45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#1 — I don't need coffee when you raise my blood pressure like that
Kto:
Georgina & Percival
Gdzie:
York Mills #103
Opis:
„Podszedł do potężnego stołu i rzucił na niego trzymany w dłoni krawat, od razu kierując wkurzone spojrzenie na Georginę. Musiał też zdjąć marynarkę, robiło mu się za gorąco. Ją też bezwładnie cisnął na mebel.
Gratuluję — syknął, opierając obie dłonie o blat. Nie przestawał na nią patrzeć. — Dobrze się dzisiaj bawiłaś? Ja świetnie. Zwłaszcza kiedy pytali mnie, dlaczego cię, do kurwy nędzy, ze mną nie ma — wycedził”.
Status:
zakończone
Ostatnio zmieniony śr paź 29, 2025 10:25 am przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 2 razy.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#2 — And then God said: deal with it
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
Superior Court of Justice
Opis:
Nie ma zasięgu. — Odłożył trzymaną w jednej dłoni teczkę na podłogę i ponownie wcisnął zieloną słuchawkę. Nadal to samo. — Ktoś musiał coś zauważyć.
Westchnął i spojrzał na Helenę. Oczy mu się zaświeciły niczym dwa ogniki.
Świetnie. Nie dość, że na sali przynosisz pecha, to jeszcze poza nią. Marzyłem, żeby w piątkowy wieczór utknąć w windzie. Razem z tobą.
Przyłożył palce do nasady nosa. Dobrze, że przynajmniej nie spadali.

Jeszcze”.
Status:
zakończone
Ostatnio zmieniony śr sty 14, 2026 11:05 pm przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 3 razy.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#3 — They buried the proof of my friendship together with this wedding ring
Kto:
Paisley & Percival
Gdzie:
St. John's Anglican Church
Opis:
„Gdyby ktokolwiek wcześniej powiedział mu, że pewnego późnego, październikowego wieczoru będzie ganiał po cmentarzu w towarzystwie świrniętej pani tanatopraktor (czyt. jego przyjaciółki), w poszukiwaniu zgubionej obrączki ślubnej, puknąłby się w czoło i stwierdził, że tego kogoś „chyba l e k k o pojebało”. Daleko mu było do takich akcji, ale Flores bywała nieprzewidywalna, a on miał najwyraźniej zbyt miękkie serce, skoro po kilku telefonach, jednym ledwie wykrztuszonym „proszę” i sms-ie, że „w takim razie pójdzie tam sama”, ostatecznie zaczął zbierać się do wyjścia. Poza tym… znał ją. Wiedział, że jeżeli tylko wybierze się w pojedynkę, nie skończy się to dobrze. Dla nikogo, a już zwłaszcza nie dla niej”.
Status:
przerwane
Ostatnio zmieniony śr sty 14, 2026 11:07 pm przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 2 razy.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#4 — Sure, take your time, (fuckin') princess
Kto:
Astrid & Percival
Gdzie:
Philips and Gardner LLP
Opis:
„Po przeszklonym pomieszczeniu rozległ się charakterystyczny dźwięk telefonu stojącego na biurku. Z laptopa leciał właśnie kawałek „Spirit in the Sky” Normana Greenbauma; wcisnął pauzę i podniósł słuchawkę.
— Pani Finch do ciebie. — Usłyszał głos sekretarki.
Wpuść ją — rzucił neutralnie i się rozłączył.
Wstał od biurka i podszedł do szyby, która rozpościerała się na całej długości gabinetu; od jednego końca do drugiego, od sufitu do podłogi. Z tego piętra widok na miasto był efektowny. Zwłaszcza w nocy, kiedy patrzyło się na skąpane w neonach i światłach drapacze chmur, niższe budynki i goniące ulicą samochody. Włożył ręce do kieszeni garniturowych spodni.
Ciche pukanie, a wreszcie dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Zanim odwrócił się w ich kierunku, powiedział:
Spóźniłaś się. — Cierpki, bezpośredni ton. Już jakiś czas temu przeszli na „ty”, a poza tym… ona wiecznie się spóźniała. — Znowu”.
Status:
zakończone
Ostatnio zmieniony śr sty 14, 2026 11:36 pm przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 1 raz.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#5 — I'm begging for you to take my hand
Kto:
Georgina & Percival
Gdzie:
gdzieś za miastem; domki nad jeziorem
Opis:
„Dopiero gdy odeszli dalej od ogniska poczuł na twarzy przyjemnie chłodny wiatr. Alkohol zdążył zrobić swoje i poza tym, że lekko kręciło mu się w głowie, przestał zwracać uwagę na nocną temperaturę. Wszedł do domku pierwszy, lecz zanim zdążył cokolwiek zaproponować – otwórzmy wino, przenieśmy się do jacuzzi – przyciągnęła go do siebie, a on oparł dłonie na zamkniętych drzwiach, tuż obok jej ramion. Im dłużej lawirowała wzrokiem od jego oczu do warg, tym bardziej mu się to podobało. Uśmiechnął się kącikiem ust, przysuwając czoło bliżej jej czoła; patrząc na nią z góry.
