30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie będzie jej dane dowiedzieć się, co takiego miała w zanadrzu Teddy i czym mogłaby ją zaskoczyć. Na pewno pokazałaby jej coś nowego, skoro nie widziały się tak dawno. Człowiek uczy się się codziennie czegoś nowego. Chyba że jest historykiem, to się uczy czegoś starego. Ale Teddy miała być przecież strażaczką! Wszelkie zdobyte umiejętności będzie musiała zachować dla siebie. Chociaż nie. Pewnie podzieli się nimi z Nicky i tamtą żyrafą, skoro miała spędzić z nimi noc. Albo tylko z Nicy, w zależności od tego, jak pójdzie im rozmowa na temat trójkąta. A April będzie skazana na Marigold. Chyba nie powinna myśleć o tym w ten sposób? Powinna się cieszyć, że spędza z nią czas i rozkoszować się każdą wspólną chwilą, jak miała w zwyczaju. Tym razem chyba bardzo przestrzeliła. Przyciągnęła do siebie dziewczynę, która działała na nią zdecydowanie za słabo. Jakim cudem nie dostrzegła tego w Toronto? Tam też miały okazję spędzić ze sobą trochę czasu. Może to wina tego wyjazdu? Wspólny wypad to nie to samo, co mieszkanie razem, ale i tak pozwala poznać człowieka z nowej perspektywy, bo spędza się z nim calutką dobę. Nawet kilka dób. No i w ich trakcie wyszło szydło z worka, a Marigold okazała się jednak daleka od ideału. Wprawdzie Finch nie była w stanie teraz tak dokładnie wymienić konkretnych rzeczy, które przeszkadzały jej w rudej, ale to pewnie przez alkohol.
— Spokojnie, możemy to nadrobić, skoro czujesz się pominięta — zapewniła Marigold, co chyba przypadło jej do gustu. Skinęła głową na znak, że nie może się tego całego nadrabiania doczekać. April nie do końca rozumiała, czemu te dwie kobiety znowu odnoszą się do siebie z taką sztuczną uprzejmością chujem podszytą, ale chyba powinna po prostu do tego przywyknąć. A może przekonają się do siebie lepiej w kolejnych dniach? Nie bez powodu znalazły się u boku Finch. Były pod wieloma względami totalnie świetne, więc czemu miałyby się nie lubić? Żadna z nich nie była przecież jakaś głupia.
Usiadła z powrotem na kanapie i spojrzała na Teddy, która również dotarła do stolika. Przyszła strażaczka nie zdążyła nawet wziąć porządnego oddechu, jak Nicky się na nią rzuciła jak dzikie zwierzę. Wyjątkowo dziwne to babsko... ale skoro Darling się aż tak podoba, to co Finch miała do gadania? Absolutnie nic. Żeby zamknąć sobie mordę przyssała się do swojego aperola, którego opróżniła w całości, zanim glonojad oderwał się od jej przyjaciółki. Cholera, powinny znowu udać się do baru? Ale to chyba nie miało wielkiego sensu. Nie chciała też niepotrzebnie denerwować Marigold. Objęła ją w pasie i przyciągnęła do siebie bliżej, na co ruda zareagowała zadowolonym pomrukiem. Brakowało jej nieco uwagi, to było przecież zrozumiałe.
April wyłapała spojrzenie przyjaciółki. Niespecjalnie wiedziała jednak, co ma z nim zrobić. Spojrzała niepewnie na całą resztę i zaczęła się zastanawiać, jak miałaby się wymiksować z tej sytuacji bez irytowania kogokolwiek z obecnych.
— Słuchajcie, chłopcy chyba zapomnieli o naszym istnieniu, więc może po prostu ich olejmy? Dotrą przecież na miejsce. Może się zabierzmy wszystkie razem do nas? Możemy się ogarnąć na dwa Ubery i w ogóle — zaproponowała wszystkim siedzącym przy stoliku. Posłała nawet uśmiech w stronę Nicky, żeby nie czuła się w tej kwestii jakkolwiek pominięta. Nie miała ochoty sprowadzać jej do wynajętego na weekend mieszkania, ale to lepsza opcja niż pozbycie się z niego na noc Teddy.
Dobry pomysł. W domu picie będzie tańsze rzuciła Selena, podnosząc się z miejsca. Pomysł spotkał się z entuzjazmem, co bardzo odpowiadało April.
Ogarniecie transport? Ja skoczę jeszcze do toaletypoprosiła Emma, zgrabnie wymijając dziewczyny, żeby przedostać się w głąb baru.
Poczekaj na mnie!zawołała za nią Marigold. Cmoknęła April w policzek i podreptała za Burnett, bo chyba jej się właśnie przypomniało, że posiadała pęcherz. Skinęła na pozostałe dziewczyny, nie narzucając obowiązku pójścia za nią. Skierowała się w stronę wyjścia z baru, żeby móc tam odetchnąć świeżym powietrzem, poszukać transportu i może ukraść możliwość ponownego znalezienia się tuż przy Darling.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niespecjalnie wychodziło jej wymiksowanie się z tej dziwacznej sytuacji. Zamiast stworzyć jakiś dystans, po prostu odwzajemniała pocałunki Nicky bez mrugnięcia okiem. A to dlatego, że nawet nie zdążyła mrugnąć, a już czuła na swoich ustach jej wargi. Nie powinna z tego powodu narzekać. Przecież brunetka całowała świetnie. Co prawda nie tak dobrze jak April, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, prawda? To też nie tak, że Darling zadowalała się jakimiś ochłapami. Pod względem wizualnym nie miała dziewczynie nic do zarzucenia. Nicky była naprawdę ładna i śmiała się z jej żartów. Może z grzeczności, bo pewnie połowy z nich nawet nie rozumiała, ale liczył się sam fakt. Nic tak nie podbudowywało przyszłej strażaczki jak świadomość, że była zabawna i miała fajną dupę. Niewiele więcej było jej potrzebne do szczęścia. Po szkoleniach w Gravenhurst zresztą naprawdę się wyrobiła i nie przypominała już tej samej Teddy z liceum. Dorobiła się mięśni i podskoczyła o kilka centymetrów wzwyż. Nadal daleko jej było do tej Elodie, o której Nicky wspominała z taką ekscytacją, i pewnie musiałaby mocno zadzierać głowę, żeby spojrzeć jej w oczy. Chyba że blondynka wylądowałaby między jej nogami. Wtedy to Darling mogłaby patrzeć na nią z góry.
