ODPOWIEDZ
36 y/o
For good luck!
168 cm
sierżant Toronto Police Service Headquarters
Awatar użytkownika
remember the bad guys on the shows you used to watch on saturday mornings? well, these guys aren't like those guys. they won't exercise restraint, they will kill you if they get the chance.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

we may have our differences, but nothing’s more important than family
STATUS: AKTUALNE | 23/08
ObrazekObrazek
#rodzeństwo #tydruhawemniemasz
Lato zawsze pachniało trawą, nagrzanym chodnikiem i zapachem świeżo wyciskanych cytryn do lemoniady, który zawsze unosił się w domu, kiedy mama wracała z pracy i szła do kuchni.
Dom nie był duży, raczej zwyczajny, składający się z jednego piętra, z niewielkiego ganku i okien przez które wieczorami wpadało pomarańczowe światło. I choć dom ten nie był żywcem wyjęty z reklamy w katalogu nieruchomości, było to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Dom, w którym zawsze było trochę za głośno, trochę za ciasno i w którym wiecznie brakowało miejsca na czyjeś buty zostawione pod drzwiami wyjściowymi.
Było ich troje.
Najstarszy brat, który zawsze wydawał się Betty ogromny, nawet kiedy wcale taki nie był. Starsza siostra, za którą mała Betty chodziła krok w krok. I ona — najmłodsza, rozpieszczona przez wszystkich trochę bardziej niż powinna. Oczko w głowie mamy, mała córeczka taty, młodsza siostrzyczka.
Siostra pozwalała jej siedzieć obok siebie, kiedy robiła coś, czego Betty jeszcze nie potrafiła. Czasem po kryjomu rozczesywała jej włosy, choć obie dobrze wiedziały, że po pięciu minutach i tak będą znowu skręcone. Czasem brała ją za rękę, kiedy przechodziły przez ulicę, by iść do parku się pobawić. Betty pamiętała przede wszystkim tę ciepłą i pewną dłoń. I bransoletki, które oplatały nadgarstek siostry, pobrzękujące przy każdym ruchu.
Ogród był królestwem w pełni należącym do mamy.
Po pracy przebierała się w sprane jeansy i starą koszulę ojca, by zaraz potem zniknąć między grządkami. Przesadzała kwiaty, przycinała krzewy, podlewała wszystko, co tylko dało się podlać, a Betty siedziała czasem na schodkach i patrzyła, jak mama pochyla się nad ziemią. Włosy miała wtedy związane niedbale, na dłoniach ziemię, a na kolanach ślady trawy.
— Nie chodźcie po tym — powtarzała.
Oni oczywiście chodzili, bo przecież nie było nigdy lepszej drogi od tej zakazanej.
Koło siódmej popołudniu, niczym mantra, z kuchni dobiegał krzyk, że trzeba umyć ręce, bo zaraz będzie kolacja.
Betty lubiła też wkradać się do świata starszego brata. Do miejsca, które dla dziecka wydawało się ogromne, choć w rzeczywistości było tylko zapleczem zakładu ojca. Cała trójka siedziała tam na tyłach, między pudełkami, narzędziami i wszystkimi tymi małymi bibelotami, których nazw Betty nigdy nie potrafiła zapamiętać.
Metalowe kawałki, które dla nich były skarbami, w rzeczywistości były śrubkami, nakrętkami czy podkładkami. Brat zawsze przemądrzałym tonem powtarzał, że tylko on wie, do czego służą. Betty nie wiedziała wtedy niczego, ale i tak dostawała własną garść śrubek. Układali je według wielkości, przekładali z jednego pudełka do drugiego, budowali z nich coś, co miało być samochodem albo robotem. Po godzinie oboje mieli czarne ręce i brudne policzki.
Ojciec tylko zerkał na nich znad swojej pracy.
— Co wy tam znowu rozrabiacie?
A oni śmiali się, jakby właśnie zostali przyłapani na czymś bardzo złym. Wieczorami wracali do domu razem, by zetknąć się ze sobą w korytarzyku między małą kuchnią a salonem. Z mamą z ziemią pod paznokciami, z tatą pachnącym pracą, bratem i siostrą kłócącymi się o coś zupełnie nieistotnego, i Betty gdzieś pomiędzy nimi.
Najmłodsza, zawsze trochę z boku, a jednak w samym środku. Marząca o tym, by ta codzienność trwała na wieki.
✧ Rodzice, Antonio Gonzalez i Donna Johnson, prowadzili zupełnie różne, ale dobrze uzupełniające się życia — ojciec, urodzony już w Kanadzie syn hiszpańskich emigrantów, od lat prowadził w Ajax niewielki sklep budowlany, podczas gdy matka, Kanadyjka z pochodzenia, pracowała jako księgowa w lokalnym biurze rachunkowym, zajmując się przede wszystkim finansami małych firm i rozliczeniami podatkowym.
✧ Poszukiwani z rodziny to:
  • starszy brat (45+ lat)
  • starsza siostra (39-44 lat)
✧ Zależy mi na ukazaniu zżytego rodzeństwa, które dobrze dogaduje się zarówno ze sobą, jak również z rodzicami. Bardzo lubię prowadzić wątki rodzinne, są fundamentalną częścią moich postaci, w związku z czym zależy mi na osobach, które nie będą ograniczać więzów krwi tylko do tematu "relacji".
✧ Zapraszam na PW w celu ustalenia szczegółów <3
Ostatnio zmieniony ndz sie 23, 2026 4:06 pm przez Beatriz Gonzalez, łącznie zmieniany 1 raz.
27 y/o
For good luck!
165 cm
Właścicielka Lucie's
Awatar użytkownika
But thoughts of you are in my mind always
Like a memory that I can't erase
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

