30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
ach, oczywiście, że do twarzy ci w sukience
a bez sukienki jest ci nawet piękniej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

032.
Promieniała. Dosłownie. Zjawiała się na dyżurze jak chodzące słońce w ludzkiej postaci. Gdyby szczęście było źródłem energii odnawialnej, uśmiechem Teddy można byłoby zasilić całą remizę i jeszcze zostałby zapas na nocną zmianę! Koledzy wychwycili to błyskawicznie. Darling zawsze była dobra w tym, co robiła, ale teraz robiła to tak, jakby nie musiała już niczego udowadniać. Podczas akcji była bardziej opanowana, a po akcjach częściej żartowała. Zresztą sama łapała się na tym, że miała więcej cierpliwości, kiedy tłumaczyła nowym co i jak. Nawet z marginesem na drobne błędy! A podczas rutynowych kontroli sprzętu nuciła pod nosem coś, co podejrzanie brzmiało jak piosenki o miłości (i pewnie był to Noah Kahan).
Po skończonej zmianie padła propozycja, żeby wyskoczyć do ulubionego baru — tego z kręglami, automatami do gier i wystrojem, który zdecydowanie pamiętał lepsze czasy. Był trochę obskurny, ale miał fajny klimat i właśnie dlatego wszyscy tak bardzo lubili tam chodzić. No i był całkiem blisko remizy. Wprawdzie Teddy miała na wieczór inne plany, nie do końca sprecyzowane, ale bezpośrednio związane z April, którą mogła przecież zaprosić na drinka w towarzystwie chłopaków z jednostki. Finch zdążyła poznać niektórych z nich na jednej ze strażackich imprez, innych znała głównie z opowieści, więc to był doskonały moment, aby to zmienić! A że tak się niefortunnie złożyło, że Riley zaczynała nockę, to dzięki temu nie będzie jakoś niezręcznie. Zresztą, niby dlaczego miałoby być? Nie łączyło je nic, poza pracą, jednym pocałunkiem, na którym przyłapał je Donovan i pozowaniem do kalendarza.
Wychodząc z remizy, wysłała April wiadomość z pinezką do lokalizacji, dołączyła kilka serduszek, dając znać, że dzisiaj imprezują na mieście. I że na nią czeka i tęskni! Dopiero wtedy schowała telefon do kieszeni jeasnów i dogoniła chłopaków.
Do lokalu wpadli całą grupą, jeszcze w połowie drogi zdejmując kurtki i przekrzykując się nawzajem. Neonowe światła odbijały się w popękanej, lakierowanej podłodze, a w środku pachniało piwem i frytkami. W powietrzu unosi się dźwięk charakterystyczny dla kul sunących po torach i elektroniczne pikanie automatów. Z głośników leciał kawałek The Doors, a Jim Morrison śpiewał o tym, że ludzie są dziwni.
Bez dłuższego zastanowienia zajęli ulubiony stolik przy oknie, który z łatwością mieścił osiem osób, ale zawsze był trochę za mały, gdy wszyscy naraz chcieli gestykulować. Kurtki wylądowały na oparciach krzeseł, ktoś przysunął taboret, ktoś inny już przywołał kelnera. Zamówienia poleciały chórem. Kilka shotów na start. Na rozruch, jak to skomentował Jett. Chwilę później na stole wylądowały kieliszki z wódką. Teddy sięgnęła po swój, chłodne szkło dobrze leżało w dłoni. Spojrzała po reszcie, uśmiechnęła się i bez zbędnych toastów wypili jednocześnie. Alkohol zapiekł w gardle i rozgrzał klatkę piersiową, a Darling poczuła, jak resztki zmęczenia dnia znikają gdzieś pomiędzy śmiechem a stukotem szkła o blat.
Teds — Jett wskazał na podbródkiem w kierunku drzwi, przez które przeszła April. — Dlaczego nie wspomniałaś, że umawiasz się z Finch? — wybałuszył na nią oczy, jakby było to większym sensacją, niż ten wisielec, którego zdejmowali dzisiaj z wysokiego drzewa na przedmieściach.
Bo nie pytałeś — odparła i poderwała się z miejsca, żeby spotkać się z nią w połowie drogi. Taka prawda, Donovan nie zapytał wprost, tylko robił jakieś dziwne podchody. A potem temat się urwał, bo dostali wezwanie.
Teddy absolutnie nie robiła z tego tajemnicy. Miała najpiękniejszą, najfajniejszą i najzabawniejszą dziewczynę w całym kosmosie, dlaczego miałaby to ukrywać przed światem? Pękała z dumy i nawet nie śmiałaby tak pomyśleć! Dlatego kiedy tylko zbliżyła się do April, od razu ujęła jej twarz w obie dłonie. Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała ją namiętnie, zostawiając na ustach posmak alkoholu.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uwielbiała początki związków. Znajdowała się wtedy w totalnie odmiennym stanie świadomości, w którym mogłaby funkcjonować bez przerwy. Niestety to się zawsze w którymś momencie kończyło i zamieniało w smutną rutynę albo złamane serce. Ale jeszcze o tym nie myślała. Prawie wcale! Teraz była cała w skowronkach, miała motyle w brzuchu i na samą myśl o Teddy dostawała gęsiej skórki. Nie kupowała przecież kota w worku, doskonale wiedziała, w co się pakuje. Czuła się przy niej jak ryba w wodzie i miała wilczy apetyt na jeszcze, najlepiej takie trwające do końca życia. Ale nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Dobra, już przestanę, przepraszam.
