30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że na świecie istniało mnóstwo osób, które dużo bardziej pasowałyby panu Finchowi na partnerów dla jego córek. I oczywiście Teddy doskonale wiedziała, że w takim gronie raczej nie byłoby miejsca dla strażaczki. Słowa Abigail wcale nie sprawiły, że poczuła się lepiej. Właściwie zrobiło jej się po prostu przykro, chociaż nie dała tego po sobie poznać. Nawet powieka jej nie drgnęła. Tylko lekko pokiwała głową, przyjmując wszystko do wiadomości. Bo przecież Paul i tak powiedział jej już wystarczająco dużo. Dał jasno do zrozumienia, że jej praca może i była szlachetna i potrzebna, ale najwyraźniej nie należała do tych zawodów, które w jego oczach dawały człowiekowi odpowiedni status albo poczucie stabilności. I nie opłacała rachunków. Akurat tutaj pan Finch ewidentnie przesadzał, bo Darling nie żyła przecież w skrajnej biedzie. No dobrze, zdarzały się miesiące, kiedy naprawdę musiała mocniej pilnować wydatków, odpuszczać sobie jakieś zachcianki albo odkładać większe zakupy na później, żeby uzbierać na coś konkretniejszego, ale były to sytuacje sporadyczne.
Wyłapała spojrzenie ukochanej i od razu domyśliła się, że obie pomyślały o tym samym. Przez moment Teddy miała nawet odruch, żeby zaproponować Abigail jeszcze kawę albo spróbować zatrzymać ją na dłużej, ale ostatecznie zrezygnowała. Podejrzewała, że gdyby pani Finch naprawdę chciała zostać, nie zasłaniałaby się pracą. Albo po prostu nie chciała się narzucać, co Teddy akurat potrafiła zrozumieć. To spotkanie i tak kosztowało wszystkich trochę stresu. Wprawdzie mniej, niż tydzień temu, ale wciąż żadna z nich nie czuła się jeszcze wystarczająco komfortowo. Dlatego Darling uznała, że lepiej zakończyć popołudnie w momencie, w którym nikt nie jest jeszcze kompletnie wykończony emocjonalnie.
My również dziękujemy, pani Finch — powiedziała z uśmiechem i wystartowała przodem, by podać kobiecie jej kurtkę. — Zawsze jest pani u nas mile widziana — dodała całkiem szczerze, choć trudno było sobie wyobrazić, że Abigail będzie u nich jakimś częstym gościem.
Zastygła z kurtką w ręce, przysłuchując się tej krótkiej wymianie zdań między narzeczoną a Abigail. Czy to możliwe, żeby pani Finch poczuła się urażona faktem, że siostry April dowiedziały się o wszystkim znacznie wcześniej? Obie bywały raczej na bieżąco z tym, co działo się w życiu najstarszej siostry i chociaż Teddy nie miała rodzeństwa, to zawsze wydawało jej się, że tak to właśnie działa.
Dziękuję — powiedziała Abigail, odbierając swoją kurtkę. — Dobrze było was zobaczyć. Dam znać, jak przebiegła rozmowa z Paulem. I odzywaj się do mnie, April — dodała, uśmiechając się do córki, po czym wyszła z mieszkania, zamykając za sobą drzwi.
Darling zerknęła na ukochaną, próbując odgadnąć, o czym teraz myślała. Była zadowolona z atmosfery przy obiedzie, czy wyobrażała to sobie jakoś inaczej?
Chyba nie było tak źle? — powiedziała, choć w jej głos wdarła się nuta niepewności. Chwyciła April za materiał bluzki i przyciągnęła do siebie. — W sumie to poszło całkiem dobrze, prawda? Twoja mama była naprawdę miła — oznajmiła zgodnie z prawdą, bo na początku Teddy obawiała się, że spotkanie znów skręcić w niewłaściwą stronę, pani Finch przyczepi się do czegoś nieistotnego i rozstaną się w niezręcznej, a nawet nieprzyjemnej atmosferze. A tu proszę bardzo, nawet chciała, żeby dawały znać, co u nich słychać!

wiedzieć zawsze gdzie i kiedy mam położyć palec i jak reagujesz na mnie pod kolanem, a ja na ciebie
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że obie zgodziły się, że nie powinny przytrzymywać Abigail na siłę, kiedy ta kulturalnie postanowiła się ulotnić. Na pewno wyszłoby z tego coś wyjątkowo niezręcznego, a naprawdę nie potrzebowały takich dodatkowych bodźców. Pani Finch wiedziała, kiedy się ulotnić, by zostawić za sobą dobre wrażenie i to najważniejsze. Nie należało się sprzeciwiać z jej pomysłami. April nie chciała kusić losu. Były przecież w zadziwiająco dobrych stosunkach. Abigail była otwarta na rozmowy i naprawdę chciała pozwolić córce, by ta pokazała jej swoje szczęście. Schowała dumę do kieszeni i przyszła na rozmowę z otwartą głową. Było jej wyraźnie przykro, że April próbowała zepchnąć ją na margines i że umieściła rozmowy z nią bardzo daleko na liście priorytetów. Cóż, pracowała na to przez całe lata, nie powinna być teraz zaskoczona. April na szczęście też chciała podejść do tego wszystkiego z otwartą głową i dać matce szansę. Ich relacja przecież wcale nie musiała tak wyglądać. Na pewno nigdy nie zmieni się w to, co oferowała Theresa, ale mogą budować coś zdrowego na własnych zasadach. Do tego potrzebny jest po prostu czas. April pokiwała więc głową na znak, że będzie się do matki odzywać. Intencje miała szczere. Oby była w stanie w nich wytrwać.
