-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Spokojnie, możemy to nadrobić, skoro czujesz się pominięta — zapewniła Marigold, co chyba przypadło jej do gustu. Skinęła głową na znak, że nie może się tego całego nadrabiania doczekać. April nie do końca rozumiała, czemu te dwie kobiety znowu odnoszą się do siebie z taką sztuczną uprzejmością chujem podszytą, ale chyba powinna po prostu do tego przywyknąć. A może przekonają się do siebie lepiej w kolejnych dniach? Nie bez powodu znalazły się u boku Finch. Były pod wieloma względami totalnie świetne, więc czemu miałyby się nie lubić? Żadna z nich nie była przecież jakaś głupia.
Usiadła z powrotem na kanapie i spojrzała na Teddy, która również dotarła do stolika. Przyszła strażaczka nie zdążyła nawet wziąć porządnego oddechu, jak Nicky się na nią rzuciła jak dzikie zwierzę. Wyjątkowo dziwne to babsko... ale skoro Darling się aż tak podoba, to co Finch miała do gadania? Absolutnie nic. Żeby zamknąć sobie mordę przyssała się do swojego aperola, którego opróżniła w całości, zanim glonojad oderwał się od jej przyjaciółki. Cholera, powinny znowu udać się do baru? Ale to chyba nie miało wielkiego sensu. Nie chciała też niepotrzebnie denerwować Marigold. Objęła ją w pasie i przyciągnęła do siebie bliżej, na co ruda zareagowała zadowolonym pomrukiem. Brakowało jej nieco uwagi, to było przecież zrozumiałe.
April wyłapała spojrzenie przyjaciółki. Niespecjalnie wiedziała jednak, co ma z nim zrobić. Spojrzała niepewnie na całą resztę i zaczęła się zastanawiać, jak miałaby się wymiksować z tej sytuacji bez irytowania kogokolwiek z obecnych.
— Słuchajcie, chłopcy chyba zapomnieli o naszym istnieniu, więc może po prostu ich olejmy? Dotrą przecież na miejsce. Może się zabierzmy wszystkie razem do nas? Możemy się ogarnąć na dwa Ubery i w ogóle — zaproponowała wszystkim siedzącym przy stoliku. Posłała nawet uśmiech w stronę Nicky, żeby nie czuła się w tej kwestii jakkolwiek pominięta. Nie miała ochoty sprowadzać jej do wynajętego na weekend mieszkania, ale to lepsza opcja niż pozbycie się z niego na noc Teddy.
— Dobry pomysł. W domu picie będzie tańsze — rzuciła Selena, podnosząc się z miejsca. Pomysł spotkał się z entuzjazmem, co bardzo odpowiadało April.
— Ogarniecie transport? Ja skoczę jeszcze do toalety — poprosiła Emma, zgrabnie wymijając dziewczyny, żeby przedostać się w głąb baru.
— Poczekaj na mnie! — zawołała za nią Marigold. Cmoknęła April w policzek i podreptała za Burnett, bo chyba jej się właśnie przypomniało, że posiadała pęcherz. Skinęła na pozostałe dziewczyny, nie narzucając obowiązku pójścia za nią. Skierowała się w stronę wyjścia z baru, żeby móc tam odetchnąć świeżym powietrzem, poszukać transportu i może ukraść możliwość ponownego znalezienia się tuż przy Darling.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— To jest świetny plan! — brunetka ochoczo zareagowała na pomysł Finch. — Lecę zapytać Elodie, czy jej to pasuje. Najwyżej potem zawiniemy się do mnie — puściła Teddy oczko, a ta nie miała nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Do tego czasu może tak się upije, że nie będzie w stanie wyjść z wynajętej chaty, a problem trójkąta rozwiąże się sam.
Nicky nie mogła być gorsza od Marigold, bo kiedy tylko dostrzegła, że ruda cmoka April w policzek, zrobiła dokładnie to samo z policzkiem Darling. A potem zsunęła ją ze swoich kolan i wystrzeliła w kierunku sąsiedniego stolika, żeby podzielić się z koleżanką tym, co miała dla nich do zaoferowania na dalszą część wieczoru.