Bardzo chciała spędzać z nią czas. Jak najwięcej czasu. Przestała robić niepotrzebne awantury, bo widziała, że Teddy naprawdę się starała. A to przecież wystarczy, nie pokona własnego nieprzewidywalnego grafiku. Wszystko składało się z takich drobnych moment, w których udowadniała, że po prostu pamięta. Tak jak dzisiaj, kiedy zaprosiła ją na wspólne picie z ekipą. Szkoda, że nie powiedziała o tym rano. April przygotowałaby się do tego całkowicie inaczej. Oderwała się od pracy, by przeczytać wiadomość. Spojrzała w dół na samą siebie krytycznym okiem. Pieprzona zima i pieprzone swetry. Mogła przecież założyć coś dużo odważniejszego. Przecież to, co dziś wybrała, w ogóle się nie wyróżniało na tle jej codzienności. Chciała wyglądać bardziej niż perfekcyjnie, skoro już miała się wpakować między Darling a Riley jej znajomych z pracy. Powinna zrobić dobre wrażenie. I trochę oznaczyć teren. Spojrzała na zegarek. Nie da rady wyjść wcześniej z pracy, żeby pojechać się przebrać i przy tym nie spóźnić się o jakiś skandaliczny czas, bo przecież jakby zaczęła się zastanawiać nad strojem, to spędziłaby przy szafie mnóstwo czasu. No nic, trudno. Będzie dziergać z tego, co miała. Przecież we własnym mniemaniu wyglądała dobrze zawsze i we wszystkim.
I tak się spóźniła. Ale nie jakoś skandalicznie. Uśmiechnęła się, widząc mknącą w jej stronę Teddy. Mruknęła zadowolona z tak entuzjastycznego powitania. Przejechała palcami po własnych wargach, jakby próbowała zidentyfikować smak, który zostawiła na nich Darling. Nie było to trudne. Zapach, który do niej dotarł, był raczej nie do pomylenia z niczym innym.
— Dzień dobry? — Spojrzała na nią rozbawiona i od razu skradła jej kolejny pocałunek. To rytuał, do którego mogłaby się przyzwyczaić.
— Rozumiem, że już zaczęliście? Myślałam, że się zatrzymamy na piwie z sokiem. — Co ona kurwa piła, spirytus? I się nie podzieliła, nawet kroplą na języku. Dobrze, że April pamiętała, żeby cokolwiek dzisiaj zjeść, bo wieczór zapowiadał się na ten z gatunku ciężkich dla żołądka. Spojrzała znad ramienia Teddy na stolik obsadzony ze wszystkich stron wielkimi chłopiszczami. Jej ekipa była zdecydowanie bardziej... zdywersyfikowana. Co najważniejsze – nie widziała tam żadnej smukłej brunetki. Od razu zrobiło jej się lepiej. Zdjęła płaszcz i wcisnęła go w ręce strażaczki.
— Wkupię się najpierw w łaski — zapowiedziała szeptem, odsyłając ją z powrotem do stolika. Sama udała się do baru. To nie mogło być zbyt skromne zamówienie. Chociaż przy takiej liczbie facetów trudno było znaleźć ilość, która nie będzie zbyt skromna. W końcu jednak dotarła do stolika, trzymając cztery szoty tequili z pieczołowicie ułożonymi na nich plastrami cytryny. Ustawiła kieliszki na jakimś wolnym miejscu obok Teddy, licząc, że to jej jakoś wystarczy. Zaraz za nią pojawił się kelner, który postawił na środku kosz z lodem, z którego wystawała litrowa butelka wódki.
— Cześć, Słoneczka. Przepraszam za spóźnienie. Wystarczy na odkupienie win? — Przywitała się ze wszystkimi, uśmiechając się szeroko. W głowie policzyła, jak szybko byli w stanie to opróżnić. Pewnie bardzo szybko. No nic, przecież wieczór się dopiero zaczynał.
— Polejesz wszystkim czy będziemy tak sobie patrzeć cały wieczór głęboko w oczy, Jett? —prychnęła rozbawiona jego skołowaniem, unosząc własny kieliszek, żeby wywrzeć na nim presję szybszego rozlewania wódki do kieliszków swoich kamratów.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
ach, oczywiście, że do twarzy ci w sukience
a bez sukienki jest ci nawet piękniej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na ich korzyść z pewnością działał fakt, że Teddy wciąż nie miała tyle czasu, ile April chciałaby, żeby dla niej miała. Istniało więc jakieś prawdopodobieństwo, że nie znudzą się sobą zbyt szybko. Była też szansa, że Darling przez swoją pracę nie będzie potrafiła dać Finch wystarczająco dużo uwagi, a wtedy ta puści ją bokiem. Dobra, bo piszę same bzdury.
Ale zaraz, czy ci panowie naprawdę wyglądali na takich, którzy po godzinach raczyli się piwem z sokiem? I co jeszcze? Może najlepiej przez słomkę, z odgiętym małym paluszkiem, niczym prawdziwe księżniczki z porcelanowej filiżanki? Jej koledzy z jednostki potrafili wypić hektolitry alkoholu i to właśnie oni nauczyli Teddy, że nie wolno odstawać, jeśli chce się być traktowaną poważnie. Owszem, była realistką. Wiedziała, że z powodu kobiecego metabolizmu nigdy nie przepije żadnego z nich i nawet nie próbowała sobie tego udowadniać. Ale do pewnego momentu zawsze szła z nimi równo. A kiedy czuła, że procenty zaczynają wchodzić jej nie tylko do głowy, ale i w nogi, umiała powiedzieć pas. To akurat było równie ważne, jak umiejętność trzymania tempa. Wtedy chłopaki przejmowali stery — odholowywali ją bezpiecznie do domu, pilnowali, żeby nie szwendała się sama po nocy i — co może jeszcze istotniejsze — żeby nie flirtowała z kim popadnie. Ta część ich niepisanej umowy już nie raz okazała się teraz wyjątkowo przydatna. I pewnie jeszcze się przyda, biorąc pod uwagę jej obecny status związku.
Wiesz, że nie musisz tego robić? — zdążyła rzucić, zanim została oddelegowana do stolika. April wcale nie musiała się starać, żeby przypodobać się chłopakom z jednostki. Na pewno polubią ją bez kupowania alkoholu. Przede wszystkim lubili Teddy i wiedzieli, że ta nie związałaby się z byle kim. Właściwie zawsze twierdzili, że miała dobry gust i niekiedy zazdrościli dziewczyn, z którymi się spotykała. Albo tylko tak gadali, żeby nie było jej przykro.
