0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

chilling adventures of MVP
Cases of actual demonic possession are extremely rare, despite what the False God and his propaganda machine would have you believe.

Wszystko zaczęło się pewnego wieczora, kiedy Alex i Jason przywieźli dla wszystkich jedzenie na wynos z pewnej włoskiej knajpki (tej samej, w której stołowali się razem z Eryczkiem, gdy zwierzęta uciekły z zoo), a na stole wylądowała pogięta ulotka:

Obrazek

Najpierw ktoś się zaśmiał, potem ktoś inny stwierdził, że brzmi to absurdalnie… ale ostatecznie Erika i Cassie uzgodniły dress-code, August i Jamie sprawdziły lokalizację na mapie, a Alex i Jason wypełnili zgłoszenie. W rezultacie cała szóstka stała właśnie na skraju gęstego, mrocznego lasu, przebrani za wiedźmy i czarnoksiężników z Akademii Sztuk Niewidzialnych. Ekipa czekała jeszcze na Gabrielę, która jak zwykle miała się spóźnić, ale żeby nie tracić czasu, przyjaciele postanowili rozpocząć grę bez niej.

Pod stopami trzaskają Wam gałązki, jest ciemno, a w oddali majaczą stare ruiny. Zza jednego z drzew nagle wyłoniła się wysoka dziewczyna - miała na sobie czarną suknię, skórzany gorset i wyrazisty, ciemny makijaż. Powitała Was tajemniczym uśmiechem, po czym wykonała lekko kpiący, teatralny ukłon.

- Chwała Szatanowi. Witajcie, uczniowie - przywitała Was dziewczyna. - Nazywam się Dorothy i będę Waszym Mistrzem Gry podczas dzisiejszego wieczoru. Cieszę się, że nie stchórzyliście, bo dziś nie jesteście zwykłymi ludźmi. Wcielacie się w młode wiedźmy i czarnoksiężników z Akademii Sztuk Niewidzialnych. Umm... To taka szkoła z uniwersum Sabriny, jeśli ta nazwa jest wam obca - dodała ciszej, konspiracyjnym tonem, zasłaniając usta. Popatrzyła kolejno na każdego z paczki, po czym zaczęła przechadzać się obok Eriki i Cassie. - Waszym zadaniem będzie odprawienie starożytnego rytuału i przypodobanie się Mrocznemu Panu. Jako kowen musicie przejść przez serię prób, zebrać ukryte znaki i ukończyć rytuał przed świtem. Na trasie będą czekać na Was aktorzy i wskazówki - znów zniżyła głos do teatralnego szeptu, po czym z kieszeni sukni wyjęła czarną świecę, którą zaraz wcisnęła w dłonie Jamie. - Potrzymaj - rzuciła, po czym znów sięgnęła do kieszeni i wyjęła zapałki. Podpaliła świecę, a płomień natychmiast zaczął rzucać tańczące cienie na twarzach zebranych. - Dzięki - uśmiechnęła się do Jamie i odebrała od niej świecę z powrotem. - Na czym to ja... A, tak. Każdy kowen potrzebuje lidera. Kogoś, kto poprowadzi Was przez mrok ruin, rozstrzygnie spory i... weźmie na siebie ciężar decyzji…. Umm... albo gniew organizatorów, jeśli cokolwiek zepsujecie - wyjaśniła z groźną miną, ale zaraz machnęła ręką i zaśmiała się. - Żartowałam. Teraz wybierzecie spośród was Przewodnika Kowenu - uśmiechnęła się i znowu sięgnęła do kieszeni. Tym razem wyciągnęła z niej niewielki, skórzany woreczek. - W środku znajdują się zapałki. Sześć czarnych i jedna czerwona. Ten, kto wylosuje czerwoną zapałkę, zostanie Przewodnikiem - dodała na koniec, po czym skierowała woreczek w stronę Alexa, który stał najbliżej niej.

MECHANIKA

W tej rundzie każdy z Was rzuca kostką 1d50 - osoba, która uzyska najwyższy wynik, zostanie Przewodnikiem Kowenu.

Ostatnia osoba w I turze w swoim poście ma ogłosić, kto wylosował czerwoną zapałkę i przejmuje czarną świecę.

Rozpoczynamy I turę. Czas na napisanie posta macie do piątku, 23 X 2026.


xoxo, Isiek
:rizz:

Prowadzący:
Alexander Hall

Alex Eric Erika Jason Gabriela Cassandra Jamie august
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teoretycznie mieli spędzić Halloween w domku za miastem z piwem i pizzą, a praktycznie w jakiś przedziwny sposób przerodziło się to w nocny spacer po lesie. Wszystko przez pogiętą ulotkę, którą pewnego wieczoru Alex i Jason przynieśli do mieszkania Gaby razem z włoskim jedzeniem. No i po krótkiej naradzie - voilé, stał na skraju lasu, przebrany za zajebistego czarnoksiężnika.

