— Naprawdę? — dopytała jeszcze dla stuprocentowej pewności. Aż się cała wyprostowała z tych emocji. Nie miała ochoty sprowadzać sobie dzieciaków na łeb w przeciągu najbliższych miesięcy, ale trzeba byłoby zacząć się nad tym poważnie zastanawiać. W końcu młodsze się nie robiły.
— Chłopcy? Dziewczynki? — dodała, tym razem nie mając żadnych podejrzeń w kwestii preferencji Teddy. Ba, sama nie była pewna, co by wolała. Może zestaw mieszany? Albo dziewczynki? bałaby się pewnie, że z chłopakami sobie nie poradzi. Będą zapatrzeni w Teddy, a ona skończy jako ta wymagająca i poważna matka, a przecież na to nie może sobie pozwolić. Powinny się oczywiście najpierw zastanowić, skąd te dzieci wezmą, a nie, jakie chcą, ale i na to przyjdzie pora! Nie powinno być problemów ze znalezieniem rozwiązań, jak już obie zdadzą sobie sprawę, że żadna nie ma zamiaru pakować sobie na
— Ty naprawdę dawno nie byłaś na porządnym rave'ie. — Pokręciła głową ze zmartwieniem. W takie miejsce na pewno by ją w dresach wpuścili, czemu by nie! Ale kto by chciał wkładać tam na siebie coś tak nieinteresującego? Na pewno nie April. Oczywiście nadal głosowałaby za czymś, co będzie eksponować nogi strażaczki. Albo w ogóle większość jej ciała.
Uśmiechnęła się łobuzersko na samą myśl o sukience. Ostatnio, kiedy Teddy zaskoczyła ją strojem, o mało serce nie wyskoczyło jej z piersi. Pewnie tym razem będzie tak samo. A to przecież nie będzie coś tak wyszukanego i eleganckiego, jak w muzeum. Finch szczerze liczyła na dużo większe kurestwo! Złożyła krótki pocałunek tuż pod jej wargami, nie mogąc już teraz wysiedzieć we własnej skórze. Darling zbyt łatwo działała na jej wyobraźnię, ale musiała się jakoś powstrzymywać. Czasem.
— Czyli najpierw chcesz mnie spić, potem wyobracać, potem naćpać i znowu wyobracać? Strasznie jesteś ambitna. — Podrapała się po karku, zastanawiając się, czy da radę to wytrzymać. Pewnie da, niejedną noc tego typu przecież przeżyła! Żałowała tylko, że te wszystkie pomysły urodziły się akurat w dniu, w którym tak bardzo się nie wyspała. Ale pal to sześć. Wyśpi się kiedy indziej. W końcu cały czas miała z tyłu głowy, że na krótko powinien je tu zablokować deszcz. Wtedy będzie mogła spać pół dnia.
Zamówiła dla nich jakieś chipsy. Bar nie oferował niestety za wiele opcji obiadowych. Właściwie to nie oferował niczego. Śniadanie i owoce to jednak za mało, a ona nie chciała się porzygać. Nie przed zmrokiem. Tym się przynajmniej zapcha. O minerały i inne odżywcze głupoty zadbają przecież później. Wepchnęła w siebie kilka chipsów, czekając, aż jej dziewczyna wpadnie na perfekcyjny toast. Poszło całkiem sprawnie. W końcu była taka mądra i w ogóle. April uniosła kieliszek i przełknęła szybko niedobry alkohol. Odstawiła puste szkło na blat, wpatrując się w nie przez moment z wyrzutem.
Wyciągnęła dłonie w stronę lamówki koszulki Teddy. Przesunęła po niej palcami, jakby chciała ją nieco wygładzić i zrzucić z niej resztki piasku, które wdarły się na materiał, bo przecież żadna tora nie jest w stanie niczego zabezpieczyć przed atakiem piasku na plaży. Palce, niby od niechcenia, wsunęły się pod bluzkę. Przesunęły się po szyi, zatrzymały na karku.
— A właściwie jak ja dzisiaj na ciebie patrzę? — dopytała szeptem, łaskocząc jej skórę paznokciami. Doskonale wiedziała, co robi, ale była ciekawa, jak widzi to Teddy. Może tylko w głowie April wpatrywała się w nią z takim uwielbieniem? Może w ogóle nie było w nich widać tego, że nie jest w stanie wytrzymać dłuższej chwili w odległości dalszej niż dwa metry? Istniała jakaś niewielka szansa, że Darling w ogóle nie dostrzegała tej palącej potrzeby bycia przy niej do końca życia? Może przez to, że tak mocno mieszała się z chęcią wciągnięcia jej do najbliższej łazienki, by móc się tam pieprzyć?
Znikają wokół ludzie czuję tylko Twój wzrok. Beztrosko z głową w chmurze, cały świat to mój MOC