-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
To nie tak, że wszyscy ze szkoły średniej wiedzieli o ich zaręczynach. Absolutnie! Darling po prostu odezwała się do tych ludzi, z którymi miały dobry kontakt z pytaniem, czy mają jakieś nagrania z ich nastoletnich lat. Nie powiedziała, po co są jej potrzebne, a w zasadzie nikt nie dopytywał o szczegóły. A nawet jeśli ktoś zacząłby wnikać, wymyśliłaby coś na poczekaniu. Nie chciała ogłaszać światu o ich zaręczynach w taki sposób. W takim razie dobrze, że jednak zrezygnowała z oświadczyn na jakichś telebimach, które poszłyby na wizji. Rodzice April chyba nie byliby szczególnie zachwyceni.
— Wcale nie! — zastrzegła, kiedy ukochana zrzuciła takie okropne podejrzenia na swoją najmłodszą siostrę. Kira na pewno nie zrobiłaby czegoś podobnego! A może jednak? Teddy nie miała rodzeństwa, więc niespecjalnie orientowała się w tych wszystkich pstryczkach w nos. — Ale sama przyznaj, że gdyby nie ten filmik, to nawet nie pamiętałabyś o tamtej domówce. A to była bardzo fajna impreza! — pokiwała głową, bo gdyby nie Eliot, który nagrywał je w tamtym momencie, sama nie wygrzebałaby tych wspomnieć z odległych czeluści pamięci.
Jasne, że była cwana. I ładna. Ładna i cwana. I oczywiście, że przygotowany przez nią seans był lepszy od wszystkich filmów Zendayi, bo Zendaya nie miała wcale aż tylu dobrych ról. Darling strasznie wynudziła się, oglądając Challengers, a Diuny nigdy nie obejrzała do końca, pomimo dwóch podejść. Aktualnie i tak nie było zbyt dużego wyboru w kinach, a wyciągnięcie April do kina pod pretekstem zobaczenia aktorki, którą tak lubiła, doskonale złożyło się w czasie. Zresztą, na czegokolwiek by nie wybrały, sala i tak była dogadana. Młody Miller wisiał jej małą przysługę, a to był odpowiednim moment, żeby o sobie przypomnieć. Jak widać, wszystko działało na jej korzyść, nie mogła dłużej niczego odwlekać w czasie!
— Nie, nie, spokojnie — powiedziała natychmiast, dostrzegając, że oczy ukochanej znów zaszły łzami. — Siedziałam nad tym, jak czułam się lepiej — zapewniła i to była najszczersza prawda. Kiedy czuła się źle, grzecznie odsypiała i wypacała się z wirusów i zarazków!
Objęła ją ramieniem i przycisnęła usta do jej skroni. Pomimo długoletniej znajomości, dopiero widząc te wszystkie filmiki, Teddy dobitnie uświadomiła sobie, jak wiele miały pięknych wspomnień. Niby zawsze o tym wiedziała, często wracały w randomowych rozmowach do tamtych momentów sprzed ponad dekady. Z tego wszystkiego nerwy w końcu ją puściły i sama się wzruszyła. Szybko jednak zamrugała, nie pozwalając łzom wydostać się przez powiek. To był szczęśliwy dzień, nie mogą tak siedzieć i beczeć!
— I czeka nas jeszcze mnóstwo cudownych chwil — uśmiechnęła się tuż przy jej ustach, na których złożyła krótki pocałunek. A potem następny, dużo dłuższy i jeszcze słodszy. — Już się ode mnie nie uwolnisz. Jesteś na mnie skazana. Do tej pory też byłaś, ale teraz to już tak totalnie — pokiwała głową, nie chcąc dopuścić do głowy, że kiedykolwiek mogłoby to się zmienić. Niby wiedziała, że zaręczyny można zerwać i istnieje coś takiego, jak rozwód, ale żadna z tych opcji nie pojawiała się w jej wersji ich wspólnej przyszłości. No nie ma, kurwa, mowy!
— I serio niczego nie podejrzewałaś? — przyjrzała się jej uważnie znad swojego kieliszka. — Nic? Nichts? Nada? Rien? — dopytała, bo zwykle nie udawało jej się przed April niczego zataić. Właściwie to nie lubiła mieć przed nią większych tajemnic i mówiła jej dosłownie o wszystkim, a teraz nie mogła!
nowe pomysły na tatuaże, każdy ze mną zostanie, jak ty
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Wyparłam tę imprezę. Ale masz rację, była świetna. No i mamy dowody na to, że jednak lubisz tańczyć. — Wyszczerzyła się zadowolona ze znalezienia pozytywów. Zawsze bardzo się cieszyła, kiedy udało jej się namówić Teddy na rozruszanie się na parkiecie. A jeśli w trakcie nie marudzi, że nie potrafi się ruszać, tylko po prostu to robi – to jest idealnie. April nie była pewna, jak było na tej konkretniej imprezie, bo wspomnienia wciąż były nieco rozmazane, ale to nic.