Żeby w ogóle ogarnąć, gdzie i na co się wybierali, Alex i August poświęcili kilkadziesiąt minut swojego cennego życia i obejrzeli jeden odcinek Chilling Adventures of Sabrina Spellman. Wnioski? Czarna magia wymagała odpowiedniej stylówki. Alex włożył czarne spodnie, czarny golf i czarny płaszcz, żeby wyglądać elegancko i mrocznie, jak ten tamten… tamten… no, tamten czarnoksiężnik-lover Sabriny (to akurat wyskoczyło mu w Google, bo w pierwszym odcinku dalej była z lamusem Harvey’em). Punktualnie o dwudziestej pierwszej Alex i Dust zameldowali się na miejscu zbiórki z resztą paczki - zjawili się wszyscy poza Gabrielą, ale Gabs była w ciąży, więc spóźnialstwo miała usprawiedliwione. Akurat podążali w głąb lasu za lekko koślawymi, drewnianymi tabliczkami z napisem "LARP: SABRINA", kiedy Alex najpierw rozejrzał się dookoła siebie, a potem przeniósł wzrok na przyjaciół. - Jak pojawią się demoniczne kozy to rzucamy w nie Jasonem - zażartował z rozbawioną miną, ale zaraz zatrzymał się wpół kroku, bo zza drzew wyłoniła się dziewczyna. Ubrana w fancy sukienkę i jeszcze bardziej fancy gorset wyglądała, jakby urwała się prosto z jakiegoś planu filmowego. Alex w milczeniu słuchał jej przemowy o wiedźmach, Mrocznym Panu i jakichś starożytnych próbach. Najs. Naprawdę najs. W sumie ciekawą pracę miała ta typiara, nie? No ale z drugiej strony... stanie w środku nocy w ciemnym lesie i nawijanie do obcych ludzi? Pewnie nie zarabiała zbyt dużo na tym gawędziarstwie… No anyways, Alex chyba jednak wolał swoje treningi w klubie bokserskim, chociaż trzeba było przyznać tej całej Dorothy, że dobrze wczuwała się w swoją rolę.

Gdy Dorothy wyciągnęła skórzany woreczek i wyjaśniła zasady losowania, Alex zerknął po kolei na przyjaciół. - No to kto chce wodzić nas na pokuszenie? Jason, dziewczyny? - zagadnął ich z szelmowskim uśmiechem na mordzie, a Mistrzyni Gry podsunęła woreczek bezpośrednio pod jego nos, tak na pierwszy ogień, no bo czemu w sumie nie. Nie zamierzał się ociągać, dlatego szybciutko chuchnął w dłonie i wsunął rękę do skórzanego woreczka, żeby chwilę później wyciągnąć jedną z zapałek. Od razu schował ją między palcami, nie zdradzając koloru ani sobie, ani reszcie - czekał na jeden wielki, wspólny BIG REVEAL. - Ej, chcesz się zamienić? - powiedział cicho do August (mimo że jeszcze nie zdążyła wylosować swojej zapałki), nachylając się przy tym do jej ucha. - Nie ma zamieniania - zaprotestowała od razu Dorothy, bezceremonialnie zdzielając Alexa patykiem po głowie. Omg, what the hell just happened? - No wiesz co, Dorota… - rzucił pod nosem zaskoczony Alex, masując się po głowie. Nie uderzyła go jakoś mocno, ale… lol. Zdziwił się, okej?! DOROTA GO BIŁA. I skąd w ogóle wytrzasnęła patyk?

sexy witch sexy naruto sexy cupcake sexy germanist sexy mum sexy redhead
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
177 cm
Tanatokosmetolog St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
Knock, knock
Who's there?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszly
postać
autor

Jego pierwszym pomysłem na Halloween to w ogóle było to, żeby poszli żebrać o cukierki od ludzi, tak jakby mieli po lat kilkanaście a nie dwadzieścia i trzydzieści-kilka. No bo przecież jeśli wymyśliliby jakieś kreatywne przebrania to mogliby uchodzić za nastolatków, nie? Nawet on! Niestety nie dane mu było przedstawić swojego genialnego planu, bo Alex wypatrzył jakąś ulotkę o LARPie. Choi musiał w ogóle doczytać czym LARP jest, niestety za gówniarza jakoś nie miał wielkiej styczności z nerdowską kulturą i teraz biedny musiał nadrabiać. Całe szczęście, że miał z kim.
Jako że znał się trochę na makijażu, postanowił że z tej okazji się odstawi. Chuj tam, że po ciemku nie będzie wiele widać, on przynajmniej miał satysfakcję że się postarał. Nawet specjalnie kupił sobie jasne kolorowe soczewki kontaktowe. Azjaci z jasnymi tęczówkami już wyglądali trochę upiornie, więc samo to robiło połowę roboty. Starczyło dodać trochę jasnego podkładu na jego i tak dość bladą cerę, jakiś czerwony cień do powiek, i voila, wyglądał jak jakiś wampir. Co prawda tematem ich LARPa miała być netflixowa Sabrina, ale przecież mógł się wykręcić gadką, że jest bladym czarnoksiężnikiem. Co do samego serialu - kiedyś go oglądał, nawet w całości, ale szczerze mówiąc, pamiętał dość niewiele. Liczył się z tym że jakieś nawiązania i easter eggi mogą mu umknąć, ale wciąż miał nadzieję na to, że nadal będzie się dobrze bawić z pozostałymi.
Chociaż Jason niemal zawsze się spóźniał, tym razem dołożył starań, żeby być o czasie. Oczywiście nie wyszło idealnie i był kilka minut przed - ale lepiej w tę stronę. Zbijał piąteczkę z chłopakami i witał się przytulasem z każdą z dziewczyn z paczki, które dołączały.
- Chciałbym zobaczyć, jak próbujesz mnie podnieść - odpowiedział Alexowi, szczerząc się głupio. Nawet jeśli Hall regularnie ćwiczył, raczej nie byłby w stanie wykonać takiego rzutu! A jakoś nie spodziewał sie, by Jamie dała rade mu pomóc.
O, może to ją powinni rzucić kozom.
Trochę żałował, że Gabriela była nieobecna, bo doskonale wiedział, że przebiłaby ich wszystkich w kwestii swojego przebrania, ale życie niestety rządziło się swoimi prawami. Ich przewodniczka gry też wyglądała całkiem klimatycznie. Podobnie jak Hall, Jason przez chwile zastanowił się nad jej robotą. Pewnie nie zbijało się wielu kokosów na kilku LARPach przeprowadzonych zaledwie w ciągu jednej nocy, na pewno musiała mieć jakąś inną, główną fuchę. Kiedyś obiło mu sie o uszy, że najwięcej nerdów i przy okazji dewiantów robi w IT. Ciekawe czy w tym przypadku też tak było.
- Dawajcie, będę najlepszym liderem ever - obiecał, tak jakby wybór zależał od niego, a nie od losownania. Sięgnął do woreczka, grzebiąc w nim tak jakby był w stanie z premedytacją wylosować upatrzoną zapałkę. Schował ją w zaciśniętej dłoni, obserwując pozostałych. Roześmiał się, widząc jak poważnie Dorothy podeszła do swojej roli - Słyszałeś, żadnego zamieniania, Alex! Tak mówi prawo kowenu!
Czy oni tez powinni mieć taki patyki? Absolutnie nie pamiętał, jak działała magia w uniwersum Sabriny. Na pewno nie mieli różdżek... to był Harry Potter...
- Jakby cię coś wystraszyło, to wołaj. Obronie cię - te słowa skierował do Jamie. Wiedział, że lubiła uchodzić za samodzielną i samowystarczalną, no i oczywiście nie byli już razem, ale wciąż mógł być dla niej oparciem w chwili strachu, co nie?

