27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Cóż takie już jest życie takiego Galena, że jest narażony na mnóstwo plotek na swój temat, ale Peach miała to samo. Może nie miała tak jak on jednego biura w którym te plotki wrzały i nie musiała patrzeć w twarz ludziom, którzy mieli opinię na jej temat, ale na eventach często spotykała się z tymi samymi pismakami, którzy w internecie wrzucali na jej temat przeróżne dziwne plotki jak to że się smaruje jakimiś wybielającymi specyfikami, żeby upodobnić się bardziej do białych dziewczyn, albo to jak było całe dochodzenie w sprawie jej domniemanej operacji nosa. Co prawda nie miała operacji nosa, a jedynie kilka zastrzyków dzieki któremu nieco wysmukliła jej się twarz i może przez to nos wyglądał inaczej? Anyway, ona utrzymuje, że nie zrobiła sobie żadnej operacji.
-Corrina to akurat chce założyć rodzinę z Twoim terenerem - zaśmiała się lekko, zupełnie nie mając pojęcia, że Galen miał takie myśli, że żadna dziewczyna go nie chce i że na przykład tym, że Corrinka woli kogoś innego może go zranić. W końcu sam twierdził, że to tylko jego sex toy. Ale bardzo ciężko jej było słuchać, jak on ten sex toy sobie rozważa jako potencjalną matkę dzieci, jak ona sobie tu tak stoi przed nim i serce na dłoni mu po prostu ofiarowuje. Nic dziwnego, że tak zrozumiała jego słowa, może po prostu Galen powinien dokładniej wyrażać co ma na mysli, a nie tylko półsłówkami sobie operować i sądzić, że Peach mu w myślach będzie czytała. Cała złość jej oczywiście przemija równie szybko jak się zapaliła, bo na szczęście nie zaczał jej mówić o tym, jaka jest bezwartościowa. Szkoda, że z tych jego niebieskich oczu nie można wyczytać tego co mu się w głowie kiełbasi, bo może by wtedy mogła pojąć dlaczego tak wcześniej powiedział. Stara się mimo wszystko, bo zależało jej na tym, żeby nie odchodzić od niego pokłócona. Dopiero co mu proponowała przecież biznesik i właściwie, to nie miała wiekszego powodu, żeby dalej się na niego złościć, a nawet zrobiło jej się trochę przykro, kiedy przyznał, że on to się nie nadaje do żadnych związków. No ale trochę go znała, więc podejrzewała, że to takie typowo playerskie zagranie z jego strony, chociaż nie dało sie ukryć, że ten smutek w jego oczach aż ją ujął, więc się absolutnie dała zmanipulować.
- Co ty...?Ja Cię zupełnie nie rozumiem Galen - podsumowała w końcu trochę już zrezygnowana i patrzy w niebo przez chwilę, żeby jakieś może znaki stamtąd na nią spłyneły. Ale nic nie spływa. - Dlaczego teraz mówisz, że nie nadajesz się do związku? Dopiero co mieliśmy długą rozmowę o tym, że szukasz sobie dziewczyny, później mi w głowie mieszasz i wysyłasz dwuznaczne, to znaczy jednoznaczne sygnały, że jeżeli sobie szukam chłopaka to ty jesteś, później jesteśmy na imprezie i ewidentnie szukasz już tylko zabawy. Więc Ci proponuję tylko zabawę, a ty nagle mówisz, że nawet takiego związku nie chcesz? Ja nie rozumiem - aż tak na sam koniec zajęknęła z tej żałości, bo cały jej mętlik w głowie postawiła mu w obrazie tym i dała na ręce. -Jestem trochę confused, bejbi, czego ty właściwie chcesz. Czy ode mnie czy nie ode mnie.
