ODPOWIEDZ
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

48
Kto by pomyślał, że widowiska sportowe cieszą się aż taką oglądalnością? No dobra, April nie była przecież durną Amerykanką, której wydaje się, że SuperBowl jest najchętniej oglądanym wydarzeniem sportowym w historii. Wiedziała, jaką siłę mają rozgrywki. Po prostu nie do końca to rozumiała. Od czasu do czasu potrafiła jednak oddać się takim emocjom. Ostatnio przecież na boisku szło jej doskonale. Teraz przyszła pora, żeby zobaczyć to wszystko z innej perspektywy. Chciała zaangażować się w kolejne hobby Teddy i sprawdzić, co ją w tym wszystkim aż tak bawi.
Mogłyby po prostu usiąść w domu przed telewizorem i obejrzeć mecz mundialowy. Albo pójść do jakiegoś sportowego baru i obejrzeć tam. Chciała jednak porządnego przeżycia! Ogarnięcie biletów na mistrzostwa świata było w tym momencie rzecz jasna nie do zrobienia, nawet nie próbowała. Po zrobieniu szybkiego rozeznania zdała sobie sprawę, że dopiero co rozpoczęły się rozgrywki sezonu WNBA w których Toronto Tempo będą grały po raz pierwszy. I to właśnie u siebie! Zdobycie biletów na to wydarzenie było nieco prostsze. Nadal musiała postarać się odrobinę bardziej niż po prostu wejść na odpowiednią stronę i dokonać wpłaty, ale w porównaniu z mundialem, to było nic takiego. Dobrze było mieć znajomych, którzy mają znajomych, którzy mają znajomych. Udało jej się nawet ogarnąć całkiem niezłe miejsca! Moze nie przy samym boisku, ale na pewno nie będą musiały oglądać meczu na telefonie, bo z daleka nie będzie nic widać. Najpierw wręczyła narzeczonej koszulkę lokalnej drużyny, potem pokazała, że ma tę samą, a na sam koniec wyjawiła, że mają bilety na mecz i nie będą musiały go oglądać w telewizji! Totalnym fartem trafiło na dzień wolny strażaczki i nie musiała nawet robić jakichś fikołków w grafiku, żeby się udało.
April rozejrzała się uważnie po terenie pod stadionem, przez który przewalał się coraz większy tłum. Wypuściła dym z palonego blanta, którego wzięła ze sobą, tłumacząc, że dzięki temu lepiej zrozumie, co się wyprawia na boisku. Podsunęła go narzeczonej, sprawdzając, czy na pewno nadal nie miała ochoty, czy może od zapachu, który wydmuchiwała obok niej, coś tam ją w środku posmyrało i się skusi.
— No dobra, to jak w końcu będzie? Rozwalimy te pindy z Waszyngtonu, czy nie? Może coś obstawię? — zapytała, ruchem głowy wskazując na reklamę na jednym z banerów, na którym prezentował się kanadyjski bukmacher. O damskim sporcie wiedziała jeszcze mniej niż o męskim, a o męskim wiedziała tyle, co nic. Nazwa Washington Mystics mówiła jej niewiele. Mogła mieć tylko nadzieję, że laski faktycznie są z Waszyngtonu, bo jak nie, to strasznie się ośmieszyła, oświadczając dziś w pracy, że będzie obserwowała jak na boisku upada amerykańska cywilizacja. Lubiła marnować pieniądze, więc obstawienie kuponu byłoby fajne, ale chciała mieć jakąkolwiek podstawę poza lokalnym patriotyzmem albo wybieraniem koszykarek po tym, która się fajniej nazywa.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mamy to lato w walizkach,
byle nad morze, a potem to chill out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

062.
Nie spodziewała się, że tego dnia obejrzy mecz koszykówki na żywo. Właściwie od samego rana była nastawiona na transmisję w telewizji, zwłaszcza że akurat miała wolne i nie musiała martwić się dyżurem. Taki plan w zupełności jej odpowiadał. Wygodna kanapa, coś dobrego do jedzenia i April, której było raczej daleko do sportowego świra czy zagorzałej kibicki. Na szczęście nigdy nie robiła z tego problemu. Kiedy Teddy przeżywała kolejne akcje na parkiecie, Finch mogła po prostu zaszyć się na antresoli i zająć tym, co sprawiało jej największą przyjemność - czytaniem, pisaniem albo pracą. Każda z nich miała wtedy swoją przestrzeń, a jednocześnie wciąż były blisko siebie. Idealny układ!