When you found me, I was a train wreck
You gathered my bones in a blanket
STATUS: Nieaktualne | 01/09
ObrazekObrazek
#ToMiałoByćProste #MotyleMiałyInnyPlan #SlowBurnNaWłasneŻyczenie
Bardziej prozaicznie się nie dało.
Will wpadła na nią w kolejce w sklepie spożywczym.
Serce zamarło jej na chwilę, kiedy rejestrowała kolor oczu i zaróżowione usta wygięte lekko w, najprzyjemniejszym na świecie, uśmiechu... i nie odpowiedziała nic na pospieszne przeprosiny.
Z półotwartymi ustami pokręciła głową, niezręcznie odłożyła koszyk z zakupami na półkę obok i wyszła.

Nie była gotowa na emocje, które nią zatrzęsły.
Była pewna, że nie miało znaczenia czy minęło pięć, sześć czy siedem lat, bo wszystkie romantyczne uczucia były zakopane w niej na zawsze. Jej życie jawiło jej się przed oczami bardzo wyraźnie tak jak to sobie zaplanowała: ona, jej biznes, jej mieszkanie, książki, motocykl, może za kilka lat nieduże zwierzę domowe do towarzystwa. Me, myself, and I.

Więc motyle w brzuchu zgotowały niemałe zamieszanie w jej głowie. Zamieszanie, które odepchnęła daleko na jej tył, dopóki nie dostrzegła znajomej twarzy po raz kolejny, rok później...

I tym razem już nie mogła udawać, że to był przypadek.
Nie wiedziała, czy bardziej przerażała ją możliwość, że znajoma-nieznajoma ją polubi, czy to, że ona polubi ją.

Bo Will nie randkowała, nie randkuje i nie ma zamiaru! I w ogóle to tak naprawdę nie miała na to czasu. Miała kawiarnię, rachunki, motocykl, który od miesięcy próbowała doprowadzić do porządku, i mieszkanie, w którym wszystko miało swoje miejsce. Miała spokojne życie. Przewidywalne życie. Bezpieczne życie.

A związki były wszystkim poza przewidywalnością.
Zwłaszcza kiedy ktoś zaczynał być dla niej ważny.

Chciałabym więc, żeby to była relacja, która nie wydarzy się od razu. Chętnie pozwolę Will przez jakiś czas wypierać fakt, że jest jakkolwiek zainteresowana. Może nawet przez dłuższy czas próbować wmówić sobie, że ona jest po prostu miła, że to sympatia, i każdemu czasem zdarza się zauważyć czyjś uśmiech i dołki w policzkach. A potem oczywiście zacznie robić rzeczy typu wypatrywania jej na ulicy, rozpoznawanie kroków przed drzwiami Lucie's i zastanawianie się, dlaczego akurat dzisiaj nie przyszła.

Czyli slow burn.
Taki trochę upierdliwy.

Z niedopowiedzeniami, przypadkowymi spotkaniami, źle odczytanymi sygnałami, momentami, w których jedna z nich robi krok do przodu, a druga akurat robi dwa w tył. Z chemią, która może być oczywista dla wszystkich poza nimi. Z rozmowami, które zaczynają się od kompletnych bzdur, a kończą na rzeczach, o których żadna z nich nie planowała mówić.

Chciałabym też, żeby to nie była relacja, która naprawi Will. Nie szukam dla niej wybawicielki. Will już zbudowała sobie życie, nie ważne jak dysfunkcjonalne, i nauczyła się być sama. Problem polega na tym, że po raz pierwszy od bardzo dawna może zacząć chcieć podzielić się nim z kimś jeszcze.

✧
✧ Postać drugiej strony zostawiam Tobie! Nie mam szczególnych wymagań dotyczących wieku, zawodu czy historii, ważniejsze jest dla mnie to, żebyśmy mogły wspólnie napisać między nimi coś ciekawego. :hejo:
✧ Może być zupełnie inna od Willi i być jej przeciwieństwem. Może być równie zamknięta i ostrożna. Albo mieć własny bałagan, którego Turner długo nie zauważy. Chętnie pogadam o wszystkim i pomogę jeśli jest taka potrzeba! Co dwie głowy, to nie jedna i tak dalej... I dopasujemy sobie szczegóły tak, żeby obie postacie miały przestrzeń na rozwój! <3
✧ Nie zakładam też, że ich pierwsze spotkanie musi wyglądać dokładnie tak, jak to napisałam. Spożywczak jest dla mnie placeholderem, nie kajdankami. Możemy równie dobrze zdecydować, że spotkały się w parku, albo na klatce schodowej, a potem los z jakiegoś powodu uparcie będzie wrzucał je sobie pod nogi.
Może mieszkają niedaleko siebie, mają wspólnego znajomego.
Może przez pierwszych parę rozgrywek będą mijały się kilka razy, zanim któraś w końcu zdecyduje się powiedzieć coś więcej niż przepraszam i miłego dnia.
✧Ważne, żeby było z czego cierpieć i mieć poturbowane serca! :znikam:
Ostatnio zmieniony wt wrz 01, 2026 3:58 pm przez Willa Turner, łącznie zmieniany 3 razy.
22 y/o
For good luck!
165 cm
użera się z ludźmi w miejscowym zoo
Awatar użytkownika
and for the lady, perhaps a regulated nervous system
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I wish I was
who you drunk texted at midnight
STATUS: AKTUALNE | 26/08
ObrazekObrazek
#slowburn #yearningfinalboss #this means nothing #unrequited love #partners in crime