Wzdycha sobie taka załamana, trochę i kręci głową, ale nie dlatego, że zaprzecza, tylko dlatego, że nie wierzy, że on jej takie zadaje pytanie. Jej mina jest ewidentnie CIERPIĄCA, bo jej się w głowie nie mieści, jak można być tak niepewnym siebie. Może gdyby mu wyrzuciła, że nie uważa tak, to by było lepiej, bo by przynajmniej doznał jakiegoś szoku, ale nie jest aż aka okrutna!!
-Myślę, że to nie problem, żeby się zakochać w Galenie Wyattcie. - ba wie, bo sama się w nim kocha od lat! - Ale problem jest taki, że Ty się w nikim nie zakochasz nigdy z takim podejściem, więc ta osoba, która się w Tobie zakocha jest skazana na złamane serce - odpowiedziała mu powoli szorstką prawdę, bo sama już powoli doświadczała właśnie tego, takiego serca złamanego i jej ton też jest zrezygnowany. - Bejbi, wiem, że to brzmi okrutnie, ale ktoś musi Ci to powiedzieć. Ja nie sądzę, że ty chcesz się zakochać, tak na prawdę. Wiesz dlaczego? Bo to nie jest na prawdę takie skomplikowane, a ty to analizujesz zamiast dać się ponieść - no tak, ta nie dobra bo się nie szanuje, ta niedobra, bo go zmieniała, a ta bo go nie słuchała, a ta bo go w sweterki ubiera, a ta bo zbyt seksi... Galen po prostu za dużo miał okazji, więc żadnej nie doceniał. Chyba jedynie doceniał tą, która mu się z rąk wymsknęła.

Galen :zamyslon:
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Z Joshem? - od razu zapytał Galen odnośnie tego, że Corrina chce zakładać rodzinę z jego trenerem, no bo Wyatt to jednak jak się z Peach zeszli to zaraz zaczynały się plotki i ploteczki. Tak jak wtedy, kiedy on się od niej dowiedział, że Cherry go zdradzała z Madoxem, a potem ten sam Madox zaręczył się z Pilar. I Galen znowu sobie pomyślał, co taki Madox ma, czego on nie ma? Te wszystkie tatuaże? Bo Josh to na pewno miał mięśnie, chociaż Galen też przecież nie był chuderlakiem, ale jednak do Josha sporo mu brakowało. Do tego Madoxa też. Może jednak powinien więcej pakować?
Galen to w ogóle miał chyba jakieś problemy z wyrażaniem emocji, bo on zawsze chce wszystko ubrać w tak ładne słowa, że rzeczywiście nie do końca wiadomo o co mu chodzi. Bo on tak kręci i owija wszystko w bawełnę, zamiast coś mówić prosto z mostu, szczerze. No ale tak zawsze było w jego domu, nie było tam szczerości, ani w sumie żadnych głębszych uczuć. Tylko ładne słowa, które nic nie znaczyły i emocje na pokaz.
Wbił te błękitne tęczówki w Peach i tak jej słuchał, może nawet zdawał sobie sprawę z tego, że on jej miesza w głowie, bo on zawsze to robi. Daje jakieś nadzieje, każdą dziewczynę traktuje jakby była wyjątkowa i jedyna, a tak naprawdę to Galen nie wie sam czego on chce...
Chociaż zaraz mówi jakby wiedział, jakimś takim pewnym siebie tonem.
- Ja chcę tylko... miłości - tylko problem tkwił w tym, że Galen to chyba nie wie co to miłość jest, bo on przecież wychowywał się w tej pięknej willi Wyattów, ale bez grama właśnie miłości. Zrozumienia, czy jakichkolwiek ciepłych uczuć. To skąd on ma wiedzieć jak to działa?
Nie wiedział za bardzo. Uczył się cały czas, na swoich błędach. Najpierw z Marcie, dla której stracił głowę. Potem z Meeną, z która zachłysnął się normalnością i na koniec z Cherry, która przecież dorastała w podobnym środowisku.