Jamie Park Eric Stones Erika Lindberg Alexander Hall august winters Cassandra Wildbird Shereen Winfield
Solhy
Posty z AI, nadmierna infantylność
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
That's when you know you've found somebody special.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

A Jamie uwielbiała Halloween! I to już od dziecka! Właściwie to był jedyny moment, w którym jej mama trochę odpuszczała. Wtedy wracała kobieta, której Park na co dzień właściwie nie znała, nieco szalona, dużo bardziej otwarta. Ta, która wpadła z nieznanym panem, którego Jamie potem widziała raz, mając dwanaście lat. W Halloween nie było obowiązków ani tego, co ważniejsze od kontaktów z rówieśnikami. Przebierały się obie i obie biegały po dzielnicy, polując na cukierki albo rozdając je innym dzieciakom.
Zamiłowanie do przebierania się zostało jej do dziś, tylko jakoś nie ogarnęła tego, że nastoletnia czarownica Sabrina wcale nie chodziła do Hogwartu. Dopiero Erika ją uświadomiła, a miała taki piękny strój pasujący do Hufflepuffu! No nic, strój musiał pójść w odstawkę, ale z pomocą przyszła Gabi, która zawsze wiedziała, jak połączyć seksapil z mrokiem i pewnością siebie. Jamie trochę ją podziwiała za odwagę w wyrażaniu opinii i ubiorze.
Na LARPa cieszyła się jeszcze bardziej, bo od niedawna próbowała swoich sił w różnych erpeżkach z Eriką, która miała wręcz anielską cierpliwość do zielonej jak szczypiorek dodawany do magicznych dekoktów Jamie. Wydała zdecydowanie za dużo na Temu, AliExpress oraz Amazonie, pożyczyła kilka ciuchów od Gabi i Eryczki i wyszło SUPER! Więc dumna z siebie dołączyła do całej ekipy, stając koło Jasona, tak na wszelki wypadek. Każdy kociak potrzebuje swojego niedźwiedzia do opieki. A taka noc mogła być straszna. Nie przepadała za horrorami, ale też była mega podekscytowana zabawą.
- Może wszystkie pomożemy Alexowi... - zaproponowała rozwiązanie, ale dalej trudno byłoby przesunąć tego bysia.
Spojrzała z rozbawieniem na Jasona, ale zaraz rozmaśliła spojrzenie i splotła dłonie przy policzku.
- My hero! - zatrzepotała rzęsami. I pewnie ten prześmiewczy komentarz byłby celny, gdyby nie to, że spłoszona sowa przeleciała koło nich, a przerażona Jamie aż pisnęła, wpadając w wielkie ramiona Choia!
Jak nic specjalnie wypuściła ją ta cała przewodniczka! Nie polubią się!
- Dobra, już się nie odzywam!
Podeszła do mistrzyni gry i wylosowała swoją zapałkę, chowając ją w dłoniach. Chociaż nie wytrzymała i zerknęła na swoją zapałkę, z ulgą przyjmując fakt, że nie zostanie liderem.

pumpkin candystick marsbar muffin gingerbread taki cukieras z alkoholem ;)
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
28 y/o
for all his sins
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
even in the afterlife, its only you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

why do i have a creepy feeling...
that these shadows are watching us?


No to oficjalnie spooky season has begun!

Dzielnice powoli spowijały się halloweenowymi dekoracjami. Dynie pojawiały się przed drzwiami, nadmuchiwane minionki wspinały się po drewnianych płotach, a ogrody witały przeogromne kościotrupy wyłaniające się spod ziemi. August natomiast, wraz z Alexem i z pomocą Eryczki oraz Jamie, zdążyła kilka dni wcześniej udekorować swoją kwiaciarnio-kawiarnię, żeby i ona nabrała tego magicznego, creepy vibe'u. Kto by pomyślał, że Eryczka okaże się specjalistką w tej dziedzinie? DACIE WIARĘ?! NO JA NIE WIEM XD.

No ale anyways, Zimówka zdążyła też powymieniać kilka pomysłów na halloweenowe ciacha i ciepłe napoje z wisienką, więc ogólnie był to naprawdę udany dzień… chociaż nie była pewna, czy w ogóle uda jej się cokolwiek z tego przyrządzić, bo halooooo, awaria?! WYLĄDOWAŁA NA PRZYMUSOWYM URLOPIE. Ale każdy powód do spotkania się z ekipką był dobry, no nie?

