!
Nie, nie, spokojnie — powiedziała natychmiast, dostrzegając, że oczy ukochanej znów zaszły łzami. — Siedziałam nad tym, jak czułam się lepiej — zapewniła i to była najszczersza prawda. Kiedy czuła się źle, grzecznie odsypiała i wypacała się z wirusów i zarazków!
Objęła ją ramieniem i przycisnęła usta do jej skroni. Pomimo długoletniej znajomości, dopiero widząc te wszystkie filmiki, Teddy dobitnie uświadomiła sobie, jak wiele miały pięknych wspomnień. Niby zawsze o tym wiedziała, często wracały w randomowych rozmowach do tamtych momentów sprzed ponad dekady. Z tego wszystkiego nerwy w końcu ją puściły i sama się wzruszyła. Szybko jednak zamrugała, nie pozwalając łzom wydostać się przez powiek. To był szczęśliwy dzień, nie mogą tak siedzieć i beczeć!
I czeka nas jeszcze mnóstwo cudownych chwil — uśmiechnęła się tuż przy jej ustach, na których złożyła krótki pocałunek. A potem następny, dużo dłuższy i jeszcze słodszy. — Już się ode mnie nie uwolnisz. Jesteś na mnie skazana. Do tej pory też byłaś, ale teraz to już tak totalnie — pokiwała głową, nie chcąc dopuścić do głowy, że kiedykolwiek mogłoby to się zmienić. Niby wiedziała, że zaręczyny można zerwać i istnieje coś takiego, jak rozwód, ale żadna z tych opcji nie pojawiała się w jej wersji ich wspólnej przyszłości. No nie ma, kurwa, mowy!
I serio niczego nie podejrzewałaś? — przyjrzała się jej uważnie znad swojego kieliszka. — Nic? Nichts? Nada? Rien? — dopytała, bo zwykle nie udawało jej się przed April niczego zataić. Właściwie to nie lubiła mieć przed nią większych tajemnic i mówiła jej dosłownie o wszystkim, a teraz nie mogła!

nowe pomysły na tatuaże, każdy ze mną zostanie, jak ty
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była gotowa ogłaszać ich miłość i zaręczyny całemu światu. Choćby zaraz. Nie ukrywała własnej tożsamości od lat, a Teddy to już w ogóle nie był żaden powód do wstydu. Przeciwnie. Mogła się co najwyżej martwić, że ktoś nowy dostrzeże jej wybrankę i będzie próbował ją ukraść. Oczywiście jedynym problemem w tej kwestii byli rodzice. Ale tutaj też problemem nie był fakt, że jej narzeczona była kobietą. Problemem byli... po prostu Finchowie. Ich relacja robiła się z każdym dniem coraz poważniejsza, w końcu nie będzie mogła tego dłużej ukrywać i sprawa się rypnie. Ale to nie był temat na dzisiaj, zdecydowanie.
— Wyparłam tę imprezę. Ale masz rację, była świetna. No i mamy dowody na to, że jednak lubisz tańczyć. — Wyszczerzyła się zadowolona ze znalezienia pozytywów. Zawsze bardzo się cieszyła, kiedy udało jej się namówić Teddy na rozruszanie się na parkiecie. A jeśli w trakcie nie marudzi, że nie potrafi się ruszać, tylko po prostu to robi – to jest idealnie. April nie była pewna, jak było na tej konkretniej imprezie, bo wspomnienia wciąż były nieco rozmazane, ale to nic.
Zrobienie April w balona nie było zbyt skomplikowane. Bywała naiwna jak dziecko, a swojej narzeczonej wierzyła we wszystko bez nawet sekundy zawahania. Jakby jej powiedziała, że jadą w ramach randki na grilla do Zendayi, to też by uwierzyła. Oświadczyny na takiej imprezie też byłby wyjątkowe. Może nawet Tom i Zendayia by się wzruszyli i potem kupiliby jakiś niesamowity prezent na ślub? Cholera, zmarnowana szansa. No trudno. Na szczęście to nie był koniec oświadczyn i mogły jeszcze wykombinować coś równie niespodziewanego.
Pokiwała głową, czując ulgę, że jej partnerka nie zamęczała własnego organizmu specjalnie po to, by dopieścić jej ego. Miało to sens, w końcu była tą rozsądniejszą. Może nie w momentach, gdy pakowała się na oślep w największe płomienie w mieście, ale tak na co dzień – jak najbardziej. Byłoby jej przykro, gdyby Teddy dodatkowo się nadwyrężała w momencie, gdy to naprawdę nie jest potrzebne. Zaręczyny mogą przecież poczekać. Równie dobrze to całe przedsięwzięcie mogłoby się odbyć za miesiąc. April nie miałaby nic przeciwko. Ale oczywiście cieszyła się jak dziecko, że wydarzyło się już.
Fakt, że będzie miała przy sobie Teddy do końca świata, był najprzyjemniszją myślą, jaka jej kiedykolwiek przyszła do głowy. A jak wiadomo, konkurencja jest spora, przecież jej łeb potrafił działać na niesamowitych obrotach. Wszystko, co związane z ukochaną plasowało się zawsze bardzo wysoko. Jak dobrze, że ona myślała podobnie!
Zamyśliła się na moment, popijając szampana w ciszy. Czy faktycznie tak niczego nie podejrzewała? To też nie do końca była prawda.
— Po tym jak ostatnio wymusiłam na tobie oświadczyny, byłam święcie przekonana, że do czegoś takiego dojdzie w przeciągu najbliższych tygodni. Emma mówiła, że na bank zrobisz to przy pierwszej możliwej okazji, jak wyzdrowiejemy, a ja zakładałam, że będziesz chciała uśpić moją czujność czy coś — wyjaśniła wreszcie. Sama przecież się o to prosiła, musiała podejrzewać cokolwiek. Burnett nie była nawet specjalnie zaskoczona, gdy opowiedziała jej o rozmowie z pikniku. Była przecież przyzwyczajona do sposobu bycia April.
— Chwila! Ona też wiedziała? I mi nie powiedziała? Zwolnię ją — ożywiła się nagle, zastanawiając się, czy jej przyjaciółka mogła być jakkolwiek zaangażowana w tę akcję. Skoro była taka pewna, że to się wydarzy szybko, to może jednak była bardzo dobrze poinformowana? Zmarszczyła nos niezadowolona z tej zdrady. Szybko jej jednak przeszło. Nawet jeśli Emma próbowała coś przed nią ukrywać, to przecież z dobrej woli.
— No w każdym razie... nie podejrzewałam, że zrobisz to w taki sposób. Jak zwykle nie mogę objąć rozumem, jak wyjątkowa jesteś — dodała spokojniejszym i ciepłym tonem. Pogłaskała narzeczoną po udzie, bezczelnie wykorzystując fakt, że miała na sobie sukienkę, pod którą mogła swobodnie wsunąć dłoń.

Na niebie grzmi, Od wiatru lecą łzy. Już dawno bym się rozsypał, gdyby nie ty
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Theatre”