Było miło, serio całkiem cieplutko i mogłaby tak przespać cały dzień, ale oczywiście wszystko, co piękne szybko się kończy. Udało się ją dobudzić dopiero po dziewiątej. Trochę zajęło jej ogarnięcie się, więc biedny Noe musiał czekać z Billym w salonie. Nie jej wina, że każdy tak dogłębnie wziął sobie do serca godzinę, którą im podała. W końcu w glorii i chwale pojawiła się przed nimi, okręcając się wokół własnej osi, żeby zaprezentować im jak ładnie się ubrała.
- Może być? - po chuj pytała, to nawet najmądrzejsi rabini nie wiedzieli. Bo nawet gdyby prezentowała się jak gówno, to zapewne powiedzieliby, że jest pieprzoną boginią byleby wyjść. Ich celem było Markham. Jakieś pół godzinki samochodem. Mogła niby zrobić badania tu w Toronto i je odebrać jak każdy cywilizowany człowiek, ale wolała uniknąć nadmiernej sensacji. Jeszcze ktoś by ją poznał i wypaplał Madoxowi. Po co ryzykować? No właśnie po co... Łatwiej było pożyczyć BMW od Madoxa i zrobić całą wyprawę. Po cichu gdzieś tam też liczyła, że cały ten stres jakoś zbliży chłopaków. I Noe przestanie robić jej wieczne jazdy o Billa. A może nawet Patel przekona jej przyjaciela do otwartego związku i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie?
Gdyby wtedy wiedziała co się zaraz odjebie, to zostałaby tego dnia w tym łóżku.
Oczywiście, że ktoś na parkingu musiał zastawić auto Madoxa.
Oczywiście, że musiała na wkurwie się wrócić do mieszkania i zabrać też kluczyki do Jaguara Pilar. Niby mogła zadzwonić na psiarnię i czekać aż ci odholują tamtego skurwysyna, ale nie miała na takie zabawy czasu. Łatwiej było przestawić auto Pilar. Co mogło pójść nie tak? Zakochała się w tym aucie. I resztę swojego życia miała zamiar przeżyć w nadziei, że Pilar znudzi się to cacko i dostanie je w spadku. Byłoby miło. Jeszcze milej gdyby Madox jej też kupił takie, ale to było marzenie ściętej głowy. Ładnie wyjechała i już miała zgrabnie przeparkować, ale jakiś chuj próbował się wcisnąć na jej miejsce.
Wiadomo, bez kłótni nie mogło się obyć. Spuściła w dół szybę i zaczęła wyzywać tamtego gościa, a ten chciał do niej wystartować. No to sama również wysiadła. Dwumetrowy byczek spojrzał na nią z kpiną, gdy stanęła obok Jaguara. Była gotowa się z nim napierdalać. Chociaż zapewne Noe i Billy próbowali jakoś załagodzić sytuację. Typ może jej nie przywalił, ale za to... Nigdy nie sądziła, że to możliwe, ale widziała całe to zdarzenie w zwolnionym tempie. Karczek wsiadł do swojego auta, wrzucił wsteczny i przypierdolił na pełnym gazie w autko Pilar. Wryło ją w miejsce. Stała dobrą minutę z rozdziawioną buzią. Była w takim szoku, że nawet nie spisała rejestracji od tego fiuta.
Nawet nie zarejestrowała, kiedy kucała już przed maską z papierosem pomiędzy palcami, który tlił się, bo ani razu się nie zaciągnęła. Cała krew odpłynęła jej z twarzy, gdy przejechała opuszkami palców po rysie. O ile Madox zabiłby ją za BMW, tak za auto jego żony... - Słabo mi... - wyszeptała, patrząc na chłopaków kompletnie przerażona. Zawsze miała jakiś plan B. Zawsze spadała na cztery łapy, ale teraz... Miała totalną pustkę w głowie. Już nawet prawie nie stresowała się tymi pieprzonymi wynikami. Chuj z tym, kto był ojcem, jeśli zaraz kuzyn miał ją obedrzeć ze skóry.
Cóż... Obiecała, że BMW będzie całe. O Jaguarze nic nie wspominała...
William N. Patel
Noe Villeneuve-Scott