ODPOWIEDZ
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox też wolałby smarować Pilar, tylko, że może rzeczywiście ten masaż dobrze jej zrobi? Pozwoli się wyluzować przed tym co szykowali na później? I skoro Diego to robił tak zajebiście...
Oczywiście, że spojrzał w tamtym kierunku, kiedy Yvonne parsknęła śmiechem i złapał nawet na chwilę spojrzenie Pilar, ale blondynka już nachylała się do niej, a zresztą Theresa akurat sunęła paznokciami po jego klacie.
- Pewnie taki tatuaż to mega boli, jak go robią - zagadała, ale Madox pokręcił głową, że nie. Może nawet coś by powiedział, bo już otworzył usta, tylko tym razem śmiechem parsknęła Pilar, a potem wszyscy się na niego obejrzeli, a Madox aż zmrużył powieki.
- Chyba jej dobrze zrobił... - rzuciła Theresa, a Madox zaraz na nią spojrzał.
- Co? - od razu wypalił, ale Theresa przecież mu to wyjaśniła.
- No Diego Pilar, zobacz jaka wesoła - rzeczywiście kurwa, na niego to fuczała, a tu proszę jaka wesoła, Madox aż się skrzywił, a jego spojrzenie momentalnie pociemniało. Już z powrotem ruszył się w kierunku Pilar, tylko teraz zatrzymała go Letty, z którą w sumie... dobrze mu się gadało, więc pomógł jej z olejkiem, a że się cały przy tym upierdolił i potem ona musiała pomóc jemu. No to przecież było dla niego typowe. Czysty Madox to chyba smutny Madox, on nie jak z krwią na rękach, albo koszuli, to z resztkami jedzenia na koszulce, albo brodzie. A teraz z tym olejkiem nawet na spodniach.
- Dobra chuj, czekaj, ściągam to - wstrzymał Letty, która już mu wysmarowała klatę, a zaraz rzeczywiście odpinał swoje spodnie, żeby je z siebie zrzucić, no bo skoro mieli się opalać, to raczej nie w ciuchach, a zresztą wszyscy już zdążyli się porozbierać... Oprócz Diego, na szczęście. Ale ten zaraz parsknął śmiechem, a Letty się na niego obejrzała. Madox za to prawie wypierdolił się o spodnie, bo się zaczepił. Ale udało mu się utrzymać równowagę, jeszcze go trochę przytrzymała Letty opierając mu znowu rękę na brzuchu.
Doszła?, kiedy to słowo z ust Stewart wybrzmiało między piosenkami, to Madox znowu ruszył się z miejsca, bo jak kurwa doszła? Zaraz Diego dojdzie, jak się nakryje nogami, kiedy mu wypierdoli...
Tak... Madox i Pilar na orgii. Co mogłoby pójść nie tak?
Znowu się wyrwał, tylko Letty już przed nim kucała i smarowała go po brzuchu zatrzymując w miejscu.
- Czekaj jeszcze tu... - rzuciła, ale Madox tylko spojrzał na nią krzywo z góry - nierówno się potem opalisz i będziesz płakał, że już nie jesteś takie ciacho - zaśmiała się, a Madox wywrócił oczami.
- Zawsze się równo opalam i zawsze kurwa jestem ciacho - i już znowu się chciał ruszyć, ale Letty odwróciła go do siebie tyłem i pochyliła się nad jego tatuażami na plecach, zaciskając palce na gumce jego spodenek, żeby go znowu przytrzymać w miejscu.
- Ale zajebiste, te konie i Don Juan... Taki jesteś Don Juan Madox? - klepnęła go gdzieś na dole pleców, a zaraz wyjrzała na niego do przodu.
- Wiadomo, tu żadna dziara nie jest przypadkowa... - może by jej nawet o nich opowiedział, zwłaszcza, że Letty już mu wcierała w plecy ten olejek i sunęła paznokciami po jego rozgrzanym karku, ale znowu usłyszeli jakieś śmiechy na leżaczkach. Madox trochę napiął mięśnie na plecach, akurat kiedy Diego się na niego obejrzał.
No straszny, nie ma co. Jakiś kark z tatuażami.
Noriega też się obejrzał przez ramię, ale wtedy Pilar wylądowała na leżaku, a Diego koło niej, i wtedy to on już się wyrwał Letty, nawet mimo tego, że zarysowała go paznokciem gdzieś na plecach. Nawet go to jakoś nie ruszyło, chociaż dziewczyna jeszcze powiodła za nim spojrzeniem. Trochę zawiedzionym chyba.
Ale Madox już stanął nad leżakiem, na którym robili sobie dobrze, ręce skrzyżował na piersi, uwydatniając tatuaże i mięśnie, które od tego olejku, to idealnie rysowały się pod skórą. Aż Yvonne kiedy przesunęła po nim spojrzeniem, to westchnęła sobie pod nosem. Bo może Diego był przystojny, ale jednak przy Madoxie wypadał trochę... blado.
- Co robicie? - rzucił niby spokojnie Noriega, ale jego ciemne spojrzenie zatrzymało się na twarzy Stewart, na jej ciemnych oczach. Diego się chyba trochę wystraszył, bo zaraz zabrał ręce, a Yvonne poderwał się z miejsca i zaraz zacisnęła palce na ramieniu Madoxa, spojrzała na jego rękę.
- Masaż - rzuciła wesoło - mój chłopak jest masażystą i pokazał Pilar taki jeden trik... - mówiła i sunęła palcami po jego ramieniu, a Diego się uśmiechnął.
- Żeby... napięcie trochę ustąpiło - wyjaśnił i już wstał wycierając resztki olejku o swoją chudą klatkę piersiową.
I chociaż Yvonne jeszcze przesunęła palcami po mięśniach Madoxa, to zaraz wyrwał się do Diego, żeby wsunąć mu ręce pod koszulę i się do niego przytulić - to teraz moja kolej, ale może chodźmy tam trochę z boku - zaczepiała Diego, a zraz rzeczywiście ciągnęła go za rękę na bok łódki, a przy okazji zabrała ze sobą olejek, którym jeszcze przed chwilą Diego smarował Pilar.
- Tak dobrze ci zrobił Diego? Zeszło napięcie? - Madox kucnął przy Pilar, żeby złapać jej spojrzenie, a zaraz się wepchnął koło niej na leżak, przesuwając ją tyłkiem, złapał ją za biodro, żeby jej nie zrzucić - a już miałem cię wziąć tam gdzieś z boku, albo kurwa na dziobie... Albo gdziekolwiek - powiódł spojrzeniem za Yvonne i Diego. I czy... on naprawdę nie był zły?
Nie obraził się i nie robił żadnej akcji, i sceny zazdrości?
Podmienili go, czy rzeczywiście ostatnio już to odpowiednio przepracowali?
Utkwił ciemne spojrzenie w pięknych, czekoladowych oczach swojej narzeczonej, a wytatuowanymi palcami przesunął po jej biodrze i udzie - chcesz drinka? To poproszę Letty, żeby nam zrobiła, robi zajebiste mohito - zapytał, bo on mógł się napić, zresztą zostawił gdzieś swoją szklankę, chyba przy barze... Koszulę i spodnie zresztą też. Gdzieś po drodze.
Letty rzeczywiście stała przy barze w towarzystwie Marii i Theresy, robiły drinki i żywo o czymś dyskutowały, oglądając się co rusz, to na resztę panów, to na Madoxa i Pilar.
Ciekawe o czym gadały.

Te hizo tanto bien Diego? ִֶָ. ..𓂃 ࣪ ִֶָ🦋་༘࿐
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Diego wiedział, jak masować.
To nawet nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji. Jego palce zacinały się na samych strategicznych miejscach. Nie było w tym przypadku, czy jakiegoś dwuznacznego smyrania. Po prostu ją masował, jak na fizjoterapeutę przystało. A najlepsze w tym wszystkim było to, że to… naprawdę zdawało się działać. Pilar jeszcze wchodząc na jacht była kurewsko pospinana. Całe napięcie w ciele sprawiało, że bolały ją mięśnie, która jakoś ciężej się toczyła, a i humor się jej kompletnie skwasił. Teraz, kiedy latynos urabiał jej czułe punkty, Stewart czuła, jak to wszystko faktycznie odpuszcza. I dobrze, że miała przymknięte oczy i nie patrzyła za plecy Diego, bo pewnie jakby zobaczyła sposób, w jaki Lettie obmacuje Noriegę i klepie go prawie po tyłu, to cała praca Diego poszłaby się j e b a ć. A tamto proszę, Pilar trochę sobie pomruczała pod nosem i pokręciła się na leżaczku, kiedy mężczyna przyciskał jej palce do miednicy.
Otworzyła oczy dopiero kiedy słońce zasłonił jej jakiś wielki cień. Pierwsze podniosła jedną powiekę, a zaraz drugą, gdy okazało się, że powoderem był nie kto inny jak jej przyszły maż we własnej osobie, który w końcu raczył się do niej pofatygować. Otworzyła usta, żeby mu odpowiedzieć co robili, ale ubiegła ją Yvonne, tłumacząc Noriedze, że masaż, bo przecież Diego był zajebistym fizjoterapeutą i doskonale wiedział co i gdzie ucisnąć, żeby było przyjemnie.
Wiesz… — zaczął masażysta, zadzierając nieco głowę w stronę Madoxa. — Kobiece potrzeby też są ważne — wyjaśnił mu pięknie, przy okazji wstawania, bo skoro mięśniak z tatuażami już się nad nim nachylał, Diego chyba stracił ochotę na dalsze masowanie. Nie zmieniało to faktu, że pięknie zasugerował Noriedze, jak ważny był też orgazm Pilar. Aż Stewart pokiwała głową, patrząc wymownie na swojego przyszłego męża. — Napięcie u kobiet zupełnie inaczej się rozchodzi niż u nas. Często siada in ma hormony, i potem może być ciężko… — zaczął mu wszystko tłumaczyć, Yvonne kiwała głową, że się z nim zgadza, a Pilar za to się zaśmiała.
No właśnie, słyszałeś? — też go zaczepiła. Niech wie chłopak, żeby potem się nie dziwił, że była nadąsana. Chociaż prawda była taka, że Pilar miała pełną świadomość tego, że to co stało się pod prysznicem było w większości jej winą. Po pierwsze powiedziała mu, że nic dzisiaj nie dostanie, po drugie pozwoliła mu się nakręcić, a po trzecie zrobiła mu dobrze przez co sama prawie doszła. A to że nie starczyło dla niej czasu było jedynie wypadkiem przy pracy. No ale przecież się nie przyzna, tak? Szczególnie teraz, kiedy na nowo było jej dobrze, a Diego jeszcze siadał na Noriedze za niespełnianie jej zachcianek. Nagle Pilar miała świetny humor! A kiedy została sama z Madoxem tym bardziej. Pozwoliła mu się wcisnąć na swój leżak, poprawiając się w jego ramionach.
Tak dobrze ci zrobił Diego?