Nic dziwnego, że była naprawdę zaskoczona, kiedy narzeczona wręczyła jej koszulkę Toronto Tempo. Przez moment tylko wpatrywała się w prezent, jakby próbowała upewnić się, że dobrze rozumie, co właśnie trzyma w dłoniach. Potem przyszła nieposkromiona radość. Taka szczera, dziecięca wręcz ekscytacja, której Teddy nawet nie próbowała ukrywać. Oczy zamigotały jej tysiącem barw, a na twarzy pojawił się uśmiech tak szeroki, że chyba nie dałoby się go już bardziej poszerzyć. Dopiero chwilę później do głosu doszedł zdrowy rozsądek. A właściwie wątpliwości. Bo o ile ona mogła z wypiekami na twarzy oglądać każdą kwartę i przeżywać każdy celny i niecelny rzut, o tyle April nigdy nie sprawiała wrażenia osoby, która szczególnie interesowałaby się koszykówką. Teddy mimowolnie zaczęła się zastanawiać, czy narzeczona rzeczywiście będzie dobrze bawić się na takim wydarzeniu, czy po prostu zrobiła to wszystko dla niej. Tym bardziej że Darling nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby odpuścić oglądanie meczu, gdyby okazało się, że April wcale nie ma na to ochoty. Z równą chęcią zrobiłaby z nią coś, co bardziej wpisywało się w zainteresowania Finch. Mogły wybrać się do muzeum, odwiedzić księgarnię w poszukiwaniu kolejnych tomików polskich wieszczy albo po prostu wyskoczyć do klubu potańczyć. Dla Teddy nie miało to większego znaczenia. Koszykówka mogła poczekać. April nigdy!
Ostatecznie, kiedy już po raz tysięczny upewniła się, że jej decyzja jest przemyślana i że faktycznie chcę iść z nią na mecz, udały pod arenę, na której dziewczyny z Toronto Tempo miały podjąć Washington Mystics.
Pewnie, że tak! — aż podskoczyła kilka razy w miejscu, wciąż podjarana i nabuzowana wizją meczu. — Jesteśmy łącznej tabeli trzy pozycje za tymi pindami, ale dzielą nas tylko dwa punkty w tabeli Konferencji Wschodniej. Jeśli wygramy, to w tej ogólnej przeskoczymy nie tylko je, ale też Los Angeles Sparks i Portland Fire — wyjaśniła, chociaż doskonale wiedziała, że tabela z meczu na mecz zmienia się jak w kalejdoskopie i wszystko mogło się jeszcze wywrócić do góry nogami. — Najważniejsze, żeby wskoczyły na ósme miejsce i jak najdłużej się na nim utrzymały. Wtedy zagrają w play-offach — dodała, a na propozycję blanta tylko pokręciła głową. Nie miała ochoty. W końcu była nudziarą, prawda? Poza tym wolała uniknąć sytuacji, w której po raz kolejny skończyłaby jak bezradny kadłubek, niezdolny nawet do zdjęcia własnej koszulki. Tamto doświadczenie wystarczyło jej na bardzo długo. Nie żeby planowała rozbierać się podczas meczu, ale kibice w emocjach robili bardzo dziwne rzeczy, więc kto ją tam wie.
Jaki mamy sektor? — zapytała, zaglądając narzeczonej przez ramię, bo to właśnie ona trzymała na telefonie bilety w wersji elektronicznej. Tak naprawdę miejsca nie były aż tak istotne. Na hali i tak znajdowały się ogromne telebimy podwieszone pod sufitem, więc nawet z dalszej części trybun można było zobaczyć każdą akcję i powtórkę. Nie dało się jednak ukryć, że niektóre sektory były lepsze od innych. Teddy zdecydowanie wolała siedzieć trochę wyżej, skąd miała pełny widok na całe boisko. Przynajmniej nie musiałaby przez cały mecz próbować wychylać się zza kogoś, kto miał dwa metry wzrostu i zasłaniał jej połowę parkietu. A już szczególnie nie chciałaby trafić tuż za ławką rezerwowych, gdzie zamiast oglądać grę, mogłaby podziwiać głównie plecy zawodniczek. Chociaż w tym też znalazłaby jakieś plusy.