Letitia "Lettie" Satterfield niezaprzeczalnie była skończoną i d i o t k ą.
I d i o t k ą do potęgi entej.
Och, oczywiście - ktoś mógłby grzecznie zapytać ale dlaczego tak krytycznie, Lettie? Nie powinnaś być dla siebie aż taka surowa, po tym ziemskim padole łez i rozpaczy krążą znacznie gorsi odklejeńcy, przecież nie może być AŻ tak źle, prawda? PRAWDA?

Cóż, przeanalizujmy to!

Czy wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew uniwersalnym prawom rządzącym światem, zadurzyła się w kimś, w kim nie powinna, skazując się tym samym na wielogodzinne tęskne wzdychanie i użalanie się nad sobą i swoimi nędznymi wyborami życiowymi?

... Tak.

Czy dla zachowania równowagi psychicznej postanowiła wspomniane niewygodne uczucia włożyć do małego pudełka i wcisnąć je na dno mentalnej szafy, łudząc się przy tym po cichu, że w ten sposób jej serce dokona autoaktualizacji?

Owszem.

Czy duszenie w sobie emocji wpłynęło pozytywnie na jej postrzeganie świata czy może zaczęła przejawiać niepokojące objawy, które nadawały się na temat cotygodniowej wizyty na pewnej irytującej kozetce?

Biorąc pod uwagę, że aktualnie przeprowadza ze sobą wewnętrzną dyskusję, pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi.

I uwaga, finalne i kluczowe pytanie:

Czy zdając sobie sprawę z głębi własnych uczuć, bezmyślnie zgodziła się pomóc Temu-Którego-Imienia -Nie-Wolno-Wymawiać, zdobyć serce kogoś innego?

Niestety tak.

Jak mogłaby odmówić (duh, normalnie - zwykłe nie mogę by wystarczyło)?
Ale może to nie skończy się źle; może da radę zachować głowę, patrząc mu w jego piękne, ciemne oczy (piękne? P I Ę K N E?) i może nie wypali niczego głupiego (jak na przykład kocham Cię, spędźmy razem resztę życia).

W końcu jak trudne może być udawanie bycie zakochanym w kimś, kogo kochało się n a p r a w d ę?

you gave her your sweater,
it's just polyester
but you like her better - wish I were Heather

✧ w telegraficznym skrócie - Lettie obsesyjnie kraszuje typa, a typ kraszuje inną typiarę, więc ona bohatersko chce mu pomóc zdobyć tę pannę kosztem własnego zdrowia psychicznego, ponieważ na tym polega miłość czy coś; dla większego dramatyzmu jestem otwarta na poszerzenie błędnego koła - Lettie kraszuje typa - typ kraszuje inną typiarę - typiara kraszuje jeszcze innego typa - inny typ kraszuje Lettie, ale to już możemy sobie dogadać na pw!
✧ lubię, jak dużo się dzieje, omawiać ze współgraczem krejzi pomysły, tworzyć playlisty i jarać się wątkiem; niech będzie śmiesznie, dramatycznie, bawmy się tematem;
✧ super, jakby obiekt westchnień był w wieku Lettie albo żeby chociaż był studentem, ponieważ chciałabym tutaj skupić się na świecie akademickim i wycisnąć z niego najwięcej jak się da;
✧ kocham kryminalne wątki, więc chętnie wkręciłabym tu dodatkowo dramę w dramie z tajnym stowarzyszeniem, ale to jest również do omówienia na pw;
✧ jestem już na forum, nigdzie się nie wybieram, a ten wątek będzie dla mnie super ważny, więc tylko poważni allegrowicze, hehe :brewka:
Ostatnio zmieniony śr sie 26, 2026 10:20 am przez letitia a. satterfield, łącznie zmieniany 7 razy.
cześć tu sławomir
and emily? that's all
22 y/o
For good luck!
165 cm
użera się z ludźmi w miejscowym zoo
Awatar użytkownika
and for the lady, perhaps a regulated nervous system
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

me and you
against the world
STATUS: AKTUALNE | 23/08
ObrazekObrazek
#you practically raised me #older sister or brother #well drama time