Tak — przekręciła głowę, żeby gdzieś przez powłokę okularów przeciwsłonecznych złapać jego spojrzenie. — Zajebiście dobrze — dodała już bardziej, żeby go zaczepić, chociaż prawda była taka, że faktycznie całe napięcie zeszło z jej ciała. Zaraz jednak sięgnęła do jego twarzy i podniosła jego okulary, żeby spojrzeć w ciemne oczy. — Ale do ciebie i tak nie ma podjazdu — wyznała, patrząc mu głęboko w oczy, a potem opuściła mu z powrotem oksy i sama przekręciła się w stronę słońca. Taka była prawda. Diego po prostu ją fajnie wymasował, ale jednak Madox… on najlepiej wiedział, jak spuścić z niej napięcie i to w taki sposób, że przez następne kilka godzin nie potrafiła myśleć o niczym innym, tylko tym jak idealny był. Jaką była szczęściarą, że go miała. Zaśmiała się na to, że chciał ją wziąć gdzieś z boku.
Jesteś pewien? — prychnęła, zadzierając lekko głowę w stronę baru. — Weź tylko zobacz jak Theresa się tu patrzy. Jestem przekonana, że spróbowałbyś mnie wziąć na stronę, a ona już by się chowała za masztem, żeby nas podglądać i pilnować, czy nie świntuszymy przed ślubem — pojebane to było. Chore nawet, to na jakiej misji Theresa była, by zachować czystość Stewart. Z jednej strony było to śmieszne, a z drugiej kurewsko irytujące. Prawie tak irytujące jak Letty, która robiła zajebiste Mohjito.
A co jeszcze zajebistego robi? — rzuciła niby luźno, ale oczami i tak przewróciła, przekręcając delikatnie głowę w jego kierunku. Niby nie była zazdrosna, wiedziała, na czym stali z Madoxem, a jednak to chyba było silniejsze od niej. — Byłaby wielka szkoda, jakby ktoś jej połamał te paznokietki, którymi cię tak drapała po plecach — dodała wymownie. I tak wersję light, bo w tej zaawansowanej zamiast słowa paznokietki chciała powiedzieć ręce. Oczywiście Pilar krzywdy by jej nie zrobiła, ale pogadać sobie mogła. Chociaż kto ją tam wie. — Ma szczę…
O jezu, delfiny!! — wydarła się Yvonne, gdzieś przy dziobie, a Pilar od razu poderwała się z leżaczka i otworzyła szerzej oczy. Jej reakcja była trochę jak małego dziecka, troche nad wyraz, ale z drugiej strony, ona pierwszy raz była na porządnych wakacjach. I może widzieli delfiny czy tam syrenki w meksyku pod wodą, ale przecież to było tylko na ułamek sekundy i ona wtedy bardziej skupiła się na swoim ataku paniki niż widokach.
Zaraz wracam — rzuciła tylko i już zerwała się z leżaka, prawie potykając od nogi Noriegi. — Albo chodź też — poprosiła go. Pewnie na Madoxie nie robiły aż takiego wrażenia, ale i tak chciała go zaprosić, chociaż jeśli chciał sobie poleżeć to też było okej. Pilar po prostu dała długą do przodu jak jakiś dzieciak. Fascynujące było to, że chwile temu potrafiła z lekkością mówić, jakby porywy wała lasce paznokcie z dłoni, a po chwili ekscytować się na punkcie delfinów. Ale były p i ę k n e jak się zaraz okazało. Na tle błękitnej wody, płynące w stadzie, podskakując nad wodą, jakby robiły dla nich jakiś prywatny pokaz.
Niesamowite!! — krzyknęła Maria, przechylając się nad barierką. — A patrzcie na tamtego drugiego, który… — no i kurwa nie dokończyła. Bo co? Bo tak się wychylała, że zaraz wywinęła orła i poleciała prosto do wody. Yvonne krzyknęła przerażona, a Juan od razu zaczął się rozbierać, żeby wskoczyć za swoją dziewczyną. No tylko zatrzymał się przy wancie i też się wychylił, a potem nerwowo spojrzał po wszystkich zgromadzonych.
Kurwa, wiecie, bo ja to się chyba boje takiej otwartej wody — wyznał nagle. — Normalnie pływam tylko na basenie… — nawijał, jakby miał całą wieczność, a jego dziewczyna wcale nie była kurwa za burtą.

¡Hombre al agua! ﹏𓊝﹏☼ ﹏
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox aż uniósł jedną brew i spojrzał jakoś spod byka na Diego, kiedy ten zasugerował mu, że kobiece potrzeby też są ważne. Jakby on się z tymi Pilar nie liczył. A prawda jest taka, że pierwszy raz się chyba właśnie liczył, bo zazwyczaj miał to gdzieś. No i też chciał jej pomóc pod prysznicem rozładować napięcie, a ona go odepchnęła. Wywrócił oczami.
- Jeszcze się zastanowię czy ci jebnąć za to, że zaspokoiłeś potrzeby mojej narzeczonej Diego, ale dzięki za radę - rzucił, a Diego się trochę spiął, zaraz będzie musiał sobie sam zrobić masaż na rozluźnienie, albo Yvonne mu zrobi, chociaż ona się trochę nawet uśmiechnęła i już ciągnęła swojego chłopaka na bok. A Madox tylko odprowadził ich spojrzeniem. Oni to się raczej nie polubią, co było dziwne, bo przecież Noriega to raczej ze wszystkimi się dogadywał, co prawda miał też swoich wrogów, ale jednak to już ktoś musiał mu zajść za skórę. Może Diego zaszedł tymi dobrymi radami.
- Nie reflektuje twoich potrzeb? Nie zaspokajam ich? Nie są dla mnie ważne? - musiał jej zapytać, kiedy już wpakował się na leżak koło Pilar. Bo Madox był jaki był, i zawsze swoje potrzeby seksualne stawiał na pierwszym miejscu, rządził się i wymagał. Ale dla Stewart się starał, a tu wychodzi na to, że chyba jakoś słabo.
I nawet kurwa jakiś Diego mu to wytknął, aż jeszcze spojrzał w tamtym kierunku, jebnąłby mu, już nawet nie za ten masaż, ale za ten tekst. Tylko, że tym razem się powstrzymał i objął ramieniem Pilar sunąc palcami gdzieś po jej biodrze, no i pytał czy Diego rzeczywiście zrobił jej tak dobrze.
Skrzywił się kiedy padło to tak i spojrzał na nią spod ciemnych okularów.
Zajebiście dobrze, znowu się skrzywił i nawet zmrużył powieki, co mogła widzieć, kiedy sięgnęła do jego okularów, nawet się jej odsunął, obrażony może? Ale i tak mu je ściągnęła, a zaraz te piękne, duże oczy zawiesiła na tych jego - no nie wiem... Może Diego lepiej się zna na potrzebach kobiet, a ja się chuja znam - strzelił oczami w niebo, a zaraz poprawił okulary, kiedy mu je oddała, poprawił się też koło niej na leżaku, a kiedy wypuścił mocno powietrze z płuc, to zagrało gdzieś na jej brzuchu, bo pochylił się w jej kierunku. I zaraz nawijał, że jednak może by spróbował i wziął ją gdzieś na bok, ale kiedy zwróciła uwagę na Theresę to aż parsknął.
- Może się patrzy bo chciałaby jednak dołączyć, podobały jej się tatuaże, ten z lwem - uśmiechnął się delikatnie i tym razem to on zaczepiał Pilar. Ale tego przytyku z Letty w ogóle nie załapał - a nie wiem... Może cuba libre? Mogę jej zapytać - odpowiedział zaraz, a kiedy Pilar powiedziała o tych paznokciach, to odwrócił się do niej plecami spoglądając na nią przez ramię - zobacz jak mnie drapnęła - no miał tam jakąś świeżą małą szramę... A po ostatniej nocy ze Stewart pełno jeszcze takich, które zbladły, ale też były widoczne.
Może powiedziałby coś jeszcze, zasugerował, że chyba powinna mu pokazać wersję hard znaczenia terytorium, ale wtedy Yvonne krzyknęła, że to delfiny, a Madox też zaraz się ruszył. Jeszcze spojrzał w te duże, piękne oczy swojej narzeczonej, a potem się zaśmiał, kiedy tak szybko zbierała się z leżaka - no idę, przecież to delfiny... - a oni to oboje byli jak dzieci. Pewnie gdyby Yvonne krzyknęła, że lody, to oni też byliby pierwsi. Noriega oparł się o barierkę obok Pilar, obserwując ten spektakl, który zrobiły dla nich delfiny, nawet się trochę połasił do Stewart obejmując ją znowu ramieniem.
- Zajebiste... Ile ich jest? - i nawet chciał policzyć, tylko, że wtedy usłyszeli to niedokończone zdanie Marii, jej pisk, a potem CHLUP. Madox od razu się wyprostował, ale, że Juan zaczął z siebie ściągać ciuchy, to postanowił się nie wtrącać. Tylko, że woda się wzburzyła a Marii wcale nie było widać, a do tego jej facet nagle stwierdził, że boi się otwartej wody, a Madox aż uniósł obie brwi i spojrzał na Pilar.
- Ja pierdole, wody się bać - pokręcił głową, a potem tylko zdjął swoje okulary, żeby dać je narzeczonej i ich nie utopić, bo były drogie. Nawet się nie zastanowił, tylko już wchodził na barierkę, żeby przejść na drugą stronę, a potem... wskoczyć do tej błękitnej, otwartej wody, prosto na główkę, bez cienia jakiegoś strachu. Woda się pod nim spieniła, a on zanurkował i zaraz wyciągnął Marię, która obpiła się wody, bo wciąż nią kasłała i pluła, panikowała, ale Madox przecież zaraz do niej nawijał, że spokojnie, a ona zawiesiła mu się na szyi, a zaraz cała się do niego przykleiła obejmując go też nogami. Nie płynęło się w ten sposób łatwo, ale Noriega dobrze pływał i nawet już sięgał do koła ratunkowego, które ktoś tam im rzucił w międzyczasie, tylko, że wtedy od oceanu poszła jakąś fala. Woda się wzburzyła, łodzią bujnęło, a oni zniknęli pod taflą i na powierzchni unosiło się przez chwilę tylko to pomarańczowe koło ratunkowe.
Na szczęście (dzięki kostki), zaraz oni też się wynurzyli i tym razem Madox już się złapał za koło ratunkowe. A Juan i Diego podciągnęli ich do drabinki. Noriega puścił przodem Marię jeszcze ją asekurując, a potem sam wszedł na pokład, trochę popluli jeszcze wodą, pokasłali. Juan doskoczył do Marii, żeby sprawdzić czy nic jej nie jest. Ale ona coś zaczęła opowiadać, że bała się, że się utopi, oddychała jeszcze szybko i żywo gestykulowała rękami, a potem zapytała swojego chłopaka dlaczego on za nią nie wskoczył.
- Bo Madox wyrwał się pierwszy... - skłamał, a Maria obejrzała się na Noriegę, który oparł się plecami o barierkę i akurat sobie poprawiał sznurek od spodenek, który mu się rozwiązał, albo Maria mu go rozwiązała, więc w pierwszej chwili to nawet tego nie załapał.

Por supuesto que quiero ver delfines contigo ⋆。𖦹 🌊˚ . 🐬𓇼 ˚。⋆
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Oczywiście, że zaspokajał jej potrzeby.