To jest świetny plan! — brunetka ochoczo zareagowała na pomysł Finch. — Lecę zapytać Elodie, czy jej to pasuje. Najwyżej potem zawiniemy się do mnie — puściła Teddy oczko, a ta nie miała nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Do tego czasu może tak się upije, że nie będzie w stanie wyjść z wynajętej chaty, a problem trójkąta rozwiąże się sam.
Nicky nie mogła być gorsza od Marigold, bo kiedy tylko dostrzegła, że ruda cmoka April w policzek, zrobiła dokładnie to samo z policzkiem Darling. A potem zsunęła ją ze swoich kolan i wystrzeliła w kierunku sąsiedniego stolika, żeby podzielić się z koleżanką tym, co miała dla nich do zaoferowania na dalszą część wieczoru.
Teddy, korzystając z okazji, dopiła swojego Aperola i obserwowała, jak wszyscy powoli się rozchodzą. Selena zapewniła, że zaraz zamówi im taksówki, ale najpierw spróbuje odnaleźć chłopaków, którzy pewnie szaleli gdzieś na parkiecie. Chciała się upewnić, czy któryś nie zamierza wracać razem z nimi i czy poradzą sobie sami. W końcu to chłopcy, co nie? Nigdy nie wiadomo, co im strzeli do łbów.
Ciepłe powietrze buchnęło jej w twarz, gdy tylko pchnęła drzwi i wyszła z lokalu. Na zewnątrz było duszno, ale na pewno nie tak jak w środku. Po prostu lato pełną gębą w nagrzanej słońcem betonozie.
Od razu dostrzegła snującą się chodnikiem Finch. Podeszła do niej i zaczepnie dźgnęła ją palcem pod żebra.
Cześć, często ty bywasz? — zagaiła z łobuzerskim uśmiechem, ale zaraz zerknęła w kierunku drzwi, spodziewając się, że za chwilę dołączy do nich nadąsana Marigold. Albo Nicky z koleżanką. To, że ruda jedzie z nimi, było akurat jasne, ale istniała szansa, że tamte dwie jednak zrezygnują ze zmiany lokacji. Może nie będzie im po drodze czy coś. Albo Elodie nie będzie chciała jechać na domówkę, a Nicky - jak na wspaniałą kumpelę przystało - nie zostawi jej samej.
Cmoknęła pod nosem i spojrzała na przyjaciółkę.
Kto by pomyślał, że z tej Marigold taka zazdrośnica — stwierdziła po chwili namysłu. — Na pewno łączy was miłość do bycia w centrum uwagi. To chyba o wiele lepsze niż francuskie filmy i zgaga — zażartowała i cofnęła rękę. Jeszcze tego by brakowało, żeby pod wpływem zazdrości ruda postanowiła jej ją upierdolić. Do straży raczej nie przyjmują z takimi niepełnosprawnościami. Z niewielkimi ułomnościami już tak, wystarczy przecież spojrzeć na Darling.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Entuzjazm Nicky pewnie w normalnych warunkach byłby dla April zaraźliwy. Lubiła takie osoby pełne energii i pozytywnie nastawione do życia. A ta sprawiała wrażenie tego rodzaju człowieka. Finch nie była w stanie w pełni cieszyć się jej obecnością ani w pełni otworzyć na zakolegowanie się z nią. Miała w sobie blokadę, której zniszczenie wymagałoby nieco zaangażowania, a bardzo nie chciała go dawać. Szkoda czasu na te starania. Przecież widzą się pierwszy i ostatni raz w życiu. Nie będzie musiała myśleć o tej typiarze już nigdy, więc po co miałaby marnować energię na zaprzyjaźnianie się? Powinna poświęcić czas Marigold, która bardzo wyraźnie sygnalizowała jej, że jest niedopieszczona. W jej przypadku przynajmniej nie miała wątpliwości, że zasługiwała na dobre traktowanie. To, że mimo zasługiwania coś nie mogła się zmusić do ogarnięcia tego, to inna kwestia.
Dobrze, że wszyscy przyjęli jej pomysł z entuzjazmem. Nie trzeba będzie się teraz rozdzielać na jakieś grupki i może wreszcie zaczną spędzać ze sobą czas jak należy! Chwilowo wszyscy wprawdzie rozpierzchli się w swoje strony, ale obiecali, że za kilka momentów spotkają się przed wejściem, a to było najważniejsza. April skierowała się więc do wyjścia, bo co to za przyjemność czekać w dusznym zatłoczonym lokalu? Otóż żadna.
Odetchnęła rześkim, nieświeżym powietrzem Calgary i od razu poczuła się lepiej. Może to zasługa znalezienia się na takiej szerokiej przestrzeni? Cholera wie. Finch z kolei nie wiedziała teraz absolutnie niczego i z każdą chwilą czuła się jeszcze bardziej zmieszana. Alkohol uderzył jej już do głowy, sprawiając, że myśli płynęły szybciej, ale za to z mniejszym sensem niż zazwyczaj. A to naprawdę jest osiągnięcie. Irytowało ją, że nie wie, jak ma się zachowywać teraz wobec Marigold i Teddy. Żadna z tych rzeczy się jej raczej nie przytrafiała. Nie była jedną z tych, które olewają swoje partnerki bez słowa. Przeciwnie. Zawsze mówiła całkowicie wprost, jeżeli miała kogoś dość, co czasem brzmiało wyjątkowo niezręcznie, ale tego akurat nie zauważała. Nie zdarzało się również, by miała problemy ze zrozumieniem Teddy albo samej siebie w jej towarzystwie.