Nasza mama zawsze była wolnym, kolorowym ptakiem, którego nie dało się zamknąć w klatce.
Tata próbował.
Wielokrotnie.
I bezskutecznie.
Wracała na chwilę i starała się ze wszystkich sił być dla nas, ale ostatecznie zawsze odchodziła, zostawiając po sobie bałagan, który k t o ś musiał posprzątać.
Padło na Ciebie (przepraszam, że przeze mnie musiałaś tak szybko dorosnąć).
Kiedy nasz ojciec z rozdzierającej tęsknoty uciekał w pracę, Ty byłaś dla mnie wszystkim, czego w danym momencie potrzebowałam. Odrabiałaś ze mną lekcje, odbierałaś mnie ze szkoły, ocierałaś pierwsze łzy i nigdy nie dałaś mi odczuć, że jestem dla Ciebie ciężarem.
Wiem, że nie miałaś łatwo; wiem, że niekiedy doprowadzałam Cię do szału; wiem, że mogłaś powiedzieć dość w każdym momencie, ale tego nie zrobiłaś.
I za to jestem Ci wdzięczna.
Ale też właśnie dlatego zacznę Cię okłamywać; bo nie chcę, żebyś wiedziała, że się potykam; bo nie chcę, byś znowu po mnie sprzątała; bo chcę, żebyś w końcu była w o l n a.
Nawet kosztem naszej relacji.
✧ szukam starszej siostry Lettie, choć tak naprawdę może to być i brat, nie jestem wybredna! super, jakby dzieliło ich takie dziesięć czy piętnaście lat, ale w tej kwestii jestem otwarta na dyskusję <3
✧ w dzieciństwie nie miały łatwo, bo ich mama nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu, a w którymś momencie odeszła zupełnie, pozostawiając je pod opieką ojca, który nie do końca umiał poradzić sobie z samotnym rodzicielstwem, więc ten ciężar spadł na Ciebie;
✧ chciałabym, żeby siostry były naprawdę ze sobą blisko; Lettie z pewnością relacjonuje jej 99% wydarzeń ze swojego życia, oprócz tego nieszczęsnego 1%, który stanie się rysą na ich relacji! ogólnie zapraszam cieplutko na pw, porozmawiajmy!
Ostatnio zmieniony ndz sie 23, 2026 10:47 pm przez letitia a. satterfield, łącznie zmieniany 1 raz.
cześć tu sławomir
and emily? that's all
22 y/o
NARRATORSKI PIESEK
166 cm
IT girl szukająca pracy
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Light in the tunnel might not be enough now
I need to find the lighthouse
STATUS: AKTUALNE | 03/09
Obrazek

Tyli bardzo zależało na tym, by znaleźć swoją bratnią duszę. Kogoś, dla kogo mogłaby przekraczać dotychczasowe granice. Kogoś, kto dałby jej powód do kontynuowania swojego pełnego wybojów życia. Kogoś, dla którego zaczynałaby się starać. Powoli, ale skutecznie. Co prawda poznała kogoś, kto dał jej taką nadzieję i pokazał, że być może istniał dla niej jakiś cień szansy, nawet mimo jej własnych oporów. Niestety, nawet ta osoba rozpłynęła się niczym mgła w najmniej oczekiwanym momencie.
✧ ! WAŻNE ! To nie będzie łatwy start. Ze względu na jej długość i znaczenie, muszę uwzględnić poprzednią relację, która bardzo wpłynęła na Tylę. Chcąc czy nie, utrata czegoś takiego dość mocno podburzy podwaliny jej nadziei na powodzenie w kolejnych potencjalnych związkach. Szczegóły oczywiście do dogadania, ale wolałam ostrzec :lol:
✧ Zwrócę jeszcze uwagę, że Tyla jest dość niedoświadczona w związkach. Ten poprzedni pozwolił jej nabyć doświadczenie, ale bardzo niewielkie. To nagłe zniknięcie może niestety cofnąć jej skłonności do zaufania do stanu początkowego. Więc w tej kwestii też może się wszystko rozwijać powoli.
✧ ENDGAME NA 90% - uwzględniam fakt, że może nam nie wyjść przez odgórne czynniki, ale jak już chciałabym dogadać, jak to skończymy. Moja postać jest natomiast taka, że nagłe przerwanie relacji może dość mocno na nią wpłynąć, a jednak wolałabym uniknąć kolejnego dość mocnego ciosu w Tylę </3
✧ Nie szukam brutalności i toksycyzmu. Jestem chętna na potencjalne dramy, które uprzednio dogadamy, ale wolałabym uniknąć przesady. Jeśli chodzi o Tylę, potrzeba jej raczej potencjalnej stabilności, ciepła i wyrozumiałości, więc to przygarnę w pierwszej kolejności <3
✧ Zawód, nawet płeć są dla mnie dowolne. Tyla miała jedynie relację z kobietą, natomiast bardzo chętnie mogę przyjąć postać męską, która pokaże jej też inną perspektywę. Nie jest to też wymóg konieczny!
✧ Możemy wspólnie to ustalić, ale możemy iść początkowo w relację zawodową. Tyla szuka pracy w zakresie informatycznym, więc Twoja postać może być jej przełożonym/ą albo czymś w tym stylu. Ale to tylko taka luźna propozycja!
✧ Proszę, nie znikaj bez słowa. Jeśli coś nie gra lub nie masz chęci na kontynuowanie, daj znać. Będę wdzięczna za wyrozumiałość w tej kwestii <3
✧ Chętnych zapraszam na pw :slodziaczek:
Ostatnio zmieniony czw wrz 03, 2026 11:21 am przez Tyla Andrulyte, łącznie zmieniany 2 razy.
Lin
kierowanie moją postacią bez mojej zgody, posty z AI, ghosting bez słowa
27 y/o
DEATH IN BLOOM
164 cm
primabalerina | The National Ballet of Canada
Awatar użytkownika
got a sweet face but i only play villain, sugarcoat shit so you never taste venom
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