„Nie byłam w stanie im się przyznać…”.
Hm? — mruknął.
Ściągnął nieznacznie brwi, jak gdyby mówiła coś niedorzecznego. Coś, czego nie rozumiał, a przecież rozumiał aż za bardzo. Powinien, kurwa. Chyba po prostu wypierał z myśli ten żałośnie oczywisty fakt.
„Że nasze małżeństwo przechodzi kryzys”.
Kryzys.
Jedno słowo, którego żadne z nich dotąd nie wypowiedziało; nie nazwało tym tego, co działo się z ich związkiem. Cholernym kryzysem.
A więc nasze małżeństwo przechodzi kryzys? — mruknął znowu, tym razem nachylając się do jej ust. Musnął delikatnie wargi Gigi, spoglądając na nią tak, że ślepy zauważyłby, iż nie bierze słów żony na serio. — Musimy coś z tym zrobić, koniecznie. — Przesunął jedną dłonią w dół jej talii, bardziej w tamtym momencie skupiając się na kształtnym ciele, niżeli słowach Georginy.
Słowach, które jasno dawały mu do zrozumienia, że ją to wszystko męczyło”.
Status:
zakończone
Ostatnio zmieniony czw sty 29, 2026 7:08 am przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 2 razy.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#6 — bang bang
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
Toronto Police Service Headquarters
Opis:
Ja nie potrafię jeździć?! Ja?! — Przysunął się na tyle blisko, że miał ją tuż przed sobą. — Rozjebałaś mi połowę zderzaka, pieprzona niedorajdo!
Obejrzał się za siebie, spoglądając w kierunku tego nieszczęsnego zderzaka, który wyglądał dosyć… marnie. Jego czarne dziecko (o które czasami dbał lepiej niż o własną żonę) ucierpiało, w tamtym momencie właśnie to liczyło się najbardziej.
Wątpię, że się kurwa wypłacisz — syknął, wracając wzrokiem do jej twarzy.
Patrzył na nią tak, jakby sekundy dzieliły go od zdzielenia Peregrine w łeb”.
Status:
trwa
Ostatnio zmieniony śr sty 14, 2026 11:51 pm przez Percival Gardner, łącznie zmieniany 1 raz.
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#7 — Complex Legal Matter
Kto:
Charlotte & Percival
Gdzie:
Philips and Gardner LLP
Opis:
„Przez dłuższą chwilę nie odpowiadał, choć słyszał ją doskonale. Czy coś się stało? Stało się aż za wiele, ale o tym wiedziała już i ona. Przy tak grubej, a zarazem delikatnej sprawie, musieli mieć pewność, że wydarzenia będą szły po ich myśli. Trzeba było dopiąć wszystko na ostatni guzik. Nie było tu miejsca na błędy.
Siadaj — powiedział wreszcie, wskazując na jeden z obitych skórą foteli, bardziej w rogu pomieszczenia.
Złapał dokumenty w dłoń i sam wstał od biurka, zajmując drugi fotel. Skupił na niej spojrzenie dopiero wtedy, gdy podał jej teczkę.
Tak, chodzi dokładnie o tą sprawę. Jest świeża, głośna i zdecydowanie zbyt podejrzana. Przyniesie nam dużych strat na kilka lat, jeżeli się potkniemy. Dyrektor Manulife Financial oskarżony o morderstwo, słusznie lub nie, mamy go wybronić. Już teraz media robią swoje, za kilka dni może być dziesięć razy gorzej. To nie byle co. Rozumiesz więc chyba, że nie mogłem cię z tym zostawić w pojedynkę? — Ściągnął brwi. — W teczce są najnowsze informacje dotyczące aresztowania, którego rzecz jasna nie powinno być, uchylenie, parę dodatkowych poręczeń. A Hexley będzie tutaj za… — Spojrzał na swojego Rolexa. — Jakieś dwadzieścia minut”.
Status:
trwa
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#8 — Back to the town
Kto:
Zella & Percival
Gdzie:
Greektown #11
Opis:
„Skończyły mu się wymówki. Przy ostatnim sms-ie prawie jej napisał, że poniedziałkowy wieczór spędza z Gigi, ale w porę do niego dotarło, że Zella z jego żoną miała przecież całkiem dobry kontakt. Poza tym, mógł sobie udawać, grać obojętnego – tak naprawdę sam chciał ją zobaczyć. Upewnić się, że po powrocie do miasta niczego jej nie brakowało.
Kupił butelkę dobrego wina, białego, półwytrawnego, lekkiego. Jakiegoś z lepszej półki. Zjawił się punktualnie o umówionej godzinie, wszedł trochę jak do siebie, a trochę jak „pan wszystko oceniający”. Czyli jak zwykle. Szybki buziak w policzek, objęcie ramieniem; nie był najlepszy w wyrażanie tych prawdziwych uczuć.