Mimo to posłusznie wróciła do kolegów, którzy wydali się oczarowani postawą Finch. Blaze pokiwał z aprobatą głową, a ustalmy sobie jedno — niełatwo jest zaimponować komuś tak zaprawionemu w boju, jak Young.
Zaczynasz gadać z sensem — odparł z uśmiechem Jett, który na polecenie April, od razu chwycił za butelkę i zaczął napełniać wódką kieliszki chłopaków. I oczywiście Darling. Ale Darling była jedną z nich, przecież nie bez powodu przez wiele lat walczyła o to, żeby traktowali ją bezpłciowo i bez podtekstów.
Wszyscy jak jeden mąż unieśli szkło, bo musieli stuknąć się z Finch, dziękując jej za ten jakże szczodry gest, który już na samym wstępie rozmiękczał ich serca.
Nie mogłyście zejść się kilka lat wcześniej? — Jett odstawiła pusty kieliszek na blat i przeniósł wzrok z Teddy na April. — Może wtedy częściej próbowałabyś wkupić się w nasze łaski. A my może częściej bylibyśmy skłonni wybaczać ci takie spóźnienia — uśmiechnął się zawadiacko, przesunął dłonią po kilkudniowym zaroście. — A ja mówiłem Darling, że kiedyś będziecie razem.
Teddy parsknęła śmiechem i pokręciła głową, jakby chciała dać swojej dziewczynie, że Donovan nigdy niczego takiego nie powiedział. A może powiedział, tylko że Teddy wtedy nie słuchała? Albo po prostu wydało jej się to zbyt absurdalne, żeby to skomentować.
No popatrz — wskazała podbródkiem na Jetta. — Jaki prorok się znalazł. Nie chcesz nam postawić tarota, Jett? Albo nie wiem, powróżyć z dłoni? — wystawiła do niego rękę, a ten klepnął ją w łapę.
Słuchaj, jak umawiałaś się z... — nie dokończył, bo Darling z impetem kopnęła go pod stołem w samiutki piszczel. Nie, nie będą teraz rozmawiać o kobietach, z którymi się umawiała. — Co u ciebie, April? — zreflektował się, malując na twarzy uśmiech, chociaż Teddy widziała, jak spina się w sobie, żeby nie wykrzywić ust w grymasie bólu.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była gotowa stawiać im choćby całą noc. Nie zbiednieje przecież, a szybciej dzięki temu rozkręci zabawę. Poza tym, zasłużyli. To dzielni bohaterowie, którym należał się szacunek. Codziennie narażali życie i zdrowie psychiczne, by mieszkańcom Toronto żyło się dobrze i bezpiecznie. No i nie wzięli ze sobą Riley, więc od dzisiaj wszyscy byli jej serdecznymi przyjaciółmi. A ona lubiła dawać bliskim prezenty i zapewniać im drobne przyjemności. To już nie jej wina, że tym gościom tyle radości sprawiała akurat wódka. Wolałaby im stawiać kolorowe, śliczne drinki.
Plan na razie działał bez zarzutu. Wszyscy wydawali się zadowoleni i zwrócili na nią uwagę. A przecież na takich rzeczach w życiu zależało jej najbardziej. I nie patrzyli na nią tylko przez to, że była tu zdecydowanie najbardziej kolorowa, chociaż najmniejsza. Można by pomyśleć, że dzięki ich przewadze w zajmowanej w świecie powierzchni, wcale nie będzie miała tak łatwo. Ale miała. Musi przestawić myślenie, że trafiła na kompletnie inną ekipę niż swoja własna. Oby ci polubili ją tak samo szybko! Tam miała łatwiej. Część z nich to przecież jej podwładni, mogła im po prostu kazać się lubić. Wlała w siebie zawartość pierwszego kieliszka i od razu zagryzła cytryną. Z początku nie wchodziło zbyt dobrze. Ale się rozkręci. Po tequili zawsze miała najbardziej imprezowy nastrój.
— Mówiłeś? Jakoś nigdy mi tego nie przekazała. — Spojrzała rozbawiona na Jetta. Nie spodziewała się po nim, że będzie takim zdolnym prorokiem, a tu proszę. Może gdyby Darling słuchała go nieco uważniej, to teraz spotykaliby się po to, by zaprosić ich wszystkich na wesele. A tak? Dopiero otrzymali szansę się porządnie poznać.
Przekrzywiła głowę zainteresowana, gdy tylko nawiązał do tematu jakiejś poprzedniej dziewczyny. Oczywiście, że bardzo chciała poznać dodatkowe plotki. Wiedziała o Teddy i jej partnerkach całkiem sporo, ale na pewno nie wszystko. Nie miała wątpliwości, że wśród jej kolegów z jednostki była w stanie zebrać całą masę niesamowitych informacji, które będzie mogła potem niecnie wykorzystać. Nie spodziewała się, że zaczną mięknąć tak szybko. Ona na pewno nie da się zastraszyć Darling tak łatwo jak biedne piszczele domorosłego jasnowidza.
— U mnie zawsze jest doskonale. No wiesz, w pracy pasmo sukcesów, w życiu prywatnym perfekcyjna dziewczyna... — Przesunęła wzrokiem po wszystkich kieliszkach. Panowie nie bawili się w półśrodki, opróżniali całe naraz. Bardzo dobrze. Nie miała już wcześniej żadnych wątpliwości, że powinna przede wszystkim zaprzyjaźnić się z Jettem. Facet tylko utwierdzał ją w tym przekonaniu. Ale reszta na pewno też była warta jej uwagi.