Przecież nawet mu to powiedziała. Robił to tak dobrze, jak nikt inny na całym, zasranym świecie. Nawet w łóżku nigdy nie odczuła, żeby Madox jakkolwiek chciał stawiać siebie na pierwszym miejscu i nie zwracał na nią uwagi. Zwracał. Zawsze. Za każdym razem ona czuła się dobrze zaopiekowana i nie tylko w strefach intymnych, ale przecież na codziennej płaszczyźnie również. Zawsze się troszczył o jej dobre samopoczucie, a przede wszystkim o jej bezpieczeństwo. I może kiedy to były jakieś ich powodu do kłótni, w Meksyku nawet mu to wygarnęła, ale to nawet nie tak, że faktycznie tak uważała, a po prostu była przytłoczona zaręczynami. Nikt nie dbał o nią tak, jak on. I Pilar naprawdę to doceniała. Po prostu czasami… oni musieli się poprzekomarzać. To już leżało w ich naturze.
Chociaż keidy mówiła, że powyrywałaby Letty wszystkie pazury z dłoni wcale się nie przekomarzała. Mówiła całkiem poważnie, bo ciemnoskóra koleżanka ewidentnie sobie pozwalała na za dużo, śliniąc się do jej faceta. A kiedy jak gdyby nigdy nic pokazał jej na plecach zadrapania, jakie po niej miał, wokół tych od Pilar…
Jeszcze raz cię dotknie, a ja ją kurwa podrapie — warknęła pod nosem, chociaż Madox mógł to dokładnie słyszeć, pewność w głosie Stewart również. Bo co to miało być? Jakieś kurwa smyranie? Zostawianie śladów? Jedną rzeczą było posmarowanie kogoś olejkiem, ale kurwa drapanie? Chyba kolejna rzecz, którą trzeba było dodać to listy zakazanej. I może nawet dodałaby coś jeszcze, jeszcze by się poprzekomarzali, ale wtedy Maria zawołała ich na delfiny, a oni jak dzieci, nie potrafili sobie odmówić.
Przysunęła się do swojego faceta, łapiąc się barierki i również wychylając, żeby dokładnie je policzyć. Tylko z liczenia też były nici, bo Maria tak je liczyła, że aż się wyjebała prosto do wody. I może to był pierwszy raz kiedy oni nie chcieli się mieszać? Na pokładzie było przecież tyle ludzi, był też Juan, jej narzeczony, a skoro narzeczony, to w ogień by pewnie za nią wskoczył. No tylko za okazał się, że wcale nie. Że Juan mocny to był tylko w słowach, bo jak przyszło co do czego to stanął przy wantach i stwierdził, że on się b o i. Pilar spojrzała na niego jak na debila.
Już zaczęła zrzucać z siebie klapki, żeby wskoczyć za kobietą, ale wtedy Madox wcisnął jej swoje okulary i skoczył na główkę. I kurwa dobrze, że to zrobił, bo Pilar przecież bała się nurkować, nie czuła się w tym komfortowo, a jednak była gotowa dla ludzkiego życia i tak to zrobić. Jak widać nie każdy miał taki instynkt potrzeby pomocy innym. Nawet nie zdążyła dobrze zacisnąć pałcy na okularach Noriegi, a już wciskała je w ręce Letty, bo Samoa pobiegła po koło ratunkowe. Oczywiście jak na złość było przywiązane tak, że nie dało się go ściangąć, co trochę mijał się z całym celem KOŁA RATUNKOWEGO, ale finalnie się jej udało. Przywiązała jedną stronę linki do jakiegoś metalowego elementu a potem rzuciła kołem mniej więcej w miejsce, w którym się znajdowali.
Tylko wtedy przyszła większa fala i na moment zmiotła ich z planszy. Stewart aż wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało w ułamku sekundy zalewa fala gorąca. Od razu wyrwała się do przodu, gotowa tam wskoczyć i ich szukać, ale w ostatniej chwili przytrzymał ją Ravi.
Czekaj — mruknął spokojnie, zaciskając rękę na jej pasie, podczas gdy Stewart zaczęła się szarpać.
Puszczaj mnie — warknęła i odwinęła mu się, uderzając go łokciem gdzieś w biodro. Ravi syknął i faktycznie zluźnił uścisk. Tylko wtedy Madox faktycznie wypłynął nad powietrznie wraz z Marią, a ona przytrzymała się wanty, hamując przed skokiem. Zrobiła miejsce Juanowi i Diego, żeby ich wciągnęli przy drabince, a sama stanęła z boku.
Kiedy tylko Madox stanął na łodzi, chciała do niego podejść, ale tam już zebrały się wszystkie dziewczyny, zachwycając tym, jaki to Noriega był dzielny i nieustraszony. A potem jeszcze Maria rzuciła mu się na szyję i zaczęła dziękować. Oczywiście każdy popatrzył po sobie, gdy Juan oznajmił, że chciał skakać, ale nie było mu dane, ale chyba nikt nie miał serca uświadamiać Marii, jakiego miała ciotę a nie faceta.
Ale mi przywaliłaś — Ravi zaśmiał się gdzieś za jej uchem, akurat gdy Madox do nich podszedł. Faktycznie miał na biodrze czerwone ślad, pod którym już robił się delikatny siniak.
Kurwa, przepraszam — Stewart podrapała się po głowie i uśmiechnęła pokrzepiająco.
To nic, ale nie spodziewałem się, że kobieta może mieć tyle siły — aż spojrzał jakoś wymownie na Noriegę. Może zastanawiał się, czy on też dostawał podobny łomot? Teresa też się przysunęła bliżej i nachyliła z stronę Madoxa, żeby mu nieco naświetlić sytuacje.
Chciała się wyrwać do wody, jak przykryła was fala — wyjaśniła spoglądając ukradkiem na Stewart. — Ravi ledwo ją utrzymał. Jak to nie jest miłość do grobowej deski, to ja nie wiem co! — dodała z jakimś takim poruszeniem. Aż złapała się na moment za pierś i pokręciła głową. — Musze to użyć w mojej nowej powieści! — krzyknęła zadowolona i zaraz sobie pobiegła gdzieś na bok, żeby złapać za telefon i chyba spisać cały pomysł inspirowany scenką, która przed chwilą miała miejsce. Stewart odprowadziła ją wzrokiem, ale zaraz wzruszyła ramionami, kiedy mężczyźni na nią spojrzeli.
No co ja poradzę — wzruszyła ramionami. — Gorsze rzeczy dla niego robiłam — puściła Noriedze oczko, bo tylko oni tak naprawdę wiedzieli, jak wiele już przeszli. W końcu jakby na to nie spojrzeć, to dla bezpieczeństwa Madoxa zabiła nawet człowieka, kiedy Pablo w niego celował. I pewnie zrobiłby to jeszcze ze sto razy, gdyby tylko musiała. Nie wstydziła się tego i nie żałowała. Wszystko by dla niego zrobiła. Szkoda tylko, że Raviemu się przy tym oberwało.
Przyniesiemy ci na to lód — oznajmiła, wskazując na sianka malującego się na skórze. — Mój narzeczony i tak miał mi zrobić drinka — bo na pewno nie żadna Sretty, która drapała swoimi szponami na lewo i prawo. Złapała Noriegę za rękę i pociągnęła w stronę barku, który o dziwo był pusty, bo wszystkie dziewczyny skupiły się na Marii, która zaczęła opowiadać o tym jak przerażona była w wodzie i jak silny był Madox.
Kurwa, rzuciłabym takiego faceta na jej miejscu — rzuciła luźno, kiedy już stali sami przy barku. Sięgnęła po lód i zaraz zaczęła szukać ścierki, żeby trochę kostek wrzucić dla Raviego. Resztę podsunęła Madoxowi do drinków. — Dobrze, że mój jest taki zajebiscie nieustraszony… — przysunęła się do niego bliżej i zaraz wcisnęła pomiędzy jego mokre, nagie ciało a blat, na którym kroił jakąś limonkę. — Niby diabeł, a pierwszy wyrywa się do pomocy — wodziła spojrzeniem po jego twarzy, w końcu zatrzymując je na pięknych, czekoladowych oczach, podczas gdy ścierke z lodem na moment przystawiła do jego rozgrzanej klatki piersiowej, do miejsca, gdzie chowało się to równie piękne, kurewsko dobre serce.

Es como un demonio, pero es el primero en salir corriendo a ayudar
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- Chcę to zobaczyć - oczywiście, że musiał jeszcze jej rzucić, że chciałby zobaczyć, jak się z Letty drapią, albo może to jak Pilar podrapała by ją za niego?
Tylko, że zamiast tego to poszli zobaczyć delfiny, a Madox sięgnął do Pilar ręką, kiedy wychylała się przez barierkę, żeby je policzyć i ją przytrzymał. Po prostu odruchowo.
Tylko okazało się, że Juan nie miał takiego instynktu samozachowawczego, żadnego chyba nie miał, bo jego dziewczyna wpadła za burtę. A jakby tego było mało, to on jeszcze postanowił wcale jej nie pomagać, bo się bał.
Madox to aż przewrócił oczami, a kiedy Pilar zaczęła zdejmować klapki, to wciskał jej już swoje okulary. Na pewno by jej nie dał tam skoczyć. Nawet mimo tego, że jego wciąż bolało ramię i trochę rzeczywiście ciężko się z nim pływało, bo tak może poszłoby im sprawniej? Ale przy większej fali zniknęli pod powierzchnią, opili się wody, ale całe szczęście obyło się bez ofiar, a oni zaraz wychodzili po drabince na łódź.
Noriega od razu szukał spojrzeniem Pilar, ale oczywiście wszystkie laski na statku go obskoczyły, a on tylko poprawił sobie spodenki i poruszył ramieniem, bo gorzej czuł ten bark, znowu go nadwyrężył. A jeszcze Maria uwiesiła mu się na szyi i dziękowała już chyba po raz setny.
- To nic takiego - bo może dla niego rzeczywiście nie było to jakieś wielkie halo, tyle razy co on się dla kogoś poświęcał, wyrywał, żeby komuś pomóc, to kto by to zliczył. Tylko, że zaraz dziewczyny zaczęły dyskutować między sobą, że to był bohaterski uczynek - no fajnie - mruknął Madox i w końcu przecisnął się między Letty i Yvonne, do Pilar. Bo on się prawie utopił, a ona co...
No zaraz okazało się, że przywaliła Raviemu i Madox uniósł jedną brew patrząc na tego siniaka, a potem na Theresę, kiedy wyjaśniła mu o co chodzi. Noriega uśmiechnął się delikatnie i zaraz sięgnął do swojej narzeczonej ramieniem, żeby ją do siebie przyciągnąć i się w nią wtulić. Trochę się skrzywił, bo zabolało go znowu ramię, ale i tak zaraz się do niej łasił, a ciemne tęczówki utkwił w Theresie.
- Nie wiem czy nie dłużej niż do grobowej deski, bo już mi raz powiedziała, że gdybym się zabił, to by mnie ożywiła i zabiła za to znowu - złapał na moment spojrzenie Pilar i się do niej uśmiechnął, a potem też odprowadził Theresę wzrokiem, kiedy poleciała spisywać inspiracje do książki.
