ODPOWIEDZ
19 y/o
For good luck!
170 cm
cosplayerka, projektantka kostiumów Vanile Atelier
Awatar użytkownika
Hazel Judy Price, występująca jako Vanile Lorrie, to młoda, kreatywna i pełna pasji cosplayerka z Toronto. Jej życie to codzienna walka między światem fikcji — kostiumami, perukami, sceną — a prawdziwym, bardziej stonowanym „ja”.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe.her
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Threads Between Hearts
Czasem wystarczy jedno spojrzenie, żeby zaplątać się w czyichś nitkach uczuć
STATUS: AKTUALNE | 08/10
[img]-[/img
][img]-[/img
]
Hazel Judy Price — młoda projektantka. Na co dzień tka swoje światy z tkanin i nici, tworząc kostiumy, które ożywają dopiero wtedy, gdy ktoś w nie wierzy. Wśród kolorów, świateł i wystaw zaczyna jednak czuć, że czegoś jej brakuje. Nie kolejnego projektu, nie sukcesu, lecz drugiej osoby — której obecność przyniesie ciepło i spokój, jakiego sama nie potrafi już odnaleźć.

Szukam relacji emocjonalnej, powolnej, autentycznej i pełnej napięcia. Takiej, w której gest znaczy więcej niż słowo, a spojrzenie potrafi zatrzymać oddech.
Nie chodzi o przelotny flirt, lecz o coś, co rozwija się między czułością a pożądaniem, między zaufaniem a niepewnością.

Idealna dla tego wątku byłaby kobieta, mężczyzna, hybryda, ktokolwiek która nie boi się bliskości — może być artystką, klientką, sąsiadką, kimś z branży... byle miała w sobie tę samą iskrę, co Hazel: potrzebę czucia i tworzenia jednocześnie.
Rozgrywka może być luźna, oparta na emocjach i subtelnym napięciu, które z czasem przekształci się w coś głębszego.

Szukam dramatów, prawdziwego połączenia — takiego, które z każdą rozmową zszywa serca coraz mocniej, a że czasem jakiś szef puści... cóż proza życia.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
quilethe
21 y/o
For good luck!
173 cm
making a cuppa at the bubble tea shop
Awatar użytkownika
I thought that I was special, you made me feel like it was my fault you were the devil
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji
czas narracji
postać
autor

And that's the thing about
illicit affairs
STATUS: NIEAKTUALNE | 17/10
ObrazekObrazek
Billie to młoda, ambitna studentka, a także napastniczka w uniwersyteckiej drużynie futbolowej. Na pozór wydaje się normalna i szczęśliwa, jednak jest to tylko fasada. Dziewczyna wciąż nie uporała się z demonami przeszłości i jak na razie nie poznała nikogo, kto byłby jej wystarczająco bliski, by chciała go nimi obciążyć. Pomimo tego nie jest cała "doom and gloom" i gdzieś głęboko w jej duszy pojawia się iskierka nadziei na udane życie.
Szukam dla Billie kobiety kilka lat starszej (7-12 lat), najlepiej nauczycielki, trenerki, właścicielki herbaciarni, w której pracuje. Kogoś kto zawróci światem dziewczyny i pozwoli jej odkryć coś nowego oraz poczuć się swobodnie z własną orientacją. Chciałabym dla niej zakazanego i niekoniecznie akceptowanego przez społeczność romansu.
To taka luźna wizja, jestem otwarta na pomysły i propozycje.
Staram się odpisywać na posty regularnie, aczkolwiek przez wzgląd na pracę będę bardziej aktywna w weekendy.
Chciałabym by relacja między kobietami rosła stopniowo, nigdzie mi się nie spieszy i nie zamierzam uciekać.
Fajnie gdyby był to endgame, ale bardziej nastawiam się na to jak wszystko rozwinie się w fabule, więc bez presji.