NO ALE przejdźmy do kulminacyjnego punktu dnia, a raczej dzisiejszego wieczoru… a mianowicie, blackout w Toronto równał się potrzebie kreatywnego myślunku... bo przecież trzeba było jakoś zagospodarować ten nadmiar wolnego czasu, no nie? Więc od jednej wymiany zdań do drugiej, jakimś cudem znaleźli się w czeluściach lasu, który swoją drogą był w chuj creepy. Winters uwielbiała takie klimaty. Lubiła też się bać, zwłaszcza teraz, kiedy mogła wykorzystać każdą wymówkę, żeby wtulić się w Ducky'ego, ale dobra, te wszystkie dźwięki liści, wiatr poruszający gałązkami i szelesty dobiegające cholera wie skąd… no zdecydowanie za bardzo działały na jej wyobraźnię.

Przebrana za wiedźmę, taką z kocimi uszami, bo miau, czemu nie, stała sobie z resztą ekipki, czekając, co też ciekawego im się przydarzy. NO I nagle z czeluści mroku wyłoniła się Dorothy, mistrzyni gry, która wyglądała creepy, ale tak hot creepy? August automatycznie złapała się za własne piersi, no bo te jej wyglądały mega hot. Takie wiecie, uniesione, jędrne… Jezu, no nie będzie winiła nikogo, kto trochę dłużej zawiesi na nich wzrok. Ale dobra, rozkojarzamy się za bardzo.

Wracając… ekhm. No i dobra, słuchała uważnie słów kobiety, kiedy już udało jej się skupić na czymś innym niż jej biuście, po czym grzecznie poczekała na swoją kolej, żeby wsunąć łapkę do woreczka i wyciągnąć zapałkę. Zacisnęła ją w dłoni i schowała ręce za plecami, no wiecie, coby przypadkiem nikt nie próbował podejrzeć. - Dokładnie, Alex! Prawo kowenu mówi również... zero oszukiwania! - rzuciła, wysuwając język w jego kierunku, po czym posłała Jasonowi porozumiewawcze spojrzenie. - Eryczka, myślisz, że dasz radę załatwić mi taki gorrsdfysdufi? - zaczęła, ale nie zdążyła nawet dokończyć, Bo Dorotka spojrzała na nią dokładnie tak, jak wróżka chrzestna ze Shreka, kiedy wymachiwała swoją różdżką, zanim ojciec Fiony zamienił się w ropuchę czy tam żabę. No i ten no… chociaż perspektywa zamienienia się w kotka brzmiała całkiem kusząco, August nie zamierzała ryzykować, że do końca życia będzie musiała miauczeć.... więc będzie posłuszna. Przynajmniej przez chwilkę.

ɐʞuǝᴉsᴉʍ 𝔪̖̝̙̞̅̆𝔶̪̭̥́̀̅ 𝔪̞̤͒̿͘̕𝔞̭̭̑̍̀͘𝔰̰̤̫̺̯̑𝔱̛̰̳̖̍̀𝔢̱͗͒́͒̍𝔯̥̤̞̫̝̞ 𝐡̯̞̭̐̿̕𝐮̠̳̖̬̖̎𝐧̤̱̅̆̅͗𝐤̬̤̪̗̖̆ ⛧ morticia ⛧ 𝑐͗̐𝑟̮̩𝑜̭̿𝑤̬͒𝑔͒̑𝑖̰̮𝑟̱̭𝑙̦̑ 𝐛𝐥𝐨𝐨𝐝𝐲𝐦𝐚𝐫𝐲 𖤐
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
wiolonczelistka, sprzedawca Toronto Symphony Orchestra, Bookland
Awatar użytkownika
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shootin' stars?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Halloween było wydarzeniem, które Cassie uwielbiała już od małego. Piękne ozdoby na około domów, niezliczona ilość darmowych słodkości oraz stroje, którymi można było błyszczeć na ulicy, po której akurat się chodziło. To pobudzało wyobraźnię, a dokładając do tego jeszcze fakt, że Wildbird uwielbiała zjawiska paranormalne, doszukując się ich niemal wszędzie, gdzie się dało, wiadomym było, że nic nie było w stanie zmusić jej by chociaż jednego roku zrezygnowała z tego święta.
W tym roku przeczuwała, że będzie równie epicko - ostatecznie miała spędzić porządną ilość czasu z najlepszą ekipą pod słońce, z którą człowiek nie mógł się nudzić! Była pewna, że z nimi to i polowanie na niedźwiedzie okazałoby się jeszcze bardziej fascynujące! A przecież aktualnie rozchodziło się o LARPa związanego z Sabriną, do którego dołączyli pod wpływem impulsu. Well, spontaniczność i nieprzemyślane decyzje z pewnością były ich specjalnością.
Długo zastanawiała się nad strojem, jaki powinna założyć w tym roku. Miała tak wiele pomysłów, iż istniało prawdopodobieństwo, że życia jej braknie, a i tak nie zrealizuje wszystkiego, co pojawiało się w jej rudej głowie. Koniec końców stanęło na szacie, która upodobniła ją do rasowej wiedźmy - brakowało jedynie kapelusza, ale Cassie nigdy nie była aż tak wielkim ich fanem. Zadowolona z siebie skierowała się do domu Eryki, z którą razem miała się udać do lasu, w którym miała zacząć się przygoda.
Pech chciał, że w drodze do przyjaciółki z ekipy ptak postanowił potężnie narobić na strój dziewczyny, a jak wiadomo ptasia kupa była niebywale toksyczna i żrąca, a do tego nie wyglądała dobrze na stroju, który powinien wyróżniać się nienagannością. Na domiar złego zahaczyła gdzieś peleryną, rozrywając ją w połowie. Niby nic, bo dodawało tylko straszności, ale niszczyło jej zmysł estetyczny.
Zdewastowana dotarła do domu panny Lindberg, która ostatecznie pomogła jej ogarnąć zamienne przebranie. Bo kto inny, jak nie rasowa panna ciemności mógł posiadać bezgraniczną ilość ciemnych, gotyckich ubrań obchodząc pewnie halloween każdego dnia. Została więc wciśnięta w gorset, asymetryczną spódnicę, nową pelerynę oraz czarną koszulę.
-Wygląda wspaniale. Powinnaś ubierać ludzi na halloween, wiesz? - pochwaliła dziewczynę i koniec końców dołączyły do reszty zebranych, z których każdy wyglądał świetnie. Co jak co, ale jeśli chodziło o mobilizację, nawet kostiumową, potrafili się zgrać niemal idealnie.
-Ale czad! - zachwyciła się, przyglądając wszystkim dekoracjom. Creepy, nie ma co, ale ten klimat pasował idealnie i sprawiał, że aż chciało się wcielić w rolę.
Lekko się wzdrygnęła, kiedy zza drzewa wyłoniła się postać dziewczyny i aż złapała Erykę za rękę, żeby mieć pewność, że obok niej jednak znajdował się ktoś żywy i ciepły. Parami łatwiej, co nie, a skoro była ich aktualnie szóstka to i nikt nie zostanie sam!
Sięgnęła po zapałkę, oczywiście wyobrażając sobie, że w worku poza nimi są jeszcze jakieś pająki (których nie lubiła), czy tam inne obrzydliwe rzeczy.
Zerknęła na niewielki patyczek - wyglądała zwyczajnie, zdecydowanie nie jak coś, co mogłoby być oznaką przewodnictwa sabatowego. Uniwersum wiedziało, że gdyby Cassie ich prowadził, niechybnie zginęliby śmiercią tragiczną.
-Ciekawe czy jakbym miała cycki, to też bym tak dobrze wyglądała w gorsecie - szepnęła do Eryki, już wcześniej zauważając, że Dorothy to był jednak kawał baby, z którą lepiej nie pogrywać. Żarty żartami, ale nikt nie chciał się zmagać ze skutkami klątwy, którą pewnie by rzuciła.