— W życiu chodzi o balans, panowie. Na drugą nóżkę, żebyśmy się nie poprzewracali. — Zachęciła ich, chwytając między palce następny kieliszek. Poczekała grzecznie, aż wszyscy dostaną swoją porcję i znowu uniosła szkło w geście toastu. Cytryna sprawiała wrażenie kwaśniejszej, ale alkohol zrobił się odrobinę łagodniejszy. To dobry znak.
To się nazywa wejście smoka! Smoczycy? Rozumiesz nasze potrzeby lepiej niż najbardziej doświadczony dowódca zmiany!zawołał radośnie facet o latynoskich rysach, siedzący na przeciwko niej. Na szczęście szybko przypomniała sobie, jak się nazywał – Erick Secada okazał się wyjątkowo synaptycznym gościem. Uśmiechnęła się triumfalnie. Jasne, że rozumiała potrzeby. Robiła to zawodowo. Tutaj było łatwo: reset i C2H5OH.
— Dopiero się rozkręcam — zapewniła, puszczając do niego oczko. Na pewno nie miała żadnych szans w przepiciu ich, z tym musiała działać ostrożnie. Miała nadzieję, że zawładnie nimi urokiem, a nie procentami.
— Jett, przepraszam, chyba próbowałeś coś powiedzieć. Masz już całą moją uwagę — Nachyliła się bardziej w jego stronę, uśmiechając się ciepło i kompletnie ignorując przepalające jej kark spojrzenie Teddy.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
ach, oczywiście, że do twarzy ci w sukience
a bez sukienki jest ci nawet piękniej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April nie miała pojęcia, że strażacy nie zabrali ze sobą Riley wyłącznie dlatego, że ta właśnie zaczynała drugą zmianę, z której zejdzie dopiero następnego popołudnia. Gdyby jednak nie pracowała, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej i Davis z pewnością dostałaby zaproszenie. Jeśli nie bezpośrednio od Blaze'a, to od Ericka albo któregoś z bliźniaków. Darnell i Jamal Johnson od samego początku okazali się najbardziej otwarci. To oni najcieplej przyjęli Davis w jednostce, bez zbędnych uprzedzeń. W przeciwieństwie do Jetta, który ograniczał kontakt z Riley do absolutnego minimum. Jeśli nie było konieczności, to nie rozmawiał. Krótkie komunikaty służbowe, zdawkowe spojrzenia i tyle.
Za to chętnie rozmawiał z April. Widok tej dwójki wywołał na twarzy Teddy szeroki, niemal triumfalny uśmiech. Zależało jej, żeby Finch i Donovan mieli dobre relacje. Tym bardziej, że kumpel rzadko kiedy darzył sympatią jej dotychczasowe partnerki. A poznał ich już kilka. Większość traktował z dystansem, inne z wyraźną niechęcią. Tym razem jednak było inaczej. I chyba po raz pierwszy miała cichą nadzieję, że to inaczej zostanie na dłużej.
Najwidoczniej nie uznała, żeby to było aż tak istotne — prychnął w taki sposób, jakby Teddy wzgardziła jego przepowiednią. Chwycił za butelkę i napełnił kieliszki towarzyszy.
Cokolwiek powiesz, Jett — Darling wywróciła oczami i złapała za szkło. Z każdym kolejnym kieliszkiem wódka piekła w gardło dokładnie tak samo. Ale może to i lepiej, bo jeśli zaczęłaby jej smakować, to chyba można było uznać to za poważny problem i zadatki na młodą alkoholiczkę.
Powinnaś się przebranżowić i zaciągnąć się do naszej jednostki — Secada wpadł właśnie na genialny pomysł. — Przydałoby się nam więcej kobiet, które tak o nas dbają. Teds tylko leje nas po łbach — poskarżył się żałośnie, bo chyba bardzo chciał, żeby Teddy poderwała się ze swojego miejsca i zdzieliła po ciemnej czuprynie.
Przynajmniej Riley nie łoi nas za nic — wtrącił Darnell.
Poczekaj jeszcze rok czy dwa, ona też się rozbestwi...
To naturalna kolej rzeczy, że w końcu musiało paść imię Davis. Przecież nie było sensu udawać, że ta nie istniała albo że nagle wyparowała jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Jett zaparł się łokciami o stół, żeby Finch lepiej go słyszała. Okej, Darling spodziewała się, że tak właśnie będzie. Jej dziewczyna uwielbiała być w centrum uwagi, a w dodatku starała się, żeby zaskarbić sobie sympatię strażaków. W porządku, Teddy naprawdę nie miała nic przeciwko, w końcu sama chciała, żeby April do nich dołączyła, jednak naprawdę wolałaby, żeby tematy jej byłych czy przelotnych relacji nie były poruszane na forum. Nie było właściwie nic, o czym dotychczas nie opowiadałaby przyjaciółce. Może bez wdawania się w jakiś zbędne szczegóły, ale przecież Donovan też o takich nie wiedział!
Chciałem tylko przypomnieć, że jak Darling umawiała się z tą policyjną informatyczką, to laska wysadziła nas w powietrze — nawiązał do wydarzeń z banków, kiedy Helenie nie zdążyła na czas rozbroić wszystkich ładunków. — Ale za to bujała się z nią na motorze i skakały razem na bungee — dodał, chociaż Teddy i tak podświadomie wiedziała, że Jett dalej żywił do Peregrine urazę.
Przestań wywlekać takie rzeczy — skarciła go wzrokiem. — To nawet nie jest prawda — dodała, bo wcale nie uważała, że to, co się stało było jakąkolwiek winą informatyczki. To się po prostu stało. Jak wiele innych, dramatycznych sytuacji w trakcie różnych akcji.
Sama przyznaj, że do tej pory miała kiepski gust — zwrócił się do April, szukając w niej poparcia. No jasne, niech teraz zaczną obgadywać wszystkie jej bardziej lub mnie trwałe związki. Śmiało, po co w ogóle się jakkolwiek rozdrabniać?