Zapraszam na PW <3
Ostatnio zmieniony pt paź 17, 2025 11:13 am przez Billie Brackenborough, łącznie zmieniany 2 razy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
lexa
posty pisane w pierwszej osobie
45 y/o
For good luck!
179 cm
dyrektor w the ritz-carlton toronto
Awatar użytkownika
i think the apple's rotten right to the core, from all the things passed down, from all the apples coming before
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

i split the apple down symmetrical lines
and what i find is kinda scary
STATUS: AKTUALNE | 20/10
ObrazekObrazek
W skrócie: poszukuję dla Leonarda młodszego rodzeństwa. Ale gdyby rozwinąć ten skrót, to okazałoby się, że to trochę dysfunkcyjna rodzina z bogatą historią i wieloma pieniążkami na koncie, które nie do końca zostały zdobyte w sposób legalny. Ich ojciec to kontrolujący despota, a jedyne źródło prawdziwej miłości stanowiła matka i ewentualnie inne kobiety w rodzinie, które, choć wzrastały w patriarchacie, znalazły swój własny sposób na pokazywanie swojej siły.

Leonardo uciekł z rodzinnego biznesu, przez co sam został prawie wydziedziczony, a jego kontakty z rodziną są, delikatnie mówiąc, różne. Niektórzy mogą go kochać, inni nienawidzić. Dobrze by było, gdyby pojawił się ktoś, to przejął po nim pałeczkę, ale absolutnie tego nie wymagam. Nie mam również żadnych preferencji co do wieku i zawodu, ale jeśli chodzi o wizerunki, no to byłoby fajnie, gdyby pasowały, bo rodzina ma korzenie chilijskie. Bardzo chętnie będę rozgrywała nasze przeboje rodzinne, dlatego szukam osób, z którymi rzeczywiście te wątki będę mogła grać, tym bardziej że to ważny kontekst dla mojej postaci <3
Ostatnio zmieniony pn paź 20, 2025 9:30 am przez leonardo montello, łącznie zmieniany 2 razy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
jula
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Having somebody help you doesn't mean that you fail, it just means that you're not in it alone
STATUS: AKTUALNE| 12/10
ObrazekObrazek
Znamy się od dziecka, chociaż nigdy jakoś szczególnie za sobą nie przepadaliśmy. Ot, łączyli nas nasi wspólni znajomi, którzy po upływie wielu lat, nadal byli razem.
A my, chcąc czy nie, wspólnie uczestniczyliśmy w najważniejszych chwilach ich życia - zaręczyny, ślub, kupno nowego domu i narodziny ich córki Amber.
I kiedy poprosili nas o to, byśmy zaopiekowali się ich córka, gdyby coś im się stało, zgodziliśmy się bez wahania. Jakby nie patrzeć, podpisując tego typu zgodę, ostatnim o czym się myśli jest to, że faktycznie będzie trzeba się podjąć tego jednego, być może najważniejszego zobowiązania.
Los lubi jednak płatać figle i pięć lat temu, to o czym nawet nie myśleliśmy, stało się rzeczywistością, a my z dwójki nieprzepadających za sobą ludzi, musieliśmy zacząć współpracować i stać się zastępczymi rodzicami.
O dziwo, wbrew temu, co o Tobie myślałam, stanąłeś na wysokości zadania.
To z Tobą przygotowywałam dziecięcy pokój i to z Tobą przeżywałam pierwsze wzloty i upadki tego nieoczekiwanego rodzicielstwa. Ty widziałaś jak Amber stawia pierwsze kroki i wypowiada pierwsze słowo. Do Ciebie przychodziłam, kiedy padałam ze zmęczenia i czułam, że nie daję rady.

To Ty nauczyłeś Amber jeździć na rowerze i strzelać z procy. To do Ciebie szła, kiedy zbiła sobie kolano, albo ktoś jej dokuczał.
Staraliśmy się jak mogliśmy, by zapewnić tej biednej sierocie w miarę normalne życie i namiastkę prawdziwego domu.
I nawet nie zauważyłam, w którym momencie do pozostawionej w łazience szczoteczki do zębów dołączył żel pod prysznic i męskie perfumy. Kiedy pusta do tej pory lewa strona szafy zapełniła się Twoimi ubraniami, ani tego, w którym momencie zaczęliśmy się wykłócać o to, które zajmuje konkretną stronę łóżka w sypialni.
Stworzyliśmy rodzinę — przedziwną i pokraczną, jednak taką, o której od zawsze gdzieś po cichu marzyłam, choć jeszcze kilka lat wcześniej, to wcale nie miałeś być ty.

Amber traktuje Cię jak ojca, ja jak swojego powiernika i idealnego partnera. Na swój pokręcony sposób naprawdę mi na tobie zależy, chociaż chyba nie do końca tak, jakbyś tego oczekiwał.