Odetchnęła z ulgą, gdy drzwi za Abigail się zamknęły. To było intensywne spotkanie! Nie aż tak jak wizyta u rodziców, ale nadal dużo bardziej męczące niż każda interakcja towarzyska, jakiej doświadczyła przez ostatni tydzień. Wszystkie trzy wyszły z tego cało i z tego należy się cieszyć. Objęła narzeczoną w pasie, gdy ta przyciągnęła ją do siebie i uśmiechnęła się całkowicie szczerze.
— Poszło naprawdę nieźle, a ona zachowywała się jak anielica. W swojej skali oczywiście — zapewniła zanim skradła Teddy drobnego całusa. Z każdą sekundą bez obecności matki w zasięgu wzroku i słuchu czuła się coraz swobodniej. Może kiedyś będzie się też tak czuła, mając ją pod ręką? Z pewnością tak było przez jakąś część dzieciństwa, więc można było do tego wrócić. To nic, że przez większość życia było całkowicie na odwrót. Zarówno April, jak i Abigail, były jeszcze dość młode i miały przed sobą masę dni, w których mogły to nadrabiac.
— A ty byłaś świetna jak zawsze — dodała, całując ją raz jeszcze. Przesunęła ręce na jej ramiona i pociągnęła ją za sobą w stronę kanapy, na której je usadziła. Objęła narzeczoną i przyciągnęła mocno przytulając. W jej objęciach zawsze czuła się najbezpieczniej i miała nadzieję, że ukochana w tym momencie czuje się podobnie.
— Mam nadzieję, że mój ojciec z czasem będzie ci przysparzał mniej stresu. Rozumiem, że chcesz, żeby cię polubił, ale wiesz, że nawet, gdy w końcu się przekona, to nie zrobią się z was tacy kumple jak ze mnie i z Trevora, nie? — Pogłaskała ją z czułością po głosach, chcąc żartem nieco rozluźnić atmosferę. Nie dziwiło jej, że strażaczce tak zależało na akceptacji, ale nie chciała, by obierała sobie to za cel nadrzędny i niezbędny. Paul potrzebował czasu i to pewnie całkiem sporo, a nawet w przypadku sukcesu nie da im jakichś wariackich powodów do świętowania. Należało już teraz ustawić sobie poprzeczkę dość nisko.

Mój cały wielki świat To w Twych oczach śmiech
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie łudziła się, że rodzice April nagle staną się tak wspierający i otwarci jak Darlingowie. Bez przesady, tutaj nawet nie ma co się czarować. Ale mimo wszystko Teddy naprawdę doceniała starania Abigail. Widziała, że pani Finch zależało na podtrzymaniu rozmowy, nawet jeśli chwilami robiła to trochę niezgrabnie albo zbyt zachowawczo. Najważniejsze, że nie odcinała się od April i nie próbowała jej karać ciszą ani udawać, że temat nie istnieje. Wyraźnie zależało jej na utrzymaniu kontaktu z córką, nawet jeśli sama próbowała odnaleźć się w tej sytuacji. Darling widziała też, że April bardzo tego potrzebowała.
Spotkanie zakończyło się w idealnym momencie. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Jeszcze Abigail zasiedziałaby się u nich za długo i potem głupio byłoby ją wyprosić. Bo co, jakby nie wyłapała aluzji? Wtedy to dopiero zrobiłoby się niezręcznie! A tak wszystko miały już za sobą i - co zaskakujące - wizyta przebiegła naprawdę dobrze. Właściwie Teddy była przekonana, że będzie gorzej. Spodziewała się uwag i tego, że pani Finch znajdzie jakieś mankamenty, do których mogłaby się przyczepić.
Zakleszczyła narzeczoną w swoich ramionach i cmoknęła ją w czubek głowy.
Tak myślisz? Musiałam się pilnować, żeby nie palnąć czegoś durnego, ale sama nie wiem, czy zdołałam w tym wytrwać — westchnęła, próbując sobie przypomnieć, czy w jakieś sytuacji mogła postarać się bardziej, ale na ten moment nic konkretnego nie przychodziło jej do głowy.
Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane od razu, kiedy opadły na kanapę i gdy April wtuliła się w nią najmocniej na świecie. Teddy nie potrzebowała teraz niczego więcej. Wzmianka o Paul jednak szybko sprowadziła ją na ziemię.
Nie zależy mi na tym, żeby mnie lubił — sprostowała, muskając ustami policzek ukochanej. — Zależy mi jedynie na tym, żeby dotarło do niego, że chociaż nie zarabiam kokosów, to jednak zdołam zapewnić ci stabilność, o której tak namiętnie wspomina. Nie jestem pewna, czy chciałabym mieć takiego kumpla, jak Paul — parsknęła pod nosem, ale bez złośliwości. Obie wiedziały, że pan Finch był dość specyficzną osobą do obcowania. Teddy mogłaby wychodzić z siebie i robić pompki na rzęsach, a i tak nie zrobiłaby na nim najmniejszego wrażenia. Ich poczucie humoru mocno się rozbiegało, o ile w przypadku Paula można było mówić o jakimkolwiek poczuciu humoru. W sumie Teddy dalej nie mogła wyjść z podziwu, że taki gbur potrafił wychować tak wspaniałą kobietę, jaką była April.