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wizja rzeczywistości, którą kreowała we własnej głowie, bardzo jej odpowiadała. Nie wszystkim musiała przejmować się do żywego. Gdyby nie była w stanie kreować własnej, radosnej fantazji i się w niej taplać, to przy jej tempie overthinkingu dawno by się wykończyła. Nie musiała znać prawdziwego powodu nieobecności Riley, bo był bardzo nudny. Lepiej było stwierdzić, że wszyscy uznali ją za mega nudną i nawet jej nie zaprosili. Albo że właśnie dzisiaj wychodzi za mąż. Nie życzyła jej tylko źle!
— Daruje sobie przebranżawianie, bo do twojego łba to ja nawet nie dosięgnę. — Uniosła rozbawiona brwi, lustrując go na tyle, ile była w stanie zza stołu. Na pewno był jednym z najwyższych w jednostce, co stawiało poprzeczkę zdecydowanie za wysoko dla małej, kochanej April. Przynajmniej dowiedziała się, że ta cała Riley zgrywa jakąś paskudną pick me girl, próbując się przypodobać kolegom z pracy. Dobrze, że w jednostce byli jeszcze tacy inteligentni goście jak Jett, którzy nie dawali się jej omotać! Nad bliźniakami będzie musiała popracować.
— Zawodowo mogę wam co najwyżej pomóc ogarnąć profile na Instagramie albo Tinderze. Pracujecie w straży, to przecież wystarczy, żeby dziewczyny się o was zabijały. — Spojrzała pobłażliwie na dłonie jednego z bliźniaków. Nie była pewna, który to z nich. Teddy już jej to kiedyś tłumaczyła i nawet była w stanie zauważyć między nimi różnice, ale... no nadal nie pamiętała, który konkretnie miał kawałek ukruszonej jedynki. Cóż, na pewno nie miał też obrączki. Ani jakiejkolwiek nadziei. Chyba trafiła w czuły punkt, bo mocno się zamyślił. Do podjęcia decyzji brakowało mu pewnie kilka kieliszków.
— Też mam dziwne wrażenie, że ich randkowanie nie miało wiele wspólnego z wybuchem — zaczęła łagodnie. Aż taka durna przecież nie była. Rzeczy się wydarzały i mogło być jej co najwyżej przykro, że ktokolwiek z nich wziął w nich udział. To faktycznie był dość dramatyczny sposób na zakończenie randkowania, ale cóż. Plusem tej sytuacji był fakt, że dzięki takiemu splotowi wydarzeń, Teddy jeszcze tydzień temu była do wzięcia.
— Ale zgadzam się, że gust miała kiepski. Raz przespała się z typiarą, która była święcie przekonana, że renifery to zwierzęta mitologiczne. Jak jednorożce albo smoki. — Obniżyła nieco głos, jakby faktycznie próbowała powiedzieć coś za jej plecami. Siedziała tuz obok, więc oczywiście Darling doskonale wszystko słyszała. Historia ze studiów była chyba jakaś jednorazową akcją. A może dłuższą? Finch nie była pewna. Nie pamiętała nawet, czy Teddy o tym wiedziała, zanim zaciągnęła tamtą do łóżka. Cóż, w końcu dowiedziała się o tym April, a to dla Darling oznaczało koniec błogiego spokoju.
Ha! A śmialiście się ze mnie, jak moja była powiedziała, że Londyn jest stolicą Europy!Secada wycelował oskarżycielsko palcem w kolegów z jednostki. April uniosła zaskoczona brwi i na moment oderwała wzrok od Jetta, żeby przyjrzeć się Latynosowi. Rozbawione miny pozostałych dały jej do zrozumienia, że nie żartował.
— To też jest koszmarne, Erik — przyznała wzdychając smutno. Szkoda chłopaka, skoro go do takich ciagnie.


teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
ach, oczywiście, że do twarzy ci w sukience
a bez sukienki jest ci nawet piękniej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

O ile Teddy wyglądała na drobną przy tych wszystkich rosłych chłopach, o tyle April była przy nich już zupełną kruszynką. Mały, uroczy Okruszek! Ginęła wśród szerokich barków, długich nóg i ciężkich sylwetek, jakby ktoś przypadkiem postawił porcelanową figurkę pośrodku stada olbrzymów. A każdy z nich wpatrywał się w nią jak w obrazek. Nie dlatego, że na nią lecieli, chociaż bez wątpienia by tak było, gdyby Darling dużo wcześniej, jeszcze zanim zaczęły się spotykać, nie uświadomiła im brutalnie, że nie mają u niej najmniejszych szans. Że grają z nią do tej samej bramki, a ich zainteresowanie może co najwyżej pozostać czysto teoretyczne. Mimo to spojrzenia nie znikały. Były ciekawskie i bardzo zdumione.
April Finch była dla nich zjawiskiem. Do tej pory obracali się w towarzystwie jednej koleżanki ze straży pożarnej, potem dwóch i to raczej z doskoku. Kobieta w ich świecie wciąż była czymś rzadkim, niemal egzotycznym. Nic więc dziwnego, że gapili się na Finch jak na mistyczne stworzenie, które jakimś cudem zapuściło się na ich terytorium. Jakby bali się, że jeśli mrugną, to ta nagle zniknie. Wśród nich tylko Blaze miał żonę i dzieci, ale jego związek stał pod znakiem zapytania. No cóż, widziały gały, co brały, przecież żona Younga nie dowiedziała się wczoraj, że ten jest zawodowym strażakiem.
Profile na Instagramie... — zamyślił się jeden z bliźniaków, ten z całymi jedynkami. To był Jamal. — Kiedy ja nawet nie mam Instagrama. Ale mam Tindera! — nawet wyciągnął swój telefon i włączył aplikację, żeby pochwalić się April. Zdjęcie profilowe miał co najmniej niekorzystne, bo nie dość, że Johnsonowie byli czarnoskórzy, to Jamal pozował w całkowitej ciemności i praktycznie nie było go widać. Teddy musiała zagryźć policzek od środka, żeby nie parsknąć głośnym śmiechem.
