ODPOWIEDZ
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

058.
Some meetings happen in broad daylight.
The unforgettable ones happen after midnight.
trigger warning
przekleństwa
Było już grubo po północy, godzina kiedy imprezy już toczą się w najlepsze, ale do końca jeszcze te kilka godzin zanim trzeba będzie cztery litery spakować do taksówki i wrócić do rzeczywistości. Godzina, kiedy wszyscy już mają w czubie, ale jeszcze trzymają się na nogach. A wóda leje się strumieniami. Na wierzch już wychodzą pierwsze dramy, niektóre laski odpulają nachalnych podrywaczy, inne lądują przed nimi w kiblu na kolanach. Godzina duchów... I rozróby.
A Madox tym razem nie balował na żadnej imprezie, bo po głowie chodziła mu ta druga opcja. Nie, że ta z laskami na kolanach, chociaż tamta brzmiała dobrze, ale dzisiaj stawiał na swoją ulubioną zabawę - rozróbę. Bo komuś się należało, nagrabił sobie, więc Noriega w kominiarce, z pałką teleskopową robił właśnie rozpierdol w klubie swojego rywala. Taka tam sprzeczka. Ostatnio gość robił mu jazdy w Emptiness, więc on w ramach zadośćuczynienia też postanowił coś odwalić. Przeszedł się po parkiecie, a potem do baru i zanim ochrona zaczęła go ścigać, to wyjebał w powietrze kilka kufli i butelek, szkła się posypały, barmanka krzyknęła, a on zamierzał spierdolić.
Tyle, szybka akcja, mała zemsta za rozróbę u niego w lokalu.
Puścił się biegiem przez parkiet, szkoda tylko, że zaraz na ogonie siadło mu dwóch ochroniarzy.
Po drodze jeszcze zrzucił z siebie bluzę z kapturem, wyjebał gdzieś pałkę i tak w samej koszulce, ale wciąż tej kominiarze, wypadł jakimś bocznym wejściem przed klub. Listopad sprawiał, że zaraz owiał go zimny wiatr, ale nie był tu sam. Bo tuż przed nim stała jakaś dziewczyna, też chyba marzła, bo była w samej sukience, ale dzielnie paliła papierosa, trzymając już praktycznie sam ustnik w skostniałych palcach. Madox obejrzał się na nią i sięgnął wytatuowaną reką do kominiarki, którą miał na głowie.
- Spokojnie, nie jestem bandytą - zaczął, ale kurwa... wyglądał jakby był. Ubrany na czarno, z kominiarą i tymi swoimi dziarami. Jakiś bandzior jak nic.
Zrobił krok w kierunku dziewczyny, i szarpnął kominiarkę, no dobrze... Może z gęby już nie wyglądał wcale jak chodzący kryminał. A do tego uśmiechnął się do niej ładnie jednym z tych swoich firmowych uśmiechów.
Tylko, że zaraz wypadło za nim dwóch ochroniarzy, a Madox niewiele myśląc, wyrwał się do dziewczyny i przyparł ją do ściany, podpierając się o mur jedną ręką tuż nad jej ramieniem.
- Cii… Nie wydaj mnie - wyszeptał zaglądając jej w oczy, chociaż liczył się z tym, że może mu zaraz sprzedać liścia i tyle z tego będzie. Ale Madoxowi ryzyko nie było obce. Bez ryzyka nie ma zabawy, tak? Ochroniarze rozejrzeli się na boki, a zaraz jeden ruszył w ich kierunku. Noriega przysunął się bliżej dziewczyny. Liczył na to, że goryle stwierdzą, że przyszli się tu trochę poobmacywać i dadzą im spokój.
Tylko, że teraz to już wszystko zależało od jej widzimisię. Czy zagra z nim w tym przedstawieniu, czy jednak się wyłamie?

Clementine Thallman
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”