— Nie, jestem pierwszy raz. Ostatnie osiem lat spędziłam w więzieniu — odpowiedziała, uśmiechając się słodko. Od żartów na pewno zrobi jej się zaraz lepiej. Wpadnie w głupawkę i zapomni o tym, że była zestresowana. Cały proces na pewno przyspieszy alkohol, który miała zamiar zacząć w siebie wlewać w mieszkaniu.
— Daj spokój. Pewnie jakoś niejasno wytłumaczyłam jej swoje granice. Ale teraz już chyba zrozumiała i jej to nie przeszkadza — usprawiedliwiła ją od razu. To, że nie ogarniała sytuacji nie znaczyło, że nie zdawała sobie sprawy, że w jakiś pokrętny sposób to ona jest tutaj tą złą.
— Chyba niespecjalnie. Nie jesteśmy w stanie być w centrum uwagi równocześnie — zauważyła żartobliwie. A może naprawdę się teraz zmartwiła? Istniała niezerowa szansa, że April dopiero teraz ogarnęła, że nie jest w stanie być przy Marigold gwiazdą estrady, bo Marigold też nią jest? Czy to już ego deth? Może jednak nie powinna już pić.
— Nie zdążyłaś mi powiedzieć o tych nowościach. — Przysunęła się bliżej, gdy Darling cofnęła rękę. Zatrzymała się tak, by jej jednak nie dotykać. Uśmiechnęła się niewinnie, przekrzywiając głowę i nachylając się tak, by móc spojrzeć na nią nieco z dołu. Albo raczej bardziej z dołu. Czyżby ten niewinny uśmiech był zwodniczy, a Finch bardzo się starała być teraz całkowicie winną? A to oszustka.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie wolała wracać do na bazę, zamiast jechać do mieszkania Nicky albo jej koleżanki. Co, jeśli te okazałyby się seryjnymi morderczyniami, które zwabiają dziewczyny na trójkąty? Tak mogło być, takie rzeczy na pewno się zdarzały. Teddy nasłuchała się podcastów true crime i nie była taka druna, jak mogło się wydawać. No dobrze, była. Pewnie gdyby nie April, wlazłaby do taksówki z dopiero co poznanymi laskami i dałaby się wywieźć gdzieś do lasu poza Calgary. Co najwyżej uratowałoby ją to, że była szybka, więc istniało jakieś prawdopodobieństwo, że zdołałaby im zwiać. Ale trochę ciężko uciekało się z nożem w śledzionie.
Nie sądziła, że przyjaciółka miała jakiś problem sama ze sobą z Nicky. Z Marigold pewnie było trochę niezręcznie po tym, jak rudowłosa przyłapała je na pocałunkach, ale nowa znajoma Darling o niczym nie wiedziała. Zważywszy jednak na jej dość rozwiązłe podejście, pewnie nie miałaby nic przeciwko. Ba, znając ją - niewiele, ale jednak - byłaby nawet bardzo skora do tego, żeby dołączyć. Wtedy to dopiero Marigold zaczęłaby się pieklić i robić April wyrzuty.
Fajnie. Lubię niegrzeczne dziewczynki — podłapała natychmiast żart, co jak zwykle przyszło im z zadziwiającą łatwością. Żarty potrafiły rozładować nawet najbardziej niekomfortową sytuację. Na szczęście między nimi do takich dochodziło rzadko. Właściwie wcale! Teddy nie mogła sobie przypomnieć, kiedy ostatnio wstydziła się czegoś przed przyjaciółką. Jeśli kiedykolwiek do tego doszło, musiało wydarzyć się naprawdę dawno temu. Może jeszcze w liceum, kiedy dopiero się poznawały, a Darling żyła w ciągłej obawie, że Finch może jej nie polubić. Teraz wiedziała, że to było strasznie głupie myślenie.
Ty masz w ogóle jakieś granice? — w oczach przyszłej strażaczki zatańczyło rozbawienie. — Szczerze? Nie jestem taka pewna, czy zrozumiała. Jak tylko wróciłyśmy do stolika, wyglądała tak, jakby nie chciała cię nigdzie puścić. No i patrzyła na mnie trochę podejrzliwie. Nie uważasz? — ściągnęła w zamyśleniu brwi. April musiała to widzieć. Chyba Teddy nie ubzdurała sobie czegoś takiego. Nie była przewrażliwiona i zwykle potrafiła wyłapać, kiedy ktoś miał do niej jakieś ale. A ale Marigold było wyjątkowo dobitne. Wyraźnie chciała zaznaczyć swoje terytorium i pokazać, że Finch należała do niej. Co ona sobie wyobrażała? Że Darling wyzwie ją na pojedynek o względy April, które i tak przecież miała, bo się przyjaźniły? Nikt nie zagrażał pozycji Marigold. A już na pewno nie przyszła strażaczka.
Nie ma szans, żeby cię przeskoczyła. Ty zawsze błyszczysz najjaśniej — oznajmiła i naprawdę tak uważała. Gdziekolwiek Finch się pojawiła, od razu zaskarbiała sobie uwagę wszystkich. Była duszą towarzystwa, czego Teddy zawsze po cichu jej zazdrościła. Sama była lubiana, ale nie była aż tak wygadana.
Szybko okazało się, że przyjaciółka nie zapomniała o wcześniej wspomnianych nowościach, co od razu przywołało na twarz Darling zawadiacki uśmiech. Patrzyła jej w oczy, a po chwili przeniosła wzrok z zielonych tęczówek na usta.