Może kiedyś twój ojciec stwierdzi, że wcale nie jestem dla ciebie taką najgorszą partią — mruknęła, wtulając twarz w zagłębienie między ramieniem a szyją narzeczonej. Nie rozmawiały o tym wcześniej, ale teraz Darling chciała przekazać, że cała ta sytuacja gdzieś w niej siedzi i uwiera pod żebrami prosto w śledzionę. Albo trzustkę. — Nie oczekuję, że nagle zacznie wychwalać mnie pod niebiosa, ale brak przykrych komentarzy będzie już niezłym początkiem — odetchnęła głębiej, zaciągając się zapachem ukochanej.
Nie chodziło nawet o Paula jako takiego. Bardziej o to, co jego opinia uruchamiała w niej samej i że musi jakoś zacząć spełniać niewypowiedziane kryteria, których nikt jej nigdy jasno nie przedstawił. I że niezależnie od tego, jak bardzo będzie się starać, to zawsze będzie trochę za mało. Teddy mogła mówić właściwe rzeczy i zachowywać się tak, jak powinna, a dalej nie będzie miała żadnej gwarancji, że to cokolwiek zmieni. A przecież tylko chciała, żeby pan Finch pojął w końcu, że jego córka była przy niej szczęśliwa.

myśli też są twoje, bez znaczenia, jaki mamy właśnie moment
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Trochę kusiło ją, żeby wytknąć narzeczonej te dziwaczne zachowania z samego początku ich spotkania, ale szybko z tego zrezygnowała. Nie chciała sprawić jej przykrości ani sprawić, żeby takie rzeczy działy się częściej, bo się na nich w przyszłości zafiksuje. Obserwowanie, jak Teddy plącze się we własnych słowach i dyga nerwowo było dość urocze, ale wywoływało w jej ukochanej niepotrzebny stres, a tego dla niej przecież nie chciała. Skinęła więc głową na potwierdzenie, że poszło świetnie i że nie wydarzyło się nic przekraczającego normy zdrowego rozsądku. W końcu to były totalne drobiazgi, o których błyskawicznie zapomną. Abigail też na pewno nie będzie przykładać do nich wagi, ma przecież ważniejsze rzeczy na głowie. To zapracowana kobieta.
Teraz najważniejsze było przytulanie się. Od piętnastu lat ramiona Teddy potrafiły przegnać całą masę jej smutków, a od pół roku temu były absolutnie niezbędne do zachowania zdrowego rozsądku i chęci do życia. Gdyby nie była z niej taka gaduła, pewnie mogłaby spędzać wtulona w nią w ciszy większość doby.
— To do niego dotrze. Najpierw musi zrozumieć, że ja też nie jestem już rozchwianą dwudziestolatką i jakoś to pójdzie. — Teraz była przecież rozchwianą trzydziestolatką! Nowa dekada, nowa April. Gdyby tylko Paul wiedział, że spędziły jej urodziny flirtując w klubie z burleską, a jednym z prezentów był krzaczek marihuany, który na czas wizyty Abigail wcisnęła do mieszkania Emmy, pewnie zamknąłby córkę w najwyższej komnacie w najwyższej wiedzy, by przestała schodzić na manowce. Problem w tym, że jej się na tych manowcach mega podobało.
— Jak będzie trzeba, to stłukę mu całą zastawę i w końcu się przymknie — obiecała, uśmiechając się cwaniacko. Myślałaby kto, że się nagle zrobiła taka cwana! Tydzień temu jeszcze trzęsła dupą na myśl o rozmowie z ojcem. Ta rozmowa z Abigail ją tak podbudowała. Skoro miała połowę rodziców względnie po swojej stronie, to teraz nic nie było jej straszne.
— W końcu zrozumie, jak uparta potrafię być. No wiesz, uczennica przerosła mistrza i w ogóle. — Zsunęła dłoń z jej włosów na plecy i zaczęła głaskać między łopatkami, jakby próbowała ululać ją do snu. Chciała po prostu ją uspokoić i pokazać, że to całe bojowe nastawienie w ogóle nie jest wycelowane w Teddy, a cała złość zostanie skumulowana na Paulu. April naprawdę była gotowa walczyć o ukochaną pazurami i ciosami poniżej pasa, choćby z własnym ojcem.
— Ale pamiętasz jeszcze, że ja cię widzę jako najlepszą partię na świecie? A sprawdzałam przecież większość. — Pozwoliła sobie nawet na drobny żart z własnego puszczalstwa! Mogły rozmawiać o nim z przymrużeniem oka bez końca. Problem robił się dopiero, gdy Darling wytykała jej to w kłótniach. Ale ten etap może nawet mają już za sobą.
— Jesteś absolutnie cudowna. Masz najpiękniejsze serce, dzięki któremu pracujesz w najpiękniejszy sposób. Uwielbiam każdy skrawek, który o tobie stanowi, wiesz? Jakbym przeczytała o tobie w książce, to bym stwierdziła, że fabuła jest jakaś kretyńska, bo niemożliwe, żeby istniał ktoś aż tak fenomenalny — wyznała jej to wszystko, co rusz składając drobne buziaki na jej włosach, do których miała swobodny dostęp, gdy narzeczona się w nią wtulała. Taka dawka słodkich słówek na pewno dobrze im zrobi.