Patrzył na Peach tymi niebieskimi ślepiami, kiedy mu odpowiedziała, że to nie problem zakochać się w Galenie Wyattcie, a jego serce może tak się wyrwało do niej trochę gwałtowniej? Bo skoro to nie problem...
Tylko, że Galen w tej swojej pogoni za szczęściem i za miłością, to nie widział nigdy, że ona też mu wysyła sygnały jednoznaczne. Już mu je wysyłała dawno temu, kiedy z Kristin się przekomarzali w tej zimnej marmurowej kuchni Wyattów, a Peach się śmiała z jego nieśmiesznych żartów.
Jeszcze przez chwilę myślał o tym co mu powiedziała, bo przecież Galen też... dawał się często ponieść, a teraz zrobił się jakiś taki stonowany, w ogóle nie było w nim szaleństwa, tej iskry zdobywcy rządnej przygód. Więc on już zaraz opiera rękę na tym stoliku tuż koło biodra Peach i przysunął się do niej tak, że jego ciepły oddech lądował na jej smagłych, gładkich policzkach, a oczy niebieskie wwiercały się w te jej czarne, intensywnie. Uderzył go zapach jej perfum, a ona z powodzeniem mogła czuć jego mocną wodę kolońską, kiedy pochylił się do niej. Blisko tak, że kolejne słowa już osadził na pełnych, miękkich wargach - to dajmy się ponieść - a potem już zamknął jej usta w pocałunku. Na początku miękkim i delikatnym, sięgając smukłymi palcami jej policzka, ale za chwilę już bardziej zmysłowym, takim, który miał sprawić, że albo obudzą się w nich jakieś uczucia, albo stwierdzą, że to nie to. No bo przecież jak oni tego nie sprawdzą, to nie będą wiedzieć. Bo ten ich poprzedni pocałunek to był grzechem sam w sobie, bo Peach miała wtedy chłopaka. Ale ten już był inny. Dwoje wolnych ludzi, kradnących sobie z płuc oddech. W najbardziej publicznym miejscu jak się dało, ukryci tylko za tym pióropuszem, przed oczami wścibskich. Serce w piersi zabiło mu jakoś mocniej, kiedy wreszcie mógł kosztować tego pocałunku tak jak chciał. Wolno, sensualnie, tak, że jeśli Peach zaraz go od siebie nie odepchnie, to mogło to się skończyć różnie, bo Galen chciał... więcej. I musiała to czuć w palcach które układał na jej biodrze przyciągając ją do siebie bliżej.

Peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Tak z Joshem - potwierdza ploteczkę Picz i opowiada- Rozmawiałam ją na jacuzzi, że ona mega chce mieć poważnego chłopaka i ją ustawiłam z Joshem, słuchaj po trzeciej randce mi wysyłała już słodkie zdjęcia z nim jak sobie razem na kajaki pojechali - a ponieważ miała takie foteczki w telefonie, to zaraz je znalazła i Galenowi pokazuje. Corrinka zdążyła sobie ustawić z Joshem aż trzy randki w tym czasie, kiedy Galen leczył podbite oko i malował się na imprezkę. Chyba właśnie to go stopowało przed zdobyciem prawdziwej miłości w takim razie. Co prawda Picz wygadała się przy okazji, że to ona pociągała za sznurki w tym temacie nagłego super związku Corrinki, co mogłoby teoretycznie dać Galenowi do myślenia, że z jakiegoś powodu jednak odsuneła jego sex toy z jego życia, spryciara. Ale czy Galen był aż tak domyślny? Bardzo wątpliwe, skoro się nie zorientował przez ponad dekadę, że te ciemne oczęta które w niego się wpatrywały tęsknie, to były oczęta dziewczyny, która była w nim beznadziejnie zauroczona.