Teddy, korzystając z okazji, dopiła swojego Aperola i obserwowała, jak wszyscy powoli się rozchodzą. Selena zapewniła, że zaraz zamówi im taksówki, ale najpierw spróbuje odnaleźć chłopaków, którzy pewnie szaleli gdzieś na parkiecie. Chciała się upewnić, czy któryś nie zamierza wracać razem z nimi i czy poradzą sobie sami. W końcu to chłopcy, co nie? Nigdy nie wiadomo, co im strzeli do łbów.
Ciepłe powietrze buchnęło jej w twarz, gdy tylko pchnęła drzwi i wyszła z lokalu. Na zewnątrz było duszno, ale na pewno nie tak jak w środku. Po prostu lato pełną gębą w nagrzanej słońcem betonozie.
Od razu dostrzegła snującą się chodnikiem Finch. Podeszła do niej i zaczepnie dźgnęła ją palcem pod żebra.
— Cześć, często ty bywasz? — zagaiła z łobuzerskim uśmiechem, ale zaraz zerknęła w kierunku drzwi, spodziewając się, że za chwilę dołączy do nich nadąsana Marigold. Albo Nicky z koleżanką. To, że ruda jedzie z nimi, było akurat jasne, ale istniała szansa, że tamte dwie jednak zrezygnują ze zmiany lokacji. Może nie będzie im po drodze czy coś. Albo Elodie nie będzie chciała jechać na domówkę, a Nicky - jak na wspaniałą kumpelę przystało - nie zostawi jej samej.
Cmoknęła pod nosem i spojrzała na przyjaciółkę.
— Kto by pomyślał, że z tej Marigold taka zazdrośnica — stwierdziła po chwili namysłu. — Na pewno łączy was miłość do bycia w centrum uwagi. To chyba o wiele lepsze niż francuskie filmy i zgaga — zażartowała i cofnęła rękę. Jeszcze tego by brakowało, żeby pod wpływem zazdrości ruda postanowiła jej ją upierdolić. Do straży raczej nie przyjmują z takimi niepełnosprawnościami. Z niewielkimi ułomnościami już tak, wystarczy przecież spojrzeć na Darling.
April Finch
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Dobrze, że wszyscy przyjęli jej pomysł z entuzjazmem. Nie trzeba będzie się teraz rozdzielać na jakieś grupki i może wreszcie zaczną spędzać ze sobą czas jak należy! Chwilowo wszyscy wprawdzie rozpierzchli się w swoje strony, ale obiecali, że za kilka momentów spotkają się przed wejściem, a to było najważniejsza. April skierowała się więc do wyjścia, bo co to za przyjemność czekać w dusznym zatłoczonym lokalu? Otóż żadna.
Odetchnęła rześkim, nieświeżym powietrzem Calgary i od razu poczuła się lepiej. Może to zasługa znalezienia się na takiej szerokiej przestrzeni? Cholera wie. Finch z kolei nie wiedziała teraz absolutnie niczego i z każdą chwilą czuła się jeszcze bardziej zmieszana. Alkohol uderzył jej już do głowy, sprawiając, że myśli płynęły szybciej, ale za to z mniejszym sensem niż zazwyczaj. A to naprawdę jest osiągnięcie. Irytowało ją, że nie wie, jak ma się zachowywać teraz wobec Marigold i Teddy. Żadna z tych rzeczy się jej raczej nie przytrafiała. Nie była jedną z tych, które olewają swoje partnerki bez słowa. Przeciwnie. Zawsze mówiła całkowicie wprost, jeżeli miała kogoś dość, co czasem brzmiało wyjątkowo niezręcznie, ale tego akurat nie zauważała. Nie zdarzało się również, by miała problemy ze zrozumieniem Teddy albo samej siebie w jej towarzystwie.
— Nie, jestem pierwszy raz. Ostatnie osiem lat spędziłam w więzieniu — odpowiedziała, uśmiechając się słodko. Od żartów na pewno zrobi jej się zaraz lepiej. Wpadnie w głupawkę i zapomni o tym, że była zestresowana. Cały proces na pewno przyspieszy alkohol, który miała zamiar zacząć w siebie wlewać w mieszkaniu.
— Daj spokój. Pewnie jakoś niejasno wytłumaczyłam jej swoje granice. Ale teraz już chyba zrozumiała i jej to nie przeszkadza — usprawiedliwiła ją od razu. To, że nie ogarniała sytuacji nie znaczyło, że nie zdawała sobie sprawy, że w jakiś pokrętny sposób to ona jest tutaj tą złą.