Ale wtedy Jett otworzył gębę i mina jej zrzedła.
Umawiała się z nią jeszcze jakiś czas po zamachu. Czekaj, jak ty to powiedziałaś, Teds? — spojrzał na nią, unosząc palec, bawiąc się w wielkiego mędrca. — Wspólne traumy łączą ludzi?
Och, popuść lejce, Donovan — odparowała, ale nie miała nic na swoje usprawiedliwienie. Z tym dzieleniem traum, to jednak coś było na rzeczy. A jeszcze jakby było mało, April przypomniała jej o Susie, z którą Darling umawiała się na studiach. Co swoją drogą było strasznie głupie, bo w tym samym czasie spotykała się też z Lucy. — Hej, przynajmniej była ładna i... — urwała, bo to jedyne co Susie miała do zaoferowania. No może jeszcze to, że dobrze się ruchała, ale studia były szalonym czasem, więc równie dobrze mogło chodzić o Lucy. — Nieważne. Jett, polej — poprosiła, nadstawiając swój kieliszek. — I podaj April swój telefon, zaraz zrobi porządek w socialach. Przede wszystkim powinieneś ustawić sobie jakieś swoje zdjęcie z sesji do kalendarza — pokiwała entuzjastycznie głową, bo te fotki były naprawdę dobre i żadna panienka nie przesunie go w lewo!
Może wszyscy powinniśmy takie ustawić? — zapytał Secada, zerkając na Finch, jak na prawdziwą specjalistkę. Jak widać, skoro sama zaproponowała, że ogarnie im profile, to chyba chłopaki wzięli to sobie do serca.
Kieliszki znów poszły w ruch. Teddy skrzywiła się, kiedy alkohol zapiekł w gardło, a potem ujęła dłoń April i złożyła na jej wierzchu słodki pocałunek. Jeśli kiedykolwiek zastanawiała się, co Darling robiła po pracy, jeśli nie wracała prosto do domu, to właśnie to. Siedziała z kolegami z jednostki i piła wódkę. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, ale towarzystwo było miłe, chociaż w większości głupiutkie. Ale nie można spodziewać się cudów po kimś, kto dojrzewała do szóstego roku życia, a potem tylko rośnie. Jeden wieczór nie sprawi, że Finch nagle się uwsteczni. A może będzie chciała częściej do nich dołączać po zmianie? To akurat byłoby świetne!

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April Finch generalnie była zjawiskiem. Nie dość, że po prostu była kobietą, która wpakowała się tutaj z butami, to jeszcze była no... sobą. Nawet znajomi z jej świata potrafili na nią dziwnie patrzeć, a co dopiero ci biedacy, żyjący na co dzień w kompletnie innym stanie świadomości. Na pewno normalniejszym i zdrowszym. Domyślała się, że może być dla części z nich po prostu zbyt intensywna. No trudno! Plotki były dla niej sprawą drugorzędną. Głównie przyszła tu dla Teddy. Chciałaby mieć jak najlepsze relacje z jej bliskimi, ale nie była też pomidorową, żeby wszyscy musieli ją lubić. Oby ta darmowa wódka załatwiła sprawę.
— Tinder powinien wystarczyć. Ale Instagram też by ci się przydał, jeśli chcesz mieć dziewczyn na pęczki. Teraz to tam się najłatwiej podrywa — wyjaśniła tonem specjalistki. Niewątpliwie nią była. Zarówno od Instagrama, jak i podrywania. I mówiła szczerą prawdę! Nie dość, że tam było dużo łatwiej znaleźć jakąś dziewczynę, jeśli wiedziało się, jak szukać, to zawsze były jakieś takie bardziej chętne do rozmowy niż na Tinderze. Nie dało się jednak ukryć, że miała do czynienia z ciężkim przypadkiem. Przez moment krążyła wzrokiem między ekranem a Jamlem, nie będąc znowu pewną, czy ktoś sobie z niej żartuje, czy to tak na poważnie. No i jeszcze ten dobór emotek. Linijka, krople wody i spocona buźka? To chyba miało znaczyć, że jest wysokim strażakiem. Albo był dużo bardziej bezpośredni niż się spodziewała. Ale to chyba niestety to pierwsze.
— Jakiś czas? — dopytała odruchowo. Aż sama siebie zaskoczyła tą skrupulatnością. To nie ona miała tu cokolwiek wspólnego z policją, nie znała się na przesłuchaniach. A jednak coś jej podpowiadało, że szybko zadane pytanie może naprowadzić na odruchową odpowiedź. A chodziło jej tylko o porównanie wersji, którą znała od Darling z tą, którą znał Jett. Nie było raczej powodów, żeby strażaczka wcześniej coś przed nią ukrywała, ale tak... z ciekawości pytała. Dla podtrzymania rozmowy.
— Jeżeli zależy wam na seksie, to zdecydowanie powinniście ustawić foty z kalendarza. Wszyscy wyglądacie na nich doskonale. Ale jak któryś ma ochotę poszukać żony, to potrzebuje osobnej konsultacji. Wybiorę coś dużo lepszego. — Skinęła ręką na telefon bliźniaka, żeby się tak nie ociągał i po prostu jej go podał. Bez dalszych pytań zatopiła się w profilu. Skanowała galerie w błyskawicznym tempie, bez żadnego problemy wybierając kilka zdjęć, które miały go pokazać z jak najlepszej strony. Nie samym zdjęciem z gołą klatą człowiek żyje. Trzeba też pokazać, że się lubi chodzić po górach. Znalazła też fotkę koło plakatu filmowego z kina. To zawsze dobra zahaczka na rozmowę. Dorzuciła jeszcze fotkę, którą ktoś mu zrobił dokładnie w tym barze. Wyglądał na niej po prostu uroczo. Podniosła wzrok tylko na moment, żeby sięgnąć po kieliszek i się móc z nimi napić. Nawet nie zagryzła cytryną, była skupiona na misji. Wklepała kilka krótkich zdań zaznaczając, że ma brata bliźniaka – szukam kogoś, kto rozpozna mnie bez sprawdzania dowodu osobistego – że jest strażakiem – wyglądam jak ktoś, kto siłowo wyważa drzwi (bo to robię – jestem strażakiem) – i kinomanem – rozmawiam jak ktoś, kto płacze na końcówkach filmów A24 (bo to też robię). Na końcu dopisała wzrost, celując na oko. To też było istotne. Zapisała profil, weszła w wybieranie par. Przesunęła w prawo na oślep około dwudziestu dziewczyn i oddała mu telefon.