piłka w grze, zgrani jak michael i pippen
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Powtarzała jej kilkukrotnie, że bardzo chętnie pójdzie na mecz i będzie się dobrze bawić. To będzie dla niej nowość, a lubiła ciągle czegoś próbować. Nie podejrzewała, że zostanie wielką fanką oglądania wydarzeń sportowych na żywo, ale tak wyskoczyć raz na jakiś czas, to można! To nie tak, że konczyło im się życie i nie wystarczy czasu na rozrywki typowe dla Finch. Na to też znajdzie się czas. Muzeum nie zając, a taki mecz to już bardziej. To, że w telewizji leciały czasem powtórki, nie znaczyło przecież, że laski będą grały jeszcze raz i to identycznie. Trzeba było łapać się okazji, kiedy się trafiała i trzymać kciuki, że nie wylosował im się najnudniejszy mecz w historii sportu. W razie czego przynajmniej będą mogły pogapić się na zawodniczki, a April zrobi sobie w międzyczasie skrupulatny ranking tych najładniejszych. Nie miały wprawdzie takich fajnych strojów jak siatkarki, ale nie miała zamiaru się tego czepiać, żeby nie być aż taką ostatnią szowinistką.
— Czekaj, co? To gramy ze wschodem, ale mamy wyprzedzić Los Angeles? Nic nie rozumiem. — Przekrzywiła nieznacznie głowę, ale inne ułożenie mózgu nie sprawiło, że zaczęła pojmować. Co jak co, ale East Coast od West Coast odróżniała! Obudzona w środku nocy zacznie przecież wymieniać raperów z obu wybrzeży, więc co Los Angeles miało do miejscowości umiejscowionych na wschodzie? Nie miała pojęcia. Strasznie skomplikowane te sporty, a mecz się nawet jeszcze nie zaczął. Nigdy nie rozumiała, czemu Teddy tak łatwo obrażała się na bardziej skomplikowane niż Grzybobranie planszówki. Potrafiła bez problemu ogarnąć te wszystkie sportowe dyrdymały, to ogarnęłaby też Teraformację Marsa. Finch była wręcz święcie przekonana, że gra okaże się dużo prostsza. Do tego wszystkiego dochodziła jeszcze oczywiście kwestia matematyki, której w sporcie było zadziwiająco dużo. A mówi się, że mięśniaki to idioci! Niespecjalnie, skoro musieli za tym wszystkim nadążać i wiedzieli, co musi się wydarzyć, żeby ich drużyna przeszła dalej.
Wyciągnęła telefon i odpaliła mejla, żeby sprawdzić, gdzie mają miejsca. Pokazała ekran narzeczonej i skinęła w stronę bramki, którą powinny dostać się na trybuny. Miały siedzieć mniej więcej po środku stadionu, wiec chyba nikt nie powinien narzekać? Oby! Przygasiła dopalonego skręta i ruszyła w stronę wejścia. Do środka dostały się na szczęście szybko. Przed wejściem na trybuny udało im się nawet kupić coś do picia, żeby nie uschnąć w trakcie... ile właściwie trwa taki mecz? Nie była właściwie pewna.
— To ja stawiam na Teonni Key, patrz, jest najładniejsza — zadeklarowała, kiedy znalazły już swoje miejsca. Obróciła ekran w stronę narzeczonej i pokazała jej Instagram zawodniczki. Znów utonęła na moment w telefonie.
— Nie da się obstawić, że coś trafi, jak w piłce nożnej? Ale lipa. No dobra, to chociaż postawię, że cała drużyna wygra. — Westchnęła nieco zawiedziona. Plan był przecież doskonały, zarobek miał być wielki! To ci, którzy wymyślili zasady tego sportu, zajmowali się jakimiś nudnymi szczegółami. Gdyby Finch miała w tej kwestii coś do powiedzenia, wszystko wyglądałoby inaczej! I pewnie nikt by już tych sportów nie oglądał.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mamy to lato w walizkach,
byle nad morze, a potem to chill out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na April nieco pobłażliwie. Jak już ją zapraszała na mecz, to mogła przynajmniej trochę zagłębić się w temat i zapoznać z zasadami. Wtedy Teddy nie musiałaby jej tłumaczyć wszystkiego jak krowie na rowie. Dobrze, że miała w sobie tyle cierpliwości, dzięki której mogła odpowiadać na każde jej oczywiste pytanie tak, jakby właśnie prowadziła ekspercki panel o koszykówce i że możliwość dzielenia się swoją pasją z ukochaną była tak samo ekscytująca jak sam mecz.