Nie mogę ci nic powiedzieć. To trzeba pokazać — podkreśliła, bo przecież słowa nigdy w pełni nie odzwierciedlą czynów. — Nie wiem tylko, czy byłoby to coś, czego do tej pory nie doświadczyłaś. Albo czego nie mogłaby ci dać Marigold. Z nią przecież wszystko będzie nowe — dodała, bo skoro April nie miała jeszcze okazji jej zaliczyć, to na pewno będzie to dla niej świeże doświadczenie. Teddy też nigdy nie posunęła się tak daleko, ale... to była Teddy. Przyjaciółki nie chodzą ze sobą do łóżka.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaśmiała się krótko, gdy tylko przyjaciółka dołączyła do tych durnych żartów. Tak niewiele było im trzeba, żeby znowu poczuć się całkowicie swobodnie i przyjemnie ze sobą nawzajem. W towarzystwie przyszłej strażaczki zawsze czuła się najlepiej na świecie. Brakowało jej tej obecności przez ostatnie miesiące. Wiedziała, że mają teraz zbyt mało czasu, by się w pełni sobą nawzajem nacieszyć. Ciągle coś im stawało na drodze i nie mogły w pełni wykorzystać swojej obecności. Teraz, chyba po raz pierwszy, odkąd przyjechały do miasta, były przez moment całkowicie same. Nikt inny nie kręcił się w tym samym pomieszczeniu, nie był w zasięgu wzroku ani słuchu. Miały ten moment wyłącznie dla siebie, a Finch czuła się z tym po prostu doskonale.
— Jakieś tam mam — zapewniła, uśmiechając się niewinnie. Nie była przecież aż tak skrajnie rozwiązła! Była w stanie zgodzić się na wiele, jeśli tylko wcześniej zostanie to odpowiednio ustalone. No i jeśli nie popadnie w typową dla siebie fiksację na czyjś temat, bo wtedy zazdrość zaczynała jej przysłaniać zdrowy rozsądek i wrodzoną otwartość.
— Może po prostu się martwi, że nigdy nie będzie w stanie ci dorównać? A przecież wiadomo, że nie będzie. Na pewno jej zaraz przejdzie. Wie przecież, jaka jesteś dla mnie ważna, opowiadałam jej o nas jeszcze zanim się poznałyście. Może zakładała, że trochę koloryzuje, a teraz jest w totalnym szoku, że naprawdę jesteś taka cudowna? — zasugerowała i puściła do niej oczko. Brzmiało to całkiem prawdopodobnie! Marigold mogła czuć się zagrożona. Jeżeli nie była w stanie uwierzyć, że Teddy i April łączy tylko przyjaźń, to właściwie powinna wycofać się już teraz. Gdyby z jakiegoś powodu miała się zrobić z tego prawdziwa wojna o względy Finch, to Marigold nie miałaby przecież szans. Na szczęście do niczego takiego nie dojdzie. Były najlepszymi przyjaciółkami i… tyle. Po prostu przy okazji bardzo lubiły się ze sobą całować. Czy to aż takie dziwne wśród przyjaciółek? Niespecjalnie! April miała inne kumpele, z którymi robiła podobne rzeczy. No dobrze, może nie aż tak często i nie czerpała z tego aż tak dużo przyjemności, ale to nie mogły być aż tak istotne różnice, prawda? Przyjaźń to przyjaźń. To je łączy i nic więcej z tego przecież nie wyniknie.
Uśmiechnęła się figlarnie, gdy przyjaciółka podłapała temat nowości, o której nie zdążyły porozmawiać. Była bardzo ciekawa tego, co miała jej do zaoferowania. Będzie zadowolona ze wszystkiego, póki będzie w to zaangażowana sama Darling, ale i tak wolała poznać jakieś konkrety. Problem w tym, że… przyjaciółka w ogóle nie miała ich do zaoferowania. Wróciła szybko do tematu Marigold robiąc z niej główną oś dyskusji, co jakoś nie przypadło April do gustu. Uśmiech szybko spełzł z jej twarzy. Mruknęła tylko, zgadzając się i cofnęła o krok, nie chcąc już na nią napierać.
— No tak, masz rację — przyznała, próbując nie brzmieć na tak zawiedzioną, jaką faktycznie była. Nie mogła się przecież obrażać na Darling za coś takiego. Niczego nie powinna od niej wymagać. Przyszła strażaczka zachowała się całkowicie w porządku. Finch potarła kark, nie będąc pewną, jaki powinien być następny krok. Na szczęście z pomocą przyszła jej banda dziewczyn, które wytoczyły się razem z baru.
Dobra, taksówki będą za trzy minuty. Rozdzielmy się jakoś i tyle. To na szczęście nie jest daleko, no i wszyscy powinniśmy się pomieścićwyjaśniła Selena, gdy wszyscy zebrali się już w jednym miejscu. Uśmiechnęła się do Nicky, która chyba odczuwała jakieś przyciąganie grawitacyjne względem Teddy, bo nie była w stanie przebywać w jej pobliżu, nie uwieszając się na niej jak małpa.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaczęłaby się poważnie martwić, gdyby przyjaciółka nie miała żadnych granic i faktycznie puszczała się na lewo i prawo z kim popadnie, bez żadnego zahamowania. A najbardziej zaniepokoiłoby ją, gdyby sypiała z facetami. To by była dopiero porażka! Taka osobista Teddy również, bo nie po to wyciągała April z szafy i otwierała jej oczy, żeby teraz Finch wróciła do punktu wyjścia. Dobrze, że jednak dzięki Darling wyszła na ludzi.
Mam rozumieć, że Marigold czai się na moją pozycję i chce zostać twoją najlepszą przyjaciółką? — ściągnęła w zamyśleniu brwi. Bardzo jej się ta wizja nie spodobała. Niby wiedziała, że tego, co miały z Finch, nie dało się zastąpić niczym innym, ale na pewno trudno byłoby jej się pogodzić z myślą, że któregoś dnia przyjaciółka nazwałaby inną dziewczynę w ten sposób. Przyjaciółek można mieć wiele, to akurat całkiem logiczne, ale na miano tej najlepszej trzeba sobie zasłużyć. Przyszła strażaczka ciężko pracowała, żeby zaskarbić sobie sympatię April i znaleźć się na pierwszym miejscu podium.
