It's hard to say it, I hate to say it, but it's probably me.

Poszukuję dla Paisley dwóch braci. Takich, których będę mogła nie tyle co wpisać w same relacje postaci, ale też pisać z nimi wątki - różne, przeróżne - od tych abstrakcyjnych, po te pełne powagi i refleksji. Moja postać jest wyjątkowo sentymentalna, a co za tym idzie, pamięta o rozwijaniu relacji ze swoją rodziną (może niekoniecznie z rodzicami - wspaniałe z nich npc'ty, ale z rodzeństwem na pewno), a więc dobrze by było, aby i oni o niej pamiętali. Mogą, nie, muszą czasem drzeć między sobą koty, aczkolwiek cała trójka jest dla siebie nawzajem ogromnym wsparciem.– Wiesz, że ojciec wciąż trzyma ten cholerny paragraf z kodeksu w ramce na biurku?
Odpowiedział siostrze parsknięciem i obojętnym, nieco leniwym wzruszeniem ramion. W końcu po głowie rodziny Hallów, wyznającej w życiu zaledwie dwie wartości, prawo i sprawiedliwość, trudno było spodziewać się czegokolwiek innego. Minęło co najmniej dwadzieścia lat, odkąd zdjęcie z dziećmi zastąpił kawałkiem białoczarnego papieru, i mniej więcej dziewiętnaście, odkąd te same dzieci przestały pytać, dlaczego ich ojciec wolał poświęcać więcej czasu aktom spraw, niż własnej rodzinie.
- Cóż... Zawsze chciał mieć coś, czym będzie się mógł pochwalić, nie? - odparł po chwili milczenia, jakby sam próbował ocenić ciężar swoich słów. I ocenił, dość chłodno zresztą, przyjmując, że ich rodzina dobrze to nawet na zdjęciach nie mogła wyglądać.
Jemu, jako najstarszemu, rzeczywiście udało się zdobyć coś na kształt uznania w oczach ojca, ale nigdy też na tyle dużego, aby można go było nazwać faktyczną relacją ojca z synem. Ich wspólne rozmowy, rzadkie bo rzadkie, przypominały bardziej spotkania biznesowe, niż głębokie zwierzenia.
Paisley skończyła studia z trudem, a potem zaszyła się w domu pogrzebowym, testując odcienie farb na nieboszczykach, by później tymi samymi kolorami malować, ot choćby, ściany w przedpokoju. W rodzinnych rozmowach wspominano ją rzadko, bo o takich sprawach – jak podkreślała matka – nie wypada mówić głośno.
A najmłodszy? Najmłodszy jako przypomnienie, że w ogóle istnieje, pozostawiał rodzicom na pamiątkę minusy na koncie bankowym. Kiedyś w ramach buntu postanowił, że skoro rodzice są tak zajęci udawaniem idealnych dorosłych, on może sobie pozwolić na luksus bycia wiecznym dzieckiem.
Właśnie on roześmiał się głośno, wyrywając go z zamyślenia.
– Cieszcie się, że nie kazał nam składać zeznań pod przysięgą, - podniósł się do siadu na kanapie, przysłaniając swoją głową okno. Dawało to złudzenie, jakoby sam Wszechmogący akurat w tym momencie rzucił na niego promienie, niby taka aureola. - "Przysięgam mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę," bla, bla, bla...
Wizerunki zostawiam do wyboru. Jedyne czego wymagam to to, aby starszy z braci oscylował w przedziale wiekowym między 40-45 lat, natomiast młodszy 25-30 lat.
Resztę zapraszam do omówienia na pw.