lost in the dark of my own mind
there's too much beauty in this hell
STATUS: AKTUALNE | 02/09
ObrazekObrazek
Elena wychowała się we Włoskiej, mafijnej rodzinie o głęboko zakorzenionych tradycjach. Trzymana z dala od interesów, przez całe swoje życie była jedynie biernym obserwatorem zawiłości rodzinnego biznesu. Po traumatycznych wydarzeniach, z których jako jedyna z bliskich uszła z życiem, uciekła z Mediolanu przyjmując fałszywe tożsamości i podróżując po świecie, póki nie trafiła do Toronto otoczona opieką przez dalszą rodzinę należącą do 'Ndranghety. Od tego czasu żyje pomiędzy światami - nie będąc częścią półświatka, w którym nigdy własnoręcznie nie utoczyła czyjejś krwi, a jednocześnie nie przynależąc do codzienności dzielonej przez wszystkich z jej nowego otoczenia. Wyobcowana, igra z nadzieją, że być może właściwy moment - lub właściwa osoba - mogłaby przywrócić ją do świata żywych, odciągając od krwawej przeszłości.
Santorini ułożyła sobie jakieś jakoś życie na obcej, Kanadyjskiej ziemi. Odnalazła ciepłą posadę, w której tańcem zadusza tęsknotę za tym, co było kiedyś. Otoczyła się wiankiem nowych ludzi - znajomi, koledzy, przyjaciele i kochankowie umilają jej szarość codziennej rutyny, oferując własne problemy, na których może się skupić by zapomnieć o własnych. Podłapała hobby, próżne zajęcia zabijające jej czas między powrotem z jednego występu a próbami przed następnym. Można nawet powiedzieć, że wreszcie jej rzeczywistość stała się n o r m a l n a.
Przekształciła się w perfekcyjnie funkcjonującą maszynę, której jedynym zadaniem jest nie patrzeć wstecz.
Ale coś w jej sercu podpowiada, że przeszłość nie jest drobiazgiem, który może wepchnąć na dno najniższej szuflady. Że zbroczone szkarłatem podłogi i puste spojrzenia utkwione w suficie nie obędą się bez echa, którego fale dosięgną ją tutaj, w Toronto. Jej umysł stał się wyczulony na pierwsze oznaki ich nadejścia. Napełnił jej duszę paranoją, w której każdego dnia wracając do swojego zapuszczonego mieszkania w Parkdale trzykrotnie skręca w prawo upewniając się, że nikt za nią nie podąża. Uczynił jej relacje płytkimi, międzyludzkie więzy cienkimi, łatwymi do zerwania w razie potrzeby. W razie, gdyby musiała któregoś dnia zniknąć, jak robiła to już wcześniej.
W razie, gdyby dopadła ją odroczona w czasie zguba.

· · ─────── ·𖥸· ─────── · ·


🍁 Poszukuję osoby z półświatka, która mogłaby wprowadzić odrobinę chaosu do starannie ułożonego życia mojej postaci. :elenka:
🍁 W przeszłości, Elena żyła nieco pomiędzy światami i choć udało jej się stworzyć pozory normalności, wierzy, że jej sielanka jest krótkotrwała i wkrótce jej przeszłość zmusi ją do ucieczki. Ma skłonności do ryzyka, przestępczy świat jest jej na swój sposób znajomy i bezwiednie do niego lgnie w chwilach, w których inna osoba racjonalnie odwróciłaby się i uciekła. Jest kontrastem w pozornie kruchej, eleganckiej kobiecie, której jednocześnie nie jest obca brutalność czy krew.
🍁 Nie mam żadnych wymagań w kwestii zawodu i płci postaci - co nie znaczy, że nie mam żadnych pomysłów, jeśli chciałbyś zahaczyć o ten wątek tworząc kogoś nowego. Osoba może być już istniejącą postacią na forum bądź nowym, Kanadyjskim narybkiem.
🍁 Preferowałabym postaci starsze od mojej - Elena wychowała się w tradycyjnej rodzinie, w której wiek równał się z respektem i nawet, jeśli ktoś byłby groźny, nie potraktowałaby go z takim samym poważaniem gdyby jednocześnie był od niej dużo młodszy.
🍁 Jestem aktywnym graczem od samego początku istnienia forum, lubię rozmawiać o wątkach i kontemplować wszystkie dramy, więc na pewno nie ucieknę!
🍁 Nie piszę z AI i preferuję, by mój partner w pisaniu również popełniał posty własnoręcznie.
37 y/o
For good luck!
187 cm
asystent trenera Toronto Marlies
Awatar użytkownika
Dedication, passion and inspiration are keys to success, both on and off the ice.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

and if we hit on troubled water
I'll be the one to keep you warm and safe, brother
STATUS: AKTUALNE | 22/08
ObrazekObrazek
#littlebrother #doubletrouble #hockeyislife #torontomapleleafs
Niezwyciężeni na lodzie bracia Myers.