To dziewczyna z moich snów, jakbym spał po DMT
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Faktycznie na początku nie popisała się za bardzo, ale potem było już tylko lepiej! Nie dygała na każdym kroku i nie poprawiała Abigail poduszek pod plecami, kiedy te nieco pomięły się pod jej ciężarem. Nie mogła nic poradzić na to, że chciała dobrze wypaść w oczach przyszłej teściowej, która zaszczyciła ich swoją obecnością. Trzeba wziąć pod uwagę, że Teddy nie miała doświadczenia w poślubianiu cudzych córek, więc dla niej to też była totalna nowość. A jeśli ta córka była córką Finchów, to tutaj trzeba było wykazywać się podwójnie. Jak to dobrze, że przynajmniej matka April zrozumiała, że są szczęśliwe i chcą spędzić ze sobą resztę życia. Może na Paula też przyjdzie pora? A nawet jeśli nie, to oby tylko nie wtrącał się w ich związek i nie próbował specjalnie namieszać. Darling nie zdziwiłaby się, gdyby któregoś razu zakomunikował córce, że znalazł dla niej kogoś bardziej usytuowanego. No dobra, może pan Finch nie posunąłby się do czegoś takiego, ale z drugiej strony, kto go tam wie?
Chyba za szybko przeszłaś z tej rozchwianej do tej dojrzałej April i to dlatego chłop jest w takim szoku. Jeszcze wczoraj zmieniałaś dziewczyny jak rękawiczki, a dzisiaj chcesz się hajtać. Sama przyznaj, że można się tym pogubić — parsknęła pod nosem, przymykając powieki. Bliskość ukochanej pozwoliła jej się wyciszyć. Teddy czuła się absolutnie spokojna i nie pozwalała demonom przejąć swojej głowy. Przynajmniej nie do końca.
Zastanawiała się przez moment, czy stłuczenie całej zestawy przyniosłoby zamierzone skutki. Pewnie nie, przecież Finchów było stać na milion takich zastaw, więc Paul niespecjalnie coś by sobie z tego zrobił. Stwierdziłoby jedynie, że April dalej jest rozhisteryzowaną małolatą, która nie panuje nad emocjami. Mogła się upierać w najlepsze, a on i tak znalazłby sposób, żeby podciąć jej skrzydła. Trzeba wymyślić coś innego. Darling nawet pomyślała, że zamiast tak zabiegać o jego aprobatę, narzeczona powinna dać mu pstryczka w nos u wypiąć się na niego. Szybko jednak uświadomiła sobie, że to fatalny pomysł i April zrobiłaby tym przykrość samej sobie, a nie ojcu, który pewnie pozostałby niewzruszony.
Pierwszy raz rodzice mojej partnerki mają ze mną jakiś problem. To znaczy, wiem, że twoi zawsze mieli do mnie jakiejś ale, więc to nie powinno być nic nadzwyczajnego — wyznała szczerze, bo przecież to nie tak, że Finchowie, a zwłaszcza pan Finch, nagle przestali sympatyzować Teddy, bo rozkochała w sobie ich córkę. Ich przyjaźń nigdy nie cieszyła się większym uznaniem. Uważali, że Darling sprowadza April na złą drogę, a to nawet nie była prawda! — A jednak myślałam, że podejdą do mnie trochę poważniej niż piętnaście lat temu i że nie będą mnie traktować jak twoją kolejną zachciankę — dodała, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że dla ukochanej nie była wyłącznie kaprysem. Nie związała się z nią, bo miała takie widzimisię, ale najwyraźniej Paul był innego zdania. Tylko kogo to obchodzi, co on myśli? Jebać Paula!
Najważniejsze było to, co myślała April, która miała ją za najlepszą partię na świecie i Teddy natychmiast rozpromieniła się w środku, słysząc te wszystkie słodkie słówka. Na zewnątrz też, bo zaraz oderwała się od narzeczonej, żeby spojrzeć jej prosto w oczy.
Pamiętam, pamiętam. Tylko konkurencja nie była chyba aż tak duża, skoro wybrałaś właśnie mnie? Albo wcześniej miałaś po prostu okropny gust — westchnęła z udawaną ciężkością, chociaż oczy jej się śmiały. Musiała przyznać, że ukochana miała dość rozwiązłą przeszłość i tych poprzednich kobiet było całkiem sporo, ale Darling nie była taką, która zamierzała jej to wypominać przy każdej możliwej okazji. A zwłaszcza w kłótniach. Zdarzyło się to raz, ale wtedy nawet nie były razem i żadna nie miała pojęcia, na czym stoją. Teraz wszystko było inaczej! — Mhm, mam piękne serce i piękną pracę. Mam też najpiękniejszą narzeczoną, która ma kapitalny tyłek. Czego mi więcej do szczęścia potrzeba? Na pewno nie akceptacji twojego ojca — powiedziała, prostując się dumnie. I chociaż przy tym ostatnim stwierdzeniu chciała wybrzmieć pewnie, to efekt był odwrotny, a w jej głosie zabrakło przekonania.