Natomiast ponieważ tak było, to nic dziwnego, że aż ją zatkało, kiedy jej powiedział czego on chce. Może Galen nie wie, ale brzmiało to bardzo podobnie do sceny z jej ulubionego filmu Notting Hill, kiedy Julia Roberts mówi, że jest tylko dziewczyną stojącą przed chłopakiem i proszącą, by ją pokochał. Aż jej zamknął usta tym i cała ta jej panika, którą wcześniej mu przedstawiła tak jakby znika ustępując miejsca uśmiechowi, który chyba dość jasno daje Galenowi do zrozumienia, że jego odpowiedź przypadła jej go dustu. Niesamowite było to, jak łatwo Peach łapała się strzępków jego słów, po prostu jak jakieś wygłodniałe zwierzątko. I jasne, wciąż miała ogromne wąpliwości, czy Galen Wyatt umie się w kimkolwiek zakochać i być romantyczny nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego, że mu serce podpowiada. I czy kiedykolwiek jego serce chce, żeby robił rzeczy, które robią zakochani ludzie. Ale on wszystko zmienia znów o sto osiemdziesiąt stopni, bo Galen nagle najwyraźniej zachęcony tą namową do tego, by dał sobie szanse, uznaje, że to chodziło o to, by ją pocałował.
Holly shit!
Jasna sprawa, że Peach myślała tylko o tym odkąd ją wtedy na kanapie pierwszy raz pocałował, ale wtedy była to kwestia bardzo sporna, bo ona miała chłopaka, a on był w jakimś dziwnym humorze i zupełnie dał się ponieść. Natomiast nie mogła przestać wyobrażać sobie, że próbują jeszcze raz, szczególnie, że niedługo później była wolna, a jeszcze jak przyszedł ją ratować od ślubu, to już w ogóle się w samochodzie w drodze powrotnej posmarowała jakąś pomadką Diora, bo pomyślała, że później będzie opowiadała, że właśnie dzięki tej pomadce Galen stracił dla niej głowę i nie mógł przestać jej całować. Co prawda tak się nie stało i od tamtego dnia wcale nie smaruje się wspomnianym kosmetykiem. Podobną zresztą nadzieją żyła w drodze na nieszczęsne jacuzzi. Ale nic takiego i wtedy się nie wydarzyło i Peach już zwątpiła, czy to się kiedykolwiek znów wydarzy?? Może Galen jednak faktycznie jej nienawidzi, może ma ją za obleśną? Dlatego wpadła na ten pomysł z fejkowym związkiem, bo chociaż fejkowo to będzie musiał ją raz chociaż pocałować.
Czasami się tak zastanawiała, czy on się wtedy na nią za bardzo jednak nie obraził za reakcję kiedy wyskoczyła z jego domu jak poparzona. I to tak jak wtedy była na niego zła, tak teraz... teraz zupełnie nie była. Jeszcze patrzy na niego uważnie, starając się wyczytać mu z oczu co pcha go do tego, ale nie wie, no zupełnie nie wie. Natomiast jakaś mała Peach w jej głowie właśnie tańczyła z radości, bo oto ten Galen Wyatt ją całował. I jak ją całował! Miała wrażenie, że unosi się kilka centymetrów nad ziemią, chociaż to niemożliwe, bo przecież nie był od niej aż tak wyższy. Wszystkie wątpliwości, które jeszcze przed chwilą kotłowałoy się pomiędzy nimi odsuwa od siebie, a zamiast tego przysuwa go do siebie zakładając rękę za jego szyję i palcami przesuwając po jego karku w stronę włosów. Poddaje się temu jakże słodkiemu pocałunkowi, gdy w końcu uznała, że nie słowa, a czyny są ważne. Jeżeli jego serce tylko trochę wybiło mocniej, no to jej już bije jak oszalałe, jakby chciało się wydostać z klatki piersiowej i pofrunąć gdzieś wszystkim obwieścić jaki sekret skrywają krzaki Bylthów.
No sporo tych sekretów mogą skrywać krzaki, a dłonie Galena coraz odważniejsze były i chociaż z początku Peach wcale to nie przeszkadzało, bo przecież się rozpływała w gorących pocałunkach, to jednak jak poczuła, że on się rozpędza to położyła mu druga dłoń na klacie i się odchyla, niechętnie przerywając te pocałunki.