DODATKOWE INFORMACJE

- W dużym skrócie: poszukuję dla Josie przyjaciela i kogoś z kim wspólnie wychowuje córkę ich zmarłych przyjaciół. Wiek max 3 lat więcej, skoro znali się jeszcze ze szkoły. Wizerunek, to czym się zajmuje albo jaką ma historię jest mi obojętne.
- Może to być nowa lub obecna na forum postać, o ile wszystko będzie pasowało do historii.

- Jest to relacja bardzo ważna dla dalszego rozwoju historii, więc jeśli się zdecydujesz, to nie uciekaj.

- Uwielbiam rozmawiać o postaciach i planować dla nich dalsze historie. Kupisz mnie odrobiną entuzjazmu i chociaż kilkoma pomysłami na to, jak widzisz dalej tę relację.

- W pakiecie dochodzi relka z Elim, czyli ex Josie

-Od razu zaznaczam, że nie zakładam że góry engejmu. Mam swoją wizję tej relacji, tak jak tej drugiej, a co wyjdzie w praniu to się okaże.
- Podobno jestem fajna, nie lamię z postami i idzie się ze mną dogadać. <3

- W razie chęci zapraszam na Pw, chętnie podam swojego discorda <3
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
30 y/o
For good luck!
170 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
all of my dreams came true
the bigger the ocean, the deeper the blue
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Baby, I'm thinking it over
what if the way we started made it something cursed from the start?
STATUS: AKTUALNE | 13.10
ObrazekObrazek
Zalewając kawę, zawieszam na tobie wzrok kolejny raz kiedy namiętnie wczytujesz się w swoją książkę pewnie o jakiejś teorii kochania, jakbyś chciał wyczytać z niej coś, co mogłoby nas uratować.

Nie mówię nic, bo kolejny dzień z rzędu, nasze interakcje są minimalne. Patrzę w nadziei, że wszystko się jeszcze ułoży.

Wrzątek zalewa mi palce trzymające kubek, ale pogrążona w zamyśleniu reaguje dopiero wtedy, kiedy mi o tym uświadamiasz.
„Georgia” - mówisz cicho i niezwykle kojąco, że nie zwracam uwagi na nic innego - „Georgia, co Ty robisz?” - masz na myśli wrzącą wodę, ale ja myślami wędruję w zupełnie w innym kierunku.
„Chyba sama już nie wiem” - odpowiadam beznamiętnie, spoglądając na palce swojej dłoni, która zaraz odkłada czajnik elektryczny na swoje miejsce.

Wlewam do kawy mleko, wsypuje cukier i mieszam, a dźwięk obijanej o ceramiczny kubek łyżki rozdrażnia względny spokój pomieszczenia.
„Co myślisz o pójściu na terapię?” - pytasz, na co ja unoszę brew w zapytaniu.
„Małżeńską?” - dopytuje, unosząc kubek z gorącą kawą do ust.
„Niekoniecznie. Uważaj, wydziabiesz sobie oko” - jak zwykle komentujesz moje picie z łyżką w środku.
„Terapią?” - śmieje się cicho, bardziej do siebie niżeli męża, choć doskonale wiem, że żadne z nas nie jest w nastroju na żarty. Tak jak i oboje wiemy, że na tę rozmowę było prawdopodobnie za późno.

A może jedno z nas zdawało sobie z tego sprawę bardziej niż drugie.

„Myślę, że ta terapia mogłaby ci pomóc” - ignorujesz mój nieśmieszny żart, minę mając jakbyś właściwie się o niego trochę bardziej zezłościł.
„Mi?” - pytam.
„Tak, tobie. Wiesz, że jestem pewny tego małżeństwa i chce je naprawić”
„Tom, tutaj nie ma czego naprawiać. Wszystko jest w porządku, mówiłam ci.” - odpowiadam wyuczona, z równe dopracowaną i przekonującą mimiką.
„Nic nie jest w porządku. Traktujesz ten dom jak hotel i zaczynam mieć wrażenie, że to przez to, że starasz się mnie unikać. Cholera, przecież to jest najdłuższa konwersacja jaką mieliśmy przez tygodnie.” - choć jesteś daleko, niemalże czuję drżenie twojego głosu na swojej skórze. Serce przyspiesza, a policzki zaczynają płonąć z poczucia winy. Oboje wiemy, że to co się z nami dzieje, było wyłącznie moją winą.

