Nie biegał, bo po pierwsze nie będzie biegał po pustyni z chujem na wierzchu, a za nic nie mógł znaleźć swoich ciuchów, a po drugie to, nie miał siły. Bolały go wszystkie mięśnie, jakby wczoraj brał udział w jakimś runmageddonie, albo ćpał przez tydzień, ale sprawdzał na zegarku. Nie uciekł im żaden dzień, dopiero wczoraj tu przylecieli. Na mięśnie pomogło trochę zioło. Ale ta pustka w głowie...
Myślał, że William ją rozjaśni.
Tylko, że chyba nie, bo William zastanawia się czy to sekta, czy komuna. Madox nie wiedział przesunął palcami po jasnych włosach i karku.
- Ciężko stwierdzić... Myślisz, że takie starsze babki też biorą do sekty? - pokazał Williamowi jakąś straszą, kompletnie nagą babeczkę. Z boku, albo zboku, mogło to wyglądać jakby oni lubili jakieś granny, ale przecież oni tylko rozważali czy to sekta, czy komuna. Babcia ich zauważyła i pomachała do nich wesoło, a Madox jej odmachał, bo czemu nie? Potem wziął od Williama skręta i ściągnął bucha odwracając się już do kumpla.
- Nie wiem kurwa, ale myślisz, że przywódcą sekty mógłby być Shrek? - uniósł jedną brew, a zaraz podnosi rękę i pokazuje Williamowi faka. No nie faka, ale środkowy palec, na którym ma jego pierścionek - mam też twojego indiańca - co było dziwne, bo William mu go nigdy nie chciał pożyczyć, a Madox już go pytał trzy razy o to.
Ten blant gdzieś miedzy nimi krążył, a w międzyczasie to też ta rozmowa, toczyła się jakimś swoim torem, bo zaraz ze ślubu przeszli na forsę - nie wiem stary... ale tam może być ze trzy bańki, jak na moje oko - a Madox to miał do tego oko. Tyle wygrali w kasynie? Żeby tylko tego nie ukradli i nie chowali się teraz na pustyni.
Na kolejne pytanie Willa Noriega wyszedł sobie z tym blantem do przodu i się rozglądał po pustyni, która się przed nimi rozciągała na całej długości, oparł ręce na biodrach i odchylił się do tyłu.
- Nie wiem kurwa jak... - zaczął i zrobił jeszcze krok do przodu, a William teraz mógł zobaczyć też na Madoxowym tyłku nowiutki, świeżutki tatuaż... Z napisem - Pilar
- Dawaj, mają tam lodówkę z browarem, podobno my go kupiliśmy, sto puszek piwa - machnął na Willa ręką, ale jeszcze się na niego obejrzał w wejściu - ej stary co ty masz na dupie? - zapytał, bo zauważył to jedno oko, które się na niego patrzyło.
( ꩜ ᯅ ꩜;)