there was still something he hadn’t told her.
A na koniec dowalił mu jeszcze tekstem, że jako twój adwokat radzę ci, ze mną jechać, no i dodał, że za wszystko płaci, więc Noriega nie mógł mu odmówić. Zresztą prawda jest taka, że on mu nigdy nie odmawiał, nawet najgłupszych zajawek, ich relacja wyglądała odrobinę jak jego ze Stewart, razem wchodzili we wszystko, popierali swój każdy głupi pomysł. Szkoda tylko, że te Willa i Madoxa były naprawdę absurdalne, a najczęściej kierowane różnymi substancjami psychoaktywnymi. Bo jak się zejdzie ćpun ze ćpunem... To kończy się ślubem w Vegas, wycieczką do sekty na pustyni i
Tak więc przy śniadaniu, kiedy Noriega smarował kolejną kanapkę dżemem, a drugą stronę masłem orzechowym, żeby je potem złożyć i dać Pilar, to gdzieś pomiędzy... dżemem i masłem orzechowym, oznajmił jej, że leci z Willem do Vegas, ale to tylko dwa dni, jednego przylatują, balują, drugiego już wracają. Dwa dni.
Gdyby tylko wziąć pod uwagę fakt, ile u nich się wydarzyło podczas tych trzech dni w Meksyku, to można by się zastanowić, ale przecież... co złego może się wydarzyć w Vegas? Pograją trochę w kasynie, przepuszczą w ciul kasy Patela i wrócą. Chłopski wypad do Vegas, nic szczególnego. Tak jej się tłumaczył. A ona przecież mu nie odmówiła.
Tylko, że Pilar nie znała Williama tak dobrze jak Madox, może nawet... O zgrozo, miała go za porządnego prawnika?
W końcu był adwokatem, całkiem niezłym.
Ale Madox po powrocie z Vegas wierzył, że jednak William zna się na swoim fachu. Liczył na to i trzy razy dziennie pytał go, czy to już załatwił. A on nie załatwił wciąż...
trzeba było przyznać się przed Pilar.
Bo jeszcze nic jej nie powiedział. Wrócił z Vegas wyjebany, na tak kurewskim zjeździe, że ledwo cokolwiek powiedział. A potem musiał iść do klubu, bo okazało się... Cały czas się okazywało, że jednak bez Maddie to nie było takie proste.
I teraz, dzień drugi po Vegas, Madox dopiero się zebrał, żeby porozmawiać z Pilar. Miedzy kartonami, które mieli od niej przewozić. Akurat te kartony go cieszyły, to, że jej przeprowadzka będzie już kompletna. Przyklepana kolejnymi pudłami, które złożą gdzieś u niego, chociaż Madox wciąż zastanawiał się gdzie. Ale przecież jeden pokój mieli wolny, ten w którym mieszkała Flora, bo ten po Debbie dostał Ricardo. Mieszkanie Noriegi było spore, trzy pokoje, salon, mini kuchnia i łazienka. Pewnie na rzecz tej mini kuchni postawiony był dodatkowy pokój. Ale im w zasadzie nic większego nie było potrzebne. Chociaż... Rich starał się tam gotować.
I dzisiaj też miał im coś ugotować. Więc Madox, kiedy wszedł do mieszkania Stewart lawirując między kartonami, to zaraz opierał się o jakiś stos pudeł, żeby wbić w nią ciemne spojrzenie.
- Ricardo dzisiaj robi jakąś kolację, z okazji twojej przeprowadzki - rzucił a zaraz już się prostował - to co? Zabieramy wszystko? - zapytał i jeszcze zajrzał do kuchni, gdzie blaty były już puste. A dobrze mu się nawet kojarzyły, blaty i stół. Kanapa też - masz już kogoś, kto się tu wprowadzi? - zapytał i zajrzał do jakiegoś kartonu, żeby zaraz go zamknąć - wziąłem w ogóle auto z klubu, więcej się tam zmieści - bo jednak jego BMW było mniejsze niż ten wielki, czarny SUV. Pokręcił się jeszcze po mieszkaniu, zanim finalnie stanął przed Pilar.
Najpierw kartony, czy najpierw powinien jej powiedzieć?
Widać było, że coś go gryzie? Starał się, żeby nie, z tym swoim luzackim uśmiechem, ale kurwa...
Przecież Stewrat czytała go jak z otwartej księgi, on nic nie umiał przed nią ukryć. Ostatnio w dwie sekundy rozgryzła go, kiedy kłamał, że był na spacerze z Sombrą, a nie był. W ogóle nie umiał jej kłamać...
Więc kiedy pytała rano jak było w Vegas to rzucił tylko krótkie spoko.
Ale teraz nie wykręci się jednym spoko.
Sięgnął do kieszeni kurtki i zaraz wyciągnął z niej jakiegoś czekoladowego batona, jej ulubionego Wunderbara w mlecznej czekoladzie.
- Kupiłem ci batona, tego co lubisz, bo akurat byłem na stacji po papierosy - liczył, że ją tym urobi? Chociaż odrobinę.
No i jeszcze pytanie... od kiedy Madox palił? Od powrotu z Vegas chyba. Ale kto by nie palił, gdyby po pijaku i naćpanym, wziął ślub ze swoim kumplem.
A przecież jedyny ślub jaki kiedykolwiek chciał wziąć Madox, to był... z nią.
Tengo que decirte algo, cariño ⋆⭒˚。⋆