-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Madox A. Noriega Pilar Stewart
-
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osczas narracjiprzeszłypostaćautor
030.
just sign
the damn papers
Ostatnie dni były p o j e b a n e.
Praktycznie na każdej płaszczyźnie wszystko zdążyło się posypać, chociaż akurat oni jeszcze jakimś cudem trzymali się razem. Nie było łatwo. Nie po tym, co Noriega w końcu postanowił jej powiedzieć. Całe szczęście oboje byli ludźmi, którzy nie poddawali się po pierwszym potknięciu. Walczyli. I również w tym przypadku postanowili podjąć próbę walki. Spróbować urobić Eliota, a do tego przekonać półświatek, że nic ich nie łączyło. Może się uda, może nie. W najgorszym wypadku któreś z nich skończy z kulką w głowie.
Chociaż biorąc pod uwagę to, co właśnie robiła Pilar na samym środku kuchni, można śmiało powiedzieć, że była bliska władowania jej sobie prosto w skroń osobiście. Od bitych piętnastu minut męczyła się z mrożonymi malinami, którymi Riczi kazał jej ozdobić ciasto, bo sam musiał uciekać. Szkoda tylko, że nie powiedział jej jak te maliny odpowiednio odmrozić, bo pierwsze prawie się pocięła próbując je rozbić nożem, potem wysadziła mikrofalówkę próbując je podgrzać, a skończyło się na tym, że mieszała ze sobą te dwie techniki do tego stopnia, że kiedy do mieszkania wszedł nieproszony gość, Stewart wyszła go przywitać cała ubabrana na czerwono, z równie krwistym nożem w ręce, jakby właśnie kogoś poszatkowała. I akurat ś w i e t n i e się złożyło, bo owym gościem był nie kto inny jak William.
— Mężusia nie ma — mruknęła bezczelnie, wbijając spojrzenie w jego brązowe oczy, przy okazji zaciskając mocniej palce na nożu. Chciała mu tym coś przekazać? Cóż, to już pozostawiła Patelkowi do domysłu. Szybko przeleciała po jego sylwetce spojrzeniem i chociaż na język cisnęło się jej kilka komentarzy na temat hawajskich gaci, które miał na sobie, tak teczka w jego dłoni o wiele bardziej zwróciła jej uwagę. Jeśli to papiery rozwodowe, to może faktycznie powinna go ładniej ugościć
— Pijesz coś? — nawet jeśli William działał jej na nerwy, szanowała to, że był przyjacielem jej faceta, dlatego zaraz jak na dobra panią domu przystało otworzyła szafeczkę z alkoholem. Bo przecież nie będzie chyba pił wody? — Swoją drogą, nie wiedziałam, że aż tak kręcą ci faceci, Patel — opadła biodrem na brzeg lady, przyglądając mu się uważnie. — Mam kilku singli na komendzie, jakbyś chciał to mogę załatwić ci numery, jak już będziesz po rozwodzie. Tylko wcześniej musisz mi koniecznie dać znać, czy jesteś z tych aktywnych czy pasywnych, bo u facetów to chyba ma znaczenie, nie?
Madox A. Noriega William N. Patel-Noriega