Master of disaster brave witch Saxy bomb Dark Queen Meom meow Handsome hero
28 y/o
Dungeons & Dummies
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Daughters of darkness
Sisters insane
A little evil
Goes a long, long way
We stand together
No we're not afraid
We'll live forever
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dotychczas nie mieli większych planów na Halloween. Zakładali rzecz jasna, że coś sobie wspólnie ogarną, ale na dobrą sprawę nie mieli większego pomysłu na to czym dokładnie miałaby być owa impreza. Przynajmniej do czasu, gdy chłopaki wraz z żarciem nie przynieśli im też ulotki odnośnie LARPa ze świata Sabriny.
Problem w tym, że LARP dotyczył tego netflixowego uniwersum, a tego serialu Erika nigdy nie oglądała, bo już przed premierą stwierdziła, że będzie go bojkotować ze względu na brak wyraźnej obecności gadającego Salema. Coś takiego było naprawdę niedopuszczalne. Każdy wiedział, że ten kot był jednym z ważniejszych i najbardziej zabawnych elementów serii, więc pozbycie się go było zwyczajną głupotą.
Nie znała postaci, które tam wrzucono, ani tym bardziej jak wyglądały. Planowała już dużo wcześniej pójść jako Nadja z Co robimy w ukryciu i tego postanowienia zamierzała się trzymać. Najwyżej powie, że ten strój jest jakąś wiedźmią fanaberią, a wampirze kły, które doczepiła sobie klejem do własnych były po prostu ciekawym smaczkiem. Bo czemu nie?
Zawczasu umówiła się z Cassie, że ta wpadnie do niej i wspólnie udadzą się do lasu, gdzie odbywał się LARP, bo we dwójkę zawsze było przyjemniej się poruszać po mieście i okolicach oraz niewątpliwie bezpieczniej. Wciąż brakowało prądu i miasto nie było oświetlone, więc na pewno niejeden patafian mógłby chcieć skorzystać z okazji i napaść na jakąś samotną dziewczynę… Może to nawet lepiej wyszło dla Wildbird skoro po drodze jej strój został zdewastowany i ktoś musiał się nim zająć.
— Słuchaj pomiędzy moją garderobą, a rzeczami wykorzystywanymi do cosplayów i innych na pewno sporo by się znalazło — przyznała, bo sama przecież często na konwenty i streamy musiała się przebrać dla większej rozrywki, więc siłą rzeczy materiałów potencjalnie halloweenowych znalazłoby się dosyć sporo.
W jednak po tych wszystkich perturbacjach dotarły na miejsce, gdzie czekała na nich reszta. Byli gotowi do tego, aby wspólnie stawić czoła dziwnym siłom, odstawić jeszcze dziwniejsze rytuały i… w ogóle czarować. Naprawdę ten wieczór mógł się okazać jedynie dobrą zabawą. Może nawet lepszą niż dekorowanie kawiarni Winters, która przez blackout nie została doceniona przez szerszą publikę.
Nie musieli długo czekać na to, aż niejaka Dorothy przedstawi im się jako ich Mistrzyni Gry i zacznie wyjaśniać zasady oraz założenia gry. Nie wszyscy potrafili przy tym usiedzieć do końca cicho, co ściągało na nich gniew Dorotki, ale Lindberg starała się być dla niej grzeczna. Wyglądała przerażająco. I cholernie dobrze. Jakby mogła być Masterką w nieco innym Dungeonie.
— Laska… Wyglądałabyś i teraz zajebiście jakby go odpowiednio dobrać — odszepnęła do Cassie, a potem odwróciła się do August, która także miała do niej jakąś sprawę. — Co ci pożycz…?
Nie zdołała dokończyć, bo była kolejną, która oberwała w łeb od Dorothy. Erika posłała jej przepraszające spojrzenie i zacisnęła dłonie jeszcze mocniej wokół swojej zapałki, która ewidentnie była znakiem, że przegrała losowanie na lidera. I dobrze. Jeszcze by ich źle poprowadziła. W razie czego, gdy coś się stanie to będzie na Jasona.