Drużyny są rozmieszczone geograficznie, co ułatwia tworzenie terminarza i organizację play-offów. Jakieś dziesięć lat temu było tak, że każda konferencja rozgrywała własną drabinkę, a zwycięzca Wschodu i zwycięzca Zachodu spotykali się dopiero w finałach — wyjaśniła najprościej, jak tylko potrafiła. Czy to miało sens? Dla Darling jak najbardziej. Pytanie tylko, czy Finch za tym nadążała. Ale przecież była bystra. Powinna sobie poradzić. — Potem zmieniono zasady i teraz do play-offów awansuje osiem najlepszych zespołów w całej lidze, niezależnie od konferencji. Właśnie po to jest tabela ogólna. Dlatego jesteśmy za Los Angeles, mimo że Sparks grają w Konferencji Zachodniej — dokończyła, bo dla niej było to nie tylko logiczne, ale wręcz banalnie łatwe. Zdecydowanie prostsze niż planszówki z instrukcjami liczącymi kilkadziesiąt stron albo te wszystkie dziwaczne sesje RPG, których nigdy nie potrafiła pojąć. I chyba właśnie w takich momentach najlepiej było widać, jak bardzo się od siebie różniły.
Jeszcze przed wejściem na stadion rozejrzała się uważnie, odruchowo zapamiętując wszystkie dostępne wyjścia ewakuacyjne. Kiedy znalazły się już w środku, zrobiła dokładnie to samo. Zboczenie zawodowe. Niby była tutaj całkiem niedawno z Iris i Jettem na koncercie Pitbulla, ale i tak musiała odświeżyć sobie w pamięci, którędy należałoby uciekać, gdyby wydarzyło się coś naprawdę okropnego. A takie rzeczy się zdarzały! Na początku roku jej jednostka brała udział w akcji ratunkowej po zawaleniu się stadionu podczas meczu baseballowego. Razem z Riley z trudem wydostały spod gruzów jednego z poszkodowanych. Od tamtej pory Teddy jeszcze bardziej zwracała uwagę na takie szczegóły. Nawet podczas wydarzeń, które dla większości ludzi były wyłącznie okazją do dobrej zabawy. Po prostu nie potrafiła wyłączyć w sobie strażaczki, chociaż nie przyszła tutaj służbowo.
Zajęła swoje miejsce i sącząc napój, zerknęła na Teonni Key, którą narzeczona pokazała jej na ekranie telefonu. Niewzruszenie wzruszyła ramionami, bo to totalnie nie był jej typ.
Bzdura. Najładniejsza jest Maria Conde — odparła i wskazała głową na rozgrzewającą się na parkiecie Hiszpankę. — Możesz obstawić, która zawodniczką zdobędzie ponad dwadzieścia punktów, która zrobi ponad osiem zbiórek i która zaliczyć ponad pięć asyst. No i jeszcze jest double-double — podpowiedziała jej, obserwując jak wysokie dziewczyny biegają z jednego końca boiska na drugi. Oprócz tych najprostszych typowań, czyli kto wygra cały, można było obstawić jeszcze handicap, czyli która z drużyn wygra różnicą co najmniej siedmiu punktów albo kto wygra pierwszą poszczególne kwarty.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Starała się w pełni nadążać za tłumaczeniami. Nie było to proste. Nie dość, że sport był strasznie skomplikowany, to jeszcze krążące w ciele THC nieco spowalniało jej procesy rozumowania. Nie było jednak najgorzej. Nie była z tych, które zamieniają się w kadłubki, więc była w stanie pojąć to wszystko w wystarczającym stopniu, żeby nadążać za rozmową. Podejrzewała, że połowa tych informacji i tak wyparuje z jej głowy w przeciągu najbliższych kilku tygodni, ale to nic takiego. Nie potrzebowała przecież tego wszystkiego na co dzień, a jeżeli będzie kiedyś chciała zaimponować narzeczonej swoją wiedzą na temat rozgrywek, po prostu to wszystko wygoogluje. Wierzyła, że informacje, które będą tylko odświeżeniem, a nie tłumaczeniem jej życia od podstaw, będą dużo łatwiej przyswajalne.