— Do końca wieczoru zmaczuje cię z co najmniej jedną trzecią — zagwarantowała, uśmiechając się z dumą. Akurat co do tego nie miała wątpliwości. Startowali z wyjątkowo żałosnego algorytmu, łatwo będzie to nadgonić. Chyba faktycznie szło jej całkiem nieźle. Od razu poczuła się podbudowana. A głupia martwiła się, że źle wypadnie, bo wygląda za mało zdzirowato, ha! Ach, no właśnie. Przyciągnęła rękę Teddy bliżej i ułożyła ją na swoim nagim udzie. Od razu lepiej.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
30 y/o
REKORD SKOCZNI
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
ach, oczywiście, że do twarzy ci w sukience
a bez sukienki jest ci nawet piękniej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

April Finch była zjawiskiem nawet dla samej Teddy, choć znały się od liceum. I za każdym razem, gdy Darling sądziła, że już ją zna, odkrywała coś nowego — sposób, w jaki marszczyła nos, gdy się śmiała, albo pieprzyk w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Czy wcześniej tego nie zauważała? A może po prostu nie zwracała uwagi, bo nie miała powodu? Na pewno nigdy wcześniej nie liczyła pieprzyków na jej skórze ani nie pochylała się, żeby pocałować ją tuż po przebudzeniu. Właściwie wcale jej nie całowała, nie licząc eksperymentów sprzed lat, które obie wolały uznać za młodzieńczą ciekawość i dawno o nich zapomnieć. Mimo wszystko Teddy była pewna, że w mgnieniu oka zaskarbi sobie ich sympatię. Byli dosyć prości w obyciu i przewidywalni, ale mieli dobre serca i łatwo dawali się rozbroić uśmiechem. A Finch miała ten szczególny da sprawczy, że ludzie czuli się przy niej swobodnie, jakby znali ją od dawna.
To prawda — zgodziła się ze swoją dziewczyną, bo na Instagramie znacznie łatwiej było o jakąś sensowną konwersację. Zgadzała się też z tym, że April potrafiła podrywać.
Okej, obie miały w tym niemałe doświadczenie. Trudno ocenić, jak dokładnie było w ich przypadku i która właściwie poderwała którą (Teddy lubiła wprawdzie myśleć, że to ona wykonała decydujący ruch, ale prawda była chyba bardziej złożona), ale wyglądało to raczej na ciche porozumienie, które narastało stopniowo, aż w pewnym momencie stało się oczywiste dla nich obu. Tak więc poderwanie okazało się wspólnym dziełem. Czy było łatwiej? To też trudno jednoznacznie stwierdzić. Na pewno miały już za sobą etap niezręcznych pytań, od których niezmiennie zaczynały się nowe relacje. Wiedziały, jak to wygląda. Pierwsze rozmowy, ostrożne sondowanie i te same zdania powtarzane automatycznie. Aż w końcu zawsze nadchodził ten moment, gdy po niemal rocznym związku znów wracało się na sam początek. Do etapu, w którym trzeba było zapytać a jaki jest twój ulubiony kolor?
Liczyła po cichu, że April nie będzie chciało się dopytywać o jej ostatnią relację, która trwała cztery miesiące. Ale April oczywiście się chciało. Ostatni raz widziała się z Heleną przed Jarmarkiem, a potem... No, wiadomo jak było.
Ponad dwa miesiące? — odezwał się Jett, po czym zerknął na Darling. — Peregrine jeszcze w grudniu przychodziła po ciebie do remizy, nie? — ściągnął brwi. O kurwa, Pitagoras się znalazł. A jak trzeba było zliczyć gaśnice w magazynku, to zawsze robił jakieś byki.
Przepraszam, powadzisz jakiś terminarz moich spotkań towarzyskich? — gdyby Donovan siedział bliżej, oberwałby w ramię. Odsunął też nogę, kiedy próbowała znowu kopnąć go pod stołem. Skubaniec! — Mogło tak być — dodała po chwili i zerknęła w ekran telefonu bliźniaka, który znalazł się w dłoniach Finch i z podziwem obserwowała, jak uaktualnia profil Jamala.
Wprawdzie żaden z nich nie powiedział, że chodziło o seks, ale to akurat było jasne jak słoneczko. Teddy i tak wiedziała, jak to się skończy — zaczną się z kimś umawiać, potem zrobi się poważnie, a później wszystko jebnie, bo pojawią się kolosalne pretensje o to, że nie mają czasu, bo już drugą dobę siedzą w remizie. Darling już to przerabiała. Been there, done that.
Jamal z zachwytem odebrał swój telefon. Oczy świeciły mu się, jak dzieciakowi, który oczekiwał pierwszej gwiazdki. April nie pomyliła się ani trochę, bo już po chwili odczytywał powiadomienie, które komunikowało to tym, że ma parę.
To teraz moja kolej — Jett podsunął jej swoją komórkę. — Też mam zdjęcia z kalendarza. O tu, w tym folderze — przesunął palcem po ekranie. — Tylko mam tam wszystkie miesiące, więc nie ustaw przypadkowo zdjęcia Teddy — dodał z rozbawieniem i znów rozlał wódkę do kieliszków.