Zrobienie April w balona nie było zbyt skomplikowane. Bywała naiwna jak dziecko, a swojej narzeczonej wierzyła we wszystko bez nawet sekundy zawahania. Jakby jej powiedziała, że jadą w ramach randki na grilla do Zendayi, to też by uwierzyła. Oświadczyny na takiej imprezie też byłby wyjątkowe. Może nawet Tom i Zendayia by się wzruszyli i potem kupiliby jakiś niesamowity prezent na ślub? Cholera, zmarnowana szansa. No trudno. Na szczęście to nie był koniec oświadczyn i mogły jeszcze wykombinować coś równie niespodziewanego.
Pokiwała głową, czując ulgę, że jej partnerka nie zamęczała własnego organizmu specjalnie po to, by dopieścić jej ego. Miało to sens, w końcu była tą rozsądniejszą. Może nie w momentach, gdy pakowała się na oślep w największe płomienie w mieście, ale tak na co dzień – jak najbardziej. Byłoby jej przykro, gdyby Teddy dodatkowo się nadwyrężała w momencie, gdy to naprawdę nie jest potrzebne. Zaręczyny mogą przecież poczekać. Równie dobrze to całe przedsięwzięcie mogłoby się odbyć za miesiąc. April nie miałaby nic przeciwko. Ale oczywiście cieszyła się jak dziecko, że wydarzyło się już.
Fakt, że będzie miała przy sobie Teddy do końca świata, był najprzyjemniszją myślą, jaka jej kiedykolwiek przyszła do głowy. A jak wiadomo, konkurencja jest spora, przecież jej łeb potrafił działać na niesamowitych obrotach. Wszystko, co związane z ukochaną plasowało się zawsze bardzo wysoko. Jak dobrze, że ona myślała podobnie!
Zamyśliła się na moment, popijając szampana w ciszy. Czy faktycznie tak niczego nie podejrzewała? To też nie do końca była prawda.
— Po tym jak ostatnio wymusiłam na tobie oświadczyny, byłam święcie przekonana, że do czegoś takiego dojdzie w przeciągu najbliższych tygodni. Emma mówiła, że na bank zrobisz to przy pierwszej możliwej okazji, jak wyzdrowiejemy, a ja zakładałam, że będziesz chciała uśpić moją czujność czy coś — wyjaśniła wreszcie. Sama przecież się o to prosiła, musiała podejrzewać cokolwiek. Burnett nie była nawet specjalnie zaskoczona, gdy opowiedziała jej o rozmowie z pikniku. Była przecież przyzwyczajona do sposobu bycia April.
— Chwila! Ona też wiedziała? I mi nie powiedziała? Zwolnię ją — ożywiła się nagle, zastanawiając się, czy jej przyjaciółka mogła być jakkolwiek zaangażowana w tę akcję. Skoro była taka pewna, że to się wydarzy szybko, to może jednak była bardzo dobrze poinformowana? Zmarszczyła nos niezadowolona z tej zdrady. Szybko jej jednak przeszło. Nawet jeśli Emma próbowała coś przed nią ukrywać, to przecież z dobrej woli.
— No w każdym razie... nie podejrzewałam, że zrobisz to w taki sposób. Jak zwykle nie mogę objąć rozumem, jak wyjątkowa jesteś — dodała spokojniejszym i ciepłym tonem. Pogłaskała narzeczoną po udzie, bezczelnie wykorzystując fakt, że miała na sobie sukienkę, pod którą mogła swobodnie wsunąć dłoń.
Na niebie grzmi, Od wiatru lecą łzy. Już dawno bym się rozsypał, gdyby nie ty
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nigdy nie powiedziałam, że nie lubię tańczyć. Lubię, ale nie umiem — sprostowała, bo to była zasadnicza różnica. Na parkiecie jej ruchy były dość pokraczne i nieskoordynowane, co wprawiało ją w kompleksy i przez co nie potrafiła zatracić się w muzyce. Publicznie, bo przy April umiała się odpalić!
Mogła jeszcze trochę poczekać z tymi zaręczynami. Miesiąc albo dwa. Ale sama była zbyt podekscytowana i strasznie zakochana, żeby rozciągać to w czasie i odkładać na później. Po co, skoro Finch była tą jedyną i chciała z nią spędzić resztę życia? Nie mogła być już bardziej pewna, wiedząc, że ukochana pragnie dokładnie tego samego.
