Is there a universe where our paths never crossed?
where I caught your eye but then someone arrived and we both forgot
STATUS: REZERWACJA | 14/10

R U N!
okrzyk poprzedzający wybuch śmiechu i startu biegu o zawrotnej prędkości (przynajmniej dla przeciętnego 10-latka).
Wciskasz paczkę papierosów ukradzionych z domu sąsiadki w dłoń Georgie, która natychmiast, bez skutku, próbuje je wepchnąć w twoje.
„Ty je trzymaj, szybciej biegasz!” - protestuje bezskutecznie, by zaraz zostać pociągniętą za rękaw w stronę bocznej uliczki.
Prowadzisz ją jeszcze kawałek, żeby mieć pewność, że nikt was nie znajdzie, a później wyrywasz jej paczkę ze spoconych dłoni.
Stoicie tak przez dłuższą chwilę wymieniając spojrzenia, które mówiły więcej niż wiele niepotrzebnych słów.
„Gdybyś nie była taka niezdarna nikt by nas nie zauważył” - wyciągasz papierosa i zapałki, zapalając go jednym precyzyjnym ruchem.
R U N!
wciskasz butelkę wódki w dłonie Georgie dokładnie wtedy, kiedy ochroniarz próbuje złapać twoją kurtkę. Od razu zrywacie się do biegu, ignorując żałosne okrzyki wściekłego i poczerwieniałego na twarzy mężczyzny. Nie dało się nie zauważyć, że wyglądał jak pomidor, a śmiech dziewczyn kiedy mu się wywinęły z pewnością negatywnie wpłynął na jego samoocenę.
R U N!
dźwięk tłuczonego szkła rozlega się po całym parkingu, a alarm budzi chyba każdego w swoim zasięgu. Zauważasz, że kondycja Georgii znacznie polepszyła się znacznie odkąd zaczęłyście się przyjaźnić, co powoduje u ciebie szeroki, usatysfakcjonowany uśmiech.
„Jeszcze trochę i będziesz szybsza ode mnie” - mówisz, kiedy tylko znalazłyście jakiś bezpieczny zakątek.
Nie dostajesz odpowiedzi, być może dlatego, że dziewczyna wciąż próbowała złapać oddech.
R U N!
polecenie tak proste i już do tej pory wytrenowane - ale z jakiegoś powodu Georgii zajęło chwilę, żeby wziąć nogi za pas. Musiałaś ją pociągnąć za sobą, zmusić ją, może i przypomnieć, że powinna to zrobić. Syreny policyjne rozlegały się niemalże z każdego kierunku, więc musiałyście przedzierać się przez gęste krzaki w parku.
„Dani” - ignorujesz ją. Musicie uciec jak najdalej, żeby poczuć się względnie bezpiecznie.
„Dani” - ignorujesz.
„Dani” - ciągniesz ją za nadgarstek, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak mocno zacisnęłaś na nim palce.
„Dani! Zatrzymaj się!" - Georgia opiera się wreszcie, staje jak słup, nie możesz jej ruszyć całą swoją siłą nawet gdybyś bardzo chciała. Patrzysz więc na nią ze złością, chyba pierwszy raz odkąd się poznałyście.
„Nie mogę tak dłużej” - mówi wreszcie, nie musiałaś prosić o tłumaczenie.
W pewnym sensie już wiedziałaś, że to wszystko skończy się prędzej czy później - mimo nadziei, że ta jedna dziewczyna zostanie z tobą do końca.
R U N!
rozlega się w głowie Georgii, która siedzi naprzeciw swoich rodziców i ma ochotę niknąć, przestać istnieć - bo tak by było najłatwiej. Zapomnieć. Odciąć się od prawdy i wszystkich popełnionych błędów, które prześladowały ją na każdym kroku.
Georgie nawet nie słyszy tego, co do niej mówiono. Każdy dźwięk wydawał się odległy i przytłumiony, a myśli skupione było tylko na jednym. Dani.
„Ma na ciebie zły wpływ” - mówi matka, a dźgając ojca w prośbie o jakąkolwiek reakcję. Ten przytakuje grzecznie, wiedząc doskonale, że tak było najlepiej. I najspokojniej. - „Nie będziesz się widywała z tą dziewuchą, już ja tego dopilnuje”
„Nie będę się już z nią widywała, mamo” - mówi spokojnie, starając się za wszelką cenę ukryć jakiekolwiek emocje idące za tym zdaniem, czy może bardziej za realizacją.
R U N!
Próbowała zapomnieć.
Zmieniła miejsce zamieszkania, szkołę, towarzystwo.
Wzięła ślub, ułożyła sobie życie.
A jednak.
Chce Potrzebuje widzieć cię wszędzie.
Czasami doszukuje się twoich rysów u przechodniów, mając skrytą nadzieję, że może przeobrażą się i przybiorą twoją postać. Żeby mieć pretekst, wymówkę.
Nie ma dla ciebie miejsca w jej życiu od bardzo dawna, choć tak naprawdę chciałaby, żeby było inaczej.
Chciałaby cię do niego wciągnąć i zatrzymać, bo nic nie było takie samo jak w dniu kiedy obie przysięgłyście, że będziecie trzymać się od siebie z daleka.