Podchodzę do ciebie powoli i wyciągam książkę z twoich palców, by odrzucić ją na stolik do kawy. Spotykam się z niezadowolonym mruknięciem ale także zdziwionym spojrzeniem, w którym przebija się pewna tęsknota bliskości.
Pakuje się więc na twoje kolana i ujmuje zarośniętą twarz swoimi delikatnymi w kontraście dłońmi.
„Po prostu potrzebuje czasu i przestrzeni” - mówię - „Możesz to dla mnie zrobić, Tommy?”
„Czasu na co, Georgie?” - pytasz jednak, choć znacznie wolałabym byś milczał. Tak byłoby najprościej.
„Na poukładanie sobie w głowie” - odpowiadam niemalże wbrew woli, przykładając palec do twoich ust zanim się oburzysz - „Dusze się, Tommy. Moje życie to jak mały ciemny pokój a ja mam klaustrofobię” - proszę, nie pytaj. Nie jestem gotowa i jestem pewna tego, że ty również.
Zamykam ci więc usta pocałunkiem, a kiedy odwdzięczasz się jeszcze bardziej spragnionym, wiem, że nie masz ochoty teraz kontynuować rozmowy.

Wzięliśmy ślub zdecydowanie zbyt wcześnie - pod presją rodziców i katolickiego otoczenia.
Mieliśmy być perfekcyjni - na obrazku i w praktyce - i przez długi czas nam się to udawało.
Teraz sama nie wiem, czego powinnam chcieć. Czy może ten czas i przestrzeń o którym mówią ci wszyscy ludzie wystarczy, żeby wszystko wróciło do n o r m y?

Choć, czy ta norma była czymś, czego chciałam ja?
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
34 y/o
REKRUTER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

passed alger brook road
i'm over the bridge
a minute from homer but i feel so far from it
STATUS: WSZYSTKO SPRZEDANE I NIEAKTUALNE
ObrazekObrazek
Millerowie pochodzą z Whitby, ale sercem zawsze byli blisko Toronto. Pewnie dlatego, że ich rodzinna miejscowość jest oddalona zaledwie o godzinę drogi stąd. Pochodzą z trochę konserwatywnej rodziny (ojciec ma te swoje wyobrażenia o homoseksualistach, bo wiadomo - chłopak dziewczyna normalna rodzina), matka od lat pracuje w bibliotece w Whitby, a ja lubię wprowadzać ich do gry jako postaci NPC.

Szukam dla Zaylee dwójki młodszego rodzeństwa w przedziale wiekowym 25 - 32. Nie narzucam wizerunku, chociaż przyznać, że fajnie gdyby była trochę podobna do reszty rodzeństwa. To, co będzie robiła, nie ma dla mnie żadnego znaczenia (tata mówił, że możemy być tym, kim chcemy, ale najlepiej, żeby było tak, jak on chce), jednak marzy mi się faktyczna relacja i rozgrywanie jakichś fajnych fabuł, a nie tylko wpis do relek i elo, nie znamy się.

Na pokładzie jest już Lucas Miller (23) <3
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
31 y/o
Welkom in Canada
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I bet you think about me
STATUS: rozmowy | 13/10
ObrazekObrazek
Iris jest… trudna. Ma niewiele ponad trzydzieści lat, ale życie właściwie nigdy jej nie oszczędzało. Pochodzi ze średniej rodziny i ciężko pracowała, żeby coś osiągnąć oraz móc się z tego wyrwać. Jest twarda i jest uparta. A po tym, co przeszła w przeciągu ostatnich dwóch lat po prostu stara się wrócić do normalności.
Zawsze powtarzała, że nie jest stworzona do związków. Nigdy nie potrafiła się odpowiednio zaangażować, zawsze panicznie bała się, że skończy jak jej matka… ślepo zapatrzona w męża, który zniszczył życie jej oraz jej córek. To wcale jednak nie znaczy, że nie próbowała. Oczywiście, że tak. I oczywiście, że była zakochana. W związkach jednak szybko zaczynało brakować jej oddechu i zaczynała czuć, że ktoś ma względem niej jakiekolwiek oczekiwania. Tylko, czy faktycznie tak było? A może górę brały jej strachy i wątpliwości? I uciekała zanim było za późno.