— No dobra, teraz mniej więcej rozumiem. A jeszcze jakiś kraj jest zamieszany w te rozgrywki? — dopytała dla pewności. Fakt, że Stany Zjednoczone mieszały się z Kanadą był dla niej dość dziwaczny, ale do przeżycia. Najlepiej byłoby, gdyby to Kanada wszystko wygrywała – a już najlepiej Toronto – ale domyślała się, że to nie było takie proste. Może to działało jak Eurowizja, na której pojawia się przecież też taka Australia? Gdzieś jej ostatnio mignęło, że Kanada też ma się zaangażować w ten dziwaczny konkurs, więc zaczynała mieć podejrzenia, że rozgrywki sportowe też tak działają. To wszystko pewnie przez kapitalistyczną żądzę pieniędzy. Więcej drużyn, to więcej meczów, czyli więcej sprzedanych biletów, transmisji, szans na budowanie marki i... więcej wszystkiego generalnie. W piłce nożnej jest chyba taka liga, która objemuje wszystkie kluby z Europy? A może coś jej sie pomyliło? Nie miała pojęcia, czy istnieje jakiś odpowiednik na ich kontynencie. Zawsze wydawało jej się, że tutaj piłka nożna nie jest aż tak popularna jak w Europie, ale skoro dali im do organizowania te całe mistrzostwa, to może jednak nie miała racji? Albo znów wszystko rozbijało się o pieniądze? Tak, to bardziej prawdopodobne.
— A skąd ja mam wiedzieć, która się dobrze zbiera, a która woli podawać, a nie rzucać? Głupoty jakieś. Chociaż ta moja wygląda raczej na taką, co chce być w centrum uwagi, a nie tylko asystą. — Spojrzała jeszcze raz na telefon i ostatecznie zdecydowała się obstawić jedynie zwyciężczynie całego meczu. Według bukmachera lokalna drużyna miała mniejsze szanse, ale to April nie zraziło. Jeżeli będzie miała farta, to wygra więcej, a jak się nie uda, to trudno. To tylko pieniądze.
— Za pieniądze z hazardu zabiorę cię na jakąś niesamowitą kolację, więc mam nadzieję, że faktycznie im się uda — obiecała i przypieczętowała własne słowa buziakiem w policzek. Stracona randka to będzie wyłącznie wina koszykarek. Finch odpaliła jeszcze aparat i przykleiła się do narzeczonej, żeby zrobiłby sobie kilka pamiątkowych fotek. Taka okazja może się nie powtórzyć!
— A jakbyś nie miała złotego serca, które popchnęło cię do straży, to w jakim sporcie chciałabyś być najlepsza w świecie? — zapytała, siadając na swoim miejscu. Mecz miał zaraz się rozpocząć, więc wolała takie istotne pytania zadać już teraz, bo potem narzeczona może zapomnieć o bożym świecie, obserwując poczynania piłki.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mamy to lato w walizkach,
byle nad morze, a potem to chill out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Narzeczona naprawdę nie musiała imponować jej czymś, o czym Teddy doskonale wiedziała. Już samo to, że zorganizowała ten wieczór i zaprosiła ją na mecz, było wystarczającym dowodem zaangażowania. Nie oczekiwała przecież, że April z dnia na dzień stanie się zagorzałą fanką koszykówki, zacznie śledzić tabelę ligi i jeździć na każdy mecz Toronto Tempo. To w ogóle nie o to chodziło! Najważniejsze było to, że chciała dzielić z nią coś, co sprawiało strażaczce mnóstwo radości. Nieważne, że ukochana myliła niektóre zasady albo zadawała pytania, na które odpowiedź wydawała się oczywista, bo Darling i tak uwielbiała jej o tym opowiadać!
Liga może przyjmować drużyny spoza Stanów. Toronto Tempo gra z tego samego powodu, z którego w NBA są Toronto Raptors. Dwa lata temu WNBA przyznała Kanadzie franczyzę i to jest pierwszy sezon naszych dziewczyn w lidze — wyjaśniła, energicznie kiwając głową. Jeszcze kilka lat temu coś takiego wydawało się praktycznie niemożliwe! Dobrze, że liga zdecydowała się na ekspansję do Kanady, bo koszykówka cieszyła się tutaj naprawdę dużą popularnością. Jasne, do hokeja wciąż sporo jej brakowało, ale kraj od dawna wychowywał świetnych zawodników i zawodniczki. Wystarczyło spojrzeć na takie nazwiska jak Kia Nurse czy Natalie Achonwa, które przez lata były jednymi z najbardziej rozpoznawalnych postaci kanadyjskiej koszykówki. — Sukces Raptors pokazał, że kanadyjski rynek potrafi świetnie wspierać zawodową koszykówkę. WNBA po prostu uznała, że warto to wykorzystać — dodała, mając nadzieję, że tłumaczy wszystko na tyle jasno, żeby nawet lekko upalona głowa Finch mogła za tym nadążyć.