To nie tak, że jestem zazdrosna — zastrzegła natychmiast, zagryzając nerwowo dolną wargę. Kogo ona chciała oszukać? Chyba samą siebie i to jeszcze tak nieudolnie. — A może trochę jestem? Teraz jak już zobaczyła, jaka jestem cudowna, to będzie chciała mnie wyeliminować — mruknęła z lekkim niezadowoleniem. Może Finch powinna przespać się z Marigold? Wtedy ich relacja wskoczyłaby na zupełnie inny poziom. A potem się zejdą i... i April już w ogóle nie będzie miała dla Teddy czasu. Ależ okropny pomysł!
Nie zdała sobie sprawy, że właśnie zepsuła jakiś wyjątkowy moment, w którym mogła bezkarnie poflirtować z przyjaciółką. Zamiast pozostać przy tym, co mogłaby jej pokazać, paplała o rudowłosej, przez co Finch nieco przygasła. Ale może to i lepiej? Gdyby tak tylko opowiadała o nowościach, niepotrzebnie narobiłaby jej smaku. Darling miała do dyspozycji jedynie pocałunki, którymi mogłaby ją uraczyć. I może obsceniczne obłapianie, bo to też im się zdarzało. Następny krok nie wchodził jednak w grę. To byłoby już za dużo. No i żadna nie zdecydowałaby się nigdy na nic podobnego, chociaż miały już kilka okazji. I co? No właśnie, nic. Obie wtedy trzeźwiały jak na zawołanie.
Uśmiechnęła się lekko na widok dziewczyn, które do nich dołączyły. Wśród nich była koleżanka Nicky. Dopiero teraz dało się zobaczyć, że była naprawdę wysoka. Już siedząc, sprawiała wrażenie gigantki, ale kiedy stanęła obok, przyszła strażaczka sięgała jej ledwie do ramienia. Ile mogła mieć wzrostu? Na pewno coś koło dwóch metrów. Pi razy drzwi. Teddy stęknęła cicho, czując na sobie ciężar Nicky, która znów objęła ją ramieniem, nie pozwalając odsunąć się nawet na milimetr. Strasznie była dotykalska. I zaborcza, bo chyba uznała przyszłą strażaczkę za swoją własność. Jak ona chciała podzielić się z nią Elodie, skoro nie potrafiła trzymać rąk przy sobie przez trzy minuty?
Dobra, to chyba nasze fury — odezwała się Emma, wskazując głową na oznakowane samochody. — Cztery do jednej, trzy do drugiej. Możemy pojechać z dziewczynami, o ile kierowca zgodzi się, żeby któraś z nas jechała z przodu — zaproponowała. Teddy była pewna, że chodziło o April i Marigold, ale Burnett patrzyła na Nicky i Elodie.
Jasne, może tak być — zgodziła się brunetka. — Nie masz nic przeciwko? — zerknęła na Darling, która pokręciła głową. Kimże była, żeby jej czegokolwiek zabraniać? To oznaczało, że miała znaleźć się w jednym samochodzie z April i rudą. Normalnie wcale by jej to nie przeszkadzało, ale widziała, że Marigold patrzy na nią jakoś nieufnie. Może podejrzewała, że przyszła strażaczka rzuci się na Finch, kiedy tylko znajdą się w taksówce?

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pacnęła ją w ramię, gdy zaczęła gadać jakieś głupoty o Marigold w roli jej najlepszej przyjaciółki. Żadnej z nich na tym nie zależało. Finch nie miała w planach kiedykolwiek detronizować Teddy z tej roli, a ostatnie, o czym zdawała się myśleć Marigold w ich kontekście, to właśnie przyjaźń. Pod tym względem pozycja Darling była całkowicie niezagrożona. Już prędzej powinna martwić się obecnością Emmy w życiu April! Zbliżały się do siebie coraz bardziej, co rusz odkrywając, ile mają ze sobą wspólnego i jak dobrze potrafią się dogadywać. Na pewno spędzałyby ze sobą jeszcze więcej czasu, gdyby Burnett nie była taka zajęta Seleną. Kto wie, może po studiach będą miały jeszcze okazję ze sobą dużo przebywać? Oby! Wiadomo, jak to jest po skończeniu danego etapu w życiu. Trudno było utrzymywać znajomości ze skończonych szkół i poprzednich prac, ale nie było to niemożliwe. Oby z Emmą było tak samo.
Zamrugała niepewnie, gdy przyszła strażaczka wspomniała coś o zazdrości. W ogóle nie spodziewała się teraz tego typu emocji, a przynajmniej nie z jej strony. Pozycja Teddy naprawdę nie była w żaden sposób zagrożona i Finch była święcie przekonana, że przyjaciółka zdaje sobie z tego sprawę. Było w tym coś zadziwiająco uroczego.
— Zazdrosna? No nie żartuj. Jakoś nie zauważyłam. A jak się bardziej zbliżę do Marigold, to będziesz bardziej i wtedy będę mogła zauważyć? — Uśmiechnęła się figlarnie. Oczywiście, że nie chciała sprawić jej żadne przykrości. Żartowała sobie z niej, trochę prowokowała, żeby sprawdzić, na jak wiele może sobie dzisiaj pozwolić. Objęła dziewczynę w tali, na moment przysuwając ją do siebie bliżej, żeby poczuła dokładnie ciało, o które podobno była nagle taka zazdrosna. No i umysł. Ale tego akurat w April nie było za wiele, więc nie ma co czuć.
