Nasz historia miała być nigdy nie skalana, znajomość na całe życie, na lata. Mieliśmy konie kraść, miałem przynosić Ci na starość gazety. Liczyłem, że ujrzysz we mnie kiedyś kandydata na partnera, męża, na ojca swoich dzieci. Ja w Tobie widziałem TO coś.
Ale milczałem.
Czekałem.
Wierzyłem.
Ocierałem Ci łzy gdy kolejny pajac Cię rzucił czy zdradził. Nosiłem zupę gdy miałaś gorączkę i brak siły aby wstać z łóżka. Robiłem śmieszne miny aby Cie rozweselić. Nakleiłem plaster gdy krojąc warzywa do naszego dania, znów zjechał Ci nóż. Było w tym wszystko co można by podpisać pod związek. Pod zauroczenie, a może już stare małżeństwo?
Ale nigdy nie dałaś mi szansy. Nigdy nie dałaś NAM szansy.
Mieliśmy tylko tą jedną chwilę i tą jedną noc gdy wyznałaś jaką propozycje dostałaś i że... wyjeżdzasz z naszego Toronto. Nie zatrzymywałem Cię ale daliśmy się zapomnieć. W końcu Cię miałem, ale następnego dnia pusta przestrzeń obok uświadomiła mi, że to było pożegnanie.
Goniłaś marzenia.
Żadnym z nich nigdy nie byłem JA.
Dziś spotykamy się w Toronto a Ty? Prowadzisz za rękę chłopca, który wygląda znajomo i który powoduje u mnie... dziwne myśli. Czy to moje dziecko? Czy to owoc tamtej nocy? Psikus? A może bardzo mocno próbuje wmówić sobie, że jestem ojcem bo chciałbym spełnić to marzenie o wspólnym życiu z Tobą? Jestem zbyt naiwny?
1. Poszukiwana kobieta pod jego wiek ok. 35 lat maks. z dzieckiem czy nie, myślę że możemy ustalić coś chociaż jestem za dramami i żeby się działo.
2. Wyjazd może mieć też inne podłoże, nie musi być sztywno wedle zasad.
3. Dogadamy się bo jestem w stanie zmienić decyzję czy różne szczegóły.
4. Wybierz wygląd, sklej KP i grajmy!
5. Bez end gejmu czy sztywnych reguł, jak nam wyjdzie to super jak nie to trudno..