dobrze, że cię mam, zrób wszystko tak, jak chcesz
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy faktycznie jej nastawienie zmieniło się tak skrajnie w ostatnich miesiącach? Była zaręczona, to prawda. Zdarzyło jej się pierwszy raz. Ale tak poza tym Paul miał pełne prawo oczekiwać, że coś się zaraz rozpadnie. Przecież nie były ze sobą nawet pół roku, a mniej więcej tyle potrafiiła wytrwać w tych dłuższych i poważniejszych relacjach. Może po prostu muszą przekroczyć jakąś barierę, by Paul uznał, że jego córka wydoroślała? Powinny zaprosić go na podobny obiad, co Abigail, gdy wybije im rok. Wtedy na pewno facet odpuści i będzie cały w skowronkach! No dobrze, może nie aż tak, ale pewnie się uspokoi.
— To może zrobimy sobie przerwę na dwa miesiące, ja trochę polatam za spódniczkami, a potem do siebie wrócimy i będzie zadowolony? — zaproponowała, znów dźgając ją palcem między żebra. Wprawdzie sama przed chwilą przyznała, że była puszczalską wariatką, ale to co innego! Ona mogła sobie mówić, co jej się żywnie podobało, a Teddy powinna jednak uważać. Jeszcze trochę i April pomyśli, że strażaczka naprawdę ocenia ją negatywnie za to, jakie prowadziła życie przez ostatnie dziesięć lat.
— Po prostu za mocno łączysz się w jego głowie z momentem, aż zaczęłam dorastać. Nie bez racji skądinąd. W szkole jeszcze potrafiłam zachować minimum zdrowego rozsądku, ale przecież wiesz, jak się dzięki tobie zmieniłam. Wyjście z szafy to jedno, ale odważenie się, by być sobą, to pewnie nie coś, czego się spodziewał po tylu latach obserwowania zahukanej wersji mnie — wyjaśniła już nieco poważniej. Żarty żartami, ale to było jedyne sensowne wyjaśnienie. Paul pewnie uważał, że gdyby nie Teddy, to nadal trzymałby April w garści. Byłaby na każde jego zawołanie i faktycznie bałaby się tego, co myśli i robi. Poszłaby na porządne studia, które przecież dla niej wybrał i dzisiaj pracowałaby z nim w kancelarii. Na jego nieszczęście licealna przyjaciółka udowodniła jej, że można inaczej. Wpuszczając ją do swojego serca i wpychając April język do gardła udowodniła, że nie powinna bać się samej siebie. Skorupka pękała powoli, aż po ucieczce spod rodzinnego dachu, April wystrzeliła zza niej jak szalona, jakby chciała nadrobić te wszystkie lata spokoju. Paul musiał wierzyć, że gdyby nie Teddy, to by się nie wydarzyło. Ale to przecież nie była prawda. Darling jej nie zmieniła, tylko dodała odwagi, do bycia sobą. Gdyby nie ich przyjaźń, pojawiłoby się pewnie w końcu coś innego, co wpłynęłoby na April podobnie. A jakby to się stało później, to tych zduszonych emocji byłoby jeszcze więcej i wtedy dopiero odpaliłaby wroty! Wychodzi na to, że pan Finch powinien jej dziękować, a nie kręcić nosem.
— Zapomniałaś dodać, że ta narzeczona jest bardzo bystra, zabawna, świetnie się rucha i robi najlepsze spaghetti na świecie — zwróciła jej delikatnie uwagę. Ach ta głupiutka Teddy! Ciągle jej coś wylatywało z głowy, była taka roztrzepana. Dobrze, że miała przy sobie kogoś takiego jak April, bo pewnego dnia byłaby gotowa wyjść z domu bez głowy. A wtedy do środka przez szyję napadałby jej deszcz i kto by to potem suszył? No April oczywiście, bo przecież zrobi dla niej wszystko.

Jedyne czego chcę to mieć widok na twój dzień
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i były razem dopiero od pół roku, ale przecież znały się trochę dłużej. Tak z piętnaście lat. To naprawdę kawał czasu! Właściwie, gdyby spojrzeć na to z boku, ich związek wcale nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. No dobrze, może dla nich samych trochę był. Zwłaszcza że przez lata uparcie funkcjonowały jako najlepsze przyjaciółki, po prostu kompletnie ignorując fakt, że cała reszta świata już dawno zdążyła wyciągnąć własne wnioski. Nawet pani Darling dekadę temu przewidziała, co się wydarzy. Dla Finchów najwyraźniej był to szok niesłychany, a przecież powinni radować się co niemiara, że ich córka związała się z Teddy, a nie z żadną lampucerą.
A może to ja będę pouganiam się za spódniczkami, co? — odpłaciła się pięknym za nadobne. Zagalopowała się dziewczyna, zapominając, że tylko April może sobie żartować w taki sposób. — Ale wtedy nie daję całkowitej gwarancji, że jeszcze będzie do czego wracać. Oj, tak się tylko zgrywam — zreflektowała się natychmiast, cmokając ją w czubek nosa. Nikt nie będzie się za nikim uganiał! No i w ogóle co to za głupota robić sobie w związku przerwy, a potem jakieś wielkie powroty? Kto tak w ogóle robił? Takie rozchodzenie się i schodzenie chyba nie było ani za mądre, ani za zdrowe.