Cassandra Wildbird Alexander Hall august winters Jason Choi Jamie Park Gabriela R. Blais
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

chilling adventures of MVP
Kronika Mrocznego Kowenu: Tura I, czyli gorset Dorothy, atakujące patyki i Zapałka Mrocznego Przeznaczenia

A threat to one of us is a threat to us both.


Wyglądało na to, że do tej pory gorset Dorothy (i jej biust, podziwiany przez August) zrobił większą furorę niż sam Mroczny Pan… A Mistrzyni Gry okazała się konkretną babeczką, bo Alex i Erika zdołali zaliczyć po bezceremonialnym strzale patykiem w łeb za gadanie i próby kombinowania. Cassie tymczasem miała piękny strój zastępczy po wypadku z kupą ptaszora, Jamie o mało co nie zeszła na zawał przez spłoszoną sowę, a Jason od razu zgłosił swoją kandydaturę na najlepszego lidera (oraz osobistego ochroniarza Jamie). Gabrieli z kolei dalej nie było widać na horyzoncie...

Gdy wszystkim udało się już wylosować zapałkę, okazało się, że Przewodnikiem Kowenu został Jason. Dorothy podeszła do niego z poważną miną i bez zbędnych słów wręczyła mu czarną świecę oraz pogniecioną, stylizowaną na starą, mapę ruin. - A więc ty będziesz głosem tego kowenu - mruknęła, chowając woreczek z zapałkami do kieszeni. - Pamiętajcie, że stare ruiny są zdradliwe, a w cieniach czai się cała chmara demonów gotowych sprawdzić waszą… yyy… odwagę. Trzymajcie się razem, nie gaście świecy i niech Mroczny Pan ma was w swojej opiece. Podążajcie za strzałkami - oznajmiła, po czym znowu ukłoniła od niechcenia i zniknęła w mroku między drzewami. Nareszcie możecie ruszać.


MECHANIKA


W kolejnej turze każdy z Was rzuca kostką 1d30 (1-30).

Rzuty dają Wam PUNKTY (+1 lub +2) albo generują zasadzki/przeszkody (-1 punkt lub inna konsekwencja fabularna). Warunkiem zaliczenia scenariusza jest zdobycie dziesięciu punktów w całym wątku jako DRUŻYNA.

Link do rzutów: KLIK
Spoiler
1. Z gęstych zarośli wynurzają się aktorzy w maskach demonów z Trzynastki z Greendale. Rozpoczyna się Łów! Musicie uciekać, by nie zostać naznaczonymi. (+0 pkt)
2. Zauważacie, że korzenie starego dębu układają się w symbol, który widzieliście w Grimuarze. To starożytny skrót przez las! (+2 pkt)
3. Przewodnik Kowenu próbuje poprowadzić Was w stronę bagien i chwilę zajmuje Wam powrót na właściwą ścieżkę. (-1 pkt)
4. Aktor grający chowańca próbuje odebrać Wam czarną świecę, ale udaje Wam się go powstrzymać. (+0 pkt)
5. Musicie rozwiązać zagadkę mowy nienawiści wypisaną na zniszczonym ołtarzu. Prawidłowa inkantacja otwiera ukrytą skrytkę. (+1 pkt)
6. Wchodzicie na teren opanowany przez Gremliny - wszędzie porozrzucane są fałszywe tropy i zniszczone rekwizyty. Tracicie czas na segregację. (-1 pkt)
7. Ścieżkę przecina Wam prawdziwy czarny kot - czy to Salem?! Możecie spróbować go przygarnąć - wykonajcie dodatkowy rzut kostką. Wynik parzysty oznacza, że udało Wam się go oswoić i możecie zabrać go w dalszą wędrówkę. (+0 pkt)
8. Przekraczacie niewidzialną barierę postawioną przez wrogi kowen. Jeden z Was zostaje unieruchomiony przez aktora, dopóki reszta nie odprawi rytuału oczyszczenia (rzućcie kostką lub wybierzcie, kto został unieruchomiony!). (+0 pkt)
9. Sprawnie przenieśliście elementy rytualne przez zrujnowany most. (+2 pkt)
10. Ktoś z kowenu potyka się w ruinach i gubi jeden ze składników do wywaru. Musicie go znaleźć! (-1 pkt)
11. Drogę zagradza Wam aktor w szatach Arcykapłana, jedno z Was musi poświęcić coś cennego, żebyście mogli przejść dalej. (+0 pkt)
12. W starej krypcie znajdujecie mapę lasu narysowaną krwią na pergaminie. Znacie teraz rozmieszczenie wszystkich ołtarzy. (+1 pkt)
13. Jeden z aktorów-demonów naznacza Was „złym okiem”. Musicie cofnąć się do poprzedniej strefy, by zmyć klątwę w leśnym strumieniu. (-1 pkt)
14. Trafiacie na ukrytą polanę. Odpocznijcie chwilę i odzyskajcie siły przed dalszą Próbą. (+1 pkt)
15. Aktorzy grający Łowców Czarownic otaczają Wasz kowen. Musicie uciekać. (-1 pkt)
16. Znajdujecie starożytną Układankę Acherona. Chroni Was ona przed jednym atakiem demonów (kolejny rzut na atak demona = 0 pkt, a nie -1 pkt). (+1 pkt)
17. Niewłaściwa interpretacja snu jednego z Was prowadzi kowen prosto w stronę leśnych mokradeł. Musieliście nadrabiać drogi. (+0 pkt)
18. Znajdujecie w ruinach sztylet wysadzany kamieniami - rekwizyt, który świetnie wygląda na zdjęciach i podnosi prestiż kowenu. (+0 pkt)
19. Pojawia się aktor grający Pana Ciemności we własnej osobie. Jego obecność tak Was paraliżuje, że gasicie czarną świecę i musicie ją zapalić na nowo. (-1 pkt)
20. Znajdujecie bezpośrednie przejście przez starą kryptę do kolejnej strefy ruin. Prorocza wizja się spełniła! (+2 pkt)
21. Goni Was aktor-wilkołak. Udaje Wam się uciec, ale zboczyliście z trasy. (+0 pkt)
22. Ktoś z kowenu niechcący narusza pentagram ochronny w ruinach. Nadciągają demony! (-1 pkt)
23. Musicie wpisać poprawny szyfr na kłódce starej skrzyni. W środku znajdujecie treść zaklęcia. (+2 pkt)
24. Przewodnik Kowenu przekazuje czarną świecę i Świętą Księgę innej osobie. (+0 pkt)
25. Szepty z krótkofalówki dają Wam wskazówkę od samej Madame Satan. (+2 pkt)
26. Sprawnie rozwiązujecie zagadkę alchemiczną, dopasowując odpowiednie symbole ziół do ich opisów. (+1 pkt)
27. Trafiacie na teren opanowany przez złośliwe chochliki - musicie rozwiązać ich zagadkę logiczną, by odzyskać ukradzioną mapę. (-1 pkt)
28. Docieracie do Bramy Piekieł - musicie odśpiewać swoją ulubioną piosenkę, by wrota się otworzyły. (+1 pkt)
29. Wasz kowen wykazuje się niesamowitą jednością podczas rytualnego tańca wokół ogniska. Mroczny Pan jest zadowolony! (+2 pkt)
30. Przeskakujecie przez rozżarzone węgle, udowadniając swoją odwagę i wierność Kościołowi Nocy. (+2 pkt)