Atmosfera czasem jednak znikała równie szybko, jak się nabudowywała. Pękła jak bańka mydlana, gdy tylko przyszła strażaczka mentalnie próbowała wepchnąć Finch w ramiona Marigold, o którą podobno była taka zazdrosna. Coś tu się ewidentnie nie zgadzało. Wyglądało na to, że Teddy tylko sobie z tą zazdrością żartowała, a ona – jak debilka – dała się nabrać. Zrobiło jej się głupio, chciała jak najszybciej uciec z tej sytuacji. Rzadko kiedy zdarzało jej się jeszcze czuć jak skończona kretynka w towarzystwie Teddy. Przeżyły już razem tyle durnych sytuacji, że granica została przesunięta dość daleko w porównaniu z początkiem ich znajomości, kiedy to April bardzo stresowała się każdym momentem, w którym mogłaby wypaść przy Teddy na jakąś dziwaczkę. Wciąż jednak zależało jej na tym, by imponować przyszłej strażaczce, a w takich momentach jak ten, miała wrażenie, że cofała się i to znacznie.

Pokiwała tylko głową, zgadzając się z tym, co mówiła Emma, choć niespecjalnie jej słuchała. Było jej chwilowo wszystko jedno, z kim dostanie się do apartamentu, byle tylko wreszcie się w nim znaleźć. Marigold od razu wpakowała się na środkowe miejsce, odgradzając od siebie przyjaciółki, co też właściwie do April nie dotarło. Usiadła posłusznie przy jednym z okien, pogrążona we własnych myślach. Marigold Marigold skorzystała z chwili spokoju podróży, kładąc głowę na ramieniu swojej partnerki, a przez większość podróży jechały po prostu w ciszy.

Impreza rozkręcała się dla każdego we własnym tempie. Dobrze, że wynajęty przez nich apartament był wielki, dwupoziomowy, a do tego oferował spory taras. Każdy był w stanie znaleźć miejsce dla siebie i odetchnąć, jeśli chwilowo było to potrzebne. Na szczęście przez większość czasu dziewczyny siedziały przy jednym stole. Po jakiejś godzinie w mieszkaniu pojawił się też jeden z ich kolegów – Ethan. Nie przyprowadził ze sobą żadnej dziewczyny, czym był nieco zawiedziony, ale wódka szybko poprawiła mu nastrój. Z jego relacji wynikało, że Kenta nie wróci do domu na noc. Podobno poznał miłość swojego życia, ale Ethan podejrzewał, że to zauroczenie mogło mieć coś wspólnego z długością penisa tamtego gościa, którą Kenta wyczuł bez żadnego problemu w trakcie ich obmacywanek. No cóż, niech mu się wiedzie! Na pewno wszystko jutro im opowie.

W głowie huczało jej od alkoholu. Gdyby nie fakt, że opierała się o barierki balkonowe, pewnie dawno by się przewróciła. Pomagał jej też fakt, że Marigold trzymała ją mocno za biodra. Równie mocno napierała na nią ciałem, jakby chciała ją przez te barierki wypchnąć, ale takich planów chyba nie było. Z wnętrza mieszkania dobiegał ją głos Rihanny mówiącej komuś, że you needed me to feel a little more, and give a little less Żałowała, że nie jest w stanie udzielić jej żadnej rady, chętnie ułatwiłaby Rihannie życie. Taka fajna z niej babka! Nie mogła się doczekać jej następnej płyty, bo Anti miała przesłuchane już we wszystkie strony. April kręciło się w głowie od nieprzyzwoitej ilości alkoholu, który w siebie wlała oraz od pocałunków, którymi obdarowywała ją Marigold. Westchneła błogo, gdy wargi dziewczyny przesunęły się po jej szyi i zassały fragment skóry.
— Teddy... — zamruczała zadowolona, chcąc dostać więcej pieszczot. W tym momencie one się jednak skończyły. Otworzyła zaskoczona oczy, gdy poczuła, że ruda się od niej odsunęła. Sprawiała wrażenie ostro wkurwionej, a Finch nawet nie wiedziała czego, bo do jej umysłu w ogóle nie dotarło, co powiedziała.
Pierdol sięwarknęła tylko, zanim wróciła do środka, zostawiając skołowaną April na tarasie.

Dostrzegła przyjaciółkę stojącą przy blacie w kuchni i od razu poczuła się lepiej. Przed momentem rozważała pójście do łóżka, ale do świtu przecież był jeszcze czas! Wykorzystała fakt, że chwilowo przy Darling nie kręciła się żadna żyrafa. Podeszła do niej i objęła ją w pasie od tyłu, przytulając się do jej pleców. Wtuliła twarz w jej szyję i zamruczała zadowolona, zaciskając ręce jeszcze mocniej.
— Cooo robisz? — zapytała słodkim tonem, choć chyba niespecjalnie obchodziła ją odpowiedź. Pytanie nie zdążyło bowiem dobrze między nimi osiąść, a już zaczęła składać drobne pocałunki na odkrytej szyi przyjaciółki.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niby wiedziała, że April nie zastąpiłaby jej nikim innym. Bo umówmy się - Teddy nie dało się tak po prostu podmienić. Gdzie Finch znalazłaby równie wspaniałą przyjaciółkę, która dzielnie znosiłaby wszystkie jej fanaberie? No i jeszcze żeby była tak dobrą słuchaczką, a tego akurat Darling nie brakowało. Przy kimś, kto gada bezustannie, to była naprawdę istotna kwestia! A jednak miała w sobie jakąś cichą niepewność. Każdy się czegoś obawiał, prawda? Tak samo jak każdy czegoś się wstydził. A każdy zwykle wstydził się trzech rzeczy - że nie jest wystarczająco ładny, że za mało wie i że niewystarczająco dobrze radzi sobie w życiu. Ze strachem było podobnie. Nikt nie chciał zostać wymieniony na hipotetycznie lepszy model.
A ty nie jesteś zazdrosna, kiedy spotykam się z innymi znajomymi, z którymi dobrze się bawię? — zapytała, ale jej słowa zawisły gdzieś w powietrzu pomiędzy ich uściskiem a przybyciem reszty bandy. Wtuliła twarz we włosy przyjaciółki, zaciągając się zapachem szamponu. Wcale nie żartowała z tą zazdrością.