Zamyśliła się na moment nad słowami narzeczonej. Wynikało z nich mniej więcej tyle, że Paul nadal nie potrafił spojrzeć na Teddy inaczej niż przez pryzmat tamtego feralnego popołudnia, kiedy wrócił wcześniej z pracy i zastał swoją córkę obściskującą się z najlepszą przyjaciółką. Do dziś na samo wspomnienie tamtej sytuacji Darling miała ochotę zapaść się pod ziemię. Albo, jeszcze lepiej, faktycznie nauczyć się teleportacji i natychmiast przenieść na drugi koniec kontynentu. Pamiętała doskonale tę sekundę absolutnego paraliżu, kiedy wszyscy obecni zorientowali się jednocześnie, że wydarzyło się coś bardzo, bardzo niedobrego. A potem było już tylko gorzej. Bo oczywiście nie dało się tego w żaden sposób wyjaśnić po koleżeńsku. Nie przy sposobie, w jaki April była wtedy przyklejona do Teddy. I chyba właśnie od tamtego momentu pan Finch uznał Darling za chodzące zwiastowanie problemów. Jakby pewnego dnia jego córka żyła sobie spokojnie i przykładnie, a następnego Darling dosłownie wyciągnęła ją za rękę prosto w objęcia homoseksualizmu.
Nazwijmy rzeczy po imieniu, twój ojciec po prostu mnie nienawidzi — skwitowała krótko, zdecydowanie przesadnie dramatyzując. — Nigdy nie pogodzi się z faktem, że jego pierworodna mogła wyjść z za jakiegoś... nie wiem, kurwa. Oligarchę czy innego możnowładcę — mruknęła wciskając nos w jej szyję. Najwyższa pora pogodzić się z tym, że jej relacja z Paulem nigdy nie ulegnie większej poprawie. Może po dwudziestu latach małżeństwa przestanie tak łypać na nią spode łba z drugiego końca stołu, ale na więcej Teddy nie miała co liczyć. Jej szansę zwiększyłyby się nieco, gdyby wygrała na loterii główną nagrodę, może wtedy dostrzegłaby w jego spojrzeniu respekt. Ale tylko przez ułamek sekundy, bo przecież wygrana była zwykłym fartem.
O, faktycznie dobrze się ruchasz — powiedziała tak, jakby właśnie sobie o tym przypomniała. — Och, April, masz mnóstwo zalet i zdolności. Zawsze ci to powtarzałam. Pamiętasz, jak całowałyśmy się pierwszy raz? Od razu stwierdziłam, że masz talent — pokiwała entuzjastycznie głową. — Nie będę już wspominać, gdzie i z kim nabyłaś taką wprawę, ale lata treningu nie poszły w las — uśmiechnęła się łobuzersko przy jej ustach, chwytając zębami za dolną wargę, którą pociągnęła zaczepnie.

patrz, jak kapią mi na palce twoje słowa
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmarszczyła nos i już była w progach startowych, żeby się zacząć kłócić albo przeganiać w tym, kto zaliczyłby więcej spódniczek, ale na szczęście Teddy wyczuła, co się będzie święcić i uspokoiła ją całusem. April wywróciła tylko oczami, porzucając pomysły o rozpętaniu małej wojny. Faktycznie będzie najmądrzej, jak nie będą niczego kombinować i dalej będą trwały w tej cudownej relacji. Żadna przecież nie potrzebowała dodatkowych wrażeń w postaci innych bab.
— Uganiaj się wyłącznie za moją spódniczką — podkreśliła bardzo dokładnie. W innym przypadku April mogłaby wpaść w jakiś szał i powybijać te wszystkie inne panienki, śliniące się do jej narzeczonej jak pierdolnięte. Może udałoby jej się uniknąć więzienia, dzięki ojcu, ale wtedy to już na pewno nie polubiłby Teddy. Nie miałby lepszego dowodu na to, że sprowadza jego córkę na złą drogę. Pewnie jeszcze wykombinowałby to w taki sposób, żeby to Darling wylądowała za kratami. Dobrze, że Teddy była raczej z tych grzecznych. No dobrze, to złe określenie. Była z tych wiernych i lojalnych, o!
— Niech sam sobie wyjdzie za jakiegoś oligarchę, jeśli mu tak zależy — mruknęła o wiele bardziej zadowolona niż powinna być w tym momencie. Coraz mniej skupiała się na ojcu, wokół którego krążył temat rozmowy, a coraz bardziej pozwalała sobie rozkoszować się obecnością narzeczonej. Nie przytulały się od dłuższego czasu, trzeba było to nadrobić! Oddech ukochanej przyjemnie łaskotał jej skórę, pozwalając jej czuć się w pełni kochaną i akceptowaną. Niczego więcej nie potrzebowała. Obecność Teddy wynagradzała jej wszystkie smutne chwile, których na szczęście dzisiaj nie miały aż tak dużo. Powinny dużo intensywniej celebrować sukces z Abigail, zamiast ciągle załamywać ręce nad Paulem.