- Nie wygłupiaj się Galen, przecież ktoś może nas zobaczyć - mówi cicho, bezskutecznie starając się powstrzymać przed śmiechem, bo właściwie bo wspaniale jej te pocałunki poprawiły teraz humor.
Kiedy jednak przestali się całować, to nagle do niej dociera, że tak się zapomnieli, więc aż się w obawie o nie wiadomo jakich podsłuchiwaczy spojrzała czy ktoś tam mógł ich widzieć a później znów unosi spojrzenie na Galena.
-To było bardzo miłe - chyba nie trzeba było tego mówić, bo rumieniec na jej policzkach i to jak się uśmiechała podczas pocałunków powinien mówić za siebie, ale Peach jeszcze chciała dodatkowo mu powiedzieć.

Galen :podrywacz:
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może Galen Wyatt to naprawdę nie była za poważny, nawet żeby być chłopakiem Corriny? Ale on podejrzewał, że to jednak chodziło o te mięśnie, chociaż jak się z Corrinką parzyli jak króliki w jego apartamencie, czy willi Wayattów, to nie narzekała. Ale też on myślał, że ona jednak to nie łączy miłości z seksem, trochę jak Galen, pewnie dlatego w sumie dobrze razem im było, w łóżku.
Chociaż Galen to teraz zaczął poszukiwania przecież czegoś więcej niż tylko seksu, bo już raz był w związku na wyłączność i okazało się, że umiał. Było to wykonalne, chociaż to czy on znajdzie wreszcie miłość, tego nie był taki pewien, bo on już ostatnio tak wielu kobietom to mówił, że się zakochał i za każdym razem zostawał z niczym. Teraz też się bał, że zostanie, jak z Peach zrobi ten krok na przód. Wszystko się zepsuje, a on już nie będzie miał ani jej jako przyjaciółki, ani nic. To między nimi była bardzo skomplikowana sprawa.
Zawsze trochę ich do siebie ciągnęło, bo przecież mieli podobne zainteresowania, wartości, wywodzili się z tego samego środowiska, ale też na wiele rzeczy patrzyli różnie...
A teraz Galen tak patrzył intensywnie w te jej czarne, piękne oczy, kiedy mówił, że on chce tylko miłości. I nic więcej.
Chyba widział w jej uśmiechu, że to była dobra odpowiedź. A Galen to przecież umiał w te dobre odpowiedzi, żeby było na jego. Ale tym razem, to on chyba te słowa powiedział gdzieś prosto z serca. Tego zepsutego serca, z wadą genetyczną, którą otrzymał w spadku po matce, a które tak bardzo chciało kochać i być kochane.
Tylko czy Peach to rozumiała? I czy oni naprawdę potrafili by się pokochać? Bez fejkowego związku i bez pocałunków na pokaz. Bez Corriny i bez Williama. Tylko oni we dwoje.
Nie będą wiedzieć, póki tego nie sprawdzą. Bo przecież serce Galena też zabiło mocniej, kiedy przyszedł wtedy do niej, żeby ją odwieźć od tego ślubu z Jeffem, ślubu nie z miłości, a dla pieniędzy tylko. Galen Wyatt ostatni obrońca prawdziwej miłości.
I teraz też jak jego usta kradły powietrze z pełnych, miękkich warg Peach, jak całował ją namiętnie, a jego dłonie błądziły już po jej białej, nieskazitelnej sukience, po krągłościach jej bioder, to też serce mu się wyrwało. Szarpnęło mocniej, kiedy zapach jej perfum wdzierał się w nozdrza, a gorąco bijące od niej stawało się coraz bardziej intensywne. Zatracił się w tym pocałunku, ale w głowie wciąż miał chaos. Bardzo to było niepoukładane. Bo oni wiecznie przyciągali się i odpychali, jakby krążyli po jednej orbicie, i byli blisko... Tak blisko, ale nie mogli się spotkać. A teraz... ich usta spotkały się w tym ognistym pocałunku, i kiedy Peach go od siebie odepchnęła, to te niebieskie oczy spojrzały na nią z wyrzutem.