Madox odwrócił się do Raviego i skinął mu głową - dzięki, bo jakbym jeszcze musiał ratować Pilar... - rzuciła, ale wtulał się już w jej bok, chociaż rzeczywiście dobrze, że się tam nie wyrwała, bo Madox przy niej nie umiał zachować wcale zimnej krwi. Wariował. Mocniej zacisnął palce na jej skórze, kiedy Stewart powiedziała to gorsze rzeczy dla niego robiłam, bo to fakt. Oni gotowi byli za sobą wejść w ogień, a takie skoczenie za burtę, gdyby chodziło o Pilar… To nawet okularów by nie zdjął, a kosztowały siedem stów. Nawet by się nie zastanowił, czy się boi, czy nie, bo w pierwszej kolejności bałby się... o nią.
- No jak od razu przyłożysz to nie powinno być śladu - będzie, ale oni nie z takimi śladami chodzili i jakoś to przeżyli, tylko Ravi chyba był delikatniejszy, na pewno. Madox dał się pociągnąć Pilar do barku, a zaraz postawił sobie na nim dwie szklanki. Podniósł spojrzenie na swoją narzeczoną, kiedy się odezwała - to dobrze, że ja nie jestem takim facetem - pokręcił głową, ale Noriega to jednak trochę liczył się z tym, że nie wszyscy byli tacy nieustraszeni, jak oni z Pilar - co pijesz? Bo ja cuba libre ale na podwójnym, z limoną - no tak, bo mu się należał ten podwójny rum za tą akcję. Sięgnął po limonkę i zaczął ją kroić, a zaraz wpakował sobie plasterek do buzi, a kiedy Pilar wcisnęła się między niego, a blat, to utkwił ciemne spojrzenie w jej twarzy. Dotknął ziemnym ostrzem szerokiego noża jej gorącej skóry na boku, ale zaraz go odłożył, a w tym miejscu oparł wytatuowane palce - zajebiście nieustraszony? - powtórzył po niej, a zaraz wyrwał się do jej pełnych, gorących ust, żeby złożyć na nich krótki, zaczepny pocałunek i... oddać jej swoją limonkę. Uśmiechnął się na jej kolejne słowa - przecież ja myślałem tylko o naszym ślubie, jakby się utopiła, to by nas zgarnęli na przesłuchania do rana i co wtedy? - musiał troszeczkę przyaktorzyć tego diabła, ale prawda jest taka, że Madox nie umiałby stać i patrzeć. On od razu działał i teraz też ułożył palce na jej dłoni, i przesunął sobie tą ścierkę z lodem po obojczyku na ramię, to które odczuwał - zrób Raviemu nową, a tą sobie trochę poprzykładam - przycisnął ją mocniej do blatu i nawet pochylił do jej szyi, ale zawiesił głowę gdzieś nad jej ramieniem - myślisz, że jak jestem bohaterem, to teraz mogę cię pozaczepiać? - mruknął jej do ucha, o którego płatek zaczepił językiem, a złoty kolczyk szarpnął zębami.
Tylko zaraz się okazało, że nie mógł, bo wyrosły przy nich Letty, Theresa, Maria i Yvonne, wszystkie, znowu.
- Co robicie za drinki? - już nawijała jedna przez drugą, a Letty podeszła bliżej, żeby oddać Madoxowi jego okulary, nawet się znowu do niego uśmiechnęła.
- Ramię cię boli? - pytała z troską.
- To może Diego cię wymasuje? - odezwała się Yvonne.
- To przeze mnie sobie coś zrobiłeś? - zapytała Maria.
A Madox pokręcił głową - nie, to nic takiego, stary uraz... A wiecie co, zostawiłem gdzieś telefon - trochę się chciał wymiksować z tego towarzystwa, zwłaszcza, że już męska część pasażerów zerkała na niego krzywo. Ale przecież on nic takiego nie zrobił. Zacisnął palce na ręce Pilar i chciał ją pociągnąć za sobą, ale... zatrzymała ją Theresa łapiąc za ramię.
- Pilar czekaj dokończymy drinki - i chuj. Madox tylko wywrócił oczami, ale poszedł sobie poszukać swojego telefonu, a przede wszystkim to spodni, które gdzieś wcześniej zostawił.
A Theresa ciągnęła już Pilar za rękę do baru. Letty stawiała na blacie szklanki dla wszystkich, a Yvonne wrzucała do nich lód.
- Pilar czy twój facet naprawdę prowadzi klub? - zagadała Stewart Maria, która siłowała się z korkiem butelki. Flaszkę wzięła od niej Letty, która poradziła z nim sobie bez problemu, chociaż pomogła sobie zębami, a zaraz się odezwała.
- I chyba dużo trenuje, nie? Zajebiście wygląda, jest w chuj hot - wszystkie obejrzały się na Madoxa, który już wyciągnął się na leżaczku z telefonem i nawet nie zwracał na to uwagi, bo pisał smsy z chłopakami i Gabą.
- Noo i jakie ma mięśnie - Maria to aż westchnęła i oparła się o ladę wpatrując w Noriegę.
A mógł się nie wychylać. Bo teraz to już nie tylko Letty go zaczepiała.
- I jaki jest odważny, nikt się kurde nie ruszył, a on skoczył do tej wody - dodała Theresa kręcąc głową, po kolei wrzucała do szklanek limonki, a Letty zalała je alkoholem, podwójnym, bo czemu nie?
- A Juan? - Maria popatrzyła na swoje przyjaciółki, a Theresa poklepała ją po ramieniu.
- No Juan tak, ale zanim się rozebrał. Madox był szybszy, zresztą kurde Maria, Juan to by jeszcze sam się utopił - zaśmiała się Theresa i teraz obejrzała się na resztę panów, którzy gdzieś tam sobie posiadali na leżaczkach.
No i kiedy laski obgadywały facetów, to Juan też nawinął temat.
- Letty to jest dobra dupa - wszyscy spojrzeli na niego, nawet Madox, a potem na Letty.
- Przecież jesteś z Marią... - zaczął Diego, bo Juan był najwidoczniej słabym chłopakiem, bo nie dość, że nie ruszył się, żeby ratować swoją dziewczynę, to jeszcze teraz wzdychał do Letty.
- No tak, ale lubię czarne laski - dodał Juan, a Sam chyba trochę specjalnie rzucił.
- Maria też jest niezła - wszyscy rzucili na nią okiem, oprócz Madoxa bo on akurat oglądał jakieś fotki, które wysłała mu Gaba - nie Madox? - zagaił go jednak Sam. A Noriega aż podniósł na nosie okulary.
- Ta, niezła - szczerze, to nawet nie wiedział o kim mówią, o Letty wciąż?
- Pilar też jest gorąca... - to już dodał Diego, który jednak zaraz się zmieszał, bo Madox aż podniósł sobie okulary na głowę i na niego spojrzał.
- Pilar jest moja... - rzucił tylko i poprawił się na leżaku, a Diego już nic się nie odezwał, ale za to przysunął się Ravi.
- Nie można tak przedmiotowo traktować kobiet, to jakieś toksyczne - zaczął nawijać, a Madox wywrócił oczami, bo gdzieś już to słyszał - Theresa by się wkurwiła o takie coś... - Noriega znowu podniósł okulary, żeby na niego spojrzeć.
- To idź jej to powiedz, że jest twoja i zobaczysz czy się wkurwi - wzruszył ramionami.
- No jak to tak? - niby Ravi taki wyzwolony, ćpanie, chlanie i ruchanie, a tu proszę, takie pytania.
Madox aż sobie zrzucił na ziemię jedną nogę.
- Normalnie, podchodzisz i mówisz jej, że jest twoja, a potem ją całujesz tak, jakby żadne inne usta na świecie się nie liczyły, i gwarantuje ci, że się nie wkurwi... O stówę się założę - tak sobie rzucił z tą stówką, ale zaraz podłapał to Sam.
- O stówę? - tylko ciekawe kogo on miałby pocałować Letty, swoją siostrę?
- Sto dolców - zapewnił go Madox, bo w sumie... był ciekawy jak to się rozwinie. A Noriega to był trochę złośliwy, lubił zakłady i adrenalinę, chociaż przez głowę przeszła mu jedna myśl, że jakby pocałował Pilar, to by mu wyjebał. Ciekawe czy inni też by to zrobili.
Juan to pewnie nie.

Pilar es mía 𓆉⋆。˚⋆❀ 🐚🫧𓇼 ˖°
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, rasizm
Zaśmiała się na jego słowa, gdy wspomniał, że dobrze, że on nie był taką pizdą jak Juan, bo jeszcze by go rzuciła. Tylko w tym przypadku to Pilar pewnie nawet nigdy by się z nim nie związała. Zawsze uważała, że nie miała konkretnego typu faceta, a jednak jakby się nad tym zastanowić… to jednak chyba trochę miała. Lubiła ludzi z własnym zdaniem, niewyparzonym językiem i przede wszystkim narwanych nieustraszeństów. Ludzi, którzy nie bali się podejmować ryzyko, którzy doskonale wiedzieli czym były skoki adrenaliny i lubili pomagać innym bezinteresownie. I chociaż Madox mógł się zarzekać ile chciał, robić z siebie złego człowieka, diabła z Medellin, to przecież Stewart znała go już na tyle dobrze, że doskonale wiedziała, że tak nie było. On pomagał wszystkim. Na lewo i prawo. Czasami bardziej chętnie niż sama Pilar, biorąc pod uwagę dzieciaków, których wzięli na stopa w Meksyku czy Almę. Nigdy się nie zastanawiał, po prostu w to wchodził. I szczerze? Kurewsko ją to kręciło. To jaki był zajebiście nieustraszony, nawet jeśli według niego, skoczył za Marią tylko dlatego, żeby nie musieli siedzieć na komendzie, gdyby kobieta faktycznie się utopiła.
Czyżby? — uniosła brew ku górze i spojrzała na niego podejrzliwie. — Ty to jednak jesteś. Dobrze, że główka pracuje — nawet go poklepała po tej mądrej główce, która ratowała kobiecie życie tylko po to, żeby zdążyć na ślub. Jasne. Docisnęła mu worek z lodem do piersi, a kiedy nakierował go sobie na ramię i delikatnie się skrzywił, Pilar od razu się do niego wyrwała. — Dalej cię boli? — zainteresowała się, malując na twarzy zdecydowanie więcej troski. Przesunęła palcami po jego skórze, dociskając worek. — Może Diego by cię pomasował? — zaproponowała, chociaż pewnie ostatnie, o czym Madox chciał teraz słuchać do Diego, który już jego kobietę wymasował zdecydowanie za dobrze. Chociaż trzeba było przyznać, że Pilar czuła sie naprawdę super, nawet zapisała sobie gdzieś w głowie, że koniecznie musiała namówić chłopaków, żeby latynos pokazał Noriedze gdzie dokładnie naciskać, z pewnością im się to przyda. Nie przydydałoby się jednak teraz, bo nim zdążyła mu nawet odpowiedzieć na to, czy teraz mógł ją pozaczepiać, tuż za jej plecami, dookoła baru wyrosły dziewczyny.
Kurwa.
Pilar westchnęła głośno, odrzucając głowę do tyłu i napierając jeszcze bardziej na blat tyłkiem. Czy te kobiety nie miały przypadkiem własnych towarzyszy? Czemu nie mogły się nimi zająć i dać im chociaż odrobine prywatności? Normalnie nie przeszkadzali jej ludzie, ale ci tutaj powoli zaczynali działać jej na nerwy ,co zresztą Madox mógł zobaczyć w jej morderczym spojrzeniu, kiedy nagle stwierdził, że on idzie sobie szukać telefonu.