Dlaczego April zawsze uważała, że było inaczej i nie traktowała jej na poważnie? Wtedy Teddy nie wiedziała jeszcze, że w przyszłości będzie bardzo podobnie i że będzie o nią zazdrosna, ale z zupełnie innych względów. A może dokładnie takich samych? W tym momencie po prostu nie zdawała sobie z tego sprawy. Chciała, żeby przyjaciółka była szczęśliwa w ramionach Marigold albo innej dziewczyny, która będzie traktować ją jak księżniczkę. O swoich nawet nie pomyślała. Nie w ten sposób. Granica była postawiona bardzo wyraźnie. Narysowana grubą, chociaż trochę urwaną kreską, przez którą wkradały się czułości najczęściej wywołane przez buzujący we krwi alkohol. Tłumaczenie, że wszystkie przyjaciółki się ze sobą całują było naprawdę wygodne i obie kurczowo się tego trzymały.

Podróż taksówką dłużyła się niemiłosiernie. Darling nie potrafiła już usiedzieć w miejscu. Kątem oka zerkała na Marigold, która wtulała się w ramię Finch. Miała wrażenie, że procenty wyparowują z niej z każdym kolejnym kilometrem i przecznicą, którą przecinał kierowca. Musiała się napić. Wtedy na pewno wszystko wróci do normy. Może nawet odważy się na ten trójkąt, który zaproponowała jej Nicky?
Kiedy tylko przekroczyła próg apartamentu, od razu dorwała się do butelki, stwierdzając, że zostanie barmanem na tym dancingu. Zrobiła wszystkim drinki składające się z wódki i jakiegoś owocowego soku. Głównie z wódki. Proporcje dwa do jednego. Nie przypuszczała jednak, że towarzystwo tak się porobi. Wychodziło na to, że tylko ona miała dość mocną głowę. To po tacie. I jeszcze Ethan, który wrócił bez Kenty. Ale po kim on miał taką mocną głowę? Raczej nie po Trevorze. Trochę zbeształa chłopaka za to, że zostawił swojego kumpla samego. Tyle się przecież słyszało o podrywach, które kończyły się morderstwem. Ethan pozostał jednak niewzruszony.
Teddy, my idziemy na górę — zwróciła się do niej Nicky. Obie z Elodie były już mocno wstawione. Nie no, nazywajmy rzeczy po imieniu - były po prostu najebane. I napalone, o czym świadczył pocałunek, który brunetka złożyła na jej ustach, oraz klepnięcie w tyłek. — Przyjdziesz niedługo? — zatrzepotała długimi rzęsami.
Pewnie tak — odparła, ale wcale nie była tego taka pewna. Nicky na szczęście nie naciskała i pociągnęła wysoką blondynkę w stronę schodów.
Ja też to pierdolę. Idę spać. Obudź mnie o świcie, to pójdziemy pobiegać — Ethan pokiwał głową, ledwo trzymając się na nogach.
Teddy spojrzała z powątpiewaniem w stronę wysokiego okna. Jeszcze chwila i słońce zacznie wschodzić, ale tego nie zamierzała mu mówić. Niech się chłopaczyna wyśpi.
Została w kuchni całkiem sama. Wszyscy gdzieś się rozmyli. Kończyła ostatniego drinka, kiedy poczuła, jak ktoś obejmuje ją w pasie. Nawet przez moment nie pomyślała, że to mógł być ktoś inny niż April. Wszędzie poznałaby ten uścisk.
Zamoczyła usta w alkoholu i westchnęła błogo pod wpływem słodkich pocałunków, które przyjaciółka składała na jej szyi.
Hej — odwróciła się do niej przodem i ujęła twarz Finch w swoje dłonie. — Piję. Ale tobie to już chyba wystarczy, co? Jesteś totalnie zalana — stwierdziła zgodnie z prawdą.
Ona też nie była najtrzeźwiejsza, ale wciąż potrafiła ustać w pionie. Przede wszystkim dlatego, że kuchenna szafka dawała jej oparcie. Przytrzymała chwiejącą się April za ramiona i przyciągnęła ją do siebie.
Gdzie Marigold? — wyjrzała ponad jej głową, jakby spodziewała się, że rudowłosa za moment wyskoczy znienacka z naburmuszoną miną i zacznie kręcić awanturę.

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie rejestrowała ze zbyt wielką uwagą, kto i gdzie się rozchodził. W ogóle niewiele rejestrowała poza kolejnymi drinkami. Marigold mówiła do niej całą masę rzeczy, ale nie zapamiętała z nich nawet połowy. Potakiwała i wydawała z siebie ciche pomruki, licząc, że nie były jej zdawane żadne pytania otwarte. To chyba wychodziło całkiem nieźle, bo przez znaczą część nocy ruda nie miała do niej żadnego problemu. A co takiego wydarzyło się ostatecznie na tym tarasie? Cóż, na ten moment April nie była pewna. Było całkiem przyjemnie aż nagle przestało być. A szkoda, bo zaciągnięcie jej do łóżka w tym stanie byłoby wyjątkowo proste. Marigold podobno czekała na to ze zniecierpliwieniem, więc powinna korzystać, a nie się obrażać o jakieś głupoty. Finch nbie miała nawet siły za nią iść i przepraszać, bo nie podejrzewała, że faktycznie zrobiła coś nie tak. Lepiej poczekać, aż ruda ochłonie i wtedy dopiero z nią porozmawiać. Albo jak obie nieco wytrzeźwieją. Nie ma co sprowadzać na siebie niepotrzebnych kłótni.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że April została w jakimś zawieszeniu. Kompletnie niezaspokojona, kompletnie nieogarniająca i kompletnie pijana. Nic dziwnego, że od razu przykleiła się do Teddy, gdy tylko ją dostrzegła. Wiedziała, że picie z przyjaciółką to najlepsza zabawa i że to Teddy zazwyczaj jest tą, która wie, którędy na górę. Potrzebowała takiego trzeźwego umysłu. No dobra – trzeźwiejszego. Darling przecież też nie wylewała za kołnierz. Na ten moment wydawała się też idealną kandydatką, by poradzić sobie z zaspokojeniem porzuconych potrzeb. Przecież nikt tak nie całował, jak Teddy. Nagadała się dzisiaj o nowościach i zazdrości, ale nic więcej z tej gadki nie wynikło, więc może po prostu April powinna wziąć sprawy w swoje ręce? No jasne, że tak! Alkohol zawsze podsuwał jej do łba najlepsze pomysły.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko przyjaciółka obróciła się w jej stronę. Przytulanie się do jej pleców było bardzo przyjemne, ale oglądanie jej twarzy również należało do doskonałych rozkoszy. Wszystko, co związane z Darling było super!