- I co z tego? - mruknął do niej Wyatt i znowu się wyrwał do niej. Bo z Galenem to tak jest, że niby dżentelmen, ale daj mu palec, to on od razu by chciał całą rękę i nie ma wtedy już hamulców, już patrzył na nią tak intensywnie, ale Peach go przytrzymuje ręką, opierając ją teraz gdzieś na jego szyi. No i może miała rację, że nie powinni tak na tej imprezie się obnosić, bo skoro to miało być coś innego, niże jego wszystkie romanse. I przez chwilę Galen walczył z czymś takim, żeby zaproponować jej, żeby jechali do niego. Bo chciał jej to proponować. I tam już iść w to na całość. Dać się ponieść.
Galen nawet na moment nie oderwał od niej spojrzenia, bo on to już taki jest, że jak w coś wejdzie to na sto procent, z Galenem to nie ma troszeczkę, jest tak, albo nie. I jak już mieli dać się ponieść, to proszę bardzo. Rękę wciąż opierał gdzieś koło jej biodra o ten stolik, wisząc tak przy niej, blisko. Skinął głową i nawet się uśmiechnął, kiedy powiedziała, że to było miłe - co poczułaś? - zapytał trochę bez ogródek, bo może chciał wiedzieć czy on też dobrze poczuł. Zaraz podniósł rękę i sięgnął do jej policzka, do kącika ust, który zaczepił kciukiem - rozmazałaś się odrobinę - bo te drogie szminki, które mają smak luksusu, to się nie rozmazują, ale jednak, Galen starł odrobinę pomadki, a potem jeszcze palcem musnął jej wargi, które miały taki słodki smak, że mógłby znowu...
Tylko nie mógł, bo wtedy gdzieś zza tego białego pióropusza wyszła siostra Petera - Queenie, która była w wieku Galena i z nim chodziła do szkoły i zaraz się z nim wita. Więc Wyatt się odsunął od Peach, jakby nigdy nic, jakby tutaj przed chwilą wcale się nie całowali, ale... na policzku miał taką maleńką plamkę po jej szmince. Tyci tyci. Ciekawe czy ktoś to zauważy?

Peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

I co z tego?
Och wszystko z tego! Przecież jak się określą na tej imprezie jako para, to nic tylko czekać jak zaraz się zacznie. Wszyscy będą chcieli z nimi o nich poplotkować, dowiedzieć się jak to się stało, kiedy się zaczeło, ile już trwa i jakie mają plany. A jeszcze tego nie ustalili! Oczywiście Peach miała wszystko na slajdach od tej babeczki od PR Galena, ale on nie przeczytał tego na pewno, więc potem ich odpowiedzi będą różne i ludzie zaczną wątpić w to czy to jest prawda. A jakby Peach nie chciała nawet użyć slajdów, to co miałaby powiedzieć? Nic co się działo pomiędzy nimi nie nadawało się do tego, żeby o tym trąbić w social mediach, więc no na prawdę, najpierw musieli ustalić wersje wspólną.
Peach oczywiście nic z tego nie przemyślała w tej chwili, bo ona jest zupełnie rozkojarzona i w innym świecie, przecież dopiero co ją Galen Wyatt całował jak w jakiejś książce romantycznej.
