-
Nie wiem czy z każdym chodzi na masaż, czy tylko ze mną, ale mogę dać Ci namiar, na masażystkę też. Albo lepiej następne spotkanie sobie zrobimy w SPA, biuro jest nudne, ale nie wiem czy z terapeutką też? Potrzebujesz? - stwierdził i westchnął ciężko opierając się w fotelu, tak wygodnym, że można było w nim spokojnie usnąć. Biuro Wyatta wcale nie było złe, a jednak Galen to dość szybko się nudził. Bardzo szybko nawet.
-
Zasługujesz, ale wyślę ją dopiero z tym moim zdjęciem świątecznym, żebyś sobie powiesiła na lodówce - mrugnął do niej jednym okiem, wiadomo, że Galen dawał noworoczne premie. Może nie wszystkim, bo jednak niektórzy w jego oczach nie zasługiwali tak do końca, ale tym, którym się należało na pewno. A April się należało, w końcu ona rzeczywiście dbała o jego wizerunek... Lepiej nawet może niż on sam.
Galen to ogólnie przejmował się takimi sprawami tylko kiedy miał podpisać jakiś ważny kontrakt, a potem wychodził i zapominał, że trzeba się jedna zachowywać, chociaż ostatnio i tak mniej było skandali z jego udziałem, nie licząc tych kontenerów. Aż się zastanowił kiedy w końcu ta sprawa się wyjaśni, tak długo to trwało, on już w tym czasie zdążył dwa razy wymienić samochód.
Kiedy Finch przyznała mu rację, że to jego nowe auto to może być atrakcja dla dzieciaków z sierocińca, to Wyatt aż się uśmiechnął, nonszalancko zarzucił nogę na nogę.
-
Wyobrażam to sobie, to nie jest zwykłe auto, matowa karoseria, złote detale - przesunął palcami po stoliku, który stał przed nimi z jakimś takim wyczuciem, jakby właśnie sunął nimi po swoim nowym autku -
musisz je zobaczyć April - Galen to akurat kochał samochody, mógł o nich gadać godzinami, o swoim Lamborghini z bykiem w logo, albo o Porsche z koniem, chociaż Ferrari też miało konia, ale Ferrari jeszcze nie miał. Może dostanie na gwiazdkę?
Kiedy powiedziała, że jego pomysł z Mikołajem ma potencjał, to Galen automatycznie się wyprostował, przejechał dłonią po klatce piersiowej, po tej nieskazitelnej, białej koszuli. Bo już się zastanawiał jakby on wyglądał jako Mikołaj. Świetnie oczywiście.
Dopiero jej kolejne słowa sprawiły, że strzelił tymi niebieskimi ślepiami, przecież konsol nigdy nie jest za dużo. Galen miał kilka, a wcale z nich nie korzystał.
-
I te dzieci się podzielą jedną, czy dwoma? - zapytał dość poważnie, ale zaraz aż otworzył usta ze zdumienia na jej kolejne pomysły -
kulig ze skuterami śnieżnymi to świetny pomysł - stwierdził i pokiwał głową -
bardzo dobrze jeżdżę na skuterze śnieżnym, a Ty April? - bo Galen to uwielbiał sporty ekstremalne, zimowe, letnie, wszystkie, i wszystkiego chyba próbował. No i trzeba wspomnieć, że on z góry zakładał, że każdy to lubi, każdy to robi i potrafi, więc w jego głowie to już pewnie oni z April ten kulig na tych skuterach śnieżnych prowadzili. Ale to Finch go pewnie wyprowadzi z błędu, ściągnie na ziemię, Galen potrzebował kogoś takiego, kto go czasem ściągnie na ziemie, z tego jego bujania w obłokach.
Ale teraz tak samo skutecznie na ziemie sprowadził go dźwięk telefonu, a przecież mieli mu nie przeszkadzać, bo powiedział, że ma bardzo ważną rozmowę. A jednak kiedy zerknął na wyświetlacz, to jedna jego brew uniosła się do góry.
-
To Tokio - oznajmił, chociaż przecież wcale nie pytała i pewnie ją to nawet nie interesowało. Wstał z miejsca -
wybacz, muszę z nimi porozmawiać, ale pomysł mi się bardzo podoba, skutery śnieżne będą niesamowite - jeszcze raz pokiwał głową, a potem to już odebrał nawet witając się ładnie po japońsku. Przeszedł do tego swojego oszklonego pokoju, gdzie prowadził jakieś tam spotkania, albo wideokonferencje i przez chwilę rozmawiał przez ten telefon, a kiedy wrócił do April, to minę miał już zdecydowanie inna, poważniejszą.
-
Prezesowskie sprawy wzywają, możemy to dopracować później? Na jakiejś wideo-rozmowie? Albo nie wiem, w SPA, a najlepiej to jakbyś wysłała... - i chciał powiedzieć, że jego sekretarce, ale przypomniało mu się, że to wciąż Cindy -
wyślij mi wszystko okej? - zebrał jakieś papiery ze swojego biurka i przez moment wodził po nich spojrzeniem -
jeśli masz ochotę jeszcze posiedzieć, to śmiało, zrób sobie kawę, czy coś, rozgość się, ale ja musze pilnie wyjść. Przepraszam - pewnie zjeść sushi z jakimś kontrahentem z Tokio. Chociaż to tylko wyglądało tak kolorowo, a jednak Galen czasem musiał gasić prawdziwe pożary.
-
To... do zobaczenia - uśmiechnął się do April jeszcze ładnie, a później, to już wołał do siebie Cindy, żeby mu te papiery spakowała i komputer, bo on jeszcze musiał iść pomówić z jakimś tam dyrektorem.
No i jeśli April nie wierzyła Galenowi, to teraz mogła zobaczyć, że Cindy, te jego dokumenty pogniotła, rozsypała na podłogę, a na dokładkę nie mogła znaleźć jego teczki, która leżała gdzieś na wierzchu.
Zdecydowanie Wyatt musi poszukać nowej sekretarki.
April Finch
Przepraszam, że tak to kończę, ale teraz będę miała taki słaby czas na posty przez ten okres świąteczno-noworoczny, chcę sobie zostawić po jednym wątku, żeby to ogarnąć, mam nadzieję jednak, że po nowym roku sobie jeszcze zagramy!
A nie chcę tak zostawiać rozgrzebanego na dwa tygodnie wątku, bo potem ciężko się do takich gier wraca.
Przepraszam i lovki! :christmaslof:
/
koniec (chyba, że chcesz coś odpisać, to wal do mnie na pw)