- Poszukiwany mężczyzna 31+
- Albo jest to mężczyzna, z którym Iris była w związku. Krótkim, długim… obojętnie, ustalimy to sobie. Był to jednak na tyle poważny związek, że zdążyła coś do tego pana poczuć i jednocześnie zdążyła się przestraszyć, że robi się zbyt poważnie.
- Albo jest to mężczyzna, którego Iris poznała stosunkowo niedawno. Ewentualnie niedawno ich relacja zmieniła charakter na tą z pokroju romantycznych. Zamiast skorzystać z okazji na normalność, której tak bardzo potrzebuje zaczyna wpadać w poprzedni schemat.
- Nie narzucam kim jest ten facet – może być kimkolwiek. Mogą być sąsiadami, mogli się poznać w wojsku na Bliskim Wschodzie, mogli wpaść teraz na siebie w szpitalu. Tak naprawdę – hulaj dusza, nie lubię narzucać - to twoja postać i tobie ma się nią dobrze grać.
- To tylko szkic relacji, możemy ją dopracować wspólnymi siłami. Może uda wpasować Iris w coś, czego szukasz dla swojej męskiej postaci. Jestem naprawdę otwarta na propozycje.


Ostatnio zmieniony wt paź 14, 2025 12:28 pm przez Iris Valentine, łącznie zmieniany 1 raz.
35 y/o
CHRISTMASSY
165 cm
adwokat / prawnik w sądzie i po za nim
Awatar użytkownika
Melanie chodź silna z zewnątrz, krucha w środku. Waleczna prawniczka, cicha romantyczka, czekająca aż miłość zapuka do jej drzwi.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

rywal w sądzie
kochanek w łóżku..
STATUS: AKTUALNE | 14/11
ObrazekObrazek
Macie to uczucie? To cholerne uczucie, że gdy czujecie, że to będzie wasz dzień, gdy macie przygotowane wszystko aby to był TEN dzień, coś zawsze musi się spieprzyć? A naczelny powód tego to gość, którego nienawidzicie, który jest rzepem na psim tyłku, kimś kto zasługuje na kopa w kroczę za bycie ch****. Widząc go po raz kolejny mam od początku dość, to on burzy moją pewność siebie na sądowym korytarzu, to O N uśmiecha się w ten sposób, który mimo wszystko podkreśla, jak przystojnym jest sukinsynem. To jego mam dość i to on jest moim wrogiem, gdy po raz kolejny doprowadza do mojej porażki na sądowej sali. Widzę ten durny uśmiech i to jak wymawia moje nazwisko, cedząc przez rząd idealnych zębów. Jesteś durniem, ale muszę przyznać, że kolejny garniak opina lepiej Twoje ciało niż poprzedni. Mimo nienawiści jest coś w tej naszej walce, coś co rozpala ten niebezpiecznie ogień, którego nie rozumiem i nie chcę przyjąć do wiadomości. W jednej chwili mogłabym dać Ci w pysk, a potem Cię i tak całować... To chore, ta nasza znajomość jest chora...
W skrócie poszukuje dla Melanie pana, który musi być koniecznie kimś związanym z sądem. Najlepiej oczywiście aby był prawnikiem, adwokatem, może nawet i sędzią? Nie chcę tutaj dyskredyować nikogo, ale w zamyśle chce aby to była ciekawa relacja oparta na rywalizacji na sądowej sali oraz na docinkach. Spotykają się często, walczą ze sobą w różnych sprawach lub także o zainteresowanie klientów. W teorii Mel potrzebuje finansów na otworzenie własnej kancelarii, więc możemy to też dorzucić do ich relacji, może to by ich połączyło nie co bardziej, intensywniej? Na pewno widzi mi się ta relacja jaką hejt, który potem skończy się jednak wspólną nocą, może nawet i nocami. Mamy pole do popisu moim zdaniem i możemy to fajnie ograć w gierkach, zaczynając od oczywiście obrzucania się błotem. Nie oszukujmy się także, jego charyzma i wygląd, mogą przyprawić o zawrót głowy, więc Campbell mogłaby nawet oszaleć na jego punkcie, zakochać się? Kto wie!
Nie chcę ograniczać tego do wielkiej miłości, niech się dzieje między nimi, niech będzie pozytywny i negatywny ogień, niech mają różne przygody i będzie milusio...