No to jak ty się przygotowałaś do hazardu? — westchnęła z udawaną ciężkością. — Trzeba było sprawdzić, jak obstawiają inni — podsunęła, co może narzeczona wykorzysta na następny raz? Nie trzeba chodzić na stadiony i oglądać mecz z bliska, żeby brać udział w zakładach. Gorzej, jak April uzależni się i puści je z torbami. To znaczy siebie, bo strażaczka nie miała zbyt wiele. Powinna już dawno spłacić rodziców, którzy byli właścicielami loftu, ale przy jej zarobkach, to jeszcze chwilę potrwa. Darlingowie oczywiście o nic się nie upominali, to było jej własne widzimisię.
A na jaką kolację i gdzie? — zainteresowała się, jednocześnie ładnie pozując do kolejnych zdjęć. Akurat to wychodziło jej znacznie lepiej niż zarabianie pieniędzy w swoim zawodzie. — Jak wszystkiego nie przejemy, to kupimy Liarze jakąś nową zabawkę. Ostatnio wyświetliła mi się reklama takiego toru, który podobno poprawia zręczność i zaspokaja koci instynkt łowcy. Wiesz, ma przezroczystą obudowę, a kot wkłada łapki do środka i przesuwa piłeczkę przez otwory — zaproponowała z wyraźnym entuzjazmem. Od kiedy w ich domu pojawiła się zwierzak, algorytmy mediów społecznościowych najwyraźniej uznały, że Teddy nie interesowało już nic poza akcesoriami dla kotów. Co chwilę wyświetlały jej się nowe drapaki, fontanny, legowiska i interaktywne zabawki. Na razie jeszcze nie uległa tej marketingowej propagandzie. Ale była już niebezpiecznie blisko. I nieważne, że taki tor pewnie zająłby im pół salonu.
O matko, nie mam pojęcia — odpowiedziała, totalnie zaskoczona pytaniem. Nigdy tak naprawdę nie zastanawiała się nad inną drogą kariery. Odkąd pamiętała, chciała być strażaczką i miała szczęście, że nie musiała porzucać tego marzenia na rzecz czegoś bezpieczniejszego, rozsądniejszego albo po prostu lepiej płatnego. — Może w kajakarstwie? Albo kolarstwie szosowym? Wydaje mi się też, że dałabym sobie radę w sprincie na sto metrów. A jeśli chodzi o sporty zespołowe, to na Olimpiadzie zawsze fascynują mnie rozgrywki Rugby 7. Moje szerokie ramiona mogłyby się tam do czegoś przydać — zaśmiała się, żartując ze swojej postury. — A ty? Jeśli już musiałabyś wybrać — zaznaczyła, bo pewnie narzeczona nie widziała się w żaden dyscyplinie, ale przecież to wszystko i tak było tylko czysto hipotetycznie i żadna z nich nie miała szans, żeby zawodowo zająć się sportem. Za stare na to były.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teddy miała wrodzony talent do tłumaczenia albo April nie była aż taka głupia, jak mogłoby się wydawać. Nie oszukujmy się, to na pewno to pierwsze. Łapała wszystko całkiem szybko, pomimo upalonego łba, więc narzeczonej naprawdę należał się porządny aplauz. Dobrze, że w trakcie meczu będzie dużo darcia mordy, to będą mogły uznać, że to wszystko jest specjalnie dla Teddy. Kto by nie chciał być taki oklaskiwany przez tłumy fanów?