— Chyba niespecjalnie. Nie jesteśmy w stanie być w centrum uwagi równocześnie — zauważyła żartobliwie. A może naprawdę się teraz zmartwiła? Istniała niezerowa szansa, że April dopiero teraz ogarnęła, że nie jest w stanie być przy Marigold gwiazdą estrady, bo Marigold też nią jest? Czy to już ego deth? Może jednak nie powinna już pić.
— Nie zdążyłaś mi powiedzieć o tych nowościach. — Przysunęła się bliżej, gdy Darling cofnęła rękę. Zatrzymała się tak, by jej jednak nie dotykać. Uśmiechnęła się niewinnie, przekrzywiając głowę i nachylając się tak, by móc spojrzeć na nią nieco z dołu. Albo raczej bardziej z dołu. Czyżby ten niewinny uśmiech był zwodniczy, a Finch bardzo się starała być teraz całkowicie winną? A to oszustka.
teddy darling
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie sądziła, że przyjaciółka miała jakiś problem
— Fajnie. Lubię niegrzeczne dziewczynki — podłapała natychmiast żart, co jak zwykle przyszło im z zadziwiającą łatwością. Żarty potrafiły rozładować nawet najbardziej niekomfortową sytuację. Na szczęście między nimi do takich dochodziło rzadko. Właściwie wcale! Teddy nie mogła sobie przypomnieć, kiedy ostatnio wstydziła się czegoś przed przyjaciółką. Jeśli kiedykolwiek do tego doszło, musiało wydarzyć się naprawdę dawno temu. Może jeszcze w liceum, kiedy dopiero się poznawały, a Darling żyła w ciągłej obawie, że Finch może jej nie polubić. Teraz wiedziała, że to było strasznie głupie myślenie.
— Ty masz w ogóle jakieś granice? — w oczach przyszłej strażaczki zatańczyło rozbawienie. — Szczerze? Nie jestem taka pewna, czy zrozumiała. Jak tylko wróciłyśmy do stolika, wyglądała tak, jakby nie chciała cię nigdzie puścić. No i patrzyła na mnie trochę podejrzliwie. Nie uważasz? — ściągnęła w zamyśleniu brwi. April musiała to widzieć. Chyba Teddy nie ubzdurała sobie czegoś takiego. Nie była przewrażliwiona i zwykle potrafiła wyłapać, kiedy ktoś miał do niej jakieś ale. A ale Marigold było wyjątkowo dobitne. Wyraźnie chciała zaznaczyć swoje terytorium i pokazać, że Finch należała do niej. Co ona sobie wyobrażała? Że Darling wyzwie ją na pojedynek o względy April, które i tak przecież miała, bo się przyjaźniły? Nikt nie zagrażał pozycji Marigold. A już na pewno nie przyszła strażaczka.
— Nie ma szans, żeby cię przeskoczyła. Ty zawsze błyszczysz najjaśniej — oznajmiła i naprawdę tak uważała. Gdziekolwiek Finch się pojawiła, od razu zaskarbiała sobie uwagę wszystkich. Była duszą towarzystwa, czego Teddy zawsze po cichu jej zazdrościła. Sama była lubiana, ale nie była aż tak wygadana.
Szybko okazało się, że przyjaciółka nie zapomniała o wcześniej wspomnianych nowościach, co od razu przywołało na twarz Darling zawadiacki uśmiech. Patrzyła jej w oczy, a po chwili przeniosła wzrok z zielonych tęczówek na usta.
— Nie mogę ci nic powiedzieć. To trzeba pokazać — podkreśliła, bo przecież słowa nigdy w pełni nie odzwierciedlą czynów. — Nie wiem tylko, czy byłoby to coś, czego do tej pory nie doświadczyłaś. Albo czego nie mogłaby ci dać Marigold. Z nią przecież wszystko będzie nowe — dodała, bo skoro April nie miała jeszcze okazji jej zaliczyć, to na pewno będzie to dla niej świeże doświadczenie. Teddy też nigdy nie posunęła się tak daleko, ale... to była Teddy. Przyjaciółki nie chodzą ze sobą do łóżka.
April Finch