Co chcę od Ciebie?
>> pana prawnika
>> 34+ wiek, jeśli o to chodzi
>> dowolny wiz i historia, ale możemy negocjować co i jak
>> uderzaj na PW i działamy!
Ostatnio zmieniony pt lis 14, 2025 9:53 pm przez Melanie Campbell, łącznie zmieniany 5 razy.
Marlen.
zagram wszystko co utrzymuje się w ramach dobrego smaku, bez krzywdzenia dzieci oczywiście!
30 y/o
For good luck!
170 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
all of my dreams came true
the bigger the ocean, the deeper the blue
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Is there a universe where our paths never crossed?
where I caught your eye but then someone arrived and we both forgot
STATUS: REZERWACJA | 14/10
ObrazekObrazek
R U N!

okrzyk poprzedzający wybuch śmiechu i startu biegu o zawrotnej prędkości (przynajmniej dla przeciętnego 10-latka).
Wciskasz paczkę papierosów ukradzionych z domu sąsiadki w dłoń Georgie, która natychmiast, bez skutku, próbuje je wepchnąć w twoje.
„Ty je trzymaj, szybciej biegasz!” - protestuje bezskutecznie, by zaraz zostać pociągniętą za rękaw w stronę bocznej uliczki.
Prowadzisz ją jeszcze kawałek, żeby mieć pewność, że nikt was nie znajdzie, a później wyrywasz jej paczkę ze spoconych dłoni.
Stoicie tak przez dłuższą chwilę wymieniając spojrzenia, które mówiły więcej niż wiele niepotrzebnych słów.
„Gdybyś nie była taka niezdarna nikt by nas nie zauważył” - wyciągasz papierosa i zapałki, zapalając go jednym precyzyjnym ruchem.

R U N!

wciskasz butelkę wódki w dłonie Georgie dokładnie wtedy, kiedy ochroniarz próbuje złapać twoją kurtkę. Od razu zrywacie się do biegu, ignorując żałosne okrzyki wściekłego i poczerwieniałego na twarzy mężczyzny. Nie dało się nie zauważyć, że wyglądał jak pomidor, a śmiech dziewczyn kiedy mu się wywinęły z pewnością negatywnie wpłynął na jego samoocenę.

R U N!

dźwięk tłuczonego szkła rozlega się po całym parkingu, a alarm budzi chyba każdego w swoim zasięgu. Zauważasz, że kondycja Georgii znacznie polepszyła się znacznie odkąd zaczęłyście się przyjaźnić, co powoduje u ciebie szeroki, usatysfakcjonowany uśmiech.
„Jeszcze trochę i będziesz szybsza ode mnie” - mówisz, kiedy tylko znalazłyście jakiś bezpieczny zakątek.
Nie dostajesz odpowiedzi, być może dlatego, że dziewczyna wciąż próbowała złapać oddech.

R U N!

polecenie tak proste i już do tej pory wytrenowane - ale z jakiegoś powodu Georgii zajęło chwilę, żeby wziąć nogi za pas. Musiałaś ją pociągnąć za sobą, zmusić ją, może i przypomnieć, że powinna to zrobić. Syreny policyjne rozlegały się niemalże z każdego kierunku, więc musiałyście przedzierać się przez gęste krzaki w parku.
„Dani” - ignorujesz ją. Musicie uciec jak najdalej, żeby poczuć się względnie bezpiecznie.
„Dani” - ignorujesz.
„Dani” - ciągniesz ją za nadgarstek, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak mocno zacisnęłaś na nim palce.
„Dani! Zatrzymaj się!" - Georgia opiera się wreszcie, staje jak słup, nie możesz jej ruszyć całą swoją siłą nawet gdybyś bardzo chciała. Patrzysz więc na nią ze złością, chyba pierwszy raz odkąd się poznałyście.
„Nie mogę tak dłużej” - mówi wreszcie, nie musiałaś prosić o tłumaczenie.
W pewnym sensie już wiedziałaś, że to wszystko skończy się prędzej czy później - mimo nadziei, że ta jedna dziewczyna zostanie z tobą do końca.

