ODPOWIEDZ
31 y/o
NARRATORSKI PIESEK
178 cm
dyrektor wykonawczy valencourt investment group
Awatar użytkownika
since love and fear can hardly exist together, if we must choose between them, it is far safer to be feared than loved
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki-
typ narracji3rd
czas narracjipast
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: It's party time!
Postać: raphael valencourt
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Sadie Mansfield
Cytaty:
Spoiler
Nie jechali długo. W końcu skręcił w boczną ulicę, znacznie spokojniejszą od głównych arterii, aż przed nimi pojawiła się strzeżona brama prowadząca na teren klubu. Nie było szyldu krzyczącego nazwą lokalu. Nie było kolejki, neonów ani przypadkowych przechodniów próbujących zgadnąć, co znajduje się za wysokim ogrodzeniem. Miejsce było przeznaczone dla ludzi, którzy nie potrzebowali reklamy. Wystarczyła znajomość odpowiedniego nazwiska, numer telefonu albo człowiek stojący przy wejściu, który potrafił rozpoznać właściwy samochód, zanim jeszcze kierowca zdążył opuścić szybę.

Obszedł samochód i zatrzymał się przy drzwiach pasażera. Nie powiedział niczego więcej. Otworzył je, by zaraz się o nie oprzeć przedramionami i spojrzał na Glass.
- Chodźmy się napić - stwierdził jedynie.

Zamówił absynt dla siebie i dla Glass, pozwalając, aby zielony płyn pojawił się w dwóch kieliszkach pod zimnym światłem baru.
Wziął jeden z nich, lecz jeszcze się nie napił. Odnalazł wpierw ciemnymi oczami jasne tęczówki Glass. W zielonkawym świetle baru jej oczy wydawały się jeszcze jaśniejsze, niemal nierealne. Dopiero wówczas podał jej drugi kieliszek.
ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Three sheets to the wind
Postać: raphael valencourt
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Sadie Mansfield
Cytaty:
Spoiler
Barmanka przyniosła kolejną porcję alkoholu, potem następną. Nawet nie pamiętał, kiedy wypił drugą. Kolejny kieliszek pojawił się przed nim, potem następny, a jego obecność zaczął odnotowywać bardziej wzrokiem niż świadomością. Zielone światło za barem odbijało się w szkle i za każdym razem, gdy podnosił kieliszek, miał przez moment wrażenie, że trzymał w dłoni coś świecącego od środka.
Rozmowa pojawiała się i znikała. A właściwie pojawiały się jej fragmenty. Słowa nie układały się już w pełne znaczenia. Głos nieznajomej raz był blisko, raz odsuwał się gdzieś w przestrzeń, chociaż siedziała obok. Raphael odpowiadał czasem jednym słowem, czasem krótkim mruknięciem, czasem w ogóle nie odpowiadał. Nie przeszkadzało mu to. Ona najwyraźniej również nie potrzebowała od niego pełnego zainteresowania. To było wygodne. Pamiętał czyjś śmiech, który zabrzmiał nagle zbyt wysoko. Pamiętał dłoń spoczywającą przez chwilę na jego ramieniu. Pamiętał ciepło czyjegoś ciała przy swoim, potem pomarańczową poświatę odbijającą się w szkle, zielone światło przesuwające się po twarzy nieznajomej, fragment sufitu, zakrzywioną metalową instalację, czarną skórę kanapy pod własnymi palcami. Później drzwi. Kolory. Czyjś głos. Muzyka.