— Ja myślę, że jednak należy jej się podwyżka — zaśmiała się na groźbą zwolnienia Emmy. — Nie masz pojęcia, jak trudno jest trzymać język za zębami, kiedy bardzo chcesz coś komuś powiedzieć, ale nie możesz puścić pary z ust, bo cały plan spali na panewce— pokręciła głową, tym samym dając do zrozumienia, że może coś tam napomknęła Burnett. Ktoś przecież musiał odciągać uwagę Finch, gdy Darling próbowała załatwiać sprawunki za jej plecami.
Nie bez powodu wybrała taki dress code na dzisiejszy wieczór. Podciągnie i odchylanie materiału sukienek był punktem obowiązkowym. Tak znacznie łatwiej dostać się do
— Miała wiele ambitnych planów na te oświadczyny, wiesz? — dopiła szampana i odstawiła kieliszek na uchwyt w podłokietniku fotela. — Myślałam o zorganizowaniu jakiejś fałszywej akcji przeciwpożarowej w naszym bloku, ale to postawiłoby na nogi wszystkich sąsiadów i chyba skończyłabym z naganą od kapitana — nachyliła się, żeby musnąć ustami policzek narzeczonej. — Potem przemknęło mi przez głowę, żeby wypuścić setkę balonów jednocześnie, a do jednego przywiązać pierścionek. To byłoby dopiero durne, bo pewnie odleciałby w przestworza — kontynuowała, zahaczając językiem o jej ucho. — Rozważałam nawet coś w stylu gry miejskiej z pourywanymi w różnych miejscach wskazówkami. Ale potem przypomniałam sobie o twojej orientacji w terenie. Jeszcze byś mi się gdzieś zgubiła, a gdzie ja znalazłabym drugą taką April? — parsknęła cicho i zeszła pocałunkami trochę niżej, najpierw na linię żuchwy, a potem na szyję, której skórę zassała delikatnie. Pomysłów było naprawdę dużo, ale większość wymagała logistyki. W którymś momencie Teddy wpadła na genialny plan, żeby wynająć samolot, który stworzył dymem wielki napis na niebie, ale to zdecydowanie przerosło ją finansowo. Musiała poprzestać na czymś przyziemnym, ale równie uroczym.
i'm in love, w dzień i noc
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Podwyżkę to może dostanie, jak pomoże mi z organizacją — prychnęła, niby nadal urażona. Wcale nie była zła na Emmę, nawet gdyby to ona była wraz z Darling głównym mózgiem całej operacji. Organizowanie zaręczyn zdecydowanie nie należało do obowiązków zawodowych Burnett, ale wpisywało się w te wynikające z przyjaźni, więc nie będzie mogła się wykręcić.
Słuchała uważnie wszystkich pomysłów. No dobrze, nie aż tak uważnie, bo narzeczona dość skutecznie rozpraszała ją kolejnymi pocałunkami. Ciepło od razu rozlało się po ciele April, zapragnęła dużo więcej niż dostała. Ekscytacja mieszała się z miłością i totalnym rozczuleniem, czyli wszystkim tym, co jej ukochana potrafiła w niej wywołać zwykłym spojrzeniem.
— Czyli połowa z tych planów spaliła na panewce, bo jestem sierotą obrzyganą? — parsknęła rozbawiona. Zdecydowanie nie poradziłaby sobie z żadną grą miejską, ani balonami. Zgubiłaby się na pierwszym zakręcie, a balon zniknąłby gdzieś w przestworzach i może tylko jakimś cudem nie porwałby za sobą April. Skończyłaby w jakiejś dziczy, jak ten chłopiec z Up i tyle by ją widzieli. Oby tylko mieli tam gadające psy!
Odstawiła kieliszek z niedopitym szampanem i podniosła się z miejsca, żeby wpakować się na kolana swojej narzeczonej. Kinowe fotele nie były do tego zbyt dobrze przystosowane, ale udało jej się umościć na strażaczce bokiem.