To może ci pomogę? — zaoferowała się, ale Theresa już układała jej dłoń na ramieniu.
Pilar, no co ty, nie możesz go tak matkować — pokręciła głową. — Facet musi się nauczyć szukać własnych rzeczy — żeby to kurwa jeszcze było dlatego, że faktycznie chciała mu pomóc szukać, a nie po prostu się od nich uwolnić. Odprowadziła go wzrokiem, obiecując sobie w głowie, że następnym razem to ona zostawi go w podobnej sytuacji.
A tam to tylko telefon — Maria machnęła ręką. — Ja to czasami Juanowi nawet majtki pomagam szukać — wrzuciła luźno, chcąc się jakoś dołączyć do rozmowy, ale zabrzmiało to tak kurwa dziwnie, że dziewczyny tylko popatrzyły na nią jak na lekko stukniętą. Pilar akurat czekała na jakieś żartowałam, ale ono wcale nie nadeszło, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że ten cały Juan to był cipa nie facet. I tyle.
O prawdziwych facetach dziewczyny zaczęły rozmawiać dopiero po chwili, a dokładnie to o jej facecie, gdy ten siadał z chłopakami. O tym jaki był odważny, jakie to nie miał zajebiste mięśnie i tatuaże. Pilar słuchała tego mocno zmieszana. Bo z jednej strony była dumna, że ten ich Bóg należał do niej i niedługo nawet zostanie jej mężem, a z drugiej jakoś dziwnie oglądało się to, jak inne dupy do niego wzdychały, szczególnie, że Letty robiła to… trochę za bardzo. Nawet teraz stała oparta biodrem o blat, a swoje spojrzenie miała zawieszona na Madoxie. I Pilar już prawie ją o to zaczepiła, żeby na brata się może popatrzyła, ale wtedy dziewczyny spytały ją o Noriegę i jego klub.
Mhm — skinęła głową, upijając drinka. — Jest właścicielem najlepszego klubu w Toronto — dodała nieco więcej szczegółów, a zaraz dziewczyny nawijały, że to nie dość, że piękny był to jeszczem usiał zajebiście zarabiać i że Stewart wygrała na loterii. No trochę wygrała, nie miała zamiaru zaprzeczać. Szczególnie, że faceci też co chwile patrzyli w ich stronę.
Jak myślicie, o czym oni tak gadają? — zainteresowała się Yvonne, nachylając nad swoim drinkiem.
Pewnie o nas — Theresa również spojrzała w tamtą stronę. — O naszych tyłkach — sitweirdziła, po czym nachyliła się do przodu i faktycznie bezczelnie zatrzęsła pośladkami, patrząc na Raviego. Dziewczyny się zaśmiały, nawet Pilar prychnęła pod nosem, chociaż jej spojrzenie i tak uciekało do Madoxa.
O patrz, wstają!! — kwiknęła Maria, kiedy Ravi i Sam poderwali się z miejsc, łapiąc przy okazji Pilar pod rękę.
Faktycznie wyglądało to trochę podejrzanie. Pierwszy do przodu wyrwał się Ravi. Swoje spojrzenie w stu procentach miał zawieszone na swojej żonie, a na twarzy malował się mu bezczelny uśmiech. Szarpnął Theresę na bok, a potem, coś do niej rzucił, jednak dziewczyny wcale nie słyszały co, a potem wpił się agresywnie w jej usta. Maria aż zapiszczała, nawijając, że jezu jakie to romantyczne. A kiedy Theresa jęknęła mu prosto w usta i odciągnęła go gdzieś na bok, wszystkich spojrzenia kierowały się na sama, który… jeszcze po drodze swoje spojrzenie wbite miał w Pilar. Patrzył na nią przez dłuższą chwilę, ale potem odwrócił się na Madoxa i w ostatniej chwili zamiast podejść do Stewart znalazł się tuż przed Yvonne. Przyciągnął ją do siebie, zaciskając palce na jej tyłku.
Jesteś moja — mruknął zadowolony, a potem zrobił to samo co Ravi, czyli pocałował ją zachłannie. Yvonne w pierwszej chwili rozłożyła ręce, jakby chciała go od siebie odepchnąć, ale po chwili zawiesiła je na karku Sama i odwzajemniła pocałunek. Dziewczyny znowu kwiknęły, a Stewart tylko zamrugała, bo…
Co tu się odpier… — nawet nie zdążyła dokończyć swojego zdania, bo doskoczył do nich Diego, który kompletnie bez ostrzeżenia, r z u c i ł się na Sama.
Ty murzyńska pało!!!! — warknął głośno, zaciskając mu ręce na szyi i szarpnąć go od tyłu. — Bierz te brudne, czarne łapska od mojej dziewczyny! — mord miał w oczach, kiedy to mówił. Odwrócił do siebie Sama i przywalił mu prosto w twarz. Yvonne krzyknęła z przerażenia, a chłopaki zeszli do parteru, napierdalając się po twarzach.
Sam! — krzyknęła Letty.
Diego!! — dodała do tego Yvonne, a Marie oczywiście w swoim świecie, zamiast panikować razem z koleżankami, spojrzała na Juana.
I CZEMU TY MNIE TAK NIE CAŁUJESZ?! — warknęła oburzona, jakby to teraz był największy problem, a nie fakt, że pod jej stopami napierdalało się dwóch facetów. I co? Kto miał ich rozdzielić? Juan, który pił pizdą? A może Madox, którego bolała ręka? Czy może jednak dziewczyny, które tylko się wydziały?
Ja pierdole — jęknęła pod nosem i przepchnęła się między Lettą a Yvonne. —Przepuśćcie mnie. No już kurwa, ile ty macie lat… — zaczęła nawijać do Diego i Sama, próbując się tam wcisnąć między nich, ale zamiast tego jeden z nich kopnął ją gdzieś w łydkę. A wtedy już się wkurwiła i sama wskoczyła na Diego, który był na górze, żeby założyć mu przedramię pod szyję i odciągnąć do tyłu. Nie przewidziała tylko tego, że chociaż to udało się jej bez problemu, Sam będzie na tyle jebnięty, żeby rzucić się na latynosa, tym razem przygniatając ją z Pilar pod jego plecami. Kurwa

Cariño, me están ganando
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
No tak, Madoxowi też zdarzało się czasem pomyśleć, chociaż... prawda jest taka, że wtedy, kiedy skoczył za Marią to nawet się nie zastanowił, zrobił to instynktownie, bo on rzeczywiście taki był, że pomagał wszystkim dookoła. Zarzekał się, że nie, że tacy ludzie jak on nie są bezinteresowni. Ale Madox był, chociaż może wierzył trochę, że dobra karma do niego wróci. Wracała, zawsze, bo przecież ile razy on za te swoje dobre uczynki, z różnego gówna wychodził obronną ręką?
Chociaż mogła to być też ta klątwa babki Carmen Sandiego.
Tak czy siak, dużo razy mu się udało wywinąć, kiedy sytuacja była krytyczna. Szkoda, że z tym barkiem jednak nie poszło tak świetnie, a on wybił go chyba już trzeci raz, może... czwarty?
Jednak on też nie za każdym razem lądował na czterech łapach.
Bark go bolał, ale chyba, żeby on się na to skarżył, to musiałoby mu rękę ujebać, jak on nie z takimi ranami robił dużo bardziej wymagające rzeczy, czytaj - zabawiał się ze swoją narzeczoną z raną postrzałową na przykład. Madox miał wysoki próg bólu, i na pewno nie chciał żeby masował go Diego, bo już się krzywił, a nawet otworzył usta, żeby coś powiedzieć na ten temat, ale już znowu zrobił się obok nich zlot dziewczyn, z którego Madox chciał się szybko wymiksować. Oczywiście, że chciał wziąć ze sobą Pilar. Dwadzieścia cztery godziny w Rio, a oni już tyle z tego spędzili osobno, albo znowu pomagając wszystkim dookoła. Ale zaraz się okazało, że Theresa dalej była na misji i zatrzymała Stewart, a Madox tylko wywrócił oczami i odchylił głowę do tyłu, nawet miał się odezwać, że sam nie znajdzie i trochę pojęczeć, ale zauważył swoje spodnie... gdzieś na środku, więc zaraz po nie poszedł, a potem na leżaczek. Noriega zajął się swoimi smsami i dopiero ta gadka o tyłkach i o tym, która laska to dobra dupa sprawiła, że go odłożył.
Według niego i tak najbardziej gorąca była jego narzeczona, tylko... ją akurat chyba trochę bali się chwalić inni panowie, zwłaszcza jak Noriega tak podkreślił, że jest jego.
No i niby Ravi coś tam pierdolił, że to toksyczne, ale jak Madox wyciągnął na stół stówę i rzucił, że się założy, że Theresie się spodoba, to zaraz się zgodził, że spróbuje. Poszło mu dobrze, tak dobrze, że Theresa zaraz pociągnęła go na bok, a po drodze już wisiała mu na szyi, całując swojego męża.
- A nie mówiłem... - jeszcze rzucił Madox, ale Sam też postanowił podjąć rękawicę, Noriega nawet miał mu powiedzieć, że podbije stawkę do dwóch stówek, bo... no kogo ten Sam pocałuje, siostrę?
Tylko on wtedy upatrzył sobie Pilar?
Wbił w nią ciemne spojrzenie, a Madox aż się podniósł na tym leżaku, spuścił nogi. Gotowy był skoczyć do gościa, jeśli ten by się rzeczywiście rzucił na jego narzeczoną, i chyba Sam też to wiedział, bo nagle stanął przed Yvonne.
Madox parsknął śmiechem, bo tego się nie spodziewał, Diego obejrzał się na niego, a zaraz rzuciła na Sama, który obłapiał mu już laskę całując ją długo.
No przynajmniej Diego nie był taką pizdą jak Juan. Noriega dźwignął się z leżaczka, ale ręce schował sobie do kieszeni. Diabeł jeden. Sam to sprowokował, a teraz umywał rączki, ale jeden dobry uczynek już miał, więc teraz mógł troszeczkę nagrzeszyć.
- Dawaj Juan dorzucę... - i już chciał powiedzieć, że dorzuci stówę, jak Juan też się wyrwie do Yvonne i będą się bić we trzech. Ale teraz to Pilar postanowiła wkroczyć, rozdzielić chłopaków. Madox od razu się ruszył do przodu, zawiesił ciemne spojrzenie na swojej narzeczonej, bo jednak jej bezpieczeństwo było dla niego najważniejsze. Nawet ręce z kieszeni wyjął, a kiedy dostała tego kopniaka w łydkę, to już stał obok nich. Już miał ich rozdzielić, tylko oczywiście Pilar była pierwsza, nawet ładnie jej to wyszło odciągnięcie Diego za szyję, aż Madox się na nią zagapił i nie zdążył zareagować, kiedy Sam wyskoczył do góry i znowu rzucił się na Latynosa powalając go na ziemie, prosto na jego przyszłą żonę. Teraz to już Madox się wkurwił.