Poniżej znajduje się kod, który należy umieścić pod każdym postem i zaktualizować wynik drużyny po każdym rzucie. Każda osoba musi opisać, co dokładnie wydarzyło się na trasie!

Kod: Zaznacz cały

[size=85][b]RZUT:[/b] [url=LINK]KLIK[/url]
[quote]OPIS RZUTU WRAZ Z ILOŚCIĄ PUNKTÓW [/quote]
[center][b]WYNIK DRUŻYNY:[/b] 0 pkt[/center]
[/size]
Uwaga! Numery rzutów nie mogą się powtórzyć. Jeśli ktoś wylosuje ten sam numer, rzuca kostką ponownie.

Rozpoczynamy II turę. Czas na napisanie posta macie do soboty, 31 X 2026.


xoxo, Isiek
:rizz:

Prowadzący:
Alexander Hall
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No trzeba przyznać, że to miejsce robiło robotę. Suche gałązki trzaskały im pod podeszwami, wiatr szumiał w koronach drzew, sowy pohukiwały… Kozak. Mroczny klimacik wciągał Alexa z każdą minutą, meega mu się podobało. Odwrócił się do Jasona, który szedł niedaleko niego, i rzucił coś w stylu, że chciałby zobaczyć, jak Alex próbuje go podnieść; Hall parsknął śmiechem i pokręcił głową. - Przecież nieraz na siłce się podnosiliśmy i rzucaliśmy na matę, oj, Jason, Jason - skwitował z rozbawieniem. Fajnie było z Jasonem chodzić na siłkę, bo robili ćwiczenia na zmianę i nikt im nie podpierdalał maszyny. No i oboje byli silni, każdego dnia, tak samo jak MOC ICH PRZYJAŹNI!

Gdy August i Jason zaczęli gadać na zmianę o "prawie kowenu", Alex zmrużył oczy. - Sramieniania, sramieniania, NO DOBRZE - rzucił, ostentacyjnie wzdychając i podnosząc do góry obie ręce w geście poddania się. Kątem oka wyłapał, że Dorothy znowu mierzyła go tym swoim mrocznym, ostrzegawczym spojrzeniem, a wolał nie ryzykować kolejnego strzału patykiem w głowę, więc nie powiedział już nic więcej. Przeczucie mu mówiło, że tym razem Dorota mogłaby użyć czegoś grubszego. No jednak kiedy August zwróciła uwagę na gorset Mistrzyni, nachylił się szybciutko w stronę Eriki, bo zrozumiał, o co Winters chodziło. Ot, jeden z przywilejów bycia chłopakiem Dust, rozumiał ją zawsze i wszędzie. - Eryczka, totalnie załatw jej taki gorset - szepnął Lindberg do ucha z cwanym uśmiechem, bo ona już pewnie wiedziała, co mu chodziło po głowie, hehehehe.

No ale anyways, w końcu nadszedł czas na wspólny BIG REVEAL! Wszyscy otworzyli dłonie i zaprezentowali swoje zapałki… No i stało się jasne, kogo Mroczny Pan wybrał na swojego ziemskiego namiestnika. Przewodnikiem Kowenu został Jason. Alex uśmiechnął się i poklepał Jasona po ramieniu z uznaniem, a tymczasem Dorota wcisnęła mu w ręce czarną świecę i podniszczoną mapę. - Jason! Prowadź, wodzu! - zawołał Alex z entuzjazmem, machając dłonią w stronę ścieżki. Alex przepuścił najpierw Jasona, a potem po kolei każdą z dziewczyn, i w rezultacie szedł na szarym końcu, żeby żadna z przyjaciółek nie została porwana przez jakiegoś demona czy coś.