Dlaczego masz moje zdjęcia? To obrzydliwe — Darling wymierzyła w niego swoim kieliszkiem, ale nie mówiła serio. Kalendarz był ogólnodostępny i można było go zakupić w Internecie.
Posiadam też niezliczoną ilość twoich kompromitujących fotek, więc nie podskakuj — pouczył ją z łobuzerskim uśmiechem. No dobra, fair enough. I zresztą vice versa!
Przesunęła dłonią po wewnętrznej stronie uda April. Trochę za wysoko. I całkiem niechcący. A tak naprawdę, to z premedytacją. Szybko jednak zmieniła kierunek, bo nie chciała, żeby spierdoliła Donovanowi profil na Tinderze. I na Instagramie, bo on akurat miał tam profil.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
Prepare for the cold
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z przyjemnością pokłóciłaby się porozmawiałaby na temat tego, która z nich to zapoczątkowała. Była w stanie obronić obie strony w zależności od nastroju. Jakby miała być szczera, wyjaśniłaby jej dokładnie, że to ona ją poderwała. Mogła jej zrobić całą tablicę z wyjaśnieniami i nitkami odchodzącymi od jednej kwestii do drugiej, byle tylko wyszło na jej rację. A też wolała myśleć, że to wszystko był jej zasługą. Wiedziała też, że Teddy nie była w tym wszystkim bez zasług, więc dla jej przyjemności mogła odwrócić kota ogonem i udawać, że została oczarowana totalnie i nieświadomie. Tę strategię mogłaby też przyjąć, gdyby naprawdę chciała się pokłócić i rzucić jej prosto w twarz tym, że generalnie to wszystko jej wina i zero w niej rozsądku. Ale to by było strasznie durne. W jej stylu, ale strasznie durne.
— W grudniu? — powtórzyła cicho znowu dość odruchowo. Grudzień był bardzo długim miesiącem. Nie dość, że miał trzydzieści jeden dni, to strasznie się rozciągał przez nagromadzenie wydarzeń. No i ten dziwaczny okres między świętami, a nowym rokiem, który był w ogóle osobną rzeczywistością. Grudzień nie brzmiał wcale tak źle. Był w miarę zbliżony do tego, o czym wiedziała. Jeżeli tylko Jett nie miał na myśli dnia Wigilii, to właściwie wszystko było w porządku. Sama Teddy zgodziła się z jego teorią, chociaż zrobiła się jakaś strasznie nerwowa od tych pytań. Finch musiała potem wziąć Jetta na bucha, inaczej to się nie dowie najciekawszych rzeczy.
Mogła być z siebie dumna. Zrobiła dzisiaj dobry uczynek! Poprawiła jednemu facetowi dzień i może nawet zagwarantowała mu, że w ciągu kilku najbliższych dni zaliczy. Oby mu się to faktycznie spełniło. Nie wyglądał na skończonego kretyna, na pewno sobie poradzi, jak już te wszystkie pary zaczną mu się wyświetlać. Wystawiła mu przecież na pustą.
— Dlaczego masz zdjęcia kogokolwiek poza Teddy i sobą? — poprawiła jej pytanie. W ogóle nie dziwiło jej, że zachował sobie na pamiątkę zdjęcie z kwietnia i swoje własne. Ale pozostałe dziesięć? Dziewięciu napakowanych chłopa i jakaś obca baba? Bo Finch chyba nadal nie miała pewności, że to Riley, o ile mnie pamięć nie myli? No mega dziwne. Ale z drugiej strony urocze! Nie spodziewała się po nim, że z taką czułością będzie gromadził roznegliżowane zdjęcia swoich ziomkow.
— Faktycznie posiada. — Odnalezienie ich w galerii w ogóle nie było skomplikowane. Otworzyła fotkę, na której Darling śpi w wyjątkowo durnej pozycji, nieco śliniąc się na poduszkę. Obróciła ekran w stronę chłopaków, żeby nikomu nie umknęło, a potem przesłała zdjęcie do samej siebie. Też miała przecież taki folder. Właśnie zbogacił się o małe dzieło sztuki.
Zatopiła się w profilach Donovana. Podniosła wzrok tylko na moment, żeby spojrzeć na Darling, kiedy ta zabrała rękę. W ogóle nie zdziwił jej fakt podsunięcia jej niebezpiecznie wysoko, ale żeby tak szybko zabierać? Posłała jej rozbawione spojrzenie i wróciła do telefonu. Sprawa była nieco bardziej skomplikowana, bo miała więcej do roboty. Przy okazji chciała mu się nieco podlizać, więc zaangażowała się w to całym sercem. Na szczęście nie był jakimś beznadziejnym przypadkiem. Miał do zaoferowania o wiele więcej niż szerokie ramiona, ale to szerokimi ramionami musiał się pochwalić na Instagramie. Secada uniósł się lekko i wyciągnął szyję, zaglądając w telefon, którym bawiła się Finch. Przez moment próbował odczytać do góry nogami, co wpisywała mu w profil.
— Tylko nie przesadź w opisie tą inteligencją w opisie, bo jak przyjdzie co do czego i laska zapyta go o tabliczkę mnożenia, to czar pryśnieostrzegł lojalnie, wracając na swoje miejsce. Parsknęła tylko rozbawiona. Stuknęła paznokciem w jeden z pustych kieliszków. Ona miała jeszcze jeden, ale reszta siedziała o suchym pysku. Zresztą! Ona też nie chciała na tym jednym kończyć.
— Teddy? — spojrzała na nią wymownie, najwyraźniej oczekując, że tym razem to ona zajmie się ogarnianiem alkoholu dla nich wszystkich. Rozbestwiła się w tej zadziwiająco zdrowej relacji, nie ma co.
— Proszę — dodała, uśmiechając się słodko, bo na szczęście zdążyła się zreflektować, ze traktowanie własnej dziewczyny jak kelnerki nie jest za mądre.

teddy darling
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „National at The Well”