— Czyli właściwie mam wolny wieczór. — Przyglądała się przez krótką chwilę Jacobowi, nieco zazdroszcząc szaleństwa, jakie miał teraz w głowie. Pożałuje tego pewnie jutro. Czeka go dużo cierpienia. Ale teraz było cudownie. Cóż, niech się chłopak bawi tak, jak lubi. Pasowało jej, że nie musi się już na siłę wkręcać w tę imprezę i może skupić się na własnej przyjemności. Przyjemność siedziała bardzo blisko, a fakt, że całkiem niedawno doprowadziła do masy paskudztwa w sercu April, jakoś zaczynał ulatywać w kosmos.
Uśmiechnęła się, słysząc wymiar łatwości Abby. Czyli jednak nie była aż tak łatwa, jak wcześniej zasugerowała. To dobrze. Zawstydzenie i niewinność, którymi emanowała w tej prostej rozmowie, były naprawdę urocze. Taka młoda, taka niezbadana! I to niby ona była tutaj zimną suką, która łamała serca na prawo i lewo, zatapiając się w karierze? Na pewno nie. Coś się musiało Finch pomylić. Dziewczyna, która siedziała obok niej, nie zrobiłaby czegoś takiego. Czy te oczy mogą kłamać? No chyba nie. Pewnie gdyby miała pamięć bardziej rozbudowana niż złota rybka, to jutrzejszy dzień przyjęłaby bez bólu i z otwartymi ramionami. Jak tak dalej pójdzie, to będzie cierpieć tak samo jak Jacob. Może będzie ich bolało w innych miejscach, ale sensu we wstawaniu z łóżka na bank nie znajdą.
— Wiem, jak to jest zostać olaną. Myślę, że potrzebujesz pocieszenia. Randki z kimś ślicznym, interesującym, zabawnym i w ogóle... zajebistym. — Patrzyła jej śmiało w oczy, nie mogąc sobie przypomnieć, czy była tak naprawdę smutna, jak Abby ją olała. A może troszkę dramatyzuje? Ghosting przecież aż tak nie boli, zdarza się najlepszym. Wallace nie miała niczego złego na myśli, zrobiła to właściwie z dobrego serca. Przecież nie będzie jej karać za dobre chęci.
— Masz czas za trzy minuty? — Spojrzała na swój zegarek, jakby faktycznie szukała w pamięci przez moment idealnego terminu. Na szczęście znalazł się zadziwiająco szybko. Barowe randki były proste, niezobowiązujące i w razie niepowodzenia oferowały masę pocieszenia w postaci alkoholu. Perfekcyjna sytuacja.
— Przeznaczeniu trzeba przecież trochę pomóc. — Przysunęła swój stołek nieco bliżej Abby, chcąc się odsunąć od pijanej parki. A może w ogóle ich nie zauważyła i chciała tylko być bliżej Wallace? Trudno stwierdzić.
Abby Wallace