Nas obu spośród rówieśników wyróżniał ogromny talent do hokeja, którego zgodnie postanowiliśmy nie zaprzepaścić. Innym łatwo było mówić, że wszystko co związane z hokejem przychodzi nam z wrodzoną naturalnością - płynność ruchu, szybkość przejazdu, stabilność chwytu na kiju, umiejętność utrzymania krążka w całkowitej kontroli przy dynamicznych zwrotach. Za każdą rzekomo łatwo przychodzącą nam umiejętnością kryły się długie godziny treningów.
Podczas każdej zimy to my pierwsi biegliśmy sprawdzić lód na Blair Pond Park. To my odśnieżaliśmy zamarznięty staw, ustawialiśmy bramki, organizowaliśmy całe torby krążków, aby móc ćwiczyć oddawanie strzałów. Chłopaki z pobliskich domów przychodzili na gotowe, czasem na chwilę, inni na kilka godzin, ale tylko my spędzaliśmy wszystkie popołudnia po szkole i całe wolne dnie od świtu do zmierzchu na lodowej tafli.
Nie ustawaliśmy w naszych wysiłkach i to się opłaciło. Zawsze byliśmy brani do wyjściowych składów szkolnych drużyn i wszyscy wokół zachwalali wysoki poziom naszego zgrania. Jako pierwszy dołączyłem do lokalnej juniorskiej drużyny, ty zaraz po mnie, gdy tylko wiek pozwolił. Podobna sytuacja nastąpiła również wtedy, gdy wyprowadziłem się do Toronto, aby zacząć grać w Amerykańskiej Hokejowej Lidze - zaraz zjawiłeś się obok z ogromnym zapałem do gry w tych samych barwach co ja. Napędzaliśmy się wzajemnie na każdym kroku, aby wspiąć się wyżej. Udało nam się spełnić marzenie z dzieciństwa, w końcu obaj weszliśmy do najwyższej hokejowej ligi, gdy zasililiśmy szeregi Toronto Maple Leafs.

Dobra passa braci Myers przerwana.

Wypadek samochodowy zakończył moją karierę sportową, ale wpłynął także na twoją, bo wybił cię z rytmu na długie miesiące. Obaj jakoś się odbudowaliśmy, ponieważ hokej wciąż był tym, co znaliśmy najlepiej i kochaliśmy najmocniej. Zostałem asystentem trenera w młodzieżowej drużynie hokejowej, dołączyłem też do twoich indywidualnych treningów, abyś poczuł na własnej skórze, że nie pozwolę ci zaprzepaścić ciężko wypracowanego sukcesu. Ja nie miałem już szansy na doświadczenie olimpijskich zmagań, jednak przed tobą było pełno wielkich możliwości.
Po dwóch tragicznych sezonach znów zacząłeś błyszczeć, a moja juniorska drużyna zaczęła odnosić pierwsze drobne sukcesy. Wspólnie przebrnęliśmy przez najgorszy kryzys. Naprawdę nie wiem, czy byłbym dziś wśród żywych, gdybyś zaraz po moim rozwodzie nie chwycił mnie za bary, nie powiózł do rodzinnego miasta, prosto pod Blair Pond Park, abyśmy ponownie zagrali na zamarzniętym stawie jak te dwa głupie dzieciaki z dawnych lat.
✧ Poszukuję młodszego brata w wieku 34-35 lat. Braci łączy bezgraniczna miłość do hokeja i zawsze grali w tych samych drużynach, choć to John z racji starszeństwa przecierał szlaki. Zaczęli od szkolnych drużyn, potem grali w swoim rodzinnym mieście w juniorskiej drużynie Kelowna Rockets (WHL), gdzie stanowili trzon drużyny, z którą wygrywali mistrzostwa. John zaraz po ukończeniu 19 lat podpisał swój pierwszy kontrakt z Toronto Marlies (AHL), potem dołączył do niego brat i po jakimś czasie obaj przeszli do Toronto Maple Leafs (NHL). John przedwcześnie zakończył czynną karierę sportową z powodu wypadku samochodowego, ale nie przestał kochać hokeja, więc został asystentem trenera i potem trenerem juniorskiej drużyny Guelph Storm.
✧ Trochę szczegółów narzucam - wiek, ścieżkę kariery i obecny zawód hokeisty, ale w inne aspekty kreacji postaci wcale nie wnikam. W zamian mogę zaoferować masę braterskich wątków i prywatne treningi organizowane przez trenera Johna. Może przestali już razem grać, ale starszy brat na pewno dalej pilnuje postępów młodszego, aby czasem nie spoczął na laurach.
✧ Jeśli marzysz o byciu sportowym bohaterem Toronto, zgłoś się koniecznie, moje pw czeka! *_*
kamehame-ha
wyznaję zasadę, że zawsze można się dogadać ❄︎
38 y/o
For good luck!
185 cm
terapeuta flow state
Awatar użytkownika
Relax and enjoy the journey. The stream will carry you this way and that, but will carry you forward to where you need to go.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