- Ej! - warknął i złapał Sama za rękę, którą się zamachnął, szybciutko wykręcając mu ją do tyłu - uważaj kurwa na moją narzeczoną - jeszcze syknął, a zaraz szarpnął czarnoskórego mężczyznę do tyłu. Jedną ręką. A potem Diego za fraki, tą porozpinaną koszulę, żeby jego też podnieść i zaraz odepchnąć na bok. Teraz to Madox stanął nad nimi jak ta wkurwiona matka, która zaraz pewnie im strzeli reprymendę. Ale najpierw wyciągnął rękę do Pilar, żeby ją podnieść i przyciągnąć do siebie - nic ci nie jest? - przesunął wytatuowanymi palcami po jej ramieniu, którym zaraz ją objął, ale odwrócił się do chłopaków, którzy jeszcze rzucali sobie wściekła spojrzenia, ale do Diego już doskoczyła Yvonne, a do Sama Letty.
- Chcecie się napierdalać, to proszę bardzo, ale trzeba kurwa trochę uważać na panie - jak ładnie powiedział w ogóle o Pilar, na jego panią - to jest dopiero zjebane, żeby się w ogóle nie przejąć, kiedy Pilar was o coś poprosiła, mogłeś jej zrobić kurwa krzywdę - spojrzał się na Sama, co prawda Madox wiedział, że Stewart to akurat była twarda i nie z takich opresji wychodziła, no ale nie przeszkodziło mu to w tym, żeby jeszcze dodać - i wtedy musiałbym cię zabić - ledwo się powstrzymał od śmiechu, a wszyscy popatrzyli na niego jak na wariata. Ale w zasadzie to przecież Noriega był pierdolnięty i pewnie gdyby rzeczywiście Pilar spadł z głowy włos, to by wyrzucił tego całego Sama za burtę.
Jeszcze pokręcił głową ściągając do siebie brwi z groźną miną.
- Chujowo panowie - podsumował, a Letty i Yvonne też coś tam pomruczały pod nosem, że nieładnie. Diego i Sam za to posłali Pilar przepraszające spojrzenia.
- Wybacz Pilar - odezwał się Latynos, do którego już przytulała się jego dziewczyna, no proszę nawet Madox dzisiaj nie musiał nikogo zmuszać do tych przeprosin, mimo wszystko kulturalne towarzystwo.
- Sorry Pilar - jeszcze rzucił Sam - ale to Madox wymyślił ten zakład i... - Noriega aż wywrócił oczami, że ten go tak sprzedał.
- Ale ja nie powiedziałem, że masz całować Yvonne - obronił się trochę Madox.
- A kogo Letty? - Noriega pokręcił głową, no bo nie, to by dopiero było chore - Pilar? Przecież byś mnie zabił - spojrzał na niego wielkimi oczami. A Madox się uśmiechnął, bo coś w tym było, że pewnie by go zabił, gdyby tak wyrwał się do Pilar, ale możliwe też było, że najpierw ona złamała by mu nos jednym ciosem.
- Najlepiej, to znajdź sobie kogoś - Madox wzruszył ramionami, a zaraz przesunął palcami po ramieniu swojej narzeczonej, żeby złapać ją za rękę i może też by ją odciągnął na bok, i przetestował ten swój sposób, tylko, że on akurat był przekonany, że Pilar to też by się spodobało, ale pojawił się Ravi zarzucając na siebie koszulę i zapinając małe guziczki. Theresa gdzieś tam w tle zakładała na siebie majtki, podwijając sukienkę. Fajnie, oni mogli się znowu zabawić, a Madox i Pilar to tylko pomagać wszystkim dookoła.
- Dobra, zaraz będziemy cumować przy plaży, i idziemy na imprezkę, to się zbierajcie - Ravi poklepał po ramieniu Diego i Sama, którym też już chyba trochę przeszło, a zaraz dał im po cygarze. Madox też takie dostał, były trochę inne niż te jego kolumbijskie, bo długie i cienkie, ale ładnie pachniały, trochę zielskiem - chcecie coś mocniejszego? - zapytał jeszcze Ravi wkraczając do środeczka - mam jakieś piguły i kwas, trochę koksu, ale pewnie bez porównania do kolumbijczyka - chodziło mu o Madoxa, czy jednak o kolumbijską kokainę?
- Ja bym trochę wzięła... - rzuciła Theresa, która jeszcze poprawiła sobie bieliznę pod sukienką i ją wygładziła. A jej mąż zaraz się do niej wyrwał i objął ją ramieniem, ale jeszcze popatrzył po innych.
Madox tylko mocniej zacisnął palce na dłoni Pilar, ale się z niczym nie wyrywał, no bo jednak to jego wyrywanie się dzisiaj to kończyło się kiepsko.

Si llegaras a tocar a mi prometida, tendría que matarte ❀⋆.ೃ࿔*:・
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Nie miała zielonego pojęcia, co stało się na leżakach.
Ale jedno było pewne: cokolwiek było tematem rozmowy, miało potem wpływ na domino, która zadziało się na oczach wszystkich. I może gdyby Pilar miała więcej czasu na zastanowienie się, pewnie rozważyłaby, że to Madox był prowodyrem tego dziwnego przedstawienia z całowaniem kobiet, bo jaki inny diabeł? Ale czasu nie było. Tym bardziej na jakiekolwiek rozmyślenia. Diego z Samem okładali się po twarzach i turlali coraz bliżej burty jachtu. Ostatnie czego podróżni chcieli, to kolejna osoba za burtą, albo — co gorsza — jakiegoś mocno rannego człowieka, którego trzeba by było dowieźć do szpitala zamiast płynąć dalej na wyspę. Dlatego zdecydowała się do nich doskoczyć.
Nie raz rozdzielała bójki, kilka razy nawet bezpośrednio na komisariacie, bo przecież psy zawsze były nieobliczalne i każdy tam miał ciężki charakter, nie raz trzeba było sobie dać po przysłowiowych mordach. Tylko tutaj żadne z nich nie reagowało na jej grzeczny prośby i trzeba było przejść do rękoczynów. Z początku poszło jej naprawdę dobrze — ciało Diego odskoczyło do tyłu, a ona jeszcze mocniej go poddusiła, opadając nogami z przodu, żeby kompletnie go unieruchomić. Nie przewidziała jednak, że nie miał kto jej pomóc zająć się Samem. Facet doskoczyła do Diego, przyciskając go do podłogi, a Pilar pod nim. Poczuła jak ciało mężczyzny wbija się jej w skórę i próbuje zmiażdżyć żebra, bo przecież jeszcze na nim leżał Sam. Nagle zrobili pierdoloną kanapkę, której ona była podstawą, a biorąc pod uwagę jej drobne ciało w porównaniu do facetów… no kurwa, mogło nie być wcale wesoło.
Całe szczęście dość szybko jak na zawołanie przy bójce pojawił się jej narzeczony. Już wcale nie miał rąk w kieszeni, a zacisnął je mocno na ramionach Sama i odrzucił go do tyłu. Diego też wyszarpał za fraki, a potem… zrugał ich od góry do dołu, jakby był ich matką. Jednego i drugiego. Prawił im morały i to kurwa takie, że nawet Pilar kiedy już podniosła się z ziemi to spojrzała na niego zaskoczona, a potem z uśmiechem na ustach. Czy on właśnie nazwał ją p a n i ą? No kurwa. Chociaż jeszcze zabawniejsze niż zachowanie jej narzeczonego byłī reakcje Diego i Sama, którzy od razu do niej podeszli i zaczęli ją przepraszać.
Luz — machnęła na to ręką, bo akurat jeśli chodziło o Pilar, to naprawdę nie należała do delikatnych, ale przecież oni o tym nie wiedzieli. Sam to nawet w rączkę ją pocałował. — Nie mnie przepraszaj, tylko kurwa Diego, że pocałowałeś mu dziewczynę — chociaż prawda jest taka, że Yvonne też się nie pokazała z najlepszej strony, biorąc pod uwagę, że odwzajemniła pocałunek. — Ja to bym ci chyba nos złamała — dodała już bardziej pod nosem, chociaż Sam spojrzał na nią zaskoczony, a potem na Madoxa, jakby chciał się upewnić, że Stewart mówiła prawdę. Cóż, mówiła, a on z pewnością nie chciał się o tym przekonywać na własnej skórze. Ale chyba Letty chciała, bo kiedy Pilar wyjaśniała chłopaków, ona podeszła do Noriegi i znowu położyła swoje szpony na nagiej skórze jego faceta, nawijając do niego coś, że świetnie to załatwił. — Ale chętnie też złamie go komuś, kto będzie się przystawiał do mojego narzeczonego — warknęła, ze spojrzeniem wbitym w ciemnoskórą pasażerkę, po czym nawet palcami strzeliła, jakby faktycznie chciała je nieco rozprostować. To był chyba moment, kiedy ponownie wychodziła z niej prawdziwa Noriega. Która zaznacza swój teren oraz s w o j e g o mężczyznę. Do tego stopnia, że podeszła do nich bliżej i bezczelnie strzepała jej rękę z klaty Madoxa. Letty spojrzała na nią zaskoczona i chociaż twarz miała kamienną, jakby słowa Pilar wcale nie zrobiły na niej wrażenia, tak oczy ewidentnie były przestraszone. Brzydziła się przemocą? No to kurwa tym bardziej powinna się trzymać od nich z daleka. I nawet miała jej to powiedzieć, dodać coś do tego całego monologu, ale wtedy z kajuty wyskoczył Ravi, zbierając na siebie całą uwagę i oznajmiając, ze już prawie byli na plaży. Letty odsunęła się do brata, coś mu szepcząc na ucho, a Pilar zacisnęła palce na dłoni Madoxa. Przeszli do strefy leżaczków, gdzie Ravi już tłumaczył im o której dokładnie trzeba się będzie zgłosić na powrót i że tak naprawdę mieli tu tylko trzy godziny, bo potem jeszcze chcieli skoczyć na klif. Spojrzał wymownie na Stewart i Noriegę, puścił im oczko, a zaraz nawijał o wszystkich możliwych używkach, jakie przy sobie miał.
Theresa oczywiście była chętna, Marie jak to Marie się wystraszyła, a Juan tylko wzruszył ramionami, że on normalnie ćpa mega dużo, ale dzisiaj AKURAT robi sobie detoks. No co za pizda. I to już nawet nie chodziło o to, że nic nie chciał, ale sam jego styl bycia jakoś tak naturalnie… słabił Pilar. Zjadłaby go w pół godziny. W życiu by nie wytrzymała z takim facetem i to chyba sprawiło, że jeszcze bardziej doceniła tego, którego miała u swojego boku.
Czuła, jak zaciskał palce na jej dłoni mocniej niż wcześniej, gdy Ravi pytał ,czy ktoś coś chciał mocniejszego. Podniosła na niego spojrzenie i uniosła się lekko na palcach, by przystawić twarz do jego ucha.
Weź sobie, jak chcesz — mruknęła, po czym złożyła pocałunek na jego policzku. — Tylko żebyś nie miał zjazdu, jak będziesz składać przysięgę — ostrzegła go uczciwie, przesuwając palcami po jego plecach. Drażniąc jego nagą skórę paznokciami, pozostawiając na niej czerwone, szybko niknące pręgi.