— Ale przecież ja nie piję. Że już w sensie nie piję ja — zwróciła jej kulturalnie uwagę. Wiadomo, że była zalana, ale przecież nie miała ze sobą drinka i nawet nie planowała sięgać po kolejnego! Nie czuła pragnienia, napoiła się odpowiednio, nie ma co przeginać, żeby potem nie spędzić połowy poranka na rzyganiu.
— Poszła się położyć. — Wzruszyła ramionami, niespecjalnie zadowolona, że Teddy w ogóle poruszyła ten temat. Trudno było z nią dzisiaj porozmawiać o czymkolwiek, co nie było Marigold. Może o to chodziło w tej zazdrości? Przyszła strażaczka po prostu chciała się z rudą umówić i żałowała, że jest okupowana przez April.
— A ty gdzie zgubiłaś swój trójkąt? — zapytała z kurtuazji, bo niespecjalnie ją to obchodziło. Przylgnęła bliżej przyjaciółki, by móc wrócić do szyi, od której została bezczelnie oderwana. Mruknęła z zadowoleniem, przesuwając nieco koszulkę przyszłej strażaczki, by odsłonić część ramienia, na której chciała złożyć kolejne pocałunki.

teddy darling
Werka
dogadamy się
30 y/o
STRAŻAK TEDDY
167 cm
strażaczka w toronto fire station 132
Awatar użytkownika
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała pojęcia, co wydarzyło się na tarasie, i pewnie nie dowie się tego przez najbliższe osiem lat. Wychodziła z założenia, że Marigold - tak jak wszyscy inni - postanowiła położyć się do łóżka. Było już bardzo późno. Albo bardzo wcześnie, zależy, jak na to spojrzeć. Każdy był zmęczony i każdy powinien odpocząć po tym wieczorze pełnym wrażeń i zatrważającej ilości alkoholu. Od powrotu do apartamentu Teddy bawiła się umiarkowanie. Co nacałowała się z Nicky, to jej. Miała okazję też zasmakować ust Elodie. Śmiesznie było stawać na palcach i zadzierać głowę, żeby w ogóle jakoś do niej dosięgnąć. O zrównaniu się nawet nie było mowy. Obie całowały... w porządku. Nie było to jednak nic, co wprawiłoby Darling w stan euforii.
Przez resztę wieczoru cały czas czegoś jej brakowało, a ona nie miała pojęcia, o co chodzi i co to może być. Nawet kiedy została sama, w ciszy dopijając drinka, dalej nie potrafiła ogarnąć tego swoją pijaną głową. No dobra, nie była aż tak pijana, ale trzeźwa też nie.
Zastanawiała się, czy powinna pójść na górę i dołączyć do swoich nowych koleżanek, i pewnie kontemplowałaby nad tym jeszcze dobre pół godziny, gdyby nie April. April, przy której Teddy natychmiast poczuła się jakoś spokojniej.
Widzę, że nie pijesz, ale jakby ci przeszło przez czerep, że jednak chcesz się napić, to nie możesz, bo ja ci nie pozwalam — powiedziała i bardzo starała się brzmieć poważnie, ale pijacki ton wszystko zepsuł.
Finch wcale nie potrzebowała niańki. Przeważnie sama wiedziała, kiedy spasować. A mimo to przyszła strażaczka zawsze przejawiała wobec przyjaciółki ogromną troskę. Pilnowała jej w tłumie, odprowadzała do domu i nie zostawiała samej w towarzystwie zupełnie obcych ludzi. Miała wrażenie, że nie była w tym jakoś szczególnie nadgorliwa, bo Finch nigdy na taką opiekuńczość nie narzekała.
A ty też chcesz się położyć? Wziąć cię na górze? — zaproponowała, ale zamiast ruszyć się z miejsca, odchyliła szyję, jeszcze bardziej eksponując jej dostęp. — To znaczy na górę. Czy zabrać się na górę? — zreflektowała się, czując, jak policzki zaczynają ją palić od tego, co właśnie palnęła. Istniało niezerowe prawdopodobieństwo, że April tego nie wyłapie. Ale co ona mogła zrobić, że jej nawalony język żył własnym życiem i bardzo chciał zaprosić do wspólnego tańca ten, którym Finch przesuwała po jej skórze.
Wplotła palce w jasne włosy przyjaciółki i już miała ująć jej twarz w swoje dłonie, żeby wpić się w miękkie usta, ale wzmianka o trójkącie sprawiła, że Teddy wydała z siebie ciche, zrezygnowane stęknięcie. Kompletnie wyleciało jej to z głowy, chociaż jeszcze chwilę wcześniej próbowała podjąć w miarę sensowną decyzję, w której nikt nie poczułby się poszkodowany.
Poszedł spać — odparła w taki sam sposób, w jaki Finch wyjaśniła, co stało się z Marigold. — To znaczy, tak mi się wydaje, ale nie ma pewności, co tam robią. Słyszysz coś? — wlepiła oczy w sufit, gdzie ponad ich głowami Nicky i Elodie najprawdopodobniej wzajemnie dobierały się sobie do majtek i czekały, aż przyszła strażaczka w końcu do nich dołączy. Przez cały wieczór nie pozwalały jej zapomnieć o trójkącie, ale może upiły się do tego stopnia, że zasnęły, zanim dobrze ułożyły głowy na poduszkach?

April Finch
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”