The lowest point of your life can lead to the highest.
ofiary uczestnika innowacyjnej terapii
STATUS: poszło 23.08
ObrazekObrazek
#toksycznarelacja #narkotyki #hipnoza #hurtnocomfort #deaddove:donoteat
Nie wszyscy wierzą w innowacyjne metody Vikrama Sirojca. Wiele ludzi mówi, że nie jest on wykształconym terapeutą i naukowcem, a raczej cholernym szarlatanem, zielarzem o problemach psychicznych, który przeżył kiedyś coś tragicznego i stał się kimś innym. Nie można zaprzeczyć, że Vikram ma historię. Paskudną historię, którą wymazał, wraz z odrodzeniem się na nowo. Bo właśnie tak reklamuje swoje usługi.
Jako odrodzenie. Początek nowego, lepszego życia, wolnego od trosk i problemów.
Brzmi za pięknie, aby było prawdziwe, ale Sirojc obiecuje swoim podopiecznym, że jeśli tylko oddadzą się w jego ręce, absolutnie tego nie pożałują. Nie jest wiadomo o jego metodach za wiele — niektórzy mówią, że wprowadza w hipnozę, inni, że podaje swoim pacjentom psychodeliki. Chodzą plotki, że każe dla siebie zabijać, bo tylko kąpiel w czyjejś krwi może wyzwolić swoje wewnętrzne dziecko.
Trafiają do niego desperaci, a Ty jesteś jednym z nich. Może straciłeś w życiu już wszystko; hazard, tragiczny wypadek, zaginięcie? Nie może być to bankructwo, bo usługi Vikrama słono kosztują. Może rodzice Cię do niego odesłali, abyś wyrósł na ludzi. Dla Vikrama nie jest ważny w końcu wiek, a o s o b o w o ś ć. Twoja dusza. Ta sama, o którą zapragnie walczyć, w końcu zaufasz mu bezgranicznie i pozwolisz na wszystko.
✧ tl;dr szukam zagubionego w życiu mężczyzny (25+), któremu nie pozostanie już nic innego, jak niekonwencjonalna terapia, aby odnaleźć siebie na nowo. kogoś, kto da się zmanipulować i będzie płacić Vikramowi za jego poronione pomysły. w pakiecie są bad tripy, happy tripy, różnego rodzaju tableteczki, głodóweczki, detoksiki, dużo jogi, medytacji, podróży, izolacji, studzienek i inne takie, które mam w głowie. docelowo chcę, aby pacjent się w Vikramie zakochał, bo to podniesie nam super drogę toksyczności, a on sam też będzie do niego niezdrowo przywiązany. marzy mi się wątek na pograniczu Nine Perfect Strangers, trochę Midsommaru, trochę Obsesja, no, takie klimaty!
✧ to będzie główny wątek mojej postaci i zależy mi, aby u ciebie też tak było. Vikram będzie pewnie powoli izolował twoją postać od bliskich, bo wiadomo, tylko on jest mu potrzebny. postać nie musi być jednak nowa, jeśli uda nam się to dopasować — ja jestem bardzo otwarta, elastyczna i generalnie długo mnie do niczego namawiać nie trzeba.
✧ z postami bywa u mnie różnie. nie oczekuję bycia speedy gonzales, bo sama nią nie jestem, więc częstotliwość jest do dogadania. czasem odpiszę za parę godzin, czasem za dziesięć dni, ale będę informować! i co do postów; lubię, gdy są ładne. rozwlekam emocje, filozofuję, dużo śmieszkuję też, ale fajnie, jak łapią za serduszko. nie będzie to w końcu lekka relacja.
✧ chętnych zapraszam na pw! chętnie opowiem więcej, będzie fajnie <3
Ostatnio zmieniony ndz sie 23, 2026 8:27 pm przez vikram sirojc, łącznie zmieniany 1 raz.
24 y/o
For good luck!
191 cm
krawiec/projektant Nietuzinkowe Łachmany
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiobojętnie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I'll save us both before we grow cold
If you'll stay and just say, "Look my way"
STATUS: AKTUALNE | 23/08
ObrazekObrazek
#toxicrelationship #morally-grey #blind-trust #victim-mentality #naive #mlm
Nie byliśmy tymi samymi ludźmi co kiedyś. Dorośliśmy, zmieniliśmy życiowe priorytety, a nasze drogi przestały się ze sobą przecinać. Może na początku ubolewałem nad tym, że nigdy więcej nie porozmawiamy, nie spędzimy wspólnie wieczoru na oglądaniu kiepskiego filmy czy graniu do nocy w gry. Pogodziłem się z tym. Potrafiłem ruszyć dalej, zapominając o kiełkującym uczuciu, które nie zmieniło się w nic głębszego.
Po latach twój powrót do mojego życia nie mógł oznaczać niczego dobrego. Ponownie rościłeś sobie do mnie prawo, jakby nic się między nami nie zmieniło od czasów nastoletnich. A ja przyjąłem cię z otwartymi ramionami, bez jakiegokolwiek zająknięcia.
Łatwo dałem się złapać w twoją sieć kłamstw. Wierzyłem w każde twoje słowo, przecież nie miałeś powodu, by oszukiwać mnie na każdym kroku, prawda? Uczucia powróciły z jeszcze większą mocą, a ja chciałem tylko ciebie. Twojej obecności, głosu, dotyku, deklaracji. W końcu mogliśmy być razem.
Szkoda, że to wszystko było tylko słodką pułapką, w którą tak łatwo dałem się złapać.
✧ W skrócie: Szukam mężczyzny dla Cecila w wieku do 28 lat; Jestem elastyczna, więc nie zależy mi na konkretnym wizerunku czy historii postaci. Może być to postać nowa albo już istniejąca na forku. Ze wszystkim można się ze mną dogadać, naprawdę!
✧ Cecil to artystyczna dusza – krawiec i projektant mody. Jednocześnie jest skrajnie głupim i łatwo nim manipulować. Łyka każde kłamstwo jak pelikan bez jakiegokolwiek zająknięcia się.
✧ Ogólnie to ja jestem luźna, nie mam bardziej skomplikowanych wymagań. Staram się odpisywać regularnie, ale też nie jestem szybka w pisaniu jak Zygzak McQueen.
✧ Zainteresowanych zapraszam na PW, wszystko tam dogadamy <3
gall anonim
25 y/o
For good luck!
170 cm
operatorka projektora w fox theatre
Awatar użytkownika
Defending her britishness with a cup of yorkshire tea at the time
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3os
czas narracji-
postać
autor