A ja mam skręta, jakby ktoś reflektował — Yvonne sięgnęła tak dla odmiany do swojego stanika i zaraz wyciągnęła z niego wielkiego gibona. Był tak obszernie naładowany, że bibułka wyglądała, jakby zaraz miał jebnąć. — Mój znajomy sam sadzi. Za-je-bi-sty towar — zacmokała ustami, a potem pomiędzy te same wargi wsadziła filter i… z drugiej miseczki wyciągnęła zapalniczkę, a Pilar sobie tylko pomyślała, że dobrze, że to nie ona wpadłą do wody a Marie, bo byłaby wielka szkoda takiego towaru.
Ja chętnie! — Stewart wyrwała się do przodu i podeszła do dziewczyn, które jednak bardziej reflektowały na zielsko niż ciężkie narkotyki. Oprócz Maria rzecz jasna, bo ona akurat stała z boku i nawijała o tym, jak to nigdy w życiu nie paliła i boi się, że po jednym wypali jej mózg. W tym czasie Pilar umieściła skręta w ustach i jeszcze spojrzała przelotnie na Madoxa, żeby puścić mu oczko, które zaraz zasłoniła gęstą smugą dymu.
Weź Maria, no spróbuj!! — zaczepiła ją Letty. — Jesteś na wakacjach, co ci szkodzi? Wyluzujesz się trochę.
No nie wiem dziewczyny… — zająkała się Maria i jeszcze obejrzała na Juana, ale on stał przy chłopakach z rękami krzyżowanymi na piersi i tylko nadzorował to, co się działo, jak stary na budowie.
Miałaś taki stresujący wypad za burtę, prawie się utopiłaś, no weź, co się będziesz — tym razem Yvonne się odpaliła, wstrząsając Marie za ramiona. — Będzie zajebiście mówię ci — dodała, a Pilar ściągnęła już trzecie bucha. Powoli sięgnęła po filter i umieściła go w palce. Spojrzenie zawiesiła na Mari.
To jak?— spytała, wystawiając blatna prosto przed jej twarzą. Nie chciała jej namawiać, bo jednak jak nie chce to nie, ale po jej spojrzeniu widziała, że jakaś część niej chciała spróbować.
…I na pewno nie dostane przez to zapalenia mózgu? — dopytała, wciąż niepewne, a Pilar aż musiała zacisnąć usta w wąską linię, żeby się nie zaśmiać. — A jak z moim popędem seksualnym??! No wiecie, gdyby Juan chciał… — dziewczyny wzruszyły ramionami.
Mi to po zielsku się zawsze chce — Pilar wielka znawczyni wzruszyła ramionami. — Jak pierwszy raz razem paliliśmy z Madoxem, to wziął mnie na stole, a potem w Meksyku w budce ratownika… trzy razy — wyjaśniła, już lekko wyluzowana, jakby to było normalne, że facet daje lasce trzy orgazmy, a dziewczyny popatrzyły wszystkie pierwsze na nią, kompletnie zaskoczone, a potem każda jedna wychyliła się zza pleców Pilar na Madoxa. Takiego żurawia na niego zapodały, że musiał to zauważyć.
Trzy??! — dopytała jeszcze Maria, a kiedy Pilar skinęła głową… — Dobra, kurwa, dawaj mi to!

Quieren ser como nosotros, cariño
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Jednak towarzystwo na łodzi było zdecydowanie bardziej kulturalne niż na przykład w Emptiness, skoro tak ładnie wyrywali się do przepraszania, ale to nawet dobrze. Biorąc pod uwagę fakt, jak Pilar z Madoxem często otaczali się jakimiś zwyrolami. Niby Noriega wiedział, że jego narzeczona jest twarda, ale nawet jakby Sam chciał ją uderzyć pluszakiem, to też by ją zasłonił. Przed kulą i przed pluszowym misiem. Zawsze.
Przeprosin też by pewnie wymagał, ale już panowie wyskoczyli z tym sami, chociaż kiedy Sam pochylił się do ręki Pilar, to Madox się skrzywił, ale jak zaraz sobie pomyślał, że tego Sama to by jedną ręką rozłożył na łopatki, to trochę mu przeszło, bo jednak Madox to lubił większe wyzwania. Trochę więcej adrenaliny...
Zresztą jak i jego narzeczona, która zaraz przyznała, że gdyby Sam ją pocałował to złamałaby mu nos. Noriega się uśmiechnął i pokiwał głową.
- A umie to zrobić jednym ciosem - chyba nikt inny nie podzielał jego entuzjazmu na temat łamania nosa jednym wprawnym ruchem, ale Madox znowu się zagapił na Pilar, bo on się wtedy chyba w niej zakochał, jak za niego złamała nochal Alvaro. A zaraz się okazało, że mogłaby też Letty, na co Madox tylko parsknął śmiechem, kiedy czarnoskóra dziewczyna uwiesiła mu się znowu na ramieniu i oparła dłoń na klatce piersiowej, na tatuażu z lwem. A kiedy Pilar po prostu ją z niego zrzuciła, to Noriega strzelił oczami, a jednak się uśmiechnął.
- Wszystko poniżej ust miało być dozwolone - mruknął gdzieś do ucha swojej narzeczonej, kiedy ją do siebie przyciągnął, kiedy oparł rozgrzany tors o jej plecy.
Nawet może by o tym jeszcze pogadali, bo akurat dla Madox temat łamania nosów, to był temat rzeka, zależy jak uderzysz, to tak łamiesz, można prostym, można sierpowym, a najlepiej to po prostu środkiem ręki, albo pierścionkami, co kto lubi, tylko wtedy na horyzoncie pojawił się Ravi, który jak się okazało miał cały arsenał różnych odurzaczy i rozweselaczy.
Trzy godziny to wcale nie tak dużo, ale już trochę spędzili na łódce, trochę zeszło im w domu, z tych ich dwudziestu czterech godzin mieli coraz mniej czasu, a jednak przecież przyjechali tutaj w wiadomym celu, a nie tylko po to, żeby się zabawić. Chociaż zaraz się okazało, że to też mogli, a nawet Madox dostał przyzwolenie od Pilar, ale zaraz odwrócił się do niej gwałtownie, tak, że musiał ją przy sobie przytrzymać, żeby jej nie wywalić.
- Przysięgę? Trzeba... ułożyć jakąś przysięgę? Ty masz? - zapytał, bo jakoś o tym nie pomyślał, a przecież Rosa to kazała mu to zrobić miesiąc wcześniej. Ale oni akurat z Pilar mieli zupełnie inne podejście.
Teraz to Madox zastanowił się nad tą przysięgą, a nie tym, czy chciał coś mocniejszego, chociaż zaraz stanęła na przeciwko niego Theresa, która stwierdziła, że on przecież reflektuje na jakąś kreseczkę, a do tego Stewart ruszyła się do blanta. Niby palenie było dobre na wyluzowanie, ale z drugiej strony...
- Dobra, jedna kreska - bo przecież to mu nie zaszkodzi, a tylko rozjaśni trochę umysł i może wtedy ta przysięga mu się sama nawinie? Zresztą czy on naprawdę musiał to układać, a nie mógł zaimprowizować?
Madox lubił improwizację i wychodziło mu to całkiem nieźle, i teraz też, kiedy Ravi sypał na jakąś tackę biały proszek, to Noriega na moment złapał spojrzenie Pilar, która już spomiędzy pełnych warg wypuściła w eter stróżkę białego dymu. Uśmiechnął się pod nosem, a zaraz skręcił studolarówkę w równiutki rulonik. Okazało się, że koks walili tylko oni z Theresą, bo Ravi postanowił iść w kwas, a Sam i Diego w piguły. W sumie fajnie, mieszane towarzystwo, dosłownie.
Theresa pochyliła się nad stolikiem i wciągnęła pierwsza, a po niej Madox, aż go otrzepało, ale rzeczywiście bez porównania do kolumbijskiej kokainy, albo nawet tej, którą on sobie załatwiał w Toronto, ledwo poczuł łaskotanie w podniebieniu, ale zaraz zbierał się z miejsca i podszedł do dziewczyn, które się na niego obejrzały, że taki ćpun czy co? Ale każdy tutaj sobie na coś tam pozwalał.
- Co trzy? - zapytał jakby nigdy nic, kiedy Maria przechwyciła blanta, pomyślał sobie, że może chodziło o to, że trzeba sobie ściągnąć trzy buchy, tak na dobry początek. Ale chyba nie o to chodziło, bo znowu wszystkie laski patrzyły na niego dziwnie, aż Madox przejechał ręką pod nosem, bo może zostało mu tam coś koksu - brudny jestem? - już zaczepiał Pilar, ale wtedy Letty, która też po drodze już się chyba trochę zjarała, znowu wcisnęła się między Noriegę, a Marie.
- Trzy orgazmy, serio? - wypaliła. A Madox zerknął z ukosa na swoją narzeczoną, czyli takie miały tematy. Dziewczyny patrzyły się na niego, jakby czekały na jakieś potwierdzenie, nie dowierzały?
Madox podrapał się po karku, a zaraz wyprostował i sięgnął ramieniem do Pilar.
- Mój rekord to pięć, ale... to były dwie laski - Letty to aż westchnęła i popatrzyła na Pilar. Yvonne otworzyła usta, a Maria zakrztusiła się dymem.
A Madox mówił poważnie? Czy tak tylko koloryzował, bo kokainka zaczęła krążyć w żyłach dodając mu trochę do tej wrodzonej pewności siebie, jakby w ogóle tego potrzebował. Tak, czy siak to wyglądał, jakby jednak był szczery, chociaż za chwilę już pociągnął Pilar na bok...
Tylko nie w takim celu, jak wszyscy się dzisiaj odciągali na stronę, bo on zaraz wciągał na siebie swoje spodenki - zobacz, widać tą plamę po olejku? - odwrócił się do niej tyłem, ale z przodu też miał brudne, w ogóle w jednym miejscu miał odbita rękę, cały się upierdolił - a ty idziesz w tym kurewsko gorącym bikini, czy zakładasz sukienkę? Bo może ja pójdę tylko w spodenkach? - Madox modelka, no ale on po prostu lubił wyglądać dobrze i lubił, kiedy kobiety się za nim oglądały, a teraz to znowu wszystkie się w niego wgapiały, jak on tak podciągnął te spodenki, a później je spuścił, aż pokazał mu się na biodrze ten tatuaż z piórkiem, który wcześniej miał schowany - a gdzie moje okulary? - odwrócił się, a zaraz pochylał do leżaka, żeby przegrzebać na nim ich rzeczy. Znalazł oksy i założył je na nos, podał też Pilar sukienkę, bo okazało się, że wszyscy zaczęli się ubierać, a Yvonne nawet założyła szpilki... Na imprezę na plaży. No nieźle.
Madox też wciągnął na siebie te upierdolone spodenki, a na kark zarzucił swoją drogą, kolorową koszulę, ale jej nie zapiął. Łódź zacumowała przy molo i mogli zejść całą wesołą ekipą na plażę.