Poszedł za nią do kuchni i zajął się otwieraniem wina. Charakterystyczne pyknięcie uwolniło z butelki cytrusowo-winny zapach.
Uprzedzam, że nic się nie zmieniło, dalej kiepsko gotuję — rzucił, wyjmując z górnej szafki dwa kieliszki. Właściwie sam się obsłużył. Pamiętał też, że wspominała coś o wspólnym gotowaniu, a raczej jej gotowaniu, bo Percy w kuchni potrafił co najwyżej przeszkadzać.
Co jemy? — spytał, nalewając im wina. Podał siostrze jeden kieliszek, przyglądając się jej nieco uważniej. Wyglądała jak Zella, ale mógłby przysiąc, że chyba trochę bledsza, chyba chudsza… — Marnie wyglądasz. W Vancouver źle karmią? — Upił łyk alkoholu. Lekka uszczypliwość w głosie maskowała faktyczną troskę”.
Status:
trwa
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#9 — Long time no see, huh?
Kto:
Evina & Percival
Gdzie:
Guildwood #33
Opis:
„Dostał adres i przybliżoną godzinę, o której mógł się pojawić. Jechał prosto z kancelarii, tak było najprościej – nie wracać do domu, wysłać jedynie Gigi sms-a, że będzie późno. Bez zagłębiania się w zbędne szczegóły.
Na siedzeniu pasażera leżała butelka taniego alkoholu à la wino. Dokładnie tego samego, którym upijali się kiedy oboje mieli po dwadzieścia parę lat, a Gardner nie wiedzieć czemu uznał, że kupno tych szczyn będzie perfekcyjnym zwieńczeniem jego nagłego powrotu do jej życia.
Zapukał trzy razy w drzwi wejściowe, rozglądając się dookoła. York Mills to to nie było, ale Evina Swanson nie była też adwokatem zarabiającym kupę szmalu na karnych sprawach. Obecnie wiedział o niej tyle, co nic. Że mieszkała w Toronto, że zajmowała się zabójstwami, że żyła. Nie dopytywał czy sama, czy z kimś, czy powinien spodziewać się gromadki bachorów latających po jej domu, czy może stada kotów… J e s z c z e nie dopytywał.
Gdy otworzyła mu drzwi, wpuszczając do środka, uniósł w górę brwi i trzymaną w dłoni butelkę.
Pamiętasz? — Spojrzał na nią podejrzliwie. — Musisz.
W sam raz na powitanie, zamiast „dobrze cię widzieć, świetnie wyglądasz”, za które pewnie dostałby w twarz siarczystym „dobra, wchodź, nie pierdol””.
Status:
trwa
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
45 y/o
LOT NA 240 METRÓW
182 cm
adwokat/partner w kancelarii Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
i'm six feet under, like i'm buried alive
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#10 — the world's a little blurry
Kto:
Astrid & Percival
Gdzie:
Superior Court of Justice
Opis:
„Zjechali na dół windą, do głównego holu, z którego poprowadził ją w stronę ustronniejszego miejsca na dworze. Dopiero kiedy upewnił się, że wokół nie było tylu ludzi, spojrzał na nią z wściekłością, nie potrafiąc już dłużej powstrzymywać się przed powiedzeniem tego, co cisnęło mu się na usta odkąd tylko opuścili salę.
Co to było? — zaczął. — Co to, kurwa, było? — Nie musiał dodawać, że tylko czekał aż jutro zacznie się do niego dobijać jej ojciec. — Miałaś jedno pierdolone zadanie: robić i mówić to, co wałkowaliśmy przez kilka ostatnich miesięcy — syknął. — W tym momencie wizerunkowo jesteś praktycznie nie do odratowania. — Zerknął w bok, ściszając nieco głos, gdy niedaleko przeszła dwójka ludzi. Nie do końca mówił prawdę, ale chciał, żeby była świadoma tego, jak bardzo wszystko skomplikowała. — „Może coś łyknęłam”? „To się przecież zdarza”? — warknął. — Od razu trzeba było powiedzieć, że jechałaś naćpana!
Przy ostatnich słowach niebezpiecznie podniósł głos, odchodząc na parę kroków. Przetarł dłonią usta. Nie miało znaczenia czy powiedziała to w stresie, czy może chodziło jej o to, że mogła łyknąć coś z melatoniną, a może walnąć sobie pigułkę ecstasy. Podsunęła pod nos pani prokurator najgorszy z możliwych kontrargumentów.
Wrócił do niej wzrokiem, choć lepiej byłoby, gdyby na nią nie patrzył. Wszystko w nim krzyczało, że miał jej cyrków po dziurki w nosie.
Coś jeszcze chcesz dodać? No, słucham”.
Status:
trwa
she
nie lubię postów tworzonych przez AI; jednostronnej inicjatywy; brania wszystkiego zbyt personalnie i nieodróżniania postaci od gracza
ODPOWIEDZ

Wróć do „kalendarze”