Nie pamiętał kolejności. I szybko przestało go to obchodzić. Alkohol zaczął robić dokładnie to, czego od niego oczekiwał. Rozpuszczał. Najpierw krawędzie pomieszczenia. Potem czas. Potem ludzi. Nie następowało to gwałtownie. Był to raczej powolny proces, w którym rzeczy traciły swoją ostrość bez jednoczesnego znikania. Twarze nadal istniały, ale przestały należeć do konkretnych osób. Światła nadal się poruszały, lecz nie potrafił już określić, skąd padały. Muzyka stała się jednym długim, głębokim pomrukiem, który nie miał początku ani końca. Myśli również zaczęły przypominać muzykę — pojawiały się bez zapowiedzi, urywały w połowie, wracały po kilku minutach pod inną postacią. Catherine zniknęła. Liège zniknęło. Obraz kamiennego wnętrza, którego nie chciał widzieć, rozpadł się na ciemność. Glass zniknęła.
To ostatnie powinno było być najłatwiejsze. Nie było. Przez krótką chwilę, której później nie potrafił umiejscowić w czasie, Raphael miał wrażenie, że widział jej jasne oczy w zielonym świetle. Zamrugał. Nie było ich. Została tylko nieznajoma, jej głowa między jego nogami i własne ciało zatopione coraz głębiej w skórzanej kanapie.
Nie próbował już odtwarzać rzeczywistości. Nie musiał. Tej nocy nie musiał niczego rozumieć. Nie musiał pamiętać. Nie musiał odpowiadać. Nie musiał wiedzieć, kto obok niego siedział, co mówił ani dokąd prowadziły kolejne minuty. Po raz pierwszy od kilku dni świat nie żądał od niego decyzji. Pozostał tylko ciężar własnego ciała, ciepło alkoholu schodzące coraz głębiej i przyjemna, prawie sterylna nieokreśloność.
Kiedy później próbował odtworzyć przebieg tej nocy, nie potrafił. Brakowało początku. Brakowało środka. Brakowało końca. Pamiętał kolory, dźwięki i kilka oderwanych dotknięć rzeczywistości, lecz niczego, co można byłoby ułożyć w historię. I właśnie to uważał za sukces. Nie dlatego, że wydarzyło się coś dobrego. Po prostu nic nie zostało. A czasami dla Raphaela najlepszym wspomnieniem było to, którego nie musiał mieć.
ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Backstabber
Postać: raphael valencourt
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Sadie Mansfield
Cytaty:
Spoiler
Pilnowane posiłki były jednym z niewielu znaków, że mimo całego dystansu Raphael nadal pozostawał obecny w jej codzienności. Nie osobiście. Potrzebował od niej dystansu, łamiąc tym samym własny nakaz. Własne słowo.