Madox i Theresa po tym koksie wyrwali się pierwsi. Noriega trzymał za rękę swoją narzeczoną, a Theresa męża, chociaż w pewnym momencie Ravi stanął gdzieś na deskach i zaczął się jej pytać czy te deski się ruszają, też chyba mu się wczytywało. A Madox stanął tylko jedną nogą na piasku i już łapał Pilar za ramiona - idziemy tańczyć? Czy na drinka? Albo zakopię cię w piachu? - nawijał, ale wtedy... wyrosła przy nich też Letty, ta to chyba nigdy się nie podda. Chociaż może Noriega niepotrzebnie podkręcił atmosferę tymi tekstami o pięciu orgazmach.

Y solo quiero enterrarte en la arena 𓂃 ོ⋆☀︎𓂃⛱
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, używki
Przysięgę? Trzeba było ułożyć jakąś przysięgę?
A nie? Nie miała zielonego pojęcia. Akurat ze wszystkich ludzi, jakimi się otaczali, wliczając w to Noriegę, Pilar miała najmniejsze pojęcie o ślubach. Wiedziała tylko, że mówi się tak albo nie, ewentualnie ucieka sprzed ołtarza z wielkim przepraszam na ustach i tyle widziano pannę młodą. Ona jednak miała zamiar przyjąć pierścionek, który sama sobie wybrała, dlatego idąc o krok dalej pomyślała o przysiędze. I oczywiście, że nie miała nic przygotowane. Bo jak można przygotować coś takiego? Miałaby stać przed nim i czytać z kartki? Albo jeszczcze gorzej: zapamiętać to wszystko, co chciała mu powiedzieć? Wydawało się jej to skrajną głupotą i bardzo nie w ich stylu, dlatego wyszła z założenia, że jeśli trzeba będzie coś powiedzieć, to po prostu zaimprowizuje. Spojrzy mu głęboko w oczy i powie wszystko, co będzie wtedy leżało jej na sercu. Bo co więcej trzeba? Nawet gdyby Madox powiedział do niego tylko i aż tak dużo jak proste Kocham cię Pilar, dla niej to i tak byłoby wystarczające. Bo czego więcej mogła chcieć niż jego miłości? Słowa były tylko dźwiękiem. Zlepkiem sylab, tak kurwa ulotnych, że dało się je nie raz zapomnieć już po kilku sekundach, a prawdziwe uczucia? Ona chowały się głęboko pod skórą, gryzły nieprzyjemnie, dawały o sobie znać przy każdym zbliżeniu, każdym głębszym spojrzeniu w oczy. I na tym powinni się kupić, a reszta jakoś się ułoży. 
Dokładnie tak samo, jak jakoś ułożyła się ich ta cała wycieczka na wyspę. Mieli po drodze podboje i swoje przygody, ale przynajmniej tym razem nikomu z nich nic się nie stało, nikt nie chciał ich zabić, a to już był kurwa tak wielki progres, że ludzie, którzy płynęli z nimi na jachcie nawet nie zdawali sobie kurwa sprawy, jak wielki. Było za spokojnie… I wtedy przyszedł Ravi cały na biało i zaproponował używki.
Pilar od razu postanowiła, że ona sama chciała stronić od cięższych narkotyków. Jako osoba, która nie ćpała za często, nigdy nie było wiadomo, jak zareaguje, a przecież byłoby bardzo s m u t n o, jakby miała jakiegoś złego tripa, szczególnie biorąc pod uwagę to, co działo się z jej ciałem po tabletkach od Roski. Postawiła na stare, dobre, sprawdzone zielsko, które zaraz ładowała zadowolona do swoich płuc. Delektowała się sposobem, w jaki dym rozpycha się w jej ciele, drapiąc przyjemnie po gardle. Osiągała błogi stan. Może dlatego tak ochoczo zaczęła opowiadać dziewczynom o swoich orgazmach? Pilar raczej obracała się w męskim towarzystwie. Wsród kobiet często czuła się trochę jak intruz, ale po tym tekście wydawała się być równie mocno w centrum uwagi. A zaraz sam Madox, który podszedł i pytał co trzy. Dziewczyny oczywiście zapiszczały i już go dopytywały, jakby nie wierzyły, że Stewart mogła mówić prawdę, a kiedy on powiedział, że jego rekord do pięć, Pilar popatrzyła na niego wymownie.
Pięć? — uniosła w górę brwi. — Ale łżesz — prychnęła pod nosem i pokręciła głową. Nie miała pojęcia, czy mówił prawdę, w sumie mógł, ale gdzieś z tyłu głowy miała nadzieje, że jednak nie. Bo przecież Pilar lubiła konkurować, lubiła być pierwsza, a nie jakaś tam któraś w kolejce… dlatego zaraz odwróciła się do niego przodem i nachyliła do jego ucha. — To się kurwa lepiej przygotuj to sześć. I to z jedną — wymruczała, tak że tylko on mógł ją słyszeć. Nim jednak zdążył jej odpowiedzieć ani dziewczyny go zagadać, Ravi już krzyczał, że są na brzegu i trzeba wysiadać. Dała się pociągnąć na bok, przyglądając się, jak zakłada spodnie i szukając przy okazji wspomnianej przez niego plamy po olejku.
Widać — zaśmiała się, przyglądając się wielkiej plamie na samym kroczu. — Wygląda, jakbyś się zlał, cariño — buchnęła śmiechem, jeszcze obchodząc go dookoła. Gdzieś na tyłku miał nawet odbitą rękę, która z pewnością nie była Pilar, ale biorąc pod uwagę okoliczności machnęła tylko na to dłonią. — Ty nawet upierdolony wyglądasz zajebiśce — skwitowała i puściła w jego kierunku oczko. Odebrała sukienkę, a zaraz też sięgnęła po torebkę. Przewiesiła ją sobie przez ramię, jednak sukienkę wciąż trzymała w rękach. — Oczywiście, że idę w tym kurewsko gorącym bikini — zacytowała jego słowa, łapiąc ciemne, przeszywające spojrzenie. — Żebyś mógł się na mnie patrzeć… I żeby aż cię pojebało, że do ślubu nie dostaniesz n i c — czy mówiła poważnie? Pewnie nie, bo sama w to nie wierzyła, ale przecież to była Pilar. Oczywiście, że chciała go nakręcić i utrzeć mu nosa. Byle tylko nie robiła tego tak, jak ostatnio pod prysznicem, bo zaraz będzie musiała biegać po plaży i szukać Diego, żeby znowu ją wymasował i jakoś pomógł z napięciem. Na ten moment jednak czuła się na wystarczająco na siłach, więc przerzuciła materiał przez torebkę, a zaraz jeszcze bezczelnie, specjalnie przed nim, pochyliła się do przodu, żeby sięgnąć po jego okulary. — Chyba są pod leżakiem — wyprężyła się, zaglądając pod leżankę i prawie zginając się pół. Tyłek wypięła do tyłu do tego stopnia, że zetknął się z jego kroczem. — O mam — wstała i oddała mu okularki, uśmiechając się przy tym d i a b e l s k o. Pilar Noriega at her finest! Proszę bardzo, a nawet jeszcze nazwiska nie zmieniła. Aż strach pomyśleć, co będzie się działo z nią po ślubie.
Wrócili do reszty i wysłuchali wszelkich instrukcji co do tego, kiedy powinni się zgłosić na powrót, a potem każdy zabrał się za zeskakiwanie z łodzi. Z plaży było już słychać głośną muzykę oraz panujący tam gwar. Ravi wspominał, że to impreza tylko dla niewielkiej garstki, ale kiedy tam faktycznie przeszli to ludzi wcale nie było tak mało. Spokojnie bawiło się z dobre pięćdziesiąt osób. Jedyni bujali się bo muzyki, inni popijali kolorowe drinki przy leżaczkach, a jeszcze inni pływali w krystalicznie pięknej wodzie. Pilar zacisnęła palce mocniej na dłoni Madoxa i zastanowiła się, co chce zrobić.
Za dużo możliwości — jęknęła przebodćcowana. — A nie możemy tańczyć i zakopywać się w piachu w tym samym czasie popijać drinka? — tak kurwa i do tego jeszcze palić blatna, oglądać film i z kimś przy okazji pośmieszkować. Zdawała sobie sprawę, że to niewykonalne, ale i tak to powiedziała. — Dobra, chodź po drinki pierwsze — wydawał się to dobry początek, a najlepiej jeszcze przy tym coś do jedzenia. Bo chociaż nie spaliła jakoś dużo tego gibona, to jednak głodna to ona była zawsze. Tylko zaraz okazało się, że kolejka do baru ciągnęła się w nieskończoność. Na wyspie był tylko jeden punk z gastronomią, więc każdy, kto chciał się napić albo zjeść, stał w tej samej lini do baru. Stewart aż jęknęła, zadzierając głowę. — Nie no kurwa, odpłyną prędzej nim się doczekamy… — zaczęła nawijać, tylko wtedy do głowy wpadł jej tak świetny pomysł, że kiedy odwróciła się do Madoxa, musiał widzieć na jej twarzy, że coś kombinowała.
Chodź — szarpnęła go za rękę w przeciwnym kierunku, co kolejka, a dokładniej na pomost, z którego jeszcze chwilę temu wchodzili na imprezę. — Zajebiemy alkohol z łódki — proste? Proste. Po chuj mieli stać w kolejce, kiedy na łodzi była masa produktów, do robienia sobie drineczków? No niby proste, tylko kiedy już tam doszli, okazało się, że łódka już wcale nie stała na niewielkim pomoście, a kawałek dalej… na wodzie. Na kotwicy. Pewnie dlatego, żeby inne łodzie przywożące pasażerów mogły zacumować. Tylko czy to właściwie był problem? — Chuj. Trzymaj to — dla Pilar żaden, bo była jakaś taka pobudzona po tym zielsku a może wcale nie zielsku, że nawet nie dała mu czasu na reakcje. Po prostu wcisnęła mu swoje rzeczy razem z torebką, a potem pobiegła pomostem i wskoczyła do wody jak jakaś syrenka. Woda była wspa-nia-ła. Ciepła ale też orzeźwiająca. Kontrastowała z jej nagrzanym przez słońce i Noriegę ciałem i to było tak dobre uczucie… że szybciutko podpłynęła do buty. Wdarła się w górę po drabince i jeszcze odwróciła do Madoxa pomachać mu energicznie. Nie rozpraszając się jednak za dużo skierowała się w stronę barku. Szkoda tylko, że podłoga była śliska a ona mokra i Madox mógł tylko widzieć jak idzie a nagle… jej nie ma. Bo się wyjebała. Benc na plecy. Szybko jednak pozbierała się do pionu i pobiegła do barku.
Nie było czasu robić żadnych fikuśnych drinków ani czegokolwiek kroić, bo kapitan mógł w każdej chwili się zorientować, że ktoś grzebał na jego łodzi, więc tylko złapała zamkniętą butelkę rumu, znowu pomachała Noriedze a potem wskoczyła z nią do wody, żeby podpłynąć do pomostu.
Pa co mam! — wystawiła butelkę pierwszą, żeby ją od niej przejął. — Pomożesz mi wejść? — a potem dopiero wyciągnęła rękę, żeby Madox ją szarpnął do góry. Wpadła w jego ramiona cała mokra, woda kapała jej wszędzie z włosów, stanika… — Pomyślałam, że możemy iść od razu mnie zakopać i od razu poprawić rumem?

mi amor :pilar2:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”