R U N!

rozlega się w głowie Georgii, która siedzi naprzeciw swoich rodziców i ma ochotę niknąć, przestać istnieć - bo tak by było najłatwiej. Zapomnieć. Odciąć się od prawdy i wszystkich popełnionych błędów, które prześladowały ją na każdym kroku.
Georgie nawet nie słyszy tego, co do niej mówiono. Każdy dźwięk wydawał się odległy i przytłumiony, a myśli skupione było tylko na jednym. Dani.
„Ma na ciebie zły wpływ” - mówi matka, a dźgając ojca w prośbie o jakąkolwiek reakcję. Ten przytakuje grzecznie, wiedząc doskonale, że tak było najlepiej. I najspokojniej. - „Nie będziesz się widywała z tą dziewuchą, już ja tego dopilnuje”
„Nie będę się już z nią widywała, mamo” - mówi spokojnie, starając się za wszelką cenę ukryć jakiekolwiek emocje idące za tym zdaniem, czy może bardziej za realizacją.

R U N!

Próbowała zapomnieć.
Zmieniła miejsce zamieszkania, szkołę, towarzystwo.
Wzięła ślub, ułożyła sobie życie.
A jednak.
Chce Potrzebuje widzieć cię wszędzie.

Czasami doszukuje się twoich rysów u przechodniów, mając skrytą nadzieję, że może przeobrażą się i przybiorą twoją postać. Żeby mieć pretekst, wymówkę.
Nie ma dla ciebie miejsca w jej życiu od bardzo dawna, choć tak naprawdę chciałaby, żeby było inaczej.
Chciałaby cię do niego wciągnąć i zatrzymać, bo nic nie było takie samo jak w dniu kiedy obie przysięgłyście, że będziecie trzymać się od siebie z daleka.
Ostatnio zmieniony śr paź 15, 2025 2:05 pm przez Dina O’Donnell, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
35 y/o
For good luck!
188 cm
koroner, niegdyś śledczy Toronto Police Service
Awatar użytkownika
You're not my homeland anymore
So what am I defending now?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Your past and mine are parallel lines
Stars all aligned and they intertwined
STATUS: BARDZO AKTUALNE 15/10
Obrazek
Clifford poznał swoją narzeczoną w chwili, gdy jego kariera śledczego nabierała tempa. Po raz pierwszy poczuł wtedy to nieznane dotąd ukłucie w sercu -tę pustkę po kimś, kogo jeszcze niedawno się nie znało, a teraz nie potrafi już nie pragnąć.
Od pierwszego spotkania wiedział, że nie będzie w stanie o niej zapomnieć — jak o tej jednej piosence z radia, którą słyszymy raz i już zawsze każda inna przypomina nam jej melodię, choć żadna nie jest tak wyjątkowa.

Była światłem w miejscu, w którym dawno zapomniano, jak to jest wychodzić z ciemności.
Szybko stali się nierozłączni. Zamieszkali razem, tworząc coś, co wyglądało jak początek życia, o jakim Clifford zawsze marzył.

Mieli się pobrać.To właśnie wtedy Clifford rozpoczął naukę na koronera, bowiem chciał wreszcie zaznać spokoju, zbudować dom, mieć rodzinę, odsunąć się od niebezpiecznej pracy w terenie. Wszystko układałoby się idealnie, gdyby nie spalona tożsamość.
Podczas akcji, którą prowadził pod przykrywką, jego nazwisko i życie zostały dosłownie wymazane.
Musiał zniknąć, na ponad rok.
Nikt nie mógł wiedzieć, że żyje. Nikt. To byłoby zbyt niebezpieczne.
Kilka razy dzwonił do niej z budek telefonicznych i telefonów na kartę, ale wiedział, że nie może z nią porozmawiać. Za każdym razem rozłączał się, więc zanim zdążył usłyszeć jej głos. Wiedział, ze choć jedno jej słowo złamie go na dobre.
Co innego mógł zrobić? Wszak przecież był trupem. Gdzieś w Toronto miał swój nagrobek i pustą trumnę. Nie mógł jej zdradzić prawdy, nie wtedy. To wciąż było zbyt niebezpieczne.
-Nie musi być to nowa postać, o ile da się fabularnie połączyć nasze wątki.
-Szukam kobiety, która była jego narzeczoną- jego wielką miłością. Technicznie rzecz ujmując, nadal nią jest. Chcę napisać z kimś tę drugą połowę historii: pełną zawahań, rozpoznawania się na nowo, bólu i czułości. Wiekowo dobrze by byłą zbliżona do Clifforda, ale możemy to sobie dogadać.
-To bardzo ważna relacja z perspektywy Clifforda, zasadniczo główna, bo tak naprawdę to dla niej wrócił do miasta.
-Po więcej informacji zapraszam na pw <3
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „Organizacyne”