komentarz od:Milo Rivera, wt wrz 08, 2026 12:25 pm

Odznak nie przyznano wskazanemu użytkownikowi - Sadie Mansfield (użytkownik nie brał udziału we wskazanej rozgrywce)
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
dirty little diesel.
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
dotknięta przez słońce, dotknij mnie tam, gdzie ja zaczynam a nie kończę, przychodzisz do mnie w snach
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Catch us if you can
Postać: teddy darling
Typ odznaki: cbc toronto
Za co: tu rzut i tutaj, a tutaj wątek

komentarz od:Pilar Noriega, wt wrz 08, 2026 8:29 pm

:klaskacz:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu. weź mnie rozbaw!
27 y/o
SPRING TIME
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Three sheets to the wind, I'm tryna kiss your lips for real, Woohoo, or whatever The Sims said
Postać: coven bremers
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: lainey rosewood
Cytaty:
Spoiler
— Sobota? — zapytała i pewnie mogło to zabrzmieć jako żart, ale wcale żartem nie było. Dopiero po chwili skumała, co Lainey miała na myśli. Ach, czyli jednak była pijana.

— Pudło. Granatowe. Z koronką. Chcesz zobaczyć? — zapytała, zanim odwzajemniła żarliwy pocałunek. Sama przesunęła dłońmi wzdłuż jej ciała, zatrzymując się na wysokości piersi. Jedną z nich ścisnęła mocno, ale krótko. Zaraz objęła ją w pasie, pozostawiając po sobie lekki niedosyt.

no i hajdy

komentarz od:Pilar Noriega, wt wrz 08, 2026 8:31 pm

:klaskacz:
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Ice, bucket, and a challenge, too
Postać: Lysander Westhall
Typ odznaki: dla postaci
Za co: 30 postów

komentarz od:Alexander Hall, wt wrz 08, 2026 10:09 pm

:rizz:
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Bullseye mindset
Postać: Kieran Burreau
Typ odznaki: dla postaci
Za co: 60 postów

komentarz od:Pilar Noriega, śr wrz 09, 2026 11:16 am

zastanowie sie
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
27 y/o
Indulge in local cuisine
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Who is this?
Postać: Gabriela R. Blais
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Ricardo Martinez
Cytaty:
Spoiler
Tyle, że po drugiej stronie nie stała Rosa. Ani Madi, ani Pilar, która jedynie z salonu posłała jej te spojrzenie, które mogło oznaczać: Kogo ty do licha sprowadzasz do domu?
Otworzyła szerzej drzwi, gdy jakaś pomarszczona starucha, wyglądająca jak cygańska księżniczka z dawnej epoki, wbiła jej do pokoju. W dodatku była chyba ślepa, a w dłoniach miała jakąś dziwną laskę.
- Madam Leavu - z wrażenia aż musiała usiąść, bo była gotowa już nakierować to dziwne stworzenie do Patela. Bo takie cygańskie coś na bank musiało być od niego, a tu proszę.
Riczi w co ty nas wpakowałeś.
Tak czy siak, chowa się za zasłonką więc nie widział, kto wszedł do pokoju, tylko usłyszał, że się przedstawia, to z ciekawości wysunał łeb, bo kryjówka kryjówką, ale wiedział już że to nie głos Rosi jego żony. I nagle widzi staruche, która jest ulubioną wiedźmą jego papich.
ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Crystal ball clear
Postać: Gabriela R. Blais
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: Ricardo Martinez
Cytaty:
Spoiler
- Gabriela, uspokój się, to jest profesjonalistka - i jednak otworzył oboje oczu, żeby zobaczyć jak jakimś jajem po nim jeżdzi. Ricz zaufał i rozpościera ramiona tak, żeby Madam było wygodniej go jajować i też tak spojrzał jeszcze ponad jej głową na Gabriele, co ona o tym sądzi. Madam skończyła go jajować i wydała werdykt, więc Ricz się złapał za głowę.
- Olaboga, mam kątwę złego oka słyszalaś?! Madam Leavou, czy tego można się pozbyć? - chce się upewnić, ale spojrzał też na Gabriele - Madam, prosze sprawdzićczy ona też ma klątwę złego oka, my jesteśmy spokrewnini
- Rytuał z solą morską. Okadzanie dymem... - Madame pierdoliła coś pod nosem o możliwościach zneutralizowania klątwy i choć brzmiało to dosyć legitnie, tak ona dalej była kurwa w szoku. Co tu się odpierdalało.
- O nie! Nie ma mowy! Ja nie muszę odpierdalać tego macania, żeby wiedzieć, że ktoś mi źle życzy. - umówmy się. Wrogów jej nie brakowało, więc nawet milion jajek i rytuałów nie zagwarantuje jej duchowej ochrony. Pomarszczona rodzynka jednak zwróciła swoje drżące paluchy w jej stronę, a ona zrobiła krok do tyłu, niemal wpadając na szafkę nocną. Ta jednak nie wyciągnęła kolejnego jajka, a jedynie mruczała coś pod nosem i wskazała na jej brzuch.
- Moje dziecko... Przed tobą tyle cierpienia. Wasza babka zawarła pakt, a ty zapłacisz w waszym pokoleniu najwyższą cenę. Los ci odbierze, to co kochasz. To cię zmieni. Przed wami będzie wiele prób. Na końcu tej drogi jednak czeka na was szczęście. - te słowa mroziły krew w jej żyłach. Czy temperatura w pokoju spadła?

komentarz od:Pilar Noriega, śr wrz 09, 2026 11:27 am

zastanowie sie
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”