No i ruszyli! Na czele kowenu kroczył Jason, a za nim reszta ekipy. Nie minęło jednak pięć minut - serio, nie zdążyli nawet dowlec się do ruin - kiedy zza najbliższych krzaków z dzikim wrzaskiem wyleciał na nich jakiś typ. Miał na sobie poszarpane… yyy… szmaty, i koślawą, plastikową maskę z rogami. Kurde, dopiero jak Alex sobie przypomniał, że to był LARP, a nie napad, to powstrzymał się przed posłaniem chłopa na glebę. Aktor zaczął biegać wokół całej grupy, chaotycznie machając łapami. - Duch waszego kowenu jest skażony! Jesteście naznaczeni Złym Okiem! - darł się typ, skacząc w przezabawny, koślawy sposób wokół nich i… klepiąc po kolei w policzki Cassie, August, Alexa i Erikę swoją dłonią, która była grubo umazana jakąś czarną mazią do charakteryzacji. - Klątwa spali wasz kowen, a Mroczny Pan nie przyjmie waszej ofiary, jeśli nie cofniecie się do leśnego strumienia! - aktorzyna wskazał palcem na plastikową wanienkę z wodą niedaleko, która zapewne służyła za fabularny leśny strumień. - Nie no, kurwa, serio? Czym ty mnie ujebałeś? - rzucił Alex, dotykając czarnego śladu na swojej twarzy. Typ-Demon nie zamierzał jednak wdawał się w dyskusje - zrobił fikołka i uciekł z powrotem w krzaki. Przyjeb. Alex powąchał swoje umazane palce i od razu się skrzywił. - To śmierdzi. Wodzu, musimy się umyć, Złe Oko, boo hoo - zawołał do Jasona, parodiując mroczny głos demona, po czym pierwszy udał się w stronę plastikowej wanienki. Zmył paskudztwo najpierw z palców, a potem z twarzy. Chwilę później zapewne dołączyły do niego dziewczyny i gdy tylko również były czyste, klątwa zapewne ich opuściła. AMEN!

Alex wytarł mokre dłonie o spodnie i dostrzegł leżący przy brzegu wanienki prosty patyk. To był bardzo fajny patyk. Postanowił go sobie wziąć. - Dobra, jesteście czyste? To lecimy dalej, moi drodzy, Jason, prowadź! - obwieścił Alex, po czym bez ostrzeżenia dźgnął August patykiem prosto między żebra, chichocząc pod nosem jak debil i od razu uciekając w bok przed jej ewentualną zemstą, hihihihi.

RZUT: KLIK
13. Jeden z aktorów-demonów naznacza Was „złym okiem”. Musicie cofnąć się do poprzedniej strefy, by zmyć klątwę w leśnym strumieniu. (-1 pkt)

WYNIK DRUŻYNY: -1 pkt



sexy witch sexy naruto sexy cupcake sexy germanist sexy mum sexy redhead
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
That's when you know you've found somebody special.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Odrobinkę za długo siedziała w ramionach Jasona, by wreszcie otrzepać się z jego rąk i cofnąć o kroczek.
- Puść! - zabrzmiało, jakby była trochę naburmuszona, ale umówmy się, ucierpiało trochę jej ego.
W końcu miała być dzielna. Na sesjach Eryczki bywało strasznie, ale jakoś potrafiła się zdystansować, a tutaj... To się chyba nazywa immersja. Może trochę za mocno jej to weszło. Ale miała frajdę!
Z lekkim oburzeniem patrzyła za odchodzącą Dorotką z Krainy Oz. Jak ona mogła sobie pozwolić na to, żeby okładać kogoś swoim patykiem czy tam różdżką? Przecież to miała być zabawa. Niektórzy zbyt poważnie traktują role play!
A potem Wódz ich poprowadził! Prosto w pierwszą pułapkę. Znowu podskoczyła, lekko przestraszona, chowając się za Jasonem, kiedy demon zaczął biegać dookoła nich. Najwyraźniej ich lider wzbudzał swoim rozmiarem na tyle duży respekt, że napastnik nie śmiał wymazać tym czymś ani jego, ani jej. Nie ma to, jak dobrze się ustawić w życiu.
- Fuuuj! - podeszła do August, żeby sprawdzić, czym została wymazana.
Dotknęła lekko jej buzi i zaczęła rozcierać maź między palcami, sprawdzając, co to za świństwo.
- Nieładnie, nie powinni tak robić! - no bo jak to, ktoś krzywdził jej dziecioki?!
Tak się nie robi.
Skrzywiła się, czując, że maź rzeczywiście brzydko pachnie i z niemałym obrzydzeniem podbiegła niemalże do balii - przepraszam - oczyszczającego strumyka, by obmyć też swoją dłoń.
Kiedy już czyste stanęły koło siebie, mruknęła cicho do Eriki:
- Chyba wolę Twoje scenariusze. - puściła do niej oczko i uśmiechnęła się, by ruszyć dalej za Jasonem.
Po chwili marszu dotarli do ruin jakiegoś starego domu. Niewiele z niego zostało, bo wszystko było porośnięte lasem, ale na środku stał mały budyneczek, na pierwszy rzut oka wyglądający na bardzo stary. Krypta.
- Jeju! Naprawdę zbudowali coś takiego? - zapytała Alexa z niedowierzaniem, modląc się w duchu, żeby nie musieli bezcześcić czyjegoś prawdziwego grobu.
Na szczęście okazało się, że budynek jest świetnie przygotowaną atrapą z drewna i styroduru. Ale robił niemałe wrażenie. Coraz bardziej podobało jej się przygotowanie całej gry. W międzyczasie chłopcy uporali się już z zabezpieczeniem krypty - kłódką na kod i jakimś krótkim "logicznym" zadaniem. Bohaterowie! Więc mogli dobrać się do upragnionej nagrody! MAPY! Wymalowanej krwią, pokazującej rozmieszczenie wszystkich ołtarzy!
- Jaaa! Nawet znaleźli czerwony atrament!

RZUT: KLIK
12. W starej krypcie znajdujecie mapę lasu narysowaną krwią na pergaminie. Znacie teraz rozmieszczenie wszystkich ołtarzy. (+1 pkt)

WYNIK DRUŻYNY: 0 pkt (-1 +1 = 0)



pumpkin candystick marsbar muffin gingerbread taki cukieras z alkoholem ;)
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”