- Co on tu robi?
- Mieszka - Santiago odpowiedział ostro, patrząc rozmówcy prosto w oczy, tonem nie znoszącym sprzeciwu. Znali się jednak niemal całe życie - było to zdecydowanie całe życie jego młodszego rodzeństwa, które doskonale znało Tiago i wiedziało, że owszem, można mu się postawić, jeśli się wiedziało, jak i jeśli było się mu bardzo bliskim. A starszy de la Serna kochał rodzeństwo całym sercem. Problem był jednak w tym, że zaczynał kochać również inną osobę: czternastoletniego Alvaro, którego przygarnął z ulicy, co zdecydowanie nie podobało się ani jego rodzeństwu, ani żonie: dlaczego Tiago niby daje mieszkanie, wikt i opierunek komuś, kogo totalnie nie znał? Co niby - kolekcjonuje sobie dzieciaki? Jakim prawem w ogóle ten szczyl tu był?!
- Ten gówniarz nie ma prawa się tu kręcić! Zbierasz sobie z ulicy jakieś biedne samotne pieski?! Wywal go stąd.
- Ani. Mi. Się. Śni.
----------------------------------------------------
- A ten dalej się przy tobie kręci?
- Tak. Dalej się kręci - ta wojna trwała już dwadzieścia kilka lat. Alvaro był już dorosły - wychował się u boku Santiago, który wbrew sprzeciwom rodziny opłacił mu studia. W tym czasie kilka razy zmieniły się żony Santiago (co również wyprowadzało jego rodzeństwo z równowagi), a ten żył, jakby jutra miało nie być. Był zamknięty na wszelkie emocje, ale Alvaro bronił całym swoim sercem, nie pozwalał nikomu go odpędzić i nie słuchał, kiedy inni mówili mu, że ten dzieciak chce tylko jego kasy, że na nim żeruje, że Santiago powinien raczej spłodzić sobie własne dziecko, jeśli ma jakieś zapędy ojcowskie. Nic nie pomogło: dzieciak dorósł pod dachem złodzieja i powoli wkręcił się w ten złodziejski światek. Brał udział w napadach (ledwie akceptowany przez de la Sernów) i był przez Tiago traktowany jak prawa ręka. Byli do siebie podobni: obaj porywczy, obaj z krótkim lontem, obaj z pięknymi, górnolotnymi pomysłami.
Wrzucam ponownie, bo z powodów osobistych drugiej osoby - nie wyszło. :(
Szukam najlepiej brata, ale jeśli rodzeństwo będzie innej płci, to też w porządku - z poprzednią graczką byliśmy umówieni, że zrobi siostrę.
Kilka najważniejszych szczegółów:
Pochodzenie: Argentyna
Wiek: w karcie napisałem, że jest 7 lat młodsze od Tiago, czyli ma 45, ale jeśli wolisz dać mu inny wiek, to możemy ponegocjować
Wygląd: niczego nie narzucam. Zakładam, że pochodzą od tego samego ojca, ale jeśli podobają Ci się te poszukiwania, a wolisz grać kimś o innym typie urody, to też jestem otwarty na propozycje: stworzymy razem historię, jak do tego doszło
Imię i nazwisko: tu też niczego nie narzucam. Fajnie, gdyby rodzeństwo nazywało się zgodnie z tym, jak nazywają się ludzie w Argentynie i żeby miało to samo nazwisko, co Tiago, ale jeśli to Ci nie odpowiada, to równie dobrze w ciągu życia mogło zmienić personalia
----------------------------------------------------
Zawód: złodziej, choć oczywiście oprócz tego może się zajmować też czymś innym. Pochodzi jednak ze złodziejskiej rodziny i tego było uczone od małego: jak kraść, jak planować, jak nie dać się złapać. I nie chodzi o kradzieże kieszonkowe, tylko o włamania: do willi, do jubilerów, muzeów, banków itp. Razem z Tiago zaplanowali i przeprowadzili wiele napadów. Jednocześnie ojciec stawiał na dobre wykształcenie swoich dzieci, żeby te miały pojęcie o świecie, wiedziały, jak sobie w nim poradzić i... co kraść
----------------------------------------------------
Relacje: zakładam, że rodzeństwo darzy się miłością i jedno za drugie skoczyłoby w ogień - co nie przeszkadza im od czasu do czasu wojować. Na pewno konflikt budzi obecność Alvaro w życiu Santiago i na tym tle są wojny między tą trójką: rodzeństwu nie podoba się, że Tiago przygarnął chłopaka i że ten wciąż gdzieś tam wokół niego był. Być może jest zazdrosne o istnienie Alvaro, bo nagle nie ono jest jedyne najważniejsze w życiu Tiago (choć również jest dla Santiago cholernie ważne i tak naprawdę tylko jemu i Alvaro Santiago kiedykolwiek ufał i się zwierzał). Można powiedzieć, że w pewnym sensie Tiago wychował rodzeństwo, nieraz z pewnością będąc namolnym i nadopiekuńczym, zwłaszcza po tym, jak zginął ich średni braciszek.
Przy okazji: mamy też przyrodniego brata (Salazar), trzy lata starszego od Santiago. Wychowywał się ze swoją matką, a nie z ojcem i razem z Tiago i jego rodzeństwem, więc jest niemal zupełnie inny, niż oni: nie jest złodziejem, nie brał udziału we wszystkim, co robią oni. Jest jednak mocno związany z przyrodnim rodzeństwem.
Trochę tła: Santiago "zginął" w trakcie ostatniego wielkiego napadu, który traktował jak napad swojego życia: coś spektakularnego, wielkiego, takiego, co zostanie w pamięci ludzi. Tiago postanowił sobie, że w tym napadzie zakończy swoje życie, najlepiej ratując przy tym resztę. Nie wyszło - przeżył, ale nikomu o tym nie powiedział i zaszył się w Kanadzie. To było półtora roku temu. Wcześniej dowiedział się, że jest śmiertelnie chory, ale o tym powiedział tylko rodzeństwu i ostatniej ze swoich żon.
To, w jaki sposób rodzeństwo dowiedziało się, że jednak Tiago żyje, pozostawiam do omówienia: mogło być tak, że zauważyło, że znikają pieniądze z konta Tiago, mogło dowiedzieć się przypadkiem, a mogło go wyśledzić.
----------------------------------------------------
Na co liczę:
Na dramy, kłótnie i miłość rodzeństwa.

Obecnie Alvaro przyjechał do Tiago i trochę postawił go na nogi, związali się ze sobą, ale wciąż Santiago udaje przed resztą świata, że nie żyje, nie odezwał się więc do rodzeństwa. W pierwszej grze liczę na wjazd rodzeństwa na pełnej, z pretensjami, jak Santiago mógł.

A potem - się zobaczy. Mam w planach na gry chwile załamań, chwile pięknego życia, nadziei, ponowne planowanie jakiegoś wspaniałego napadu, ogólne żegnanie się ze światem, jakieś chwile "żyj, jakby każdy dzień miał być twoim ostatnim", być może jakąś eksperymentalną terapię, na którą Tiago nie będzie chciał się początkowo zgodzić... Się zobaczy.