— Kumam, ma to sens. Każda nowa okazja, żeby nakopać Amerykanom mi się podoba! Ale pewnie jeszcze za dużo nie wygrywamy, co? — Spojrzała w stronę boiska z jakimś nostalgicznym smutkiem. Skoro ta konkretna drużyna grała w lidze pierwszy raz, to wiadomo, ale pozostałe miały już szanse zdobyć mistrzostwa. Na pewno nic takiego nie miał miejsca, bo April na bank by o tym słyszała. Nie interesowała się sportem, ale byłoby to na tyle wielkie wydarzenie, że byłoby o tym głośno wszędzie, a już przede wszystkim w social mediach, od których była przecież uzależniona zawodowo i prywatnie. No chyba że się okaże, że coś totalnie przespała! Wtedy będzie sobą zawiedziona, bo lubiła wiedzieć takie rzeczy. Nadążała za różnymi aferami, nawet jeśli nie do końca ogarniała osoby, których one dotyczą. Wielkie wydarzenia też był jej w smak! Koleżanka z biura jakiś czas temu zachwycała się jakąś typiarą z Polski, która jest wybitną tenisistką. Finch zaczęła słuchać, bo ma słabość do tego kraju, ale przestała, gdy temat zszedł na makaron z truskawkami. Dziwny to naród, ci Polacy. Ale April też dziwna, bo jakby chociaż spróbowała, to wiedziałaby, że to zajebiste danie.
— Otworzyła się taka nowa włoska knajpa z centrum, chętne ją z tobą sprawdzę. Chociaż jak cię tak słucham, to wolałabym zamówić do domu. — Uśmiechnęła się absolutnie zachwycona zaangażowaniem Teddy w ich zwierzaka. Liara była w ich życiu od niedawna, a jej narzeczona naprawdę zdążyła się już do niej przyzwyczaić i potraktować temat bardzo poważnie. Była jak ten stary, co nie chciał kota, a stary i kot po tygodniu to najlepsze ziomeczki. Ujęła jej twarz w dłonie i stanęła na palcach, by w ramach nagrody za te słowa obdarować ją kilkoma pocałunkami.
— Wyjdziesz za mnie, Teddy? — zapytała między jednym a drugim, bo dzisiaj jeszcze nie miała okazji. Sposób, w jaki narzeczona opowiadała o ich wspólnym zwierzaku rozmiękczał jej serce wyjątkowo skutecznie. Jak miałaby się powstrzymać przed zagarnięciem tej kobiety dla siebie na całe życie? Zdecydowanie była spełnieniem wszystkich jej próśb o cudowne życie, którymi zasypiała od dzieciństwa.
— Och w rugby byłabyś ciągle pobita, to lepiej nie. Wolałabym, żebyś musiała byś ciągle szybka jak w kolarstwie. No albo ciągle mokra jak w kajakarstwie. — Widać było od razu, że Finch znała się na tych konkretnych sportach! Tak naprawdę to nie. Ale przecież w tych trzech dyscyplinach nie mogło chodzić o nic innego, co nie? Zamyśliła się na moment, kiedy ukochana odbiła pytanie.
— Może grałabym w tenisa? Do sport dla snobów i mają ładne spódniczki. Albo piłka nożna! Byłabym takim zwinnym kurduplem jak ten cały Messi. — Brzmiała na totalnie wierzącą w oba te pomysły. O obu tych sportach wiedziała bardzo mało, ale gwiazdy kojarzyła! Piłkarzy głównie z social mediów i opakowań chipsów, ale to chyba wystarczy. Przeniosła wzrok na boisko, z którego zniknęli już wszyscy poza zawodniczkami i sędziami. Ustawili się, a z głośników na stadionie zaczęło odtwarzać należyte powitania i nazwy sponsorów. Najpierw rzeczy ważne, a potem mecz.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mamy to lato w walizkach,
byle nad morze, a potem to chill out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cechowała się niespożytym pokładem cierpliwości, dlatego tłumaczenie przychodziło jej z zadziwiającą łatwością. W pracy nieraz trafiała na naprawdę trudne przypadki. Młodzi strażacy potrafili czasami sprawiać wrażenie, jakby w głowach mieli niewiele więcej niż zęby, a mimo to Teddy nigdy nie traciła nadziei, że coś im do tych łbów wpoi. Musiała przecież pamiętać, że każdy kiedyś zaczynał i nikt nie rodził się z wiedzą ani doświadczeniem. Na ich tle April była naprawdę małym pikusiem. Poza tym Darling od zawsze uważała ją za bystrą. Wiedziała, że jeśli czegoś nie rozumiała od razu, to nie dlatego, że brakowało jej inteligencji. Po prostu czasami potrzebowała usłyszeć wyjaśnienie w trochę inny sposób. A z tym Teddy radziła sobie całkiem nieźle!