- Mi by nie przeszkadzało, gdyby ktoś nas zobaczył - mówi cicho i zagryza troche usteczka, żeby jeszcze się nie dać skusić i nie przychylić znów do Galena. Trzyma go tak od siebie na dystans, ale ciężko jej strasznie, bo jak się do niej wychyla to ona znów by się chciała z nim obściskiwać, no chora jakaś. Trochę się tylko zawiodła, że jej nie powiedział, że dobrze zna miejsce gdzie nikt ich nie będzie mógł podejrzeć, bo akurat ona nie miała takich przemyśleń jak on o robieniu niebezpiecznych kroków w przód, czy w tył. Może to dlatego, że już sobie od dawna marzy o tym, żeby Galena zaciągnąć do łóżka, a może po prostu z ich dwójki on za bardzo to wszystko analizuje, zamiast faktycznie dać się ponieść.
Zdziwiła się tylko, jak spytał co ona czuła. No różne rzeczy, motyle w brzuchu na przykład. - Poczułam - ale trochę ją zatkało i dopiero jak przypomniała sobie o oddychaniu to kończy: - Że to jest jeszcze jeden powód dla którego można się zakochać w Galenie Wyattcie
No słodko z tego wybrnęła, ale wybrnęła to dobre słowo, bo kto to widział, żeby dziewczynie, która jest w TAKICH emocjach zadawać takie pytania. Jeszcze bawi się palcami na jego szyji, kiedy jej mówi o tej szmince a chwilę później już stoją tak daleko, a ona ręce skrzyżowała, bo nie jest pewna, czy jak je pusci wolno to znów się nie wyrwą do Galena.
Queenie ze swoimi idealnie ułożonymi blond lokami wyłania się zza piór i Peach momentalnie się zestresowała, bo siostra Petera była naczelną plotkarą, która w swoich dniach świetności potrafiła obsmarować kilka osób jednym zdaniem. Teraz była w mocno zaawansowanej ciąży i najwyraźniej przeszła się na zwiady po krzakach w poszukiwaniu tematów do rozmów. Otwiera te swoje gigantyczne niewinne oczęta i spogląda to Po Peach, to po Galenie, najpierw całując powietrze przy ich policzkach a później zaczynając odrazu z grubej rury:
- A Wy co się tutaj chowacie gołąbeczki? Ominął was toast. Słuchajcie, muszę wam powiedzieć, bo nie wytrzymam. Widziałam przed chwilą byłą Hugh Jackamana jak się obściskiwała z moim wujkiem. Masarka, ta jej zrobiona z plastiku twarz to jej myślałam że odpadnie. A co tam u was? Przeszkadzam? - pyta słodziutko i podjada sobie z tacki na której ma pokrojonego arbuzika.
Peach oniemiała od ilości informacji, które właśnie musiała przyjać, ale że jest łasa na ploteczki, to dość szybko się wkręciła.
- Co ty mówisz kochana, Hugh się rozwiódł? Myślałam, że to taka para forever - na co tamta coś zaczyna opowiadać, że no tak, oczywiście, ale to jest wielki sekret Hollywoodu i nikt nie może się dowiedzieć, ale jak jest ciekawa, to niech sama spyta Alfonso, to taki face w fioletowym garniturze. Queenie się też zebrało na ploteczki, więc sobie stanęła po drugiej stronie stołu, a Peach tak się średnio może skupić, bo ciągle jeszcze czuje zapach perfum Galena i mimo, że stoją trochę od siebie dalej niż poprzednio, to jakby się postarała, to by znów mu w ramiona wpadła. Stara się jednak nie robić tego, tylko serio się skupić na tym co opowiada Queenie, ale odkąd tamta patrzy tylko na Galena, to i ona przestała się uprzejmie patrzeć na Queenie, tylko tak zerka na przystojniaczka. A Queenie tak się wgapia, wgapia i nagle przerywa rozmowę i przychyla się do Galena z serwetką.
- Coś się tu pobrudziłeś kochany - i Peach odrazu się wystraszyła, że ta zaraz skuma co to za kolor szminki, szczególnie, że Peach nierozważnie dopiero co z torebusi wyjęła szminkę i chciała się nią malować. Chowa ja odrazu do torebusi i no ciekawe, czy ta się zorientuje.

Galen *_*
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”