— No dawaj, o czym jeszcze myślałaś? Wystrzelaj się z wszystkich pomysłów, jakie miałam, żebym wiedziała, czego nie powtarzać — poprosiła, nachylając się bliżej z łobuzerskim uśmiechem. To był całkiem cwany pomysł! I nawet miała zamiar słuchać odpowiedzi. Jednak chciała przy okazji sprawić jej nieco przyjemności za to, jak pięknie się postarała. Odgarnęła jej włosy na bok i zaczęła składać drobne, czułe pocałunki na szyi. Dbała o to, by żaden fragment skóry nie pozostał niedopieszczony. Caluteńka Teddy zasługiwała na wszystko, co najlepsze i to właśnie chciała jej udowodnić. Przesunęła dłonią po jej ramieniu i obojczyku, aż zatrzymała się na jednej z piersi, którą delikatnie ścisnęła. Ewidentnie potrzebowała dzisiaj trzymać coś w dłoniach – jak nie tyłek, to cycki. Ale to nie jej wina, że te wszystkie części ciała Darling były tak kuszące i wręcz prosiły się o zainteresowanie.
— Jesteś tylko moja — mruknęła między jednym pocałunkiem a drugim. Tak na wszelki wypadek, żeby strażaczka o tym nie zapomniała. April optymistycznie zakładała, że raczej pamiętała, skoro oświadczyła się jej kilkanaście minut temu, ale zawsze lepiej sprawdzić.
tak mi z tobą dobrze, że mogłabym o tym wszystkim zapomnieć
-
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Według niej, Emma już teraz spisała się na medal. Zdecydowanie należała jej się premię. I Jettowi. I Kirze. Nawet pracującemu w kinie Lucasowi. Nieważne, że te zaręczyny to było widzimisię Teddy i sama powinna jakoś odwdzięczyć się za pomoc. I oczywiście zamierzała, ale nie w tym momencie. Bo w tej chwili miała na kolanach swoją śliczną narzeczoną, więc wymyśli jakieś podziękowania na dniach. Z Donovanem na pewno pójdzie najłatwiej, wystarczyło wziąć za niego dyżur i już był najszczęśliwszym facetem na świecie.
— Och, to nieprawda — mruknęła, odchylając głowę, żeby dać ukochanej łatwiejszy dostęp do szyi. — Jesteś sierotą obrzyganą tylko w skrajnych przypadkach. Gdybym, na przykład, wcisnęła pierścionek w jakieś ciasto, to pewnie byś go zjadła. Albo zadławiłaby się i umarła, a co mi po martwej babie? — uśmiechnęła się zawadiacko, przymykając oczy i wzdychając cicho pod wpływem pocałunków.
Próbowała przypomnieć sobie pomysły, jakie przewinęły jej się przez głowę, ale te nagle wyparowały. Teddy za nic w świecie nie potrafiła się skupić. Działo się tak za każdym razem, kiedy April była blisko i zaczynała ją z premedytacją rozpraszać. Jeszcze chwilę temu Darling była strasznie wygadana, co nie zdarzało się zbyt często, a teraz nie umiała sklecić normalnego zdania. Za każdym razem, kiedy otwierała usta, żeby podzielić się niezrealizowanymi planami, równie szybko zamykała je ze zrezygnowaniem.
— Czy to ważne? — mruknęła w końcu, czując, jak Finch zaciska palce na jej piersi. — Wszystkie były jeszcze bardziej durne. Albo zbyt drogie na moją kieszeń. Albo zbyt abstrakcyjne — wzruszyła lekko ramionami, bo w końcu nie bez powodu zdecydowała się na oświadczyny w kinie. — Na pewno nie wpadniesz na nic podobnego. A nawet jeśli, to i tak bez znaczenia, bo na pewno będzie to fantastyczne i wyjątkowe. Jak ty. Teraz liczy się tylko to, że przyjęłaś oświadczyny — wymamrotała, zupełnie odklejona od rzeczywistości. To wcale nie tak, że teraz Teddy za każdym razem będzie zastanawiać się, czy to aby nie jest ten moment, w którym Finch jej się oświadczy. Naprawdę nie oczekiwała od niej żadnych oświadczyn ani pierścionka. Wystarczyło, że prosiła ją o rękę każdego dnia. Poza tym Darling i tak była strasznie niedomyślna (i głupiutka), więc pewnie do ostatniej chwili niczego by nie podejrzewała.
— Tak? — udała wielce zdziwioną, kiedy ukochana stwierdziła, że jest tylko jej. — Po czym to stwierdzasz? Po tym, że pozwalam ci siedzieć na kolanach i łapać za cycki? Czy po tym pierścionku, który wcisnęłam ci na palec? A może może masz na to jeszcze jakieś inne, niepodważalne dowody? — dopytała, a kiedy April składała na jej szyi kolejne pocałunki, ona przesunęła dłonią po jej nodze tak wysoko, że - oczywiście całkiem przypadkiem - zahaczyła palcami o materiał bielizny.
wiedziałem, że to jest prawdziwe, kiedy twoje imię stało się nagle uczuciem dla mnie