Hej, na razie wygrały dziesięć meczów, a przegrały tylko trzynaście! — uspokoiła narzeczoną, która wyglądała na odrobinę zawiedzioną. Bilans wcale nie był taki zły. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że Toronto Tempo rozgrywały swój pierwszy sezon w lidze. Nikt rozsądny nie oczekiwał przecież, że od razu zdominują całe rozgrywki i będą wygrywać mecz za meczem. Najważniejsze było to, że wciąż liczyły się w walce o fazę play-off!
To nieprawdopodobne, że April nie znała jednej z najbardziej utytułowanych tenisistek na świecie, która była wielokrotną liderką światowego rankingu WTA oraz zdobywczynią 25 tytułów, w tym aż sześciu turniejów Wielkiego Szlema. Te truskawki to faktycznie dziwaczna sprawa i nawet wszystkożerna Teddy nie pokusiłaby się na takie połączenie. Ci Włosi pracujący w nowej knajpce w centrum, to pewnie dostali wylewu, kiedy o tym usłyszeli.
Chyba lepiej tak, niż gdybyś zaprosiła do restauracji Liarę — uśmiechnęła się pomiędzy jednym a kolejnym pocałunkiem. Dobrze wiedziała, jak rozmiękczyć serce ukochanej. A jeszcze całkiem niedawno Darling zapierała się rękami i nogami, że kot absolutnie nie może z nimi zostać. Powodów było całe mnóstwo - od braku warunków w lofcie, przez obowiązki, aż po przekonanie, że to zbyt duża odpowiedzialność. Wystarczyło jednak kilka dni, żeby strażaczka nie potrafiła już wyobrazić sobie ich wspólnej przyszłości bez Liary. — Wyjdę za ciebie i wejdę w ciebie — dodała z łobuzerskim uśmiechem. Wejdzie i wyjdzie. Trochę jak Skolim, który był jednym ze słynnych, polskich poetów. Ale to i tak był zdecydowanie lepszy żart niż ten o wspólnym szczytowaniu na wzgórzu! A przynajmniej tak uważała strażaczka. Chociaż właściwie to wcale nie żartowała. Po prostu nie planowała robić tego teraz.
Nie wystarczy, że i bez tego jestem cały czas mokra? — uniosła figlarnie jedną brew. — Chcesz sprawdzić? — rzuciła jeszcze prowokującym tonem. Taka była hop do przodu, bo wiedziała, że Finch i tak tego nie zrobi!
Pokiwała z aprobatą głową. Tenis totalnie pasował do April, która pochodziła z zamożnego domu. No i dobrze wyglądała w spódniczkach. Miała zajebiście zgrabne nogi, pomimo że długością przypominały te kacze.
Messi jest przereklamowany. A ze snobistycznych sportów masz jeszcze do wyboru polo i jeździectwo. I golfa. Twój ojciec dalej gra co weekend w golfa? — zainteresowała się, bo z tego, co kojarzyła, Paul Finch robił to jeszcze kilka lat temu. Nie była jednak pewna, czy nadal regularnie pojawiał się na polu golfowym, czy może z czasem znalazł sobie inne zajęcia. — Pytam na przyszłość. No wiesz, żeby wiedzieć, co mu kupić na święta — posłała narzeczonej rozbawione spojrzenie. Chyba musiałaby wybulić trzy pensje, żeby kupić teściowi jakiś porządny kij golfowy. Taki, którym nie wzgardziłby po pierwszym spojrzeniu i nie odłożył go gdzieś w kącie z miną sugerującą, że właśnie dostał najgorszy prezent w całym swoim życiu.
Chciała jeszcze coś dodać, wykonując przy tym zamaszysty gest ręką, ale akurat wtedy światła zgasły, a głos spikera przedstawiającego zawodniczki poniósł się po całej hali z głośników. I oczywiście musiała wybrać sobie najgorszy możliwy moment. Jej ręka, wyrzucona energicznie w powietrze, zahaczyła o kubek trzymany przez siedzącego obok mężczyznę. Plastik przechylił się w jego dłoni, a chwilę później cała zawartość wylała się prosto na jego spodnie. Ktoś był teraz mokry i to na pewno nie była Teddy.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Scotiabank Arena”