
preferowany wiek: 27-29;
i fajnie, gdyby siostry były do siebie trochę podobne wizualnie
Witamy w Toronto! Zachęcamy do rejestracji i wspólnej zabawy! Kliknij tutaj, jeśli chcesz stać się prawdziwym Kanadyjczykiem!
[07/04/26] Na forum pojawiło się nowe ogłoszenie! Nastąpiły zmiany w systemie gratyfikacji dla użytkowników!
͙֒ [23/03/26] Za oknem i na forum zawitała wiosna! Zachęcamy do dołączenia do zabawy oraz do zapoznania się z nowym ogłoszeniem!
[15/02/26] Walentynki, Walentynki i już po! A my w ramach spóźnionego prezentu mamy dla Was nowe ogłoszenie.
[11/01/26] Nowy Rok, nowi my i nowe ogłoszenie. Wpadnij i przeczytaj o zmianach, a także dołącz do nowej zabawy!
[24/12/25] Zdrowych i spokojnych Świąt życzy zespół administracyjny oraz użytkownicy Maple Hearts.
[01/12/25] Grudniowe ogłoszenie już wisi, a w nim informacje o kalendarzu adwentowym, fabularnym Świątecznym Jarmarku oraz wiele, wiele więcej!
[14/11/25] Toronto w nowej, odświeżonej odsłownie! Zobacz, co się zmieniło! I pamiętaj o twardym resecie!
[02/11/25] Szybko! Na forum wpadło nowe ogłoszenie! Przeczytaj o zmianach w regulaminie i o planach na forko na najbliższy czas.
[01/10/25] Na forum i za oknami październik, a wraz z nim nowe kalendarium oraz konkurs, który trudno nazwać plastycznym. Mamy pierwsze większe zdarzenie w Toronto, a o tym w lokalnych newsach. A przy tym wszystkim jest nowe ogłoszenie.
[01/09/25] Witamy wrzesień, a wraz z nim nowe kalendarium, czeka Was trochę swojskiego klimatu na Polish Harvest & Food Festival. Wpadło również nowe ogłoszenie, więc zachęcamy do zapoznania się z jego treścią!
Aby wykonać twardy reset, należy wcisnąć kombinację shift + ctrl + r lub ctrl + F5 (w wersji dla Mac: command + options + r lub command + shift + r)


Percy pisze:Niewielkie mieszkanie w Rexdale, w którym się wychował, wyglądało tak, jakby od kilkudziesięciu dobrych lat nie przeprowadzono w nim żadnego najmniejszego remontu – w istocie było to prawdą. W każdym z czterech małych pokoi ze ścian odchodziły pożółkłe od tytoniowego dymu tapety, a dziury w podłogowych listwach zdawały się być idealnymi kryjówkami dla mysz i robactwa, które raz na jakiś czas lubiło wychodzić na światło dzienne. Zwłaszcza w kuchni, gdzie na dużym, krzywym stole i w umywalce zalegały nieumyte naczynia z resztkami najtańszego jedzenia. To był widok, do którego każdy z domowników zdążył przywyknąć. Brudne talerze i śmieci znikały zwykle wtedy, gdy sprzątaniem zajęło się któreś z piątki rodzeństwa. Wiecznie nadąsany i cuchnący spirytusem ojciec omijał cały ten burdel szerokim łukiem, a matka od zajmowania się dziećmi oraz domem wolała puszczane w telewizji reality-show i przeciwbólowe leki.
Wendy pisze:Zapachy są zawsze i wszędzie, nie można żyć w oderwaniu od nich. Ile razy chciałoby się zamknąć wyjątkową chwilę w butelce, by móc cieszyć się nią dalej i dalej? Jak mocno wciąga się zapach ukochanych miejsc? Ile razy zapach otwiera oczy, intryguje, przyciąga niczym magnes, pobudza wszystkie zmysły, przywraca wspomnienia?
Tak! Wspomnienia zaklęte są w zapachach.
Zapach stęchlizny wywodzący się z podeszłych wilgocią desek, za każdym razem równie intensywnie przywoływał wspomnienie rodzinnego domu. Podobnie zresztą jak cudowny aromat lasek cynamonu rozkładanych w szafkach przez mamę, właśnie po to, by stłumiły odór stęchlizny i wyłapały wilgoć. Tym pachniało dzieciństwo... a! do tego jeszcze spirytusowa woń ciągnąca się za ojcem i zmieszana z już trwałą nutą tytoniu zaklętego w tapetach mieszkania.
Ta szalona kombinacja wilgoci, alkoholu, tytoniu i cynamonu nie dla wszystkich brzmi zachęcająco, ale dla niej na zawsze pozostanie podróżą w czasie do miejsca, które niegdyś nazywała swoim domem. Miejsca, w którym gwar rodzeństwa mieszał się z kłótniami rodziców.
RODZEŃSTWO:Zella pisze:Ale zacznijmy od początku, tym razem już tak naprawdę. O czym mogłam marzyć, mając dach nad głową, rodzeństwo i oboje rodziców? Tak się składa, że wiele rzeczy mogłam sobie jedynie wyobrazić głównie podczas leżenia na rozwalającym się łóżku piętrowym i wpatrywania się w obdrapany sufit. Nawet o to było czasem ciężko. Ten dach nad głową, co z tego że był, jak był za mały dla nas wszystkich? Zero prywatności, każdy wiedział jak wygląda bez ubrań i co za głupoty gada przez sen. Już mniejsza z przestrzenią, ale stan mieszkania wołał o pomstę do nieba coraz bardziej wraz z każdym mijającym rokiem. Rodzice? Tylko na dokumentach. Tak naprawdę nie miałam bladego pojęcia, kim są mama i tata z prawdziwego zdarzenia. Wychowało mnie właściwie starsze rodzeństwo. To na nich nauczyłam się polegać, choć równie prędko nauczyłam się polegać jedynie na sobie. Potem jeszcze nauczyłam się pomagać, byleby tylko nie być ciężarem. Zawsze jednak miałam jakieś marzenia z tyłu głowy, ale te takie kompletnie nierealne. Że któreś z rodziców pójdzie po rozum do głowy, zmieni się. Zrobi porządek z tym cholernym mieszkaniem. Ewentualnie zdarzało mi się mieć takie głupie wizje, gdzie wygrywamy ogromną kwotę na loterii i razem z rodzeństwem pakujemy manatki, wyprowadzając się do wielkiej rezydencji. Teraz te wszystkie mantry posyłane w eter do jakiegokolwiek bytu sprawującego pieczę nad losem wydają się być śmieszne. Wtedy były niemym wołaniem o pomoc czy chociażby zrozumienie.