— Jestem ambitna i bardzo nie chcę osiadać na laurach — odpowiedziała nieco ciszej, uśmiechając się przy tym cwaniacko. Ujęła twarz narzeczonej w dłonie, żeby przypadkiem nie próbowała jej zwiać i złożyła na jej wargach kilka drobnych pocałunków. A potem kilka zdecydowanie większych. Mruknęła zadowolona i pociągnęła ją za sobą, kładąc się na kanapie, nie przerywając serii pieszczot. Trening przecież czynił mistrza! Zawsze można było się nauczyć czegoś więcej. A wiadomo też, że nieużywane umiejętności nieco rdzewieją. Do tego nie mogły dopuścić. Tym razem jednak nie próbowała dobrać się jej do majtek. A przynajmniej nie od razu! Wystarczał jej smak ust narzeczonej oraz ciężar jej ciała na własnym. Działała lepiej niż każdy koc obciążeniowy.
— Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że dzięki tobie będę mieć wreszcie idealną rodzinę. — Wtuliła twarz w jej włosy, zaciągając się zapachem szamponu. Na samą myśl zrobiło jej się ciepło i błogo, jakby usiadła przy kominku. W najśmielszych snach nie podejrzewała, że uda jej się zbudować coś takiego.
— No wiesz, zawsze nią byłaś, ale teraz będziemy miały na to papier. Nic lepszego nie mogło się przecież wydarzyć. Jesteś moim domem, wiesz, Teddy? — Uśmiechnęła się na brzmienie tych słów. Wypowiadanie tego wszystkiego na głos naprawdę ją podbudowywało. Czuła się całkowicie bezpieczna, mając ją przy sobie. Nic im nie straszne, nawet Paul. Ze wszystkim sobie razem poradzą.
— Obiecuję, że będę się bardzo starać, żeby nie powielać okrutnych schematów wyniesionych od rodziców — dodała nieco mniej entuzjastycznie, ale z pełną determinacją. Ludzie często obiecują sobie, że nie będą powielać błędów rodziców, a potem łapią się na dokładnie tych samych problemach. April również się tego bała, ale cholernie zależało jej na tym, by tego uniknąć.

Chcę już mieć dom i Ciebie na chacie
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka toronto fire station 132
Awatar użytkownika
mam idealny poziom potasu we krwi, nie palę i lubię kino,
i dziś wieczorem chcę się tobą zająć, jakbyśmy nie miały imion
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że ustaliły, że nikt nie będzie się za nikim uganiał, bo jeszcze Teddy wstałaby z tej kanapy i zaczęła to robić! Nie była durna - no, przynajmniej nie aż tak - i doskonale wiedziała, na co naraziłaby te wszystkie biedne dziewczyny. Żadna nie zasługiwała na gniew zazdrosnej April, która pewnie rozszarpałaby je na strzępy. Rozsądek Darling podpowiadał jej, żeby nie robić takich głupstw dla dobra ogółu. Poza tym, po co miałaby w ogóle zawracać sobie głowę innymi kobietami? Nie potrafiła oderwać oczu od swojej narzeczonej. Ani rąk. Ani ust, co akurat obie regularnie udowadniały przy każdej możliwej okazji. Finch skutecznie zajmowała całą jej uwagę i to do tego stopnia, że czasami strażaczka autentycznie przestawała zauważać istnienie reszty świata.
Temat Paula powoli zszedł na dalszy plan. W objęciach ukochanej Teddy właściwie przestała o nim myśleć. Jak zwykle wystarczyło, że April była blisko, a cała reszta robiła się mniej istotna. Przestała też na chwilę zastanawiać się nad tym, czy kiedykolwiek spełni oczekiwania przyszłego teścia. Bo może po prostu nigdy nie miała ich spełnić. I szczerze? Im dłużej o tym myślała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że trudno! Jeśli Paul nie potrafił jej zaakceptować, to była już jego sprawa. W końcu gdyby naprawdę była aż tak fatalnym wyborem, jego córka raczej nie zdecydowałaby się spędzić z nią życia. April nie tylko wytrzymała z nią piętnaście lat przyjaźni, to jeszcze najwyraźniej uznała, że dobrym pomysłem będzie zostać jej żoną. To już samo w sobie powinno być wystarczającą rekomendacją!
Uśmiechnęła się pod wpływem kolejnych pocałunków, a gdy została zmuszona do zmiany pozycji, bez większego protestu ulokowała się między nogami ukochanej, zapierając dłonie po obu stronach jej głowy. Przez krótką chwilę tylko jej się przyglądała. Z bliska April zawsze wydawała jej się jeszcze bardziej nierealna. I zawsze patrzyła na nią w sposób, od którego Teddy momentalnie miękły nie tylko kolana, ale i wszystkie rozsądne myśli. I właśnie dlatego opadła na nią całym ciężarem ciała, chowając twarz w jej szyi i mrucząc coś kompletnie niezrozumiałego pod nosem.
Nie ma idealnych rodzin — powiedziała w końcu wyraźniej i wtuliła się mocniej w narzeczoną. — Najważniejsze, żebyśmy były dla siebie dobre — dodała, bo nawet u Darlingów nigdy nic nie było w pełni doskonałe. Theresa i Trevor mieli swoje kryzysy, które przetrwali, bo zawsze potrafili się wspierać i odnosić do siebie z szacunkiem. A przede wszystkim umieli pokazać, jak bardzo się kochają.
Podniosła wzrok dopiero wtedy, kiedy narzeczona nazwała ją domem. Coś ciepłego rozlało się w jej środku, przyjemnie i nagle, jakby te słowa trafiły dokładnie tam, gdzie powinny. Nikt nie potrafił jej tak rozczulić jak April.