my knight in shining armour
uratowałeś mnie raz...i drugi...do trzech razy sztuka?
STATUS: AKTUALNE | 24/08
ObrazekObrazek
#romantyczny dramat #do trzech razy sztuka #bo jak nie ja to kto
Connie nie szukała miłości, ona w nią wpadała, zwykle wtedy, gdy życie postanawiało rzucić jej pod nogi kolejną katastrofę.
Connie przechodziła przez wyjątkowo ciemny okres swojego życia. Czuła się przytłoczona, zmęczona, jakby każdy dzień był kolejną wspinaczką bez liny. Właśnie wtedy postanowiła spróbować czegoś nowego: wspinaczki górskiej w pomieszczeniu. Uznała, że może jeśli nauczy się wchodzić wyżej fizycznie, to psychicznie też coś drgnie.
Pierwszego dnia stanęła pod wysoką ścianą wspinaczkową. Patrzyła na nią tak, jak patrzyła na własne życie, z mieszaniną strachu i determinacji. Zapięła uprząż, złapała pierwszy chwyt i zaczęła się wspinać.

W połowie drogi poczuła, że traci równowagę. Jej palce ześlizgnęły się, ciało odchyliło, a serce zamarło. Przez krótką chwilę była pewna, że zaraz spadnie i zrobi sobie krzywdę.
Gdyby nie silna dłoń, która w ostatniej sekundzie złapała ją za uprząż.
Przystojny nieznajomy, skupiony, spokojny, z tym charakterystycznym spojrzeniem człowieka, który wie, co robi, przytrzymał ją i powiedział tylko:
„Mam cię.”
Connie poczuła, że pierwszy raz od dawna ktoś naprawdę ją złapał.
Po zejściu na dół speszyła się, podziękowała i uciekła szybciej, niż powinna. Nie zapytała o imię. Nie zapamiętała nawet, na którym stanowisku trenował.

Kilka tygodni później — kolejny pech

Minęło kilka tygodni. Connie nadal walczyła z życiem, które lubiło ją testować w najgorszych momentach. Wracała z pracy, zmęczona i przytłoczona, gdy jej samochód, stary i kapryśny, odmówił współpracy. Najpierw szarpnięcie. Potem dziwny dźwięk. Aż na końcu powolne zsunięcie się z drogi prosto w niewielkie drzewo.

Nic poważnego, ale wystarczająco, by Connie siedziała w środku i zastanawiała się, czy wszechświat ma do niej jakiś żal. Ktoś mógłby pomyśleć, że próbowała zakończyć swój żywot, ale prawda była prostsza: Connie miała pecha, a pech lubił ją szczególnie wtedy, gdy była najbardziej przytłoczona.

Zanim zdążyła wyjść z auta, ktoś zapukał w szybę.

Ten sam nieznajomy.
Ten sam, który uratował ją na ściance.

„Znowu ty?” — powiedział z lekkim uśmiechem.

Connie poczuła, jak jej policzki płoną.
✧ miło gdyby pan X był w podobnym wieku do 30 max
✧ mam pomysły na kilka wyglądów, ukochałabym za Antonio Cipriano :podrywacz:
✧ zależałoby mi by ta relacja była slowburn, z high and low i wszystkim pomiędzy do endgame.
✧ charakter/bio wszystko dowolne i do dogadania ^^
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”