Ty też jesteś moim domem. Zawsze będę do ciebie wracać — odparła z pewnością w głowie, bo była przekonana, że nie chciała już wracać nigdzie indziej. Tutaj miała swoje miejsce.
Kolejne słowa sprawiły, że Teddy przez chwilę milczała, aż w końcu oderwała się od ukochanej, żeby móc spojrzeć jej prosto w oczy.
April… — zaczęła, czule przesuwając kciukiem po jej policzku. — Nie jesteś twoimi rodzicami. Wiem, że to może nie brzmi jak wielkie odkrycie, ale różnisz się od nich pod każdym względem. Naprawdę pod każdym. W naszej rodzinie będzie mnóstwo ciepła i miłości. I szczerych rozmów. Nie skażemy naszych dzieci na serię podobnych dramatów — skinęła głową, chcąc dać ukochanej do zrozumienia, że naprawdę daleko było jej do powielania jakichkolwiek wzorców. Świadczył już o tym sam fakt, że April zdawała sobie sprawę z tego, jak to dotychczas wyglądało. I że to, co działo się w jej domu, nie było zdrowe.

jesteś pato - to tak sama jak ja, bo twój tato lubił kombinować, naginać świat
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gust Paula był specyficzny. Sam fakt, że ożenił się z Abigail mówił bardzo wiele. To przecież była... specyficzna kobieta. Niewątpliwie przyciągającą wzrok, ale żeby tak spędzić z nią całe życie i jeszcze założyć z nią rodzinę oraz narobić tyle córek? To już bardzo odważne decyzje. Oboje byli pokręceni. Może dlatego do siebie pasowali? Ważne, by znaleźć kogoś, kto odpowiada naszemu wariactwu. April i Teddy były oczywiście skrajnie inne od państwa Finch, ale również dobrały się fenomenalnie. Uzupełniały się pod wieloma względami, ale też były do siebie dość podobne. Na pewno będą żyły długo i szczęśliwie. Nic nikomu do tego.
— No widzisz, jaka jesteś mi potrzebna! — zaśmiała się, gdy Teddy ją poprawiła. Idealne przecież wcale nie musiało oznaczać bez wad. Ważne, by wszystko na koniec skończyło się dobrze i żeby nie wywoływały w sobie niepotrzebnego cierpienia. Na to zdecydowanie były gotowe. Obie miały zamiar bardzo się starać, żeby dawać tej drugiej jak najwięcej radochy. W końcu robiły to już od piętnastu lat! Nie pozostało nic jak kontynuować.
Uśmiechnęła się, absolutnie rozczulona słowami swojej ukochanej. Deklaracja była dość poważna i absolutnie wyjątkowa. April wierzyła jej całą sobą i chciała zagwarantować jej to samo. Serce zabiło jej mocniej, jakby próbowało wyrwać się z piersi i przytulić Teddy. Finch nie miała co do niej ani grama wątpliwości. Nigdy nie czuła się tak przy nikim innym. Żadna z poprzednich dziewczyn nie trafiała do jej serca tak dokładnie, żadna nie dawała jej takiego poczucia bezpieczeństwa i przy żadnej innej nie czuła się tak widziana. Nie była dla Darling tylko uroczym dodatkiem do codzienności, ale jej integralną częścią. O to musiało chodzić w tym całym na dobre i na złe! Pragnęła przy niej trwać, niezależnie od tego, czy spędzą lata w niewielkim lofcie czy dużym domu z ogrodem. Mogłyby nawet ściskać się w obdrapanej kawalerce, a April i tak czułaby się jak w siódmym niebie. Paul pewnie na samą wieść dostałby zawału, ale to też w jakiś sposób rozwiązałoby ich problemy.
Pokiwała głową odruchowo, bardzo chcąc zgodzić się ze wszystkim, co Teddy powiedziała. Słowa nie dotarły jednak do niej tak od razu. Przyzwyczajenie się do tych myśli nie było łatwe. Wewnętrzna sabotażystka cały czas próbowała podkopywać jej pewność siebie i sugerować, że błyskawicznie popadnie w paskudne schematy, powielając wszystkie najgorsze błędy rodziców. Skoro była niewystarczającą córką, to jak miałaby być odpowiednią matką? Bycie córką jest przecież prostsze, a nie dała rady tego ogarnąć. Z drugiej strony, wiedziała, że to nie jest wyłącznie jej wina. Finchowie odwalili kawał dobrej roboty, robiąc jej przez lata sieczkę z móżgu.
— Bardzo chciałabym w to uwierzyć, ale chyba jeszcze nie umiem. Nie tak całkowicie... ale wierzę w to dużo bardziej niż dwa miesiące temu, więc będzie tylko lepiej, prawda? — Uśmiechnęła się słabo, nie mając pewności, że ten rozwój nagle się nie zatrzyma albo wręcz jej psychika nie zacznie się cofać. Bardzo by to jej było nie na rękę!
— Ty będziesz fenomenalną matką, więc po prostu będę próbowała cię dogonić. Ale na to mamy jeszcze trochę czasu, nie? Nie zaczęłyśmy nawet planować wesela — zwróciła uwagę już weselszym tonem. Nie ma co się rzucać od razu na głęboką wodę. Metoda małych kroczków będzie tutaj najskuteczniejsza.

Chcę codziennie ciebie brać jak drug, my Wendy Teddy Darling
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”